Księżyce: 129 Mistrz: Nietoperze Niebo Płeć: kocur Matka: Rosa | Lawendowa Gwiazda (adopcja) Ojciec: Ciemnooki Trwałe urazy: Blizna na lewej tylnej łapie. Nie uciążliwa w codziennym życiu
Księżyce: 129 Mistrz: Nietoperze Niebo Płeć: kocur Matka: Rosa | Lawendowa Gwiazda (adopcja) Ojciec: Ciemnooki Trwałe urazy: Blizna na lewej tylnej łapie. Nie uciążliwa w codziennym życiu
Wiek sprawił, że Miodek niesamowicie wydoroślał. Grube, choć dość krótkie futro tworzy iluzję, że kocur jest znacznie masywniejszy niż w rzeczywistości. Choć faktem jest, że jeśli się dobrze przyjrzeć można spokojnie dojrzeć zarys umięśnionych łap i masywnego grzbietu. Futro kocura ma bardzo charakterystyczne białe znaczenia. Od trójkąta na pysku, częściowo biały brzuszek i kark aż po białe sięgające prawie brzucha skarpetki na wszystkich łapach. Nie jest to już maluszek, który utracił matkę, zyskał nową... A potem znów ją stracił. Patrząc na niego dojrzysz czekoladowo-białego słodkiego zabójcę. Oczy prawie zlewają się z kolorem futra. Piękne, głębokie spojrzenie piwnych ślepi. Najbardziej charakterystycznym śladem na jego ciele jest blizna na lewej tylnej łapie. Prawdopodobnie po spotkaniu z jakimś drapieżnikiem... Lub innym złym.
Z małego rozszalałego i radosnego kocięcia... Nie zostało nic. Może tylko poza iskrą diabełka i niechęci do jakiegokolwiek posłuszeństwa. Będąc poza klanem samotnie utwierdził się w przekonaniu, że to najbardziej mu się podoba. Dosyć pewny siebie, momentami nawet opryskliwy. Jedyny autorytet jaki uznaje to Lawendowa Gwiazda. Do życia podchodzi z dużym dystansem, ponieważ pamięta jak los go oszukał... i zabrał jedynego kota, którego kochał. Matkę.
Cichy Wiatr [RIP]
Spojrzenie Gronostaja spłoszyło mocno "Niedźwiadka". Kocur odsunął się z zakłopotaniem. Miodek nigdy nie był specjalnie gadatliwy. A teraz było całkiem odwrotnie. Możliwie, że to samotność i potrzeba zwykłej rozmowy sprawiła, że wszelkie hamulce pękły. Jeszcze chwilę wcześniej próbowałby zjeść Gronostaja, by nasycić głód. A teraz nie dość, że nie jest już głodny, to ma kompana do rozmów. Mógł wyrzucić z siebie wszystko, co przez ostatnie tygodnie w nim siedziało. Miodek odetchnął głęboko chcąc zebrać myśli. Spojrzał znów na swojego rozmówcę - Nie wiem, czy będę mógł - odpowiedział cicho - Odszedłem... I nie wiem, czy jest możliwy powrót. Ale byłem wtedy młody i głupi - słowa znów zaczęły wypływać z pyska kocura - Nie wiem, czy chcę. Nie wiem, czy w ogóle będę umiał... Może mnie nie pamiętają. Minęło tyle czasu już... - kocur zamilkł i westchnął - Przepraszam, że tak o sobie gadam... Na pewno Cię to nie obchodzi - zaśmiał się niepewnie.
Dopóki nie zbliżysz się do niego na odległość pozwalającą go powąchać, będziesz przekonany, że masz do czynienia z kotką. Kociak ten jest bardzo mały, o bardzo delikatnej, kruchej budowie. Ma małą, trójkątną głowę, cienki ogonek, drobne, wysoko osadzone uszka i wąski, ciemnoróżowy nos z ciemną obwódką.
Gronostaj jest drobny i nieduży i są to zdecydowanie jego wady. Jego w zasadzie jedyną zaletą jest to, że… no cóż, jest prześliczny. Posiada wielkie, zielono-żółte oczy z ciemną oprawą, która koloruje na czarno również kącik jego oka, co sprawia, że wydaje się ono dłuższe i jakby potraktowane ludzkim makijażem. Ma jasne, prawie zupełnie białe futerko z niemal zupełnie czarnymi, tygrysimi pręgami (broken mackerel). Większość jego wąsików jest biała, jednak kilka z nich miło akcentuje na czarno. Wąski pasek futerka wokół oczu Gronostaja jest biały i mimo, że można odnieść wrażenie, że wszystko, co nie jest pręgami na jego futerku jest białe, kiedy patrzy się na owe paski przy oczach, okazuje się, że jednak nie do końca.
Niewiele można o nim powiedzieć. Starsze od siebie koty traktuje z szacunkiem i lekkim przestrachem. Jest spostrzegawczy i ciekawski ale zdecydowanie nie brawurowy. W zasadzie nie odróżnia się od innych kociąt: potrzebuje ciepła, uwagi i zabawy. Jeżeli ma te trzy czynniki po swojej stronie, jest szczęśliwym, zdrowym i grzecznym kocurkiem. Może się wydawać, że Gronostaj jest nieco za mało ruchliwy, jak na kociaka. Zamiast bójek czy biegania w kółko, często wybiera rozmowę o interesujących go sprawach.
Tundra (NŚ)
Nie udaje mi się uzyskać odpowiedzi na pytanie, czy klan Wichru jest skłonny do przyjmowania z powrotem swoich zaginionych członków. Inna sprawa, że z tego co zrozumiałem, stojący przede mną kocur nie urodził się w tym miejscu. Jego wiedza na ten temat również nie jest pełna, podobnie jak moja.
- Jeżeli klan Wichru cię nie zechce, odrzuci… wróć do mnie, w Nowym Świcie jest miejsce dla tych, dla których nie ma go w klanach. - mówię, bo naprawdę współczuję kocurowi sytuacji, w której się znalazł. Inna sprawa, że mówię prawdę i naprawdę jest możliwe, żeby brązowy kocur odnalazł miejsce w szeregach mojej grupy. Nie ja o tym decyduję ale mogę przekazać jego kandydaturę wyżej, do kogoś decyzyjnego.
- Ależ obchodzi mnie, Niedźwiadku, twoja historia jest tak samo ciekawa, jak smutna. Mam nadzieję, że dobrze się skończy. - mówię do niego, na koniec tej wypowiedzi uśmiechając się pocieszająco. Naprawdę liczę, że tym co powiedziałem podniosę go nieco na duchu. Na tę chwilę nie mam dla niego niczego oprócz tych słów ale coś w moim wnętrzu podpowiada mi, że i tak dużo dla niego zrobiłem. Dałem mu jeść choć wcale nie musiałem i choć pora roku nie jest łaskawa i to nie tak, że ta zwierzyną nie znalazłaby głodnej mordki w obozie Nowego Świtu. To też nie tak, że nikt nie byłby na mnie zły, gdyby ten fakt wyszedł na jaw.
Wobec powyższych mogę czuć się dobrze ze sobą i swoją postawą w tej sytuacji. Tak też się dzieje, chociaż moje ogromnie empatyczne wnętrze wciąż nie czuje się idealnie, dlatego że za chwilę będę musiał zostawić Niedźwiadka samego, a zdążyłem go polubić. Coś w nim jest, mimo że od kiedy się spotkaliśmy w zasadzie wyłącznie się nad sobą użala.
- Słuchaj, będę musiał za chwilę zmykać w moją stronę. Zaczną się zaraz bać, że coś mnie zeżarło. Mogę coś jeszcze dla ciebie zrobić? - pytam z lekkim, zachęcającym uśmiechem na pysku.
Księżyce: 129 Mistrz: Nietoperze Niebo Płeć: kocur Matka: Rosa | Lawendowa Gwiazda (adopcja) Ojciec: Ciemnooki Trwałe urazy: Blizna na lewej tylnej łapie. Nie uciążliwa w codziennym życiu
Księżyce: 129 Mistrz: Nietoperze Niebo Płeć: kocur Matka: Rosa | Lawendowa Gwiazda (adopcja) Ojciec: Ciemnooki Trwałe urazy: Blizna na lewej tylnej łapie. Nie uciążliwa w codziennym życiu
Wiek sprawił, że Miodek niesamowicie wydoroślał. Grube, choć dość krótkie futro tworzy iluzję, że kocur jest znacznie masywniejszy niż w rzeczywistości. Choć faktem jest, że jeśli się dobrze przyjrzeć można spokojnie dojrzeć zarys umięśnionych łap i masywnego grzbietu. Futro kocura ma bardzo charakterystyczne białe znaczenia. Od trójkąta na pysku, częściowo biały brzuszek i kark aż po białe sięgające prawie brzucha skarpetki na wszystkich łapach. Nie jest to już maluszek, który utracił matkę, zyskał nową... A potem znów ją stracił. Patrząc na niego dojrzysz czekoladowo-białego słodkiego zabójcę. Oczy prawie zlewają się z kolorem futra. Piękne, głębokie spojrzenie piwnych ślepi. Najbardziej charakterystycznym śladem na jego ciele jest blizna na lewej tylnej łapie. Prawdopodobnie po spotkaniu z jakimś drapieżnikiem... Lub innym złym.
Z małego rozszalałego i radosnego kocięcia... Nie zostało nic. Może tylko poza iskrą diabełka i niechęci do jakiegokolwiek posłuszeństwa. Będąc poza klanem samotnie utwierdził się w przekonaniu, że to najbardziej mu się podoba. Dosyć pewny siebie, momentami nawet opryskliwy. Jedyny autorytet jaki uznaje to Lawendowa Gwiazda. Do życia podchodzi z dużym dystansem, ponieważ pamięta jak los go oszukał... i zabrał jedynego kota, którego kochał. Matkę.
Cichy Wiatr [RIP]
Słowa Gronostaja faktycznie były pocieszające. Niedźwiadek cieszył się bardzo, że pomimo tego, że był obcy, to mógł liczyć na jakąś pomoc. Że gdzieś faktycznie może znajdzie swoje miejsce. Że są tu koty, które mają dobre serce i zechcą mu w razie czego pomóc.
Kocur uśmiechnął się i kiwnął łbem - To bardzo miła propozycja. Zapamiętam ją... I Ciebie również - wyszczerzył się radośnie - Mam nadzieję, że nie będziesz pamiętał wtedy... Początku naszej znajomości. Wybacz, że próbowałem Cię zjeść. Byłem... Zdesperowany - zaśmiał się niepewnie. To była mega dziwna sytuacja. Cieszył się, że pomimo tego udało mu się znaleźć z Gronostajem wspólny język. Że pomimo początkowego "ataku" nie został odebrany źle.
Cała ta sytuacja napełniła młodego kocura nadzieją, że może będzie lepiej - Bardzo Ci dziękuję, że mi pomogłeś. Nawet sobie nie wyobrażasz, jak bardzo mi pomogłeś. Prawdopodobnie uratowałeś mi życie. Nie umiem polować za bardzo i gdyby nie Ty, pewnie bym umarł z głodu w najbliższych dniach. Ale dzięki Tobie dam sobie jakoś radę - samotnik był niesamowicie wdzięczny za udzieloną mu pomoc. Nie spodziewał się tego - Nie będę Cię zatrzymywał... - szepnął trochę zasmucony - Wracaj bezpiecznie do swoich. A ja... Ja spróbuje do "swoich"... - kocur wydawał się niepewny. Ale nie mógł tu zostać. Inni członkowie Nowego Świtu mogliby go wziąć za wroga i zaatakować - Liczę, że uda nam się jeszcze kiedyś spotkać - zakończył wesoło i odwrócił się w stronę Grzmiącej Drogi. Przebiegł z kilka metrów i odwrócił się ostatni raz w stronę Gronostaja - Do zobaczenia - szepnął wiedząc, że i tak już go nie usłyszy.
Kociak Tsunami nie zmienił się znacznie. Nadal ma te same, bladorude futro poprzecinane ciemniejszymi, grubymi, klasycznie układającymi się pręgami. Od spodu jednak rudy kolor zanika, przechodząc dość szybko w biel. Biel znajduje się między innymi na pysku, po policzka i aż do czoła, na koniuszkach jak i na futrze wewnątrz ucha, na całych łapach (za wyjątkiem jasnorudych przebarwień na piętach tylnych łap), części brzucha (gdzie nieregularnie bije się o dominację z rudością) oraz na spodzie ogona. W długim i gęstym futrze Aury często goszczą kwiaty. Ich piwne (bądź ciemnomiodowe) oczy wybijają się na tle przydymionych odcieni. Trójkątne uszy oraz poduszki łap są w jasnoróżowej barwie, nos odcień lub dwa ciemniejszy. Aura jest kotem wyższym niż przeciętny, o lekkim zarysie mięśni pod długim futrem.
Aura to kot nietypowy, zaszyty we własnym świecie, gdzie skupia się na obmyślaniu planów, opisywaniu konkretnych zadań, jakie musi wykonać, bo w innym wypadku straciłby się już na początku, nie wiedząc od czego musi zacząć. Nienawidzi faktu, że niektórzy nie myślą, zamiast tego impulsywnie podejmują działania — nie potrafi pojąć, jak to robią. Nie lubi czekać, nie tylko jest niecierpliwy, ale też boi się rezultatu, który zajmuje dłużej niż pięć sekund, aby go otrzymać. Gdy ich plany się zmieniają, Aurze trudno jest przystosować się do nowych warunków. Aura stara się podejmować decyzje używając głównie logiki, a nie swoich uczuć w stosunku do tematu związanego z ową decyzją. Stara się wpasować do grupy kotów ją otaczających, mimikując często styl wypowiedzi albo używane frazy. Trudno jest im się zdecydować, jak na prawdę się czują, dlatego może tak mało mówią o uczuciach. Wszystko zostaje w środku.
Podróży poza obóz ciąg dalszy. Aura po raz kolejny opuszcza obóz celem znalezienia miejsc, w których rosną rzeczy przypominające medykamenty, a także celem rozmowy z jakimś kotem spoza Nowego Świtu. Te koty na pewno są interesujące, dlatego przydałoby się przeprowadzić z którymś z nich rozmowę.
Zmierzając w stronę jednej z granic (gdzie znakiem szczególnym był fragment lasu pełen zadrapań na korze drzew, ciekawe o co z tym chodzi?) młody kot ponownie zatrzymywał się często, po drodze zbierając interesujące rzeczy. Niektóre blado-rudo-biały kot zostawiał w jakimś konkretnym, dobrze widocznym miejscu, inne brał ze sobą — konkretniej to wplątując je w długie futro. Dziecko Tsunami rozglądało się i krążyło między lasem z kwiatami i piórami w futrze w poszukiwaniu towarzysza rozmowy.
Ioncehada thought Butdont knowwhere itwent Cause Ive beenlivingoffsoda Andcheapcigarettes Maybewhen I was akid I wasdroppedon my head Yeah,thatwouldmakesomesense IDONTwannaBEmyself It´smaking mesounwell I dontWANNAbeMYSELF Just wanna besomeone else
Czarna piękność, a mimo to prześwity siwości widać na całym ciele. Czysta, ułożona i błyszcząca sierść; podłużna, mała twarz; zielone zdeterminowane oczy; duże uszy; długie smukłe łapy; wężowy ogon; smukła, umięśniona sylwetka - orientalna. Ruchy wykonywane z delikatnością, stąpa twardo, ale z tym swoim flirciarskim dodatkiem, robi to wszystko prawie bezszelestnie.
— avek by rolka —
Dusza artystyczna, podziwiająca wszystko co jest warte jej podziwu. Często lubiąca pogawędzić o niestworzonych rzeczach, a może nawet rozegrać jakąś niestworzoną szopkę byleby zwrócić na siebie uwagę. Uwielbia towarzystwo, ale potrafi również pobyć sama, nawet przez długi czas, co nauczyło ją życie podczas podróży po miastach. Nie jest zbyt rozgadana o sobie, woli słuchać o innych, zdobywać informację, zawsze uważała się za bystrą, czemu miałaby więc nie poszerzać swojej wiedzy na różne tematy? Jest typem flirciary, ale zdarza jej się pogłaskać pod włos, byleby potem ułożyć futerko słodkimi słówkami z dodatkiem uśmiechu. Uwielbia zamieszania i psocenie, które może wyjść spod kontroli, ale to problem przyszłej Onyks. Żyje chwilą, ale ma swoje zasady, a szczególnie swoje zdanie. Zawsze mówi to co myśli, nie trzyma języka za zębami. Jednym słowem mówiąc, kłopoty, a dwoma - mieszanka wybuchowa.
xxxxPrzekroczyła drogę, gdy tylko stwierdziła, że nie wie co jest poza nią, a klany dziwnie bardzo rzadko ją przekraczają. Mieszkało tam coś strasznego? A może to ona z nudów już wymyślała jakieś historie, bowiem nie było to żadną nowością, że klanowe kotki nie opuszczały swoich terytoriów nawet na chwilkę, a broniły ich ceną życia... głupota. xxxxDziwny zapach dotarł do jej nozdrzy, gdy tylko przeszła kawałek w głąb nowych terenów... kojarzył jej się z czymś czego tutaj nie powinno być. Znowu jakieś oznaczone tereny? Niemożliwe, prawda? Mówili jej wszyscy, że są tylko cztery i piąty wisiał gdzieś w gwiazdach, więc czym było to coś do czego zmierzała? Mogłaby to zgłosić, narobić chaosu, może szykowałaby się wojna, w której coś by się działo? Nie mogłaby tego przegapić... ale eskalować to mogło szybko i przeciwko niej... trochę niekorzystnie. xxxx– Ładnie wyglądasz – wypowiedziała, gdy tylko zobaczyła wyłaniającego się kocura spośród krzaków. Miał kwiatki i piórka w futrze... chciała tak przyozdobić Rosę, ale gdzieś jej zniknęła... Och, gdzież się podział jej Ósmy Cud Świata...? Wzrok przesuwał się mozolnie po ciele rudo-białego, a szmaragdowe oczy delikatnie śledziły każde najmniejsze drgnięcie futra, nawet jeśli było wywołane tylko wiatrem.
Air in my LUNGS ════════════════════════════════'Til the road begins════════════════════════════════
As theLASTof theBUGSleave>their<h o m e sagain AndI'm|splitting|the roaddown=the middle
Kociak Tsunami nie zmienił się znacznie. Nadal ma te same, bladorude futro poprzecinane ciemniejszymi, grubymi, klasycznie układającymi się pręgami. Od spodu jednak rudy kolor zanika, przechodząc dość szybko w biel. Biel znajduje się między innymi na pysku, po policzka i aż do czoła, na koniuszkach jak i na futrze wewnątrz ucha, na całych łapach (za wyjątkiem jasnorudych przebarwień na piętach tylnych łap), części brzucha (gdzie nieregularnie bije się o dominację z rudością) oraz na spodzie ogona. W długim i gęstym futrze Aury często goszczą kwiaty. Ich piwne (bądź ciemnomiodowe) oczy wybijają się na tle przydymionych odcieni. Trójkątne uszy oraz poduszki łap są w jasnoróżowej barwie, nos odcień lub dwa ciemniejszy. Aura jest kotem wyższym niż przeciętny, o lekkim zarysie mięśni pod długim futrem.
Aura to kot nietypowy, zaszyty we własnym świecie, gdzie skupia się na obmyślaniu planów, opisywaniu konkretnych zadań, jakie musi wykonać, bo w innym wypadku straciłby się już na początku, nie wiedząc od czego musi zacząć. Nienawidzi faktu, że niektórzy nie myślą, zamiast tego impulsywnie podejmują działania — nie potrafi pojąć, jak to robią. Nie lubi czekać, nie tylko jest niecierpliwy, ale też boi się rezultatu, który zajmuje dłużej niż pięć sekund, aby go otrzymać. Gdy ich plany się zmieniają, Aurze trudno jest przystosować się do nowych warunków. Aura stara się podejmować decyzje używając głównie logiki, a nie swoich uczuć w stosunku do tematu związanego z ową decyzją. Stara się wpasować do grupy kotów ją otaczających, mimikując często styl wypowiedzi albo używane frazy. Trudno jest im się zdecydować, jak na prawdę się czują, dlatego może tak mało mówią o uczuciach. Wszystko zostaje w środku.
Śmiesznie by było, gdyby ktoś uznał, że Nowy Świt jest tym całym "Gwiezdnym Klanem". Brzmi to surrealistycznie, ale oh, jakie to by było komiczne. Może powinni kiedyś spróbować kogoś do tego przekonać. Tak dla odrobiny chaosu.
Głos kota trochę rozproszył Aurę. Tui bardziej oni szukali kota, a to jakiś kot znalazł ich. No, ale tak też może być, w sumie na jedno wyszło, tylko że to ten nowy kot miał pierwsze słowo do powiedzenia, a nie starsze dziecko Tsunami. Odwraca się i patrzy na przybysza. Cóż, na pewno nikt z Nowego Świtu — chyba że właśnie dołączyli do grupy, hm. Czarne futro o... Trochę dziwnej budowie. Podobnej do Kajaka. Chyba?
— Dziękuję. Nawzajem. — odpowiada, w głosie można wyczuć minimalną (ale na prawdę minimalną) niepewność. Bo kto pierwsze co robi, to komplementuje nowo spotkanego kota? Mimo to odwzajemnia gest prostym 'nawzajem'. Nie wie o żadnych Rosach, nie wie więc też o planach nowoprzybyłego kota. Niekoniecznie wie, co powiedzieć dalej, że względu na nietypowe... Powitanie.
Ioncehada thought Butdont knowwhere itwent Cause Ive beenlivingoffsoda Andcheapcigarettes Maybewhen I was akid I wasdroppedon my head Yeah,thatwouldmakesomesense IDONTwannaBEmyself It´smaking mesounwell I dontWANNAbeMYSELF Just wanna besomeone else
Czarna piękność, a mimo to prześwity siwości widać na całym ciele. Czysta, ułożona i błyszcząca sierść; podłużna, mała twarz; zielone zdeterminowane oczy; duże uszy; długie smukłe łapy; wężowy ogon; smukła, umięśniona sylwetka - orientalna. Ruchy wykonywane z delikatnością, stąpa twardo, ale z tym swoim flirciarskim dodatkiem, robi to wszystko prawie bezszelestnie.
— avek by rolka —
Dusza artystyczna, podziwiająca wszystko co jest warte jej podziwu. Często lubiąca pogawędzić o niestworzonych rzeczach, a może nawet rozegrać jakąś niestworzoną szopkę byleby zwrócić na siebie uwagę. Uwielbia towarzystwo, ale potrafi również pobyć sama, nawet przez długi czas, co nauczyło ją życie podczas podróży po miastach. Nie jest zbyt rozgadana o sobie, woli słuchać o innych, zdobywać informację, zawsze uważała się za bystrą, czemu miałaby więc nie poszerzać swojej wiedzy na różne tematy? Jest typem flirciary, ale zdarza jej się pogłaskać pod włos, byleby potem ułożyć futerko słodkimi słówkami z dodatkiem uśmiechu. Uwielbia zamieszania i psocenie, które może wyjść spod kontroli, ale to problem przyszłej Onyks. Żyje chwilą, ale ma swoje zasady, a szczególnie swoje zdanie. Zawsze mówi to co myśli, nie trzyma języka za zębami. Jednym słowem mówiąc, kłopoty, a dwoma - mieszanka wybuchowa.
xxxxMinimalna niepewność nie mogłaby przejść nie zauważona przez Onyks, nie dawała umknąć takim szczegółom... co innego na nie reagować. Nie zawsze chciała, musiała, czy była potrzeba, po prostu wiedziała, że stworzenie z jakiejś grupy jest lekko zdezorientowane sytuacją. xxxx– Również dziękuję. Co Cię sprowadza w te rejony? Czuję dziwny zapach, ale nie mam pewności jaki... chcesz mi powiedzieć co to za zapach? – zapytała podchodząc bliżej rudo-białego kota, który nie wyglądał jeszcze na groźnego. Okazać się mogło wszystko, ale była szansa, że sobie poradzi z takowym przeciwnikiem, a jeśli nie to trudno. Oczywiście w jej chodzie nie mogło zabraknąć elegancji i delikatności porównywalnej do latającego motylka. Zatrzymała się chwilę przed pyskiem nieznajomego. Czekała. Co dalej?
Air in my LUNGS ════════════════════════════════'Til the road begins════════════════════════════════
As theLASTof theBUGSleave>their<h o m e sagain AndI'm|splitting|the roaddown=the middle
Kociak Tsunami nie zmienił się znacznie. Nadal ma te same, bladorude futro poprzecinane ciemniejszymi, grubymi, klasycznie układającymi się pręgami. Od spodu jednak rudy kolor zanika, przechodząc dość szybko w biel. Biel znajduje się między innymi na pysku, po policzka i aż do czoła, na koniuszkach jak i na futrze wewnątrz ucha, na całych łapach (za wyjątkiem jasnorudych przebarwień na piętach tylnych łap), części brzucha (gdzie nieregularnie bije się o dominację z rudością) oraz na spodzie ogona. W długim i gęstym futrze Aury często goszczą kwiaty. Ich piwne (bądź ciemnomiodowe) oczy wybijają się na tle przydymionych odcieni. Trójkątne uszy oraz poduszki łap są w jasnoróżowej barwie, nos odcień lub dwa ciemniejszy. Aura jest kotem wyższym niż przeciętny, o lekkim zarysie mięśni pod długim futrem.
Aura to kot nietypowy, zaszyty we własnym świecie, gdzie skupia się na obmyślaniu planów, opisywaniu konkretnych zadań, jakie musi wykonać, bo w innym wypadku straciłby się już na początku, nie wiedząc od czego musi zacząć. Nienawidzi faktu, że niektórzy nie myślą, zamiast tego impulsywnie podejmują działania — nie potrafi pojąć, jak to robią. Nie lubi czekać, nie tylko jest niecierpliwy, ale też boi się rezultatu, który zajmuje dłużej niż pięć sekund, aby go otrzymać. Gdy ich plany się zmieniają, Aurze trudno jest przystosować się do nowych warunków. Aura stara się podejmować decyzje używając głównie logiki, a nie swoich uczuć w stosunku do tematu związanego z ową decyzją. Stara się wpasować do grupy kotów ją otaczających, mimikując często styl wypowiedzi albo używane frazy. Trudno jest im się zdecydować, jak na prawdę się czują, dlatego może tak mało mówią o uczuciach. Wszystko zostaje w środku.
Cóż, jeśli Onyks zauważyli zmieszany ton głosu, to na to nie zareagowali. To dobrze, chyba. Nie będą musieli się tłumaczyć z faktu, że chyba nikt ich nigdy nie nazwał ładnym. Nawet jeśli to był komplement od kompletnie nowo poznanego kota, to było to... miłe.
— Mieszkam tutaj. No, nie. Konkretnie w tym miejscu. W pobliżu. Ten zapach... to grupa, rodzina. Do której należę. Po po prostu tereny. Gdzie polujemy, albo sobie. Spacerujemy. — mówi, po chwili zastanowienia. To była prawda. A fakt, że przybysz podszedł bliżej... trochę sprawił, że Aura na chwilę wstrzymali oddech, niepewni powodu. Potem się lekko rozluźnili, fizycznie, niekoniecznie mentalnie. — Jak się... nazywasz? — pyta, po chwili, aby wypełnić ciszę.
Ioncehada thought Butdont knowwhere itwent Cause Ive beenlivingoffsoda Andcheapcigarettes Maybewhen I was akid I wasdroppedon my head Yeah,thatwouldmakesomesense IDONTwannaBEmyself It´smaking mesounwell I dontWANNAbeMYSELF Just wanna besomeone else
Czarna piękność, a mimo to prześwity siwości widać na całym ciele. Czysta, ułożona i błyszcząca sierść; podłużna, mała twarz; zielone zdeterminowane oczy; duże uszy; długie smukłe łapy; wężowy ogon; smukła, umięśniona sylwetka - orientalna. Ruchy wykonywane z delikatnością, stąpa twardo, ale z tym swoim flirciarskim dodatkiem, robi to wszystko prawie bezszelestnie.
— avek by rolka —
Dusza artystyczna, podziwiająca wszystko co jest warte jej podziwu. Często lubiąca pogawędzić o niestworzonych rzeczach, a może nawet rozegrać jakąś niestworzoną szopkę byleby zwrócić na siebie uwagę. Uwielbia towarzystwo, ale potrafi również pobyć sama, nawet przez długi czas, co nauczyło ją życie podczas podróży po miastach. Nie jest zbyt rozgadana o sobie, woli słuchać o innych, zdobywać informację, zawsze uważała się za bystrą, czemu miałaby więc nie poszerzać swojej wiedzy na różne tematy? Jest typem flirciary, ale zdarza jej się pogłaskać pod włos, byleby potem ułożyć futerko słodkimi słówkami z dodatkiem uśmiechu. Uwielbia zamieszania i psocenie, które może wyjść spod kontroli, ale to problem przyszłej Onyks. Żyje chwilą, ale ma swoje zasady, a szczególnie swoje zdanie. Zawsze mówi to co myśli, nie trzyma języka za zębami. Jednym słowem mówiąc, kłopoty, a dwoma - mieszanka wybuchowa.
xxxxTak więc nie było tylko czterech Klanów? I jednego tam gdzieś w chmurkach? Istniał taki jeden ukryty przed wzrokiem krwiożerczych Wojowników? Brzmiało to ciekawie, patrząc na to jaką harmonię próbowali utrzymać między sobą za każdym razem, a tu pojawia się jakieś nowe stado, czy rodzina, które niszczy te harmonię. xxxx– Coś takiego jak te Klany po drugiej stronie drogi? – jej głos ociekał ciekawością i było można wyczuć jej chęć poznania prawdy, dlatego kocur miał wolną łapę na wykorzystanie tego faktu lub... cokolwiek innego. – Spacerowanie brzmi miło. – Wstrzymany oddech był oznaką, że przekracza granice, chociaż nie miała jeszcze pewności czy te wyznaczone przez stado, czy może samego rdzawo-białego. Wolała jednak nie przekraczać jej więcej, ani jednej ani drugiej. Oczywiście dopóki nie dostrzeże furtki, która by ją tam wpuściła. xxxx– Jestem Rzym, a Ciebie jak zwą? – dopytała po czym przyjrzała się kwiatkom na futrze Słowika... przynajmniej z takowym ptakiem kojarzył jej się nieznajomy. Wyglądało to bardzo porozrzucanie, niechlujnie, a mimo to pasowało to w jakiś dziwny sposób.
Air in my LUNGS ════════════════════════════════'Til the road begins════════════════════════════════
As theLASTof theBUGSleave>their<h o m e sagain AndI'm|splitting|the roaddown=the middle
Kociak Tsunami nie zmienił się znacznie. Nadal ma te same, bladorude futro poprzecinane ciemniejszymi, grubymi, klasycznie układającymi się pręgami. Od spodu jednak rudy kolor zanika, przechodząc dość szybko w biel. Biel znajduje się między innymi na pysku, po policzka i aż do czoła, na koniuszkach jak i na futrze wewnątrz ucha, na całych łapach (za wyjątkiem jasnorudych przebarwień na piętach tylnych łap), części brzucha (gdzie nieregularnie bije się o dominację z rudością) oraz na spodzie ogona. W długim i gęstym futrze Aury często goszczą kwiaty. Ich piwne (bądź ciemnomiodowe) oczy wybijają się na tle przydymionych odcieni. Trójkątne uszy oraz poduszki łap są w jasnoróżowej barwie, nos odcień lub dwa ciemniejszy. Aura jest kotem wyższym niż przeciętny, o lekkim zarysie mięśni pod długim futrem.
Aura to kot nietypowy, zaszyty we własnym świecie, gdzie skupia się na obmyślaniu planów, opisywaniu konkretnych zadań, jakie musi wykonać, bo w innym wypadku straciłby się już na początku, nie wiedząc od czego musi zacząć. Nienawidzi faktu, że niektórzy nie myślą, zamiast tego impulsywnie podejmują działania — nie potrafi pojąć, jak to robią. Nie lubi czekać, nie tylko jest niecierpliwy, ale też boi się rezultatu, który zajmuje dłużej niż pięć sekund, aby go otrzymać. Gdy ich plany się zmieniają, Aurze trudno jest przystosować się do nowych warunków. Aura stara się podejmować decyzje używając głównie logiki, a nie swoich uczuć w stosunku do tematu związanego z ową decyzją. Stara się wpasować do grupy kotów ją otaczających, mimikując często styl wypowiedzi albo używane frazy. Trudno jest im się zdecydować, jak na prawdę się czują, dlatego może tak mało mówią o uczuciach. Wszystko zostaje w środku.
Czy Nowy Świt się liczył jako Klan? Cóż... niekoniecznie. Kiedyś, tak, byli Klanem. Pożogi, według opowieści Tsunami. Teraz jednak niekoniecznie, zresztą, te dwa rodzaje grup różniły się tak znacznie... że trudno by było je do siebie przyrównać oprócz faktu, że mają w sobie koty.
— Niekoniecznie. — Aura odpowiada, zgodnie ze swoim osobistym zdaniem na ten temat. Jeśli będzie trzeba kontynuować temat... to może się zgodzi powiedzieć coś więcej, ale to tylko może. — Jasne, jest. Miłe. Również lubisz. Spacerować? — pyta się, obserwując przekraczającego granicę kota. — Jeśli chcesz spacerować. Na terenach Nowego Świtu. To może zainteresuje. Cię. Propozycja zawołania przeze mnie członka Rady, który oficjalnie by. Nadał ci rangę nowicjusza. Jeśli cię to interesuje. By być członkiem. Nowego Świtu. — sugeruje, nadal patrząc na orientalną sylwetkę czarnego kota o błyszczącym futrze.
— Jestem Aura. — odpowiada na pytanie Rzymu sympatycznym tonem. W końcu owy kot nie zrobił nic złego, by Aura ich nie lubili.
Ioncehada thought Butdont knowwhere itwent Cause Ive beenlivingoffsoda Andcheapcigarettes Maybewhen I was akid I wasdroppedon my head Yeah,thatwouldmakesomesense IDONTwannaBEmyself It´smaking mesounwell I dontWANNAbeMYSELF Just wanna besomeone else
Czarna piękność, a mimo to prześwity siwości widać na całym ciele. Czysta, ułożona i błyszcząca sierść; podłużna, mała twarz; zielone zdeterminowane oczy; duże uszy; długie smukłe łapy; wężowy ogon; smukła, umięśniona sylwetka - orientalna. Ruchy wykonywane z delikatnością, stąpa twardo, ale z tym swoim flirciarskim dodatkiem, robi to wszystko prawie bezszelestnie.
— avek by rolka —
Dusza artystyczna, podziwiająca wszystko co jest warte jej podziwu. Często lubiąca pogawędzić o niestworzonych rzeczach, a może nawet rozegrać jakąś niestworzoną szopkę byleby zwrócić na siebie uwagę. Uwielbia towarzystwo, ale potrafi również pobyć sama, nawet przez długi czas, co nauczyło ją życie podczas podróży po miastach. Nie jest zbyt rozgadana o sobie, woli słuchać o innych, zdobywać informację, zawsze uważała się za bystrą, czemu miałaby więc nie poszerzać swojej wiedzy na różne tematy? Jest typem flirciary, ale zdarza jej się pogłaskać pod włos, byleby potem ułożyć futerko słodkimi słówkami z dodatkiem uśmiechu. Uwielbia zamieszania i psocenie, które może wyjść spod kontroli, ale to problem przyszłej Onyks. Żyje chwilą, ale ma swoje zasady, a szczególnie swoje zdanie. Zawsze mówi to co myśli, nie trzyma języka za zębami. Jednym słowem mówiąc, kłopoty, a dwoma - mieszanka wybuchowa.
xxxxNiekoniecznie, Onyks jednak nie próbuje dopytywać, nie wiedząc nawet jak zapytać, by nie wyjść na wścibską, a co dopiero na zagrożenie. Nie skomentowała tego, skupiła się na reszcie wypowiedzi, która zakrawała o pytanie dotyczące tego, czy lubi spacerować. xxxx– Lubię podróże, spacery są jak drobniejsza wersja podróżowania. Odpowiadając więc na Twoje pytanie, bardzo lubię spacerować – wypowiedziała próbując złapać kontakt wzrokowy z kocurem. Był młodszy, spokojny, ale niemrawy. Wydawał się nie wiedzieć dokładnie jak mówić płynnie, wydawał się inteligentny, acz trudny w obyciu. Nie wiedziała jak podejść do tego spotkania inaczej, niż zwyczajną rozmową, czuła się zbytnio niebezpiecznie. Jakby balansowała na linie zwieszonej nad autostradą. – Och... Nigdy nie myślałam nad dołączeniem do jakichś klanów, ani... grup. Musisz mi wybaczyć, ale na razie wolałabym odrzucić tę propozycję. Nie wiem jak do niej podejść. – odpowiedziała szczerze posyłając lekki uśmiech, chociaż w środku czuła się mocno... zażenowana. Jej przekraczanie granicy sprawiło wyrecytowanie jej formułki „czy chcesz dołączyć do...?”, poczuła lekki niesmak w buzi, ale nie dała tego po sobie poznać. xxxx– Aura? A to niespotykane... bardziej duchowe, mniej przyziemne, czy zwyczajne. Jesteś niezwykły Auro? – zapytała odsuwając się na bezpieczną odległość, by jej obecność na terenach Nowego Świtu zaraz nie powtórzyła pytania o dołączenie albo wręcz przerodziła się w jakąś walkę. Prawdopodobieństwo, że przyjdą mu na pomoc była duża... ona była sama. Poza tym nie chciała wszczynać niepotrzebnych nieprzyjemności, gdy dostała propozycję dołączenia do czegoś na podobieństwo klanu. Mogła to kiedyś wykorzystać.
Air in my LUNGS ════════════════════════════════'Til the road begins════════════════════════════════
As theLASTof theBUGSleave>their<h o m e sagain AndI'm|splitting|the roaddown=the middle
Księżyce: 112 Mistrz: Tajga Płeć: kotka Matka: Tajga* Ojciec: nie poznałam imienia Partner: Pokrzywa
szczupła kotka w typie devon rex o czekoladowej szylkretowej klasycznie pręgowanej sierści z bielą. Ma nieco płaską głowę i żółte oczy.
Poważna, twarda, zdecydowana. Ma w głowie własny kodeks postępowania, własny sposób postrzegania dobra i zła. Dla przykładu, bicie nie zawsze jest złe jeżeli jest środkiem do osiągnięcia wyższego celu. Rzadko można uświadczyć uśmiech na jej pysku. Ostatnie, co można o niej powiedzieć to to, że jest wyluzowana i swobodna. Jest uparta ale przez to niezwykle lojalna. Samotnicze życie sprawiło, że jest bardzo samodzielna; również w podejmowaniu decyzji czy inicjowaniu znajomości. Asertywna. Od sterczenia i wiecznego analizowania zdecydowanie woli działanie. Zdarza jej się również najpierw działać, potem myśleć, chociaż to akurat z wiekiem ma miejsce coraz rzadziej. W wielu sytuacjach jest małomówna, a wyrażanie emocji przychodzi jej z trudem. Inteligentna, choć posiadająca obniżony poziom empatii
Pęd [NŚ], Płocha [KR]
* * *
Miały dość konkretny temat do przedyskutowania. Udały się na patrol, uznając że pełne obejście granic Nowego Świtu wystarczy na dojście do porozumienia w rzeczonej kwestii.
Tundra czuła się tego dnia wyjątkowo pełna energii, była gotowa do słuchania argumentów i kontrargumentów, ale przede wszystkim cieszyła się wizją spędzenia popołudnia u boku partnerki. Niewiele było takich chwil, kiedy wie Radne mogły być tylko we dwie, nie będąc dręczone porzucanymi obowiązkami. Mimo, że nie miały spędzić czasu na zabawie czy pieszczotach, obecność córki Dyni u boku gwarantowała czekoladowej dobrze spędzony dzień.
- Chciałaś porozmawiać o Nowym Świcie. - zaczęła, nie intonując swojej wypowiedzi w pytanie - Słucham - dodała poważna Opoka, narzucając dość żwawe tempo marszu.
Pokrzywa jest kocicą o szczupłej, proporcjonalnej sylwetce. Posiada długie łapy, dzięki czemu zalicza się do tych wysokich, choć z pewnością znajdzie sporo kotów, które ją przerastają. Ciało pokrywa długa, mocno przylegająca do ciała, buro-ruda ozdobiona tygrysimi pręgami sierść, na którą nachodzą miejscami białe plamy. Biel pokrywa wszystkie łapy, tworząc niewysokie skarpetki, a także rozlewa się na dolną szczękę, aby dalej rozejść się szerokim pasmem na szyi i skończyć się na brzuchu. Pyszczek Pokrzywy jest wąski i delikatnie wydłużony. Ma miodowe oczy w kształcie migdałów, ceglasty nos oraz długie, szpiczaste uszy, zakończone drobnymi pędzelkami. Charakterystycznym elementem wyglądu kocicy jest niewielka smuga białego futerka na czole.
Ciekawa świata, ale nie z tych, co to wkładają łapę do ognia, żeby przekonać się, że naprawdę parzy. Woli obserwować z oddali i wyciągać wnioski. Pochłonięta jakimś nurtującym jej zagadnieniem potrafi świata nie widzieć poza tą jedyną kwestią. Przy spotkaniu z kimś, kto nie zalicza się do najbliższego otoczenia, Pokrzywa zachowuje dystans. Niechętnie dzieli się szczegółami dotyczącymi jej życia, natomiast z przyjemnością wyciąga takie informacje od innych. Nie zwykła kłamać, ale szylkretce często zdarza się miarkować prawdę w zależności od własnych potrzeb. Otwarcie się przed kimś zajmuje kocicy wiele czasu, a przy tym mocno przywiązuje się do tych, którzy się do niej zbliżyli.
Pszeniczny Kłos [w], Różana Łapa [rz], Kolec [w]
XXX- Zastanawiałam się, co robimy źle - zaczęła z delikatną nutką smutku w głosie. Choć przezwyciężyli tyle trudności, to wciąż pozostawali na straconej pozycji. Brakowało im członków, przez co tracili kolejnych i kolejnych. Być może dawanie zbyt dużej swobody co do oddalania się z terenów nie było dobrym posunięciem, ale przecież nie chcieli, żeby ktokolwiek się dusił i czuł jak pies przywiązany do budy. Może jednak gdyby było ich więcej, byłaby możliwość wysłania patroli poszukiwawczych? Myśli Pokrzywy nieustannie krążyły wokół tego tematu, nie pozwalając jej w nocy dobrze zmrużyć oka. Były jednak rzeczy, na które miała wpływ, i takie, na których wpływu nie miała, nawet jeżeli nie zawsze była skłonna się do tego przyznać. XXX- Co moglibyśmy zrobić, żeby było lepiej. Myślę, że Nowy Świt potrzebuje... większej stabilności. Kogoś pewnego na szczycie, kto nie ugnie się pod czyjąś presją, nie będzie podejmował głupich, impulsywnych decyzji - powiedziała, wracając wspomnieniami do absurdalnej sytuacji z jednego z zebrań. Cała Rada dała niezły popis, udowadniając, że wybór większości wcale nie jest tym dobrym. I że może pomysł klanów na posiadanie jednego przywódcy wcale nie jest taki tragiczny.
Księżyce: 112 Mistrz: Tajga Płeć: kotka Matka: Tajga* Ojciec: nie poznałam imienia Partner: Pokrzywa
szczupła kotka w typie devon rex o czekoladowej szylkretowej klasycznie pręgowanej sierści z bielą. Ma nieco płaską głowę i żółte oczy.
Poważna, twarda, zdecydowana. Ma w głowie własny kodeks postępowania, własny sposób postrzegania dobra i zła. Dla przykładu, bicie nie zawsze jest złe jeżeli jest środkiem do osiągnięcia wyższego celu. Rzadko można uświadczyć uśmiech na jej pysku. Ostatnie, co można o niej powiedzieć to to, że jest wyluzowana i swobodna. Jest uparta ale przez to niezwykle lojalna. Samotnicze życie sprawiło, że jest bardzo samodzielna; również w podejmowaniu decyzji czy inicjowaniu znajomości. Asertywna. Od sterczenia i wiecznego analizowania zdecydowanie woli działanie. Zdarza jej się również najpierw działać, potem myśleć, chociaż to akurat z wiekiem ma miejsce coraz rzadziej. W wielu sytuacjach jest małomówna, a wyrażanie emocji przychodzi jej z trudem. Inteligentna, choć posiadająca obniżony poziom empatii
Pęd [NŚ], Płocha [KR]
Nie mogła się z nią nie zgodzić. Mimo narodzin młodszego miotu Raniuszka, kotów Nowego Świtu było w tamtej chwili mniej niż kiedykolwiek. Stracili w ostatnim czasie większą część starszego miotu byłego rzecznika, Artema (i choć nikt tego nie przyznawał, jego strata była dla grupy szczególnie dotkliwa), Alaskę, Czarta i pozostałe kocięta Tsunami, jak i ją samą. W tym momencie tundra przestała wymieniać w głowie utraconych członków grupy, nastrój nie poprawiał jej się ani odrobinę od tych wyliczeń, a przecież zupełnie nie po to spotkała się tygodnia z Pokrzywą. Nie po to, by zanurzać się w ponurych myślach.
- Może klany wcale nie są takie głupie, jak nam się wydawało? Może powierzenie większości władzy jednemu stabilnemu, zatwierdzonemu przez większość kotu, nie jest aż tak złym pomysłem, jak nam się wydawało? - zaproponowała spokojnie, myśląc o tym że być może to brak jedności i zgody Rady doprowadziła do sytuacji, w której się znajdowali. Sama również pragnęła jak najlepiej dla grupy i chciała by ta przestała być jakąś dziwną zbieraniną spokrewnionych lub inaczej powiązanych rodzinnie ze sobą kotów. Prawda była taka, że tundra mimo wszystko nie była ani dobrym strategiem, ani politykiem. To los, a przede wszystkim zniknięcie Rojsta sprawiło, że ta poważna, sztywna i nieszczególnie znająca się na relacjach między kotami kotka dostała więcej władzy i niż by sobie tego życzyła. Nie powiedziała nic więcej, licząc na odpowiedź Pokrzywy na samą tę propozycję, na samą sugestię zmiany sposobu sprawowania władzy nad Nowym Świtem.
Pokrzywa jest kocicą o szczupłej, proporcjonalnej sylwetce. Posiada długie łapy, dzięki czemu zalicza się do tych wysokich, choć z pewnością znajdzie sporo kotów, które ją przerastają. Ciało pokrywa długa, mocno przylegająca do ciała, buro-ruda ozdobiona tygrysimi pręgami sierść, na którą nachodzą miejscami białe plamy. Biel pokrywa wszystkie łapy, tworząc niewysokie skarpetki, a także rozlewa się na dolną szczękę, aby dalej rozejść się szerokim pasmem na szyi i skończyć się na brzuchu. Pyszczek Pokrzywy jest wąski i delikatnie wydłużony. Ma miodowe oczy w kształcie migdałów, ceglasty nos oraz długie, szpiczaste uszy, zakończone drobnymi pędzelkami. Charakterystycznym elementem wyglądu kocicy jest niewielka smuga białego futerka na czole.
Ciekawa świata, ale nie z tych, co to wkładają łapę do ognia, żeby przekonać się, że naprawdę parzy. Woli obserwować z oddali i wyciągać wnioski. Pochłonięta jakimś nurtującym jej zagadnieniem potrafi świata nie widzieć poza tą jedyną kwestią. Przy spotkaniu z kimś, kto nie zalicza się do najbliższego otoczenia, Pokrzywa zachowuje dystans. Niechętnie dzieli się szczegółami dotyczącymi jej życia, natomiast z przyjemnością wyciąga takie informacje od innych. Nie zwykła kłamać, ale szylkretce często zdarza się miarkować prawdę w zależności od własnych potrzeb. Otwarcie się przed kimś zajmuje kocicy wiele czasu, a przy tym mocno przywiązuje się do tych, którzy się do niej zbliżyli.
Pszeniczny Kłos [w], Różana Łapa [rz], Kolec [w]
XXXPokrzywa również miała problemy z nawiązywaniem bliskich relacji. Wynikało to z tego, że była wymagająca zarówno wobec siebie jak i innych, a jednocześnie pobłażliwa wobec rodziny. To z pewnością nie sprzyjało zdobywaniu nowych członków, a być może nawet skłoniło kogoś do odejścia. Nie miała pewności, że Artem odszedł dobrowolnie, ale wiele na to wskazywało. Jego trop jako jeden z nielicznych nie mieszał się z wonią ludzi czy drapieżnika, nie informował też nikogo, że wybiera się gdzieś dalej w poszukiwaniu ziół. Nigdy nie przypuszczałaby, że kocur się zwyczajnie, tchórzliwie podda, zamiast udowodnić jej swoją wartość i pokazać, że się myliła. A był na całkiem dobrej drodze do tego, zwłaszcza po tym, jak stanął po stronie Sekwoi. Jego zniknięcie jednak dało szylkretce do myślenia, że być może bywała zbyt surowa wobec innych. To jednak był temat do rozmyślań na inną okazję. XXX- Przywódca... Wódz, ale nie z decyzji jednego kota, a wielu. To mogłoby się udać - skomentowała, przenosząc spojrzenie na Tundrę. Było ich niewielu i wizja konieczności kolejnego głosowania na wolne stanowisko w Radzie wprawiała ją w niepokój. Nie widziała wśród kandydatów nikogo, kto dobrze by ich reprezentował. Zmiana, o której rozmawiały, mogła obrócić sytuację na korzyść Nowego Świtu, ale mogła ich też zupełnie pogrążyć. XXX - Nie mamy jednak pewności, że wybrany zostałby odpowiedni kandydat - cmoknęła. Miała nawet kogoś konkretnego na myśli. Poczuła dreszcz na kręgosłupie z myślą, że Kos mogłaby nimi przewodzić i robić co jej się żywnie podoba. - Uważam, że dla bezpieczeństwa musiałby mieć on doradców, lub słuchać się głosu tłumów - dodała, działać się swoimi obawami, związanymi z tego rodzaju zmianami.