Jasny nie wyróżnia się w tłumie. Jest zwykłym niebieskim pregowanym kotem który spokojnie prowadzi życie. Jego futerko jest długie a pregi są klasyczne. Posiada białe odmianiki na wszystkich łapkach. Są one do palców kocurka. Oprócz tego ma jeszcze biały kołnierz który wyróżnia się od niebieskiego pregowanego futra. Puki co Jasny ma niebieskie oczy lecz niedługo zmienią barwę na żółte.
Poza obozem zawsze można było czuć tą wolność i radość. Jednak Jasny nie byłby szczęśliwy będąc samotnikiem który ma wolność to prawda ale nie wyobrażał siebie nigdy jako samotnika. Kochał klan i puki żyje to nie chce od niego odchodzić. Wolność jest fajna ale w małych ilościach. W tedy bardziej się z niej cieszysz. Każdy spacer daje ci radość. Ogółem Jasna Łapa uważał swoje życie bardzo ciekawe i zarazem odpowiednie dla niego. Każdy jest inny i każdy chcę inaczej żyć ale na tą chwilę Jasny nie chciał zmieniać swojego życia.
Słysząc szczęśliwy głos swojej towarzyszki zniżył trochę brwi i uśmiechnął się wyzywająco. Czyżby Ślimaczek stawia mu wyzwanie? Skoro tak to kocur chętnie je przyjmie! Przez jego rodzeństwo sam po dłuższym czasie lubił lekką rywalizacje. Tak to jest jak się przebywa z takimi a nie innymi kotami... - Lub nie zobaczę bo cię wyprzedzę. - też zaczął się droczyć z rudą kotką. Skoro ona się droczy to on też. Będzie o wiele zabawniej.
Po chwili jednak przyjaciółka postanowiła zrobić...Krok w stronę Jasnego. Szybko zabrał powietrze do płuc i wypuścił zanim jeszcze Ślimaczek cokolwiek by zauważyła w zmianie kocura. Gdy dotknęła jego boku samoistnie kocur spiął lekko mięśnie. Jednak nie było jeszcze aż tak źle. Nadal się miło uśmiechał do kotki i był spokojny. Nawet jak go dotknęła swoją łapką. Jeżeli chciał kiedyś kogoś mieć i nie wariować gdy tylko osoba go tak... bardziej dotknie to musi zacząć już teraz to ćwiczyć. Szło mu teraz całkiem nieźle. - Skoro tak Sokół mówił to raczej nie będę chciał ich kiedyś spróbować. No chyba ,że nie będę miał wyboru bo w Porze Nagich Drzew trzeba się zadowolić każdym skrawkiem pożywienia.- poza tym w klanie nigdy się nie marnuje jedzenie. Zawsze ktoś jest głodny. jasny się cicho zaśmiał na słowa przyjaciółki bo za bardzo się nim przejmowała. - Gdyby było to od pyłków kwiatów to bym teraz wariował mocno. - przerwał by potem popatrzeć się na boki. Wszędzie pełno kwiatów. - Poza tym nie musisz się aż tak o mnie martwić. Jakoś zawsze wracam do zdrowia i daje radę. - potwierdził teraz ,że wszystko jest w porządku.
Chwycił swoją łapą ,łapę rudej koleżanki i popatrzył się na chwilę w jej oczka by po chwili nachylić się głową do jej łapki i leciutko polizać. Musiał się trochę spiąć bo w końcu leżał na grzbiecie. - Masz zbyt piękne serce Ślimacza Łapo.- wrócił znów do leżenia na grzbiecie. Dopiero teraz zrozumiał co powiedział. Po co to w ogóle powiedział? Bo...to jest prawda?
Ślimaczek jest jak na aktualną porę normalną kotką względu rozmiarów. Jej ciałko jest pokryty długą sierścią którą odziedziczyła po mamie. Z drugiej strony, ze strony Fiołkowego Świtu posiada rudy kolor futerka, dołączając do ekipy rudzielców jej rodzeństwa, lecz jej sierść nie jest jednolicie ruda, na jej ciele są ciemniejsze, tygrysie pręgi. Łamiąc pomarańczową estetykę, są widoczne białe plamki na jej podbródku, na piersi i częściowo na jej podbrzuszu, posiada też skarpetki na jej tylnych łapach lecz na przednich jedynie palce są jakby zamoczone w mleku. Ślepia posiadają szaroniebieski kolor i tylko gwiezdny klan wie jakie będzie w przyszłości posiadała.
Mała i samotna, zazwyczaj unikająca innych, starszych od siebie kotów. Łatwo ją onieśmielić bądź zastraszyć, zazwyczaj chodzi rozglądając się na prawo i lewo, upewniając się, czy przypadkiem ktoś albo coś nie idzie w jej kierunku. Mimo iż stara się unikać rozmów, nie za bardzo się jej udaje, choć rozmowa z nią za pierwszym razem nie jest zbyt długa, możliwie że pod koniec ruda się jakoś rozkręci i coś o sobie opowie. Ten samotny typ kotki nie przepada za chodzeniem z rodzeństwem, bo samej może i jej się wydaje, że lepiej lecz nie pogardzi gdyż któryś z rodzeństwa zdecyduje się na wspólne spędzenie czasu. Ślimaczek, z kicm jocha spędzać czas, wraz z tatą bądź mamą, lecz jest w stanie zrozumieć, że nie jest jedyną kluską która może się dobierać do rodziców, trudno, musi się jakoś podzielić.
Niewinne wyjście z obozu i odrobinę wolności jeszcze nie zaszkodził nikomu. W dwójkę było dobrze i bezpieczniej niż samemu, a Jasny zdecydowanie nie wyglądał na małą sztukę czy na kota którego poddawał się gdy ktoś wydął małego syka. Ślimaczek też nie należała do małych kocic w klanie, miała spore rozmiary, co najmniej nie zostawała w tyle ze swą szerokością którą zasługiwała jej wiecznym apetytem oraz długim futrze, owszem, głównie długą sierścią. Ruda nie obżerała się, tylko miała po prostu duży żołądek i spokojnie mogła wchłonąć gołębia bez większej potrzeby.
- Ha, chyba śnisz sobie. To ja jestem szybsza, nie bez powodu dopadłam cię - zamruczała, wciąż udając obrażoną. Jak on mógł sobie myśleć, że ona nie była taka szybka co on. - A jak co, to ty oszukujesz, bo masz za długie łapy - zaśmiała się w równoczesnym czasie rozciągając łapy w niebo, pokazując, że jej były krótsze od tych co posiadał niebieski kocurek. Ha, hakier, znał kody na wydłużenie łap.
- Jak trzeba jeść, to trzeba, ale i tak, wolałabym nie jeść takich gadów, bo na dodatek są one niebezpieczne - powiedziała, szeroko otwierając ślepia, jakby próbując przestraszyć go swym spojrzeniem. Miała jeszcze coś dodać, lecz jej ślimaczy refleks przegrał przeciwko szybkości kocura który położył na jej łapie swą dużą łapę. Wciąż miała szeroko otworzone ślepa, tym razem z zaskoczenia wywołane słowami kocura. No, sama o sobie tak myślała, lecz jeszcze nikt nie powiedział to w taki urokliwy sposób. Uszy były uniesione w górę a ogólna mina była nieco zagubionej kotki która po chwili uśmiechnęła się lekko, mrucząc.
- Wiesz, każdy dostaje to, na co zasługuje, Jasny, każdy ode mnie sprawiedliwie dostaje to, na co zasługuje - powiedziała, wahając się pomiędzy położeniem łba na piersi kocura czy nie. W końcu zdecydowała, że położy łeb na nim, wciąż mrucząc. - Wiesz? Fanie, że jak byłam mała potknęłam się próbując przedostać się gdzieś indziej, bo jakby nie to, straciłabym takiego cennego przyjaciela.
say what youmean xxtell meI'm right xxxxandlet the sun xxxxxxraindownonme
Jasny nie wyróżnia się w tłumie. Jest zwykłym niebieskim pregowanym kotem który spokojnie prowadzi życie. Jego futerko jest długie a pregi są klasyczne. Posiada białe odmianiki na wszystkich łapkach. Są one do palców kocurka. Oprócz tego ma jeszcze biały kołnierz który wyróżnia się od niebieskiego pregowanego futra. Puki co Jasny ma niebieskie oczy lecz niedługo zmienią barwę na żółte.
To racja ,że dała radę Jasnego przygnieść do ziemi ale hola ,hola! To nie znaczy ,że przecież wygra następny wyścig! - Zaatakowałaś mnie dopiero gdy JA byłem już na końcu trasy.- To nie było dowodem na to ,że Ślimaczek była szybsza. Właśnie dowodziło na to ,że była wolna! Ha! Sama siebie wrobiła.Oczywiście Jasny mówił to wszystko dla zabawy. Nie miał na myśli obrażać kotki czy coś w tym stylu. Takie małe droczenie się. Przecież to normalne u prawdziwych przyjaciół! - A to moja wina ,że mam takie długie i silne nogi?- nie mógł się już powstrzymać i wybuchnął śmiechem. Matka natura podarowała mu takie nóżki i tyle! Tak samo wzrosty i pysk który oznaczał się bardzo pośród innych. Był taką wielką włochatą kulką która wygląda strasznie. Jednak kocur nie zauważył jeszcze by ktoś się go bał. Może wszyscy w klanie uważają ,że najważniejsze jest w środku? Możliwe. Pamięta ,ze kiedyś się właśnie Ślimaczek go bała. Była taka nieśmiała a teraz proszę! Dzielna kotka się z niej zrobiła a Jasny nadal był taki sam. Ciągle wieczny przegryw.
Na kolejne słowa kotki ,kocur pokiwał głową na zgodę. Węże w szczególności były niebezpieczne. Zabrały już niektórym kotom życia... Za jednym ukąszeniem. Nie chciał żeby kiedyś jego to spotkało. Woli umrzeć ze starości i cieszyć się życiem. Jeżeli tak zginie...To przynajmniej w słusznym celu.
Gdy polizał w łapkę Ślimak zaczął się zastanawiać czy dobrze postąpił. Powiedział przecież tylko to co myślał na temat tej cudownej kotki. Rzadko można spotkać właśnie takiego kota.
Zobaczył zdziwienie a jego serce zaczęło przyspieszać. O rany co on zrobił... Na całe szczęście terminatorka się do niego po chwili uśmiechnęła. Odetchnął z ulgą ale ta ulga nie trwała na wieki. Koteczka położyła swoją głowę na jego brzuchu. O rany... Spokojnie Jasna Łapo tylko spokojnie...
Skupił się na słowach terminatorki by nie za bardzo myśleć o dotyku i zaraz nie wybuchnąć. - Nigdy nie myślałem , że zasługuje na to wszystko...0 powiedział skruszony. Przecież tyle mu poświęcała czasu i uwagi. Uśmiechała się do niego i martwiła się... Nie powinien tyle tego dostawać...
Następne słowa były jeszcze bardziej wzruszające. Kocur wręcz zaniemówił na chwilę. Naprawdę się cieszyła ,ze go poznała? Rany... Jasny łapa się nieśmiało uśmiechnął do rudej kotki. On zawsze się cieszył z tego ,że miał kogoś tak bliskiego. - A ja się cieszę ,że w tedy do ciebie podszedłem by ci pomóc wstać. W tedy straciłbym cenną dla mnie przyjaciółkę i jej piękny uśmiech.- Cały czas patrzył się w jej oczy i nie mógł przestać. Jasny opanuj się... Zatrzymaj jakoś te słowa. Przecież nie musisz mówić całej prawdy jaka ci tylko na język wpadnie!
Notxknowingxwhatxitxwas
i willnotgiveyouup thistime butdarling,justkissmeslow,
your heart isall I own
andinyour eyesyou're holding mine
Ślimaczek jest jak na aktualną porę normalną kotką względu rozmiarów. Jej ciałko jest pokryty długą sierścią którą odziedziczyła po mamie. Z drugiej strony, ze strony Fiołkowego Świtu posiada rudy kolor futerka, dołączając do ekipy rudzielców jej rodzeństwa, lecz jej sierść nie jest jednolicie ruda, na jej ciele są ciemniejsze, tygrysie pręgi. Łamiąc pomarańczową estetykę, są widoczne białe plamki na jej podbródku, na piersi i częściowo na jej podbrzuszu, posiada też skarpetki na jej tylnych łapach lecz na przednich jedynie palce są jakby zamoczone w mleku. Ślepia posiadają szaroniebieski kolor i tylko gwiezdny klan wie jakie będzie w przyszłości posiadała.
Mała i samotna, zazwyczaj unikająca innych, starszych od siebie kotów. Łatwo ją onieśmielić bądź zastraszyć, zazwyczaj chodzi rozglądając się na prawo i lewo, upewniając się, czy przypadkiem ktoś albo coś nie idzie w jej kierunku. Mimo iż stara się unikać rozmów, nie za bardzo się jej udaje, choć rozmowa z nią za pierwszym razem nie jest zbyt długa, możliwie że pod koniec ruda się jakoś rozkręci i coś o sobie opowie. Ten samotny typ kotki nie przepada za chodzeniem z rodzeństwem, bo samej może i jej się wydaje, że lepiej lecz nie pogardzi gdyż któryś z rodzeństwa zdecyduje się na wspólne spędzenie czasu. Ślimaczek, z kicm jocha spędzać czas, wraz z tatą bądź mamą, lecz jest w stanie zrozumieć, że nie jest jedyną kluską która może się dobierać do rodziców, trudno, musi się jakoś podzielić.
No, może i koteczka zaatakowała go dopiero gdy już był przy kwiatkach, lecz biorąc pod uwagę sytuacje, zrobił to tylko gdy miała na to szanse. Silny kocur, lecz to co miał w głowie sprawiało, że w ślepiach Ślimaczka był takim śmiesznym i uroczym kocurkiem który przypomina podrośniętego kociaka.
- No, dopiero gdy dogoniłam cię, nie jestem ptakiem, więc ja bym nie doleciała - odparła rozśmieszonym tonem. Radośnie ruszyła ogonem i zamruczała radośnie na uczcie grzejącego słońca na całym jej ciele. Odwróciła łeb w kierunku kocura kiedy spytał się, czy to była jego wina, że posiadał takie długie kończyny. Przymrużyła ślepia w jego kierunku z małym, nieco krzywym i sarkastycznym uśmiechem.
- No JASNE, że tak. Przecież to ty musiałeś podjadać aby aż tak rosnąć w górę - powiedziała donośnym tonem, a przynajmniej tak próbowała, bo najwidoczniej śmiech mógł przełamać ją na oczywiste pytanie kocurka. - Zatem JA, kiedy próbowałam dorównać ci, to też próbowałam trochę dojadać. Urosnąć urosłam, ale większość poszło na boki, co za pech! Jak żeś to zrobił? - spytała. Oczywiście, te pytanie nie było na poważnie zrobione. Jej nie obchodziło to, że jest takiej samej wysokości co inne kotki w jej wieku, nawet było fajnie, bo nie wyróżniała się aż tak co Fiołkowy Świt który był zdecydowanie wyższy od niej. Czasami zazdrościła ojcowi takich długich łap, lecz nie znajdywała niczego złego ze swoimi, więc starała się jak najlepiej używać swoje.
- A, czemu nie? W końcu ty jesteś moim najlepszym przyjacielem. Prócz rodzeństwa, to ty znasz mnie od małej i płochliwej kluseczki i na dodatek to przez ciebie nauczyłam się, że nie ma czemu się bać większych ode mnie kotów - wyjaśniła mu miękkim tonem, widocznie rozbawiona zdziwieniem syna Burzowego Pomruku. Ruda córeczka przywódczyni widziała to wszystko jako oczywiste rzeczy, lecz nie spodziewała się, że kocur nie był w stanie tego wszystkiego zauważyć. Znała go od kiedy ona była małą kluseczką, duży bohater który pomógł jej wstać i który znalazł miejsce w jej serduszku.
- Ojej, ty chyba przesadzasz, jaki piękny uśmiech, twój też jest taki piękny - zaśmiała się w jego kierunku. Podniosła łeb z jego piersi, aby móc lepiej mu się przyjrzeć. Zawsze widziała go niczym równego siebie kocurka, ona nie była od niego lepsza w niczym. Jak co, to już niebieski kocurek jest od niej lepszy w wykonaniu wszystkiego, bo to właściwie on był tym starszym i bardziej doświadczonym kocurem.
say what youmean xxtell meI'm right xxxxandlet the sun xxxxxxraindownonme
Jasny nie wyróżnia się w tłumie. Jest zwykłym niebieskim pregowanym kotem który spokojnie prowadzi życie. Jego futerko jest długie a pregi są klasyczne. Posiada białe odmianiki na wszystkich łapkach. Są one do palców kocurka. Oprócz tego ma jeszcze biały kołnierz który wyróżnia się od niebieskiego pregowanego futra. Puki co Jasny ma niebieskie oczy lecz niedługo zmienią barwę na żółte.
No Ślimak nie posiadała skrzydeł ale nawet gdyby je miała to musiała się by nieźle postarać by dogonić kocura. Miał silne łapy przez co mógł długo biegać. Jeżeli chodzi o zwinność... To kocur nie był za dobry. Jego całe ciało jest przystosowane do siły niż zwinności. Chociaż nie lubił za bardzo gdy ktoś uważał go za siłacza bo w cale taki nie był.
Na słowa córki Malinowej Gwiazdy kocur się znów zaśmiał. On nie miał w nawyku jeść sporą ilość pożywienia. - Ja raczej nie podjadam ale najczęściej jadłem króliki bo mają długie nogi. Może to przez to... - czywiście to nie była prawda. To nie od jedzenia taki się stał i nie miał żadnego wpływu na to jaki jest z wyglądu. Może sobie zrobić blizne i tylko to może zmienić a tak to... Raczej nic. Poza tym to nadal nie rozumiał czemu akurat to właśnie Jasny był tym jedynym kotem który miał najbliższy kontakt z poza rodziny. Był miły ale nie każda dobroć przemienia się w wielką przyjaźń. Najwyraźniej szczęście mu sprzyjało. - Wiesz ja raczej nie często spotykam kogoś kto ofiaruje mi tyle czasu by porozmawiać i spędzić miło czas. Dlatego jest to dla mnie nowość... - powiedział spokojnie. Nie miał zbyt wielu przyjaciół. Bardziej znajomych i jedną najlepszą przyjaciółkę Ślimaczek. A jej siostra Raczek... To trudna sytuacja bo może byliby przyjaciółmi ale nie wiadomo co o nim Raczek myśli. - W takim razie mamy piękne uśmiechy które dają nam szczęście. - uśmiechnął się miło do rudej kotki. Chciał, żeby zawsze się uśmiechała i cieszyła życiem. Ślimacza Łapa była w oczach Jasnego czymś wyjątkowym. Zawsze gdy gdzieś szli to sprawiało mu radość każda rozmowa z nią. Na pewno kiedyś znajdzie kogoś kto ją pokocha z całego serca... Kocur życzy jej wszystkiego co najlepsze.
Notxknowingxwhatxitxwas
i willnotgiveyouup thistime butdarling,justkissmeslow,
your heart isall I own
andinyour eyesyou're holding mine
Ślimaczek jest jak na aktualną porę normalną kotką względu rozmiarów. Jej ciałko jest pokryty długą sierścią którą odziedziczyła po mamie. Z drugiej strony, ze strony Fiołkowego Świtu posiada rudy kolor futerka, dołączając do ekipy rudzielców jej rodzeństwa, lecz jej sierść nie jest jednolicie ruda, na jej ciele są ciemniejsze, tygrysie pręgi. Łamiąc pomarańczową estetykę, są widoczne białe plamki na jej podbródku, na piersi i częściowo na jej podbrzuszu, posiada też skarpetki na jej tylnych łapach lecz na przednich jedynie palce są jakby zamoczone w mleku. Ślepia posiadają szaroniebieski kolor i tylko gwiezdny klan wie jakie będzie w przyszłości posiadała.
Mała i samotna, zazwyczaj unikająca innych, starszych od siebie kotów. Łatwo ją onieśmielić bądź zastraszyć, zazwyczaj chodzi rozglądając się na prawo i lewo, upewniając się, czy przypadkiem ktoś albo coś nie idzie w jej kierunku. Mimo iż stara się unikać rozmów, nie za bardzo się jej udaje, choć rozmowa z nią za pierwszym razem nie jest zbyt długa, możliwie że pod koniec ruda się jakoś rozkręci i coś o sobie opowie. Ten samotny typ kotki nie przepada za chodzeniem z rodzeństwem, bo samej może i jej się wydaje, że lepiej lecz nie pogardzi gdyż któryś z rodzeństwa zdecyduje się na wspólne spędzenie czasu. Ślimaczek, z kicm jocha spędzać czas, wraz z tatą bądź mamą, lecz jest w stanie zrozumieć, że nie jest jedyną kluską która może się dobierać do rodziców, trudno, musi się jakoś podzielić.
Żarcik za żarcikiem, a później Jasny zastanawiał czemu zasługiwał na to wszystko. To on dotrzymywał jej towarzystwa i mimo że nie czół się swobodnie gdy ruda kocica wchodziła w jego osobistą przestrzeń to nie reagował. Oczywiście, jakby coś by jej powiedział, to ona odlepiła by się i postarałaby zmienić się aby mu nie przeszkadzać, lecz jako iż on nie wyrażał nic przeciw temu, to ona wtulała się, bo tak czuła się bezpieczniej przy nim. Ten nawyk powstał dlatego, że Pijawka też się w nią wtulała rudej córce Malinowej Gwiazdy spodobało się to, więc zdecydowała, że w taki oto sposób okaże Jasnej Łapie jej wdzięczność za przyjaźń z nią.
- Aha, czyli że to jest to, co nie? Ciekawy sekret - wypowiedziała z drgającymi wibrysami. Zdecydowanie było jej bardzo dobrze. Żałowała, że wcześniej nie zrobili tego, było przyjemnie, słońce ich wygrzewało i wszystko wyglądało tak pięknie. Ślimaczek zamruczała w jego kierunku na jego wypowiedź która niemniej wyglądała na niewinną. Ruszyła końcówką ogona aby nie zaśmiać się jak tylko to usłyszała. Czyżby się przesłyszała? Jak to, każdy zasługiwał na uwagę, rodzina i znajomi, starsi czy młodsi, każdy powinien zaświadczyć coś takiego.
- Wiesz, nie każdy jest taki sam, ale mi zależy na moich znajomych i przyjaciół. Zależy mi na tobie, Jasna Łapo. Pozwól, że się powtórzę, ale jesteś dla mnie najbliższym mym znajomym i przyjacielem, więc bez dwóch zdań zasługujesz na to wszytko i na więcej - powiedziała, wciąż używając miękkiego głosu. Jak śmiał myśleć, że to coś nie jest dla niego. Co prawda, nie każdy może się przejmować w takim stopniu o kogoś, lecz jak już się znajdzie jakiś bliski przyjaciel, to trzeba było o niego dbać. Ślimaczek polizała szorstkim językiem swą pierś w której zaplątał się mały listek, upierdliwe, czemu zawsze to one musiały się przyczepiać.
say what youmean xxtell meI'm right xxxxandlet the sun xxxxxxraindownonme
Jasny nie wyróżnia się w tłumie. Jest zwykłym niebieskim pregowanym kotem który spokojnie prowadzi życie. Jego futerko jest długie a pregi są klasyczne. Posiada białe odmianiki na wszystkich łapkach. Są one do palców kocurka. Oprócz tego ma jeszcze biały kołnierz który wyróżnia się od niebieskiego pregowanego futra. Puki co Jasny ma niebieskie oczy lecz niedługo zmienią barwę na żółte.
Jasny osobiście uważał, że króliki były najlepsze w smaku. Gdy na jakiegoś trafi to zawsze smakują wspaniale! Gdyby mógł to by je częściej jadł. Ale różnorodność też jest dobra. Czasem ptak bądź jakąś jaszczurka... Wszystko miało swoje wady i zalety. Tak o tym myśląc to jak wróci do obozu pewnie sobie pójdzie coś zjeść a potem na polowanie. Jasny na komentarz przyjaciółki wyprostował się dumnie udając, że jest to najlepszy sekret świata. Oczywiście tak nie było ale to tylko zabawa. Może robić co się chcę! No prawie wszystko...
Nastąpiła chwilą ciszy w której kocur patrzył się w niebo. Oderwał wcześniej wzrok od oczu towarzyszki by móc pozbierać swoje myśli które buzowały w jego głowie. Dlaczego to jego spotkało a nie kogoś lepszego... Zawsze myślał, że jest takim cichym i mało atrakcyjnym kocurem który nie jest interesujacy dla innych. Było tak na początku z czasem powoli się zaczynało to zmieniać, że ma jakiś tam fajny charakter. Gdy jednak poznał Ślimaczek to... Poczuł się ważny i odpowiedzialny gdy pierwszy raz się spotkali. Wiedział, że potrzebuję pomocy w tedy ale dzisiaj... Jego przyjaciółka jest już silna i duża ale nadal ona uważa, że go potrzebuje. Wszystko było to takie pomieszane... No nic potem sobie pomyśli.
Wrócił więc na ziemię i usłyszał kolejne słowa od terminatorki... Które... Bardzo poruszyły Jasną Łapę.
Zależy jej na nim... Naprawdę... Zależy...
Jego oczy się zaszkliły ale żadna łza nie wpłynęła na wierzch. Potrafił już kontrolować swój płacz. Jako dziecko ciągle płakał. Zmienił powoli pozycje by Ślimaczek mogła spokojnie odsunąć głowę i położył się na brzuchu. Uśmiechnął się do niej szeroko i dotknął jej noska swoim przy okazji też dotykając czoła terminatorki. Po jego ciele przeszedł dziwny dreszcz ale zignorował to.
Notxknowingxwhatxitxwas
i willnotgiveyouup thistime butdarling,justkissmeslow,
your heart isall I own
andinyour eyesyou're holding mine
Ślimaczek jest jak na aktualną porę normalną kotką względu rozmiarów. Jej ciałko jest pokryty długą sierścią którą odziedziczyła po mamie. Z drugiej strony, ze strony Fiołkowego Świtu posiada rudy kolor futerka, dołączając do ekipy rudzielców jej rodzeństwa, lecz jej sierść nie jest jednolicie ruda, na jej ciele są ciemniejsze, tygrysie pręgi. Łamiąc pomarańczową estetykę, są widoczne białe plamki na jej podbródku, na piersi i częściowo na jej podbrzuszu, posiada też skarpetki na jej tylnych łapach lecz na przednich jedynie palce są jakby zamoczone w mleku. Ślepia posiadają szaroniebieski kolor i tylko gwiezdny klan wie jakie będzie w przyszłości posiadała.
Mała i samotna, zazwyczaj unikająca innych, starszych od siebie kotów. Łatwo ją onieśmielić bądź zastraszyć, zazwyczaj chodzi rozglądając się na prawo i lewo, upewniając się, czy przypadkiem ktoś albo coś nie idzie w jej kierunku. Mimo iż stara się unikać rozmów, nie za bardzo się jej udaje, choć rozmowa z nią za pierwszym razem nie jest zbyt długa, możliwie że pod koniec ruda się jakoś rozkręci i coś o sobie opowie. Ten samotny typ kotki nie przepada za chodzeniem z rodzeństwem, bo samej może i jej się wydaje, że lepiej lecz nie pogardzi gdyż któryś z rodzeństwa zdecyduje się na wspólne spędzenie czasu. Ślimaczek, z kicm jocha spędzać czas, wraz z tatą bądź mamą, lecz jest w stanie zrozumieć, że nie jest jedyną kluską która może się dobierać do rodziców, trudno, musi się jakoś podzielić.
Nie tylko niebieski kocurek uważał króliki za smaczny kąsek. Ślimacz też, jak tylko była okazja to rzucała się na niego zanim ktoś inny dołoży do niego łapę, smak był niesamowity i na dodatek mięso miało mało tłuszczu, taki duży i chudy piszczek którego chciałaby ciągle jeść. Reszta piszczków, eh, mogła sobie być. Wiewiórki, zbyt włochate. Myszy, za małe. Ptaki, co za upiorny moment gdy zanim wbijesz zęby aby zadać im kęsa musisz pozbyć się piórek które na prawdę nic tylko przeszkadzały.
Ślimaczek, podczas mentalnego rozważania swego losu do teraźniejszości po stronie Jasnego, zajęła się samą sobą, a między innymi, pielęgnowaniem swego futerka oraz przypatrywania się różnym kwiatom które rosły sobie spokojnie na polanie. Były żółte, białe, niebieskie, lekko różowe, zdecydowanie, kolorowo nawet bardziej niż sobie to wyobrażała.
Wpatrywała się w jego ślepia podczas małego monologu, po czym po chwili, z zaskoczeniem zauważyła, że jego ślepia zalśniły jak skończyła mówić. Nie spodziewała się, że jej szczerość może tak zaboleć, czy wzruszyć kogoś, i przez chwilę ruszyła ogonem, zastanawiając się, jakie emocje wywołało w serduszku Jasnej Łapy. Nastawiła uszy gdy ten odwrócił się, aby być w tej samej pozycji co ona. Jak tylko poczuła jak ich nosy dotykają się Ślimaczek zamruczała nieznacznie, widocznie szczęśliwa z tego małego gestu kocura. Jak już dotknęli się czoło z czołem, to zamruczała ponownie, nieco mocniej niż poprzednio, ciesząc się, że to właśnie kocurek zdecydował się na zbliżenie się do niej.
- Zobaczysz, zawiążę Ci kamyczka do ogona abyś mi nie odleciał z tej dumy - zaśmiała się w jego kierunku, nie śmiać się od niego odlepić. - A łapą przytrzymam twój łeb, tylko w razie wu, dobrze? - Zażartowała, radośnie ruszając ogonem na prawo i lewo.
say what youmean xxtell meI'm right xxxxandlet the sun xxxxxxraindownonme
Jasny nie wyróżnia się w tłumie. Jest zwykłym niebieskim pregowanym kotem który spokojnie prowadzi życie. Jego futerko jest długie a pregi są klasyczne. Posiada białe odmianiki na wszystkich łapkach. Są one do palców kocurka. Oprócz tego ma jeszcze biały kołnierz który wyróżnia się od niebieskiego pregowanego futra. Puki co Jasny ma niebieskie oczy lecz niedługo zmienią barwę na żółte.
Jasny jest bardzo czułym kocurem więc jakiekolwiek słowa mogły sprawić, że kocurek w jakiś sposób zareaguje na nie. Zależy zawsze o jakie słowa chodzi. A słowa Ślimaczek były dla niego ważne. Sama jego przyjaciółka była ważna. Malinowa Gwiazda i Fiołkowy Świt pewnie są naprawdę szczęśliwi, że mają taką córkę. Mądra i wesoła! Cieszy się, że są jeszcze na tym świecie koty które są takie radosne.
Gdy dotknął noska terminatorki starał się jakoś opanować swoje ciało by nie powtórzyło się to co ostatnio. Czemu w ogóle to wszystko robił... Za bardzo się naraża. A co jeżeli znów będzie taki sztywny i Ślimak zauważy to? W tedy to kocur na prawdę by nie wiedział co powiedzieć.
Słysząc mruczenie z drugiej strony, niebieski kocur odepchnął trochę z ulgą, że chociaż się cieszyła z tych drobnych gestów które dawał jej Jasny.
Zaśmiał się gdy terminatorka odpowiedziała swoje kilka słów. - Raczej nie zamierzam lecieć gdzieś daleko ale na wszelki wypadek mnie pilnuj. - popatrzył się na nią zabawnie. Ruszył uchem i wpadł mu do głowy pomysł. - Co powiesz na berka? - zapytał przyjaciółki z błyskiem w oku. Jak na razie było przyjemnie i super ale obawiał się, że Ślimaczek może się za chwilę znudzić to leżenie więc... Czemu by się nie pobawić właśnie w kwiatach. Trudno będzie tutaj kogoś znaleźć przez wysokie trawy więc... Będzie zabawnie!
Notxknowingxwhatxitxwas
i willnotgiveyouup thistime butdarling,justkissmeslow,
your heart isall I own
andinyour eyesyou're holding mine
Ślimaczek jest jak na aktualną porę normalną kotką względu rozmiarów. Jej ciałko jest pokryty długą sierścią którą odziedziczyła po mamie. Z drugiej strony, ze strony Fiołkowego Świtu posiada rudy kolor futerka, dołączając do ekipy rudzielców jej rodzeństwa, lecz jej sierść nie jest jednolicie ruda, na jej ciele są ciemniejsze, tygrysie pręgi. Łamiąc pomarańczową estetykę, są widoczne białe plamki na jej podbródku, na piersi i częściowo na jej podbrzuszu, posiada też skarpetki na jej tylnych łapach lecz na przednich jedynie palce są jakby zamoczone w mleku. Ślepia posiadają szaroniebieski kolor i tylko gwiezdny klan wie jakie będzie w przyszłości posiadała.
Mała i samotna, zazwyczaj unikająca innych, starszych od siebie kotów. Łatwo ją onieśmielić bądź zastraszyć, zazwyczaj chodzi rozglądając się na prawo i lewo, upewniając się, czy przypadkiem ktoś albo coś nie idzie w jej kierunku. Mimo iż stara się unikać rozmów, nie za bardzo się jej udaje, choć rozmowa z nią za pierwszym razem nie jest zbyt długa, możliwie że pod koniec ruda się jakoś rozkręci i coś o sobie opowie. Ten samotny typ kotki nie przepada za chodzeniem z rodzeństwem, bo samej może i jej się wydaje, że lepiej lecz nie pogardzi gdyż któryś z rodzeństwa zdecyduje się na wspólne spędzenie czasu. Ślimaczek, z kicm jocha spędzać czas, wraz z tatą bądź mamą, lecz jest w stanie zrozumieć, że nie jest jedyną kluską która może się dobierać do rodziców, trudno, musi się jakoś podzielić.
Ślimaczek była zbyt szczęśliwa aby przejąć się ewentualnymi dreszczami Jasnej Łapy, była zbyt zafascynowana tym, że sztywniak zdecydował się do niej zbliżyć zamiast niej. Prawdę mówiąc, Ślimaczek czuła się przy nim bezpieczna, mogła być nieco nachalna i upierdliwa swym przytulaniem się do niebieskiego kocura, ale ni przyznałaby się do czegoś takiego. Uważała, że gdy się jest z przyjacielem to nie ma z czymś takim problemu, w końcu znali się od małego i raczej dbanie jedno o drugiego oraz okazywanie czułości było czymś naturalnym czego nie trzeba było się krępować. Cały stres i nerwy Jasnego co do przytulania się do Ślimaczej było na próżno, ona niczym takim nie pogardzi.
- Mhm, akurat, już prawie widziałam Cię o pazur od ziemi - zaśmiała się w jego kierunku. - Jak odlecisz to pójdę poszukać Sokoła aby Cię ściągną - dodała po krótszej chwili ciszy. Sokół z pewnością wiedziałby lepiej co zrobić jakby jego terminator nagle wbił się w powietrze niż ruda córka Malinowej Gwiazdy.
- W berka? Co, już chcesz się chwalić twoją niesamowitą prędkością? - Zaśmiała, po czym odlepiła łeb od niego, aby móc spojrzeć kocurowi na w prost. Ruszyła radośnie wibrysami i uśmiechnęła się w jego kierunku, pokazując białe kiełki. - Co, znudziło Ci się to całe wylegiwanie? Jeszcze trochę i będziesz aż tak ruchliwy co Raczek, wiesz? - Zamruczała w jego kierunku. - Może za chwileczkę, dobrze? Nie obrazisz się? - Spytała niebieskiego kocura, przylegając nieco do jego ciała by się do niego przytulić, mrucząc.
say what youmean xxtell meI'm right xxxxandlet the sun xxxxxxraindownonme
Jasny nie wyróżnia się w tłumie. Jest zwykłym niebieskim pregowanym kotem który spokojnie prowadzi życie. Jego futerko jest długie a pregi są klasyczne. Posiada białe odmianiki na wszystkich łapkach. Są one do palców kocurka. Oprócz tego ma jeszcze biały kołnierz który wyróżnia się od niebieskiego pregowanego futra. Puki co Jasny ma niebieskie oczy lecz niedługo zmienią barwę na żółte.
E tam Jasny nie chciał nigdzie lecieć. Dobrze mu tutaj było. Wszystko czego potrzebował miał w klanie i nie chciał lecieć tam do góry do klanu Gwiazdy jeszcze...
Słysząc słowa na temat mentora Jasnego i Ślimaczek kocur cicho się zaśmiał. No... Sokół możliwe mógłby go złapać i ściągnąć na ziemię jak by się postarał. - W takim razie wolę nie lecieć wcale. - popatrzył się na rudą terminatorkę. Ona zawsze jakoś potrafiła rozweselić Jasnego. Nie wiedział jak ona to robi.
Prychnął na kolejne słowa kotki. Nie był wcale taki szybki... Jego budowa ciała mu zabiera dużo szybkości. - Nie przesadzaj wcale taki szybki nie jestem. Poza tym wolę poleżeć niż biegać a ja tylko zaproponowałem tą całą zabawę. - ziewnął trochę i znów się uśmiechnął do przyjaciółki. - Nikt nigdy nie będzie tak samo ruchliwy jak Raczek. - zaśmiał się na samo wspomnienie kotki która chyba ma przyczepiony wiatrak do ogona.
Zamknął na chwilę oczy by wsłuchać się bardziej w bzyczenie pszczół ale nadal słuchał przyjaciółki. Nie mógł się po prostu powstrzymać i musiał posłuchać tego przyjemnego odgłosu. Pokiwał głową przecząco, że nie będzie zły na nic.
Po chwili poczuł jak Ślimaczek się do niego przytula. Jego serce znów zaczęło bić szybciej i odwrócił na chwilę głowę by zabrać oddech po czym popatrzył się na kotkę.
Uśmiechnął się pod nosem widząc Ślimaczą Łapę przytulną do jego boku. Była to oznaką, że mu ufała i czuła się bezpieczna. Na chwilę zapomniał o lekkim stresie i sam się przytulił do Ślimaczek. Przyciągnął ją bliżej siebie łapą i zaczął słodko mruczeć. Czuł się w tej chwili bardzo... Przyjemnie. Zaczął się przyzwyczajać do dotyku towarzyszki i czerpał z tego wielką przyjemność. Szkoda, że nie mogła go tulić codziennie...
Notxknowingxwhatxitxwas
i willnotgiveyouup thistime butdarling,justkissmeslow,
your heart isall I own
andinyour eyesyou're holding mine
Ślimaczek jest jak na aktualną porę normalną kotką względu rozmiarów. Jej ciałko jest pokryty długą sierścią którą odziedziczyła po mamie. Z drugiej strony, ze strony Fiołkowego Świtu posiada rudy kolor futerka, dołączając do ekipy rudzielców jej rodzeństwa, lecz jej sierść nie jest jednolicie ruda, na jej ciele są ciemniejsze, tygrysie pręgi. Łamiąc pomarańczową estetykę, są widoczne białe plamki na jej podbródku, na piersi i częściowo na jej podbrzuszu, posiada też skarpetki na jej tylnych łapach lecz na przednich jedynie palce są jakby zamoczone w mleku. Ślepia posiadają szaroniebieski kolor i tylko gwiezdny klan wie jakie będzie w przyszłości posiadała.
Mała i samotna, zazwyczaj unikająca innych, starszych od siebie kotów. Łatwo ją onieśmielić bądź zastraszyć, zazwyczaj chodzi rozglądając się na prawo i lewo, upewniając się, czy przypadkiem ktoś albo coś nie idzie w jej kierunku. Mimo iż stara się unikać rozmów, nie za bardzo się jej udaje, choć rozmowa z nią za pierwszym razem nie jest zbyt długa, możliwie że pod koniec ruda się jakoś rozkręci i coś o sobie opowie. Ten samotny typ kotki nie przepada za chodzeniem z rodzeństwem, bo samej może i jej się wydaje, że lepiej lecz nie pogardzi gdyż któryś z rodzeństwa zdecyduje się na wspólne spędzenie czasu. Ślimaczek, z kicm jocha spędzać czas, wraz z tatą bądź mamą, lecz jest w stanie zrozumieć, że nie jest jedyną kluską która może się dobierać do rodziców, trudno, musi się jakoś podzielić.
Rudak kotka przymrużyła ślepia na słowa kocura który teoretycznie nie był aż tak szybki jak ona myślała. Ba, mógł sobie mówić co chce, ale i tak Ślimacza widziała go jako lepszego, silniejszego i potężniejszego kocura od niej, może i tylko był kilka księżyców starszy od niej, lecz i tak nie mogła przyzwyczaić się, że pomiędzy nimi nie było aż takiej dużej różnicy i że jakby się zdecydowała z nim zmierzyć miałaby jakąś szansę aby go pokonać. W zielonych ślepiach córki Malinowej Gwiazdy on był wielkim i silnym kocurem a ona zaledwie przyjazną i kotką która zależała od niego jak wychodziła z nim poza obóz.
- No to możemy sobie razem jeszcze chwilę poleżeć czy posiedzieć, w końcu jak byśmy biegali to nie mogłabym się zachwycić widokiem - zamrużała, patrząc na niego. Oczywiście, chodziło jej o łąkę, lecz możliwie że niebieski syn Burzowego Pomruku mógłby ją źle zrozumieć, ale co tam, Ślimaczej nawet nie przeszła taka opcja przez głowę. - No, też tak sądzę. Jakbym nie widziała że Raczek śpi, to bym sama w to nie uwierzyła - zaśmiała się.
Ślimacza zaczęła mruczeć jeszcze bardziej jak Jasny przytulił ją jeszcze bardziej do siebie oraz gdy poczuła przyjemne drganie mruczenia niebieskiego kocura. Poruszyła łbem, ocierając się o żuchwę i pierś Jasnego, było jej przyjemnie. Ruda kocica czuła się przy nim tak bezpiecznie jak kiedy była małym kociakiem i spała czy leżała przy brzuchu Malinowej Gwiazdy. Po dłuższej chwili polizała kocura po piersi aby odplątać od niego mały kawałek trawy który przedtem nie zdołała zauważyć, po czym uśmiechnęła się w jego stronę z tym kawałkiem trawy przyklejonym do jej białej brody.
say what youmean xxtell meI'm right xxxxandlet the sun xxxxxxraindownonme
Jasny nie wyróżnia się w tłumie. Jest zwykłym niebieskim pregowanym kotem który spokojnie prowadzi życie. Jego futerko jest długie a pregi są klasyczne. Posiada białe odmianiki na wszystkich łapkach. Są one do palców kocurka. Oprócz tego ma jeszcze biały kołnierz który wyróżnia się od niebieskiego pregowanego futra. Puki co Jasny ma niebieskie oczy lecz niedługo zmienią barwę na żółte.
Jasny nie zastanawiał się głębiej co powiedziała Ślimak więc uznał, że chodziło jej o łąkę a nie o coś innego. Sam wolał jeszcze sobie pooglądać widoczki. Po co biegać po tych kwiatach i je niszczyć w dużych ilościach jak można na nie patrzeć i cieszyć się ich kolorem i zapachem? Jasny uważał, że to jest lepsze niż bieganie. Oczywiście nie był leniwy ale wolał sobie odpocząć po treningu i obowiązkach tylko leżąc lub śpiąc i oczywiście rozmawiać z innymi.
Na komentarz siostry Raczka Jasny nieco się uśmiechnął pod nosem. Czyli ona spała. Jasny się dowiedział dobrej i przydatnej rzeczy. Raczek lubi jednak spać. Bo gdyby tak nie było to by najchętniej by nie spała ale co tam Jasny wie. Raczek to Raczek i tyle. Nie warto nad tym długo rozmyślać bo głowa może rozboleć.
Gdy tylko niebieski kocurek okazał czułości, Ślimaczek nie była mu za chwilę dłużna. Mruczała głośniej a to w pewien sposób uspokajało dużego Terminatora. Terminatorka miała bardzo przyjemny głos i przyjemnie się go słucha. Poczuł lekkie łaskotanie kiedy ruda kotka otarła się o jego rzuchwe i pierś. Przeszły go przyjemne dreszcze i nie chciał żeby to się kończyło. Z drugiej jednak strony nieco się stresował ale wolał nad tym nie myśleć bo znów zacznie się dziwnie zachowywać tak jak niedawno.
Otworzył szerzej oczy i zobaczył uśmiechniętą Ślimaczą Łapę z kawałkiem trawy na brodzie. Wyglądała śmiesznie i kocurek się cicho zaśmiał po czym bez zastanowienia polizał to miejsce gdzie był kawałek trawy. Dopiero po chwili wiedział co zrobił i lekko się speszył. Trawa teraz powędrowała koło pyszczka niebieskiego Terminatora i się cały czas zastanawiał gdzie ona jest. (bo jej nie widział)
Notxknowingxwhatxitxwas
i willnotgiveyouup thistime butdarling,justkissmeslow,
your heart isall I own
andinyour eyesyou're holding mine
Ślimaczek jest jak na aktualną porę normalną kotką względu rozmiarów. Jej ciałko jest pokryty długą sierścią którą odziedziczyła po mamie. Z drugiej strony, ze strony Fiołkowego Świtu posiada rudy kolor futerka, dołączając do ekipy rudzielców jej rodzeństwa, lecz jej sierść nie jest jednolicie ruda, na jej ciele są ciemniejsze, tygrysie pręgi. Łamiąc pomarańczową estetykę, są widoczne białe plamki na jej podbródku, na piersi i częściowo na jej podbrzuszu, posiada też skarpetki na jej tylnych łapach lecz na przednich jedynie palce są jakby zamoczone w mleku. Ślepia posiadają szaroniebieski kolor i tylko gwiezdny klan wie jakie będzie w przyszłości posiadała.
Mała i samotna, zazwyczaj unikająca innych, starszych od siebie kotów. Łatwo ją onieśmielić bądź zastraszyć, zazwyczaj chodzi rozglądając się na prawo i lewo, upewniając się, czy przypadkiem ktoś albo coś nie idzie w jej kierunku. Mimo iż stara się unikać rozmów, nie za bardzo się jej udaje, choć rozmowa z nią za pierwszym razem nie jest zbyt długa, możliwie że pod koniec ruda się jakoś rozkręci i coś o sobie opowie. Ten samotny typ kotki nie przepada za chodzeniem z rodzeństwem, bo samej może i jej się wydaje, że lepiej lecz nie pogardzi gdyż któryś z rodzeństwa zdecyduje się na wspólne spędzenie czasu. Ślimaczek, z kicm jocha spędzać czas, wraz z tatą bądź mamą, lecz jest w stanie zrozumieć, że nie jest jedyną kluską która może się dobierać do rodziców, trudno, musi się jakoś podzielić.
Tak faktycznie, to Ślimacza o dziwo sama nie zaproponowała zabawy w berka czy kolejnego sparingu, lecz tym razem starała się cieszyć chwilą samotności z Jasnym. Ruda kocica nie raz przebywała w tej oto łące, lecz jak do tej pory nigdy się na niej nie zatrzymała, przeszła obok niej bądź bezpośrednie przez nią i gnała dalej przed siebie. Prawda w tym taka, że nigdy nie spoglądała na nią jak coś zachwycającego do momentu kiedy przyszła tu z Jasnym, wtedy jakby zachwyciła się widokiem który wcześniej był jej całkiem obojętny, owszem, kwiatki były urocze, ale tylko tyle, nie widziała w nich nic więcej.
Po krótszej chwili jak już mu ściągnęła kawałek trawy, niebieski kocur zrobił coś, czego ona się nie spodziewała. Szeroko otworzyła swe zielone ślepka, zdziwiona i zastanawiając się, co takiego wybudziło śmiech u swego towarzysza. Ona miała się odezwać, spytać się, co takiego było aż tak śmieszne, że nie mógł powstrzymać się, lecz zanim zdołała cokolwiek zrobić, Jasny wykonał swój ruch. Poczuła jego szorstki język na jej brodzie, po czym, ponownie jakby mogła, zarumieniła by się. Spojrzała na nieco speszonego kocura, który najwidoczniej nie rozumiał, że u Ślimaczej takie dbanie o jej wygląd było bardzo mile widziane. Oczywiście, zatem jak zauważyła że ten upierdliwy kawałek trawy znalazł się ku pyszczku Jasnego uśmiechnęła się złośliwie. Nachyliła się w stronę wysokiego kocurka, po czym bezmyślnie przejechała językiem po jego pyszczku, tym razem starając się aby trawa nie skończyła gdzieś poza jej widokiem. Wypluła kawałek trawy i popatrzyła się na Jasnego zanim ponownie zdecydowała się poprawić swoje dzieło i ponownie przejechała językiem, tym razem zajmując jej to trochę więcej czasu. Jak już skończyła, ruszyła rudym ogonem, zostawiając go nad ogonem kocura który według wyliczeń Ślimaczej z pewnością byłby nieco zszokowanym takim ruchem.
say what youmean xxtell meI'm right xxxxandlet the sun xxxxxxraindownonme
Jasny nie wyróżnia się w tłumie. Jest zwykłym niebieskim pregowanym kotem który spokojnie prowadzi życie. Jego futerko jest długie a pregi są klasyczne. Posiada białe odmianiki na wszystkich łapkach. Są one do palców kocurka. Oprócz tego ma jeszcze biały kołnierz który wyróżnia się od niebieskiego pregowanego futra. Puki co Jasny ma niebieskie oczy lecz niedługo zmienią barwę na żółte.
Jasny był speszony. Czemu akurat to zrobił! Widząc jeszcze reakcje przyjaciółki jeszcze bardziej poczuł wstyd a jego serce zaczęło szybciej bić. Czemu to robił... Czemu tak bardzo reagował na każdy czyn wojowniczki fizycznie lub słownie. Ślimacza Łapa była jedyną kotką która tak bardzo się zaprzyjaźniła z kocurem. Jasny nie miał zbyt wielu przyjaciół. Raczej miał dużo znajomych. Jednak Ślimaczek była najlepszą przyjaciółką. Nikt nigdy by jej nie zastąpił w sercu niebieskiego kocura... Zawsze dawała mu tyle uśmiechu i radości, że czasem się zastanawiał czy przypadkiem nie daje zbyt mało od siebie.
Przez chwilę był nieruchomy jak głaz bo bał się robić jakikolwiek ruch. Nagle zobaczył wścibski uśmiech przyjaciółki. Już chciał coś powiedzieć, przeprosić czy coś ale Ślimacza Łapa była szybsza. Poczuł szorstki język na swoim pyszczku. Jego serce przyspieszyło jeszcze bardziej. O nie... Sprawiło mi to przyjemność ale czuł się dziwnie... Chciał znowu polizać terminatorkę ale nie mógł... Chyba... Chciał ją mieć przy sobie gdy tylko poczuje się smutny. Chciał żeby się do niego uśmiechała i ufała. Chciał znów poczuć to uczucie... Ale... Straciłby zaufanie Ślimaczek. Będzie go uważała za kogoś... Okropnego. Ale co Jasny mógł poradzić skoro poczuł, że się w niej... zakochał?
Otworzył szeroko oczy i patrzył tak na kotkę. Przygryzł swoją dolną wargę ze stresu. Chciał znów to poczuć... Tą dziwną energię...
Popatrzył się na przyjaciółkę. Jego oczy były delikatnie przymróżone. W oczach miał jakieś iskierki. Niepewnie polizał jej szyję. Przeszły go znowu te przyjemne iskierki a on sam był zakłopotany. Przecież Ślimaczek uważa go za przyjaciela...
Notxknowingxwhatxitxwas
i willnotgiveyouup thistime butdarling,justkissmeslow,
your heart isall I own
andinyour eyesyou're holding mine