Logo Artemidy
Szorstkie Skały
Słowa Igły sprawiły, że ryknął jeszcze głośniejszym śmiechem. Dobre! Musi to zapamiętać. Szkoda tylko, że w lesie nie było więcej takich kotów jak on. Tylko Sztormowy Pazur stracił oko w walce, był wyjątkowym pechowcem. Ale wciąż jedynym w swoim rodzaju.
- Dobre! - zarechotał. - To było dobre. I nie zawrócę, to przecież byłoby nudne - złotofutry wojownik zmarszczył nos, jak gdyby nie potrafił znieść takiej wersji wydarzen. Wiedział gdzie jest, orientował się w tej okolicy, ale pójście w zaparte nie było złym wyjściem, przynajmniej rozmowa może okaże się ciekawsza od tych standardowych odbywanych w klanie. Jak tam trening, jak polowanie, co tam na patrolu, błeee, nuuda. Nie bez powodu wolał wędrować po granicach.
[Obrazek: VOC9rAd.png]
LVL 4 15 / 300
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
7
Zręczność
Zr
15
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Cóż, znowu się nie spodziewała, że kocur będzie się śmiać, a raczej ryknie jeszcze głośniejszym śmiechem. Znowu się zaskoczyła, jednak tym razem to ukryła, a po chwili poczuła irytację. To nie tak miało wyglądać, że zostanie wyśmiana jeszcze bardziej, tylko... inaczej. No ale cóż, nie wyszło, a chyba nie było sensu dalej rzucać głupimi tekstami, bo nie chciała by jej uszy dalej krwawiły od śmiechu Rzeczniaka.
— Dobra, stul pysk, sam lepszy nie jesteś — syknęła do kocura — A może jednak warto zwrócić? Bo jeśli się zgubiłeś, to może dojdziesz do siebie zawracając się — dodała, a jej ton wciąż do najmilszych nie należał. Nie miała pojęcia czy kocur mówił ironicznie o zgubieniu się, czy faktycznie tak było, ale ją to nie obchodziło. Jego problem, jeśli sam nie wiedział gdzie łazi i zabłądził. Nie miała zamiaru mu pomagać jeśli faktycznie tak się stało, wolała tylko rzucić głupią radą, chociaż... aż tak głupia nie była, bo gdyby się zawrócił to na pewno by doszedł do rzecznych terenów.
LVL 3 105 / 200
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
5
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Wyglądało na to, że trafił na typa wyjątkowo sztywnego i rozdrażnionego istnieniem świata. Ironicznie powodowało to w nim jeszcze większe rozbawienie i znów miał ochotę gruchnąć śmiechem, ale już się powstrzymał, gdyż kotka wyglądała jakby miała zaraz zejść na zawał że złości. Zastrzygł uchem i udał, że bardzo go interesuje trawa pod łapami, gdyż jego pysk dalej wykrzywiał uśmiech. Nie do końca rozumiał dlaczego samotniczka brnie w temat zgubienia się, w momencie gdy Sztormowy Pazur jedynie żartował... Chyba, że ona żartu nie załapała i traktowała to poważnie. Może on też powinien.
- Tak zrobię, dzięki - powiedział po wzięciu głębokiego wdechu oficjalnym tonem, który pasował do jego osoby jak pięść do nosa. - Masz tu jakąś rodzinę, że tak bardzo chcesz się mnie pozbyć? - spytał. Nic nie stało na przeszkodzie, by pręgowana po prostu go ominęła i poszła sobie dalej jeśli tylko chciała.
[Obrazek: VOC9rAd.png]
LVL 4 15 / 300
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
7
Zręczność
Zr
15
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Uniosła brew. Tak zrobi? Chyba rzucał słowami na wiatr, bo nie poszedł sobie, tylko wciąż tu stał. Chyba że był głupi i mówił o stuleniu pyska. Chociaż wtedy też wychodziło na to, że rzucał słowami na wiatr, bo wciąż się odzywał. Cóż, przynajmniej... przestał się śmiać, a tak raczej po prostu powiedzmy, bo wciąż uśmiechał. Postanowiła to już zignorować, a przynajmniej spróbować.
— Nie mam wcale rodziny — odparła, chociaż... nie było to do końca szczere? Bo niby w Gromie żyła jeszcze jej ciotka Malina, a także babcia Czapla, chociaż od jej wyrzucenia ani razu o żadnej z nich nie pomyślała, nawet o babce, którą lubiła. No ale cóż, nie pałała do swojej rodziny jakąś miłością czy sympatią, a obojętnością. I tak naprawdę to rodziną nazywała tylko rodziców i braci, a każdy z nich zniknął, z wyjątkiem Rokitnika ale pomińmy ten szczegół, a nawet myślała, że wszyscy od dawna gryzą piach. Nie miała problemu by to powiedzieć, bo to żadna tajemnica, że ktoś już nie ma rodziny, bo nie żyje. To się wręcz często zdarzało.
LVL 3 105 / 200
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
5
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- I domyślam się, że lepiej ci bez niej? - spróbował przewidzieć odpowiedź kocicy na jego ewentualne pytania w tym temacie. Szczerze to go to nie interesowało, nie jakoś szczególnie, w końcu to nie jego sprawa. Samotnicy, jak sama nazwa wskazuje, przeważnie nie byli rodzinni.
- Pochodzisz z osiedla i z okolic tamtych gangów? - to interesowało go znacznie bardziej. Gangi. Słyszał o nich pogłoski, legendy, ale były one bardziej na zasadzie klanowych zgromadzeń, czyli nuda i niewiedza. Może to istniało, może nie, nie udowodnisz dopóki nie pójdziesz i się tam nie zgubisz, a po powrocie zastaniesz wściekłych przywódców, którzy zauważa twoją nieobecność. Przekichana sprawa.
[Obrazek: VOC9rAd.png]
LVL 4 15 / 300
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
7
Zręczność
Zr
15
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
— Szczerze? Nie widzę żadnej różnicy — miauknęła, tym razem całkowicie szczerze. Nie miała żadnych problemów by rozmawiać o takich sprawach, bo uważała to za coś... normalnego, o. Dlatego w ogóle ją nie złościło, że Sztorm walnął takie pytanie. Skoro aż tak go to interesowało to proszę bardzo, Igła mogła nawet powiedzieć jaką dokładnie rodzinkę miała, bo obgadywanie innych to była super zabawa, a to że mogłoby dotyczyć to jej rodziny nic nie zmieniało według niej.
— A co, chciałbyś dołączyć do jakiegoś? — odpowiedziała, pytaniem na pytanie. Prawdę mówiąc to nigdy wcześniej nie słyszała o żadnym gangu z osiedla, mimo że samotnikiem była już... trochę. Nawet o uszy jej się nic nie obiło, i sama nie wiedziała czy powinna się z tego powodu cieszyć czy nie. Nie miała zamiaru się jednak do tego przyznawać... a przynajmniej nie teraz.
LVL 3 105 / 200
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
5
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Aż tacy do dupy byli, czy nie było ich wcale? - spytał bez przekonania, że usłyszy optymistyczną odpowiedź, ale szczerze mówiąc żadna różnica. Przynajmniej dla niego. Samotniczka też nie wyglądała na poruszoną, ale na pewno przyzwyczaiła się do samotności. Ciekawe jak wyglądają takie rodziny. Matki porzucają swoje młody, odpychają je od siebie zaraz po osiągnięciu odpowiedniego dla nich wieku?
-[b] Nie, wygodnie mi w klanie. Ale jestem ciekaw. Chciałbym spotkać kogoś z gangu i może się z nim zmierzyć, ha. Może chcesz się trochę rozerwać? Wydajesz się wściekła niczym osa. Albo szerszeń[! B] - mruknął rozbawiony. Szerszeń, bo szerszeń jest grubszy. Sztormowy Pazur nie bał się kotki z jednego prostego powodu: była gruba. Grubi są powolni. Tak wygląda świat.
[Obrazek: VOC9rAd.png]
LVL 4 15 / 300
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
7
Zręczność
Zr
15
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
— Jedni byli do dupy, drugich nie było wcale — odparła i wzruszyła ramionami. Miała głęboko w dupie że tak się potoczyły sprawy z jej rodziną, bywa czy coś, i koniec tematu bo nie wiem co dalej pisać.
Słysząc następne słowa rudego kretyna zastanowiła się. Trwało to dosłownie chwilę, a po tym zamiast odpowiedzieć że się zgadza, szybko ugięła łapy i wystrzeliła do przodu prosto na kocura, z zamiarem podrapania go po pysku. Chciał się bić? Proszę bardzo, Igła chętnie. Problem tylko był taki, że nie miała zamiaru się tłuc bez pazurów i zębów, bo było to dla niej głupie i słabe. Lepiej się bić na śmierć i życie, czy coś.

igła ma ranę 3 stopnia, więcej o tym tutaj
LVL 3 105 / 200
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
5
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nie dowiedział się wiele. Grubaska nie była do konkretnych i rozmownych typów, ale przynajmniej dała się namówić na sparing... Tyle że Sztormowy Pazur szybko się zorientował, że to nie do końca sparing. W jego oku błysnęło zdziwienie i zadziorny błysk. Uświadomił sobie, że popełnił błąd traktując samotniczkę jak klanową kotkę. Ona na pewno nie wiedziała, że przyjacielskie bójki praktykuje się bez pazurów i zębów, bo takie mieli przyjęte zasady.
Złoty kocur postanowił na to przystać. Nie obawiał się samotniczki, w razie czego zawsze mógł uciec, dlatego też postanowił zaatakować pełną parą. Wysunął pazury i uzbrojoną łapą wycelował prosto w gardło Igły.
[Obrazek: VOC9rAd.png]
LVL 4 15 / 300
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
7
Zręczność
Zr
15
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
***

Nie wiedziała, jak cały czas dawała się namówić na te Kornikowe pomysły. Dalej była zła, że nie została wybrana na Zgromadzenie, jednakże ta złość powoli mijała. Na początku wyglądała, jakby chciała kogoś rozerwać żywcem, a teraz... jakby po prostu miała ochotę walnąć komuś w pysk. Różnica niby niewielka a jednak widoczna. W każdym razie widoczna przynajmniej dla kotów, trzymających się najbliżej. Prościej mówiąc - dla Ćmy i właśnie samego Kornika.
Dalej jednak zastanawiała ją - chociaż może bardziej niepokoiła? - odpowiedź czarnego wojownika na tamtej ceremonii. Według Zachód, zaprzeczył zdecydowanie ze zbytnim wahaniem. Nie byli parą, nie zamierzali być parą - a przynajmniej Zachód na razie nie zamierzała - więc odpowiedź Kornika jej nie satysfakcjonowała. Martwiące było również, że zadawał się z takimi... tępakami. Chociaż jeden ostatnio gdzieś przepadł i śladu po nim nie było.
- Mam Cię znowu bronić, jeśli będzie taka potrzeba, rybko? - mruknęła, podnosząc jedną z brwi do góry. Mówiąc, starała się, aby przypadkiem mysz nie wypadła jej z mordki. Była mała, jednak według Zachód idealna. Nie zamierzała w końcu przynosić ryby, w które wręcz uwielbiała. Jeśli ten samotnik, o którym była mowa potrafił... wróżyć czy cokolwiek, to nawet z czegoś takiego będzie potrafił.
She, Queen of the Kings
Broken
her cage, threw out the keys
She will be
the warrior of North and Southern seas

[Obrazek: dby3krs-92cc2bae-6e19-4788-b42a-8f5e9df0...ccxeEKMrjo]
LVL 5 280 / 400
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
13
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Tamta ceremonia... nie zaprzątała głowy Kornikowego Konara. Przynajmniej nie aż tak jak siedziała w myślach Zachodzącego Światła. Może zacząłby się nad nią zastanawiać bardziej, gdyby wiedział jak jego słabo stanowcze zaprzeczenie gryzie Wiedźmę. Sam nie wpadłby na to, by w ten sposób rozkładać na czynniki pierwsze czyjejś wypowiedzi, udzielonej zresztą z zaskoczenia. Wojowniczka nie miała co się obawiać, bo Kornik nie zamierzał dążyć do przeniesienia ich relacji na inny poziom, a przynajmniej nie bez wyraźnej zachęty, bo co tu ukrywać to ona dyktowała zasady tej znajomości. On ewentualnie grzecznie się podporządkowywał i tylko czasem delikatnie testował gdzie przebiega granica.
- Nyhy. - Odpowiedział niezbyt precyzyjnie, a wszystko przez rybę tkwiącą mu w pysku. W przeciwieństwie do kocicy nie skąpił na wróżby i przyniósł okonia. Niestety, mimo prób nie udało mu się dorwać szczupaka.
Przepchnął rybę językiem do kącika pyska, chwytając ją tylko za krawędź płetwy i tym samym ułatwiając sobie mówienie.
- Nie, tym razem to ja będę bronić. Tego samotnika przed tobą, raczku szczypiący. - Parsknął żartobliwie i poruszył przy tym brwiami. - Z daleka widać, że masz ochotę sklepać kogoś po pysku. - Dodał z uśmiechem.
I took my love, I took it down
Climbed a mountain and I turned around
And I saw my reflection in the snow covered hills
'Til the landslide brought it down
Oh, mirror in the sky

What is love?

Can the child within my heart rise above?
Can I sail through the changin' ocean tides?
Can I handle the seasons of my life?

LVL 5 50 / 400
MedLVL 0 0 / 100
22
Siła
S
8
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Bezkres śniegu poznaczony pniami drzew; unosząca się wokół cisza, nieskalana żadnym zgrzytem, szeptem czy krokiem. W tej to właśnie monochromatycznej scenerii Szkiełko objawił się po raz kolejny poszukującym go kotom, jakkolwiek jego przybycie... dalekie było od w jakiś sposób współgrającego z otulającą las doskonałą, szlachetną ciszą.
- Oooooch! - wysoki, młodzieńczy głos dobiegający gdzieś zza Kornika i Zachód wprawił powietrze w drgania. Odwróciwszy się, koty ujrzały stojącego na rozkraczonych nogach rudego kocura; jego ogon kołysał się monotonnie w powietrzu, a spojrzenie jedynego zdrowego oka wwiercało się w wojowników. Oto stał przed nimi Szkiełko we własnej osobie, przybyły tutaj, jak zwykle, w niewiadomy sposób i z niewiadomego kierunku. - Nic nie wiemy, póki nie otworzymy pudełka... Możemy być zarówno martwi, jak i żywi, dopóki się tego nie dowiemy. Trzeba tylko uważać na trucizny, pamiętajcie o tym.
⚔ ⚔ ⚔
𝚜́𝚗𝚒𝚌́ 𝚜𝚎𝚗 najpiękniejszy ze snówxxxxxxxxxxxxxxxxxx
🇮‌🇸‌́🇨‌́ 🇼‌ 🇧‌🇴‌́🇯‌ 🇼‌ 🇮‌🇲‌🇮‌🇪‌̨ 🇨‌🇮‌🇪‌🇷‌🇵‌🇮‌🇪‌🇳‌́ 🇮‌ 🇰‌🇷‌🇿‌🇾‌🇼‌🇩‌
i nieść ciężar swój ponad siły
iść tam, gdzie nie dotarłby N I K T

I NASZ ŚWIAT LEPSZYM STANIE SIĘ NIŻ BYŁ
nim rycerski swój pas wdział
ten, co ślubował N I E Z Ł O M N I E
xxxxxxxxxxxxxxxxxxwciąż iść, aby sięgnąć 𝚍𝚘 𝚐𝚠𝚒𝚊𝚣𝚍
⚔ ⚔ ⚔
LVL 4 230 / 300
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
11
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Bardzo - miauknęła, delikatnie poruszając przy tym biczowatym ogonem - Tylko obyś to nie był ty, bo z moich szczypców nie uciekniesz. Nagrabiłeś sobie - mruknęła, kierując na niego swoje zielone ślepia. Oczywiście, że chodziło jej o ostatnią ceremonię. Wychodziła jednak z założenia, że Kornik wiedział, czym sobie przeskrobał i wyciągnie jakieś wnioski albo chociaż to wyjaśni.
No i dosyć szybko gdzieś zza ich pleców doleciało ich jakieś wycie niezbyt uzdolnionego zwierzęcia. Zachodzące Światło odwróciła się gwałtownie, wyciągając nawet pazury, jednak równie szybko je schowała. Jak się okazało dosyć szybko, był to kot. Rudy, o jednym oku podobno ślepym. Przynamniej tak słyszała.
- Ta, dzięki za radę - fuknęła poirytowana. Jakieś głupstwa plecie. I niby on miał przepowiadać przyszłość? Żałosne. Czekoladowa wojowniczka upuściła mysz przed swoje łapy. - Podobno znasz przyszłość - mruknęła, nie ukrywając nawet nuty podejrzliwości. Niezbyt w to wierzyła, jednak nie zamierzała puścić Kornika samego. Swoje zielone ślepia odwróciły się od Szkiełka, a skierowały właśnie na czarnego kocura, aby ponownie wrócić do samotnika.
Niech przepowiada.
She, Queen of the Kings
Broken
her cage, threw out the keys
She will be
the warrior of North and Southern seas

[Obrazek: dby3krs-92cc2bae-6e19-4788-b42a-8f5e9df0...ccxeEKMrjo]
LVL 5 280 / 400
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
13
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Boję się. - Rzucił tak pozbawionym trosk tonem, że nikt nie uwierzyłby w prawdziwość tego stwierdzenia. - Czy znowu? Albo bardziej: czy kiedykolwiek sobie u ciebie nie grabię? - Wyszczerzył kiełki. Wydawało mu się, że Zachód tylko się z nim przekomarza i w rzeczywistości nie zrobił nic wyjątkowego. Miałby wpaść na to, że chodzi o ceremonię?! Oj, chyba Rzeczna Wiedźma przeceniała inteligencję przyjaciela...
Nie było jednak zbyt wiele czasu na ich słowne potyczki, bo pomiędzy nie wdarł się wysoki głos. Kornik obrócił się, by zobaczyć sławnego ostatnimi czasy kota. Stał w trochę dziwnej pozie, a jego dwukolorowe oczy robiły trochę upiorne wrażenie. Jednak syn Czerwonej Gwiazdy ucieszył się na jego widok i posłał mu szeroki uśmiech.
- Trucizny? Nie masz co się obawiać, w tym co przynieśliśmy nie ma nic groźnego! - Miauknął, niekoniecznie dobrze sobie radząc z metaforą. - Ty jesteś Szkiełko? Ja jestem Kornik! A to Zachód! Właśnie słyszeliśmy, że przepowiadasz przyszłość, więc przyszliśmy ze zwierzyną! - Mówiąc, szturchnął końcem ogona grzbiet kocicy w delikatnej sugestii, że ma się zachowywać. W końcu chcieli się - głównie ON chciał - trochę zabawić, a jak Szkiełko się obrazi to plany spełzną na niczym.
I took my love, I took it down
Climbed a mountain and I turned around
And I saw my reflection in the snow covered hills
'Til the landslide brought it down
Oh, mirror in the sky

What is love?

Can the child within my heart rise above?
Can I sail through the changin' ocean tides?
Can I handle the seasons of my life?

LVL 5 50 / 400
MedLVL 0 0 / 100
22
Siła
S
8
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Zielone oko przesunęło się po obydwu kotach; Szkiełko nadal miał minę taką, jakby miał zdradzić za chwilę wojownikom najgłębsze tajemnice wszechświata, lub jakby... nie do końca miał pełny kontakt z rzeczywistością.
- Ach, tak! Tej trucizny może już nie być od dawna. Tylko kiedy nasz przyjaciel wejdzie do pokoju, czy będzie uszczęśliwiony, otwierając pudełko? - odpowiedział niezbyt logicznie na słowa Kornika, po czym dosyć mechanicznym ruchem postąpił w ich stronę i wskazał łapą mysz transportowaną przez Zachodzące Światło. - Zwierzyna! Które z was chce mi ją dostarczyć jako pierwsze? Tylko za wolną wolą rozczytam dzieje przyszłe, bo przeszłe nie interesują już kotów. Ciekawe, czy mój umysł jest jedynym, co istnieje.
⚔ ⚔ ⚔
𝚜́𝚗𝚒𝚌́ 𝚜𝚎𝚗 najpiękniejszy ze snówxxxxxxxxxxxxxxxxxx
🇮‌🇸‌́🇨‌́ 🇼‌ 🇧‌🇴‌́🇯‌ 🇼‌ 🇮‌🇲‌🇮‌🇪‌̨ 🇨‌🇮‌🇪‌🇷‌🇵‌🇮‌🇪‌🇳‌́ 🇮‌ 🇰‌🇷‌🇿‌🇾‌🇼‌🇩‌
i nieść ciężar swój ponad siły
iść tam, gdzie nie dotarłby N I K T

I NASZ ŚWIAT LEPSZYM STANIE SIĘ NIŻ BYŁ
nim rycerski swój pas wdział
ten, co ślubował N I E Z Ł O M N I E
xxxxxxxxxxxxxxxxxxwciąż iść, aby sięgnąć 𝚍𝚘 𝚐𝚠𝚒𝚊𝚣𝚍
⚔ ⚔ ⚔
LVL 4 230 / 300
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
11
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości