Logo Artemidy
Szorstkie Skały
W sumie pożałowała, że poprosiła o to, aby ten szaleniec mówił dalej. Tak musiała się nasłuchać jakiś... bredni. Umysł pochłonie ciemność? Doprowadzi do szaleństwa? Ciemność jak w sercu żmii? Nie, to wszystko musiały być brednie. Jak wcześniej była skłonna uwierzyć tak teraz... Nie, ten kot się ewidentnie nawdychał kocimiętki, o czym świadczyło również jego zachowanie. Nie mogła brać tego na poważnie, po prostu miał szczęście i tyle w temacie.
- Ta, dzięki za ostrzeżenie - mruknęła aby następnie spojrzeć ponownie na czarnego wojownika - Idziemy Kornik. To jakiś wariat - miauknęła w jego stronę, a następnie jedynie ruszyła w stronę terenów Klanu Rzeki. Ten kot był szalony i obłąkany. Przyjście tutaj było stratą czasu... ale również kolejną przygodą, jaką odbyła z Kornikiem właśnie.

[zt :
She, Queen of the Kings
Broken
her cage, threw out the keys
She will be
the warrior of North and Southern seas

[Obrazek: dby3krs-92cc2bae-6e19-4788-b42a-8f5e9df0...ccxeEKMrjo]
LVL 5 280 / 400
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
13
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Wróciła stara Zachód i zamiast wpatrywać się sztywno w samotnika, nafurczała na niego i zarządziła odwrót. Mieli podobny pogląd na to, że rudofutry nie był całkiem normalny, albo przynajmniej pod mocnym wpływem kocimiętki. Niemniej, Kornik nie uważał tego za całkowitą stratę czasu - co prawda byłoby zabawniej gdyby jego wróżba nie dotyczyła śmierci, ale sumując wszystko i tak wychodziła wartość dodatnia.
- Dzięki, Szkiełko, my lecimy! - Pożegnał się uprzejmie z wariatem, posyłając mu mimo wszystko przyjazny uśmiech. W końcu wykonał swoją robotę, a to, że rezultaty niekoniecznie się spodobały? Cóż to już ich problem, nie?
Wojownik strzelił ogonem w powietrzu i skoro Szkiełko, prawdopodobnie, nie chciał ich zatrzymywać, ruszył za Zachód.

Zt, dzięki
I took my love, I took it down
Climbed a mountain and I turned around
And I saw my reflection in the snow covered hills
'Til the landslide brought it down
Oh, mirror in the sky

What is love?

Can the child within my heart rise above?
Can I sail through the changin' ocean tides?
Can I handle the seasons of my life?

LVL 5 50 / 400
MedLVL 0 0 / 100
22
Siła
S
8
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Tereny Klanu zaczęły robić się dla niej za ciasne. Uparcie i zagryzając wargi wyszła w stronę Ziem Niczyich, tłamsząc w sobie uczucie strachu. Czego w sumie się bała? Wszystko jej było jedno. Chciała czegoś nowego, więc wylazła - ot, dużo kotów podobno tak robi. Chyba? Chociaż terminatorzy raczej nie wylatują poza tereny tuż po pierwszych treningach. Teraz jednak było już za późno - minęła Królicze Nory i znalazła się na Szorstkich Skałach, gdzie widok był... całkiem ciekawszy niż ten z terenów. Obróciła się za siebie, obserwując Klan Gromu. Huh, ciekawe. Mimo wszystko ciągnie ją z powrotem.
Zostanie tu... jeszcze chwileczkę i wróci.

/zapraszam Żbik
<center><table><td>≡ s<s>he</s> said the devil will want you back ≡<br>
and you'll never find love in an o p e n hand<br>
<span class="Szafran1">shut your eyes so you see under</span><br>
and know you'll always have this if you stay this ᴍαɴ</td><td> <img src="https://imgur.com/EdGKbh9.png" height=100></td> </table></center>

<style>.Szafran1 {font-family: 'Original Surfer'; font-size: 19px; line-height:10px}</style><link href="https://fonts.googleapis.com/css2?family=Original+Surfer&display=swap" rel="stylesheet">
}
LVL 1 45 / 100
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
5
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Od kilku wschodów słońca tutaj mieszkał. Przy Łanie Rzepaku, nie będąc pewnym, czy jest gotowy na to, aby wrócić do Klanu. Czasami podchodził do granicy z rodzimym Klanem, czuł już ich zapach, ale wtedy coś się działo oraz w nim kotłowało i uciekał. Jakby instynkt samozachowawczy ostrzegał go, że po powrocie coś się może stać, coś, co się nie będzie mu podobało. Prychał za każdym razem i uciekał z powrotem, do swojego prowizorycznego legowiska, gdzie się krył przed nocą i niechcianym wzrokiem. I mówił sobie.
"Jutro też dzień."
I z taką myślą się obudził, zapolował i o siebie zadbał. Jego futro nadal było matowego koloru, ale chociaż już nie było brudno jak wcześniej. Najpierw jednak postanowił spatrolować okolicę, zauważając jakieś niebieskie futro. Zakradł się, aby mieć lepszy widok na kota, a jak się okazało, zaraz poczuł zapach Klanu Gromu. Co tutaj robi Klanowicz? Strzepnął delikatnie ogonem i wyszedł z krzewów.
- Hej. Zgubiłaś się? - zapytał, przekręcając delikatnie głowę w bok. Mimo wszystko stał trochę oddalony od kocicy. Mimo wszystko nie znał owego kota, a za nieznajomymi to on nie przepadał. No, cóż, doświadczenia budują kota i tak zbudowały Żbika.

xxxxxxxx•Run boy run! This w o r l d is not made for you•
Run boy run! They're trying to catch you
xxRun boy run! Running is a victory
- ̗̀ Run boy run! Beauty lays behind the hills ̖́-
LVL 2 5 / 150
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
7
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Odwróciła się czujnie w stronę, skąd pochodził głos. Zauważyła kota, lekko zabliźnionego, jednak... zaskoczyło ją to, że nie wyglądał staro, mógł być starszy od niej o może parę księżyców. Rozpoczęcie rozmowy wskazywało na to, że nie miał złych zamiarów, dlatego usiadła, zwrócona pyskiem do niego i powiedziała.
- Nie... Zwyczajnie przyszłam pospacerować. Wyrwać się. Z Klanu. Na chwilę. - dawkowała informacje, jakby zastanawiając się, co może mu powiedzieć. Mimo wszystko był dla niej obcy i nie potrafiła nawet stwierdzić, czy jest samotnikiem czy klanowiczem, ponieważ stał zbyt daleko od niej. Cóż, poczeka najwyżej aż trochę się przybliży. Wiatr wiał w zbyt niekorzystną stronę, by wyczuć zapach jakiegokolwiek z Klanów.
- Szafranowa Łapa. A Ty? - przedstawiła się treściwie, obserwując go bladymi oczami. Kto wie, może to będzie początek nowej, wielkiej przyjaźni. A może wręcz przeciwnie?
<center><table><td>≡ s<s>he</s> said the devil will want you back ≡<br>
and you'll never find love in an o p e n hand<br>
<span class="Szafran1">shut your eyes so you see under</span><br>
and know you'll always have this if you stay this ᴍαɴ</td><td> <img src="https://imgur.com/EdGKbh9.png" height=100></td> </table></center>

<style>.Szafran1 {font-family: 'Original Surfer'; font-size: 19px; line-height:10px}</style><link href="https://fonts.googleapis.com/css2?family=Original+Surfer&display=swap" rel="stylesheet">
}
LVL 1 45 / 100
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
5
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Na odpowiedź kocicy skinął tylko łbem, nie mając zamiaru drążyć tematu. Skoro powiedziała, że spaceruje, to Żbik nie czuje obowiązku, aby jej pomagać. Bo po co, skoro, no, wie jak i co, i gdzie jest. Rozglądnął się dookoła i strzepnął ogonem. On też chciał się wyrwać z Klanu. I też powiedział sobie, że tylko na chwilę.
- Rozumiem. Mimo wszystko bym uważał. Czasami tutaj chodzą dwunożni, a pewnie by sobie nie oszczędzili zostawienia kota w terenie - odparł ze spokojem, spoglądając na Gromową. Strzepnął uchem na imię kocicy. Szafran. Hm.
- Żbik. Wcześniej Żbikowa Łapa, mów jak chcesz - skinął jej łbem w przywitaniu. On w większości przestał używać swojego klanowego imienia, gdyż inni samotnicy nie mieli pojęcia w tym, jak w ogóle kot może mieć "Łapa" w imieniu i że czemu dwa człony. Dlatego z czasem po prostu przedstawiał się Żbik, jeśli musiał. Strzepnął końcówką ogona, czekając na odpowiedź kocicy.

xxxxxxxx•Run boy run! This w o r l d is not made for you•
Run boy run! They're trying to catch you
xxRun boy run! Running is a victory
- ̗̀ Run boy run! Beauty lays behind the hills ̖́-
LVL 2 5 / 150
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
7
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Kiwnęła łebkiem.
- Rozumiem. W takim razie będę uważać. - obiecała. Cóż, to byłoby ciekawe - zostać porwanym przez Dwunogów. I jasne, teraz tak myślała, ale Szafran nigdy w życiu nie widziała Dwunoga - dlatego prawdopodobnie uciekłaby z piskiem na sam widok takiego potwora. Szafran lubiła udawać odważniejszą, niż była w rzeczywistości. A to dosyć niebezpieczne jak na ten wiek.
Zastrzygła uszami, słyszą kolejne słowa Żbika.
- Łapa? W takim razie... byłeś klanowym kotem, prawda? Co się stało odszedłeś? Wyrzucili cię? - zapytała, widocznie się ożywiając. Z jakiego Klanu mógł pochodzić? Wyglądało na to, że był samotnikiem przez dłuższy okres czasu, dlatego jego zapach nie zdradzał przeszłości. Jednak... niedaleko był tereny Rzeki. Czy to możliwe, że wciąż kręcił się tutaj, mając nadzieję na powrót?
Przekrzywiła lekko łebek i mruknęła nieśmiało:
- Przepraszam, trochę na skoczyłam... Rozumiem jeśli nie chcesz ze mną rozmawiać. Jestem trochę zagubiona i szukam... innych opinii. Innego stylu życia. Innej... drogi. - powiedziała zakłopotana, mając jednak nadzieję, że Żbik i tak trochę się otworzy. Jak udało mu się przetrwać poza Klanem? Czy jest tak trudno, ciężko i niebezpiecznie, jak powiadają?
<center><table><td>≡ s<s>he</s> said the devil will want you back ≡<br>
and you'll never find love in an o p e n hand<br>
<span class="Szafran1">shut your eyes so you see under</span><br>
and know you'll always have this if you stay this ᴍαɴ</td><td> <img src="https://imgur.com/EdGKbh9.png" height=100></td> </table></center>

<style>.Szafran1 {font-family: 'Original Surfer'; font-size: 19px; line-height:10px}</style><link href="https://fonts.googleapis.com/css2?family=Original+Surfer&display=swap" rel="stylesheet">
}
LVL 1 45 / 100
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
5
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Łapa. Byłem, należałem do Klanu Rzeki. Zgubiłem się w Kłującym Gąszczu, jest tam niedaleko. Gdy zgubiłem się w terenie i orientację w terenie zacząłem wędrować. I wędrowałem przez długi czas - odparł ze spokojem, wiedząc, że prędzej czy później będzie musiał to i tak opowiadać. W kółko i w kółko. Gdy tylko kogoś spotka będzie musiał to mówić. Na kolejne jej słowa drgnął delikatnie wąsami i zamruczał rozbawiony.
- Nie martw się. Cóż... Na pewno życie samotnika jest trudne. Chcesz o tym posłuchać?

xxxxxxxx•Run boy run! This w o r l d is not made for you•
Run boy run! They're trying to catch you
xxRun boy run! Running is a victory
- ̗̀ Run boy run! Beauty lays behind the hills ̖́-
LVL 2 5 / 150
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
7
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Patrzyła na niego świdrującymi oczami, chcąc wiedzieć więcej. Zgubił się na terenach... i po prostu zaczął wędrować? Bez żadnego treningu wyruszył w świat? Przecież to brzmi co najmniej ryzykownie, jeśli nie lekkomyślnie! Jasne, Szafran robiła ryzykowne rzeczy, ale nie uciekała z Klanu bez wiedzy o walce i polowaniu. Jeśli już by się odważyła na ten śmiały krok - to zapewne gdy nabrałaby pewności we własne możliwości.
- Chcę posłuchać. Wszyscy dookoła mówią, że ciężko jest przetrwać samemu, samotnicy zwykle nie są przyjaźni, a ty byłeś jeszcze terminatorem, gdy odszedłeś, więc... musiało być całkiem ciężej. - powiedziała, marszcząc brwi. Czy żałował decyzji o opuszczeniu Klanu? A może wręcz przeciwnie - taka szkoła przetrwania pozwoliła mu się sprawdzić lepiej, niż na treningu?
Przekręciła lekko łebek, wsłuchując się w kolejne słowa. Dobrze jest spotkać kogoś, kto jest z innego środowiska i może opowiedzieć jej o samotniczym życiu z pierwszej ręki. Opowiastki z Klanu były zbyt subiektywne, by Szafran mogła w nie uwierzyć.
<center><table><td>≡ s<s>he</s> said the devil will want you back ≡<br>
and you'll never find love in an o p e n hand<br>
<span class="Szafran1">shut your eyes so you see under</span><br>
and know you'll always have this if you stay this ᴍαɴ</td><td> <img src="https://imgur.com/EdGKbh9.png" height=100></td> </table></center>

<style>.Szafran1 {font-family: 'Original Surfer'; font-size: 19px; line-height:10px}</style><link href="https://fonts.googleapis.com/css2?family=Original+Surfer&display=swap" rel="stylesheet">
}
LVL 1 45 / 100
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
5
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Bo jest ciężko. Myślisz, że te wszystkie blizny zrobiłem sobie sam dla zabawy? - powiedział z ironią w głosie, podnosząc delikatnie jedną brew wyżej. Żbik usiadł na trawie, owijając swoje łapy puszystym ogonem. Odchrząknął, jakby szykował się do opowiedzenia legendy. Legendy o Samotniku.
- Samotnicy nie są przyjaźni, ale to nie oznacza, że są agresywni. Oczywiście, zdarzają się koty, które mogą po prostu ci skoczyć na gardło dla zabawy, ale są to najczęściej idioci o mózgu mniejszym od myszy - mruknął, marszcząc zdegustowany pysk i jego grzbiet. Westchnął zaraz i podniósł łapę, aby przejechać łapą po pyszczku.
- Widzisz. Musiałem się szybko przystosować do nowego życia, uczyłem się na swoich błędach. Było ciężko, czasami głodowałem, że było mi widać żebra przez skórę, czasami musiałem walczyć o miejsce spania. Wszystko ma swoje dobre i złe strony.

xxxxxxxx•Run boy run! This w o r l d is not made for you•
Run boy run! They're trying to catch you
xxRun boy run! Running is a victory
- ̗̀ Run boy run! Beauty lays behind the hills ̖́-
LVL 2 5 / 150
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
7
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- O-o-oczywiście, że n-nie... - speszyła się, słysząc, jak zinterpretował jej słowa. Nie chciała, aby odbierał coś źle, ona...
Ona zwyczajnie chciała zrozumieć. A żeby to zrobić musiała pytać - czasami w głupi sposób, ale to było jedyne wyjście. Dlatego ironia w jego głosie ją zabolała, ale starała się tego po sobie nie pokazać.
- Rozumiem... Nic nie jest pewne i jest się zdanym na samego siebie. - Powiedziała z zamyśleniem. No tak, życie w Klanie było miłe i przyjemne, pewne i bezpieczne w porównaniu do życia samotnika - gdy koty trzymają się razem, są silniejsze. Pojedyncze jednostki mogą zginąć łatwo, gdy są porzuceni na pastwę losu i to jeszcze bez treningu i doświadczenia.
- Czy... - przez chwilę zawahała się, aby zadać to pytanie. Zerknęła na niego, wyczekując jego reakcji i zapytała - Czy chciałbyś wrócić do swojego Klanu?
<center><table><td>≡ s<s>he</s> said the devil will want you back ≡<br>
and you'll never find love in an o p e n hand<br>
<span class="Szafran1">shut your eyes so you see under</span><br>
and know you'll always have this if you stay this ᴍαɴ</td><td> <img src="https://imgur.com/EdGKbh9.png" height=100></td> </table></center>

<style>.Szafran1 {font-family: 'Original Surfer'; font-size: 19px; line-height:10px}</style><link href="https://fonts.googleapis.com/css2?family=Original+Surfer&display=swap" rel="stylesheet">
}
LVL 1 45 / 100
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
5
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Strzepnął delikatnie uchem na to, jak się kotka zaczęła jąkać, a jedna brew poleciała ku górze. Z nosa Żbika wyszło ciepłe powietrze.
- Uspokój ty się. Przecież tylko żartowałem, ale no, nie. Dotarłem do siedliska dwunożnych, innego niż tamte na zachód. Tam natrafiłem na dwójkę kotów z gangu, którzy to na mnie napadli. Życie samotnika nie jest usłane mięciusim mchem jak w Chruśniaku. Znaczy, kociarni, no - mruknął spokojniejszym głosem spoglądając na Szafranową Łapę z zaciekawieniem. Po chwili wysnuła wnioski, na które to Żbik skinął delikatnie łbem.
- Szybko się uczysz. Tak, dokładnie. Nie wiesz czy miejsce w które wędrujesz jest bezpieczne i obfite w zwierzynę, możesz się tylko przekonać na własnej skórze. Nie ma kotów wokół ciebie, czasami jak kogoś spotkasz to no. Może - dodał do jej wniosków, mrugając powoli. Kolejne pytane Szafran ugrzęzło w jej gardle, na co młodzik się jedynie delikatnie uśmiechnął. Na jej pytanie, które w końcu wydusiła skinął powoli łbem.
- Tak, to mój cel. Wrócić do rodziny. Taki był też cel mojej kilkuksiężycowej podróży.

xxxxxxxx•Run boy run! This w o r l d is not made for you•
Run boy run! They're trying to catch you
xxRun boy run! Running is a victory
- ̗̀ Run boy run! Beauty lays behind the hills ̖́-
LVL 2 5 / 150
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
7
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Jej uszy z powrotem zostały ustawione na sztorc.
- Wybacz, trochę nie znam się na żartach... - mruknęła ponuro, jednak nie ciągnęła tematu. Ot, nieporozumienie.
- Rozumiem. Przykro mi, że to cię spotkało. - odpowiedziała, w sumie nie wiedząc co powiedzieć dalej. Chruśniak? Nie do końca wiedziała, o co mu chodzi, ale gdy poprawił się, zrozumiała, że musiało to być jakieś klanowe miejsce. Czyżby tak nazywała się kociarnia w Rzece?
- Tak, szybko się uczę, ale na razie nie planuję takiej ryzykownej wycieczki, jak ty. Cóż, nie przedstawiłeś samotniczego życia w zachęcający sposób. - jej pysk lekko zadrgał, gdy spróbowała zażartować. Och, pewnie oboje zaraz odwrócą wzrok z zażenowania...
Skinęła głową, słysząc jego odpowiedź.
- Rzeka? Najbliżej jest tylko Rzeka i Grom, a nie pamiętam cię, abyś był chociażby wspomniany u nas w Klanie... Już nie mówiąc, że u nas kociarnia nazywa się inaczej... Kręcisz się niedaleko Klanu Rzeki, bo wahasz się, jak wrócić? - jej pytania były ryzykowne, ale obserwowała uważnie Żbika - samotnik, który porzucił klanowe życie, ale nie chce pozostać odcięty od rodziny, którym jest Klan. Chciała zrozumieć go lepiej - żeby nie pójść w jego ślady, mimo, iż było to kuszące.
<center><table><td>≡ s<s>he</s> said the devil will want you back ≡<br>
and you'll never find love in an o p e n hand<br>
<span class="Szafran1">shut your eyes so you see under</span><br>
and know you'll always have this if you stay this ᴍαɴ</td><td> <img src="https://imgur.com/EdGKbh9.png" height=100></td> </table></center>

<style>.Szafran1 {font-family: 'Original Surfer'; font-size: 19px; line-height:10px}</style><link href="https://fonts.googleapis.com/css2?family=Original+Surfer&display=swap" rel="stylesheet">
}
LVL 1 45 / 100
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
5
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Skinął jedynie łbem na jej słowa. Cóż, może w jego pysku brzmiało to zbyt ostro? Ah, nieważne. Na, można powiedzieć, że kondolencje, wzruszył barkami delikatnie.
- Cóż. Mogłem wtedy umrzeć, na szczęście to się nie stało. Chociaż w zamian musiałem siedzieć u dwunożnych - mruknął, po czym zaczął się słabo drapać za uchem. Przy tym wydrapał sobie małą kulkę futra, która poleciała na bok.
- Na razie? Czemu szukasz innej drogi? - dodał, spoglądając na niebieską kocicę z niemałym zaciekawieniem. Co się stało, że go o to pyta? Czysta ciekawość czy plany?
Wysłuchał kolejne słowa kocicy i zmarszczył delikatnie pyszczek, przy tym też grzbiet nosa. Musiał się namyśleć nad tym pytaniem, a zaraz wypuścił ciepłe powietrze z nozdrzy.
- Wiesz, mogłem praktycznie się zagubić jeszcze przed tym, jak się urodziłaś. Jesteś młoda. Nie mniej jednak, tak, pochodzę z Rzeki. Nie mniej jednak nie, nie waham się. Mieszkam niedaleko terenów Rzeki, a muszę jeszcze zakończyć kilka rzeczy. Do Klanu wrócę jak tylko będę gotowy. A będzie to za niedługi czas - odparł, świdrując wzrokiem Szafranową Łapę.

xxxxxxxx•Run boy run! This w o r l d is not made for you•
Run boy run! They're trying to catch you
xxRun boy run! Running is a victory
- ̗̀ Run boy run! Beauty lays behind the hills ̖́-
LVL 2 5 / 150
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
7
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Znowu się wyprostowała.
- Byłeś u Dwunożnych? Jak cię traktowali? To prawda, że ich jedzenie jest okropne? Traktowali cię dobrze? O o o i mieli swojego Potwora? - znowu zasypała go pytaniami, zainteresowana. Jaki byłby jej los, gdyby dostała się w "niewolę" do Dwunogów? Czy to było tak złe jak opisują?
Ach, i wtedy przypomniała jej się jeszcze jedna rzecz, którą zasłyszała w legowiskach...
- Co... co to ten cały... Obrzynacz? - wyszeptała, jakby bojąc się nawet wypowiedzieć to na głos. Słyszała czasami, jak niektórzy wojownicy żartują o kimś w ten sposób - walczy, jakby był po wizycie u Obrzynacza - ale Szafran nie miała odwagi pytać. Nie miała odwagi dociekać tych rzeczy, widząc wzrok niektórych, widząc to, że niewiedza jest w tym Klanie... pogardzana.
Dlatego z niepewnością patrzyła teraz na Żbika, jakby nie wiedząc zbytnio, czy podjęła dobrą decyzję.
- Dlaczego? To proste - bo nie podoba i się ta, którą dla mnie wyznaczono i którą muszę się w tym Klanie trzymać. Czy to nie jest wystarczający powód? - zapytała, przekręcając łebek w bok, zaskoczona.
- Rozumiem - skwitowała jego ostatnie słowa, podnosząc niepewnie na niego wzrok - I masz pewność, że przyjmą cię z otwartymi łapami?
<center><table><td>≡ s<s>he</s> said the devil will want you back ≡<br>
and you'll never find love in an o p e n hand<br>
<span class="Szafran1">shut your eyes so you see under</span><br>
and know you'll always have this if you stay this ᴍαɴ</td><td> <img src="https://imgur.com/EdGKbh9.png" height=100></td> </table></center>

<style>.Szafran1 {font-family: 'Original Surfer'; font-size: 19px; line-height:10px}</style><link href="https://fonts.googleapis.com/css2?family=Original+Surfer&display=swap" rel="stylesheet">
}
LVL 1 45 / 100
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
5
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: