Bardzo wysoka kotka o niesamowicie długich, sarnich łapach. Cechuje ją szczupła i lekka sylwetka o delikatnych kształtach, wątłych łopatkach i chudej szyi, na której utrzymuje się wąska, trójkątna głowa o klinowatym pysku pozbawionym stopu oraz dobrze zarysowanych kościach policzkowych, nad którymi lśnią przenikliwe, ostre i skośne oczy koloru niebieskiego. Północ ma również stosunkowo spore, osadzone nisko uszy, zakończone niewielkimi pędzelkami. Pochwalić się może zawsze nieskazitelnie czystym, krótkim futerkiem, które gładko otula sylwetkę i podkreśla jej kształty. Sierść Północy ma kolor niebieski, o dużo jaśniejszym, kremowobeżowym podbrzuszu, lapach, szyi i części pyska, a przy tym wszędzie na jej ciele przeplatają się grube, klasyczne pręgi.
Kotka jest bardzo teatralna, wyniosła i dokładna w swoich dostojnych gestach oraz bardzo często ostrych słowach, którym nigdy nie brakuje bezpośredniości i bardzo często niosą ze sobą ciężki ładunek, który może być przez otoczenie odebrany jako kontrowersyjny. Nie boi się ubierać swoich myśli w iglaste naszyjniki, które kłują każdego napotkanego w tak samo bolesny sposób, zwłaszcza kiedy ten się o to prosi. Północ nikomu nie daje sobie wejść na głowę i każdego, kto tego spróbuje, sprowadza ostro na ziemię. Pomimo wieku jest bardzo wymagająca i nie zadaje się z byle kim, a przy tym wymaga od rozmówców pewnego poziomu, który sama sobą przedstawia i ciągle stara się ciągnąć ku górze, a nie opadać na dno. Prawie zawsze wyraźnie przedstawia swoje myśli, nie owijając w bawełnę, a jeśli nakazuje rozmówcy się domyślać to tylko dla własnej rozrywki, ponieważ nic nie jest tak wspaniałe w jej oczach jak zadawanie trudnych pytań, na które odpowiedzi bardzo często są oczywiste, a jednak trudne do przedstawienia. Ma swego rodzaju dar bycia skomplikowanym przypadkiem, zwłaszcza kiedy bywa opryskliwa i nad wyraz chamska.
Mistrz: kiedyś tam będzie Płeć: kotka Matka: Trzcinowa Sadzawka [NPC] Ojciec: Miękki Obłok [NPC] Partner: Hah, u wish
Definitywnie córeczka obojga rodziców. Odziedziczyła urodę matki, jak i kolor futra ojca. Koteczka, póki co ma patykowate długie łapy i chude ciałko, przez co wygląda jak szkapa. Jej pysk wyraźnie jest klinowaty jak u kotów orientalnej urody. Jej smukłe ciało jest okryte długim jednolitym płowym futrem. Lekko skośne oczy są barwy szaro-niebieskiej i takie pozostaną. Nosek i opuszki są beżowo-różowe, a wibrysy śnieżnobiałe.
Jest jeszcze za młoda, by opisać dokładnie jej zachowanie. Żadnych pomysłów na przyszłości jak i ambicji do czegokolwiek. Zmierzch nie w głowie przejmowanie się losem klanu gdy jest się jeszcze kociakiem, który beztrosko bawi się źdźbłem trawy i podgryza ogony starszych kotów. Jedne rzeczy ją interesują, a inne nie. Jej maniery i upodobania są zmienne. Raz leniwa, a raz perpetuum mobile. Dopiero gdy dorośnie jej charakter będzie bardziej jasny.
Mistrz: Nie ma Płeć: kotka Matka: Trzcinowa Sadzawka Ojciec: Miekki Obłok Partner: Hahaha dobre
Noc jest bardzo piękna. To kotka dobrze szczuplutka, drobnej budowy z klinowatym chudym pyszczkiem i dużymi oczami oraz uszami. Te pierwsze są szaroniebieskie, w przyszłości wybarwią się na kolor szmaragdowy. Noc zdobi długie futerko o barwie czarnej ticked. Jej długi ogon jest biczowaty, ale ze względu na długość futra ta cecha nie jest widoczna. Łapy kotki są długie i szczuple, dodaja jej dziewczęcego uroku. Wdała się w Trzcinowa Sadzawkę i jest kotem orientalnej budowy.
Noc jest kotką piękną i natura niczego jej nie poskąpiła. Z charakterem jest inna sytuacja. Noc jest kapryśna, bardzo humorzasta i zwyczajnie złośliwa. Ma bardzo cięty języczek i wysokie wymagania. Jest trochę niewychowana, bywa krytyczna, ciężko ją zadowolić. Do jej dobrych cech zalicza się lojalność, solidarność oraz zdolność do poświęceń. Noc jest typem, który ma niewislu przyjaciół, ale jeśli ich już ma, to bardzo ich ceni. Kotka jest także niecierpliwa, cechuje ją duża ciekawość i chęć poznawania świata.
Drobna kotka, średniego wzrostu o śnieżnobiałym, krótkim futerku utrzymywanym w porządku. Różowym nosie i kolorowych oczach - lewe było złote, natomiast prawe błękitne. || kp
Wszystko co dobre kiedyś się kończy, prawda?
Przez długi czas ta decyzja za mną chodziła. Ten rok jest dla mnie ciężki, włączając w to też to, jak zmieniało się moje podejście do Artemidy, do wielu osób tutaj, do samego pisania. Przestało mi to przynosić tyle radości, co kiedyś, przestało mi to przychodzić z łatwością, pisanie postów to była męka, zmuszenie mojej głowy do wymyślenia jednego to był szczyt moich możliwości. A artemida mimo wszystko - ma szybkie tempo, fabuła idzie do przodu i im więcej czasu sobie dawałam, tym gorzej mi później szło, przez dziury w fabule dla moich postaci. Też...odeszło wiele moich znajomych, osób które w jakiś sposób lubiłam, które dalej zachęcały mnie w jakiś sposób do pisania. Bez nich było mimo wszystko ciężko, tym bardziej w momencie, gdy bałam się pisać na sb, czy też discordzie, bo przez to nie miałam za bardzo szansy nawiązać jakichś nowych kontaktów lepszych.
Nie chce być salty, ale też miały zmieniać się tu rzeczy, miała być "nowa artemida z lepszą atmosferą", ale nie wiem, nie zobaczyłam tego póki co. Nie poczułam tego, nie zaufałam userom, a niektórych zaczęłam się trochę obawiać przez nieprzyjemne komentarze i uwagi, jakie byli w stanie czasami rzucać. Nie obwiniam ofc nikogo za moje odejście, po prostu mi trochę przykro, że takie coś też się na nie w jakiś sposób złożyło.
Ale dobra, przechodząc na razie do postaci:
Irysowy Zmierzch: Gwiezdny Klan.
Z bólem serca, ale to będzie dla niej najlepsze. Odejście z klanu nie wchodziło w grę w ogóle, a porwanie przez dwunogów by ją zmęczyło bardziej, niż powinno. Czas już na nią nadszedł, niech odpoczywa w chmurkach razem ze swoją przyjaciółką, którą tak mocno kochała.
Tu mam szczególną prośbę też, by uznać, że zmarła w walce z drapieżnikiem (dorosłym lisem? idk, czymś sporym) broniąc innego klanowicza. To jest to, do czego kiedyś chciałam na fabule doprowadzić, bo to była śmierć, którą w sumie zawsze chciała zginąć - za klan, za rodzinę. Można uznać chyba, że w obronie jakiegoś NPC, nie wiem, byle, żeby ktoś mógł o tym powiedzieć w klanie i żeby Irys miała choć trochę tej całej chwały, za którą tak wzdychała przez pół swojego życia. Zróbcie jej porządny pogrzeb, proszę. ❤
Przepiórcze Piórko: Zaginieni (porwana przez Dwunogów).
Ta decyzja boli, bo Przepiórka była kochanym dzieckiem, którym naprawdę miło się mi pisało, na tyle, że nie jestem w stanie w ogóle jej uśmiercić.
Wyszła kiedyś z obozu, prawdopodobnie już jakiś czas po walce z samotnikiem (którą zostawiam chyba nierozwiązaną, za co strasznie przepraszam Ostrą). Słowa samotnika ją zraniły, brała je do siebie, bała się znowu wychodzić na granice, ale jeszcze bardziej bała się być niewystarczającą, więc zmuszała się do tego. Sama, by nikt nie widział jej w razie chwili słabości. I tak pewnego dnia napotkała Dwunogów, którzy ją zabrali ze sobą. Ślady po nich na pewno były, więc wiadomo, że została porwana.
Fasolowa Łapa: zaginieni.
Nie wiem co tu dużo mówić, jej też strasznie mi szkoda, bo pisanie nią było może męczące, ale przy tym dość fajne. Rozwiązanie chyba najłatwiejsze, bo Fasolka miała talent do rozpraszania się i bycia łatwą do przekupienia, więc myślałam sobie, że spotkałaby pieszczocha, który miałby jakąś obróżkę, którą się jej spodobała. Spytałaby skąd taka, czy może też taką do kolekcji, no i później by ją wcięło jakoś.
Słońce. zaginieni???npc???
Trochę śmieszne, ale nie chce go zabijać. Nie wiem, czy nadawałby się do NPC, bo miotu z niego na pewno by nie było, kotki by kijem nawet nie tknął. Idk, jakoś tak fajnie się wydaje zostawić wrednego rudzielca na Niczyich, żeby komuś fabułę jakoś urozmaicić tym, że mogli takiego kogoś widywać tam czasami.
Przepraszam bardzo osoby, z którymi mam relacje jakieś na postaciach, treningi, nie dokończone sesje, albo jakieś zaległe, obiecane. :( Mam nadzieję, że zniknięcie moich postaci nie wpłynie za mocno na inne w sposób taki, w jaki userom nie jest po drodze XD Szczególne podziękowania dla Ababy za motywowanie mnie do pisania Przepiórką; Kukułce, Chaszczom i Popiel za danie mi szansy, by grać w miotach fabularnych; mistrzom moich postaci; MG za prowadzenie różnych akcji i tak dalej ❤ Ogólnie dzięki wszystkim tym, którzy sprawiali, że artemida nie była aż taka straszna i zła, jaka czasami mi się wydawała.
Rozpisałam się strasznie, chociaż i tak nie zawarłam pewnie wszystkiego, co miałam w planach napisać, ale trudno. Do zobaczenia kiedyś :
Okala ją krótkie, sztywne futerko o jasnej szarej barwie. Budowa smukła, niewielka; jest raczej kimś szybkim i kamuflującym się niżeli silnym, umięśnionym czołgiem. Trójkątna głowa, na niej turkusowe, zimne oczy; nos o zaokrąglonych krawędziach, przypominający rozpłaszczone serduszko, nieco ciemniejszy niż sierść. Broda mała, okrągła. Uszy trójkątne, tylko troszkę zaokrąglone.
Jest spokojna, introwertyczna i raczej małomówna. Lubi obserwować inne koty i ich zachowania. Nie jest kompletnym odludkiem i nie brak jej pewności siebie - po prostu nie czuje potrzeby wyróżniania się w tłumie. Ma słabą inteligencję emocjonalną; brak jej empatii i wyrozumiałości, chociaż próbuje to wszystko zrozumieć. Nie jest robotem bez emocji, jednak rozszyfrowanie ich znaczenia jest dla niej bardzo trudnym zadaniem. Lubi się szlajać i poznawać nowe koty czy rzeczy. Lubi się z wiedzą. Nie straszne jej martwe ciała, a na widok przerażających ran jej oczy lśnią zaciekawieniem. Przestrzega tylko zasad, których znaczenie i potrzebę rozumie. Ma dystans do siebie i świata, nie biorąc za wiele do siebie.
gra na artemidzie była bardzo przyjemnym i pełnym dobrych (jak i złych) wspomnień czasem, ale wszystko co dobre się kiedyś kończy, a mnie z każdym dniem opuszczają chęci na prowadzenie moich postaci jak i po prostu...no, bycie tutaj, szczególnie że w ostatnich miesiącach odeszło stąd wiele moich znajomych, a grać samemu to nie to samo:( a fakt, że mam coraz więcej lekcji nie pomaga.
przepraszam wszystkich, z którymi moje postacie miały jakąś relację, przepraszam za nieskończone wątki. zostanę na discordzie ofc!
Mistrz: Bursztynowy Wschód Płeć: kotka Matka: Błękitny Poranek Ojciec: Brązowy Pysk Partner: Nah
Złocista gdy zaginęła stała się inną kotką. Jej ciało stało się muskularne. Futro ma wciąż krótkie i niebiesko-szare. Oczy ma duże i zielone.
Wcześniej nieśmiała introwertyczka tak jak jej mama. Bardzo się zmieniła z charakterem. Stała śmiała i ma więcej chęci to poznawania nowych przyjaciół. Lubi spędzać czas z innymi kotami niż być sama.
Odchodzę z artemidy, wogule nie mam na nią czasu i mama zawsze mi zabiera telefon :/
Ale to nie tak na zawsze tylko na kilka miesięcy. Bardzo mi się tu podobało lecz nie mam już weny do pisania postów :(
Złocista Łapa -> Zaginieni
Może będę czasem wchodziła i pisała posty, no ale niewiadomo. To są już jedyne zdanie zanim odejdę na kilka miesięcy.
Len to bardzo drobny kociak, prawdopodobnie najmniejszy z całego miotu. Posturą zdecydowanie nie wdał się w rodziców - jest raczej szczupły, a ogon i kończyny są proporcjonalnej długości. Podobnie jak u matki, całe ciało kota pokrywa krótkie, lśniące i mięciutkie futerko. Jego głowa, większość pyszczka, tułów, ogon i kończyny mają intensywnie rudą barwę, zaś całość dopełnia biel znajdująca się na szyi, klatce piersiowej, brzuchu, "skarpetkach" i końcówce ogona. Kocur posiada również klasyczne, ciemnorude pręgi. Smukły pyszczek zdobią długie, białe wibrysy, mały, różowy nosek oraz okrągłe, szaro-niebieskie oczy, które w przyszłości wybarwią się do koloru złotego. Kociak chodzi w sposób wyjątkowo cichy i jakby ostrożny, a na jego obliczu często widnieje lekki uśmiech.
Jak na razie osobowość Lnu dopiero się kształtuje, jednak już na pierwszy rzut oka widać, że to spokojny i niesprawiający problemów kociak. Wobec wszystkich jest nastawiony przyjacielsko, stara się szanować innych oraz zawsze słucha się rodziców i kotów wyżej postawionych rangą. Cechują go uczuciowość i wrażliwość, przede wszystkim na emocje i krzywdę innych. Jest bardzo nieśmiały oraz dosyć małomówny, a poznawanie nowych kotów czasem sprawia mu kłopot, jednak gdy już się przed kimś otworzy, okazuje się być dobrym rozmówcą i słuchaczem. Do zalet kocura można zaliczyć też dużą jak na jego wiek spostrzegawczość oraz inteligencję.
Kociak ma z natury marzycielskie usposobienie, przez co często zawodzi go szara rzeczywistość i zachowanie niektórych kotów. Jest również sentymentalny, dlatego najlepiej czuje się w znanym otoczeniu i towarzystwie oraz trudno znosi zmiany. To raczej typ zamkniętego w sobie introwertyka, który potrzebuje czasu, aby komuś zaufać. Gdy się czymś zestresuje, zdarza mu się jąkać lub zacinać. Naprawdę ciężko jest go zirytować, jednak kiedy już się to zdarzy, potrafi powiedzieć kilka dosadnie szczerych słów.
Bzowa Łapa [KC/GK] oraz Spieniona Łapa [KR/GK]
Len -> GK
Przepraszam rodzinkę i przyjaciół mojej postaci oraz dziękuję wszystkim, z którymi kiedykolwiek miałam sesję. Bardzo kocham to forum, ale nie wyrabiam czasowo (you know, klasa maturalna to nie przelewki), poza tym ostatnio cierpię na brak weny, przez co pisanie tutaj stało się po prostu obowiązkiem, a nie przyjemnością. Nie wiem, czy jeszcze kiedykolwiek tu wrócę, możliwe że nie, ale jeśli już to na pewno inną postacią. Adios and thanks for everything!
Thew o r l disonmyside Ihavenoreasontorun Sowillsomeonecomeandcarrymehometonight
*** Thea n g e l sneverarrived ButIcanhearthec h o i r Sowillsomeonecomeandcarrymehome
masywna, długowłosa kotka z buro szylkretowym futrem i bladożółtymi oczami.
pogodna, towarzyska i ambitna; posiadająca dobre maniery; oddana klanowi; krytyczna wobec siebie.
Mglista Łapa i Wiśniowa Łapa [zaginione]
astrowa łapa -> npc
o wiele za długo z tym czekałam, ale to dlatego, że nie chcę tego robić. bardzo się cieszyłam z powrotu na forum, ale niestety przez wszystkie odejścia (które jak najbardziej rozumiem) cała rodzina mojej postaci zniknęła w tak krótkim czasie i straciłam chęci na jej rozwijanie. czuję jednak, że śmierć byłaby dla niej niezasłużonym końcem, tak samo jak dla postaci, które miały z nią jakieś relacje, także...zostanie npc. chciałabym w przyszłości jeszcze raz wrócić, ale zobaczymy jak będzie.
dziękuję za poświęcony czas i miłego pisania, papa!!
bardzo duży kocur o długich łapach. Jego futro jest kruczoczarne z dymnymi przejaśnieniami na szyi, piersi i żebrach i białymi znaczeniami na pysku, z pominieciem brody, piersi, brzuchu, palcach przednich łap i śródstopiu tylnych. Jego oczy są jeszcze szare, a krok niepewny.
bardzo spokojny i opanowany kocurek, który nauczony jest lojalności wobec klanu. Nie zawraca sobie głowy zabawą i nie jest zbyt głośny. Potrafi okazać należny starszym szacuenk i wie kiedy przywdziać pokorę. Dąży do tego, żeby być wspaniałym wojownikiem.
Wschód -> zaginiony.
"Pewnej nocy, kiedy tarcza księżyca rozbłysła w Pełni u szczytu nieba, Wschód został nawiedzony przez proroczy, a przynajmniej tak sądził, sen. Przyśniła mu się droga, wskazana srebrzystą łuną, która wiodła poprzez pola usłane suchymi kłosami aż do skrytej u końca drogi sadzawki, która kryła w sobie sekrety tego świata i otwierała go na nowo, rozpościerając nowe horyzonty, które ponoć miał przemierzać samotnie, aby stać się manifestacją najdoskonalszych cnót wojowniczych. Oczy otworzył zaraz po tym, gdy gwiazdy wciąż ścieliły się gęsto na nieboskłonie. Opuścił kociarnię i zaszedł na szczyt Ziołowego Wzgórza, skąd widział terytoria Klanu Wichru. Nocą nie wyglądały tak jałowo jak za dnia. Wydawało mu się, że widział w nich zupełnie inne, nowe życie, wskazane mu przez sen. Ruszył w samotną podróż o porze, podczas której nikt nie mógł zauważyć jego zniknięcia, a w duchu jedynie złożył modlitwę do Gwiezdnego Klanu, aby opiekowali się Czerwonym Pazurem, Jodłową Igłą i całym jego rodzeństwem aż do momentu jego powrotu."
Odchodzę ponieważ społeczność tego forum zdecydowanie nie jest dla mnie. Odnajduję niemały trud w odnalezieniu wspólnego języka z użytkownikami Artemidy i przez większość czasu spotykam się jedynie z tym, że jestem albo ignorowana i traktowana jak powietrze, albo ironizuje się wobec mnie podejście, zwłaszcza na discordzie, który z tego powodu opuściłam. Może kiedyś wrócę z kimś, z kim będzie mi raźniej - na ten moment nie mam psychicznych sił aby samotnie przebijać się przez utarte już na forum znajomości, gdyż nie jest to przyjemne, a deprymujące, nawet jeśli nie ma to żadnego związku z fabułą, w którą zaczynałam się wkręcać.
Dziękuję za przyjęcie mnie do miotu i życzę wszystkim miłej gry, nawet jeśli nie znaczy to wiele.
Szczuplutka koteczka o zgrabnym ciałku i eleganckich, długich łapach. Jej futro jest długie, gładko przylegające do ciała i nieskazitelnie czyste, a odrobinę dłuższa kryza opadająca na łopatki i pierś ma charakterystyczny kształt łezki, podkreślający jej urodę. Szata Stromizny jest jasna, kremowobiała, za wyjątkiem ciemniejszego, pręgowanego na czarno pyszczka i uszu, łap oraz ogona, który przy samym koniuszku ma rudawą plamkę, układającą się w strzałkę, natomiast na jej bokach, grzbiecie i tyłku widać delikatny zarys klasycznych pręg, nieco ciemniejszych niż baza. Ma małe białe znaczenie na piersi, kształtem przypominające deltoid, na pyszczku, brzuchu oraz palcach łap. Nosi się dziewczęco, wdzięcznie i lekko, a spojrzenie jej niebieskich oczu zawsze ma w sobie coś zalotnego, rozbrykanego i przede wszystkim wyzywającego.
O Stromiźnie można powiedzieć praktycznie wszystko, poza tym, że jest tchórzem - ten jeden przymiot zaprzecza jej całokształtowi. Samodzielna, niezależna, pewna siebie, odważna, a przy tym uwielbia dobrą zabawę oraz ryzyko. Jeśli ktoś jej powie "nie zrobisz tego", to ona na to zawsze, wszędzie i o każdej porze "potrzymaj mi myszkę", nim zabierze się do realizacji zadania, o ile oceni je na bezpieczne i zgodne z zasadami, bo wolałaby nie nadstawiać swojego karku i nie narażać się wymagającym rodzicom. Jest małą zadziorą, która nie da sobie w kaszę dmuchać, a już tym bardziej wejść na głowę, ponieważ to ona jest tą, która je zdobywa i przy tym nie brakuje jej zaparcia oraz cierpliwości, chociaż z reguły jest w gorącej wodzie kąpana i chciałaby mieć wszystko JUŻ. Reszta w kp bo się nie mieści, lol.
Lazurowe Wybrzeże - porwana przez dwunogów na oczach zielonej stopy i trawiastej polany, więc informacja o powodzie jej zniknięcia jest oficjalna.
potrzebuję dłuższej przerwy od pisania i przebiegunowania Lazur, zwlaszcza że mam coraz większe jazdy w szkole i coraz mniej czasu na rozwijanie postaci, a nie chcę żeby gniła w niebycie i nic nie robiła ;) trafia do zaginionych, bo wolę żeby na fabule była uznana za porwaną, niż żeby za plecami o niej gadano, że znowu jest chora / kimś się nie interesuje / itp itd. Mniej na tym ucierpi jak będę nią wracać ;D
Mistrz: Zajęczy Sus Płeć: kocur Matka: Lniane Futerko [opiekunka]
Pierwsze co rzuca się w oczy po kilku księżycach od przybycia do Wichrowego Klanu to prawa przednia łapka, która niegdyś była o kilka milimetrów dłuższa, powodując niesamowity ból przy chodzeniu; nareszcie wyrównała się zresztą burych łapek. Kiedyś drobna postura Imbira przerodziła się teraz w bardzo dobrze umięśnioną sylwetkę..to pewnie przez fakt, że będąc w klanie, jedzenie cały czas bywa na stosie, a podczas przebywania z matką musiał zdać się na szczęście losu. Jeśli chodzi zaś o oczka, bo to również mocno rzuca się w oczy...nareszcie osiągnęły swój docelowy kolor, w pełni ukazując dawniej skrywany sekret. Są one imbirowe z przebłyskiem koloru oliwkowego. Jego futerko jest średniej długości, dodatkowo jest ono dłuższe na kołnierzyku. Całe ciało wraz z łapkami i ogonem pokrywają liczne tygrysie pręgi. Co do koloru sierści jest ono bure. Dokładniejsze w kp ~
Dawna strachliwość praktycznie zanikła. Jasne niekiedy boi się jeszcze nowego i nieznanego, ale już nie tak jak kiedyś. Udało mu się nawet pogodzić, z tym że matki faktycznie już nigdy nie zobaczy i z tym że go porzuciła. Nie żałuje tego. Zyskał za to wspaniałą matkę - Lniane Futerko i wielu świetnych przyjaciół. Dawna nieśmiałość również praktycznie zanikła...zdarza mu się być niekiedy nieśmiałym w sytuacjach, z którymi nigdy wcześniej nie miał do czynienia, jak dzielenie się z kimś innym niż niebieskofutra kocica, przykładowo jedzeniem. Chęć poznawania świata, przyjacielskość te cechy dalej pielęgnuje. Uważa, że najważniejsze jest szerzenie dobra i niepozwalanie innym się smucić. Stara się wszystkim pomóc, jak najlepiej tylko potrafi, gdy widzi, że kogoś kąciki pyszczka zwisają w dół. Oczywiście niekiedy nie potrafi na to nic zaradzić, ale ważne są przecież chęci!
Została porwana przez dwunogów gdzieś w okolicy Szumiącego Lasu i jego zachodniej części.
Spadająca Łapa -> GK
Przerosły ją ambicje i gdy chciała upolować ptaka wspinając się na wysoką gałąź, nieprzyjemnym trafem ześlizgnęła się z niej kończąc cóż...kończąc swój żywot w dość ciekawy sposób. Jej ciało można znaleźć przy Iglastym Zagajniku.
Sokole Skrzydło -> GK
Zginął w walce z dużym psem gdzieś w okolicy wschodniej części Ptasich Krzewów.
Na Artemidzie spędziłam dwa lata przy tym świetnie się bawiąc. Zapamiętam ją z pewnością dzięki miłym jak i tym złym chwilom jakie tu spędziłam. Cóż, nigdy nie myślałam, ze pożegnam się z tym miejscem tak prędko, lecz jak widać myliłam się. Nad odejściem...myślałam już jakoś od wakacji, jednak wtedy były to tylko chwilowe myśli, które zaraz uciekały, teraz jest inaczej. Od początku tego roku zwalił mi się natłok nauki na głowę, nie mam czasu na artemide. Wszystko tutaj wbrew pozorom toczy się bardzo szybko, fabuła wciąż postępuje do przodu, a ja po takiej przerwie nie jestem w stanie na nowo się tu odnaleźć. Jest tego dużo...za dużo. Poza tym moja wena na to miejsce ewidentnie się wyczerpała z różnych przyczyn, także...to chyba moment w którym muszę powiedzieć sobie pas i nie ciągnąć tego dalej skoro wiem, że później będzie tylko gorzej, a trzymanie swoich postaci "duchów" na siłę tylko po to żeby były, jest bezsensu. Przepraszam całą rodzinę Ciemnej, Wichurkę, że nie uda nam się rozwinąć relacji między naszymi postaciami również Śliwkę, tak naprawdę wszystkie osoby z którymi moje postacie miały jakiekolwiek głębsze relacje. Nie odchodzę, na pewno nie na zawsze, lecz muszę dać sobie trochę czasu więc...chyba do zobaczenia kiedyś. Życzę miłego pisania innym, wielu dobrych momentów i to tyle, cześć.
Maleńka, drobniutka i leciutka kruszyna.
Jej długie futerko idealnie okala ciało i gładko spływa w kierunku ziemi. Na szyi tworzy coś w rodzaju puszystej kryzy chroniącej delikatne miejsca, natomiast przydługi ogon zamienia się w puchatą i ruchliwą szczotkę. Kolor Czarnej jest (uwaga uwaga!!) jednolicie czarny i przypomina zdrowo błyszczącą smołę. Jej spadający w dół pyszczek przyozdabiają długie wąsiki, spiczaste uszy oraz niewinnie wyglądające okrągłe oczy koloru niebieskawego.
Jest skromną i niekonfliktową dziewczynką, która stara się nikomu nie wchodzić w drogę, chyba że zostanie do tego sprowokowana, ale stara się trzymać nerwy na wodzy, ponieważ wie, że chamstwo jest złe a dobroć po prostu zawsze wraca. Uczy się cierpliwości oraz wyrozumiałości, a otoczona wielką opieką, miłością i troską rodziców, który chuchają na każdy opadły z jej główki włosek nauczyła się tego samego. Ma w sobie wiele ciepła, rozumie uczucia, emocje i wie jak należy się zachować w prawie każdej sytuacji. Jest opiekuńcza, troskliwa i po prostu kochająca. Nigdy nie odwraca się od swojej rodziny oraz przyjaciół i zawsze ich wspiera w każdej decyzji i sytuacji.
-
Czarna -> zaginieni.
W poszukiwaniu prezentu dla mamy opuściła obóz późną porą i zgubiła się gdzieś po drodze.
Przepraszam, ale chyba jest mi niedobrze po tym z czym kojarzy mi się to forum.
Gibkie i zgrabne ciałko kocura porasta gęsta, chmurzasta oraz długa sierść, co szczególnie widać na policzkach, ogonie oraz rozłożystej kryzie wokół szyi. Sierść mieni się w połowie w niebieskich barwach, gdzieniegdzie przepasanych ciemniejszymi, tygrysimi pręgami, a w drugiej połowie w bieli - część pyska, łapy, brzuch, spód ogona. Na tę chwilę oczy są niebieskie, jednak w przyszłości wybarwią się na zielono-żółty kolor.
Na razie nie można o nim za dużo powiedzieć, w końcu to bardzo młodziutki kociak, jednak już rysują się pewne cechy. Przede wszystkim, Perz jest bardzo wymagającym od siebie kotem. Często stawia sobie wysokie poprzeczki i nie dopuszcza do siebie żadnego niepowodzenia. W razie ów niepowodzenia reaguje bardzo emocjonalnie, choć publicznie stara się tego nie ukazywać i chwile słabości miewa głównie na osobności. W bieżącej chwili i tak nie stanowi to przesadnie dużego problemu, prawdopodobnie rozwinie się razem z dorastaniem kocura.
Jest również dość egoistyczny i merkantylny, największą wartość mają dla niego rzeczy materialne. Lubi udowadniać innym swoją rzekomą wyjątkowość i doskonałość, reaguje agresywnie, kiedy mu to nie wychodzi. Kolejnym skutkiem wszelkich niepowodzeń jest dla niego duży stres. Mimo to tego typu niepokojące sygnały nie zdarzają się obecnie zbyt często, przeważnie sprawia wrażenie całkiem zdrowego kociaka, pełnego ambicji i chęci do nauki.
Kurdybanek [KR]
Perzowa Łapa - Gwiezdny Klan
Został zabity przez kilku samotników na terenie Klanu Cienia
Kurdybanek - Gwiezdny Klan
Podczas nieuwagi matki uciekł z obozu, gdzie porwał go jastrząb
Na początek chciałbym strasznie przeprosić wszystkie osoby, z którymi aktualnie prowadziłem sesje, rodzeństwo, administrację i przede wszystkim Popielny Żar, za to, że niestety Perz nie zdoła dokończyć swojego treningu. Przepraszam, ale nie dam rady tego dalej ciągnąć.
Najpewniej wszyscy zauważyli moje kolosalne obniżenie aktywności do praktycznie jednego posta na miesiąc. Zwyczajnie nie miałem i nie mam sił na żadne posty tutaj. Jestem niewyobrażalnie zmęczony całym moim życiem prywatnym, problemami i obecną sytuacją w kraju. Niepotrzebnie brałem na barki drugą postać, choć niewiele to zmienia w kwestii odejścia, po prostu myślałem, że dam radę, a miałem super pomysł na Kurdybanka, jak i samego Perza, który teraz dołączy do reszty swojego rodzeństwa na łąkach Gwiezdnego Klanu. Przykro mi, że Szara Łapa zostanie teraz zupełnie sama, ale mogę tylko życzyć powodzenia w dalszej grze. To samo tyczy się rodzeństwa Kurdybanka, życzę wam wszystkim miłej gry, wielu sesji i radości z pisania. Dla mnie to niestety koniec na tym forum, raczej nie wrócę, muszę się teraz zająć sobą i swoimi sprawami. Mimo wszystko, spędzony tu czas był na prawdę miły i dziękuję wszystkim za przyjęcie mnie tutaj, wzięcie ze mną sesji i pozwolenie mi na rozwój moich postaci. Cześć i powodzenia w dalszym rozwoju forum!
watch..your..T O N G U E..or..have..it cut...from....your....head...save... your life by keeping-W H I S P E R S- unsaid children...roam ..-.the....streets,.... now
O R P H A N S. ofwarbodies. hanging. in the-streets ..to..adore..hail...to...the king,-hail.. to.. the..one..K N E E L.. to the...crown,...stand.... in...-the.-.-sun
Masywny, długowłosy ciemnoniebieski point z białymi i szarymi zaznaczeniami o bladoniebieskich oczach. || KP
Chłodny w obyciu, pozbawiony empatii, a przy tym niezwykle ambitny. Gronostaj może nie zmienił się wiele od wieku kocięcego, jednak z pewnością z każdym księżycem ulatywały z niego resztki frustracji, pozostawiając go opanowanym, pozbywając się agresywnych reakcji na bodźce wyprowadzające go z równowagi. Jego umysł, czysty i klarowny, z umiłowaniem do pracy na wysokich obrotach i poznawaniu tajemnic i mechanik otaczającego go świata, nie jest zmącany żadnymi emocjami; kocur nie odczuwa nic prócz chęci pięcia się na szczyt, perfekcyjnego wypełniania celów i dumy, która jest jedyną rzeczą, którą może wywołać u niego szczery uśmiech. Dalej uważa siebie za perfekcyjnego bez ani jednej skazy, stawia siebie ponad wszystkich, nie osiadając przy tym jednak na laurach, a dalej piąc się wyżej. Mówi tyle, ile uważa za słuszne, nie szczędząc przy tym ironii i szyderstwa.
Drobna Łapa [KRz]
nie :(
<center><span class="gronotlo"><img src="https://thumbs.gfycat.com/FewFittingGibbon-size_restricted.gif" width=380px;></span>
<span class="gronobrazek"><img src="https://i.imgur.com/2Je22hN.png" width="350 px"></span>
<div class="gronocien"></div><span class="gronotext">I COUNT THE CORPSES ON MY L<s>EF</s>T<br>I FIND I'M NOT SO TIDY<br>»★«
SO I BETTER GET AWAY<br>BETTER MAKE IT TODAY BUT I CAN'T CO<s>NTR</s>OL IT<br>MY FACE ISDRAWN</span>
<span class="gronotext1">My instinct still emotes it</span>
</center> <link href="https://fonts.googleapis.com/css2?family=Beth+Ellen&family=Carter+One&display=swap" rel="stylesheet">
Poprzez ciężką pracę, zbudowała potężne mięśnie. Szeroka w barkach, jednocześnie jest dość niska jak na członka Klanu Gromu - jej głowa wchodzi kotu o przeciętnym wzroście pod szyję. Krótka, zadbana i błyszcząca sierść przylega do ciała, eksponując wszystko, co Malina ma do zaoferowania, jednak w jednym miejscu na szyi sierść się kończy, ustępując miejsca bladej, krótkiej bliźnie z dzieciństwa. Złote oczy patrzą ze spokojem, który ukrywa zmęczenie, a krok jest pewny i energiczny. Przy wargach, zaczęły się pojawiać pojedyncze, widoczne dopiero z bliskiej odległości, siwe włoski.
Zagłusza swoje problemy i rozterki skupianiem się na swoich obowiązkach. Obecnie zrezygnowała z części patroli, ograniczając się jedynie do tych niezbędnych, by móc opiekować się lecznicą oraz kotami w niej się znajdującymi. Stara się, aby dodatkowe obowiązki nie odbiły się na jej terminatorach, co się jej udaje. Obecnie stara się wzbudzić część utraconej wrażliwości, aby móc lepiej pomagać członkom klanu po sytuacji z Ognistym Żarem, a także uczy się dobierać odpowiednie słowa i rozwiązywać problemy innymi sposobami, niż zazwyczaj.
Malinowe Chaszcze -> Gwiezdny Klan
Z każdym dniem opuszczało ją coraz więcej sił, jednak starannie ukrywała to, pracując tak, jak zawsze. W pewnym momencie nie dało się nie zauważyć zmęczenia wymalowanego na jej pysku, jednak nim Cyprysowa Łuska odsunęła Malinę od obowiązków wojowniczych, było już za późno. Pomimo zapewnionego odpoczynku i spokoju, niebieska kocica nie odzyskiwała sił. Pewnej nocy odeszła na Srebrną Skórkę, pogrążając się w wiecznym śnie.
Krogulcza Gwiazda -> Gwiezdny Klan
Podczas samotnego patrolu przy granicy z terenami niczyimi, przywódczyni natknęła się na ogromnego odyńca, który walczył z jednym z cienistych wojowników. Krogulec walczyła zajadle, każąc ciężko rannemu wojownikowi się wycofać, zostawiając sama na polu walki. Dzik był jednak zbyt potężny nawet dla niej i dla jej dziewięciu żyć. Pozbawił ją wszystkich podczas walki, jednak sam przypłacił również za to życiem. Oboje padli na polu walki, pierwszy padł dzik, druga Krogulec, której rany otrzymane podczas walki z ostatnim życiem były zbyt głębokie, powodując wykrwawienie.
Wysoka Fala -> Gwiezdny Klan
Wysoką Falę pogrążył brak właściwej opieki medycznej. Niedoświadczony Barwna Łapa nie dawał sobie rady z prędko postępującą chorobą rudej kotki, który prędko ewoluował z białego kaszlu w zielony, a z zielonego w czarny. Pewnej nocy, gdy wojowniczka zdołała zasnąć, skrzep krwi utknął w tchawicy tak niefortunnie, że Wysoka Fala mogła w końcu zobaczyć się ze zmarłą rodziną.
Dębowy Cień -> Zaginieni Końska Łapa -> Zaginieni
Podczas patrolu przy granicach niczyich, Dębowy Cień oraz Końska Łapa zostali napadnięci przez dwunogów. Otępiała po wyjściu z lecznicy Koń nie była w stanie się wymknąć, zaś Dębowego Cienia złapali jako pierwszego, z zaskoczenia. Następnie odeszli w stronę swoich siedlisk, by tam się rozejść i uwięzić w dwóch różnych domach koty należące do Klanu Cienia.
Brawo, admini. Pozbyliście się kolejnego wroga publicznego z szeregów graczy Artemidy swoim zachowaniem. Przeżyłam bycie dwulicowym podczas dramy na discordzie, w której dostałam ostrzeżenie, a pozostali uczestnicy, pomimo że robili dokładnie to samo, co ja, tylko po drugiej stronie „barykady”, otrzymali całuska w czółko i pogłaskanie po główce. Ale nie przeżyje nachodzenia mnie na discordzie z tym, bym odblokowała jednego z adminów, którego zablokowałam przez pobudki prywatne i grożeniem mi ostrzeżeniem, jak go nie odblokuje, jeśli równie dobrze wszyscy pozostali członkowie administracji mogą bezproblemowo się ze mną skontaktować oraz moje prywatne wiadomości na forum również są dostępne. Mam dość bycia gnojoną i traktowania mnie jak najgorszego śmiecia przez praktycznie całość administracji. Przepraszam wszystkich, którzy mieli wątki z moimi postaciami. Ale administracji życzę serdecznego kopa w tyłek, zanim się zorientują, że na forum została tylko garstka i to z ich grona wzajemnej adoracji. Jak tak ma wyglądać „Nowa Artemida”, to mam dość.
Jakby ktoś chciał się skontaktować w różnym celu, czy to do porozmawiania, czy do dowiedzenia się, jak mogła sytuacja wyglądać z mojej strony, zapraszam na discorda. Dodajcie mnie najpierw do znajomych, bo inaczej discord blokuje mi wiadomości czy dodajcie mnie na jakiś wasz serwer. Mój tag: oppa roll#8038
I_f e l t_likeI won,but I_w a s n' t_done,--------- the_nightmare_repeatsitselfevery_t i m e-
gottokeepmy calm,andcarry on stayawakeuntilthe sunwill shine
----------butI'm notso_s t r o n g, and they're notgone --they'restill out there totake what'sleft of_m i n e