Mistrz: Życie Płeć: kocur Matka: Okoniowy Ogon [*] Ojciec: Gilowe Gardlo [*] Partner: brak
Niebieski oriental, pręgowany klasycznie, o bardzo blado zielonych oczach i szarym nosku. Co do sylwetki, nadzwyczaj szczupły i wysoki.
Debil generalnie
Kornik [KG], Ślimaczek [S] i trupy
A niech to szlag! Mimo tego, że Skrzące Słowo podchodził do zwierzyny wręcz idealnie, coś nagle sprawiło, że dzięcioł zauważył go i automatycznie rzucił się do ucieczki. Zostawił swoje dotychczasowe zajęcie i wzleciał w niebo, by za chwilę zniknąć gdzieś za gęstymi chmurami. A cóż takiego spowodowało, że spostrzegł zagrożenie? Najpewniej ten pieroński wiatr, który jakby złośliwie wzmógł się i w dodatku, na nieszczęście wojownika, postanowił zmienić kierunek. Dzięki temu dzięcioł wyczuł kocura i nawet nie było szansy, by zacząć ptaszynę gonić. Skrzące Słowo ponownie został sam, jedynie otoczony przez silny wiatr, który najwidoczniej nie miał zamiaru się uspokoić. Lekkie utrudnienie, ale... Może być fajnie!
Księżyce: 96 Mistrz: Bursztynowy Wschód Płeć: kocur Matka: Mysi Krok [*] Ojciec: Bukowa Kora [*] Partner: Księżycowe Jezioro Trwałe urazy: podłużna blizna na prawym udzie, blizna na szyi po wyrwanym płacie skóry, wyszczerbiona małżowina na lewym uchu, brak prawego ucha
Księżyce: 96 Mistrz: Bursztynowy Wschód Płeć: kocur Matka: Mysi Krok [*] Ojciec: Bukowa Kora [*] Partner: Księżycowe Jezioro Trwałe urazy: podłużna blizna na prawym udzie, blizna na szyi po wyrwanym płacie skóry, wyszczerbiona małżowina na lewym uchu, brak prawego ucha
Masywny, wysoki kocur o długim, burym futrze o pręgowaniu ticked. Oczy ma ciemnożółte. Jego normalny wyraz pyska jest raczej dość nieprzyjemny, obojętny, nawet jeśli kocur jest całkiem ciepły i przyjacielski. Ot, takie sprawie wrażenie na pierwszy rzut oka.
Można go nazwać fanatykiem, w pewnym sensie. Uważa, że każde wydarzenie w jego życiu jest swego rodzaju znakiem od Gwiezdnych. Darzy szacunkiem każdego starszego od siebie kota - rangą i wiekiem. Cały czas ma znudzony, zażenowany wyraz pyska, przez co wydaje się być nieprzyjemnym typem, co nie do końca jest zgodne z prawdą.
Czy kolejne niepowodzenie zrobiło na Skrze jakiekolwiek wrażenie? Niespecjalnie! Wiedział bowiem, że nic nie dzieje się przypadkowo i być może te małe okazy prowadza go do czegoś większego. Może do zająca, albo królika? A może do lisa? Była tylko jedna opcja by się przekonać - ruszyć dalej, co kocur pewnym i zdecydowanym krokiem uczynił. Upewnił się jeszcze że wiatr wieje mu w pysk i zaczął się skradać. Na pewno coś tu jeszcze było, coś większego, i tylko czekało na schwytanie!
Mistrz: Życie Płeć: kocur Matka: Okoniowy Ogon [*] Ojciec: Gilowe Gardlo [*] Partner: brak
Niebieski oriental, pręgowany klasycznie, o bardzo blado zielonych oczach i szarym nosku. Co do sylwetki, nadzwyczaj szczupły i wysoki.
Debil generalnie
Kornik [KG], Ślimaczek [S] i trupy
Dobrze, że Skrzące Słowo był wystarczająco cierpliwy i nie poddawał się zbyt szybko. Ciągle skradał się przed siebie, szukając jakiegoś smakowitego kąska, który mógłby wylądować na stosie. Na razie nie szło mu to zbyt dobrze. Nie potrafił wyczuć żadnej zwierzyny, ani tym bardziej zlokalizować. Zamiast tego zmagał się w silnym wiatrem, który mierzwił jego futro,a w dodatku co chwila zmieniał swój kierunek. Prócz tego mogłoby się wydawać, że zrobiło się jakby... Zimniej? Niebo miało taką samą, szarawą barwę, ale kto wie? Może niedługo się to zmieni i pogoda postanowi spłatać wojownikowi figla? Czas pokaże. Na ten moment najlepiej byłoby cieszyć się z tego co jest, bo zawsze może być gorzej.
Księżyce: 96 Mistrz: Bursztynowy Wschód Płeć: kocur Matka: Mysi Krok [*] Ojciec: Bukowa Kora [*] Partner: Księżycowe Jezioro Trwałe urazy: podłużna blizna na prawym udzie, blizna na szyi po wyrwanym płacie skóry, wyszczerbiona małżowina na lewym uchu, brak prawego ucha
Księżyce: 96 Mistrz: Bursztynowy Wschód Płeć: kocur Matka: Mysi Krok [*] Ojciec: Bukowa Kora [*] Partner: Księżycowe Jezioro Trwałe urazy: podłużna blizna na prawym udzie, blizna na szyi po wyrwanym płacie skóry, wyszczerbiona małżowina na lewym uchu, brak prawego ucha
Masywny, wysoki kocur o długim, burym futrze o pręgowaniu ticked. Oczy ma ciemnożółte. Jego normalny wyraz pyska jest raczej dość nieprzyjemny, obojętny, nawet jeśli kocur jest całkiem ciepły i przyjacielski. Ot, takie sprawie wrażenie na pierwszy rzut oka.
Można go nazwać fanatykiem, w pewnym sensie. Uważa, że każde wydarzenie w jego życiu jest swego rodzaju znakiem od Gwiezdnych. Darzy szacunkiem każdego starszego od siebie kota - rangą i wiekiem. Cały czas ma znudzony, zażenowany wyraz pyska, przez co wydaje się być nieprzyjemnym typem, co nie do końca jest zgodne z prawdą.
Nie był w stanie niczego wyczuć, a na domiar złego, pogoda zaczynała płatać i figle i wszystko wskazywało na to, że za moment może nastąpić oberwanie chmury. Czy jednak kocur się tym przejął? Niespecjalnie. W dalszym ciągu bowiem nie złapał tyle, ile chciał. Dlatego dalej szedł pod wiatr, nawet jeśli ten przybierał na sile, miał ugięte łapy i starał się wyostrzyć wszystkie zmysły do granic możliwości. Coś tu przecież musiało być!
Mistrz: Życie Płeć: kocur Matka: Okoniowy Ogon [*] Ojciec: Gilowe Gardlo [*] Partner: brak
Niebieski oriental, pręgowany klasycznie, o bardzo blado zielonych oczach i szarym nosku. Co do sylwetki, nadzwyczaj szczupły i wysoki.
Debil generalnie
Kornik [KG], Ślimaczek [S] i trupy
Skrzące Słowo był naprawdę uparty i najwidoczniej nie chciał tak łatwo odpuścić. Szedł pod wiatr, stawiając mu czoła, nie przejmuj się jego siłą. Był całkowicie skupiony na swoim zajęciu, wytężył wszystkie zmysły. I w końcu szczęście postanowiło się do niego uśmiechnąć, znowu. Tym razem w jego łapy wpadł niewielki ptaszek, który wesoło ćwierkał. Co najważniejsze, miał naprawdę piękny głos. Rzecz w tym, że siedział na drzewie, dosyć wysoko. Upolowanie go będzie wiązało się ze wspinaczką, ale... Chyba warto? To jeden, mały drozd. Decyzja należy do Skrzącego Słowa.
Księżyce: 96 Mistrz: Bursztynowy Wschód Płeć: kocur Matka: Mysi Krok [*] Ojciec: Bukowa Kora [*] Partner: Księżycowe Jezioro Trwałe urazy: podłużna blizna na prawym udzie, blizna na szyi po wyrwanym płacie skóry, wyszczerbiona małżowina na lewym uchu, brak prawego ucha
Księżyce: 96 Mistrz: Bursztynowy Wschód Płeć: kocur Matka: Mysi Krok [*] Ojciec: Bukowa Kora [*] Partner: Księżycowe Jezioro Trwałe urazy: podłużna blizna na prawym udzie, blizna na szyi po wyrwanym płacie skóry, wyszczerbiona małżowina na lewym uchu, brak prawego ucha
Masywny, wysoki kocur o długim, burym futrze o pręgowaniu ticked. Oczy ma ciemnożółte. Jego normalny wyraz pyska jest raczej dość nieprzyjemny, obojętny, nawet jeśli kocur jest całkiem ciepły i przyjacielski. Ot, takie sprawie wrażenie na pierwszy rzut oka.
Można go nazwać fanatykiem, w pewnym sensie. Uważa, że każde wydarzenie w jego życiu jest swego rodzaju znakiem od Gwiezdnych. Darzy szacunkiem każdego starszego od siebie kota - rangą i wiekiem. Cały czas ma znudzony, zażenowany wyraz pyska, przez co wydaje się być nieprzyjemnym typem, co nie do końca jest zgodne z prawdą.
Drozd, na którego w końcu natknął się Skrzące Słowo nie był najbardziej obiecującą zwierzyną na świecie, ale zawsze było to cokolwiek. Kocur nie lubił wracać z pustymi łapami z polowań, a dziś nie schwytał tak dużo, jak mógłby tego chcieć. Nie zastanawiając się więc długo, przybrał pozycję łowiecką (łapy ugięte, brzuch nisko przy ziemi ale nie za nisko, ogon i głowa zrównane z linią grzbietu) i, upewniwszy się że dalej idzie pod wiatr, ruszył przed siebie, uważając pod łapy. Starał się być niezauważony i gdy było to możliwe, chował się za elementami otoczenia. Gdy nie było jednak takiej opcji, zastygal w bezruchu. W taki sposób dotarł do drzewa, po którym zaczął się wspinać, także starając się zastygac w bezruch, aby nie spłoszyć ptaszyny. Chciał także ustawiać się pod wiatr na tyle, na ile było to możliwe i w miarę możliwości poruszać się po drzewie bezszelestnie. Jeśli mu się to udało, będąc na odpowiedniej wysokości rzucił się na ofiarę, celując w skrzydła i próbował pozbawić ją jak najszybciej życia.
Mistrz: Życie Płeć: kocur Matka: Okoniowy Ogon [*] Ojciec: Gilowe Gardlo [*] Partner: brak
Niebieski oriental, pręgowany klasycznie, o bardzo blado zielonych oczach i szarym nosku. Co do sylwetki, nadzwyczaj szczupły i wysoki.
Debil generalnie
Kornik [KG], Ślimaczek [S] i trupy
Wysokie drzewo nie zraziło wojownika, który niemalże od razu zabrał się za próbę schwytania drozda. Ustawił się w pozycji łowieckiej i ruszył w stronę zwierzęcia, pilnując każdej z zasad polowania. Zrobił to, można powiedzieć, że perfekcyjnie. Udało mu się dotrzeć do drzewa i wspiąć się na nie. Stamtąd droga była już prosta. Znalazł się w odpowiedniej odległości, a następnie wykonał skok w stronę drozda, aby szybko pozbawić go życia. Ptaszyna nawet nie zdążyła się odwrócić, a co za tym idzie, do ostatniej chwili nie zdawała sobie sprawy z zagrożenia. Teraz zwisała martwa z ust wojownika, któremu jakimś cudem udało się pozostać na drzewie. No, ale to raczej dobrze. W końcu jest tu dosyć wysoko i upadek na pewno nie byłby niczym przyjemnym.
+ 5exp
Księżyce: 96 Mistrz: Bursztynowy Wschód Płeć: kocur Matka: Mysi Krok [*] Ojciec: Bukowa Kora [*] Partner: Księżycowe Jezioro Trwałe urazy: podłużna blizna na prawym udzie, blizna na szyi po wyrwanym płacie skóry, wyszczerbiona małżowina na lewym uchu, brak prawego ucha
Księżyce: 96 Mistrz: Bursztynowy Wschód Płeć: kocur Matka: Mysi Krok [*] Ojciec: Bukowa Kora [*] Partner: Księżycowe Jezioro Trwałe urazy: podłużna blizna na prawym udzie, blizna na szyi po wyrwanym płacie skóry, wyszczerbiona małżowina na lewym uchu, brak prawego ucha
Masywny, wysoki kocur o długim, burym futrze o pręgowaniu ticked. Oczy ma ciemnożółte. Jego normalny wyraz pyska jest raczej dość nieprzyjemny, obojętny, nawet jeśli kocur jest całkiem ciepły i przyjacielski. Ot, takie sprawie wrażenie na pierwszy rzut oka.
Można go nazwać fanatykiem, w pewnym sensie. Uważa, że każde wydarzenie w jego życiu jest swego rodzaju znakiem od Gwiezdnych. Darzy szacunkiem każdego starszego od siebie kota - rangą i wiekiem. Cały czas ma znudzony, zażenowany wyraz pyska, przez co wydaje się być nieprzyjemnym typem, co nie do końca jest zgodne z prawdą.
Cóż tu dużo mówić, Skrzące Słowo był wybornym łowca i nikogo nie powinno dziwić, że udało mu się pochwycić drozda. Powoli zaczynało mu także doskwierać lekkie zmęczenia, ale uznał, że dopóki jest w stanie utrzymać się na łapach, to może polować dalej. Z takim właśnie nastawieniem zakopał ptaszynę i na ugiętych łapach ruszył pod wiatr, licząc na kolejne owocne łowy. Może tym razem trafi coś większego?
Mistrz: Życie Płeć: kocur Matka: Okoniowy Ogon [*] Ojciec: Gilowe Gardlo [*] Partner: brak
Niebieski oriental, pręgowany klasycznie, o bardzo blado zielonych oczach i szarym nosku. Co do sylwetki, nadzwyczaj szczupły i wysoki.
Debil generalnie
Kornik [KG], Ślimaczek [S] i trupy
Skrzące Słowo, po zejściu z drzewa oraz zakopaniu ptaszyny, wyruszył w dalszą drogę, licząc na kolejne powodzenia. Tym razem jednak nie miał szczęścia. W dodatku pogoda zdawała się działać na jego niekorzyść. Niebo całkowicie ściemniało, a silny wiatr ciągle wiał w najlepsze. Gdyby tego było mało, z nieba zaczęły spadać duże krople deszczu. Uderzając o ziemię wydawały przyjemny dla uszu dźwięk. Deszcz... Jest jakąś przeszkodą, ale nie ogromną, jeżeli nie jest ulewą. jeszcze...?
Księżyce: 96 Mistrz: Bursztynowy Wschód Płeć: kocur Matka: Mysi Krok [*] Ojciec: Bukowa Kora [*] Partner: Księżycowe Jezioro Trwałe urazy: podłużna blizna na prawym udzie, blizna na szyi po wyrwanym płacie skóry, wyszczerbiona małżowina na lewym uchu, brak prawego ucha
Księżyce: 96 Mistrz: Bursztynowy Wschód Płeć: kocur Matka: Mysi Krok [*] Ojciec: Bukowa Kora [*] Partner: Księżycowe Jezioro Trwałe urazy: podłużna blizna na prawym udzie, blizna na szyi po wyrwanym płacie skóry, wyszczerbiona małżowina na lewym uchu, brak prawego ucha
Masywny, wysoki kocur o długim, burym futrze o pręgowaniu ticked. Oczy ma ciemnożółte. Jego normalny wyraz pyska jest raczej dość nieprzyjemny, obojętny, nawet jeśli kocur jest całkiem ciepły i przyjacielski. Ot, takie sprawie wrażenie na pierwszy rzut oka.
Można go nazwać fanatykiem, w pewnym sensie. Uważa, że każde wydarzenie w jego życiu jest swego rodzaju znakiem od Gwiezdnych. Darzy szacunkiem każdego starszego od siebie kota - rangą i wiekiem. Cały czas ma znudzony, zażenowany wyraz pyska, przez co wydaje się być nieprzyjemnym typem, co nie do końca jest zgodne z prawdą.
Jako wprawiony łowca, Skrzące Słowo mógł znieść wszystko, jednak deszcz... cóż, był dość sporym utrudnieniem, nie ma co się łudzić. Uznał to więc za pewien sygnał od Przodków i niewiele myśląc, odwrócił się na pięcie, zgarnął po drodze to, co miał do wzięcia i wrócił do obozu, cały przemoczony. Przynajmniej złapał cokolwiek, huh.
Mistrz: Pożar Płeć: kotka Matka: Kwiatowa Przełęcz Ojciec: Kwitnący Jar
Kotka niewiele się zmieniła, chociaż jej wzrost dobił do tej średniej normy. Pod długim, czarnym dymnym futrem kryją się mięśnie, które wyrobiła na treningach. Spiczaste, ostro zakończone uszy są porozstawiane po bokach głowy, a na ich końcach widnieją pędzelki. Smukły pyszczek prezentuje ciemny nos, a nad nim można zauważyć zaokrąglone, żółto-zielone ślepia. Futro stara się utrzymać w dobrym i ładnym stanie, myjąc je dość regularnie. Jaśniejsze przebłyski pojawiają się na szyi, na brzuchu i biodrach, na ogonie.
Wyróżnia się między innymi swoją szczerością, jako iż bardzo nie lubi używać kłamstw, chyba że to konieczne. Stara się patrzeć z różnych punktów widzenia i słuchać wielu informacji, a po ich analizie wyrabia swoje własne zdanie. Lubi opierać się o fakty, o swoje własne przeżycia i nawet dyskutować. Czasem uparta, co utrudnia z nią pracę. Uczucia dalej są dla niej niewiadomą, chociaż stara się rozwiązać tę zagadkę od kocięcych chwil, wspomagając się też innymi kotami, chcąc wywoływać u nich różne reakcje. Możnaby to momentami nazwać manipulacją.
Gdy przychodzi czas na żałobę, to nakłada na siebie mnóstwo obowiązków, by tylko nie myśleć o tych złych rzeczach, a później odczuwa swoje zmęczenie. Rzadko rozmawia o swoich zmartwieniach, jako iż uważa je za nieważne i warte przemilczenia, więc po prostu większość rzeczy chowa w swojej głowie. Głównie towarzyszy jej spokój, również na spokojnie stara się wyjaśniać pewne sprawy, chociaż potrafi odczuć irytację. Dość krytycznym okiem potrafi kogoś ocenić przez jakiś czyn. Stara się trzymać jednej, skromnej grupy przyjaciół, jako iż jej zaufanie jest trochę ograniczone. Jest typem realistki.
Słowicza Łapa [KRz] | Miodowa Łapa [GK]
Chciała dać Bawełnie czas do odetchnięcia od tego całego chaosu, które działo się przez ostatnie księżyce, jednak miała wrażenie, że w głowie kremowej jeszcze bardziej się pogorszyło. A teraz zamierzała z nią porozmawiać, wyjaśnić sobie wszystko, by na następnych ceremoniach był spokój. W sumie to trochę zatęskniła za towarzystwem Bawełny na ceremoniach.
Więc zgarnęła wojowniczkę i w ciszy powędrowała ku Martwych Pni, bo uważała to miejsce za wystarczająco dobre jak na taką rozmowę. Zakołysała ogonem, zerkając na niewysoki perz, który porastał całą okolicę. Następnie jej wzrok przeniósł się na kocicę i zastanowiła się chwilę, chcąc zacząć to... dobrze. Spodziewała się niechęci ze strony Bawełnianej Nici, w końcu ją znała, a jeśli takowa wystąpiła - prawdopodobnie Oleander ją zignorowała. Miała porozmawiać, a nie skupiać i analizować się na uczuciach. Nie chciała jedynie, by zrobiło się nieprzyjemnie.
— Chciałam dać ci spokój po różnych wcześniejszych wydarzeniach, bo widziałam, że było źle i potrzebowałaś przestrzeni — zaczęła, nie spuszczając wzroku z kremowej kocicy. — Ale mam wrażenie, że odebrałaś to inaczej — też zachowywała się inaczej. Dalej chłodno, jednak nie tak... agresywnie. Przynajmniej tak widziała to Oleander. — Dlaczego mnie unikałaś? — zapytała prosto. Nie miała ochoty na zgrzyty, na syczenie na siebie za plecami, na niechętne spojrzenia. Miały chwilę na osobności, także więc starała się to wykorzystać i prędko wyjaśnić. Bawełna otrzymała też terminatora - Szafirka, więc podopieczna Płonącego Nieba miała nadzieję, że wojowniczka była zadowolona z dostania kogoś pod swoje skrzydła.
Zboże jest małym kotem. Ba, wręcz jednym z najmniejszych. Ewidentnie wdało się w mamę ze swoją wielkością, bo pomimo swojego wieku wciąż wygląda jak taki ledwo co terminatorski podrostek. A jakby tego brakowało to jej drugą właściwością jest to, że jest długie i wąskie. Długie kościste łapy na długim tułowiu, z długim ogonem który wiecznie sterczy do góry. Pewnie gdyby nie jej intensywnie rude krótkie futro, pokryte tygrysimi pręgami, to by łatwo po prostu rozpłynęło się w powietrzu od swojej mikrości.
Za to mordę ma dość zwykłą, z takimi o typowymi bursztynowymi oczami, różowym nosem i białymi wąsami. Pewną dozę ciekawości do wyglądu Zboża dodaje brak lewego ucha. Kiedyś było uszczerbione, ale ostatecznie Zboże miało pecha by stracić je zupełnie. Gdzieś pod futrem schowana jest cała gama blizn, które Zboże zawdzięcza samotnikom mieszkającym na osiedlu dwunogów, ale nie są to blizny na tyle duże, by dało się je łatwo zauważyć. Ot, w paru miejscach jej futro jest odrobinę mniej gęste, to tyle.
Ktoś mógłby pomyśleć, że sekretnym planem na życie Zboża jest sprawianie kłopotów. Nie jest to prawdą, bo ono nie planuje tych kłopotów, co nie zmienia faktu, że te kłopoty jakby się jej trzymały. Wszędzie łazi, wszędzie szuka, jest głośne i gadatliwe, a w jej głowie roi się tysiące myśli na minutę. Ale tych wszystkich myśli nie wypowiada, o nie. Trzyma je dla siebie, bo trochę ich za dużo by to wszystko powiedzieć. Z tego co myśli wylewa się na świat tylko co nieco, sprawiając niekiedy wrażenie, jakby przeskoczyło od jednej myśli do drugiej znienacka, ale to nieprawda, po prostu rozmówca nie miał dostępu do jej całego toku myślowego. Mimo tego zewnętrznie miłego obrazu jaki Zboże kreuje, ma ono tendencje do kłamania by zyskać na swoim. Ma też tendencje do wybuchów złości i kumulowania w sobie wszystkiego co najgorsze. Stara się nie pokazywać światu tego wszystkiego tylko dlatego, że żyje w przekonaniu, że więcej zyska wciąż udając nieco głupie i urocze Zboże, jakim było dawniej.
Pochmurny Sen || Poczerniała Łapa, Polna Łapa, Rosiczka
No i jednak nie poszli na otwarte tereny na polowanie. Zamiast tego wylądowali... No tutaj. Martwe drzewa bez liści pochylały się sępnie nad wodą, jakby groziły swoimi powyginanymi łapskami że zaraz cię złapią i w tej wodzie utopią. Śmieszne takie miejsce na polowania, ale w sumie nie najgorsze.
- Powodzenia. Jakby coś się działo, to, yyy, no krzycz - rzuciło Zboże w kierunku Ości.
Po czym odeszło kawałek w swoją stronę i przybrało pozycję łowiecką. Ustawiło się pod wiatr i próbowało znaleźć nosem jakieś ślady zwierzyny, powoli poruszając się przed siebie. Oby tym razem coś złapało, bo bardzo nie lubiło nudnych polowań bez sukcesów.
//Ość i mg
MYDRESSISONFIRE
⭑ ⭑ ⭑ ⭑ andIhurlmyself,Ihealmyself,Idragmyself xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxlikearugintherain andmySAINTsheisdancing aseverystepIchoosetotakebeginsto begins to set the world aflame
Nie przeszkadzała jej taka zmiana planów, a wręcz bardzo pasowała, gdy tylko w szarej główce pojawiła się myśl, że mogłaby zacząć od łowienia ryb. To było przyjemne zajęcie, takie niezbyt wymagające, siedziało się w miejscu z łapą w wodzie i nigdzie nie biegało. No to jak wygrać miejsce na Srebrnej Skórce.
- Mhm, ty też krzycz w razie czego. - odparła na słowa Zboża, chociaż miała nadzieję, że nie będzie takiej potrzeby, a samo polowanie minie spokojnie. Przez krótki moment obserwowała rude futerko, aż wreszcie podeszła do brzegu. Właśnie. Rybki. Wskoczyła na jeden z pni znajdujący się bliżej tafli wody, ułożyła wygodnie, włożyła zachęcająco przednią łapkę do wody i... czekała aż coś podpłynie zaciekawione. Nie widziała swojego cienia na powierzchni, więc chyba udało jej się tak ustawić, żeby nic nie ostrzegało wodnych stworzonek. I fajnie.
Koteczka niewielkich rozmiarów o bardzo szczupłej sylwetce. Futro pokrywające jej drobne ciało ciągle tej samej barwy - pręgowane, bure z fragmentami rudości. Od brody poprzez pierś i cały brzuch sierść jest idealnie biała, tak samo jak skarpetki na łapach i końcówka długiego, biczowatego ogona. Mysz ma nienaturalnie duże uszy, tym samym doskonały słuch. Trochę niżej znajdują się dwa przenikliwe, blado-zielone talary, Mysie ślepia, które drążą nowo poznane koty na wskroś. Jeszcze niżej umiejscowiony jest ciemnoróżowy nos, który jest wiecznie w ruchu. Wyraz Mysiej mordki jest zazwyczaj obojętny, nie okazujący żadnych uczuć, jednak nie raz można dostrzec lekki, najczęściej zuchwały uśmieszek.
Zmieniła się. Niegdyś obojętna na wszystko, interesująca się wyłącznie siostrami, można pomyśleć bezuczuciowa kicia. Wydoroślała. Nie jest już tą głupiutką koteczką której wszystko poza rodzeństwem wisi. Wymądrzała, stała się zdecydowanie bardziej uczuciowa, łatwiej wpada w gniew czy rozpacz. Co prawda stara się nie okazywać swoich uczuć w obecności Klanowiczów i sióstr, jednak gdy jest sama, wyrzuca z siebie wszystkie emocje - albo płaczem albo rozmową z którąś z Cór Gromu.Dla niektórych może być tępa, ale jest mądrzejsza niż się wydaje. Bystra, inteligentna, pomysłowa, trzeźwo myśli. Jest naprawdę inteligentna.Mówi mało, należy raczej do tych którzy nie lubią zbędnie strzępić sobie języka. Nie lubi też tłumów, woli przebywać sama, z własnym cieniem albo z którąś z sióstr, które, swoją drogą, są dla niej WSZYSTKIM. Za swoje kochane siostrzyczki jest w stanie bez wahania oddać życie, tak samo jak za Grom, któremu jest niezwykle oddana i lojalna.
Zboże zdecydowało się ruszyć na poszukiwanie zwierzyny na lądzie, krążąc wokół Martwych Pni. I nie musiało szukać długo; na jednym z grubszych, zdecydowanie stabilniejszych od reszty źdźbeł trawy balansował drobny, rdzawy gryzoń. Nie mysz, a maleńka badylarka.
Zarówno polowanie na lądzie jak i łowienie ryb wymagało cierpliwości. Karasiowa Ość zanurzyła czubek białej łapy do zimnej wody Grzmiącej Rzeki i... czekała. Nurt łaskotał jej palce, ale na ten moment żadne wodne stworzenie nie skusiło się na taki wabik.
Zboże jest małym kotem. Ba, wręcz jednym z najmniejszych. Ewidentnie wdało się w mamę ze swoją wielkością, bo pomimo swojego wieku wciąż wygląda jak taki ledwo co terminatorski podrostek. A jakby tego brakowało to jej drugą właściwością jest to, że jest długie i wąskie. Długie kościste łapy na długim tułowiu, z długim ogonem który wiecznie sterczy do góry. Pewnie gdyby nie jej intensywnie rude krótkie futro, pokryte tygrysimi pręgami, to by łatwo po prostu rozpłynęło się w powietrzu od swojej mikrości.
Za to mordę ma dość zwykłą, z takimi o typowymi bursztynowymi oczami, różowym nosem i białymi wąsami. Pewną dozę ciekawości do wyglądu Zboża dodaje brak lewego ucha. Kiedyś było uszczerbione, ale ostatecznie Zboże miało pecha by stracić je zupełnie. Gdzieś pod futrem schowana jest cała gama blizn, które Zboże zawdzięcza samotnikom mieszkającym na osiedlu dwunogów, ale nie są to blizny na tyle duże, by dało się je łatwo zauważyć. Ot, w paru miejscach jej futro jest odrobinę mniej gęste, to tyle.
Ktoś mógłby pomyśleć, że sekretnym planem na życie Zboża jest sprawianie kłopotów. Nie jest to prawdą, bo ono nie planuje tych kłopotów, co nie zmienia faktu, że te kłopoty jakby się jej trzymały. Wszędzie łazi, wszędzie szuka, jest głośne i gadatliwe, a w jej głowie roi się tysiące myśli na minutę. Ale tych wszystkich myśli nie wypowiada, o nie. Trzyma je dla siebie, bo trochę ich za dużo by to wszystko powiedzieć. Z tego co myśli wylewa się na świat tylko co nieco, sprawiając niekiedy wrażenie, jakby przeskoczyło od jednej myśli do drugiej znienacka, ale to nieprawda, po prostu rozmówca nie miał dostępu do jej całego toku myślowego. Mimo tego zewnętrznie miłego obrazu jaki Zboże kreuje, ma ono tendencje do kłamania by zyskać na swoim. Ma też tendencje do wybuchów złości i kumulowania w sobie wszystkiego co najgorsze. Stara się nie pokazywać światu tego wszystkiego tylko dlatego, że żyje w przekonaniu, że więcej zyska wciąż udając nieco głupie i urocze Zboże, jakim było dawniej.
Pochmurny Sen || Poczerniała Łapa, Polna Łapa, Rosiczka
Zboże było zachwycone, że tak szybko znalazło pierwszą potencjalną zdobycz. Odruchowo zatrzymało się, by dopasować odpowiednio styl zbliżania się do potrzeb złapania gryzonia. Ciężar ciała na tylne nogi i ostrożnie jak tylko mogło, by nie przestraszyć zwierzęcia dźwiękiem czy wibracjami ruszyło dalej w pozycji łowieckiej. Nie mogło się powstrzymać przy tym od małego uśmieszku tuż pod nosem. Zero nudy! Praktycznie od razu! Bardzo fajnie, bardzo fajnie, a jak pójdzie dalej tak dobrze, to Zboże zachowa najlepszą zdobycz dla siebie. Albo... W końcu pokaże się matce. Ale chyba myślenie o matce nie było teraz najlepszym pomysłem.
Gdy już podeszło odpowiednio blisko, skoczyło by złapać zdobycz.
MYDRESSISONFIRE
⭑ ⭑ ⭑ ⭑ andIhurlmyself,Ihealmyself,Idragmyself xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxlikearugintherain andmySAINTsheisdancing aseverystepIchoosetotakebeginsto begins to set the world aflame