Księżyce: 34 Płeć: Kotka Ojciec: Jęczmienne Ziarno Rodzic: Srebrzyste Jezioro
Łatwiej się w nocy uderzyć o którąś wyciągniętą łapę Zwinki, niż ją w ogóle zobaczyć. Okryta wyłącznie czarną, krótką sierścią. Bardzo szybko wyzbyła się większości kocięcego tłuszczyku i już teraz składa się w sporej części ze skóry naciągniętej na jakby zbyt długie ciało, sprawiające takie wrażenie głównie przez długie łapy i ogon. Może nie chorobliwie, ale jest dosyć chuda, wręcz lekko kanciasta, a żeby dopełnić tego obrazka - jednocześnie pozbawiona szczególnie dużej porcji gracji, jak przystało na kocię. Porusza się dość niezręcznie, szybko, przez co łatwo jej o potknięcie się, zbyt późne wyhamowanie biegu albo zamachnięcie niechcący ogonem czy łapą. Na głowie z każdym wschodem słońca coraz bardziej dominują spore uszy, a na mordce - spore oczy w kolorze żółtym.
Nikt nie zakładałby, że pełnienie funkcji wojownika przez Srebrzyste Jezioro czy jego charakter jakoś szczególnie wpłynie na rozwój kociąt, a tu proszę - co najmniej jedno z nich przeżywa każde wyjście z kociarni rodzica, nawet pomimo obecności ojca czy innych opiekunów. Zwinka po prostu od dziecka ma tendencje do szybkiego i mocnego przywiązywania się do kotów, mocno również odczuwa odrzucenie z ich strony. Trochę zależy jej na uwadze tych, których uważa za bliskich, ale przede wszystkim na bliskości.
Dużo gada, często plotąc bzdury i nie gryząc się w język, kiedy trzeba, a potem odczuwając tego skutki. Czasem nachodzą ją fale nieśmiałości i samoświadomości, które sprawiają, że w jej gardle rośnie gula. Jednak szybko ją połyka, bo uznaje, że ważniejsza jest walka o cudzą sympatię. Równie szybko, co przyjaźń lub płacz, rodzi się w niej jednak złość, kiedy ma ku temu wystarczająco duży powód. Musi czuć się jednak choć trochę pewnie, by zamiast pokory zaprezentować oburzenie ewentualnym nie w porządku traktowaniem.
Można powiedzieć, że Krecik jest prawie zupełnym przeciwieństwem swojej mamy - przynajmniej pod względem wyglądu, bo, jak przystało na kociaka, dorównuje jej przynajmniej ilością energii. Tam, gdzie Wiewiórkę pokrywa długa, biała sierść, jej syna pokrywa futerko czarne i krótkie, dodatkowo pozbawione żadnego pręgowania czy dodatkowego znaczenia, które mógłby uznawać za wyjątkowe. Jak przystało na ledwo co narodzone kocię, jest także o wiele mniejszy zarówno od matki, jak i od ojca. Pomimo swojego apetytu nie rośnie zbyt szybko i zapowiada się na to, że osiągnie dość przeciętną, standardową budowę ciała. Chwilowo jego oczy również nie wyróżniają się na tle innych maluchów - mają tak samo szaroniebieską barwę, jak u reszty. Dopiero za jakiś czas przejdą w nieco jaśniejszy odcień zieleni.
Krecik ma przede wszystkim dość krótki lont, być może odpowiadają za to Gromowe geny i młody wiek. Z jednej strony jest skory do zabawy i dość wesoły, nawet jeśli momentami nieokrzesany. Dopóki pozostaje w dobrym nastroju, chętnie podejmuje interakcje z dowolnym kotem i bryka po całym obozie, pożądając eksploracji nieznanego.
Z drugiej strony - równie łatwo, jak daje się zachęcić do wspólnych szaleństw, daje się także zirytować. Im słabiej lub mniej pewnie się czuje w danej sytuacji, bez względu na to, czy rozmówca ma na celu doprowadzenie go do tego stanu, tym szybciej przechodzi do krzyku i eskalacji. A już na start ciężko mu nie czuć się w słabszej pozycji - od urodzenia słabo służące mu uszy sprawiają, że musi podwójnie koncentrować się na rozmowie i często po drodze gubią mu się lub przekręcają słowa, szczególnie przy natłoku innych dźwięków.
Krecik ma jednak serce, więc kiedy już przechodzi mu złość i orientuje się, że niepotrzebnie na kogoś nakrzyczał, odchorowuje ten wstyd i jego niechęć oraz frustracja szybko się roztapiają. A gdy ktoś naprawdę uderzył go w czuły punkt, szczególnie celowo? Wtedy naprawdę długo chowa urazę!
Rosochata Gałązka [KG] || Liliowa Sadzawka [KG] i inni
I to znowu ja kradnąca zdjęcie czarnego kociaka!
Pakiet kociąt od Lamparciej Cętki, to zdjęcie:
Poród Trzepoczącego Serca zdecydowanie odcisnął na Kiełku piętno. Póki co jest chucherkiem, które zdaje się być samą skórą i kośćmi. Nie jest wysoka, choć do najniższych również nie należy. Jej krótkie, kremowe futro jest zmierzwione i odstaje na wszystkie strony, co minimalnie dodaje jej masy. Widoczne są na nim pręgi we wzorze tygrysim. Dodatkowo na łapach Kiełka pojawia się trochę bieli w postaci krótkich skarpetek sięgających do jej nadgarstków. Obecnie szaro-niebieskie oczy kotki niedługo wybarwią się na jasny odcień zieleni.
Patrząc na zachowanie Kiełka, nikt by się raczej nie domyślił, w jakich okolicznościach się urodziła – w końcu tryska energią na prawo i lewo. Nie boi się poznawać otaczającego ją świata, a co za tym idzie – pyta o wszystko, co tylko jej przyjdzie do głowy, nie zastanawiając się nad tym, czy wypada. Wynika to z jej tendencji do najpierw robienia, a potem myślenia. Lubi się popisywać i rywalizować… Choć na ten moment nie radzi sobie zbyt dobrze z porażkami. Nierzadko frustruje się, gdy nie może zrobić czegoś sama, ponieważ chciałaby być jak jej mama – samodzielna, od nikogo niezależna. Mimo wszystko jest to kocię przyjazne, chętne do poznawania innych kotów.
Wyraźnie niski i chuderlawy, choć ciągle napusza futro i wysoko unosi głowę, by wydawać się większy, niż naprawdę jest. Ma burą, krótką sierść, zadbaną na wymagane minimum. Los nie oszczędził mu białych znaczeń - pokrywają bowiem całą jego pierś i brzuch, ciągnąc się od przednich stóp aż do grzbietu, a także na pyszczku i nieco ponad nosem między oczami aż do ich górnej krawędzi, jedynie zostawiając na standardowej mordce burą maskę, obejmującą dolną granicę oczu i idąc w górę aż do uszu. Grzbiet również jest przeważająco bury, tygrysio pręgowany, z wyjątkiem małego, białego znaczenia na dolnej części pleców, przypominającego piorun. Kocur posiada też białe skarpetki na tylnych łapach, sięgające niewiele wyżej ponad brzuch.
Na pierwszy rzut oka Kobuz sprawia wrażenie małego, ale odważnego i pewnego siebie kocurka, gotowego postawić na swoim bez względu na środki. Wydaje mu się, że wie wszystko najlepiej. Wobec nieznajomych bywa ostrożny i podejrzliwy, a na jakąkolwiek krytykę natychmiast reaguje ciętym komentarzem. Nie szuka konfliktów, ale potrafi dość długo trzymać w sobie urazę. Tak naprawdę wewnątrz skrywa wrażliwe serce i niepewność. Nie rozumie, dlaczego niektórzy w klanie krzywo patrzą na jego rodzinę, czuje więc potrzebę udowadniania, że będzie przydatny klanowi. Tylko przy bliskich, którym naprawdę ufa, potrafi szczerze się rozluźnić i okazywać ciepło.
Poród Trzepoczącego Serca zdecydowanie odcisnął na Kiełku piętno. Póki co jest chucherkiem, które zdaje się być samą skórą i kośćmi. Nie jest wysoka, choć do najniższych również nie należy. Jej krótkie, kremowe futro jest zmierzwione i odstaje na wszystkie strony, co minimalnie dodaje jej masy. Widoczne są na nim pręgi we wzorze tygrysim. Dodatkowo na łapach Kiełka pojawia się trochę bieli w postaci krótkich skarpetek sięgających do jej nadgarstków. Obecnie szaro-niebieskie oczy kotki niedługo wybarwią się na jasny odcień zieleni.
Patrząc na zachowanie Kiełka, nikt by się raczej nie domyślił, w jakich okolicznościach się urodziła – w końcu tryska energią na prawo i lewo. Nie boi się poznawać otaczającego ją świata, a co za tym idzie – pyta o wszystko, co tylko jej przyjdzie do głowy, nie zastanawiając się nad tym, czy wypada. Wynika to z jej tendencji do najpierw robienia, a potem myślenia. Lubi się popisywać i rywalizować… Choć na ten moment nie radzi sobie zbyt dobrze z porażkami. Nierzadko frustruje się, gdy nie może zrobić czegoś sama, ponieważ chciałaby być jak jej mama – samodzielna, od nikogo niezależna. Mimo wszystko jest to kocię przyjazne, chętne do poznawania innych kotów.