Niższa niż typowe koty, nie jest ani za gruba, ani za chuda. Właściwie, nic jej nie wyróżnia pośród tych wszystkich kotów, kotka jak każda inna. Szylkretka, której czarna sierść pokrywająca całe ciało, tu i ówdzie zdobiona jest rudymi plamkami. Choć nic szczególnego w jej wyglądzie nie ma co mogłoby sprawić, że rzucałaby się w oczy, jest zauważalna. Nie jest tylko tłem dla innych, jeśli ktoś potrafi patrzeć na pewno dostrzeże ją w tłumie, może to wina jej dużych, złotych oczu? Albo długiego ogona latającego na boki? Albo tego, że w tłumie się jej nie zobaczy.
Oddana swojemu klanowi, stara się wypełniać swoje obowiązki najlepiej jak potrafi. Najczęściej widzi się ją siedzącą, bądź spacerującą, gdzieś samotnie, z dala od wszystkich. Kiedy jednak nadejdzie moment kontaktu z innym kotem, nie chce być sama, chce rozmawiać, nawet o bzdetach, oby jak najdłużej być z kimś. Może stała się samotniczką tylko dlatego, że stresuje się zagadać do innych? Woli by to oni zagadywali do niej. Stara się być miła, pomocna, ale nie zawsze to wychodzi. Nie zawsze dajemy radę z czymś czego od nas wymagają, przez co cały czas się obwiniamy. A problem z okazywaniem uczuć tego nie ułatwia.
Jeśli jego rodzice liczyli na to, że urodzą się im same piękne dzieci, to mocno się pomylili. Od chwili, gdy przyszedł na świat, nie był nazbyt urodziwy, za to masywny i dość kanciasty, w pewien sposób toporny. Od samego zatem początku można było zakładać, że nie będzie grzeszył urodą, a jego ciężkie łapy będą potrzebne do czegoś innego niż głaskania po łebkach. Futro pokrywające jego ciało było jednorodnie niebieskie, bez żadnych plam i przebarwień, wtedy jeszcze miękkie, dość długie. Uszy miał niewielkie, śmiesznie nie pasujące do jego mordki. Spokojnie można było nazwać go najbrzydszym kocięciem z całego miotu. Nie wyróżniał się właściwie niczym, ani śmiesznymi wąsami, ani kolorowymi poduszeczkami łap, ani jakąkolwiek łatką ponad nosem, który był dość ciemny. Z urodzenia był zatem nijaki, cały niebieski, ciemny i nie rzucający się w oczy.
Siódmy syn siódmego syna – czy to jakaś przepowiednia? Urodził się w jakimś wyższym celu? Biorąc pod uwagę chęci jego ojca, trudno byłoby spodziewać się po nim czegokolwiek innego, niż przekonania o własnej wartości. Do tego nie trzeba mieć nazbyt urodziwego pyska, wystarczy jedynie świadomość, że jest się kimś z tytułu samego urodzenia, jakby to nakładało ci koronę na skronie. Pysk miał krzywy, tak samo zapewne jak myśli, jakie stopniowo powstawały w jego głowie karmionej niewątpliwie podszeptami ze strony rodziców, których wiernie we wszystkim wysłuchiwał. Matka i ojciec stanowili bowiem dla niego wzory niemożliwe do zastąpienia przez cokolwiek innego. O tak. Szanował ich. Szanował swe rodzeństwo, niezależnie od tego, czy ci mieli jakieś uwagi dotyczące jego urody. Był jednak niczym jakaś bestia z bajek, bo nie wahał się trzasnąć kogoś w pysk za docinki, jakie słyszał. Tym razem spokojnie można było powiedzieć, że wygląd szedł w parze z nie nazbyt pięknym charakterem. Choć, czy nie były to jedynie wyobrażenia?
Racza Sadzawka (KW), Tonące Słońce (S), Sokoli Cień, Koziczy Skok, Srebrzysty Pazur, Jasny Poranek, Krzykliwa Mewa (GK) i inni
Księżyce: 111 Mistrz: Bobrzy Kieł Płeć: kotka Matka: Jaskółczy Głos Ojciec: Iglasty Grzbiet Trwałe urazy: ślady pazurów na prawym barku; obroża z dzwonkiem
Poniżej przeciętnego wzrostu i o zaokrąglonej budowie; ciemnobura, tygrysio pręgowana, z bielą ciągnącą się od pyska przez przednie łapy, brzuch, tylne łapy aż do bioder i zaznaczającą końcówkę ogona. Beżowa plama pokrywająca mordkę, pomarańczowe oczy, opadnięte powieki; futro krótkie, gładkie i zadbane, wąsy opadające lekko w dół.
Nie różni się zbytnio od młodszej siebie; Gronostaj to w dalszym ciągu kotka uprzejma, a także nieco naiwna. Szybko wyrabia sobie opinię o innych kotach i z trudnością przychodzi jej spojrzenie na nich w innym świetle. Mimo łagodnego usposobienia nie jest tak cierpliwa, na jaką się wydaje, i zaskakująco łatwo zaleźć jej za skórę; zazwyczaj jest jednak zbyt pasywna, by otwarcie się komuś postawić i zbyt niepewna, by mówić o swoich uczuciach wprost, nie licząc rzadkich momentów odwagi. Nie radzi sobie ze stresem, który szybko ją przytłacza; z reguły unika konfliktów, a także często zwleka z wykonywaniem swoich obowiązków, szczególnie, jeżeli sprawiają jej trudność.
Mistrz: Kosowa Pieśń Płeć: kotka Matka: Kosowa Pieśń Ojciec: Głogowy Cień Partner: już nic nie wie...
Kotka posiada czarne futerko, naznaczone w niektórych miejscach białymi znaczeniami, znajdującymi się na pyszczku, piersi, przednich i tylnych łapach jak i częściowo również na brzuchu. Jak już o kolorze, to i o długości futerka! Odziedziczyła ją bowiem po swojej matce Kosiczce, co oznacza, że najdłuższej sierści nie ma. Jej budowa jest dość przeciętna, nie za chuda, nie za gruba i masywna. Po prostu przeciętna. Na razie ślepia młodej córki Głogowego Cienia są pół-wybarwione, a przez dawny niebieski, z jakim otworzyła swoje ślepia, przebija się już docelowy zielono-żółtawy kolorek. Dlaczego zielono-żółty? Oczy Głogówny są bowiem dość specyficzne. Ich kolor w większym znaczeniu zależy od padającego słońca, chociaż zazwyczaj zachowują one kolor świeżej, zielonkawej trawki.
Ten mały, niewinny kwiatuszek w końcu urósł, jednak jej charakter nie uległ drastycznej zmianie. Śliwka w dalszym ciągu jest tą cichą, nieśmiałą i naiwną kotką, jednak z wiekiem doszło parę cech, które tak mocno nie odznaczały się wcześniej. Bardzo szybko się stresuje i zawstydza. Tak właściwie, bardzo łatwo a się doprowadzić ją zarówno do paniki i chęci ucieczki jak i do płaczu. Wystarczy jedynie odpowiednio dobrać słowa, unieść głos czy wykonać względem niej, nieco gwałtowniejszy ruch; Owocówka już jest gotowa do ucieczki. Najczęściej takie zachowanie przejawia przy kotach obcych, a zdecydowanie najczęściej przy kocurach! Jej nikła pewność siebie objawia się przy bliskich czy młodszych kotach, które zna już dłużej i wie na czym stoi. Niestety przez wiele nieprzyjemnych sytuacji ma wiele blokad, które stara się stopniowo pokonywać, chociaż nie widzi zbyt wielu postępów. Pomimo nieśmiałości, jest bardzo opiekuńcza, troskliwa i okropnie szybko się przywiązuje. A co gorsza; odkąd ukończyła trening, przejawia pracoholizm. Czarno-biała mogłaby pracować do upadłego!
Jednak pod delikatną, uroczą czy niewinną skorupą kryje się również nieco inna wersja Owocówki; w sytuacjach które dotyczą bezpośrednio jej rodziny, staje się wygadana, odważna i ostra. Na całe szczęście, nie zdarza się to za często.
................. ................... .............................tak tęsknię za twoimspojrzeniem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było .............................tak tęsknię za twoim dotykiem, tymwymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było
.............................tak tęsknię za twojączułością, tą wymyśloną, a której nigdy, nigdy nie było .............................tak tęsknię za twoim głosem, tymwymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było .........................................l l l
Kocica trochę ponad średni wzrost, umięśniona, ale sucha i raczej szczupła, trochę "kanciasta". Ma trójkątną głowę z wystającymi kośćmi policzkowymi i garbatym nosem. Jej oczy są skośne i ogniście pomarańczowe, ogon długi i cienki a pazury u przednich łap zawsze wysunięte. Jej futro jest krótkie, gęste i brudne oraz rozczochrane w kolorze popielatym, szaro-niebieskim. Jest cała pokryta drobnymi bliznami, a z tych większych ma jedną przecinającą jej nos, jedną rozrywającą jej lewe ucho, jedną wielką na grzbiecie po walce z borsukiem i dwie duże na szyi po walce z lisem. Kocica wyraźnie siwieje na pysku oraz innych częściach ciała.
Niecierpliwa, brak jej empatii, pewna siebie, łatwo się irytuje, wymaga bezwzględnego posłuchu, prostolinijna, troszczy się o swoją rodzinę i Klan, obowiązkowa, pracowita i lojalna ponad życie, bardzo nastawiona na Klan. Stara się być sprawiedliwa. Bardzo dużo mówi i ogólnie uwielbia gadać, bywa oschła, nie wie co to uczucie strachu. Ma poczucie wyższości nad pozostałymi Klanami, czasem wybucha gniewem i ma skłonności do agresji słownej (fizycznej względem kotów spoza jej Klanu). Jest godnym zaufania towarzyszem i dobrze jest mieć ją po swojej stronie, ale łatwo zmienia swoje zdanie na temat innych kotów. Jest decyzyjna i szybko myśli jeśli chodzi o Klan, bardzo nierozgarnięta w kwestiach emocjonalnych i uczuciowych. Jako przywódczyni wzoruje się na swoim bracie, Świetlikowej Gwieździe.
Mistrz: Sensei Wilczak (Wilczy Ślad) Płeć: kotka Matka: Mokry Kwiat (NPC) Ojciec: Podniebny Lot (NPC) Partner: Nie ukrywam, miło by było.
Ładna, czarnofutra wojowniczka o rudych łatach na pewno nie należy do wysokich. Jest raczej w średnim wzroście, przez co na spokojnie przewyższają ją wszyscy rówieśnicy, a czasem nawet trochę młodsze koty. Mimo swej smukłej sylwetki, zielonooka jest dość silna, nawet, jeśli tego po niej nie widać. Krótkie futro wojowniczki jest bardzo lśniące, gładkie i niesamowicie przyjemne w dotyku, dzięki monotonnej pielęgnacji czarno-rudej sierści. Jej łapy o krótkich, śnieżnobiałych skarpetkach są drobne, a futerko na brzuchu i piersi o tym samym kolorze błyszczy w promieniach słońca. W jej ogromnych ślepiach zawsze panuje spokój, a to długie, bialutkie wibrysy drżą delikatnie przy każdym jej eleganckim i dostojnym kroku.
Dużo można o niej rzec. Jest opanowana, przyjazna i bardzo miękka. Czasem można nawet powiedzieć, że zbyt miękka. Nie rwie się jakoś specjalnie do walki. Nigdy nie chce do takowej dopuścić, a konflikty zawsze stara się rozwiązywać rozmową. Mimo to, bardzo dorosła i umie rozumieć powagę sytuacji, pomyśleć dwa razy zanim coś powie czy zrobi, oraz wiedzieć, kiedy i jak postąpić. Nie można powiedzieć, że jest leniwa. Wręcz przeciwnie. Bardzo często pracuje, przez co ostatnimi czasy nie ma zbytnio czasu na jakiekolwiek rozmowy. Jednakże wciąż będzie miłą i wyrozumiałą wojowniczką, jaką dotąd jest.
紅葉
♡ Do not hesitate, for this is the path we've chosen ♡
Even duringthe times when we'reat a loss, And feel like they'vestrippedus offour pride
There's onlyonehonourableway for us succeed
Masywna, postawna kotka, o długim, zadbanym szylkretowym futrze w kolorach: srebrzystym i jasno rudawym, przecinanym przez ciemniejsze, tygrysie pręgi. Z wiekiem przyszło jej uzyskać imponujące rozmiary dzięki którym z łatwością zalicza się go prawdziwych Gromowych gigantów o długich łapskach i ciężkim kroku. Posiada charakterystyczną, rudą plamę na pysku na której znajduje się cieniutka, biała kreska kończąca się pomiędzy chłodno-zielonymi ślepiami. Trójkątny kształt i ułożenie futra na głowie, z lekka zaokrąglone uszy i kudłate bokobrody czy kryza na szyi oraz piersi, upodabniają ją do ojca, tak samo ciągle przymrużone prawe oko i uniesiona jedna z warg wykrzywiające je pysk w wiecznym grymasie. Na wszystkich czterech łapach, piersi oraz brzuchu, ma rozdzieloną biel, która miejscami się rozlewa w inne zakamarki jej futerka. Blizny ma na: gardle; tylnej łapie; grzbiecie; czy rozerwanym uchu od zewnątrz.
Ostra; chłodna; lojalna; ambitna. Księżyce mijały, a wraz z nimi charakter Cyprys nieco ulegał zmianie. Mimo, że nie było to widoczne na pierwszy rzut oka, kocica stała się nieco bardziej rozmowna. Już odrobinę lepiej szło jej rozmawianie z kotami które darzyła jakąkolwiek sympatią czy zaufaniem. Po otrzymaniu rangi wojownika pielęgnuje swoją sumienność, odpowiedzialność i dojrzałość. Stara się dążyć do obranego przez siebie celu jakim jest zostanie szanowanym wojownikiem. Dla większości kotów jest oschła, obojętna, wredna i odznacza się kpiną oraz pogardą. Bez większych ogródek jest w stanie ostro poprzeć swoje zdanie i splunąć jadem prosto w oczy kota, który w jej oczach na to zasłużył. Nie umie okazywać emocji, oraz ich nie rozumie; ukrywa je pod grubą warstwą dystansu, dzięki czemu krytyka i ostre słowa spływają po niej jak po kaczce; Dla kotów bliższych wykazuje się poczuciem humoru czy wsparciem na swój sposób.
Średniego wzrostu bura kotka. Na jej futrze są widoczne tygrysie pręgi, a samo w sobie jest krótkie, choć puszyste w dotyku. Jest chuda, nawet bardzo, chociaż nie na tyle, żeby zagrażało to jej zdrowiu. Obserwuje otoczenie zielonymi oczami, nie zdradzającymi jej obecnych uczuć. Inną wyróżniającą cechą jest to, że ciężko ją usłyszeć, gdyż postawia nieintencjonalnie ciche kroki.
Chłodna Bryza wydaje się dość specyficzną kotką. Często siedzi gdzieś zamyślona, czasami widocznie przygaszona, nie bardzo rozmawiając z innymi. Bardzo chciałaby to zmienić, no ale niestety nie wychodzi jej to. Gdy już się z nią rozmawia, to okazuje się, że jest to całkiem miła i sympatyczna kotka, skora do rozmów na jakikolwiek temat. Zawsze zwraca się do każdego z szacunkiem i stara się nie urazić niczym tej osoby. Nie wdaje się w niepotrzebne konflikty. Stara się również dbać o bliskich, chociaż tak naprawdę straciła sporą większość z nich i ma poczucie samotności, winy. Często przez to, że zaniedbała swoje relacje, jest smutna, a jej myśli są częściej pesymistyczne i po prostu ponure, choć na taką nie wygląda. Przeważnie utrzymuje neutralny wyraz twarzy, a nawet się uśmiecha, nie zdradzając na powierzchnie swoich prawdziwych uczuć.... (KP po więcej)
Trujący Liść jest kocurem o iście szczurzej urodzie. Długie i szerokie u nasady uszy, długi ogon, a także klinowaty, wręcz iście orientalny pysk to zaledwie część tego, czym wojownik może się pochwalić. Oczy kocura są intensywnie bursztynowe. Nie należy do najbardziej umięśnionych kotów, jest dość szczupły, zdawać by się mogło, że wręcz wychudzony. Mogłoby się zdawać, że natura go pokarała, ale nie, jego braki w tężyźnie fizycznej wynagrodziła w postaci nieprzeciętnego wzrostu. Czekoladowe futro kocura jest gładkie, jedynie na końcówce ogona dopatrzyć się można paru wystających kosmyków. Posiada blizny na szyi zdobyte w starciu z borsukiem.
Charakter kocura jest twardym orzechem do zgryzienia. Czasem wydaje się impulsywny i pochmurny, jakby w poduszeczkę łapy wbił mu się jakiś ostry cierń. Czasem jest jednak wręcz przeciwnie i wojownik zachowuje się uprzejmie, potrafi nawet rzucić jakimś żartem. Przeważnie jednak woli przebywać w samotności, choć nie oznacza to, że stroni od towarzystwa na wszelkie możliwe sposoby. Na pierwszy rzut oka może wydawać się marudny i leniwy, ale jak się go bliżej pozna, to jak to ktoś zauważył to potrafi być miękki niczym zwilżony meszek. Bardzo lubi droczyć się ze swoją siostrą Fiołek. Do kotów starszych i wyższych od niego rangą stara się zwracać z szacunkiem.
Rudy kocur o długiej, pręgowanej tygrysio sierści, która teraz z lśniącej i zadbanej - stała się matowa i skołtuniona. Przez ból, stres i obniżenie samooceny bardzo schudł, co odbiło się na jego wyglądzie. Mimo to, nadal można byłoby go nazwać jednym z większych kocurów - gdyby nie chodził zgarbiony i skulony. Posiada liczne białe znaczenia na piersi, brzuchu, ogonie i łapach. Także na nosku, jego urocza biała plamka, nadal nie zaniknęła. Urodził się z za długim językiem, który od czasu do czasu wystawia na bok. Oczy wybarwione już dawno, teraz mają mętny i zamglony żółtawy kolor, a wszystkie poduszeczki, nosek i wnętrze zaokrąglonych uszu - różowy.
Optymizm? Pozytywne nastawienie do życia i kotów? Uśmiech i iskierki w zielonych oczach? Gdzie się to podziało... Dynia już nie był i na pewno nie będzie tym samym kocurkiem jakiego znał Klan Wichru. W dalszym ciągu jego upośledzenie nie zniknęło i nigdy już nie zniknie, jednak przez brak dojrzałości i rozumowanie jak kocię, Dyniowej Łapie bardzo ciężko jest poradzić sobie z rzucanymi pod jego łapy kłodami. Sama trudność z utrzymaniem koncentracji, odczytaniem kocich emocji, podejmowaniem odpowiedzialnych decyzji czy po prostu kontroli własnych uczuć; spowodowała okropny stan psychiczny w jakim syn Pomarańczowej Skórki aktualnie się znajduje. Zamknął się w sobie, do nikogo się nie odzywa (chyba, że jest zmuszony), unika kontaktu z innymi kotami i pogrąża się w coraz okropniejszych myślach. Po rozmowie z medyczką i prawie śmiertelnej walce z psem - kompletnie się podłamał. Stał się w swoim mniemaniu niepotrzebny.
Księżyce: 150 Mistrz: Ćmi Zmierzch [*] Płeć: kotka Matka: Kukułczy Puch [*] Ojciec: kto? [Iskra] Partner: och... Trwałe urazy: Częściowa utrata wzroku w lewym oku, brak połowy ogona.
Smukła, czarno-biała kotka. Krótka, zadbana sierść, ciemny nos, złote oczy; wąsy długie i proste; wyższa od większości kotów. Blizna idąca przez lewe oko, brak połowy ogona. || kp
Kłębek nerwów, w duszy bardzo poczciwa, troskliwa i pracowita. Ambitna i zdeterminowana, tłumiąca większość emocji w sobie || kp
shooting starsnever flyfor me..................................................... myheart’s onMars,kinda hard tosee.................. .....................................................but you know, you knowI'll see you again ..................you know, you know I'll seeyou again
Poprzez ciężką pracę, zbudowała potężne mięśnie. Szeroka w barkach, jednocześnie jest dość niska jak na członka Klanu Gromu - jej głowa wchodzi kotu o przeciętnym wzroście pod szyję. Krótka, zadbana i błyszcząca sierść przylega do ciała, eksponując wszystko, co Malina ma do zaoferowania, jednak w jednym miejscu na szyi sierść się kończy, ustępując miejsca bladej, krótkiej bliźnie z dzieciństwa. Złote oczy patrzą ze spokojem, który ukrywa zmęczenie, a krok jest pewny i energiczny. Przy wargach, zaczęły się pojawiać pojedyncze, widoczne dopiero z bliskiej odległości, siwe włoski.
Zagłusza swoje problemy i rozterki skupianiem się na swoich obowiązkach. Obecnie zrezygnowała z części patroli, ograniczając się jedynie do tych niezbędnych, by móc opiekować się lecznicą oraz kotami w niej się znajdującymi. Stara się, aby dodatkowe obowiązki nie odbiły się na jej terminatorach, co się jej udaje. Obecnie stara się wzbudzić część utraconej wrażliwości, aby móc lepiej pomagać członkom klanu po sytuacji z Ognistym Żarem, a także uczy się dobierać odpowiednie słowa i rozwiązywać problemy innymi sposobami, niż zazwyczaj.