Drobna, zgrabna, acz wysoka bura koteczka z charakterystycznymi dla kotów bengalskich rozetami. Ma łososiowo-czarny nos i w tym samym kolorze poduszki łap. W posiadaniu są również białe wibrysy oraz cyjanowe oczęta.
Lojalna, uczciwa, przyjacielska. Nietrudno przychodzi jej zawieranie nowych znajomości, robi to z całkowitą przyjemnością i uśmiechem na pyszczku. Jest trochę naiwna. Przez śmierć jej bliskich stała się bardziej małomówna, niepewna i osowiała, ale głęboko w sobie skrywa dawną siebie.
Księżyce: 108 Mistrz: Kamienne Serce Płeć: kotka Matka: Drobny Płatek Ojciec: Krzywy Skok Trwałe urazy: delikatna blizna ciągnąca się od czoła do nosa kotki; małe blizny ukryte pod futrem na łapie i boku; brak połowy lewego ucha oraz brak połowy prawego ucha;
Księżyce: 108 Mistrz: Kamienne Serce Płeć: kotka Matka: Drobny Płatek Ojciec: Krzywy Skok Trwałe urazy: delikatna blizna ciągnąca się od czoła do nosa kotki; małe blizny ukryte pod futrem na łapie i boku; brak połowy lewego ucha oraz brak połowy prawego ucha;
Potężnej budowy długowłosa czarna szylkretka pozbawiona całkowicie bieli. W miejscach gdzie widoczny jest rudy kolor można dostrzec pręgowanie ticked. Największe rude plamy znajdują się na prawej stronie pyska, oraz na grzebiecie. Ślepia kotki przybrały kolor żółty. Krok Lisicy mimo wszystko nie należy do ociężałych. Porusza się dość zgrabnie, pochylając często przy tym łeb.
Ciekawa świata kotka, nie bojąca się zadawania pytań. Uwielbia rozmawiać i nie ma problemu z dostosowaniem się do rozmówcy, mimo tego jednak często jedno mówi, a drugie robi i myśli. Nie wie co to posłuszeństwo. Dlatego też nie zamierza wierzyć, w takie bujdy jak Gwiezdni..
Bez wątpienia można ją określić mianem inteligentnej, o czym niewątpliwie można się już przekonać w pierwszych chwilach rozmowy z nią.
Bobrzy Bór (KC)
I... dalej nic. Zmieniła lekko kierunek z nadzieją, że może jeśli pójdzie trochę na prawo to coś znajdzie? Mruknęła coś cicho pod nosem i dalej truchtała przed siebie rozglądając się za czymś co mogłoby nasycić jej żołądek.
Drobna, zgrabna, acz wysoka bura koteczka z charakterystycznymi dla kotów bengalskich rozetami. Ma łososiowo-czarny nos i w tym samym kolorze poduszki łap. W posiadaniu są również białe wibrysy oraz cyjanowe oczęta.
Lojalna, uczciwa, przyjacielska. Nietrudno przychodzi jej zawieranie nowych znajomości, robi to z całkowitą przyjemnością i uśmiechem na pyszczku. Jest trochę naiwna. Przez śmierć jej bliskich stała się bardziej małomówna, niepewna i osowiała, ale głęboko w sobie skrywa dawną siebie.
W końcu coś zobaczyła, a mówiąc konkretniej: samotnego gawrona posilającego się resztkami ryjówki. Skupiony na posiłku nie zdawał sobie sprawy z obecności kocicy, choć kto wie ile taki stan będzie trwał – bądź co bądź gawrony to inteligentne ptaki.
Księżyce: 108 Mistrz: Kamienne Serce Płeć: kotka Matka: Drobny Płatek Ojciec: Krzywy Skok Trwałe urazy: delikatna blizna ciągnąca się od czoła do nosa kotki; małe blizny ukryte pod futrem na łapie i boku; brak połowy lewego ucha oraz brak połowy prawego ucha;
Księżyce: 108 Mistrz: Kamienne Serce Płeć: kotka Matka: Drobny Płatek Ojciec: Krzywy Skok Trwałe urazy: delikatna blizna ciągnąca się od czoła do nosa kotki; małe blizny ukryte pod futrem na łapie i boku; brak połowy lewego ucha oraz brak połowy prawego ucha;
Potężnej budowy długowłosa czarna szylkretka pozbawiona całkowicie bieli. W miejscach gdzie widoczny jest rudy kolor można dostrzec pręgowanie ticked. Największe rude plamy znajdują się na prawej stronie pyska, oraz na grzebiecie. Ślepia kotki przybrały kolor żółty. Krok Lisicy mimo wszystko nie należy do ociężałych. Porusza się dość zgrabnie, pochylając często przy tym łeb.
Ciekawa świata kotka, nie bojąca się zadawania pytań. Uwielbia rozmawiać i nie ma problemu z dostosowaniem się do rozmówcy, mimo tego jednak często jedno mówi, a drugie robi i myśli. Nie wie co to posłuszeństwo. Dlatego też nie zamierza wierzyć, w takie bujdy jak Gwiezdni..
Bez wątpienia można ją określić mianem inteligentnej, o czym niewątpliwie można się już przekonać w pierwszych chwilach rozmowy z nią.
Bobrzy Bór (KC)
Widząc gawrona uśmiechnęła się delikatnie i zaczęła się skradać, pilnując przy tym aby ptak jej nie zauważył. Chowała się za krzewami, drzewami i przystawała co chwilę. Gdy była już nieco bliżej wyskoczyła z zamiarem wpierw złamania skrzydeł ptakowi, aby na spokojnie móc mu w końcu ukręcić kark.
Drobna, zgrabna, acz wysoka bura koteczka z charakterystycznymi dla kotów bengalskich rozetami. Ma łososiowo-czarny nos i w tym samym kolorze poduszki łap. W posiadaniu są również białe wibrysy oraz cyjanowe oczęta.
Lojalna, uczciwa, przyjacielska. Nietrudno przychodzi jej zawieranie nowych znajomości, robi to z całkowitą przyjemnością i uśmiechem na pyszczku. Jest trochę naiwna. Przez śmierć jej bliskich stała się bardziej małomówna, niepewna i osowiała, ale głęboko w sobie skrywa dawną siebie.
Chociaż gawron nie zdawał sobie sprawy z obecności kocicy, ten stan nie trwał wiecznie. Wystarczyło odwrócenie głowy w przerwie od połykania mięsa, żeby ptak zobaczył skradającego się kota i od razu wzniósł się w powietrze. Szansa jednak nie przepadła, bo w tym wszystkim ptak był trochę ślamazarny i samotniczka miała jeszcze szansę go dogonić.
Masywny, o długiej puszystej sierści umasczonej na niebiesko. Jego oczy są szaroniebieskie (później bladozielone). W skrócie ideał kota.
Przymilny, flirciarz, uwielbia wszystko co piękne, nie wie co to przestrzeń osobista, siebie samego uważa za epigeum piękna, aczkolwiek nie jest egoistą, nie uważa że z tego powodu należy mu się więcej, że każdy inny to tylko brzydka miernota, on po prostu dobrze czuje się ze swoim wyglądem.
Stwierdził, że lepiej będzie pokazać się w domu nie o pustych łapach, z tego też powodu przyglądał się pobliskim terenom w poszukiwaniu zwierzyny. Dlaczego nie obrał terenów bliżej Nowego Świtu? Nie chciał psuć niespodzianki i ryzykować, że ktoś przyłapie go na polowaniu.
Obieżyświat był wspaniałomyślnym kocurem, ewidentnie o wielkim sercu lub po prostu wielką dumą, bo do Nowego Świtu nie zamierzał wrócić o pustych łapach. Niestety początek polowania zaczął się biednie, jedyne co można było zobaczyć to pustą ściółkę, zapachów żadnych, dźwięki zaś jedynie wywołane przez świst wiatru, który jakby obudził się ze snu. Okolica martwa, brak zwierzyny w zasięgu wzroku, chyba trzeba iść dalej.
Masywny, o długiej puszystej sierści umasczonej na niebiesko. Jego oczy są szaroniebieskie (później bladozielone). W skrócie ideał kota.
Przymilny, flirciarz, uwielbia wszystko co piękne, nie wie co to przestrzeń osobista, siebie samego uważa za epigeum piękna, aczkolwiek nie jest egoistą, nie uważa że z tego powodu należy mu się więcej, że każdy inny to tylko brzydka miernota, on po prostu dobrze czuje się ze swoim wyglądem.
Nie było co się złościć, polowanie było wszakże sportem dla cierpliwych. Szczególnie teraz, gdy zima zbliżała się wielkimi krokami. Po prostu szedł dalej wytężając wszystkie zmysły.
Wiatr nadal wiał, ściółka nadal była pusta, a korony drzew kryły w sobie tajemnice, których kocur nie mógł aktualnie dojrzeć. Czy cierpliwość nowoświtowca była aktualna? Las jakby pochował wszystkie żyjątka.
Masywny, o długiej puszystej sierści umasczonej na niebiesko. Jego oczy są szaroniebieskie (później bladozielone). W skrócie ideał kota.
Przymilny, flirciarz, uwielbia wszystko co piękne, nie wie co to przestrzeń osobista, siebie samego uważa za epigeum piękna, aczkolwiek nie jest egoistą, nie uważa że z tego powodu należy mu się więcej, że każdy inny to tylko brzydka miernota, on po prostu dobrze czuje się ze swoim wyglądem.
Masywny, o długiej puszystej sierści umasczonej na niebiesko. Jego oczy są szaroniebieskie (później bladozielone). W skrócie ideał kota.
Przymilny, flirciarz, uwielbia wszystko co piękne, nie wie co to przestrzeń osobista, siebie samego uważa za epigeum piękna, aczkolwiek nie jest egoistą, nie uważa że z tego powodu należy mu się więcej, że każdy inny to tylko brzydka miernota, on po prostu dobrze czuje się ze swoim wyglądem.
Poruszył uszami jak na znak, niemniej nie że strachu, a Bieniek ekscytacji. Czyżby zaraz miało wydarzyć się coś niespodziewanego? Zamiast zwierzyny doczeka się czegoś czego się nawet nie spodziewał. Pójdzie dalej i się przekona.
A cóż to, a cóż to tak ćwierka pośród gałęzi jednego z pobliskich drzew? Niezbyt wielki ptaszek o ślicznych brązowych skrzydłach, którego na pierwszy rzut oka było trudno wypatrzeć. Zlewał się z korą, ale śpiew zdradził go bardzo szybko. Nie zauważył niebezpieczeństwa w postaci Obieżyświata, czy to oznacza, że dobry omen nadszedł? Oczywiście, o ile kocur zdecyduje się zapolować na ptaszka wśród koron drzew, które wyszeptały mu swoją tajemnicę.
Masywny, o długiej puszystej sierści umasczonej na niebiesko. Jego oczy są szaroniebieskie (później bladozielone). W skrócie ideał kota.
Przymilny, flirciarz, uwielbia wszystko co piękne, nie wie co to przestrzeń osobista, siebie samego uważa za epigeum piękna, aczkolwiek nie jest egoistą, nie uważa że z tego powodu należy mu się więcej, że każdy inny to tylko brzydka miernota, on po prostu dobrze czuje się ze swoim wyglądem.
Jak się okazało nie był to wcale zły omen, chyba że była to jedynie jego niewinna zapowiedź. W każdym bądź razie cierpliwość się opłaciła. Powolnym krokiem w pozycji łowieckiej zakradł się do drzewa, pamiętając o zastyganiu co chwilę. Planował wspiąć się na drzewo w taki sposób, żeby ptaszyna go nie dostrzegła i nie odleciała. Po wszystkim miał na wskoczyć na jej gałąź i szybkim ruchem szczęk pozbawić życia.
Cichy krok, zwinne wdrapanie się na drzewo i szybka utylizacja drozda były planem Obieżego i można przyznać, że zrobił to bezbłędnie. Kora drzewa jedynie dwa czy trzy razy wydobyła z siebie głośniejszy dźwięk, a ptaszek sam z siebie nie dał rady wydobyć nawet jednego piśnięcia; jedynie trzepot skrzydeł, który od razu ucichł. Ciutka krwi polała się po futrze, ale to nie szatą powinien martwić się kocur, a niebezpiecznie uginającą się gałęzią, która była dwa nieostrożne kroki od zrzucenia go. Może jednak skupienie przy wchodzeniu na drzewo powinien zastosować też polując na nim? Upadek z tej wysokości mógłby być śmiertelny.