Logo Artemidy
Wyjące Wzgórza
Uśmiechnęła się smutno.
- A powiedziałabyś tak, gdyby Gołębia Łapa była twoim terminatorem? - spytała kotki. Jasne, Sosna może i czasem była głupia, ale nie ślepa. Widziała, jak Klacz i Gołąb przebywają ze sobą.
- Oby byli ambitni w takim razie - kiwnęła głową. Nie ma co źle życzyć. Sosna też by wolała mieć ambitnych uczniów. Ale czas pokaże, czy na pewno tylko takich dostanie... Tak samo w przypadku Kraśnej Klaczy.
[Obrazek: Ssm0B0H.png]
by pliszka
LVL 8 80 / 500
MedLVL 0 0 / 100
17
Siła
S
21
Zręczność
Zr
13
Szybkość
Sz
12
Zmysły
Zm
95
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Nie rozumiem? - Odparła, unosząc jedną brew. - Z Gołębią Łapą pozostaję w stosunkach na ogół, więc gdybym miała z nią trening, nasza relacja byłaby oparta na stosunkach spoza niego. Nie mam jak się do tego odnieść, bo treningu nie mamy, więc nie będę gdybać. - Wyjaśniła siostrze, które doszukiwała się dziury w całym, zamiast skupić na szczegółach.
- Jak nie będą, to im wyjaśnię, dlaczego powinni być. - Odparła twardo. - Rozmową. Motywacyjną. - Rzuciła jej spojrzenie, neutralne. Mówiła całkiem serio - nie miała zamiaru nikogo gryźć czy bić, po prostu chciała wyjaśnić, czemu warto sobie w życiu stawiać cele.
- Będziesz ciotką. - Dodała w końcu. Bo i tak by się dowiedziała i tak, a warto byłoby ustalić pewne założenia już teraz.
LVL 7 300 / 500
MedLVL 0 0 / 100
16
Siła
S
21
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- No jesteście blisko, spędzacie razem czas. Przy treningu to byłaby większa relacja, czyż nie? Czy byś po prostu przestała się z nią zadawać poza treningami? - spytała prosto z mostu, zerkając na nią kątem oka.
- Heh... - zaśmiała się cicho. Wciąż Klacz była sobą, a wbijanie do głowy wiedzy nieznośnym terminatorom było w jej stylu. I to bardzo w jej stylu.
- Co? - spytała kompletnie zbita z tropu. Ciotką? Ale ciotką jest się tylko wtedy, gdy... Oh. OHHHH. - A to dlatego ostatnio Czarny Koń mi się pytała, czemu tak jakoś inaczej wyglądasz. Myślała, że dużo żresz. O-ops! - wymsknęło jej się. - Nie słyszałaś tego ode mnie! - mruknęła głośno.
[Obrazek: Ssm0B0H.png]
by pliszka
LVL 8 80 / 500
MedLVL 0 0 / 100
17
Siła
S
21
Zręczność
Zr
13
Szybkość
Sz
12
Zmysły
Zm
95
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Blisko? - Powtórzyła po niej. Na tą chwilę kotki były w bardzo dziwnej relacji, nieokreślonej bliżej słowami, uczuciami... to było zawirowanie emocji, którego nie sposób było nazwać jednym słowem. - Chyba. Nie wiem. Rozmawiajmy o tym co ma być i jest, a nie gdybajmy. Gdybanie to strata czasu. - Skupienie na konkretnych, możliwych scenariuszach... to jej było bardziej na łapę, bo przy Sośnie mózg jej się topił. Ciągle miała w głowie dystans od siostry związany z tym, że jej wszystko szło lepiej.
Spodziewała się konkretnej reakcji na słowa o powiększeniu rodziny, ale nie takiej. Mrugnęła dwa razy i rozszerzyła nieco oczy. - Niech zajmie się swoją wagą. - Pokiwała głową na boki niezadowolona z komentarza. Żre... wcale nie żre!
LVL 7 300 / 500
MedLVL 0 0 / 100
16
Siła
S
21
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Przewróciła oczami zrezygnowana. Nie chce mówić, to nie. W końcu pewnie wie lepiej.
- Dobra to... Ja ciotką? Jak!? Dobra może lepiej nie odpowiadaj na to pytanie... - mruknęła. - Kiedy?
Haaa, gdyby wszystko szło lepiej Sośnie, to byłby dziwny świat. Nie wszystko szło lepiej. Blizny o tym mówiły. Jej zniechęcenie do matki powoli się objawiało, bo wciąż tajemnice ich ojca zostawiła dla siebie. Szylkretkę zaczynało to wkurzać, nawet jeśli od dawna nie potrzebowała rodziców. Chciała po prostu wiedzieć...
- Tak, tak - kiwnęła głową, w duchu chichotając.
[Obrazek: Ssm0B0H.png]
by pliszka
LVL 8 80 / 500
MedLVL 0 0 / 100
17
Siła
S
21
Zręczność
Zr
13
Szybkość
Sz
12
Zmysły
Zm
95
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Kiwnęła jej głową. - Ile trwa ciąża? ... 2 księżyce? - Spytała całkiem serio, nie będąc do końca pewną. - Chyba tak. To jakoś tak za niecałe 2 właśnie. - Odparła spokojnie, bo sama zaczęła temat i liczyła się z pytaniem. Dobrze jednak, że nie dostała pytania z kim.
- Mam pomysły na imiona. Opowiem ci po drodze, chodź do obozu. - Wstała, machnęła ogonem i czekała, aż ta pójdzie z nią. Nie była zadowolona z tego, że Sosna się do niej dołączyła, zadawała też niepotrzebne pytania, ale koniec końców nie odpędzi jej od swoich dzieci, więc... chciała chociaż spróbować nawiązać potencjalnie normalny kontakt przez resztę drogi.

//zt
LVL 7 300 / 500
MedLVL 0 0 / 100
16
Siła
S
21
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Sosna bardziej się przejęła, że jej siostra będzie matką, a ona ciotką, aniżeli kim mógłby być prawdziwy ojciec kociąt. Przyzwyczajona była do tego przez Czarnego Konia ewidentnie.
- O, dobra. Chętnie posłucham! - powiedziała i ruszyła zaciekawiona za siostrą. Dziwna była taka normalna rozmowa, ale szylkretka cieszyła się z niej.

//zt
[Obrazek: Ssm0B0H.png]
by pliszka
LVL 8 80 / 500
MedLVL 0 0 / 100
17
Siła
S
21
Zręczność
Zr
13
Szybkość
Sz
12
Zmysły
Zm
95
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Po tych wszystkich długich dniach zamknięcia w obozie stan jej ran poprawił się na tyle, że dostała pozwolenie na wyjście na zewnątrz. Wiatr mierzwił jej sierść jak dawniej, na pagórkach zdążyła rozprostować kości, a mimo to nie mogła pozbyć się wrażenia, że coś jest inaczej, niż wcześniej. Z tyłu głowy zagnieździł się jakiś niepokój, od którego nie mogła się całkiem uwolnić – że w każdym momencie mógł pojawić się kolejny samotnik, jakiś drapieżnik mógł wyłonić się z traw, a jej ataki znowu będą ledwie muskać futro celu, czyjeś pazury znowu z łatwością rozorzą jej skórę i otworzą dopiero co zasklepione rany. Mówiąc krótko, czuła się... słaba. Za słaba na dalekie wycieczki pod granicę i długie samotne polowania. Nie, przynajmniej jeszcze tym razem wolała trzymać się miejsc niedaleko obozu – tych, gdzie chadzały inne koty – i łapy naturalnie pokierowały ją w stronę Wyjących Wzgórz. Ach, Bystra Łapo, czemu nie mogłeś zrobić tak samo...?

// skaza chodź bójmy się razem
LVL 6 105 / 500
MedLVL 0 12 / 100
14
Siła
S
13
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
13
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Szakal zniknęła. Powinien się z tego cieszyć, prawda? W końcu stracił rywala, który nieustannie czyhał na zniszczenie jego reputacji w oczach matki. Jednak daleko było mu do szczęścia, wręcz przeciwnie. Nieobecność siostry napawała go niepokojem. Miał wrażenie, że wcale nie zniknęła, tylko czyhała na niego gdzieś w cieniu drzew, czekając tylko na dogodny moment. Jak podczas ataku lisa...
To sprawiało, że poza obozem był nerwowy, jego uwagę przykuwał każdy, nawet najcichszy dźwięk. Nic więc dziwnego, że dostrzeżenie innego kota, sprawiło jego sierść w uniesienie, żeby tylko wydawał się większy dla ewentualnego niebezpieczeństwa. Ale to tylko Dziki Czart... Ojej... Duże oczy, zjeżona sierść i wygięty ogon raczej nie były dobrym zaprezentowaniem się przy wojowniczce.
LVL 4 195 / 300
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
15
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Skaza zauważył ją i ona zauważyła Skazę. Nastroszonego. Momentalnie odwróciła głowę i wygięła grzbiet, szeroko otwartymi oczyma skanując łąki po tej stronie, w którą patrzył. Całą przeszedł ją chłód; spodziewała się najgorszego. Nie zobaczyła jednak nic.
Minęła jeszcze chwila, zanim z powrotem rozluźniła mięśnie i jej emocje opadły na tyle, żeby mogła oderwać wzrok od traw i z powrotem odwrócić się do kocura.
– Coś się stało? – spytała go skonsternowanym, ale przyciszonym głosem, jakby coś mimo wszystko mogło przysłuchiwać im się z cieni.
LVL 6 105 / 500
MedLVL 0 12 / 100
14
Siła
S
13
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
13
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Poczuł nagły przypływ zażenowania swoją reakcją. Opuścił ogon niemrawo, próbując przy tym unikać kontaktu wzrokowego. Żeby wygłupić się tak przed Dzikim Czartem - swoim własnym sojusznikiem.
- Ona zniknęła. -Wydusił z siebie cichym głosem. Jego spojrzenie odbiegało gdzieś za wojowniczkę, jakby wypatrywał owej onej. Miał nadzieję, nie, wiedział, że Dziki Czart domyśli się kogo miał na myśli. Oby tylko podobnie jak on rozumiała powagę sytuacji, dlaczego jej zniknięcie było niekorzystne.
LVL 4 195 / 300
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
15
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Ściągnęła brwi w konsternacji, próbując doszukać się jakiegoś sensu w tych dziwacznych słowach. Po jego reakcji sprzed chwili spodziewałaby się raczej nagłego pojawienia się, nie zniknięcia, jakiejś tajemniczej "onej", i przez moment była bliska uznania, że młodszy wojownik zwyczajnie bredził w czymś w rodzaju gorączki. Jej relacji ze Skazą zawsze towarzyszyło jednak widmo pewnej bardzo konkretnej postaci, i choć nie tłumaczyło jej to sytuacji całkiem, w końcu połapała się na tyle, żeby móc dać mu jakąś odpowiedź.
– Że Szakal? – spytała również cicho, jeszcze raz oglądając się za siebie dla pewności, po czym potrząsnęła głową i skierowała kroki w stronę kocura, porzucając obniżony ton: – Wszystko w porządku...? Widziałeś ją, czy coś?
LVL 6 105 / 500
MedLVL 0 12 / 100
14
Siła
S
13
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
13
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Widział po jej wyrazie pyska, że nie wiedziała o kim mówił, a przynajmniej nie na początku. Musiał jej więc naświetlić powagę sytuacji. I tak też właśnie zrobił po uprzednim skieniu głowy na jej poprzednie pytanie.
- Nie. I to jest najgorsze, Dziki Czarcie. Nie wiem, czy nie czai się gdzieś w mroku, czy nie zaatakuje, gdy będę się tego najmniej spodziewał. Każde wyjście z obozu to jedne wielkie ryzyko, każdy dzień może być moim ostatnim. Ona gdzieś tam jest i czeka na odpowiedni moment. -Chyba poraz pierwszy od dawna jego głos załamał się z neutralnego na zdesperowany, wyraz pyska również wyrażał niepewność, a spojrzenie wciąż błądziło za kotką. Nie wiedział czy powinien jej się tak zwierzać, to było nielogiczne zachowanie, zbyt emocjonalne, zbyt odsłaniające i obce... Ale Dziki Czart była jedyną, która mogła zrozumieć jego sytuację. A on chyba nie dawał rady nosić dłużej tego stresu samemu.
LVL 4 195 / 300
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
15
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
  Zatrzymała się, a jej grzbiet sam przygarbił się nieco, jakby pod ciężarem jego słów. Zaskoczyły ją te zwierzenia, poruszyło zagubienie na szarym pysku i emocje w głosie. Momentalnie chwyciła ją litość dla młodszego wojownika; chciała uspokoić go, pocieszyć, zapewnić o tym, że nic podobnego się nie stanie. A jednocześnie jego opis uderzał w strach, który sama odczuwała: ten przed nagłym atakiem z zasadzki, wobec którego jej własne kły i pazury byłyby całkiem bezsilne. Bezradność wobec stale czyhającego zagrożenia – tak, znała to uczucie aż za dobrze. I choć w związku z Szakal przestało jej towarzyszyć już jakiś czas temu, pod wpływem słów Skazy znów poczuła ukłucie niepokoju.
  Pozostawała też kwestia tego, że nigdy za bardzo nie umiała pocieszać.
  Skaza zdawał się dalej wypatrywać czegoś pośród traw; zmusiła się, żeby samej nie odwrócić głowy. Wypuściła cicho powietrze, starając się znaleźć jakieś słowa, którymi mogłaby odpowiedzieć. I nie udało jej się.
  Zawahała się chwilę, ale w końcu ruszyła się z miejsca i powoli podeszła do kocura, nieco okrężnie, tak, by wreszcie z bliska zrównać się z nim bokiem. Jeśli do tego czasu nie odsunął się od niej, musnęła lekko nosem sierść na jego szyi.
LVL 6 105 / 500
MedLVL 0 12 / 100
14
Siła
S
13
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
13
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Wzdrygnął się na samo jej poruszenie, ale nie odsunął się. Pozwolił jej do siebie podejść. Dziwnym było czuć ciepło na własnym boku. Nie pamiętał kiedy ostatnio stał tak blisko z drugim kotem, szczególnie takim, który nie był jego matką. Chociaż i o to było ostatnimi czasy trudno. Nie z winy rodziców, a tego, że Skaza zwyczajnie nie potrafił okazywać emocji, albo raczej ich nie rozumiał, podobnie jak cudzych prób wsparcia.
Odsunął się od kotki dopiero, gdy poczuł na sobie dotyk jej nosa. Nie, nie z jej winy, po prostu poczuł się głupio, jakby ją do tego zmuszał, do zachowywania się inaczej niż zwykle. Chociaż czy znak Dziki Czart na tyle, żeby stwierdzić coś takiego? - Przepraszam... -Mruknął cicho, pozwalając przy tym, żeby jego barki opadły. Czy się uspokoił? Czy rozluźnił? Nie do końca. Po prostu czuł się teraz bardziej zmęczony - swoją reakcją, zaistniałą sytuacją, nieustannym stresem, w zasadzie wszystkim.
LVL 4 195 / 300
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
15
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości