Księżyce: 84 Mistrz: Przepiórczy Śpiew Płeć: kocur Matka: Lśniąca Sadzawka Ojciec: Barwna Woda Trwałe urazy: blizna po rozcięciu na lewym barku + ślad w kształcie psich zębów na prawej, przedniej łapie + łyse placki na lewym policzku oraz długa blizna ciągnąca się od odsłoniętego kła aż do policzka
Księżyce: 84 Mistrz: Przepiórczy Śpiew Płeć: kocur Matka: Lśniąca Sadzawka Ojciec: Barwna Woda Trwałe urazy: blizna po rozcięciu na lewym barku + ślad w kształcie psich zębów na prawej, przedniej łapie + łyse placki na lewym policzku oraz długa blizna ciągnąca się od odsłoniętego kła aż do policzka
Duży, silny | Długie, białe futro i uszy zakończone pędzelkami | Bladoniebieskie oczy | Różowy nos | Dużo blizn na pysku, jeden wiecznie odsłonięty kieł
Zawiedziony i odrzucony przez większość kotów, na których mu zależało. Wygnany raz za razem, znienawidzony, pokrzywdzony… tak zawsze widział siebie Pająk i to oczywiście się nie zmieniło. Trzyma się dawnych przeżyć jakby bez nich miał umrzeć, pozwala, aby wciąż kierowały jego decyzjami. Nadal jest okropnie uparty, humorzasty, dramatyzujący i gniewny. Wraz z upływem księżyców zaczął wracać do dawnych sposobów na wyładowanie emocji - wyżywania się na innych. Mimo wszystko, może chociaż trochę dojrzał i coś się w nim zmieniło, albowiem Pajęczyna jest nieco poważniejszy i mniej skłonny do wygłupów. To znaczy, gdy robi coś durnego, przynajmniej robi to z poważną miną.
Rosomak (martwi), Raniuszek (nkt)
Nieświadomy mającego właśnie miejsce sukcesu swojej podopiecznej, Pajęcza Łapa wciąż się skradał. Myślał o Biedroneczce, zastanawiał się jak idzie jej polowanie, jednak szybko wrócił do rzeczywistości i skupił się z powrotem na własnych sprawach, gdy coś przykuło jego uwagę. Kret. Zdarzyło mu się widywać te stworzonka, ale nigdy takiego nie upolował. To będzie jego pierwszy raz.
Wywnioskował szybko, co musi zrobić. Momentalnie przeniósł ciężar swojego ciała na tylne łapy i kontynuował uważne skradanie się, zbliżywszy się do kopca tak, jak to możliwe bez szybkiego spłoszenia zwierzęcia. Był gotowy. Gdy tylko krecik wynurzy się z dziury, Pajęczyna będzie działał. Zamierzał skoczyć i szybko złapać stworzonko w zęby, zacisnąć szczęki i po prostu to zakończyć.
Koteczka niewielkich rozmiarów o bardzo szczupłej sylwetce. Futro pokrywające jej drobne ciało ciągle tej samej barwy - pręgowane, bure z fragmentami rudości. Od brody poprzez pierś i cały brzuch sierść jest idealnie biała, tak samo jak skarpetki na łapach i końcówka długiego, biczowatego ogona. Mysz ma nienaturalnie duże uszy, tym samym doskonały słuch. Trochę niżej znajdują się dwa przenikliwe, blado-zielone talary, Mysie ślepia, które drążą nowo poznane koty na wskroś. Jeszcze niżej umiejscowiony jest ciemnoróżowy nos, który jest wiecznie w ruchu. Wyraz Mysiej mordki jest zazwyczaj obojętny, nie okazujący żadnych uczuć, jednak nie raz można dostrzec lekki, najczęściej zuchwały uśmieszek.
Zmieniła się. Niegdyś obojętna na wszystko, interesująca się wyłącznie siostrami, można pomyśleć bezuczuciowa kicia. Wydoroślała. Nie jest już tą głupiutką koteczką której wszystko poza rodzeństwem wisi. Wymądrzała, stała się zdecydowanie bardziej uczuciowa, łatwiej wpada w gniew czy rozpacz. Co prawda stara się nie okazywać swoich uczuć w obecności Klanowiczów i sióstr, jednak gdy jest sama, wyrzuca z siebie wszystkie emocje - albo płaczem albo rozmową z którąś z Cór Gromu.Dla niektórych może być tępa, ale jest mądrzejsza niż się wydaje. Bystra, inteligentna, pomysłowa, trzeźwo myśli. Jest naprawdę inteligentna.Mówi mało, należy raczej do tych którzy nie lubią zbędnie strzępić sobie języka. Nie lubi też tłumów, woli przebywać sama, z własnym cieniem albo z którąś z sióstr, które, swoją drogą, są dla niej WSZYSTKIM. Za swoje kochane siostrzyczki jest w stanie bez wahania oddać życie, tak samo jak za Grom, któremu jest niezwykle oddana i lojalna.
... najwyraźniej kret zupełnie zrezygnował z wyjścia na zewnątrz, albo wyczuł Pajęczynę i postanowił nie ryzykować, chowając się z powrotem w tunelach. Kopczyk przestał się poruszać a książę musiał obejść się smakiem, nie schwytawszy kreta.
Frajer.
A cóż to? Kolejny ptak. Mało tego - kolejny gołąb.
Biedronkowa Łapa zostawiła gołębicę na widoku w miejscu, z którego wyruszyła z Pajęczą Łapą i wróciwszy w miejsce, gdzie ptaka schwytała, w dokładnie tym samym miejscu zobaczyła kolejnego, takiego samego (może poza tym, że ten nie był biały), kręcącego się w udeptanym przez wcześniejszą pogoń przez Źdźbło rowku w śniegu.
Deja vu?
Księżyce: 99 Mistrz: Korzenna Woń Płeć: Kotka Matka: Żbikopręga Ojciec: Klekoczący Bocian Trwałe urazy: pionowe blizny od ran po ptasich szponach; po obu bokach [trzy po lewej, jeden po prawej, od żeber do kręgosłupa]
Księżyce: 99 Mistrz: Korzenna Woń Płeć: Kotka Matka: Żbikopręga Ojciec: Klekoczący Bocian Trwałe urazy: pionowe blizny od ran po ptasich szponach; po obu bokach [trzy po lewej, jeden po prawej, od żeber do kręgosłupa]
Źdźbło jest dorosłą już kotką o przeciętnym wzroście i krótkiej sierści, stosunkowo puszystej, ale ostatnimi czasy trochę zmatowiałej, pomimo uporczywego wylizywania każdego brudnego miejsca. Większość jej ciała pokrywa biel, z wyjątkiem rudego obszaru wokół nosa, okolicy pomiędzy uszami i obszaru z tyłu przedniej, prawej łapie. Bury kolor także pojawia się pomiędzy uszami i na łapie, mieszając się z rudym. Dodatkowo kotka ma całkowicie bury ogon.
Na pyszczku wyróżnia się para intensywnie niebieskich oczu o trochę bardziej zmęczonym wyrazie, niż można było się kiedyś spodziewać po kotce. Być może sytuację tłumaczą pionowe blizny na obu bokach ciała - trzy na lewym, jedna na prawym, ciągnące się od żeber do kręgosłupa.
Wiele księżyców uwięzienia u Dwunogów sprawiło, że rozwój charakteru Źdźbła uległ spowolnieniu, jeśli nie zupełnemu zatrzymaniu. Na wierzch wypłynęły wszystkie traumy i strachy, przez co kotce towarzyszy ciągły strach, a przede wszystkim niepewność swojej pozycji i przyszłości. Nie wierzy w rozsądność swoich decyzji, czuje, że może opierać się tylko na poprzednio popełnionych błędach. Ironicznie, nadal tak samo wielką - zbyt wielką - wiarę pokłada w innych, których uważa za mądrzejszych od siebie, bardziej nadających się do udzielania komukolwiek rad.
W środku pozostała jednak taka sama, jak była. Nadal bezwzględnie wierzy w zasady, tym bardziej świadoma tego, jak skończyła, gdy posłuchała kogoś, kto je łamał. Jest jeszcze bardziej spięta, niż dawniej, świadoma ciężaru wychowania kociąt na jej barkach. Chce dobrze dla nich i, wewnątrz siebie, dla każdego (lub prawie każdego), kogo napotka. Po prostu uparcie trzyma się jedynych wartości, które jej kiedyś przedstawiono, wierząc, że przyniosą jej w końcu coś dobrego.
W związku z tą przeszłością jest też dość niezręczna towarzysko, trochę nudna, może męcząca. Z zasady nieco nieśmiała, poza tymi szczególnymi osobnikami, w których pokłada ogrom winy za to, jak wygląda teraz jej życie. Wobec nich potrafi wykrzesać zdecydowanie więcej ostrego języka i nieufności.
Powtórka z rodzaju zwierzyny nie stanowiła żadnego zawodu dla Biedronkowej Łapy, zawsze zadowolonej z możliwości czynienia bardziej pewnych kroków, podyktowanych już nie tylko wiedzą, ale i wcześniej zdobytym doświadczeniem. Po dłuższym zastanowieniu mogłaby stwierdzić, że potencjalnie dobrze byłoby spotkać wszystkie trzy typy zdobyczy - gryzonie, ptaki i uszate - żeby nauczyć się łowić każde z nich, ale obecnie interesowało ją udane upolowanie kolejnej sztuki.
Gdy dostrzegła gołębia, ponownie zastygła, nie chcąc powtórzyć sytuacji, w której musiałaby gonić ptaka. Schowała się za pobliską, wyższą kępką trawy, gdy ten nie trzymał głowy skierowanej w jej kierunku, by stamtąd zacząć skradanie się w stronę potencjalnej ofiary, przystając jeszcze częściej i jeszcze ostrożniej, niż ostatnim razem. Po osiągnięciu wystarczająco krótkiego dystansu skoczyła na gołębia, planując postąpić z nim tak, jak z jego poprzednikiem - przygwoździć do ziemi i ugryźć w szyję.
Ciekawe, czy właśnie próbowała sprowadzić na tamten świat piękną ptasią parę.
Księżyce: 84 Mistrz: Przepiórczy Śpiew Płeć: kocur Matka: Lśniąca Sadzawka Ojciec: Barwna Woda Trwałe urazy: blizna po rozcięciu na lewym barku + ślad w kształcie psich zębów na prawej, przedniej łapie + łyse placki na lewym policzku oraz długa blizna ciągnąca się od odsłoniętego kła aż do policzka
Księżyce: 84 Mistrz: Przepiórczy Śpiew Płeć: kocur Matka: Lśniąca Sadzawka Ojciec: Barwna Woda Trwałe urazy: blizna po rozcięciu na lewym barku + ślad w kształcie psich zębów na prawej, przedniej łapie + łyse placki na lewym policzku oraz długa blizna ciągnąca się od odsłoniętego kła aż do policzka
Duży, silny | Długie, białe futro i uszy zakończone pędzelkami | Bladoniebieskie oczy | Różowy nos | Dużo blizn na pysku, jeden wiecznie odsłonięty kieł
Zawiedziony i odrzucony przez większość kotów, na których mu zależało. Wygnany raz za razem, znienawidzony, pokrzywdzony… tak zawsze widział siebie Pająk i to oczywiście się nie zmieniło. Trzyma się dawnych przeżyć jakby bez nich miał umrzeć, pozwala, aby wciąż kierowały jego decyzjami. Nadal jest okropnie uparty, humorzasty, dramatyzujący i gniewny. Wraz z upływem księżyców zaczął wracać do dawnych sposobów na wyładowanie emocji - wyżywania się na innych. Mimo wszystko, może chociaż trochę dojrzał i coś się w nim zmieniło, albowiem Pajęczyna jest nieco poważniejszy i mniej skłonny do wygłupów. To znaczy, gdy robi coś durnego, przynajmniej robi to z poważną miną.
Rosomak (martwi), Raniuszek (nkt)
Stał tak chwilę po tym, jak kopiec przestał się poruszać. Znaczenie tego wszystkiego dotarło do niego z opóźnieniem, a wtedy książę syknął cicho we frustracji. Głupi kret, myślał, że może go przechytrzyć... przecież on zrobił wszystko tak, jak trzeba! To musiał być nieprzyjemny przypadek i tyle.
Pajęczyna ruszył dalej, deptając po drodze kopiec tak dotkliwie jak był w stanie, po czym kontynuował skradanie się i szukanie zwierzyny. Może następnym razem pójdzie łatwiej... tak. Musiało tak być.
Koteczka niewielkich rozmiarów o bardzo szczupłej sylwetce. Futro pokrywające jej drobne ciało ciągle tej samej barwy - pręgowane, bure z fragmentami rudości. Od brody poprzez pierś i cały brzuch sierść jest idealnie biała, tak samo jak skarpetki na łapach i końcówka długiego, biczowatego ogona. Mysz ma nienaturalnie duże uszy, tym samym doskonały słuch. Trochę niżej znajdują się dwa przenikliwe, blado-zielone talary, Mysie ślepia, które drążą nowo poznane koty na wskroś. Jeszcze niżej umiejscowiony jest ciemnoróżowy nos, który jest wiecznie w ruchu. Wyraz Mysiej mordki jest zazwyczaj obojętny, nie okazujący żadnych uczuć, jednak nie raz można dostrzec lekki, najczęściej zuchwały uśmieszek.
Zmieniła się. Niegdyś obojętna na wszystko, interesująca się wyłącznie siostrami, można pomyśleć bezuczuciowa kicia. Wydoroślała. Nie jest już tą głupiutką koteczką której wszystko poza rodzeństwem wisi. Wymądrzała, stała się zdecydowanie bardziej uczuciowa, łatwiej wpada w gniew czy rozpacz. Co prawda stara się nie okazywać swoich uczuć w obecności Klanowiczów i sióstr, jednak gdy jest sama, wyrzuca z siebie wszystkie emocje - albo płaczem albo rozmową z którąś z Cór Gromu.Dla niektórych może być tępa, ale jest mądrzejsza niż się wydaje. Bystra, inteligentna, pomysłowa, trzeźwo myśli. Jest naprawdę inteligentna.Mówi mało, należy raczej do tych którzy nie lubią zbędnie strzępić sobie języka. Nie lubi też tłumów, woli przebywać sama, z własnym cieniem albo z którąś z sióstr, które, swoją drogą, są dla niej WSZYSTKIM. Za swoje kochane siostrzyczki jest w stanie bez wahania oddać życie, tak samo jak za Grom, któremu jest niezwykle oddana i lojalna.
Po nieudanej próbie pochwycenia kreta, książę ruszył dalej i, chyba, w końcu, szczęście chociaż trochę się do niego uśmiechnęło. Pomiędzy zaschniętymi zaroślami nieopodal Pajęczyna mógł dojrzeć ruch, a gdyby się przyjrzał, rozpoznałby w gryzoniu ryjówkę. Nie było to nic pokaźnego, ale zwierzyna to zwierzyna, prawda?
Czy właśnie połączyła w zaświatach gołębia z jego partnerką? Tego nikt nie wie. Ale połączyła dwa gołębie w zaświatach, tak, to na pewno.
Biedronkowa Łapa tym razem bez problemu zaszła gołębia i równie bez problemu ukróciła jego żywot. Krótko. Szybko. Gołąb nawet się nie zorientował, co go trafiło.
Księżyce: 99 Mistrz: Korzenna Woń Płeć: Kotka Matka: Żbikopręga Ojciec: Klekoczący Bocian Trwałe urazy: pionowe blizny od ran po ptasich szponach; po obu bokach [trzy po lewej, jeden po prawej, od żeber do kręgosłupa]
Księżyce: 99 Mistrz: Korzenna Woń Płeć: Kotka Matka: Żbikopręga Ojciec: Klekoczący Bocian Trwałe urazy: pionowe blizny od ran po ptasich szponach; po obu bokach [trzy po lewej, jeden po prawej, od żeber do kręgosłupa]
Źdźbło jest dorosłą już kotką o przeciętnym wzroście i krótkiej sierści, stosunkowo puszystej, ale ostatnimi czasy trochę zmatowiałej, pomimo uporczywego wylizywania każdego brudnego miejsca. Większość jej ciała pokrywa biel, z wyjątkiem rudego obszaru wokół nosa, okolicy pomiędzy uszami i obszaru z tyłu przedniej, prawej łapie. Bury kolor także pojawia się pomiędzy uszami i na łapie, mieszając się z rudym. Dodatkowo kotka ma całkowicie bury ogon.
Na pyszczku wyróżnia się para intensywnie niebieskich oczu o trochę bardziej zmęczonym wyrazie, niż można było się kiedyś spodziewać po kotce. Być może sytuację tłumaczą pionowe blizny na obu bokach ciała - trzy na lewym, jedna na prawym, ciągnące się od żeber do kręgosłupa.
Wiele księżyców uwięzienia u Dwunogów sprawiło, że rozwój charakteru Źdźbła uległ spowolnieniu, jeśli nie zupełnemu zatrzymaniu. Na wierzch wypłynęły wszystkie traumy i strachy, przez co kotce towarzyszy ciągły strach, a przede wszystkim niepewność swojej pozycji i przyszłości. Nie wierzy w rozsądność swoich decyzji, czuje, że może opierać się tylko na poprzednio popełnionych błędach. Ironicznie, nadal tak samo wielką - zbyt wielką - wiarę pokłada w innych, których uważa za mądrzejszych od siebie, bardziej nadających się do udzielania komukolwiek rad.
W środku pozostała jednak taka sama, jak była. Nadal bezwzględnie wierzy w zasady, tym bardziej świadoma tego, jak skończyła, gdy posłuchała kogoś, kto je łamał. Jest jeszcze bardziej spięta, niż dawniej, świadoma ciężaru wychowania kociąt na jej barkach. Chce dobrze dla nich i, wewnątrz siebie, dla każdego (lub prawie każdego), kogo napotka. Po prostu uparcie trzyma się jedynych wartości, które jej kiedyś przedstawiono, wierząc, że przyniosą jej w końcu coś dobrego.
W związku z tą przeszłością jest też dość niezręczna towarzysko, trochę nudna, może męcząca. Z zasady nieco nieśmiała, poza tymi szczególnymi osobnikami, w których pokłada ogrom winy za to, jak wygląda teraz jej życie. Wobec nich potrafi wykrzesać zdecydowanie więcej ostrego języka i nieufności.
Udało się! Źdźbło uśmiechnęła się z satysfakcją, gdy zorientowała się, że tym razem upolowała gołębia w jednym ruchu. Czy to oznaczało, że poprawiała swoje umiejętności z każdą próbą? Biedronkowej Łapie daleko było do zarozumialstwa, ale najwyraźniej potrafiła docenić własny sukces. Ponownie rozejrzała się, pozwalając na moment ciału się rozluźnić, i poszukała wzrokiem Pajęczej Łapy. Gdy go nie dostrzegła, chwyciła kolejnego gołębia w zęby i ruszyła do miejsca, w którym zostawiła pierwszą zdobycz. Nikt nie wie, czy złączyła w zaświatach gołębia i jego partnerkę, za to na pewno złączyła dwa gołębie w świecie doczesnym.
Następnie otrząsnęła się lekko, by otrzepać się z wszelkiego zmęczenia, a gdy poczuła, że jest gotowa na kolejne łowy, ruszyła na nowo w kierunku, który sprawiał, że czuła na pyszczku wiatr. Przedtem, oczywiście, z powrotem ugięła łapy - utrzymywanie ich na odpowiedniej wysokości, tak samo jak zrównanie ogona z grzbietem, nie stanowiło już wielkiego problemu. Również przeszkody, wszelkie gałązki i ewentualne listki, zdawały się jakoś bardziej naturalne w omijaniu... Zaczynała się przyzwyczajać do tego trybu. I podobało jej się to. Wciągnęła powietrze nosem, poszukując nieznanego zapachu, po czym rozejrzała się czujnie.
Księżyce: 84 Mistrz: Przepiórczy Śpiew Płeć: kocur Matka: Lśniąca Sadzawka Ojciec: Barwna Woda Trwałe urazy: blizna po rozcięciu na lewym barku + ślad w kształcie psich zębów na prawej, przedniej łapie + łyse placki na lewym policzku oraz długa blizna ciągnąca się od odsłoniętego kła aż do policzka
Księżyce: 84 Mistrz: Przepiórczy Śpiew Płeć: kocur Matka: Lśniąca Sadzawka Ojciec: Barwna Woda Trwałe urazy: blizna po rozcięciu na lewym barku + ślad w kształcie psich zębów na prawej, przedniej łapie + łyse placki na lewym policzku oraz długa blizna ciągnąca się od odsłoniętego kła aż do policzka
Duży, silny | Długie, białe futro i uszy zakończone pędzelkami | Bladoniebieskie oczy | Różowy nos | Dużo blizn na pysku, jeden wiecznie odsłonięty kieł
Zawiedziony i odrzucony przez większość kotów, na których mu zależało. Wygnany raz za razem, znienawidzony, pokrzywdzony… tak zawsze widział siebie Pająk i to oczywiście się nie zmieniło. Trzyma się dawnych przeżyć jakby bez nich miał umrzeć, pozwala, aby wciąż kierowały jego decyzjami. Nadal jest okropnie uparty, humorzasty, dramatyzujący i gniewny. Wraz z upływem księżyców zaczął wracać do dawnych sposobów na wyładowanie emocji - wyżywania się na innych. Mimo wszystko, może chociaż trochę dojrzał i coś się w nim zmieniło, albowiem Pajęczyna jest nieco poważniejszy i mniej skłonny do wygłupów. To znaczy, gdy robi coś durnego, przynajmniej robi to z poważną miną.
Rosomak (martwi), Raniuszek (nkt)
Nic wielkiego, ale coś znalazł. Ryjówka to zawsze jakaś przekąska dla kota z Wichru, nie było co narzekać i Pajęczyna doskonale o tym wiedział. Każdy posiłek był ważny, zwłaszcza w tak chłodną porę. Teraz ciężej o zwierzynę. Ale on, kot któremu bardzo zależy na Klanie, był gotów się pomęczyć aby ten Klan wykarmić. No i nie mógł wypaść źle w oczach Biedroneczki, rzecz jasna! Było to dodatkową motywacją.
Książę nieświadomie wstrzymał oddech widząc małe stworzonko. Zaczął skradać się w kierunku ryjówki, ponownie przenosząc ciężar ciała na tylne łapy. Gdy był wystarczająco blisko, po prostu odbił się od ziemi i rzucił na przyszłą ofiarę z pazurami, chcąc najpierw ją pochwycić, a potem zakończyć jej życie zębami.
Koteczka niewielkich rozmiarów o bardzo szczupłej sylwetce. Futro pokrywające jej drobne ciało ciągle tej samej barwy - pręgowane, bure z fragmentami rudości. Od brody poprzez pierś i cały brzuch sierść jest idealnie biała, tak samo jak skarpetki na łapach i końcówka długiego, biczowatego ogona. Mysz ma nienaturalnie duże uszy, tym samym doskonały słuch. Trochę niżej znajdują się dwa przenikliwe, blado-zielone talary, Mysie ślepia, które drążą nowo poznane koty na wskroś. Jeszcze niżej umiejscowiony jest ciemnoróżowy nos, który jest wiecznie w ruchu. Wyraz Mysiej mordki jest zazwyczaj obojętny, nie okazujący żadnych uczuć, jednak nie raz można dostrzec lekki, najczęściej zuchwały uśmieszek.
Zmieniła się. Niegdyś obojętna na wszystko, interesująca się wyłącznie siostrami, można pomyśleć bezuczuciowa kicia. Wydoroślała. Nie jest już tą głupiutką koteczką której wszystko poza rodzeństwem wisi. Wymądrzała, stała się zdecydowanie bardziej uczuciowa, łatwiej wpada w gniew czy rozpacz. Co prawda stara się nie okazywać swoich uczuć w obecności Klanowiczów i sióstr, jednak gdy jest sama, wyrzuca z siebie wszystkie emocje - albo płaczem albo rozmową z którąś z Cór Gromu.Dla niektórych może być tępa, ale jest mądrzejsza niż się wydaje. Bystra, inteligentna, pomysłowa, trzeźwo myśli. Jest naprawdę inteligentna.Mówi mało, należy raczej do tych którzy nie lubią zbędnie strzępić sobie języka. Nie lubi też tłumów, woli przebywać sama, z własnym cieniem albo z którąś z sióstr, które, swoją drogą, są dla niej WSZYSTKIM. Za swoje kochane siostrzyczki jest w stanie bez wahania oddać życie, tak samo jak za Grom, któremu jest niezwykle oddana i lojalna.
Prawie, prawie, skradał się, był coraz bliżej... i ryjówka wymsknęła mu się spod łap. Nie zdążył. Gryzoń wyślizgnął mu się niemal spomiędzy pazurów i dał nogi za pas, ale gdyby Pajęcza Łapa zareagował teraz dostatecznie szybko, mógłby ryjówkę gonić i może złapać.
Po kolejnym udanym pochwyceniu ptaka, Źdźbło ruszyła na dalsze poszukiwania, jednak tym razem to ona nic ciekawego nie znalazła. Przynajmniej na razie.
Księżyce: 99 Mistrz: Korzenna Woń Płeć: Kotka Matka: Żbikopręga Ojciec: Klekoczący Bocian Trwałe urazy: pionowe blizny od ran po ptasich szponach; po obu bokach [trzy po lewej, jeden po prawej, od żeber do kręgosłupa]
Księżyce: 99 Mistrz: Korzenna Woń Płeć: Kotka Matka: Żbikopręga Ojciec: Klekoczący Bocian Trwałe urazy: pionowe blizny od ran po ptasich szponach; po obu bokach [trzy po lewej, jeden po prawej, od żeber do kręgosłupa]
Źdźbło jest dorosłą już kotką o przeciętnym wzroście i krótkiej sierści, stosunkowo puszystej, ale ostatnimi czasy trochę zmatowiałej, pomimo uporczywego wylizywania każdego brudnego miejsca. Większość jej ciała pokrywa biel, z wyjątkiem rudego obszaru wokół nosa, okolicy pomiędzy uszami i obszaru z tyłu przedniej, prawej łapie. Bury kolor także pojawia się pomiędzy uszami i na łapie, mieszając się z rudym. Dodatkowo kotka ma całkowicie bury ogon.
Na pyszczku wyróżnia się para intensywnie niebieskich oczu o trochę bardziej zmęczonym wyrazie, niż można było się kiedyś spodziewać po kotce. Być może sytuację tłumaczą pionowe blizny na obu bokach ciała - trzy na lewym, jedna na prawym, ciągnące się od żeber do kręgosłupa.
Wiele księżyców uwięzienia u Dwunogów sprawiło, że rozwój charakteru Źdźbła uległ spowolnieniu, jeśli nie zupełnemu zatrzymaniu. Na wierzch wypłynęły wszystkie traumy i strachy, przez co kotce towarzyszy ciągły strach, a przede wszystkim niepewność swojej pozycji i przyszłości. Nie wierzy w rozsądność swoich decyzji, czuje, że może opierać się tylko na poprzednio popełnionych błędach. Ironicznie, nadal tak samo wielką - zbyt wielką - wiarę pokłada w innych, których uważa za mądrzejszych od siebie, bardziej nadających się do udzielania komukolwiek rad.
W środku pozostała jednak taka sama, jak była. Nadal bezwzględnie wierzy w zasady, tym bardziej świadoma tego, jak skończyła, gdy posłuchała kogoś, kto je łamał. Jest jeszcze bardziej spięta, niż dawniej, świadoma ciężaru wychowania kociąt na jej barkach. Chce dobrze dla nich i, wewnątrz siebie, dla każdego (lub prawie każdego), kogo napotka. Po prostu uparcie trzyma się jedynych wartości, które jej kiedyś przedstawiono, wierząc, że przyniosą jej w końcu coś dobrego.
W związku z tą przeszłością jest też dość niezręczna towarzysko, trochę nudna, może męcząca. Z zasady nieco nieśmiała, poza tymi szczególnymi osobnikami, w których pokłada ogrom winy za to, jak wygląda teraz jej życie. Wobec nich potrafi wykrzesać zdecydowanie więcej ostrego języka i nieufności.
Jak przystało na uczennicę Pajęczej Łapy i Korzennej Woni, Źdźbło uparcie i cierpliwie szukała dalej. Dwie udane zdobycze dodawały kotce motywacji, więc nie zrażała się tym, że nie czuła żadnego nowego zapachu, a jej oczy nie dostrzegły żadnej zdobyczy. Skradała się dalej, powoli poruszając głową w różne strony, by nie spłoszyć niczego zbyt pospiesznym ruchem. Starała się brać głębokie oddechy i jak najlepiej skupiać na tym, jakie wonie, dźwięki i obrazy odbiera. Gdyby nie to, że tak bardzo skupiała się na swoich czynach, wciąż nie traktując poznanych zasad jako nawyk, pewnie myślałaby o tym, jak przebiegnie rozmowa z Lawendową Gwiazdą. W końcu już teraz Pająk sprawił, że na stosie miały pojawić się dwa gołębie, upolowane przez Źdźbło wcześniej, niż gdyby polegała wyłącznie na swoim treningu. Czy przywódczyni doceni te zasługi?
Księżyce: 84 Mistrz: Przepiórczy Śpiew Płeć: kocur Matka: Lśniąca Sadzawka Ojciec: Barwna Woda Trwałe urazy: blizna po rozcięciu na lewym barku + ślad w kształcie psich zębów na prawej, przedniej łapie + łyse placki na lewym policzku oraz długa blizna ciągnąca się od odsłoniętego kła aż do policzka
Księżyce: 84 Mistrz: Przepiórczy Śpiew Płeć: kocur Matka: Lśniąca Sadzawka Ojciec: Barwna Woda Trwałe urazy: blizna po rozcięciu na lewym barku + ślad w kształcie psich zębów na prawej, przedniej łapie + łyse placki na lewym policzku oraz długa blizna ciągnąca się od odsłoniętego kła aż do policzka
Duży, silny | Długie, białe futro i uszy zakończone pędzelkami | Bladoniebieskie oczy | Różowy nos | Dużo blizn na pysku, jeden wiecznie odsłonięty kieł
Zawiedziony i odrzucony przez większość kotów, na których mu zależało. Wygnany raz za razem, znienawidzony, pokrzywdzony… tak zawsze widział siebie Pająk i to oczywiście się nie zmieniło. Trzyma się dawnych przeżyć jakby bez nich miał umrzeć, pozwala, aby wciąż kierowały jego decyzjami. Nadal jest okropnie uparty, humorzasty, dramatyzujący i gniewny. Wraz z upływem księżyców zaczął wracać do dawnych sposobów na wyładowanie emocji - wyżywania się na innych. Mimo wszystko, może chociaż trochę dojrzał i coś się w nim zmieniło, albowiem Pajęczyna jest nieco poważniejszy i mniej skłonny do wygłupów. To znaczy, gdy robi coś durnego, przynajmniej robi to z poważną miną.
Rosomak (martwi), Raniuszek (nkt)
Starał się, ale to nie wystarczyło. Ha, jak zazwyczaj w jego życiu, najwyraźniej! Ale nie, nie odpuści. Nie tak łatwo. Pajęcza Łapa zasyczał we frustracji i od razu rzucił się pędem za gryzoniem, starając się jak najprędzej pochwycić małe ciało w pazury, a potem dopaść jeszcze szczękami. To małe coś z nim nie wygra. Nie ma mowy!
Koteczka niewielkich rozmiarów o bardzo szczupłej sylwetce. Futro pokrywające jej drobne ciało ciągle tej samej barwy - pręgowane, bure z fragmentami rudości. Od brody poprzez pierś i cały brzuch sierść jest idealnie biała, tak samo jak skarpetki na łapach i końcówka długiego, biczowatego ogona. Mysz ma nienaturalnie duże uszy, tym samym doskonały słuch. Trochę niżej znajdują się dwa przenikliwe, blado-zielone talary, Mysie ślepia, które drążą nowo poznane koty na wskroś. Jeszcze niżej umiejscowiony jest ciemnoróżowy nos, który jest wiecznie w ruchu. Wyraz Mysiej mordki jest zazwyczaj obojętny, nie okazujący żadnych uczuć, jednak nie raz można dostrzec lekki, najczęściej zuchwały uśmieszek.
Zmieniła się. Niegdyś obojętna na wszystko, interesująca się wyłącznie siostrami, można pomyśleć bezuczuciowa kicia. Wydoroślała. Nie jest już tą głupiutką koteczką której wszystko poza rodzeństwem wisi. Wymądrzała, stała się zdecydowanie bardziej uczuciowa, łatwiej wpada w gniew czy rozpacz. Co prawda stara się nie okazywać swoich uczuć w obecności Klanowiczów i sióstr, jednak gdy jest sama, wyrzuca z siebie wszystkie emocje - albo płaczem albo rozmową z którąś z Cór Gromu.Dla niektórych może być tępa, ale jest mądrzejsza niż się wydaje. Bystra, inteligentna, pomysłowa, trzeźwo myśli. Jest naprawdę inteligentna.Mówi mało, należy raczej do tych którzy nie lubią zbędnie strzępić sobie języka. Nie lubi też tłumów, woli przebywać sama, z własnym cieniem albo z którąś z sióstr, które, swoją drogą, są dla niej WSZYSTKIM. Za swoje kochane siostrzyczki jest w stanie bez wahania oddać życie, tak samo jak za Grom, któremu jest niezwykle oddana i lojalna.
Złapał.
Pajęcza Łapa doskoczył i pochwycił w swoje łapy ryjówkę po krótkiej chwili pogoni. Miał szczęście, bo gryzoń był już niebezpiecznie blisko swojej kryjówki gdzieś pod ziemią. Brawo, książę.
+ 15exp
Były gołębie. Co Biedronkowa Łapa powie na większego ptaka? Najwyraźniej zostawianie zwierzyny na wierzchu, bez uprzedniego zakopywania jej nie było dobrym pomysłem i sprowadziło na terminatorkę niechcianych gości. Szylkretka ujrzała na śniegu cień ogromnego ptaka, potem usłyszała uderzenie masywnych skrzydeł i podmuch wiatru tuż nad głową.
atak puchacza: krytyczny! [150%] > 35-18=17 x 1,5 = 26hp
A potem poczuła, jak potężne, ostre jak brzytwy ptasie szpony wbijają się pod jej żebra. Jak rozrywają skórę, mięśnie, jak puchacz na chwilę uniósł ją ku górze, chcąc ją porwać i zapewne zabrać do swojego gniazda z nadzieją, że wykrwawi się po drodze. Biedronkowa Łapa okazała się być jednak nieco za ciężka, albo to ptak nie chwycił tak mocno, jakby tego chciał. Rozorał oba boki terminatorki, ta jednak zaraz wypadła mu spomiędzy szponów na ziemię, plamiąc śnieg własną krwią. A puchacz? Puchacz krążył jej nad głową, gotowy do kolejnej próby ataku.
pjajonk | lvl: 4 | S: 13 | Zr: 11 | Sz: 8 | Zm: 7 | HP: 75 | W: 49-3=46/55 | prz: 3/3 źdźbełko | lvl: 2 | S: 6 | Zr: 8 | Sz: 6 | HP: 65-26=39/65 | W: 35/45 | prz: 1/1
> rana 2. stopnia: pionowe rany po ptasich szponach; po obu bokach [trzy po lewej, jeden po prawej, od żeber do kręgosłupa]; krwawią (-3hp w pierwszej turze, potem -2hp co turę do końca walki)
Księżyce: 99 Mistrz: Korzenna Woń Płeć: Kotka Matka: Żbikopręga Ojciec: Klekoczący Bocian Trwałe urazy: pionowe blizny od ran po ptasich szponach; po obu bokach [trzy po lewej, jeden po prawej, od żeber do kręgosłupa]
Księżyce: 99 Mistrz: Korzenna Woń Płeć: Kotka Matka: Żbikopręga Ojciec: Klekoczący Bocian Trwałe urazy: pionowe blizny od ran po ptasich szponach; po obu bokach [trzy po lewej, jeden po prawej, od żeber do kręgosłupa]
Źdźbło jest dorosłą już kotką o przeciętnym wzroście i krótkiej sierści, stosunkowo puszystej, ale ostatnimi czasy trochę zmatowiałej, pomimo uporczywego wylizywania każdego brudnego miejsca. Większość jej ciała pokrywa biel, z wyjątkiem rudego obszaru wokół nosa, okolicy pomiędzy uszami i obszaru z tyłu przedniej, prawej łapie. Bury kolor także pojawia się pomiędzy uszami i na łapie, mieszając się z rudym. Dodatkowo kotka ma całkowicie bury ogon.
Na pyszczku wyróżnia się para intensywnie niebieskich oczu o trochę bardziej zmęczonym wyrazie, niż można było się kiedyś spodziewać po kotce. Być może sytuację tłumaczą pionowe blizny na obu bokach ciała - trzy na lewym, jedna na prawym, ciągnące się od żeber do kręgosłupa.
Wiele księżyców uwięzienia u Dwunogów sprawiło, że rozwój charakteru Źdźbła uległ spowolnieniu, jeśli nie zupełnemu zatrzymaniu. Na wierzch wypłynęły wszystkie traumy i strachy, przez co kotce towarzyszy ciągły strach, a przede wszystkim niepewność swojej pozycji i przyszłości. Nie wierzy w rozsądność swoich decyzji, czuje, że może opierać się tylko na poprzednio popełnionych błędach. Ironicznie, nadal tak samo wielką - zbyt wielką - wiarę pokłada w innych, których uważa za mądrzejszych od siebie, bardziej nadających się do udzielania komukolwiek rad.
W środku pozostała jednak taka sama, jak była. Nadal bezwzględnie wierzy w zasady, tym bardziej świadoma tego, jak skończyła, gdy posłuchała kogoś, kto je łamał. Jest jeszcze bardziej spięta, niż dawniej, świadoma ciężaru wychowania kociąt na jej barkach. Chce dobrze dla nich i, wewnątrz siebie, dla każdego (lub prawie każdego), kogo napotka. Po prostu uparcie trzyma się jedynych wartości, które jej kiedyś przedstawiono, wierząc, że przyniosą jej w końcu coś dobrego.
W związku z tą przeszłością jest też dość niezręczna towarzysko, trochę nudna, może męcząca. Z zasady nieco nieśmiała, poza tymi szczególnymi osobnikami, w których pokłada ogrom winy za to, jak wygląda teraz jej życie. Wobec nich potrafi wykrzesać zdecydowanie więcej ostrego języka i nieufności.
Biedronkowa Łapa... nie miała okazji powiedzieć czegokolwiek. Jej zmysły, choć młode i nieprzytępione, nie zauważyły wystarczająco wcześnie wielkiego puchacza. Pająk już co najmniej dwa razy dawał jej informację, by nie wahała się wołać go w razie dziania się czegoś, a ten dziwny podmuch zdecydowanie zaliczał się do czegoś. Jedyne, co zdążyła zrobić, gdy tylko odczuła obecność ptaszyska i zauważyła jego cień, to głośne zawołanie, być może głośniejsze, niż kiedykolwiek z siebie wydała:
- PAJĘCZA ŁA-
Zawołanie przerwał inny krzyk, niezdolny już złożyć się w cokolwiek artykułowanego, powodowany orającymi jej boki ptasimi szponami. Biedronkowa Łapa wychowywała się w całkowicie bezpiecznym otoczeniu, była nieskora do poważnych bójek, a największym bólem, jakiego dotychczas doświadczyła, mogło być co najwyżej niezbyt dobrze kontrolowane kopnięcie Brzózki z mały, kocięcy pyszczek podczas pierwszego sparingu.
A to? To był inny poziom, właśnie taki, który przerażał Źdźbło, gdy słuchała o drapieżnikach. Padła na ziemię, czując nie dość, że rozrywający, paraliżujący ból, to jeszcze równie mocne osłabienie, jakby wraz z krwią wypływała z nią cała energia. Cóż, w zasadzie tak było. Nie była w stanie poruszyć się po tym ciosie, przygwożdżona do ziemi, ale białe łapy drgały lekko, próbując chociaż trochę odsunąć ciało szylkretki w niesprecyzowanym kierunku, jakby miało to robić za unik.
Księżyce: 84 Mistrz: Przepiórczy Śpiew Płeć: kocur Matka: Lśniąca Sadzawka Ojciec: Barwna Woda Trwałe urazy: blizna po rozcięciu na lewym barku + ślad w kształcie psich zębów na prawej, przedniej łapie + łyse placki na lewym policzku oraz długa blizna ciągnąca się od odsłoniętego kła aż do policzka
Księżyce: 84 Mistrz: Przepiórczy Śpiew Płeć: kocur Matka: Lśniąca Sadzawka Ojciec: Barwna Woda Trwałe urazy: blizna po rozcięciu na lewym barku + ślad w kształcie psich zębów na prawej, przedniej łapie + łyse placki na lewym policzku oraz długa blizna ciągnąca się od odsłoniętego kła aż do policzka
Duży, silny | Długie, białe futro i uszy zakończone pędzelkami | Bladoniebieskie oczy | Różowy nos | Dużo blizn na pysku, jeden wiecznie odsłonięty kieł
Zawiedziony i odrzucony przez większość kotów, na których mu zależało. Wygnany raz za razem, znienawidzony, pokrzywdzony… tak zawsze widział siebie Pająk i to oczywiście się nie zmieniło. Trzyma się dawnych przeżyć jakby bez nich miał umrzeć, pozwala, aby wciąż kierowały jego decyzjami. Nadal jest okropnie uparty, humorzasty, dramatyzujący i gniewny. Wraz z upływem księżyców zaczął wracać do dawnych sposobów na wyładowanie emocji - wyżywania się na innych. Mimo wszystko, może chociaż trochę dojrzał i coś się w nim zmieniło, albowiem Pajęczyna jest nieco poważniejszy i mniej skłonny do wygłupów. To znaczy, gdy robi coś durnego, przynajmniej robi to z poważną miną.
Rosomak (martwi), Raniuszek (nkt)
Nie nacieszył się upolowaną ryjówką zbyt długo. Gdy krzyk, przeraźliwy krzyk Biedronkowej Łapy dotarł do jego uszu, Pajęczyna upuścił ciałko swojej ofiary i bez myślenia rzucił się w stronę, z której dobiegł odgłos. Nie był daleko, na całe szczęście, więc już zaraz zobaczył dokładnie co się wydarzyło - rzecz jasna, na początku zobaczył wielkiego ptaka krążącego nad swoją podopieczną. A Źdźbło...
Poczuł w piersi jakieś dziwne ukłucie, jakiś ciężar i przez moment wydawało mu się, że nie jest w stanie oddychać. Jednak nie zatrzymał się i gdy tak biegł, z jego gardła w końcu wyrwał się pełen wściekłości krzyk. Pająk odbił się od ziemi i skoczył, tak wysoko jak tylko potrafił, chcąc pochwycić ptaka w powietrzu i sprowadzić na ziemię, może przy okazji przygniatając do gleby jego skrzydła.
Nie miał prawa ranić Biedronki. Nikt nie miał.
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
Ogólnie jakby ktoś pytał Oriona o zdanie – samotne życie w dziczy było dużo bezpieczniejsze, klanowe ziemie były jakieś przeklęte, bo który to już raz z rzędu wyszedł na luźny spacerek by trafić na krwawą makabrę? No przynajmniej drugi w przeciągu jednego księżyca. Ile razy był świadkiem takich scen przez pełen obieg pór spędzonych na niczyich? Ani razu. No to jednak mówiło za siebie.
W dobrym interesie byłoby pilnować swojego nosa i się nie wtrącać, ale orientalowi brakowało rozrywek w życiu, więc raczej średnio zastanawiał się nad tym czy zakrwawionej terminatorce i białemu przydałaby się pomoc z ptaszyskiem, zamiast tego po prostu ruszył w ich stronę by bez słowa dołączyć się do imprezy.
Opcje były dwie – śmieszny manewr Pajęczej Łapy się nie powiedzie, więc wtedy to cynamon spróbuje doskoczyć do skrzydła by ściągnąć puchacza na ziemię. Albo manewr się powiedzie, to wtedy najlogiczniej byłoby spróbować wycelować pazurami w ptasie oczy.
Księżyce: 125 Mistrz: Roziskrzona Noc <3 Płeć: kocur Zaimki: on/jego Matka: Roziskrzona Noc ♥ † Rodzic: Jaśniejący Płomień ♥ † (wujo) Partner: frajer (Kwitnący Jaśmin) Trwałe urazy: średniej wielkości blizna na prawej przedniej łapie po otwartym złamaniu kości promieniowej, często przykryta futrem; ślady (lisich) zębów na prawym barku
Urazy mechaniczne: wcześniejsze obniżenie statystyk z racji wieku – pierwszy spadek przy 90k, drugi przy 100k (powód: złamanie otwarte po pelikanie)
Księżyce: 125 Mistrz: Roziskrzona Noc <3 Płeć: kocur Zaimki: on/jego Matka: Roziskrzona Noc ♥ † Rodzic: Jaśniejący Płomień ♥ † (wujo) Partner: frajer (Kwitnący Jaśmin) Trwałe urazy: średniej wielkości blizna na prawej przedniej łapie po otwartym złamaniu kości promieniowej, często przykryta futrem; ślady (lisich) zębów na prawym barku
Urazy mechaniczne: wcześniejsze obniżenie statystyk z racji wieku – pierwszy spadek przy 90k, drugi przy 100k (powód: złamanie otwarte po pelikanie)
Wielki kocur o masywnej budowie, którą zawdzięcza nie tylko genom, ale i mięśniom. Długie kłaki powiększają go jeszcze bardziej, szczególnie te przy szyi tworzące swego rodzaju grzywę. Niebieskie futro rozczochrane na każdą stronę, zadbane tyle o ile, byleby by było. Okrągłe oczy na sporawym lekko płaskim pyszczku, skrzące się na pomarańcz wymieszany z brązem. Czarny nosek, białe wibrysy, wszystko na swoim miejscu.
Dorósł, zmienił się, a mimo to trudno zauważyć jakąś zmianę. Wewnątrz jest smutniejszy, poważniejszy, melancholijny, a dla reszty świata stara się jednak być szczęśliwy, wesoły i podnoszący na duchu. Stracił wiele, zyskał wiele, ma wiele, ma mało, ciężko mu nawigować w życiu, które potrafi być tak nieprzewidywalne. Zrozumiał ile stracił dla klanu, który kocha, ale czy powinien zaprzepaszczać swoje życie bez zastanowienia? Stara się zbudować nową pewność siebie, odbudować stare cząstki siebie, które gdzieś zniknęły. Samotność jest jego najbliższym kompanem, doskwiera mu to, przeszkadza, chce to zmienić. Musi to zmienić, bo powoli wszystko go pochłania. Nie da się tego jednak zauważyć na pierwszy rzut oka, a on usilnie będzie dla każdego oparciem, jeśli tylko będzie musiał.
Ostatnio miał chyba jakiegoś pecha do swoich najbliższych, bo ostatnim razem zapach krwi doprowadził go do zmasakrowanej (w jego oczach) matki, a teraz usłyszał krzyk, którego nie umiał dokładnie namierzyć, ale ruszył w stronę, która wydawała mu się odpowiednią. Dopiero potem usłyszał następne dźwięki i krzyk, a zapach krwi doszedł do jego nozdrzy. Wbiegł na scenerie widząc ptaka. Znowu. Nad jego terminatorką. Znowu. I tym razem był ktoś inny, niż Czubatkowy Mrok, bowiem Pajęcza Łapa właśnie atakował ptaka. Poczuł mieszane uczucia. Wszystko jakby w zwolnionym tempie. I wtedy zobaczył też Oriona... a raczej Azaliową Łapę wbiegającą na scenę i atakującego puchacza. Miał dosyć takich atrakcji po pelikanie, ale najwyraźniej życie miało inne męczarnie dla niego. Nie wystarczyło, że Brzózka zniknęła z obozu. Nie wystarczyło, że wszystko waliło mu się na głowę i znajdował się powoli w takim punkcie, że wszystko zaczynało go przygniatać. Wyskoczył w końcu z zarośli i rzucił się w stronę Źdźbła, oba terminatorzy zajęli się zagrożeniem, ale najmłodsza kotka została sama i nie zamierzał jej zostawiać tak trzęsącej się na środku miejsca. Podbiegając do szylkretki chwycił ją za kark i ciągnął w krzaki, widział jej rany, ale musiał ją schować, a ona będąca w szoku mogła zacząć protestować. On też wtedy protestował i po co? Skończył z łapą, która będzie jego utrapieniem do końca życia.