Ponadprzeciętnie duży, masywny kocur o długim czarno srebrnym futrze z ciemniejszymi, tygrysimi pręgami. Białe znaczenia okalają jego pyszczek i ciągną się przez pierś po brzuch, tworząc także krótkie skarpetki na wszystkich łapach. Ma jasnoróżowy nos oraz duże, spiczaste uszy, zaś jego oczy są lekko skośne w kolorze zielono miętowym.
Spokojny; nieufny; paranoik; duża samoocena; realista; inteligentny; z dysocjacyjnym zaburzeniem osobowości; obserwator; poważny
Było już jasno, mimo iż kiedy wychodziliśmy z obozu, to było jeszcze ciemno. Oświetlenie zmienia się w niezwykle szybkim tempie, a i tak słońce nie wschodzi na aż tak długo, jak chociażby w Porze Zielonych Liści. Potrafiliśmy dostrzec tego typu szczegóły, zresztą zawsze byliśmy bardziej wszechstronni niż inni.
Panował przyjemny dla futra chłód, a pomimo że powinna nadejść już Pora Nagich Drzew, to w ogóle tego nie odczuwaliśmy. Gdzie jest ta masa śniegu, gdzie jest mróz, który zapamiętaliśmy, będąc młodymi, leżąc u boku matuli?
(Rzeczny smród, ugh) Wiem, przecież też go czuję Dotarliśmy w końcu do granicy z Klanem Rzeki i uderzył we mnie nieprzyjemny zapach. (To ty wybrałeś tę trasę na patrol. Zawracamy) Zgłupiałeś, teraz? Nie po to przeszliśmy taki kawał drogi, by teraz sobie po prostu iść i zniszczyć całą trasę, którą wytyczyliśmy i którą mieliśmy przejść. Nie ma mowy. (Dość mam tego!)
- Cicho rzesz siedź - wycedziłem przez zęby. Wiedziałem, że nikogo nie ma w pobliżu. Upewniałem się co najmniej kilka razy, przy czym całą czynność powtarzałem podczas spaceru. Na gadanie na głos nie pozwoliłbym sobie nigdy w czyjejś obecności, musimy być sami. Tylko my.
Dotarliśmy do Obgryzionych Drzew, jednego z punktów granicznych z rybnym klanem. Nie wiedziałem, czy jest tu coś ciekawego. Rozejrzałem się na boki i wytężyłem słuch oraz węch, które jednak podpowiadały mi, że być może coś jest nie tak. A może przechodził tędy niedawno patrol, albo przechodzi nadal?
[Wiewiórczy Skok]
.................................♣ ............................................ Lights areflashing, colors are blurring ..............................................There are patterns in my mind ................................................Things are hidden to the world around me ..................♣BUT STILL THEY SAY I'M BLIND
................................................They wrap me up in a web of lies ◊ ................................................Meet the man who's locked inside .....................................................I'm too many people in too many places ..........................................................I've...a...split...personality .................................._______________________
Jest mała i drobna. Znajduje się w dolnej granicy wzrostu kotek w tym klanie. Posiada krótkie, jasnorude futerko, pokryte ciemniejszymi, klasycznymi pręgami. Pod tym futerkiem skrywa smukłe, chude ciałko, pod którym prześwitują żebra, oraz ledwo widoczne mięśnie. Jej pyszczek jest okrągły i krótki, a na jego końcu widoczny jest różowy nosek. Nad nim widoczne są żółte, duże oczy. Na krańcu głowy posiada długie uszka. Ma strasznie długie i gęste białe wąsy. Przy pyszczku i oczkach jej sierść jest jaśniejsza. Podobnie, chociaż nie tak widoczne przejaśnienia są również na jej klatce piersiowej, brzuchu, oraz wewnętrznej części ud. Jej futerko jest wiecznie zadbane, ponieważ bardzo o nie dba; uważa że jakoś trzeba się prezentować!
Jest typowym introwertykiem. Uwielbia siedzieć sama i po prostu myśleć, obserwować otoczenie. Jednak, jak każdy, czasem potrzebuje obecności innego kota. Jest ona kotką mało rozmowną, wręcz ociekającą nieśmiałością, dopóki kogoś bliżej nie pozna. Zazwyczaj jest optymistką - stara się widzieć wszystko w różowych barwach. Jest bardzo empatyczna. Na pewno chętnie wysłucha i służy jako ostoja do wypłakania się. Jest bardzo niecierpliwa, co ma swoje ujście między innymi w jej czynach - zbytnio się spieszy i robi niektóre rzeczy niedokładnie. Nie ma również idealnej pamięci i często zdarza jej się niektórych rzeczy po prostu zapominać. Jest również niezdarna. Szybko się denerwuje porażkami, ponieważ towarzyszyły jej od kiedy pamięta. Bardzo bierze do siebie wszelkie złe słowa na jej temat. Zazwyczaj jest pełna energii, ale lubi czasami powylegiwać się i nic nie robić przez pół dnia. Szybko się przywiązuje. Nie jest w stanie nic na to poradzić, ale praktycznie każdy, kogo pozna, od razu jest jej przyjacielem. Jest również nieco strachliwa. Jakby przyszło co do czego niewątpliwie prędzej wybrałaby ucieczkę, niż walkę, ponieważ bałaby się co z takiej walki może wyniknąć. Widać u niej typowy brak odwagi również w kontaktach z innymi; czasami zbytnio stresuje się rozmowami, co często widać po tym, że odwraca wzrok, owija ogon dookoła przednich łap, czy cofa uszy.
Wiewiórka rzadko patrolowała granice samotnie. Owszem, zdarzało jej się to raz na jakiś czas, ale jednak częściej robiła to razem z dwoma innymi wojownikami. Tak też było w tym przypadku, gdzie to wyszła na patrol razem ze Zroszonym Listkiem i Lisim Ogonem. Początkowo szli ramię w ramię, w trójkę, bacznie obserwując granice z Klanem Gromu, by potem rozdzielić się i zapolować. Wiewiórka nadal trzymała się dość blisko granic, jako że nie zdążyli obejść całej. Pozostała dwójka wojowników nie odeszła jednak daleko, umówili się bowiem, iż postarają się być w zasięgu słuchu, w razie gdyby jeden z nich napotkał jakiś większy problem, jak drapieżnik, samotnik, czy kot z innego klanu.
Tak więc ruda wojowniczka ruszyła w stronę Obgryzionych Drzew, z których miała dość dobre wspomnienia, bo tutaj właśnie poznała dwa pierwsze koty spoza klanu. A przyszła tu z nikim innym jak z Ważką, który zanim zaginął był jej dobrym przyjacielem. Poznali się bowiem, gdy oboje czekali na zostanie terminatorem - on bo nie mógł się doczekać, a ona bo jej ceremonia nieco się spóźniała przez śmierć Świetlika i wyprawę Czerwi. Polubili się wtedy, a potem okazało się, że współdzielą jedną ceremonię. I właśnie po tej ceremonii bury kocurek wyciągnął ją aż tutaj. Jakim cudem mu się to udało, gdy ona bała się chodzić sama po terenach Rzeki? Gwiezdny Klan tylko wie, ona zastanawiała się do dzisiaj co nią kierowało. Na szczęście, od kiedy została wojownikiem i umiała już całkiem dobrze walczyć, jej strach nieco zaginął, chociaż czasami nadal źle się czuła, gdy kręciła się na granicach.
Dlatego gdy tak krążyła, jej zmysły były aż nad wyraz wyczulone, wzdrygała się bowiem na każdy szelest trawy, czy jakiś inny, podejrzany odgłos, nie tylko dlatego, że mogła to być zwierzyna, na którą się przecież czaiła, ale też dlatego, że mógł to być nieznany kot. Nie żeby jakoś specjalnie nie ufała gromiakom - zwyczajnie... Trochę tak reagowała na granicach.
I wtedy kątem oka dostrzegła jakiś kolor, który nie pasował do reszty otoczenia. Podniosła się delikatnie z ugiętych łap, na których przed siebie szła i spojrzała w stronę granicy, do której zbliżyła się bardziej, aniżeli chciała. Stała bowiem tylko parę kroków od oznaczeń granicznych, gdzie chciała po prostu przejść na tyle blisko, by widzieć tą granicę, a niekoniecznie aż tak się do niej zbliżać. Na gromowych terenach mogła dostrzec srebrnoczarnego, pręgowanego kocura. Musiał już ją zauważyć, może nawet szybciej, niż do niej dotarła jego obecność, bo w sumie wiatr nie wiał specjalnie na jej korzyść, żeby mogła go wyczuć z daleka, a akurat jej wzrok skupił się na kępie liści, które niebezpiecznie zaszurały.
Widocznie on również patrolował teren po swojej stronie wypatrując niebezpieczeństw od ich granicy. Wiewiórka na chwilę skamieniała, jakby nie wiedziała co zrobić, po czym postanowiła zadziałać przyjacielsko, choć gdy się odezwała, jej głos zdołał trochę zadrżeć.
- Witam! - przywitała się grzecznie z kotem zza granicy, uważnie obserwując jego reakcję na jej pojawienie się i powitanie, delikatnie strzygąc uszami i lustrując go wzrokiem.
Ponadprzeciętnie duży, masywny kocur o długim czarno srebrnym futrze z ciemniejszymi, tygrysimi pręgami. Białe znaczenia okalają jego pyszczek i ciągną się przez pierś po brzuch, tworząc także krótkie skarpetki na wszystkich łapach. Ma jasnoróżowy nos oraz duże, spiczaste uszy, zaś jego oczy są lekko skośne w kolorze zielono miętowym.
Spokojny; nieufny; paranoik; duża samoocena; realista; inteligentny; z dysocjacyjnym zaburzeniem osobowości; obserwator; poważny
Zmysły wyczulone, uszy nastawione i oczy szeroko otwarte. Nie umknął nam zapach jeszcze intensywniejszy od tego ogólnego, co zwróciło naszą uwagę. Najwyraźniej patrol nie przechodził, tylko tutaj jest. Być może w postaci jednego kota albo dwóch, tego już nie wiem. W końcu jednak dostrzegliśmy owego rzecznego delikwenta, który wyróżniał się wśród otoczenia rudym kolorem. Już my zdecydowanie bardziej wtapialiśmy się w otoczenie ze swoim czarno srebrno białym futrem. Niezbyt mnie to interesowało, właściwie to mieliśmy sobie już stąd iść, jednak rzeczniaczka postanowiła podejść bliżej i się przywitać. (Zobaczmy więc, czy jest interesująca) I co ma sobą do zaoferowania.
- Dzień dobrry - zatrzymałem się i odwróciłem w jej stronę, podnosząc głowę przy tym lekko do góry. - Porranny patrrol? Pogoda wrręcz wyśmienita, nie za zimno, nie za ciepło, a jak ty uważasz? Odpowiada ci taka porra? - postanowiłem wybadać grunt, specjalnie schodząc na tak prymitywny temat jak pogoda. Zobaczymy, jaka okaże się być rzeczna kotka. W zasadzie to nigdy nie rozmawialiśmy wcześniej z kimś rzeki, przekonajmy się więc, jak to jest.
.................................♣ ............................................ Lights areflashing, colors are blurring ..............................................There are patterns in my mind ................................................Things are hidden to the world around me ..................♣BUT STILL THEY SAY I'M BLIND
................................................They wrap me up in a web of lies ◊ ................................................Meet the man who's locked inside .....................................................I'm too many people in too many places ..........................................................I've...a...split...personality .................................._______________________
Jest mała i drobna. Znajduje się w dolnej granicy wzrostu kotek w tym klanie. Posiada krótkie, jasnorude futerko, pokryte ciemniejszymi, klasycznymi pręgami. Pod tym futerkiem skrywa smukłe, chude ciałko, pod którym prześwitują żebra, oraz ledwo widoczne mięśnie. Jej pyszczek jest okrągły i krótki, a na jego końcu widoczny jest różowy nosek. Nad nim widoczne są żółte, duże oczy. Na krańcu głowy posiada długie uszka. Ma strasznie długie i gęste białe wąsy. Przy pyszczku i oczkach jej sierść jest jaśniejsza. Podobnie, chociaż nie tak widoczne przejaśnienia są również na jej klatce piersiowej, brzuchu, oraz wewnętrznej części ud. Jej futerko jest wiecznie zadbane, ponieważ bardzo o nie dba; uważa że jakoś trzeba się prezentować!
Jest typowym introwertykiem. Uwielbia siedzieć sama i po prostu myśleć, obserwować otoczenie. Jednak, jak każdy, czasem potrzebuje obecności innego kota. Jest ona kotką mało rozmowną, wręcz ociekającą nieśmiałością, dopóki kogoś bliżej nie pozna. Zazwyczaj jest optymistką - stara się widzieć wszystko w różowych barwach. Jest bardzo empatyczna. Na pewno chętnie wysłucha i służy jako ostoja do wypłakania się. Jest bardzo niecierpliwa, co ma swoje ujście między innymi w jej czynach - zbytnio się spieszy i robi niektóre rzeczy niedokładnie. Nie ma również idealnej pamięci i często zdarza jej się niektórych rzeczy po prostu zapominać. Jest również niezdarna. Szybko się denerwuje porażkami, ponieważ towarzyszyły jej od kiedy pamięta. Bardzo bierze do siebie wszelkie złe słowa na jej temat. Zazwyczaj jest pełna energii, ale lubi czasami powylegiwać się i nic nie robić przez pół dnia. Szybko się przywiązuje. Nie jest w stanie nic na to poradzić, ale praktycznie każdy, kogo pozna, od razu jest jej przyjacielem. Jest również nieco strachliwa. Jakby przyszło co do czego niewątpliwie prędzej wybrałaby ucieczkę, niż walkę, ponieważ bałaby się co z takiej walki może wyniknąć. Widać u niej typowy brak odwagi również w kontaktach z innymi; czasami zbytnio stresuje się rozmowami, co często widać po tym, że odwraca wzrok, owija ogon dookoła przednich łap, czy cofa uszy.
Widząc, że nie jest już z góry źle nastawiony w jej stronę, nieco się rozluźniła. Nie to, żeby całkowicie, bo nadal była bardzo blisko granicy, a naprzeciwko niej stał gromiak, aczkolwiek nie spinała się już tak bardzo, jak jeszcze chwilę temu. W końcu nie nakrzyczał na nią, nie nasyczał, nie zareagował w żaden sposób agresywnie, a jednak odpowiedział na przywitanie i zaczął jakiś neutralny temat. Ruda wojowniczka przycupnęła więc, siadając na tylnych łapach i owijając przednie ogonem, jak zwykle, gdy nie czuła się do końca pewnie - bo co jak co, ale przy granicach nigdy nie czuła się całkowicie pewnie. Nie ważne, czy koty z którymi rozmawiała były całkowicie przyjaźnie nastawione, czy nie - aczkolwiek czasami wyłączała myślenie, to prawda akurat.
- Tak, dokładnie - odpowiedziała, uśmiechając się delikatnie i przyciskając ogon ściślej do łap, gdy zawiał chłodny wiatr. Pogoda co prawda nie była jakaś okropna, właściwie, jak na Porę Nagich Drzew było całkiem ciepło. Można nawet powiedzieć, że to Pora Opadających Liści była gorsza pod względem temperatur, bo wiele razy na polowaniach zmarzła, a teraz? Teraz mimo iż było chłodno, owszem, to przynajmniej nie mroźnie. - Och, tak, pogoda jest cudna. Jest... W sam raz. Co prawda, czasem zawieje chłodniejszy wiatr, ale wcale nie jest zimno, lubię taką pogodę - odpowiedziała wesoło, łatwo załapując niby banalny temat o pogodzie. Właściwie, był to jeden z jej ulubionych tematów, gdy nie miała o czym już mówić, więc kompletnie jej on nie przeszkadzał. Ba, była w nim praktycznie ekspertką! - No i jeśli chodzi o porę dnia, to szczerze, jest ona moją ulubioną. Uwielbiam wstawać razem ze słońcem, albo przed nim i wybierać się na trening, albo polowanie. A dzisiaj akurat przypadł mi patrol, więc... Cieszę się. A co z tobą? Też patrolujesz? - palnęła, chociaż nie widziała żadnego innego powodu co miałby robić akurat na granicach. Chociaż, kto wie, może sobie spaceruje i mu się doszło aż tutaj? Jej ostatnio tak się zaszło, jak się zamyśliła i doszła aż do czterech dębów, ale może tylko ona jest tak nieuważna, żeby iść przez tereny poza obozem i się zamyślić, hm.
Ponadprzeciętnie duży, masywny kocur o długim czarno srebrnym futrze z ciemniejszymi, tygrysimi pręgami. Białe znaczenia okalają jego pyszczek i ciągną się przez pierś po brzuch, tworząc także krótkie skarpetki na wszystkich łapach. Ma jasnoróżowy nos oraz duże, spiczaste uszy, zaś jego oczy są lekko skośne w kolorze zielono miętowym.
Spokojny; nieufny; paranoik; duża samoocena; realista; inteligentny; z dysocjacyjnym zaburzeniem osobowości; obserwator; poważny
Kotka wydaje się być dosyć nieśmiała, niepewna, zupełnie jakby obawiała się czegoś. (Może i słusznie). Na pewno nie jestem tak głupi, by atakować kogoś bez powodu, szczególnie gdy nie robi nic i nie mam do tego powodu. Nie przekracza granicy, dopiero gdyby to zrobiła to musiałbym ostrzej zareagować.
Cóż, najwyraźniej nadeszła taka pora, może jeszcze nadejdzie czas mrozu i zimy. Szczerze mówiąc to wyczekuję go, nie po to mamy takie grube i puszyste futro. W przeciwieństwie do.. rudej kotki.
- Nie czujesz się zziębnięta? - zapytałem mrużąc lekko oczy. No proszę taka małomówna się okazała na początku, a teraz taka gaduła się w niej zrobiła. Mamy do czynienia z rzeczna wojowniczką czy terminatorką? Ciężko powiedzieć, wydaje się być mała, ale to może złudzenie. W końcu górujemy nad zdecydowana większością znanych kotów. Może jedynie z Cyprys jesteśmy równi, nie wiem.
- Mhm. Patrrol o brzasku czy nocy jest zdecydowanie ciekawszy niż ten w śrrodku dnia. A jak cię zwą, rzeczniaczko? - bo na treningi, patrole i polowania można iść będąc i terminatorem. Ale cóż, my również lubimy wstawać wcześnie i wychodzić z obozu. Podobnie z chłodną pogoda. Wciąż jednak nie jestem w stanie jednoznacznie stwierdzić, czy rozmowa z rudą kotką okaże się być ciekawa czy nie. Zobaczymy.
.................................♣ ............................................ Lights areflashing, colors are blurring ..............................................There are patterns in my mind ................................................Things are hidden to the world around me ..................♣BUT STILL THEY SAY I'M BLIND
................................................They wrap me up in a web of lies ◊ ................................................Meet the man who's locked inside .....................................................I'm too many people in too many places ..........................................................I've...a...split...personality .................................._______________________
Jest mała i drobna. Znajduje się w dolnej granicy wzrostu kotek w tym klanie. Posiada krótkie, jasnorude futerko, pokryte ciemniejszymi, klasycznymi pręgami. Pod tym futerkiem skrywa smukłe, chude ciałko, pod którym prześwitują żebra, oraz ledwo widoczne mięśnie. Jej pyszczek jest okrągły i krótki, a na jego końcu widoczny jest różowy nosek. Nad nim widoczne są żółte, duże oczy. Na krańcu głowy posiada długie uszka. Ma strasznie długie i gęste białe wąsy. Przy pyszczku i oczkach jej sierść jest jaśniejsza. Podobnie, chociaż nie tak widoczne przejaśnienia są również na jej klatce piersiowej, brzuchu, oraz wewnętrznej części ud. Jej futerko jest wiecznie zadbane, ponieważ bardzo o nie dba; uważa że jakoś trzeba się prezentować!
Jest typowym introwertykiem. Uwielbia siedzieć sama i po prostu myśleć, obserwować otoczenie. Jednak, jak każdy, czasem potrzebuje obecności innego kota. Jest ona kotką mało rozmowną, wręcz ociekającą nieśmiałością, dopóki kogoś bliżej nie pozna. Zazwyczaj jest optymistką - stara się widzieć wszystko w różowych barwach. Jest bardzo empatyczna. Na pewno chętnie wysłucha i służy jako ostoja do wypłakania się. Jest bardzo niecierpliwa, co ma swoje ujście między innymi w jej czynach - zbytnio się spieszy i robi niektóre rzeczy niedokładnie. Nie ma również idealnej pamięci i często zdarza jej się niektórych rzeczy po prostu zapominać. Jest również niezdarna. Szybko się denerwuje porażkami, ponieważ towarzyszyły jej od kiedy pamięta. Bardzo bierze do siebie wszelkie złe słowa na jej temat. Zazwyczaj jest pełna energii, ale lubi czasami powylegiwać się i nic nie robić przez pół dnia. Szybko się przywiązuje. Nie jest w stanie nic na to poradzić, ale praktycznie każdy, kogo pozna, od razu jest jej przyjacielem. Jest również nieco strachliwa. Jakby przyszło co do czego niewątpliwie prędzej wybrałaby ucieczkę, niż walkę, ponieważ bałaby się co z takiej walki może wyniknąć. Widać u niej typowy brak odwagi również w kontaktach z innymi; czasami zbytnio stresuje się rozmowami, co często widać po tym, że odwraca wzrok, owija ogon dookoła przednich łap, czy cofa uszy.
Nieco próbowała zamaskować swoją niepewność, poprzez paplanie. Niestety, podążała wtedy ze skrajności w skrajność, bo gdy mówiła dużo, to raczej nie zastanawiała się nad tym, co mówi, a potem mówiła same bzdury, chociaż ona była przekonana, że mówi całkowitą prawdę, a do tego gubiła się czasami i to, co mówiła, nie miało większego sensu, bądź mówiła w kółko to samo, ale innymi słowami, bo już się pogubiła. Dodatkowo, najpierw mówiła, a potem myślała, podobnie z działaniem, więc właściwie ta jej gadatliwość nie była w żadnym wypadku na plus. Przynajmniej dla niej, bo gdy już odchodziła od kota, z którym chwilę porozmawiała, to dostrzegała jak bardzo się wygłupiła i potem cały dzień było jej głupio.
- Co prawda, trochę tak, aczkolwiek nie przeszkadza mi to specjalnie. Szczerze, jakbym miała wybierać, czy wolę cieplejsze pory, czy zimniejsze, to niewątpliwie wybrałabym zimniejsze, mimo że... Jestem dość mało przystosowana - opowiedziała na jego pytanie. To była czysta prawda - nie przepadała za gorącem. Owszem, lubiła ciepełko, tak na przykład rozwalić się w jakiejś plamie słońca i zwyczajnie rozkoszować się ciepłem, aczkolwiek nie przepadała za tymi dniami, gdy było niesamowicie gorąco i żeby się ochłodzić trzeba było szukać cienia, jakiś zimniejszych powierzchni, albo chociażby pójść popływać. Za to zima aż tak jej nie przeszkadzała, co prawda było jej zimno, czasami wręcz przeraźliwie, ale gdy tylko weszła do obozu miała milion sposobów na ogrzanie się.
Pokiwała głową na zgodę, aczkolwiek miała małe wątpliwości co do patrolu w nocy. Nigdy nie odważyła się na takowy wyjść, najpóźniej wychodząc wieczorem, gdy jeszcze było jasno. Wybłagała mamę, żeby nie wysyłała jej tak późno, albowiem... Zwyczajnie nieco bała się wychodzić w nocy, miała wtedy wrażenie, że za każdym krzakiem coś się na nią czai, a wszyscy samotnicy wybierają sobie właśnie tę porę, żeby przekraść się przez granicę i zaatakować ją, jak akurat nieco oddali się od reszty patrolu, czy coś. W dzień... Czuła się zwyczajnie bezpieczniejsza.
- Och, właśnie, nie przedstawiłam się! Jestem Wiewiórczy Skok, a ciebie jak zwą? - spytała od razu, chcąc dowiedzieć się jak nazywa się przedstawiciel Gromiaków. Właściwie, miała też ochotę go spytać co u dwójki terminatorów, których niegdyś tutaj spotkała, ale kompletnie nie mogła sobie przypomnieć ich imion...
Ponadprzeciętnie duży, masywny kocur o długim czarno srebrnym futrze z ciemniejszymi, tygrysimi pręgami. Białe znaczenia okalają jego pyszczek i ciągną się przez pierś po brzuch, tworząc także krótkie skarpetki na wszystkich łapach. Ma jasnoróżowy nos oraz duże, spiczaste uszy, zaś jego oczy są lekko skośne w kolorze zielono miętowym.
Spokojny; nieufny; paranoik; duża samoocena; realista; inteligentny; z dysocjacyjnym zaburzeniem osobowości; obserwator; poważny
Do ciepłej pory przystosowane są jedynie koty z krótkim, białym futrem. Dla nas nigdy nie było przyjemne siedzenie i wygrzewanie się na słońcu, może na krótką chwilę, ale na dłuższą metę to jest okropne. Spojrzałem spod lekko przymrużonych oczu na rzeczną kotkę, obserwując ją uważnie. A jeśli zauważyła, to patrzyłem również prosto w jej oczy. Lubiłem utrzymywać w ten sposób kontakt wzrokowy z rozmówcą, przy okazji badając zachowanie.
- Prrawidłowo. - odpowiedziałem krótko. Jeśli chodzi o patrole w nocy, to były one po prostu zdecydowanie ciekawsze. Można było czuć choćby minimalne uczucie niepokoju, którym jednak żywił się bardziej mój towarzysz aniżeli ja, jednak sam również od czasu do czasu lubiłem ten stan. Na pewno nie ciągle, wtedy bym chyba oszalał. Mimo wszystko i tak nie można być naiwnym i mówić, że jest się bezpiecznym. Nigdzie nie jest bezpiecznie. (Bez wyjątku). A najciemniej.. wiadomo gdzie. W obozie.
- Wilczy Ślad. - czyli jednak wojowniczka. A nie wygląda, prędzej uznałbym ją faktycznie za przerośniętą terminatorkę. Nigdy jednak nie sugerowałem się w pełni czymś takim jak wygląd. Mogę mieć jedynie podejrzenia. - Pierrwsza rrozmowa z kimś z Grromu, czy może wrręcz przeciwnie?.
.................................♣ ............................................ Lights areflashing, colors are blurring ..............................................There are patterns in my mind ................................................Things are hidden to the world around me ..................♣BUT STILL THEY SAY I'M BLIND
................................................They wrap me up in a web of lies ◊ ................................................Meet the man who's locked inside .....................................................I'm too many people in too many places ..........................................................I've...a...split...personality .................................._______________________
Jest mała i drobna. Znajduje się w dolnej granicy wzrostu kotek w tym klanie. Posiada krótkie, jasnorude futerko, pokryte ciemniejszymi, klasycznymi pręgami. Pod tym futerkiem skrywa smukłe, chude ciałko, pod którym prześwitują żebra, oraz ledwo widoczne mięśnie. Jej pyszczek jest okrągły i krótki, a na jego końcu widoczny jest różowy nosek. Nad nim widoczne są żółte, duże oczy. Na krańcu głowy posiada długie uszka. Ma strasznie długie i gęste białe wąsy. Przy pyszczku i oczkach jej sierść jest jaśniejsza. Podobnie, chociaż nie tak widoczne przejaśnienia są również na jej klatce piersiowej, brzuchu, oraz wewnętrznej części ud. Jej futerko jest wiecznie zadbane, ponieważ bardzo o nie dba; uważa że jakoś trzeba się prezentować!
Jest typowym introwertykiem. Uwielbia siedzieć sama i po prostu myśleć, obserwować otoczenie. Jednak, jak każdy, czasem potrzebuje obecności innego kota. Jest ona kotką mało rozmowną, wręcz ociekającą nieśmiałością, dopóki kogoś bliżej nie pozna. Zazwyczaj jest optymistką - stara się widzieć wszystko w różowych barwach. Jest bardzo empatyczna. Na pewno chętnie wysłucha i służy jako ostoja do wypłakania się. Jest bardzo niecierpliwa, co ma swoje ujście między innymi w jej czynach - zbytnio się spieszy i robi niektóre rzeczy niedokładnie. Nie ma również idealnej pamięci i często zdarza jej się niektórych rzeczy po prostu zapominać. Jest również niezdarna. Szybko się denerwuje porażkami, ponieważ towarzyszyły jej od kiedy pamięta. Bardzo bierze do siebie wszelkie złe słowa na jej temat. Zazwyczaj jest pełna energii, ale lubi czasami powylegiwać się i nic nie robić przez pół dnia. Szybko się przywiązuje. Nie jest w stanie nic na to poradzić, ale praktycznie każdy, kogo pozna, od razu jest jej przyjacielem. Jest również nieco strachliwa. Jakby przyszło co do czego niewątpliwie prędzej wybrałaby ucieczkę, niż walkę, ponieważ bałaby się co z takiej walki może wyniknąć. Widać u niej typowy brak odwagi również w kontaktach z innymi; czasami zbytnio stresuje się rozmowami, co często widać po tym, że odwraca wzrok, owija ogon dookoła przednich łap, czy cofa uszy.
Wiewiórka również nie przepadała za zbyt długim wygrzewaniem się na słońcu w ciepłe pory. Owszem, lubiła się czasami wyciągnąć na słoneczku, rozprostować wszelkie kończyny i zwyczajnie sobie poleżeć, pokorzystać z ładnej pory. Jednak, po jakimś czasie robiło jej się zwyczajnie gorąco. A gorąca ona nienawidziła. Mówiła prawdę o tym, że jakby miała wybierać gorące i zimne dni, to wybrałaby zimne. Może i nie chroniło jej grube, długie futro, a tylko to króciutkie, które średnio odpierało zimne ataki wiatru, aczkolwiek potrafiła się w miarę przyzwyczaić do tych warunków. Biegała, skakała, zwijała się w kłębek w swoim legowisku - i było jej zwyczajnie cieplej. Jednak gdy chodziło o gorąc - to jedyne co mogła na to poradzić to iść się potaplać w rzece - aczkolwiek to i tak pomagało tylko na chwilę, dopóki nie zaczęła schnąć. Więc cóż, mimo nieprzystosowania - wolała Porę Nagich Drzew. Och, och, no właśnie - był jeszcze śnieg, którego też lubiłą, o.
Faktycznie, gdyby ocenić ją po wyglądzie mogła sprawiać wrażenie o wiele młodszej, niż faktycznie, a na pewno nie wyglądała jak przeciętna wojowniczka. Albowiem przeciętne wojowniczki przewyższały ją o głowę. I raczej nie wyglądały tak drobno z żadnej możliwej strony. Cóż, magia urodzenia się ostatniej w tak dużym miocie, gdzie nawet w łonie matki nie umiała sobie poradzić.
- Już kiedyś zdarzyło mi się spotkać z dwoma kotami z klanu Gromu. Kojarzysz ich może? Rydzowa Łapa i Zamarznięta Łapa - rzuciła chcąc od razu spytać o te koty, skoro już jej się o nich przypomniało chwilę temu, a kocur zagadał na taki temat, że mogła spokojnie o to spytać, bo wpasowywało się w to o co spytał. - Chciałabym wiedzieć co u nich, jak im się powodzi, och, i jakbyś mógł ich może pozdrowić kiedyś ode mnie? - spytała wesoło. Co prawda, Rydz nie wyglądał wtedy na zbytnio zadowolonego ze spotkania jej jak i Ważki, za to biała kocica, z którą wtedy był, była całkiem ciekawa i mimo że ruda nie odezwała się prawie wcale, to miło wspominała rozmowę z nią. - A jak z tobą? Rozmawiałeś kiedyś z kimś z rzeki? - obiła pytanie. Robiła to niesamowicie często, ale było skuteczne - zazwyczaj wtedy rozwijała się jakaś rozmowa, potrafiło jej się nasunąć parę innych pytań, a tak... Była średnia w wymyślaniu nowych tematów, bo bała się na jakiekolwiek zagadywać, szczególnie obcego kota i to jeszcze z innego klanu.
Ponadprzeciętnie duży, masywny kocur o długim czarno srebrnym futrze z ciemniejszymi, tygrysimi pręgami. Białe znaczenia okalają jego pyszczek i ciągną się przez pierś po brzuch, tworząc także krótkie skarpetki na wszystkich łapach. Ma jasnoróżowy nos oraz duże, spiczaste uszy, zaś jego oczy są lekko skośne w kolorze zielono miętowym.
Spokojny; nieufny; paranoik; duża samoocena; realista; inteligentny; z dysocjacyjnym zaburzeniem osobowości; obserwator; poważny
Rydzowa Łapa i Zamarznięta Łapa.. Czyli to dosyć przestarzałe informacje. Głupie pytanie, czy ich kojarzę. Jestem wojownikiem i dosyć dziwnym byłoby, gdybym nie znał chociażby terminatorów i wojowników z własnego klanu. Kociaki już są mniej znane, ale nie wszystkie. Ciekawe przypadku rzucają się w oczy już za młody.
- Zostali wojownikami, Rrydzowe Futro i Zamarrznięta Sadzawka, która niedawno zginęła - całość o tym, że byli razem i mają kociaki, można już pominąć. W sumie dosyć tragiczna historia, ale na pewno ja nie zamierzam jej opowiadać rzecznej kotce. Cóż, skinąłem głową. Pozdrowić mogę Rydzowe Futro, a jak się powodzi, to może się kotka domyślić.
- Nie, jesteś pierrwsza - i masz ten zaszczyt, by zaprezentować sobą przed nami Klan Rzeki. Na razie nieco neutralnie to wyszło, czyli szału nie ma, ale tragedii również. Może wojowniczka Klanu Rzeki jeszcze zrobi coś interesującego. Na razie jednak uważnie ją obserwowałem.
.................................♣ ............................................ Lights areflashing, colors are blurring ..............................................There are patterns in my mind ................................................Things are hidden to the world around me ..................♣BUT STILL THEY SAY I'M BLIND
................................................They wrap me up in a web of lies ◊ ................................................Meet the man who's locked inside .....................................................I'm too many people in too many places ..........................................................I've...a...split...personality .................................._______________________
Jest mała i drobna. Znajduje się w dolnej granicy wzrostu kotek w tym klanie. Posiada krótkie, jasnorude futerko, pokryte ciemniejszymi, klasycznymi pręgami. Pod tym futerkiem skrywa smukłe, chude ciałko, pod którym prześwitują żebra, oraz ledwo widoczne mięśnie. Jej pyszczek jest okrągły i krótki, a na jego końcu widoczny jest różowy nosek. Nad nim widoczne są żółte, duże oczy. Na krańcu głowy posiada długie uszka. Ma strasznie długie i gęste białe wąsy. Przy pyszczku i oczkach jej sierść jest jaśniejsza. Podobnie, chociaż nie tak widoczne przejaśnienia są również na jej klatce piersiowej, brzuchu, oraz wewnętrznej części ud. Jej futerko jest wiecznie zadbane, ponieważ bardzo o nie dba; uważa że jakoś trzeba się prezentować!
Jest typowym introwertykiem. Uwielbia siedzieć sama i po prostu myśleć, obserwować otoczenie. Jednak, jak każdy, czasem potrzebuje obecności innego kota. Jest ona kotką mało rozmowną, wręcz ociekającą nieśmiałością, dopóki kogoś bliżej nie pozna. Zazwyczaj jest optymistką - stara się widzieć wszystko w różowych barwach. Jest bardzo empatyczna. Na pewno chętnie wysłucha i służy jako ostoja do wypłakania się. Jest bardzo niecierpliwa, co ma swoje ujście między innymi w jej czynach - zbytnio się spieszy i robi niektóre rzeczy niedokładnie. Nie ma również idealnej pamięci i często zdarza jej się niektórych rzeczy po prostu zapominać. Jest również niezdarna. Szybko się denerwuje porażkami, ponieważ towarzyszyły jej od kiedy pamięta. Bardzo bierze do siebie wszelkie złe słowa na jej temat. Zazwyczaj jest pełna energii, ale lubi czasami powylegiwać się i nic nie robić przez pół dnia. Szybko się przywiązuje. Nie jest w stanie nic na to poradzić, ale praktycznie każdy, kogo pozna, od razu jest jej przyjacielem. Jest również nieco strachliwa. Jakby przyszło co do czego niewątpliwie prędzej wybrałaby ucieczkę, niż walkę, ponieważ bałaby się co z takiej walki może wyniknąć. Widać u niej typowy brak odwagi również w kontaktach z innymi; czasami zbytnio stresuje się rozmowami, co często widać po tym, że odwraca wzrok, owija ogon dookoła przednich łap, czy cofa uszy.
Domyślała się, że są już wojownikami. W końcu minęło sporo czasu od ich spotkania, prawie pełen obieg pór! Dziwnym byłoby, gdyby oboje nie dorobili się wojowniczego tytułu, aczkolwiek kto wie, jacy byli tak naprawdę? Może tak naprawdę sprawiali tylko wrażenie, że są tacy mili (Rydz trochę mniej), a tak naprawdę byli dość nieznośni i sprawiali masę problemów? Nah, wątpiła w to.
Słysząc, iż Zamarznięta Sadzawka niedawno zginęła zdębiała. Co... Ta śliczna, młoda kotka, która była... Pewnie nie wiele starsza niż ona i Ważka... Zginęła? Spuściła wzrok na swoje łapki, milcząco przyswajając sobie te informacje do serca. Koty ginęły, owszem, ale... Nigdy nie była w stanie się z tym pogodzić. Szczególnie tak... Młodo. Bo ile kotka mogła mieć? Nie więcej niż 35-40 księżyców! Ponad połowa życia jeszcze była przed nią! Huh, czasami życie było takie niesprawiedliwe.
- Och... - wymiauczała, cofając uszka do tyłu. Fakt, teraz już nie musiała wiedzieć co u nich, bo się domyślała. Wyglądali na dobrych przyjaciół, więc pewnie rudy był teraz załamany, skoro stało się to niedawno, jak powiedział Wilk.
Słysząc, że jest pierwsza uśmiechnęła się nieśmiało, delikatnie drepcząc przednimi łapkami w miejscu. Czy to mogło znaczyć, że teraz jego opinia na temat Klanu Rzeki będzie trochę... Zależna od niej? Od tego jak się zachowuje i w ogóle? No to klops, Rzeka może się pożegnać z dobrą opinią! Bo... Właściwie to nie wiedziała na jaki temat jeszcze mogłaby zagadać, więc zwyczajnie siedziała, wpatrzona w swoje łapy i drzewa dookoła. Zagadała dopiero po chwili, średnio zadowolona z tematu, ale... To było jedyne, co jej wpadło do zwykle pustego łebka.
- Cóż... A u was w klanie... Dużo kotów umie łowić, albo pływać? Na przykład... Ty? - palnęła, delikatnie przekrzywiając głowę. Zawsze ciekawiło ją jak to jest z innymi klanami. Wiedziała, że nie każdy to potrafi, ale ciekawiła się, czy jest to umiejętność znana większości czy może mniejszości.
Ponadprzeciętnie duży, masywny kocur o długim czarno srebrnym futrze z ciemniejszymi, tygrysimi pręgami. Białe znaczenia okalają jego pyszczek i ciągną się przez pierś po brzuch, tworząc także krótkie skarpetki na wszystkich łapach. Ma jasnoróżowy nos oraz duże, spiczaste uszy, zaś jego oczy są lekko skośne w kolorze zielono miętowym.
Spokojny; nieufny; paranoik; duża samoocena; realista; inteligentny; z dysocjacyjnym zaburzeniem osobowości; obserwator; poważny
Spodziewałem się tego typu reakcji u rzecznej wojowniczki. Dowiadywanie się o czyjejś śmierci niekoniecznie jest przyjemne, jeśli się kogoś zna. Ja nie wiem, jak zareagowałbym w przypadku takiej sytuacji. Podejrzewam jednak, że z pewnością nie popadłbym w smutek, rozpacz i inne takie. My jesteśmy ponad to. (Zawsze lepsi)
Nieznacznie przekrzywiłem głowę na bok, w dalszym ciągu obserwując Wiewiórczy Skok. (Denerwuje się) Skąd wiesz? (Przeczucie) Postanowiłem zaufać intuicji mojego towarzysza, choć rzeczna kotka wydawała się być raczej po prostu niepewna. Po chwili znowu zaczęła jakiś temat, niezbyt interesujący, ale niech będzie. Być może potrzebujemy od czasu do czasu zwykłej, szarej rozmowy, nieprzepełnionej ukrytymi znaczeniami i nietypowymi pytaniami.
- Czy dużo to ciężko stwierrdzić, raczej jest to mniejszość. Ja umiem łowić rryby. - odpowiedziałem, podnosząc podbródek lekko do góry. (Mamy szansę!) Chyba nawet wiem, co masz na myśli, bracie. - W jaki sposób się pływa? - zapytałem po paru uderzeniach serca. No, zdradź nam ten sekret, powiedz.
.................................♣ ............................................ Lights areflashing, colors are blurring ..............................................There are patterns in my mind ................................................Things are hidden to the world around me ..................♣BUT STILL THEY SAY I'M BLIND
................................................They wrap me up in a web of lies ◊ ................................................Meet the man who's locked inside .....................................................I'm too many people in too many places ..........................................................I've...a...split...personality .................................._______________________
Jest mała i drobna. Znajduje się w dolnej granicy wzrostu kotek w tym klanie. Posiada krótkie, jasnorude futerko, pokryte ciemniejszymi, klasycznymi pręgami. Pod tym futerkiem skrywa smukłe, chude ciałko, pod którym prześwitują żebra, oraz ledwo widoczne mięśnie. Jej pyszczek jest okrągły i krótki, a na jego końcu widoczny jest różowy nosek. Nad nim widoczne są żółte, duże oczy. Na krańcu głowy posiada długie uszka. Ma strasznie długie i gęste białe wąsy. Przy pyszczku i oczkach jej sierść jest jaśniejsza. Podobnie, chociaż nie tak widoczne przejaśnienia są również na jej klatce piersiowej, brzuchu, oraz wewnętrznej części ud. Jej futerko jest wiecznie zadbane, ponieważ bardzo o nie dba; uważa że jakoś trzeba się prezentować!
Jest typowym introwertykiem. Uwielbia siedzieć sama i po prostu myśleć, obserwować otoczenie. Jednak, jak każdy, czasem potrzebuje obecności innego kota. Jest ona kotką mało rozmowną, wręcz ociekającą nieśmiałością, dopóki kogoś bliżej nie pozna. Zazwyczaj jest optymistką - stara się widzieć wszystko w różowych barwach. Jest bardzo empatyczna. Na pewno chętnie wysłucha i służy jako ostoja do wypłakania się. Jest bardzo niecierpliwa, co ma swoje ujście między innymi w jej czynach - zbytnio się spieszy i robi niektóre rzeczy niedokładnie. Nie ma również idealnej pamięci i często zdarza jej się niektórych rzeczy po prostu zapominać. Jest również niezdarna. Szybko się denerwuje porażkami, ponieważ towarzyszyły jej od kiedy pamięta. Bardzo bierze do siebie wszelkie złe słowa na jej temat. Zazwyczaj jest pełna energii, ale lubi czasami powylegiwać się i nic nie robić przez pół dnia. Szybko się przywiązuje. Nie jest w stanie nic na to poradzić, ale praktycznie każdy, kogo pozna, od razu jest jej przyjacielem. Jest również nieco strachliwa. Jakby przyszło co do czego niewątpliwie prędzej wybrałaby ucieczkę, niż walkę, ponieważ bałaby się co z takiej walki może wyniknąć. Widać u niej typowy brak odwagi również w kontaktach z innymi; czasami zbytnio stresuje się rozmowami, co często widać po tym, że odwraca wzrok, owija ogon dookoła przednich łap, czy cofa uszy.
Faktycznie, denerwowała się. Czuła się dziwnie, wiedząc, że jest pierwszą rzeczniaczką, którą spotkał Wilk. Jakby... Ona na podstawie Zamarzniętej i Rydzowej Łapy nieświadomie wyrobiła sobie trochę opinię o Gromie. Uważała koty urodzone w tym klanie za całkiem miłe, ale jednocześnie nieco podejrzliwe. Podobnie było z Wichrem - spotykając różne koty uznała, że ten klan jest bardzo spokojny i przyjazny. Co więc na temat rzeki pomyśli sobie kocur, który spotkał ją jako pierwszą?
Huh, czyli tak jak myślała - oczywistym jest, że nie każdy w tym klanie będzie umiał pływać, czy łowić ryby, bo właściwie były to umiejętności prawie zarezerwowane dla Rzeki. Dużo kotów tego nie umiało, przez co nie mogło tego przekazać dalej, a inni uważali pewnie obcowanie z wodą za coś niezbyt przyjemnego. I nie dziwiła się, sama początkowo nie mogła się przekonać by wejść do rzeki i się przepłynąć i jeszcze dłuższy czas nie było to dla niej miłe przeżycie, bo zwyczajnie bała się, że zrobi coś nie tak i pójdzie na dno. Jednak, jak się okazało i jak przystało na Rzeczniaka - była urodzoną pływaczką!
Wtedy też srebrny zadał jej pytanie odnośnie nauki pływania. Wojowniczka zastrzygła uszami, jakby upewniając się, iż dobrze usłyszała i szeroko się uśmiechnęła. Lubiła dzielić się wszelkimi umiejętnościami typowymi dla rzeki. Nie wiedziała czemu dokładnie, ale było coś fajnego w tłumaczeniu komuś na czym polega łowienie, czy pływanie. Chętnie by nawet to Gromiakowi pokazała, ale... Było trochę za zimno na próbę pływania. Nawet, jeśli Pora Nagich Drzew przebiegała łagodnie w tym roku, to tylko mysi móżdżek wskoczyłby do tak zimnej wody.
- Cóż, wystarczy się zanurzyć w wodzie i aktywnie przebierać łapami, jakby się biegało, pamiętając przy okazji by trzymać pysk poza wodą. Może się wydać ci to śmieszne - w końcu logiczne, aczkolwiek dużo kotów ze stresu o tym zapomina - wyjaśniła. Sama miała chwilowy problem z trzymaniem pyska poza wodą, więc wiedziała coś o tym. Zresztą, na pewno nie ona jedna. Sama Żmija, gdy uczyła ją pływać o mało co nie zakrztusiła się wodą. - A ogon robi ci trochę za ster, pomaga ci on wybrać kierunek w którym chcesz płynąć - dodała, unosząc wspomnianą część ciała i delikatnie machając nią na boki.
Ponadprzeciętnie duży, masywny kocur o długim czarno srebrnym futrze z ciemniejszymi, tygrysimi pręgami. Białe znaczenia okalają jego pyszczek i ciągną się przez pierś po brzuch, tworząc także krótkie skarpetki na wszystkich łapach. Ma jasnoróżowy nos oraz duże, spiczaste uszy, zaś jego oczy są lekko skośne w kolorze zielono miętowym.
Spokojny; nieufny; paranoik; duża samoocena; realista; inteligentny; z dysocjacyjnym zaburzeniem osobowości; obserwator; poważny
Pływanie to bardzo przydatna umiejętność. Nawet, jak nie wykorzystam jej zbyt wiele razy w życiu, to i tak będę mógł się szczycić, że to potrafię. Zdobycie informacji od rzeczniaczki na ten temat to w tym momencie nasz priorytet. Wyglądało jednak na to, że nie musiałem podejmować żadnego wysiłku intelektualnego na wypadek, gdyby ta nie chciała nam tej informacji podać. (Świetnie!)
- Rrozumiem.. czy ta rzeka, którra przepływa przez wasze terreny i nasze grranice jest odpowiednia do ćwiczeń, nie mając jednocześnie doświadczenia i kogoś, kto mógłby mnie wyłowić? - zadałem bardzo szczere, acz proste i potrzebne pytanie. Nie mieliśmy zamiaru utopić się przy pierwszej okazji, w której będziemy próbować metodę przedstawioną przez Wiewiórczy Skok. Raczej nie podejrzewałem jej o kłamstwo w tej sprawie. Nie wyglądała na.. taką, która celowo podałaby błędne informacje. Po prostu miałem wrażenie, że mówi prawdę. (Nie bądź zbyt naiwny, bracie) Ślepo nie wierzę. Tak czy inaczej, gdyby ta rzeka okazała się być niezbyt dobra do samodzielnej nauki, mogę iść i poszukać czegoś innego. Mam czas, nie śpieszy mi się, zresztą teraz i tak na pewno pływać nie będziemy.
- Długo się tego uczyłaś? Mnie z całą pewnością nie zajmie to długo, jestem sprrawny. Pytam z ciekawości - odezwałem się niespodziewanie, wkraczając na scenę i podnosząc głowę do góry. Moja kolej na rozmowę z rzeczną wojowniczką.
.................................♣ ............................................ Lights areflashing, colors are blurring ..............................................There are patterns in my mind ................................................Things are hidden to the world around me ..................♣BUT STILL THEY SAY I'M BLIND
................................................They wrap me up in a web of lies ◊ ................................................Meet the man who's locked inside .....................................................I'm too many people in too many places ..........................................................I've...a...split...personality .................................._______________________
Jest mała i drobna. Znajduje się w dolnej granicy wzrostu kotek w tym klanie. Posiada krótkie, jasnorude futerko, pokryte ciemniejszymi, klasycznymi pręgami. Pod tym futerkiem skrywa smukłe, chude ciałko, pod którym prześwitują żebra, oraz ledwo widoczne mięśnie. Jej pyszczek jest okrągły i krótki, a na jego końcu widoczny jest różowy nosek. Nad nim widoczne są żółte, duże oczy. Na krańcu głowy posiada długie uszka. Ma strasznie długie i gęste białe wąsy. Przy pyszczku i oczkach jej sierść jest jaśniejsza. Podobnie, chociaż nie tak widoczne przejaśnienia są również na jej klatce piersiowej, brzuchu, oraz wewnętrznej części ud. Jej futerko jest wiecznie zadbane, ponieważ bardzo o nie dba; uważa że jakoś trzeba się prezentować!
Jest typowym introwertykiem. Uwielbia siedzieć sama i po prostu myśleć, obserwować otoczenie. Jednak, jak każdy, czasem potrzebuje obecności innego kota. Jest ona kotką mało rozmowną, wręcz ociekającą nieśmiałością, dopóki kogoś bliżej nie pozna. Zazwyczaj jest optymistką - stara się widzieć wszystko w różowych barwach. Jest bardzo empatyczna. Na pewno chętnie wysłucha i służy jako ostoja do wypłakania się. Jest bardzo niecierpliwa, co ma swoje ujście między innymi w jej czynach - zbytnio się spieszy i robi niektóre rzeczy niedokładnie. Nie ma również idealnej pamięci i często zdarza jej się niektórych rzeczy po prostu zapominać. Jest również niezdarna. Szybko się denerwuje porażkami, ponieważ towarzyszyły jej od kiedy pamięta. Bardzo bierze do siebie wszelkie złe słowa na jej temat. Zazwyczaj jest pełna energii, ale lubi czasami powylegiwać się i nic nie robić przez pół dnia. Szybko się przywiązuje. Nie jest w stanie nic na to poradzić, ale praktycznie każdy, kogo pozna, od razu jest jej przyjacielem. Jest również nieco strachliwa. Jakby przyszło co do czego niewątpliwie prędzej wybrałaby ucieczkę, niż walkę, ponieważ bałaby się co z takiej walki może wyniknąć. Widać u niej typowy brak odwagi również w kontaktach z innymi; czasami zbytnio stresuje się rozmowami, co często widać po tym, że odwraca wzrok, owija ogon dookoła przednich łap, czy cofa uszy.
- Jeśli jest akurat spokojna jest jak najbardziej bezpieczna. Dwa koty, które kiedyś uczyłam pływać już się o tym przekonały. Zresztą, w niektórych miejscach rzeka jest płytsza, więc możesz pływać mniej więcej w tamtych okolicach, jeśli nie będziesz się czuł pewnie - odpowiedziała od razu na jego pytanie. Nie pływała co prawda w rejonach ich granic z gromem, co najwyżej tam łowiła, a pływała bardziej w głębi ich terenów, aczkolwiek nie sądziła, żeby w tym miejscu rzeka jakoś drastycznie różniła się od tej, która płynęła przez środek ich terenów, niedaleko obozu. Pewnie tutaj również były płytsze miejsca, gdzie akurat zebrało się więcej piachu na dnie, czy zwyczajnie przy brzegach było o wiele płycej, niż na środku koryta.
I faktycznie - dwie Wichrzaczki już miały okazję przepłynąć się w tej rzece, aczkolwiek na drugim jej końcu - już na terenach niczyich. Niemniej, nie było tam najpłycej, a jednak obie nie utonęły, chociaż Żmijowa Łapa była tego bliżej, niż na przykład Jagodowa Łapa, albowiem ta pierwsza zakrztusiła się wodą podczas pierwszej próby pływania. Jednak woda była wtedy spokojna, a barwna kotka na tyle spokojna, że nie zaczęła panikować, tylko od razu wróciła na brzeg.
- Ale jak macie jakieś jeziorko, albo większy staw, to możesz poćwiczyć tam, na pewno woda jest bardziej stabilna tam, aniżeli w rzece - podsunęła jeszcze, na wszelki wypadek. Lepiej, żeby uczył się w wodzie stojącej, ale nikt nie zabraniał mu się porywać na rzekę!
Słysząc pytanie o długość nauki początkowo milczała, a jej uszy powędrowały odrobinę do tyłu. Czy długo się uczyła? Cóż, była dość oporną uczennicą i Wydmowy Wiatr musiała ją zabierać parę razy na lekcje pływania, nim nie przestała panikować, że się utopi, ale właściwie, można powiedzieć, że nie licząc panikarstwa to niewątpliwie nauczyła się pierwszego dnia.
- Tak, dość szybko opanowałam machanie łapami - odpowiedziała lekko wymijająco. - Nie wiem, czy to jest po prostu w mojej krwi, jako rzeczniaczki, ale naprawdę łatwo to załapać, jak się pamięta o nosie w górę!- dodała, tym samym bez użycia konkretnych słów, przytakując kocurowi, że niewątpliwie szybko się tego nauczy.
Ponadprzeciętnie duży, masywny kocur o długim czarno srebrnym futrze z ciemniejszymi, tygrysimi pręgami. Białe znaczenia okalają jego pyszczek i ciągną się przez pierś po brzuch, tworząc także krótkie skarpetki na wszystkich łapach. Ma jasnoróżowy nos oraz duże, spiczaste uszy, zaś jego oczy są lekko skośne w kolorze zielono miętowym.
Spokojny; nieufny; paranoik; duża samoocena; realista; inteligentny; z dysocjacyjnym zaburzeniem osobowości; obserwator; poważny
- Czuć "nie pewnie"? Po prostu nie chcę się utopić - odparłem. Przecież to oczywistość. Nie zamierzam szybko umierać, a o jakimś strachu tu nie ma mowy. Śmierć z głupoty nam nie przystoi. Co poniektórym w naszym klanie to tak, ale nie nam. My jesteśmy inni, lepsi, wyjątkowi. Zanim śmierć nas dopadnie, dosięgniemy gwiazd, chwały i wielkości. To nasze przeznaczenie!
Skinąłem głową, nie odpowiadając nic. Nie mamy żadnego jeziorka na terenach klanu, ale rzeczna wojowniczka nie musi o tym przecież wiedzieć. Nie udzielam informacji na temat terenów klanu Gromu. Po co jej by to było?
- Zapamiętam. Być może faktycznie macie to we krrwi - bo ja pływać na pewno nie zamierzałem jakoś bardzo często. Nie było mi to w żaden sposób do szczęścia potrzebne. Byłby to również bardzo komiczny widok - gromiak pływający w rzece. Cyprysowa Łuska widząc mnie w rzece chyba padłaby ze śmiechu.
.................................♣ ............................................ Lights areflashing, colors are blurring ..............................................There are patterns in my mind ................................................Things are hidden to the world around me ..................♣BUT STILL THEY SAY I'M BLIND
................................................They wrap me up in a web of lies ◊ ................................................Meet the man who's locked inside .....................................................I'm too many people in too many places ..........................................................I've...a...split...personality .................................._______________________