Logo Artemidy
Kwiecista Łąka
Uśmiechnął się, gdy partnerka powtórzyła słowa przysięgi i zobowiązała się ich przestrzegać. A jeszcze szerzej uśmiechnął się, gdy i ona włożyła mu stokrotkę między futro i nakazała przysiąc to samo. Cały patrzył w jej oczy z niesamowita powagą, jakby od tego co zaraz powie miała zależeć ich wspólna przyszłość.
- Rowniez przysięgam. Na dobre i na złe. W zdrowiu i w chorobie - przysiągł i gdyby mógł, położyłby łapę na sercu. Następnie powalił Jezioro na ziemię i położył się na niej, mrucząc z zadowoleniem. - Kocham cię. I nie mogę się doczekać jutrzejszego wieczora - powiedział spokojnie, liżąc ją czule po policzku. Mógłby tak spedzic cała wieczność. Tylko on i ona, pod drzewem o zachodzie słońca. Cos niesamowitego.
[Obrazek: qCYKtWC.png]
LVL 6 455 / 500
MedLVL 0 0 / 100
25
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Patrzyła mu prosto w ciemnozłote ślepia, mając wrażenie, że czas się zatrzymał, wiatr nie miał śmiałości nawet dmuchnąć w ich stronę, słońce zadrżało, chowając się za horyzontem, a Gwiezdni i cała Skórka z zapartym tchem obserwowała ich świętą ceremonię. Chłonęła ten widok jak tylko mogła, wiedząc, że zachowa go w pamięci na zawsze, że te słowa, które właśnie teraz wypowiada Skra, wypalają się w jej sercu na zawsze, jakby została naznaczona jemu a on jej. Nie istniało nic innego, tylko oni - razem, na zawsze.
A potem pisnęła zaskoczona, powalona na ziemię, powalona na łące pełnej kwiatów, śmiejąc się głośno i radośnie, a ten dźwięk odbijał się echem po okolicy. Odwzajemniła pieszczochy, liżąc go równie czule i nie powstrzymując się od gilgotek i innych nielegalnych chwytów.
- Kocham cię. I nawet nie masz pojęcia, jak bardzo wyczekuję jutra. Jeśli myślałeś, że dzisiaj wyglądałam dobrze, to jutro padniesz trupem na mój widok! - powiedziała i pocałowała go namiętnie.
.............................................................● ● ●
...................................................................I think it's better when I'm overdramatic
.......................................................................I live in color, never monochromatic
.............................................................................Pop open champagne and I spin up a classic
................................................................................Let's go


.........................................................................» I'm comin' for the gold
.........................................................................» All eyes on me, let's go

................................................................................Let's go
.............................................................................Welcome to the show
.......................................................................All eyes on me, let's go
...................................................................LET'S GO!
» ---- » ---- »
LVL 3 120 / 200
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
10
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Tak, ten moment zdecydowanie wyrył się nie tylko w pamięci młodych zakochanych, ale także i w tych sercach. Przysięgali teraz przed przodkami, którzy z pewnością obserwowali ich ze Srebrnej Skórki, a także i przed samymi sobą. Byli od teraz ze sobą połączeni, już na zawsze.
— Ja też nie mogę się doczekac. Zrobię wszystko żeby jutrzejszy wieczór był niezapomniany. I będę cię trzymał za słowo — zaśmiał się, odwzajemniając pocałunek. Mógłby tak całą noc i w zasadzie trochę tak było, bo leżeli i miziali się tak do momentu, w którym nie było już ciemno i nie wypadało wracać do obozu. Jedno jednak było pewne - to był dopiero początek ich wspólnej przygody, czegoś wielkiego.
[Obrazek: qCYKtWC.png]
LVL 6 455 / 500
MedLVL 0 0 / 100
25
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nie był to jeden z ich zwyczajnych spacerów - ich mała, ślubna ceremonia sprawiła, że Jezioro nareszcie poczuła się pełnoprawnie jego partnerką, ba, nawet kimś więcej - jego bratnią duszą. To, jak bardzo się dopełniali i rozumieli mogli zrozumieć tylko Gwiezdni.
Uśmiechnęła się szeroko na jego słowa i mrugnęła zawadiacko i flirciarsko, jakby podpuszczając go, by tym bardziej o tym myślał. Najważniejsze jednak było to, żeby przygotować się do jutrzejszego wieczoru - a skoro Jeziorko obiecała wyglądać jak milion dolarów, to tak właśnie będzie wyglądać. Chociażby miała pożyczyć grzebień do futra od samych Dwunogów.
Spędzili jeszcze długie minuty przy zachodzie słońca, mrucząc i tuląc się do siebie, podekscytowani i szczęśliwi. Aż w końcu musieli wrócić, by ułożyć się do snu, który prawdopodobnie przez wszystkie te emocje dzisiaj nie nadejdzie. Mimo to jednak Jeziorko uparcie próbowała zasnąć w objęciach ukochanego, wiedząc, że na jutro musi być wyspana - bo to jutrzejsza noc będzie nieprzespana.

/zt x2
.............................................................● ● ●
...................................................................I think it's better when I'm overdramatic
.......................................................................I live in color, never monochromatic
.............................................................................Pop open champagne and I spin up a classic
................................................................................Let's go


.........................................................................» I'm comin' for the gold
.........................................................................» All eyes on me, let's go

................................................................................Let's go
.............................................................................Welcome to the show
.......................................................................All eyes on me, let's go
...................................................................LET'S GO!
» ---- » ---- »
LVL 3 120 / 200
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
10
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Ogółem rzecz ujmując to Zboże nie do końca było zadowolone z biegu własnego życia. Wszystko było spoko i fajnie póki bum, nie było, i Zboże znajdowało się gdzieś poza terenami klanu, gdzieś z jakimś pajacem co to nie chciał jej za dużo nauczyć, a tak w ogóle to czuło że nawet jakby chciało wrócić to nie do końca miało po co. Co było??? Frustrujące w najlepszym wypadku, a w najgorszym takie... Smutne. Ale jak już w sumie wyciągnęło co mogło z tego kota, to stwierdziło, hej, raz rybie śmierć, równie dobrze może wrócić do klanu. W drodze powrotnej przyszykowało jakąś smutną historyjkę że buhuu dwunogi i musiało długooooo wracać, i miało szczerą nadzieję, że nie będzie musiało tej historyjki uwzględniać. Przecież nie było jej ilę? Chwilę? Może dwie chwile. Czas był bez większego znaczenia, więc znając życie nikt nie zauważył nawet zniknięcia takiego mikrusa jak wciąż nie wytrenowany terminator z problemami. Znaczy pewnie Pożar zauważył, jeśli już wyzdrowiał. Może mama. Mama pewnie też zauważyła, i powiedziała tacie. Może wspólnie powiedzieli o tym Bawełnie... Która z kolei na pewno miała to w nosie. Więc to daje.... No kilka kotów. Gorzej, że na zapachu rzeczniaków Zboże nie mogło polegać, bo tego zapachu zwyczajnie nie miało. Do dupy trochę taka sprawa.
Przekroczyło granicę bez zawahania. Było w domu, nie było jej chwila, miała się zatrzymywać? Prosić i błagać o przyjęcie? Nope, nie taki był plan. Zboże wróciło i miało zamiar się zachowywać jak gdyby nigdy nic. Albo rzewnie płakać, że ojlaboga, moje życie smutne jest. Jeszcze nie zdecydowało.
MY DRESS IS ON FIRE
⭑ ⭑ ⭑ ⭑

and I hurl myself, I heal myself, I drag myself
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxlike a rug in the rain
and my S A I N T she is dancing
as every step I choose to take begins to
begins to set the world aflame
LVL 5 195 / 400
MedLVL 0 41 / 100
15
Siła
S
11
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Podczas gdy Zboże jeszcze nie zdecydowało, los czy cokolwiek innego: przypadek pewnie, zdecydował za nie. Nie do końca w tej kwestii, którą rozważało, ale to co miało się wydarzyć, może miało na czymś zaważyć.
Mętna Łapa wybrała się na samotny spacer, który planowała zmodyfikować i zapolować, by zająć czymś myśli i łapy. Nie lubiła poruszać się samotnie w tych okolicach, ale odkąd odbyła sparing z Paprociową Łapą, który tylko utwierdził ją w przekonaniu, że umie walczyć i jest w stanie się obronić, zyskała trochę pewności siebie i złamała dane Gęsiopióremu wiele księżyców temu słowo, że sama nie wyruszy poza Obóz, przed uzyskaniem wojowniczej rangi. Zastanawiała się teraz czemu tak długo przejmowała się tym przyrzeczeniem, skoro ustalenia klanowej hierarchii nigdy nie były dla niej na pierwszym planie i nie podejrzewała, że po samej zmianie drugiego członu imienia przebudzi się w legowisku jako ktoś silniejszy, bardziej sprawny, mądrzejszy. Podejrzewała, że mianowanie nigdy nie będzie dla niej najważniejszą granicą w życiu, oddzielającą coś od czegoś.
Większe szanse na stanie się taką granicą, miało narodzenie się jej rodzeństwa. Nadal nie rozmawiała z ojcem, z matką, co dość oczywiste też nie, bo musiałaby monologować. Nie widziała nawet kociąt. Miotały nią sprzeczne uczucia, gdy cała nasiąknięta wilgocią, parła przez zamoczone trawy i grudy ziemi, które dostawały się jej między grube palce. Wyraz pyska miała zacięty, patrzyła przed siebie. Szła sztywno, jakoś tak do niej niepodobnie. I pewnie minęłaby Zboże, gdyby nie zapach. Rozpoznała zapach. Zatrzymała się nagle, zdając sobie sprawę, że musiało tu być albo jest. Nie miała pewności z powodu deszczu, który przestał padać ledwie przed momentem.
– Zboże?! – donośność i entuzjazm wyczuwalny w jej, zwykle dość wysokim i skrzeczącym głosie, zaskoczył ją samą na tyle, że go nie poznała. Nie widziała Zboża. Ale zdała sobie sprawę, że coś w niej, nawet struny głosowe, mówią jej, że gdzieś tu była. Mały, rudy, przepalony promyk.
.
[Obrazek: VsSF295.gif]
I'M SURE THE CURRENT WON'T MIND IF WE

rest our bodies for the night and leave before sunrise
no one else to disturb us, we enjoy the night
[Obrazek: EFcdnXr.png]
⚓⚓⚓

THE WATER'S COLD AND IT'S DANGEROUS
b u t.. i t.. b r i n g s.. m e.. t o.. l i f e
.
LVL 4 205 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Gdzieś znad rzeki niosły się zapachy. Zimne powietrze przypominało Zbożu, że to już cały obieg pór od kiedy zostało terminatorem. Tyle czasu już minęło... Tyle czasu już Zboże zmarnowało nie zyskując tego co chciało. Tyle czasu samotności, tyle czasu złych decyzji, tyle czasu...
Aż tu nagle głos.
Zboże zatrzymało się w miejscu i rozejrzało po okolicy. Oczy szeroko otwarte, jedno ucho szukające źródła dźwięku. I faktycznie - oto była. Promyk słońca zszedł na ziemię by przywitać Zboże tuż przy samej granicy, i zanim Zboże się zorientowało z jej gardła wydobył się szloch. Zanim się zorientowało postawiło łapy przed siebie, ledwo potykając się o samo siebie, ledwo widząc na oczy, pędząc, pędząc, pędząc.
- Mętka - wyszlochało łamiącym się głosem.
Dopadło do kocicy i samym rozpędem prawie przewróciło oboje. Wtuliło się mocno, wtuliło się jakby jej życie od tego zależało, jakby już nigdy więcej nie miało zaznać ciepła czyjegoś futra, jakby to wszystko było złym snem z którego się właśnie obudziło. Gdzieś na skraju umysłu tłukły się myśli o kłamstwach, ale nie były to myśli zbyt głośne. O wiele głośniejsze były myśli o tym, że Zboże nigdy nie czuło się bardziej samotne niż w momencie gdy na nowo usłyszało głos Mętnej Łapy.
MY DRESS IS ON FIRE
⭑ ⭑ ⭑ ⭑

and I hurl myself, I heal myself, I drag myself
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxlike a rug in the rain
and my S A I N T she is dancing
as every step I choose to take begins to
begins to set the world aflame
LVL 5 195 / 400
MedLVL 0 41 / 100
15
Siła
S
11
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Zanim cokolwiek zobaczyła, zaczęła się rozglądać na wszystkie strony, a całym ciałem odczuwała drgania gruntu, tak intensywnie, jakby w jej kierunku pędził conajmniej spasiony borsuk. Nie bała się jednak, to nie był ten typ zwierza. To w niej pulsowało coś równie intensywnie, wzmagając całościowy efekt. Rude uszy okręcały się prawie całkowicie wokół własnych osi, próbując zlokalizować z której strony, z których krzewów wyskoczy Zboże. To musiała być ona.
Zachwiała się, jakby uderzył w nią kwiecisty podmuch wiatru, tak silny, że prawie ścinający z łap. A ona była przecież taka drobna! Jak to się stało, że miała w sobie taki pęd? Czy przed czymś uciekała, do kogoś się spieszyła, o czymś chciała zapomnieć, czy wręcz przeciwnie: coś sobie może przypomnieć?

Pochłonęła Zboże w swoje rude, ogniste futro, zresztą nie był to pierwszy raz. Kiedyś podobnie ją objęła, opowiadając o walecznej Świetlikowej Gwieździe, walczącym ramię w ramię ze swoim partnerem przeciwko borsukowi; również podczas którejś ceremonii tworzyli dwugłową, rudą instalację pod Mroźną Skałą. Zboże była wtedy jak przedłużenie jej własnego ciała. W pewnym sensie generalnie taka była. Od czasu pogrzebu Rybki wyblakłym, ale promykiem, z których składało się też futerko Mętnej Łapy.
– Cześć mała. – przywitała się, przełykając rozlazłą gulę, która stworzyła się jej w przełyku w bezpośredniej reakcji na stan kotki. Objęła ją czterema łapami, opadając dość zgrabnie na bok. Wyglądało to teraz tak, jakby wyrosła jej dodatkowa warstwa tłuszczyku na brzuchu. Ale tak naprawdę fizycznie obecne ciało Zboża nie było nadmiarem, nie było naroślą na ciele Mętnej Łapy. Zamieszkiwało we fragmencie, w przestrzeni przeznaczonej specjalnie dla niego, dla tego ciała przygotowanej. Zboże było tym kimś, kogo brakowało; kto odchodząc, zabrał część z rudej kotki. Zabrał jeden z promieni. Teraz czuła się pełniejsza, a to stanowiło wyzwalającą ulgę.
.
[Obrazek: VsSF295.gif]
I'M SURE THE CURRENT WON'T MIND IF WE

rest our bodies for the night and leave before sunrise
no one else to disturb us, we enjoy the night
[Obrazek: EFcdnXr.png]
⚓⚓⚓

THE WATER'S COLD AND IT'S DANGEROUS
b u t.. i t.. b r i n g s.. m e.. t o.. l i f e
.
LVL 4 205 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
I zanim Zboże się zorientowało leżały obie na ziemi, przytulone, jak dwie części jednego słońca.
- Ja... - przepraszam? To nie to. - Wróciłom - powierdziało Zboże, ledwie przełykając łzy.
Gdzie się podział ten plan by kłamać? By być pewne siebie i przekonane i wytworzyć swoimi ustami sytuację tak niesamowicie perfekcyjną? Częściowo wyparowało. Częsciowo zostało odłożone na później. Na tę chwilę Zboże było absolutnie obezwładnione faktem, że mogło zwyczajnie, po prostu, kogoś przytulić.

Ale chwila nie trwała aż tak długo. Mimo wszystko... Szczęście było olbrzymie, ale Zboże chciało ruszyć dalej ze swoim życiem. Nie mogło zanurzyć się w ramionach Mętki i przestać istnieć nie ważne jak tego chciało. A chciało, a pragnęło, tak bardzo, tak niesamowicie mocno. Chęć pozostania w miejscu była bliska obezwładniającej, ale jednak Zboże zmusiło się by wstać. Z uśmiechem na pyszczku pociągnęło nosem, usiadło i wytarło łapą łzy z oczu.
- Myślisz, że Ćmia Gwiazda zauważyła, że mnie nie było?
MY DRESS IS ON FIRE
⭑ ⭑ ⭑ ⭑

and I hurl myself, I heal myself, I drag myself
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxlike a rug in the rain
and my S A I N T she is dancing
as every step I choose to take begins to
begins to set the world aflame
LVL 5 195 / 400
MedLVL 0 41 / 100
15
Siła
S
11
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Wspólna chwila przemknęła bardzo szybko, niczym drobna i zwinna rybka tuż pod powierzchnią wody. Grunt, że Zboże wróciła. Czemu zniknęła? To tylko teoretycznie mogło interesować Mętną Łapę, bo gdy w grę wchodziła cała gama uczuć – różnorodna niczym wielobarwne liście, których wokół było już jak na lekarstwo, gdyż wszystkie poszarzały lub zaczęły wpadać w brązy – uruchamiająca się na widok rudego, drobnego ciałka, o jaką to gamę, by siebie nie podejrzewała; to zdecydowania przestawała myśleć rzeczowo i kategoriami zwykle dość typowymi dla swego rozumowania (czemu było w sumie, tak na codzień dla rudej dość kluczowe).
Liczyła się faktura futerka pod łapami; wilgotne policzki i znajoma mordka, jedna z wielu utraconych przez ostatnie księżyce, a tak bardzo potrzebna dla wspólnoty. Tak, włochata była zdania, że nie cieszy się jedynie z czysto egoistycznych pobudek, poza tym czuła, że również Zboże potrzebuje Rzeki, choć nie padło to z jej warg.
Mętlik usiadła przy Zbożu i spostrzegła, że powracająca utraciła, w zasadzie w całości, wcześniej postrzępione, lewe ucho. Stan sierści oceniła na zadowalający, więc nie mogła mieć ogromnych problemów ze zdobywaniem pożywienia. Dała sobie radę, gdziekolwiek była i ta duma wystarczyła terminatorce, by uśmiechnąć się do niej pokrzepiająco, a w myślach podjęła już decyzję. Poprowadzi kotkę prosto do Obozu. W końcu Zboże samo przekroczyło granicę, pamiętało drogę do domu, do jego centrum, a poza tym, były tu we dwie, same. Miała ją zostawiać i sprowadzać posiłki? Bezsensowne, biorąc jeszcze po uwagę ostatnią misję pod tytułem Karasiowa Ość. Najwyżej ktoś odeskortuje potem Zboże na Ziemie Niczyje, ale Mętna Łapa wierzyła w taki scenariusz w podobnym stopniu, co w latające jeże czy ryby.
– Zaraz się przekonamy. – miauknęła, podnosząc się żywiołowo. – Wstawaj, idziemy do domu.
.
[Obrazek: VsSF295.gif]
I'M SURE THE CURRENT WON'T MIND IF WE

rest our bodies for the night and leave before sunrise
no one else to disturb us, we enjoy the night
[Obrazek: EFcdnXr.png]
⚓⚓⚓

THE WATER'S COLD AND IT'S DANGEROUS
b u t.. i t.. b r i n g s.. m e.. t o.. l i f e
.
LVL 4 205 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Idziemy do domu powiedziała Mętka, a ciężki kamień upadł na dno Zbożowego żołądka. Dom. Jak ją przyjmą? A jeśli nie przyjmą? No byłoby głupio gdyby nie przyjęli. Ogółem cała sytuacja była dość głupia. Ale po księżycach włóczenia się, gdy częściej jej w obozie nie było niż była, gdy w końcu przekroczyło granicę, gdy w końcu zaznało świata... Okazało się, że świat był nudny i wymagający, a koty na których Zbożu zależało tuż obok. A co najmniej kilka z nich. A co najmniej Mętka. Mętka żyła tutaj, i Zboże nie wyobrażało sobie, by kiedykolwiek stąd odeszła z własnej woli. Mętka była zbudowana inaczej niż Zboże, zdecydowanie. I kiedyś Zboże sobie powiedziało... Ale patrząc na nią teraz wiedziało, że mogłoby wywrócić świat do góry nogami, gdyby tylko Mętka poprosiła.
- Wracajmy - powiedziało, z trudem udawając że burza emocji wcale nie czaiła się tuż za maską pogodnego uśmiechu.

//zt x2
MY DRESS IS ON FIRE
⭑ ⭑ ⭑ ⭑

and I hurl myself, I heal myself, I drag myself
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxlike a rug in the rain
and my S A I N T she is dancing
as every step I choose to take begins to
begins to set the world aflame
LVL 5 195 / 400
MedLVL 0 41 / 100
15
Siła
S
11
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
***

Nie bardzo wiedziała, dokąd idzie - bo skąd miałaby. Nie przyznawała się przed wojownikami, że nie umie powiedzieć, jak daleko rozciąga się terytorium Klanu Rzeki, bo nie chciała wyjść na jakąś kompletnie tępą czy zapominalską. Kiedy więc pewnego dnia Szafirowa Łapa zaproponował jej spacer, po prostu skierowała się tam, gdzie wiedziała, że wciąż są ich tereny - Mszar, gdzie wygrała ze Zbożem, i kawałek dalej. Szła w milczeniu, co jej nie przeszkadzało, może nawet o krok przed bratem, ale nie wyrywała się jakoś specjalnie do przodu. Nie chciała wyjść na jakąś... nieprzyjemną czy niemiłą. Mimo wszystko, jakoś tam ceniła sobie rodzinę, tę najbliższą, chociaż ich relacje były wręcz szczątkowe, z różnych powodów. Ostatnio myślała nawet o porozmawianiu z Ziółko, ale coś... nie pykło.
- ...Ej - zaczęła w końcu, żeby przerwać ciszę. Odwróciła głowę w kierunku Szafirka, nie przestając maszerować przed siebie. - Co wiesz o polowaniu? - spytała, jak gdyby nigdy nic, bo przecież nie miała żadnego ukrytego planu. Jakiego planu? Kurczę sprytnego. Musiała się tylko dowiedzieć, czy brat cokolwiek z tego przerobił już na swoim treningu, bo ona na własnym nawet nie porozmawiała porządnie z mistrzynią, a co dopiero nauczyła się czegokolwiek.

/Szafirek
.
.
.
❝i jeśli płynąć to wpław,
zgiąć kolana i kark
❞
mamo, nie tędy
MAMO, NIE TĘDY

kiedy k.a.ż.ą mi być ✧KIMŚ✧
mieć bielszy uśmiech
jestem ▸sobą◂ bardziej i
mam zęby ŻÓŁTE
Obrazek
LVL 3 155 / 200
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
11
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Z Szafirkiem to był taki problem, że nawet jeśli kochał swoją rodzinę i była dla niego bardzo ważna, tak najzwyczajniej... żył w swoim świecie. W szafirkowym świecie upływ czasu nie miał żadnego wpływu na relacje, mógł nie odzywać się do rodzeństwa księżycami i nie odczuwać jakiejkolwiek zmiany. Więc dla niego dzisiejszy spacer był tak samo normalny jak spacery z siostrą, które odbywałyby się codziennie. Zadowolony szedł te pół kroku za Tojad i podziwiał widoki, nie bardzo przejmując się ani ciszą, ani celem podróży.
No, aż do momentu, gdy padło pytanie. Zastrzygł uszami, przenosząc spojrzenie na dwukolorowy pysk i zastanowił się na moment.
- Chyba wszystko? - spytał. Nie przechwalał się. Po prostu... na to by wychodziło, potrafił polować, znał podstawy, znał zasady, nie kojarzył by czekała na niego jeszcze jakaś tajemnicza wiedza w tym zakresie. - Znam zasady podchodzenia do zwierzyny. I pozycję łowiecką. To wszystko. Chyba. Nie ma więcej.
[Obrazek: X6uwu5Y.png]
LVL 4 160 / 300
MedLVL 0 0 / 100
17
Siła
S
12
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Tojad jak najbardziej odpowiadał taki układ. Całkiem niedawno zaczęła się orientować, że niektóre koty uważają, że ze swoimi najlepszymi znajomymi trzeba cały czas rozmawiać, bo inaczej relacja idzie w ziemię, jak resztki zwierzyny sprzed kilku wschodów słońca. Córka Ciemnej Mordki nie bardzo to rozumiała. Czyli co, dwa razy nie otworzysz pyska do każdego spotkanego i znanego sobie kota i już nie jesteście ziomkami? Bez sensu. Ile energii taki na przykład przywódca musiałby marnować na gadanie głupot z wojownikami. Albo nawet rodzeństwo z jednego miotu. Nie, serio, nie przeszkadzało jej w żadnym razie, jeśli jakaś relacja miała przestój, jak chociażby jej relacja z prawie całą rodziną.
- O - odparła, jakże elokwentnie, z jedną uniesioną brwią. - Nie wiedziałam, że jest tego tak mało. Moja mistrzyni ma mnie gdzieś - rzuciła jakby trochę od niechcenia. - Myśli, że ważniejsze są zasady niż praktyka - prychnęła, dając bratu jednocześnie do zrozumienia, co o tym sądzi - i do tej pory nic mi nie powiedziała. O praktyce. - Zrobiła jeszcze kilka kroków do przodu, po czym stanęła, nawet nie wiedząc, że znajdują się prawie w centrum Kwiecistej Łąki. - Szafirek. Słuchaj. Mógłbyś mnie po prostu nauczyć? Polować, w sensie. Skoro sam umiesz i w ogóle.
.
.
.
❝i jeśli płynąć to wpław,
zgiąć kolana i kark
❞
mamo, nie tędy
MAMO, NIE TĘDY

kiedy k.a.ż.ą mi być ✧KIMŚ✧
mieć bielszy uśmiech
jestem ▸sobą◂ bardziej i
mam zęby ŻÓŁTE
Obrazek
LVL 3 155 / 200
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
11
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
– Głupio, praktyka też ważna. – odparł, marszcząc brwi. Nie wiedział czy ważniejsza, ale z pewnością nie było co jej odkładać w czasie na rzecz Kodeksu. – Do wielu zasad nie da się stosować. Jak nie znasz praktyki. – dodał jeszcze, przypominając sobie ile punktów dotyczyło polowania i jedzenia. Na pewno poznanie zasad najpierw miało sens, ale jeśli to było wszystko o czym siostra słuchała na treningu to Szafi nie rozumiał dlaczego. Nim jednak miał okazję o to dopytać, ze strony Tojad padła prośba. Taka prosta i sensowna, więc nie musiał się zastanawiać nad odpowiedzią. Skinął łbem na zgodę, nieco flegmatycznie, jak miał w zwyczaju.
– Pozycja łowiecka. – zaczął krótkim hasłem, by zaraz zaprezentować co miał na myśli. Ugiął łapy na tyle by nie szurać brzuchem po ziemi i zrównał łeb i ogon z grzbietem, a następnie przeszedł tak parę kroków. – Bardzo ważna. Inaczej wszystko ucieka. Trzeba być cicho i uważać pod łapy. Iść pod wiatr. – wyjaśnił pokrótce najważniejsze zasady, prostując się. – Są specjalne zasady. Jeszcze. Trzy rodzaje piszczek, ale w zbiorczej formułce. Mysz wyczuje, królik usłyszy, ptak zobaczy. Do myszy trzeba przenieść ciężar na tylne łapy... nie pamiętam czemu. Ale trzeba i działa. Do królika trzeba bardzo cicho. Na nic nie nadepnąć i wyciszyć oddech. Ptaki widzą ruch. Trzeba chować za drzewami by nie zobaczyły. Albo nie ruszać się czasem. – oblizał pysk, robiąc krótką przerwę. – To wszystko. Bez sensu, że mistrzyni nie powiedziała. – zwyczajnie tego nie rozumiał. – A. Na ryby zupełnie inaczej poluje. Opowiedzieć? – przy nich miał wrażenie, że było dużo więcej tłumaczenia.
[Obrazek: X6uwu5Y.png]
LVL 4 160 / 300
MedLVL 0 0 / 100
17
Siła
S
12
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości