Logo Artemidy
Bobrowa Tama
⠀⠀⠀W pierwszym odruchu, gdy Śliwka kontynuowała swoje przemówienie, zmarszczyła nosek i ściągnęła brwi, jednakże przegoniła ten grymas i złagodniała, uświadamiając sobie, że przynajmniej mogła na córkę Kosowej Pieśni liczyć. Miała ją obok, na wyciągnięcie łapy, jako wsparcie i niemalże przyjaciółkę, która przynajmniej była zainteresowana jej dobrostanem, nie to co rozpływająca się w egzystencjalnej transparencji Ćmi Zmierzch. Wyciągnęła szyję do wojowniczki i zetknęła się z nią noskami, przymykając przy tym ślepka i uśmiechając się wyjątkowo potulnie.
⠀ - Dziękuję - szepnęła - przyjdę do Ciebie, jeśli coś będzie nie tak - zapewniła ją, w razie gdyby miała jeszcze jakieś wątpliwości, po czym zamieniła się w słuch i postanowiła oddać ten dzień czarno-białej przewodniczce po małym świecie mikroskopijnych nóżek oraz żuwaczek. Raczej nie miała konkretnego zdania na temat mrówek i żuków, lecz te pierwsze kojarzyły jej się przede wszystkim ze skupiskami, no i wolała nie witać ich w swoim futrze, toteż wybór był stosunkowo prosty.
⠀ - Może żuki? Widziałam tylko czarne, dość obłe. Myślisz, że znajdą się jakieś bardziej... kolorowe? - Zielone, czerwone, niebieskie? Od biedy mogły być też żółte, tudzież pomarańczowe. Znudziły jej się po prostu odcienie brązu i szarości, toteż jeśli już miała poświęcać czas na oglądanie czegoś to niech przynajmniej będzie ładne.
[Obrazek: m9ny7ej.png]
LVL 4 190 / 300
MedLVL 0 5 / 100
17
Siła
S
11
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Śliwka zawsze była na wyciągnięcie łapy. Właściwie gdyby ktoś poprosił ją o pomoc nawet w środku robienia czegoś dla siebie; bez wahania by odstąpiła od czynności i pomogła. Zawsze służyła rada i wsparciem dla kotów, które lubiła bądź należały do jej rodziny. A do takich bez dwóch zdań należała Biała Burza. Śliwka przecież prowadziła jej nauki, chadzała na spacery! Nic dziwnego, że powstała między nimi nic porozumienia, a ze strony Głogówny również i ta sympatii. Jak więc mogłaby nie zaproponować jej wsparcia w trudnej sytuacji czy chwili słabości? Nie byłaby sobą, gdyby tego nie zrobiła. Teraz jednak Biała zapewniała, że nic się nie działo, więc czarno-biała jedynie chciała powiedzieć, że gdyby jednak...Ona jest! Nieco się speszyła widząc jak młodsza kotka marszczy brwi i nos, a tego co stało się po uderzeniu serca w ogóle się nie spodziewała. Zimno wyciągnęła w jej stronę mordkę i zetknęła się z nią noskami w przyjazny sposób, na co Śliwka mimo chwilowego zawstydzenia cichutko zamruczała. Stykanie się nosami z kotkami, terminatorami czy rodziną nie było wcale takie...Peszące, jak podobną czynność wykonywała z kocurami. Tak naprawdę tylko jeden był na tyle zaufany, aby Śliwka stykała się z nim nosem w geście oznaczającym coś więcej niż tradycję czy zaufanie - i wcale nie była tu mowa o Mroziku.
xx— D-dobrze — miauknęła przywołując na pyszczek uroczy uśmiech, strzygąc w stronę kotki uszami w geście zrozumienia. Zmrużyła lekko oliwkowe ślepia i wtedy też temat został zmieniony. Skoro zapewnienia miały już za sobą...Należy się skupić na czymś równie ważnym co zaufanie - wybór robaków do obserwacji. Padło więc na żuki, na co ogon czarno-białej córki Kosowej Pieśni zafalował z podekscytowania. — Oczywiście, że tak! — zapewniła bez zająknięcia, po czym zaczęła się rozglądać w skupieniu. Widziała kiedyś chrząszcza, który miał taką ładną, zielono-żółty pancerzyk chroniący delikatne skrzydełka i właśnie tego chciała sprezentować wojowniczce. Jednak czy będzie miała tyle szczęścia, aby go złapać? W pewnym momencie kocica ruszyła się i w skupieniu podeszła do jednej z kępek traw bliżej Bobrzej Tamy, wyciągnęła białą łapę i już po chwili wyszczerzyła dumnie kiełki kiedy spokojnie podniosła się i uchem zawołała do siebie Białą Burze. Znalazła!
xx— Spójrz! Nie jest nudny i czarny. W s-sumie, ma równie ładny kolor co twoje oczy!
.................€€
...................€
.............................tak tęsknię za twoim spojrzeniem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było
.............................tak tęsknię za twoim dotykiem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było


.........................................................€€ €€ €€ €€ ll

.............................tak tęsknię za twoją czułością, tą wymyśloną, a której nigdy, nigdy nie było
.............................tak tęsknię za twoim głosem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było

.........................................l l l
LVL 5 65 / 400
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
16
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
⠀⠀⠀Cóż. Stykanie się noskami z kotkami nie było tak peszące, jak stykanie się nimi z kocurami głównie przez wzgląd na to, że kotki były dużo lepsze. Rozumiały siebie bez słów, nigdy nie wymagały za wiele i wiedziały, że nie wszystko oznacza partnerską bliskość, a nawet jeśli to była to bliskość bardziej lekka, czysta, zwiewna i słodsza, niż ta cuchnąca jednym celem pomiędzy dwiema różnymi płciami. Tak czy owak... nie zamierzała zbyt długo spoufalać się ze swoją koleżanką, jako że miały obecnie ważniejsze i ciekawsze rzeczy na głowie, jak chociażby oglądanie żuczków. Pozwoliła Śliwce zamienić się w przewodniczkę, przejąć dowodzenie i poprowadzić ją przez ten dziki świat rozmaitych owadów, na początku drogi zapoznając się z opancerzonym na zielono stworzeniem, które pięknie połyskiwało w słońcu. Na polecenie córki Kosowej Pieśni pochyliła się i wyciągnęła nosek ku niewielkiemu znalezisku, które w istocie nie było nudne i czarne. Przyjrzała mu się uważnie, a jego zieleń zabłyszczała w zieleni jej własnych źrenic, pogłębiając ich odcień i nadając im dodatkowej głębi oraz ostrego wydźwięku, a zaraz na komentarz Śliwki wypuściła powietrze przez nos, rozbawiona, tym samym płosząc żuka.
⠀ - Ups. - Wzruszyła barkami z niewinni-słodkim uśmiechem. - Ty również masz pięknie zielone oczy, Śliwko - odpowiedziała komplementem na komplement, poruszając przy tym białymi wąsikami. No to co, chyba trzeba było teraz znaleźć jakiegoś kolejnego robaczka, skoro jednego niechcący przegoniła mm? Bynajmniej nie zrobiła tego specjalnie, warto dodać.
[Obrazek: m9ny7ej.png]
LVL 4 190 / 300
MedLVL 0 5 / 100
17
Siła
S
11
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Drgnęła delikatnie kiedy żuk odleciał i odprowadziła go nieco smutnym spojrzeniem. Liczyła, że będzie mogła go nieco dłużej potrzymać na łapie, jednak Biała Burza miała co do tego inne plany, bo to właśnie przez jej wypuszczenie powietrza przez nos, owad zwiał. Śliwka jednak nie była na nią zła. W okolicy Bobrowej Tamy była jeszcze cała masa innych chrząszczy, żuków i reszty owadziego świata. Zachichotała cicho pod nosem słysząc ciche "ups" ze strony swojej towarzyszki, po czym słysząc odbicie jej słów, uśmiechnęła się z lekkim zaskoczeniem, po czym wzruszyła barkami w zakłopotaniu. Jej oczy w porównaniu z tymi Białej Burzy były...nudne i nijakie. Mimo, że teoretycznie miały one oczy w tym samym kolorze, to różnił je odcień. Te należące do córki Kwitnącego Jaru były żywsze, mające w sobie energie i pewność siebie; przy nich te oliwkowe Śliwkowej Pestki były przygaszone i nudne. Ogólnie w porównaniu z ładną, długowłosą koleżanką, córka Kosowej Pieśni wypadała naprawdę marnie. Zabawnym było to, że w oczach Śliwki nawet jej siostra, która miała identyczne ubarwienie co ona była o niebo ładniejsza - gracja i pewność siebie dodawały uroku, a cóż...Pewności siebie to Śliwka na pewno nie miała - i doskonale to wiedziała. Jej samoocena nieco podskoczyła dzięki partnerstwu z Sokolim Skrzydłem, jednak dalej czuła ściskający jej żołądek niepokój na myśl, że może być w oczach partnera nijaka. W końcu było tyle śliczniejszych kotek wokół...Oh!
xx— A-a tam... — zaśmiała się cicho i od razu zaczęła się rozglądać za kolejnym owadem wartym uwagi, a końcówka jej ogona drgnęła delikatnie. — S-są przeciętne, o! Spójrz, następny! — ruszyła najciszej jak mogła przed siebie, przykucając w skupieniu niedaleko wyższego źdźbła trawy z żukiem o czerwonym pancerzyku, który mozolnie wspinał w górę źdźbła.
.................€€
...................€
.............................tak tęsknię za twoim spojrzeniem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było
.............................tak tęsknię za twoim dotykiem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było


.........................................................€€ €€ €€ €€ ll

.............................tak tęsknię za twoją czułością, tą wymyśloną, a której nigdy, nigdy nie było
.............................tak tęsknię za twoim głosem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było

.........................................l l l
LVL 5 65 / 400
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
16
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Czasy były ciężkie i nawet Sztormowy Pazur, wesołek żyjący we własnym świecie, zaczął to zauważać. Mimo towarzyszącej mu złej passy wybrał się na kolejne polowanie. Od czasu gdy zaczęła się susza i zwierząt zaczęło brakować polowanie wychodziło mu jeszcze gorzej niż dotychczas; w miarę dobrze radził sobie tylko w połowach ryb, gdyż tam posiadanie jednego oka nie przeszkadzało mu aż tak bardzo. Postanowił jednak zrobić sobie małe wyzwanie i pościgać zwierzynę lądową z jednego prostego powodu: potrzebował rozrywki. Od sterczenia w jednym miejscu praktycznie usypiał z nudów, a tym właśnie charakteryzował się połów ryb.
Na ugiętych łapach szedł pod wiatr, nadstawiając czujnie uszu w poszukiwaniu jakiejkolwiek zwierzyny. Na logikę przy wodzie powinno jej być więcej...
[Obrazek: VOC9rAd.png]
LVL 4 15 / 300
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
7
Zręczność
Zr
15
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Brak jednego oka znacznie zawężał pole widzenia złotego kocura, jednak nie na tyle, by niczego nie dostrzegać. Dodatkowo również ma nos, którym mógł się kierować oraz uszy czujnie wyłapujące każdy dźwięk obecny w środowisku. Niestety, do tych narządów zmysłu nie dochodziły żadne sygnały o potencjalnej zwierzynie, która mogła się ukryć w okolicy i czekać na to, aż zostanie złapana. Jedyne, co towarzyszyło Sztormowemu Pazurowi, to szum okolicznej rzeki oraz ciepłe słońce, grzejące jego grzbiet jasnymi promieniami.

Sztormowy Pazur: lvl 4 | S: 10 | Zr: 7 | Sz: 15 | Zm: 3 | HP: 75 (75) | W: 55 (55) | Przerzuty: 3/3
a toast to the night_______
a toast to romance_______
to .those .unafraid_______
of taking a chance_______
________[Obrazek: toYgrbf.gif]
______why should you settle for less, dear
___________________when there's more?
LVL 4 75 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
13
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
***

Wysoka Fala miała dobry dzień, który zdecydowała się przeznaczyć na odnowienie części znajomości. W tym znajomości z Drobną Łapą, z którym nie zdołała dłużej porozmawiać od czasu jego mianowania na terminatora. Zawsze to obowiązki albo goniły ją, albo jego, co uniemożliwiało dłuższą pogawędkę. Jednak zdarzył się poranek, gdzie oboje mieli wolny czas, dlatego wojowniczka zaproponowała spacer. Skierowała po wyjściu z obozu kroki ku Bobrzej Tamie, pozwalając, by część z ich spaceru została przeprowadzona w ciszy, chyba że młody terminator by chciał sam zacząć rozmowę. Będąc przy docelowym miejscu spaceru, przysiadła na okolicznej trawie, spoglądając na nurt Grzmiącej Rzeki, po czym kierując wzrok na rudego kocurka.
- J-Jak c-ci cz-czas mija? Cz-Czy Kałużowy K-Krok d-dobrze cię t-traktuje? - zadała dwa pytania, by móc rozpocząć rozmowę od bardziej swobodnych tematów. Pamiętała, że kocurek miał problemy z zaakceptowaniem swojej przyszłości jako wojownik, co zamierzała poruszyć później, ale na razie nie chciała zaczynać z grubej rury. Spokojny temat na rozluźnienie się mógłby dobrze zrobić Drobnej Łapie, który mógł być zdenerwowany wyjściem poza obóz bez swojego mistrza.


//jutro sztorm wpada do nkt... chyba mogę, jak coś, to kopać
[Obrazek: 67indML.png]
LVL 5 130 / 400
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
15
Zręczność
Zr
13
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Drobną Łapę naprawdę szczerze ucieszyła możliwość rozmowy z Wysoką Falą; on i jego nauczycielka mijali się, odkąd został on mianowany na terminatora, przez co już bardzo dawno nie mieli okazji zwyczajnie porozmawiać. Syn Potężnego Strumienia cenił wojowniczkę, która zdawała się go rozumieć, a przy okazji być nieco do niego podobna pod względem charakteru.
Wyszedł z nią z obozu, nie ukrywając, że kosztem niemałego stresu, jednak wiedział, że przy niej może czuć się bezpiecznie. Nieczęsto wybierał się na tereny Rzeki, ale zawsze w towarzystwie - i wątpił, że kiedykolwiek poczuje się na tyle odważny, by pospacerować tam w samotności.
Gdy dotarli w okolice niesamowitej, Grzmiącej Rzeki, która za każdym razem wzbudzała w terminatorze podobne emocje, balansujące między niepokojem a ogromnym zachwytem, wbił w nią wzrok na moment, a z transu wyrwały go słowa Wysokiej Fali, po których od razu gwałtownie obrócił łebek w jej stronę.
...— Oh, w z-zasadzie to nie najgorzej... — zaczął, odpowiadając na pierwszą część pytania. Odkąd spędzał trochę więcej czasu z Koperkową Łapą czuł się... inaczej, a i wstawanie rankiem stanowiło dla niego mniejszy trud, kiedy miał motywację pod postacią ewentualnego spotkania córki Barwnego Nieba. Bardzo ją... polubił. Choć trochę bardziej, niż polubił, ale sam nie potrafił określić, co to było. Wiedział jedynie, że pierwszy raz od zniknięcia Zroszonego Listka, był zdolny przy kimś o tym zapomnieć i zwyczajnie nie myśleć. — Kałużowy K-Krok jest super. J-jest miły, ale b-bardzo żywiołowy, a-ale już się przyzwyczaiłem. — opisał z uśmiechem na pyszczku swojego mistrza. Nie miał nic do zarzucenia synowi Ognistopręgiej, jeśli chodzi o ich współpracę; mimo różnic w temperamencie Bratek nie czuł się przytłoczony ani pod presją.
[Obrazek: dc8r8m0-9b6c1f41-ccb0-4957-a267-23004a72...7l38WYSh3A]
i'm not ???
waiting for love again
in the land

[Obrazek: db7hbz9-1452db7f-4a8b-4c2e-b13c-feb6e416...ndmqpUVCOg] ?? ????? ??????? [Obrazek: db7hbz9-1452db7f-4a8b-4c2e-b13c-feb6e416...ndmqpUVCOg]
LVL 2 35 / 150
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
6
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Lubiła chodzić na spacery, jednak głównie szła na nie sama, gdyż musiała czasami odpocząć od klanowego zgiełku i pobyć chwilę w samotności. Bobrowa Tama była jednym z punktów, które lubiła odwiedzać, a przy okazji mogła odnowić ślady zapachowe, gdyby te zdołały wywietrzeć. Uśmiechnęła się delikatnie do terminatora, gdy ten odpowiedział, że nie najgorzej spędza czas. Było to ważne, bo Drobna Łapa zawsze obawiał się zostania wojownikiem i wszystkich odpowiedzialności, które na niego spadną, a przyjemny czas może pomóc mu uświadomić sobie, że wcale nie jest tak źle. Ruda kocica również się bała presji i obowiązków, jednak potem się do nich przyzwyczaiła. Zdecydowanie pomógł również bardzo długi czas spędzony na randze terminatora oraz częściowa nieobecność mistrzów podczas początków życia. Jednak gdyby od początku zaczęła więcej czasu spędzać z Tonącym Słońcem, być może ten by mógł ją naprostować na dobrą ścieżkę, nim jej trening przejęła Omszały Kamyk, która nie była raczej zbyt zadowolona, że ma takiego terminatora na swojego podopiecznego. Po jej zniknięciu z klanu... W życiu Wysokiej Fali zagościł Świetlikowa Gwiazda, dzięki któremu mogła wyjść na prostą i nadal była mu wdzięczna za czas, jaki jej poświęcił.
- C-Cieszę się, ż-że trafiłeś na dobrego m-mistrza... I c-co takiego przerabiacie t-teraz? - zadała pytanie, kierowana ciekawością. Domyślała się, że Drobna Łapa może mieć problemy z treningiem, głównie ze względu na jego kruchą psychikę, którą można łatwo złamać. Ale widocznie znalazł wspólny język z Kałużowym Krokiem, pomimo różnic w temperamentach. Sama nie znała mistrza syna Zroszonego Listka, ale z tego, co usłyszała, to dało radę się z nim dogadać.
[Obrazek: 67indML.png]
LVL 5 130 / 400
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
15
Zręczność
Zr
13
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Drobna Łapa czasem również czuł potrzebę bycia samemu. Czasem był w takim stanie, że nie chciał, by ktokolwiek go widział, a miał w głowie za dużo, by móc podzielić się tym z innymi, nawet, jeżeli w głębi serca czuł taką potrzebę. Jeżeli chodzi jednak o spacery poza obóz, to nie dałby rady postawić w samotności choćby kroku. Do głowy przychodziły mu niezwykle łatwo czarne scenariusze, które przerażały go tak bardzo, że wierzył w ich prawdopodobieństwo bardzo mocno. Między innymi bał się zaatakowania przez jakiegoś drapieżnika czy wpadniecie w łapy Dwunogów - owszem, spacerując w dwójkę taka sytuacja również mogła mieć miejsce, jednak zawsze sprawiało to, iż poziom jego komfortu wzrastał. Nie był w stanie wyłączyć takiego myślenia całkowicie, jednak towarzystwo Wysokiej Fali sprawiało, że kroki stawiał nieco pewniej, niż kiedyś.
...— N-na razie na szczęście tylko teorię. Rangi, granice... — odpowiedział, przełykając ślinę na samą myśl o następnej części jego wypowiedzi — Ale... N-niedługo cz-czeka mnie walka i polowanie. — dodał zmartwionym tonem. Było to nieuniknione, aczkolwiek młodzieniec bał się, że gdy przyjdzie na to pora... Nie będzie w stanie nawet ruszyć się w stronę zwierzyny.
[Obrazek: dc8r8m0-9b6c1f41-ccb0-4957-a267-23004a72...7l38WYSh3A]
i'm not ???
waiting for love again
in the land

[Obrazek: db7hbz9-1452db7f-4a8b-4c2e-b13c-feb6e416...ndmqpUVCOg] ?? ????? ??????? [Obrazek: db7hbz9-1452db7f-4a8b-4c2e-b13c-feb6e416...ndmqpUVCOg]
LVL 2 35 / 150
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
6
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nigdy nie był duszą towarzystwa.
Mimo, iż jego serce radowało się, gdy mógł spędzać czas z kimś, kto poświęci mu choć trochę uwagi, kto go akceptuje, kto sprawia, że czuje się komfortowo, to nigdy nie umiał z nikim rozmawiać. Nie umiał zaczynać rozmów, podtrzymywać ich, przestać wbijać wzroku w łapy czy przerywać ciszę. Było to dla niego... Trudne, jeszcze trudniejsze niż myśl o tym, że kiedyś będzie musiał nauczyć się walczyć.
Był już wczesny wieczór, jednak słońce powoli zaczynało chować się za horyzontem. Niebo przybrało przyjemny, pomarańczowo-różowy kolor, a śnieg, który zdążył przez cały dzień utworzyć na ziemi cienką, kruchą warstwę, mienił się w tych barwach, dając przez moment Bratkowi nadzieję, że znalazł się w swojej bezpiecznej, wyimaginowanej krainie, gdzie nic nie boli, wszystko jest łatwe, nikt nie umiera. Ani nie odchodzi...
Zawiesił wzrok na Grzmiącej Rzece. W tamtej chwili jej nurt był nadzwyczaj spokojny; tafla wody jedynie kołysała się melancholijnie, a panująca wokół głucha cisza pomogła Drobnej Łapie na chwilę złapać oddech.
Wyszedł z obozu cały we łzach. Nie chciał, by ktokolwiek go zauważył. Miał dość tego, jak kruchy jest w środku, jak łatwo go zranić i tego, że wszystko na świecie układa się tak, by czuł się jak najgorzej. Nie rozumiał, dlaczego Wysoka Fala umarła. Nie zasługiwała na to. Według niego... Nikt nie zasługiwał. Ale dlaczego ona? Tak delikatna, nieszkodliwa istota, która rozumiała go najlepiej, która nauczyła go wielu rzeczy na naukach i zawsze była, gdy potrzebował oparcia?
Podszedł do tamy i przysiadł obok niej, ignorując jakby zupełnie fakt przenikającego go zimna, śniegu, który osiadał delikatnie na jego grzbiecie i szczypał w delikatne poduszki łap. Wbił zaszklone ślepia w tamę i przeniósł się w pamięci do chwili, gdy był tu z wojowniczką. To było tak bliskie i realne wspomnienie, że wywołało ono jeszcze więcej zaprzeczeń w jego głowie. Po prostu siedział i pozwalał łzom powoli spływać po krągłych policzkach.

/kornik
[Obrazek: dc8r8m0-9b6c1f41-ccb0-4957-a267-23004a72...7l38WYSh3A]
i'm not ???
waiting for love again
in the land

[Obrazek: db7hbz9-1452db7f-4a8b-4c2e-b13c-feb6e416...ndmqpUVCOg] ?? ????? ??????? [Obrazek: db7hbz9-1452db7f-4a8b-4c2e-b13c-feb6e416...ndmqpUVCOg]
LVL 2 35 / 150
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
6
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Podobnie ciemne myśli nie dręczyły Kornikowego Konara. Czarny kocur nigdy nie miał problemu z nawiązywaniem znajomości i czuł się wrośnięty w Klan Rzeki, chociaż liczba jego znajomych i przyjaciół nie była aż tak imponująca jak wskazywałaby na to jego towarzyska i ekspresyjna osobowość. Jednym z powodów takiego stanu rzeczy było to, że jego bliskim również zdarzyło się odejść - czasem tylko z Klanu, a czasem w ogóle z życia, drogą wprost na Srebrną Skórę. Pomarańczowooki zawsze płakał na pogrzebach, ale tylko wtedy, bardzo gorliwie wierząc w Gwiezdny Klan i możliwość spotkania po śmierci. Dlatego ta nie wywoływała w nim aż tak wiele łez, ani poczucia niesprawiedliwości, które kazało gnać nad Bobrową Tamę w mroźny wieczór.
W takim razie co robił kocur w tym miejscu? Sprawdzał granicę, rzecz oczywista! W raz z Żołędziową Cetką i Słonym Wiatrem spatrolowali niemal całą północą granicę, ale pod koniec partnerzy chcieli wrócić już do obozu, a Kornik miał ochotę na dalszy spacer, dlatego wybrał się dalej aż nad Mknąca Rzekę i przewieszoną przez nią bobrową tamę. W ubogim w koty krajobrazie od razu wyhaczył biało-rudą sylwetkę i całkiem szybko przypasował ją do Bratka, terminatora Kałużowego Kroku.
- Hej, hej, Drobna Łapo! - Zawołał wesoło, jeszcze nie dostrzegając jednego szczegół, który tak wartko płynął po policzkach młodszego kocurka. Kornik w kilku susach pokonał dzielący ich dystans, hamując tuż przed synem Potężnego Strumienia, trochę nieudanie, bo zanim na dobre wytracił prędkość, trącił szeroką piersią zwieszone barki Bratka. - A co ty tak tutaj siedzisz sam, co? Jak wypatrujesz ryb to nie jest najlepsza pora, one raczej wszystkie śnięte leżą na dnie, wiesz za zimno jest... - Zaczął paplać. I wtedy też zauważył łzy.
- Heeeeej, stało się coś? - Zapytał szczerze i bez hamulców dotknął nosem słonej kropli na jasnym policzku.
I took my love, I took it down
Climbed a mountain and I turned around
And I saw my reflection in the snow covered hills
'Til the landslide brought it down
Oh, mirror in the sky

What is love?

Can the child within my heart rise above?
Can I sail through the changin' ocean tides?
Can I handle the seasons of my life?

LVL 5 50 / 400
MedLVL 0 0 / 100
22
Siła
S
8
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Drobna Łapa dałby bardzo dużo, by choć na moment poczuć się tak, jak Kornikowy Konar - pewnie. Brakowało mu tej cechy i doskwierało mu to okropnie, czując, jakby jej brak był jego winą. Może sam mógłby coś z tym zrobić? Nie wiedział, jak. Nie umiał rozmawiać z innymi tak, by jego głos był stabilny, by nie czuć drgawek i potrzeby odwracania wzroku. Dlaczego?
Zupełnie nie planował, że zostanie tu odnaleziony. Myślał raczej, że miejsce to o tej godzinie nie przyciągnie nikogo innego, oprócz niego. Chciał być sam. A przynajmniej tak sobie wmawiał - w głębi serca potrzebował, by ktoś tu przyszedł i po prostu z nim był.
Wtedy właśnie z nieba, a właściwie z patrolu, spadł Kornikowy Konar. Nie znali się z kocurem jeszcze za dobrze, prócz tego, że zajmował się teraz razem z Kałużą treningiem jego i Łabędzia. Spiął mięśnie. Czy już wystarczająco nie pokazał się przed nim jako nieudacznik? Co powie, gdy zobaczy go tu, siedzącego zupełnie bez celu, pogrążającego się w łzach?
Nie odpowiedział mu na ani jedno słowo, dopóki ten nie znalazł się na tyle blisko, by zauważyć, że nie jest z nim dobrze. Czuł gulę w gardle i wątpił, że cokolwiek uda mu się powiedzieć. Wziął wdech, próbując choć na chwilę powstrzymać łzy. Czując nos czarnego kocura na swoim policzku przeszły go ciarki, jednak zaraz potem wypełniło go delikatne ciepło, tak, jakby wojownik oddał mu trochę pewności.
...— J-ja... Przepraszam, n-nie powinno mnie tu być. — mruknął cicho. — R-rozmawiałem tu n-niedawno... Z Wysoką F-falą. — wyjaśnił nieco wybór miejsca. Teraz Kornikowy Konar mógł się domyślić, co jest powodem smutku Drobnej Łapy, a przynajmniej... częściowo. — W-wszyscy znikają... Wszyscy, k-których kocham... — pękł, pozwalając kolejnym łzom spływać po jego krągłych policzkach.
[Obrazek: dc8r8m0-9b6c1f41-ccb0-4957-a267-23004a72...7l38WYSh3A]
i'm not ???
waiting for love again
in the land

[Obrazek: db7hbz9-1452db7f-4a8b-4c2e-b13c-feb6e416...ndmqpUVCOg] ?? ????? ??????? [Obrazek: db7hbz9-1452db7f-4a8b-4c2e-b13c-feb6e416...ndmqpUVCOg]
LVL 2 35 / 150
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
6
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Cynamonowy, nie ważne jakie byłby tereny, a jaka tragedia nie miałaby miejsca, sumiennie wykonywał swoje obowiązki, choć nie samotnia. Rzeka wylała, śnieg topniały, woda była wszędzie... Gdzieś w głębi duszy współczuł innym Klanom. Rzeka była takim, który żył przy wodzie przez cały czas, a teraz po prostu zabrano im część terenów, tak, że suchołapy, o ile w ogóle tacy jeszcze są w jego Klanie, mogą czuć dyskomfort. Polowanie przy wodzie łatwe nie jest, ale on sam tego nie robił. Był już dorosły, ale i tak, dla zwykłego spokoju po rozmowie z Ćmi Zmierzchem zdecydował się zgarnąć rodziców. Był ich oczkiem w głowie, więc bez problemu ich namówił. Ba, wręcz radowali się, że maja takiego syna, który pomimo problemów nie zostawia obowiązku wojownikom, a sam się stara. Zasadniczo to Paproć nie zna tylko terenów. Polować umiał, znał całą teorię... Nie ociągając się, pożegnał się z rodzicami, którzy skoczyli w swoją stronę, a on sam zaczął węszyć na niedogodnym terenie. Czas zapolować.
//MG
Bóg ciężki żywot ma
Lecz gdy przez tłum się lubić da
Zbiera modły, tak jak się to zdarzyło nam (Zdarzyło nam!)
Jest on wzorem ideałów
✩ Jest legendą, zbiorem cnót ✩
Patrzy w dół i z piedestału
Widzi skarby u swych stóp
Skoro tak nas pragną traktować
Głupio tego nie skosztować (No jasne!)
Więc wejdźmy w końcu już do nieba bram

╔═════《✧》═════╗
Nieba bram!
╚══════════════╝
[Obrazek: ZzTe8Vc.png]
LVL 4 200 / 300
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
8
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Paprociowa Łapa dotarł do Bobrowej Tamy z zamiarem polowania i zaczął rozglądać się po okolicy. W pierwszej chwili nie znalazł niczego szczególnego, zwłaszcza, że spory kawał terenu wokół tamy był zalany wodą, co, najpewniej, spłoszyło większość zwierząt. Cudem by tu uświadczył królika albo wiewiórki. Sam niemalże brodził w wodzie z wylanej rzeki.
W końcu jednak, niemalże w tym samym momencie, zorientował się z dwóch rzeczy - pierwsza, to był plusk wody i ogon ryby który mignął mu w wodzie niedaleko, a druga, to było brązowe futerko leżące na mieliźnie o które obijała się brudna woda. Paprociowa Łapa mógł zdecydować, czy zapoluje na rybę, czy też zainteresuje się znaleziskiem przy brzegu.








Są takie >> DNI <<
[ są takie dni, takie dni ]
Kiedy wiatr, kiedy deszcz i tęsknię do ciebie
Są jeszcze ciągle takie dni

[Obrazek: zZLnUUK.png]








Są takie >> SNY <<
[ są takie sny, takie sny ]
Kiedy ja, kiedy z nią biegniemy do siebie
Są jeszcze
ciągle takie sny.



LVL 5 70 / 400
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
12
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 4 gości