Logo Artemidy
Wysokie Trawy
Być może. Co za zwyczaje. Co za miejsce nie do życia. Nie powinno go to w ogóle dziwić, przecież zdążył się nauczyć, że to właśnie taka okolica.
Skrzywił się tylko trochę, gdy kolejne grudki błota przeskoczyły z Tsunami na niego. W obecnym stanie to już nie wzbudzało wielkich emocji, jedynie wywoływało ukłucia irytacji. Łatwe do zignorowania, dopóki nie zatrzymał się o sekundę za długo nad myślami o tym jak teraz wygląda. W skrócie - źle. Więc starał się jakoś zminimalizować szkody, chociaż z każdym ruchem języka czuł kolejne ziarenka piasku między zębami. Frustrujące. Dlatego właśnie nienawidził błota.
- Dzięki, sam sobie poradzę. - rzucił machinalnie, z cieniem kwaśnego uśmiechu. Nie potrzebował łaski. Ach, nie, chwila, to chyba nie była łaska, jak w pierwszym odruchu założył. To była oferta, z której mógłby skorzystać chociażby dlatego, że to była jej wina i mogłaby wziąć odpowiedzialność za szkody na jego pięknym futerku. Nie wierzył jednak w zupełnie bezinteresowną, pozbawioną podstępu czy niewinną chęć pomocy ze strony tej kotki, tak samo jak w nagłe nawrócenie moralne, ale chrzęst ziaren ocierających się o szkliwo zębów mordował bezlitośnie jakiekolwiek chęci przekonania się, co się kryło za tą propozycją.
- Może innym razem. - dodał, po kilku kolejnych pociągnięciach języka. Chociaż, po prawdzie, w razie kolejnego spotkania wolałby nie skończyć z błotnymi plamami. Ciężko schodziły. Nie no, szybciej będzie to zmyć w rzece, tak to się będzie bawił do wieczora. Właśnie, to było rozwiązanie, późniejsze pozbywanie się nadmiaru wilgoci z futerka będzie mniejszym złem. Więc podniósł się, otrzepał chociaż częściowo z brudu, zupełnym przypadkiem posyłając jego część w stronę Tsunami. Chociaż wątły grymas zadowolenia mógł dawać mylne wrażenie, że zrobił to celowo. - Do następnego. - rzucił na odchodne, nie czekając nawet na reakcję. Bo już postanowił - to nie były warunki do integracji, jak przepłucze swędzące futro to od razu poczuje się lepiej.
Trochę zapomniał w tym procesie, że się zgubił w tych trawach, jednak przejeżdżające okazjonalnie auta były jakimś punktem zaczepienia.

z.t
[Obrazek: onyo.gif]
LVL 18 60 / 500
MedLVL 0 0 / 100
37
Siła
S
46
Zręczność
Zr
20
Szybkość
Sz
20
Zmysły
Zm
140
Punkty Życia
HP
130
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Lawina niepewnie wyszła poza tereny stada. Nadal nie czuła się zbyt komfortowo na ich własnych ziemiach, jednakże przecież postanowiła przełamywać strach, więc ostatecznie spróbowała wyjść także poza nie. Powoli weszła między trawy uważnie nasłuchując otoczenia. Po kilku krokach zaczęła żałować swojej decyzji, gdyż trawa okazała się mocno przewyższać kotkę wzrostem, ograniczając pole widzenia. Cieszyła się, że zawsze mogła wrócić po swoim zapachu, a także wejść na nieduże drzewka i z nich sprawdzać okolicę.
Powoli sunęła dalej, wzdrygając się na każdy obcy dźwięk. Jej futerko mimowolnie napuszyło się częściowo, a oczy zamieniły w ogromne okrągłe spodki. W duchu błagała, by nie napotkać jakiegoś drapieżnika bądź innego niebezpieczeństwa. Była tu sama, więc z pewnością nikt by jej nie przybiegł na ratunek w razie kłopotów.

// Wejście za zgodą Tsunami

Zapraszam Kminek!
LVL 1 45 / 100
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
7
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
2
Zmysły
Zm
45
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Czuła się dziwnie.
Jeszcze parę dni temu zalewała się łzami, nie będąc w stanie ruszyć się ze swojego legowiska. Leżała i opłakiwała ojca, którego straciła tak wcześnie. Przecież był taki młody, ledwo został wojownikiem, a w pamięci Kminek wciąż żywa była wizja Baranka, który był jeszcze Baranią Łapą - terminatorem takim samym, jakim ona była teraz. Więc dlaczego Gwiezdni upomnieli się o niego tak szybko...

...i dlaczego, do cholery, stała teraz przed tą samą Grzmiącą Ścieżką?
Zimny powiew wiatru rozwiewał jej futro na policzkach, zasłaniając częściowo jej widok. Pusty wzrok zielonozłotych oczu wpatrywał się w asfaltową powierzchnię, która teraz była pusta, a żaden z potworów nie ryczał na niej, przejeżdżając. Czy to właśnie tutaj ojciec stracił swoje życie? Podeszła na sztywnych łapach bliżej, trzymając jeszcze odstęp. Smród uderzył od razu w jej nozdrza, na co się skrzywiła. Jaki powód Baranie Runo miał, by przechodzić na drugą stronę? Czego tam poszukiwał? Może pozostawił tam dla niej jakąś wiadomość, cokolwiek, co mogłoby jej przypominać o nim?

Biorąc głęboki wdech i rozglądając się uważnie, ruszyła biegiem przez Grzmiącą Ścieżkę, czując jak jej tekstura nieprzyjemnie drapie poduszki jej łap. Biegła ze zmrużonymi oczami, a w jej uszach dudniło, choć droga była pusta. Z impetem wypadła po drugiej stronie, orientując się o zakończeniu swojego niebezpiecznego przejścia dopiero, gdy chłodna trawa dotknęła jej łap. Rozejrzała się jeszcze raz, w końcu mając odwagę otworzyć bardziej oczy i odetchnęła z ulgą. Teraz pozostawała kwestia poszukiwań.


Szła powoli, w głębi duszy wiedząc, że robiła coś złego. Robiła coś, na co Chaotyczny Lot pokręciłaby głową. Jednak z drugiej strony... była dorosła, powinna umieć sobie poradzić, sparingi miała za sobą, więc... zabić mogła ją tylko własna głupota. A teraz było za późno, by się wycofać - była zbyt blisko odkrycia tajemnicy, którą to miejsce mogło przed nią skrywać.
Każdy szelest objawiał się dreszczem, który przebiegał po grzbiecie szylkretowej kotki i sprawiał, że futro jeżyło się w niepokoju. Powinna się cofnąć, a mimo to brnęła dalej i przystanęła dopiero, gdy trawa zaczęła być zbyt wysoka dla niej, by mogła cokolwiek wśród niej dostrzec. Mimowolnie w myślach przeklnęła swój niski wzrost i podniosła się lekko na palcach łap, nie dostrzegając jeszcze nikogo kryjącego się pośród trawska. Czy tam mogło być coś ukryte?
[Obrazek: jC2exu7.png]

can’t you see me?
like on that magical day, say “believe me”
my heart incinerated, come and feel me, feel me
oh can’t you see me?
my friends don’t understand me anymore
LVL 2 45 / 150
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
6
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nagle jakiś ptak zatrzepotał skrzydłami, by wzbić się w niebo. Jednakże ów hałas był dla młodej kotki zbyt niespodziewany, sprawiając, iż ruszyła pędem do przodu z przerażenia. Po chwili zaczęła się uspokajać i zwalniać, chcąc łagodnie się zatrzymać, lecz nim sama zdążyła zakończyć bieg, poczuła, jak zderza się z innym futrem.
- Przepraszam! - Powiedziała głośno, prędko schodząc z drugiego kota. Miała nadzieję, że to ktoś z jej stada, ktoś znany, z kim mogłaby poczuć się w miarę bezpiecznie na obcym terenie. Niestety jej wewnętrzna prośba nie została spełniona. Lawina spojrzała na nieznajome futro i zasmuciła się nieco, zdając sobie sprawę, iż nie rozpoznaje przybysza. Choć wyraźnie widać było szylkretowe barwy, nie należały one ani do Tsunami ani tym bardziej do Kos.
- Jeszcze raz przepraszam.- Powiedziała nieśmiało, nie chcąc zdenerwować obcego. Wolała nie wdawać się w walkę, gdyż nie umiała się jeszcze obronić.
LVL 1 45 / 100
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
7
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
2
Zmysły
Zm
45
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Zielonożółte oczy wypatrywały czegokolwiek, co zwróciłoby jej uwagę i pozwoliło dowiedzieć się więcej. Coś musiało się tutaj kryć, prawda? Skoro Baranie Runo zginął w pobliżu... a może to tylko jej bezsensowne domniemania, które nie miały niczego wspólnego z prawdą? A co jeśli... przyszła tu kompletnie bez powodu i jeszcze wpakuje się w kłopoty związane z Chaotycznym Lotem? Jejku, jejku, tylko nie to! Ostatnie, czego chciałaby w takiej chwili to zawieść swoją nową mentorkę.

W uderzenie serca te myśli zostały wytrącone z jej głowy, gdy poczuła coś, lub też kogoś uderzającego z impetem w jej ciało, przez co wydała z siebie lekkie pisknięcie. Odskoczyła od razu w drugą stronę, obawiając się, że to krwiożerczy drapieżnik, jednak... jej oczom ukazała się kotka. Podobna kotka, jaką była ona sama. Była samotnikiem? Czy pochodziła z innego klanu i przypadkowo też poszukiwała tutaj czegoś? Natychmiast zaczęła jednak przepraszać, przez co mięśnie Kminek rozluźniły się lekko, nie bojąc się ataku z jej strony.

- ...Nic się nie stało! Sama powinnam była uważać. - uspokoiła kotkę, przypatrując jej się przez chwilę. Nie wyglądała na kogoś, kogo by znała - cóż, niewiele wychodziła z Wichrowego obozu, zwłaszcza po ostatnich wydarzeniach. - Jak się... nazywasz? Żyjesz gdzieś niedaleko? - zapytała z czystej ciekawości, posyłając rozmówczyni nieśmiały uśmiech, by ocieplić trochę swój wizerunek.

- Oh! Zapomniałabym! Ja jestem Kminkowa Łapa, z Klanu Wichru. - przedstawiła się równie nieśmiało i zastrzygła uchem, ciekawa odpowiedzi córki Zroszonego Listka.
[Obrazek: jC2exu7.png]

can’t you see me?
like on that magical day, say “believe me”
my heart incinerated, come and feel me, feel me
oh can’t you see me?
my friends don’t understand me anymore
LVL 2 45 / 150
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
6
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Kotka nieco rozluźniła się, słysząc słowa Kminkowej Łapy. Najwyraźniej obca nie zamierzała wyrządzić jej krzywdy, co dodało młodej uczennicy odrobinę otuchy.
-Lawina...- Odparła nieśmiało, a następnie zwróciła głowę w kierunku, z którego przyszła. - Stamtąd - Chciała jeszcze dodać nazwę swego stada, jednakże słysząc, iż przybysz pochodzi z klanów, porzuciła ten pomysł. Pamiętała, że Wicher akurat utrzymywał z nimi pokojowe stosunki w przeszłości, jednakże wciąż zdradzenie jakichkolwiek informacji komuś z tego klanu wiązało się z pewnym ryzykiem. Dodatkowo przecież wprowadzono zakaz mówienia czegokolwiek o Nowym Świcie nieznanym kotom.
Lawina przyjrzała się dokładniej szylkretce, przysiadając na łapach i owijając je dokładnie ogonem.
- Co tu robisz? Chyba jesteś daleko od klanu. Tu może być niebezpieczne. - Powiedziała szybko nerwowym tonem, a następnie rozejrzała się niespokojnie. Najchętniej wróciłaby już do obozu, do ciepłej i bezpiecznej kryjówki, jednakże z drugiej strony chciała chwilę porozmawiać. Zawsze lubiła plotkować, a trochę zaciekawiło ją, co klanowa kotka mogła robić tak daleko od swoich granic.
LVL 1 45 / 100
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
7
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
2
Zmysły
Zm
45
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nigdy w życiu nie wyobrażała sobie skrzywdzić drugiego kota - chyba nie mogłaby później spać po nocach, gdyby sprawiła komuś ból! Dlatego też przyjaźnie podeszła do Lawiny, wciąż utrzymując cień delikatnego uśmiechu na mordce, chcąc okazać się jak najbardziej przystępną i pokojową, by nie odstraszyć od siebie nieznajomej. To ostatnie, czego by chciała w takiej chwili!

- Miło poznać! - skinęła jej głową, nie kontynuując tematu jej pochodzenia. Najwyraźniej... nie była z Czterech Klanów, ale to nie szkodzi! Nie będzie oceniała kogoś po tym, skąd jest. Dlaczego miałaby? W dodatku nie znała całego tego Nowego Świtu, więc i tak niczym nowym nie skomentowałaby tego tematu. Zamiast tego sama przysiadła i delikatnie poruszała ogonem, który co chwilę uderzał o podłoże.

- Oh. Uhm, to... dosyć długa... i żenująca historia. - powiedziała speszona, przypominając sobie o pierwotnym celu swojej wyprawy. Co powie Lawinie? Że przylazła tutaj jak głupia, bez żadnego doświadczenia, bo ubzdurała sobie, że może znaleźć tu coś po ojcu? Gwiezdni ratujcie, zanim się upokorzy - co jeśli nowopoznana kotka ją wyśmieje i powie, że jest dziecinna? Całkowicie zapadnie się pod ziemię!
[Obrazek: jC2exu7.png]

can’t you see me?
like on that magical day, say “believe me”
my heart incinerated, come and feel me, feel me
oh can’t you see me?
my friends don’t understand me anymore
LVL 2 45 / 150
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
6
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Lawina odwzajemniła przyjazny uśmiech. Starała się opanować własny strach, by nie wyjść przed nowopoznaną na bojaźliwą myszkę, nawet jeśli takową była. Przygładziła językiem sierść na piersi, a następnie oblizała wargi.
- Mi również miło - Poszerzyła uśmiech i spróbowała rozluźnić się nieco bardziej. Słysząc wytłumaczenie Kminkowej Łapy zawahała się na chwilę, zbierając w sobie jak najwięcej odwagi, a następnie zdecydowała w duchu, że jednak chce posłuchać i wytrzyma dłużej poza domem.
- Chyba mamy czas, nie ma czego się wstydzić. - Zachęcała i jakby na potwierdzenie pierwszej połowy zdania, zmieniła pozycję na podobieństwo bochenka chleba.
LVL 1 45 / 100
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
7
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
2
Zmysły
Zm
45
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nawet jeśli Lawina wprost zaczęłaby się trząść przed Kminek, nie wyśmiałaby jej w żaden sposób, a prędzej pomogła przemóc własny strach, patrząc na nią ze zmartwieniem w oczach. Nie lubiła patrzeć na to, jak inni cierpieli, nieważne, w jakiej formie to się odbywało. Od kocięcia chciała sprawiać uśmiechy na mordkach innych i to się nie zmieniło.

Skinęła głową, gdy kotka odpowiedziała jej tym samym i mimowolnie uśmiech sam utrzymywał się na jej pyszczku. Dobrze, że chociaż przez tę chwilę dobry humor uczepił się szylkretowej kotki, nawet, gdyby miał za chwilę zniknąć przez podjęty obecnie temat. Westchnęła cicho, próbując zebrać myśli i łapą rysując kształty po ziemi z niepokoju, otworzyła mordkę.

- Mój ojciec... zginął tu niedaleko, na Grzmiącej Ścieżce. Prawdopodobnie... szukał tutaj czegoś. Albo może kogoś? I zastanawiałam się... czy może pozostawił tu coś po sobie. - przyznała cicho i odwróciła wzrok od Lawiny, wbijając go w ziemię, czując palące uczucie rozpływające się po całym jej ciele. Po co to mówiła? Jej rozmówczyni na pewno to nie obchodzi i zaraz odejdzie, znudzona tematem rozmowy!
[Obrazek: jC2exu7.png]

can’t you see me?
like on that magical day, say “believe me”
my heart incinerated, come and feel me, feel me
oh can’t you see me?
my friends don’t understand me anymore
LVL 2 45 / 150
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
6
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Informacją, że jakiś klanowy kocur szukał czekać niedaleko ich terytorium, mocno zaniepokoiła Lawinę. Czyżby Klany postanowiły o nich nie zapomnieć i wysłały koty z misją odnalezienia ich, aby wykończyć stado? Powinna jak najszybciej powiadomić radę! Może przy okazji udałoby jej się spędzić trochę czasu z Fairym, za czym tęskniła od wyjścia z lecznicy. Postanowiła jednak dowiedzieć się czegoś więcej na ten temat, gdyż równie dobrze mogło się okazać, iż szukano tamtego nowicjusza-uciekiniera z Rzeki.
- Umm... A jak dawno temu to się stało?- Zapytała cicho. - Nikt więcej nie wiedział o jego poszukiwaniach?
LVL 1 45 / 100
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
7
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
2
Zmysły
Zm
45
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nie sądziła, by Baranie Runo byłby w stanie wyrządzić komukolwiek krzywdę, a zwłaszcza drugiemu kotu. Był dobrą osobowością, troszczył się o nią i rodzeństwo, troszczył się o ich mamę i zawsze upewniał się, że wszyscy są szczęśliwi. Dbał o maleńkie Szałwiątka, gdy te czegoś się bały lub tęskniły za mamą - był idealnym ojcem. Takim ojcem, którego każdy mógłby pozazdrościć.

- Paręnaście wschodów słońca temu... nie mam pojęcia, czy ktokolwiek o tym wiedział. Ale jeśli kręcił się w tych okolicach, może miał kogoś znajomego? - powiedziała miękko, samej zastanawiając się na głos. Po chwili jednak pokręciła głową, spoglądając łagodnie na koteczkę. - Ale nie chcę cię teraz tym zadręczać... nie miałam jeszcze wielu szans poznać kotów spoza klanu, więc... jesteś jedną z pierwszych! - spróbowała się uśmiechnąć, a jej serce zabiło delikatnie szybciej. Nowe znajomości... też jej się przydadzą!
[Obrazek: jC2exu7.png]

can’t you see me?
like on that magical day, say “believe me”
my heart incinerated, come and feel me, feel me
oh can’t you see me?
my friends don’t understand me anymore
LVL 2 45 / 150
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
6
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Młoda uczennica zadumała się na chwilę. Paręnaście wschodów temu? Zatem gdy oni już od dawna mieszkali na tych terenach, a także już po pojawieniu się Czarnowrona. Czyżby oba kocury faktycznie się znały? Lawina zmarszczyła brwi, rozważając, czy zapytać Kminek o Nowicjusza. Ryzykowała wyciekiem informacji o istnieniu Nowego Świtu, jednakże kwestia obcego mogła stanowić zagrożenie dla stada. Rytmicznie podrygiwała ogonem, intensywnie myśląc. Z zamyślenia wyrwały ją kolejne słowa nowopoznanej kotki. Córka Zroszonego Listka z zaskoczenia wydała z siebie nieśmiałe "Oh". Gdyby futro mogło się rumienić, zdecydowanie pokryłoby się różowym kolorem.
- Miło mi! Właściwie ty też jesteś pierwszą spoza grupy, którą poznałam! - Przez emocje nie zwróciła uwagi na dobór słów i pozwoliła na wyciek informacji, iż przynależy do jakiejś grupy. Jednakże nie myślała o tym, zrobiła to kompletnie nieświadomie. Uradowana wstała i zaczęła entuzjastycznie ugniatać ziemię pod łapkami. - Opowiedz mi więcej o sobie? Może się zaprzyjaźnimy?- Zaproponowała, chociaż było to dość niedorzeczne. Jak miałaby utworzyć szczerą przyjaźń, gdy przecież lojalność wobec stada nakazywała jej utrzymywać jego istnienie w tajemnicy. Musiałaby okłamywać Kminkową Łapę, a to podawało w wątpliwość jakąkolwiek przyjaźń.
LVL 1 45 / 100
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
7
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
2
Zmysły
Zm
45
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nie znała kocura o imieniu Czarnowron, Czarna Wrona, czy też jakimikolwiek innymi pseudonimami się posługiwał. Szukała tylko Baraniego Runa - kota o kompletnie różniącym się charakterze, jak i też wyglądzie, niż nowy nabytek Nowego Świtu. Oczywiście, nie zdawała sobie z tego sprawy, póki co pozwalając sobie na błogą niewiedzę.
Gdyby usłyszała myśli Lawiny, na pewno uśmiechnęłaby się słodko i powiedziała, że nie musi się o nic obawiać. Kminek była pacyfistą - życie do tej pory prowadziła w spokojny sposób, bez brudzenia sobie łap krwią, nie umiejąc nawet polować. Potrafiła tylko przeprowadzać sparingi, które co najwyżej kończyły się paroma siniakami i szczerym, głośnym chichotem z rozbawienia.

- Oh, to widzisz, jesteśmy w tym razem! Powiem ci, że strasznie się bałam, że może spotkam kogoś, kto nie będzie chętny do rozmowy i to zepsuje moje pierwsze wrażenie na temat kotów spoza mojego klanu... - powiedziała, czując, jak powraca do niej energia - nie dostrzegła słowa o grupie w wypowiedzi Lawiny, pozwalając jej na przejście przez jej uszy, jednak nie zwróciła na nią większej uwagi. A nawet jeśli by zwróciła, nie skomentowałaby tego na głos. - Zaprzyjaźnić? Jeju, byłabym zaszczycona! Hmm, opowiedzieć o sobie...? Niech no pomyślę... tak ogólnie, to jestem terminatorką! I chodzę na treningi, by uczyć się zarówno teoretycznych zasad i reguł, ale również by przygotować się do tego fizycznie, poprzez sparingi lub nauka polowania! Ale jeszcze do żadnego z tych nie dotarłam, przez powolne ciągnięcie się treningu... ale to nic! - rozgadała się, mając nadzieję, że dzięki temu sprawi, iż Lawina będzie w stanie rozluźnić się trochę bardziej, jak i również jej zaufać. No i oczywiście, przyjęła jej propozycję przyjaźni z entuzjazmem! Każda znajomość była dobra, i każdą z nich Kminek chciała pielęgnować jak najlepiej potrafi.
[Obrazek: jC2exu7.png]

can’t you see me?
like on that magical day, say “believe me”
my heart incinerated, come and feel me, feel me
oh can’t you see me?
my friends don’t understand me anymore
LVL 2 45 / 150
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
6
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
W końcu znajome tereny. Cóż, może nie takie znajome, zważywszy na to ile księżyców Kremix spędziła poza Klanem, a granice nigdy nie były jakoś jej mocną stroną. A wcale nie była tak blisko granic. W takim razie są to dla niej obce tereny? Eh. Mniejsza z tym.
Jej przygoda dopiero się zaczynała. Znaczy, była już od dawna w trakcie, z osiedla w którym żyła dotychczas a dotąd było dość daleko, ale nie o tą przygodę chodzi. Przygodą było teraz przedarcie się przez te zarośla. Czyli Wysokie Trawy, bo o jakich innych zaroślach może być mowa.
Kremix zerknęła na rozcierający się przed nią widok. Końca nie widać! Fuknęła cicho, zastanawiając się nawet, czy sobie nie wygryźć drogi na przód. Czy byłaby do tego zdolna? Może. Otworzyła szeroko pysk, po czym zacisnęła szczęki twardo, odgryzając parę źdźbeł trawy. Po kilku chwilach żucia wypluła ją jednak, niezadowolona z gorzkiego i, hm, kwaśnego smaku. Nie, trawa nie jest dla niej, chyba nie byłaby roślinożerna. No cóż, co zrobisz, nic nie zrobisz, trzeba przejść. Zakręciła kilka razy dupką w powietrzu, po czym sprintem wbiegła pomiędzy trawę z zamkniętymi oczami. Nie chciała, aby trawa jej powpadała do oczu, wolała już nawet coś potrącić niż se uszkodzić wzrok. I do tego w tym wieku! Była na to za młoda. No chyba, że miałaby wtedy na jednym oku bliznę... Wtedy nawet byłoby to dopuszczalne dla niej.

//Żar!
Can you see? The sun is shinin' on me
It makes me feel so free, so alive
It makes me want to survive
And the sky, it makes me feel so high
The bad times pass me by
'cause today is gonna be a brighter day
LVL 2 40 / 150
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
5
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Na osty i ciernie w tej okolicy nigdy nie dało się polować w spokoju.
Niebieski właśnie szedł przez trawy, próbując wywęszyć jakąś zwierzynę, bo o zobaczeniu czegokolwiek przez ten busz nie było mowy. Już miał zrezygnować i pójść sobie w jakieś lepsze, łatwiejsze do przemieszczania się miejsce, ale nareszcie udało mu się coś wyczuć, a raczej usłyszeć. I to coś, co się niebezpiecznie zbliżało w jego stronę. Mógł być to jakiś smaczny kąsek uciekający przed czymś, a jednocześnie dobrze inny drapieżnik chcący z niebieskiego zrobić kąska. Kocur postanowił jednak zaryzykować i przygotować się na kontratak. Zgiął łapy, spiął mięśnie i gdy poczuł, że przeciwnik był wystarczająco blisko, rzucił się na ślepo w jego stronę z zamiarem powalenia.
I udało mu się, przeturlał się kawałek i wylądował, przyszpilając tajemniczą zwierzynę do ziemi. Już miał otwierać pysk, by zadać jakąś ranę temu czemuś, gdy… Zrozumiał co było pod jego łapami. Ruda kotka. Samotnik zamrugał dwa razy zdezorientowany, jednak po dwóch uderzeniach serca zaskoczenie przeminęło, pozostawiając tylko rozczarowanie. To był drugi raz, jak pomylił kogoś ze zwierzyną na tych terenach. Normalnie super, wyśmienicie. - Sory - rzucił krótko schodząc z kotki, jeśli ta jeszcze nie zrzuciła go z siebie. Nie miał zamiaru się tłumaczyć, czy przepraszać bardziej. Był głodny, zniecierpliwiony i właśnie do tego wszystkiego doszedł zepsuty humor, super.

⋆ ✦ ☁ ✦ ⋆
the city sleepsxxxx
xxxxxxxwith autum leaves
on the side streets, uninvitingnever g
onna givei spend my days in a summer haze
xxxby the pine trees
LVL 3 90 / 200
MedLVL 0 50 / 100
8
Siła
S
10
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości