Księżyce: 100 Mistrz: Łabędzia Gwiazda Płeć: Kocur Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Partner: Przepiórcza Pieśń Życia: 9 Trwałe urazy: długi ślad po pazurach między uszami; nadgryzione od boku prawe ucho; blizna po wyrwanym płacie skóry na zadzie, podłużny ślad po pazurach na nosie, ojciec
Księżyce: 100 Mistrz: Łabędzia Gwiazda Płeć: Kocur Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Partner: Przepiórcza Pieśń Życia: 9 Trwałe urazy: długi ślad po pazurach między uszami; nadgryzione od boku prawe ucho; blizna po wyrwanym płacie skóry na zadzie, podłużny ślad po pazurach na nosie, ojciec
Masywny gbur ze znudzonymi, zielono-żółtymi oczami. Długie futro, czarne srebrne cieniowane umaszczenie z bielą na pysku (od nosa do policzków), od szyi do brzucha oraz na łapach, na wysokości palców.
Dla obcych: gbur, sprawia wrażenie ignoranta. Głównie obserwuje i wyrabia sobie opinie na tej podstawie. Zyskuje przy bliższym poznaniu i okazuje się, że nie jest taki zły. Nawet pożartować potrafi. Dla rodziny dużo cieplejszy, opiekuńczy.
Bzycząca Łapa [KRz]
— Nie mów tak. Wypadki… się zdarzają. Nawet tak niefortunne. — próbował jakoś ją uspokoić, ale wiedział, że miała takie nastawienie już od jakiegoś czasu. Rzadko się uśmiechała, zgorzkniała. Nie wiedział co ma z tym zrobić, jak powinien ją pocieszyć, w jaki sposób powinien przy niej być.
Po dotarciu na miejsce, usiadł i zerknął w gwiazdy.
— Wszystko jeszcze będzie dobrze. Powinnismy cieszyć się z tego co mamy, a nie załamywać się tym, co straciliśmy. Nie sądzisz? — zapytał, choć zdaje się, że doskonale wiedział co usłyszy w odpowiedzi.
TO MOJA WINA
nie taki był plan, wiem nie zmyjemy tych plam są jak krople wina możesz to na mnie zrzucić
niech wszystko spadnie na mnie łzy z jej powiek uwięziony wokół pokus, jestem solą w oku
Aktualnie niewielka kuleczka, puchatego, a w przyszłości długiego futerka. I mimo, że na pewno jeszcze urośnie, nie zapowiada się na to, by Siniak miała kiedykolwiek należeć do zbyt dużych kotów, prawdopodobnie osiągnie rozmiary mniej więcej takie jak jej mama, Ciemna Mordka. Zdecydowanie przeważającym na niej kolorem jest biel, jednak w niektórych miejscach widoczne są też ciemniejsze fragmenty. Po pierwsze, na głowie, dość podobne do siebie dwie czarne łaty po przyśrodkowej stronie oczu i małe pasmo takich samych włosów między nimi. Trochę niżej, wokół pyszczka również znajduje się kilka niewielkich, nieregularnych plamek w takiej samej barwie, jedna z nich zachodzi również na nos, dzięki czemu i on jest w dużej części ciemny. Następne tego typu elementy umieszczone są przy lewym uchu, bardziej otaczając je, niż wchodząc na jego powierzchnię. Idąc dalej, można dostrzec jeden przypadkowy ciemniejszy fragment (chociaż ten nie jest już czarny, a co najwyżej brązowy). Kolejny przystanek na trasie zwiedzania wybarwionych części futra Siniak obejmuje praktycznie cały ogon. Na koniec zostają jeszcze łapy, gdzie na każdej z nich widać przynajmniej trochę czarnych włosów, w większości znajdujących się po wewnętrznych stronach nóg. Jeśli to wszystko zostało już omówione, należy wspomnieć jeszcze o ostatnim elemencie – oczach Siniak, dużych i okrągłych, które o wybarwieniu się przyjmą jasnoniebieski kolor.
Jak na razie większość czasu spędza wtulona w futra rodziców, bo to jedyne miejsce, gdzie czuje się w pełni bezpiecznie. Poza tym, reszta świata wydaje się Siniak być przerażająca, a całkiem bogata wyobraźnia podpowiada jej wizje kolejnych niebezpieczeństw, które mogą ją tam spotkać. Dlatego też przez większość czasu jest kociakiem przestraszonym i zmartwionym (zarówno o siebie, jak i o całą swoją rodzinę, którą bardzo kocha i o którą stara się troszczyć). Nie należy do kotów odważnych, śmiałych czy lekkomyślnych, ale podziwia je, uznając, że prawdopodobnie byłoby dla niej lepiej, gdyby była w stanie zachowywać się tak jak one. Nie ma ambicji na zostanie wielką wojowniczką czy objęcie ważnej funkcji w klanie, bo i tak nie wierzy, że mogłaby się do tego w jakimkolwiek stopniu nadawać. Jednak mimo dość negatywnego nastawienia, pozostaje dla wszystkich w swoim otoczeniu bardzo miła, stara się im pomóc, jak tylko jest w stanie (częściowo również dlatego, że ma problemy z odmawianiem innym).
Jednak czy pozostawało naprawdę z czego się cieszyć? Czy powrót ich wnuków można było uznać za dobre wydarzenie, gdy zjawiły się tu akurat w czasie, by trafić na pogrzeb swojej matki? A pozostałe dzieci? Nie, je też to spotka, prędzej czy później, tak, przecież już to wiedziała. - To wszystko… Nie powinno się stać. Nie w taki sposób. - Nie wierzyła, że to oznaczało coś więcej. To rzeczywiście był tylko wypadek – ale najokropniejszy wypadek, jaki mogła sobie wyobrazić. I tego już nic nie było w stanie zmienić. Usiadła tuż obok Nocy, wtulając się w jego futro, tak, by mieć pewność, że przynajmniej on tu wciąż jeszcze był, całkiem żywy. Jednak jak długo miało tak jeszcze pozostać? Kiedy i jego coś jej odbierze? Nawet, jeśli był jednym z najlepszych wojowników w klanie, to z pewnością było coś, nawet jeśli innego niż walki, co mogło sprawić, że nie będzie go już przy jej boku.
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx Forest walls and starry ceilings
Barren curtains that you're weaving
Like the stories that you keep inside your head
She can't keep them all safe They will die and be afraid Mother, tell me so I say
Księżyce: 100 Mistrz: Łabędzia Gwiazda Płeć: Kocur Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Partner: Przepiórcza Pieśń Życia: 9 Trwałe urazy: długi ślad po pazurach między uszami; nadgryzione od boku prawe ucho; blizna po wyrwanym płacie skóry na zadzie, podłużny ślad po pazurach na nosie, ojciec
Księżyce: 100 Mistrz: Łabędzia Gwiazda Płeć: Kocur Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Partner: Przepiórcza Pieśń Życia: 9 Trwałe urazy: długi ślad po pazurach między uszami; nadgryzione od boku prawe ucho; blizna po wyrwanym płacie skóry na zadzie, podłużny ślad po pazurach na nosie, ojciec
Masywny gbur ze znudzonymi, zielono-żółtymi oczami. Długie futro, czarne srebrne cieniowane umaszczenie z bielą na pysku (od nosa do policzków), od szyi do brzucha oraz na łapach, na wysokości palców.
Dla obcych: gbur, sprawia wrażenie ignoranta. Głównie obserwuje i wyrabia sobie opinie na tej podstawie. Zyskuje przy bliższym poznaniu i okazuje się, że nie jest taki zły. Nawet pożartować potrafi. Dla rodziny dużo cieplejszy, opiekuńczy.
Bzycząca Łapa [KRz]
- Nie, zdecydowanie nie. - odpowiedział jedynie. Ostatni czas był ciężki dla nich wszystkich, ale szczerze mówiąc, Nocny Szkwał miał nadzieję, że jak spędzą razem trochę czasu, tu chociaż na chwilę o tym zapomną. Zapowiadało się jednak zupełnie inaczej, z czego nie był zadowolony.
Przytulił się do Siniak i w ciszy obserwował z nią niebo oraz otaczający ich kwitnący rzepak. W ciszy. Nie miał ochoty dłużej rozmawiać o tych dołujących rzeczach. Potem, jakby nigdy nic, po prostu wrócili do obozu. Prawdopodobnie również w ciszy.
zt XD
TO MOJA WINA
nie taki był plan, wiem nie zmyjemy tych plam są jak krople wina możesz to na mnie zrzucić
niech wszystko spadnie na mnie łzy z jej powiek uwięziony wokół pokus, jestem solą w oku
xxxxWbił pazury w sikorkę, szybko pozbawiając jej życia. Starał się zrobić tak, by nie cierpiała długo - zawsze tak robił, nie chciał robić większego rabanu, niż sytuacja tego wymagała. Polowanie było jego przykrym obowiązkiem by nie umrzeć z głodu, chcąc nie chcąc ktoś musiał na tym ucierpieć. A skoro padło dziś na sikorkę, przynajmniej nie męczył jej przed śmiercią. Nie był szczególnie głodny, to też zaprzestał polowania. Wziął ptaka do pyska i zaczął iść w stronę swoijego legowiska w okolicach Króliczych Nor. Był przy Łanie Rzepaku, bo zwiedzał dziś wschodnią część okolic. Starał się codziennie choć chwilę poświęcić eksploracji - zawsze bardziej komfortowo czujesz się tak, gdzie znasz teren.
oleander, podobnie jak większość członków jej rodziny, jest urodziwą kocicą o pokaźnych rozmiarach. jest smukła, wysoka i długa na wszystkie sposoby - długie łapy, długi ogon, dość długie uszy na kota o standardowej europejskiej budowie, nawet pędzelki na uszach. jej futro jest czysto białe, zadbane i miękkie w dotyku. jej prawe oko jest jasne, lodowo niebieskie, a lewe - bladozielone. w jej ślepiach oraz posturze można dostrzec pewność siebie, dumę godną jej rodowodowi. oleander porusza się z elegancją i (zazwyczaj) zwinnością, jej ruchy do złudzenia przypominają pewną starą medyczkę. wnętrze uszu i nos są szaro różowe.
pierwszym, co rzuca się w oczy przy spotkaniu kocicy, jest jej pewność siebie. jest dumna i żadne obelgi tego nie zmienią, jedynie spłyną po niej jak po kaczce. oleander jest wesoła, chętna do żartów, ale czasem nieobecna, jakby zawsze wysłuchiwała w poszukiwaniu kogoś, kogo przy niej nie ma. kocica sama przyzna, że może być nieco szalona, jednak nie przeszkadza jej to w życiu. jej pewność siebie ma niestety pewne minusy - głównie jej problem z trzymaniem języka za zębami. czasami nie zdaje sobie sprawy, że jej słowa mogą być niewrażliwe. nie jest zbyt chętna do przeprosin i pomimo generalnej przyjazności nie jest zbyt ufna. nie lubi przyznawać się do swoich problemów, głównie dlatego że większość z tych problemów powinna być na tamtym świecie. oleander ma bardzo dobrą pamięć - zazwyczaj tyczy się to historii, które chce przekazywać dalej, ale niestety dla innych tyczy się to też tego, co jej zrobiono. dziwnooka nie zapomina krzywd, które jej wyrządzono i niechętnie je wybacza.
Zazwyczaj starała nie zbliżać się do Łanu Rzepaku, na pewno nie jesienią. Ale przecież była już zima, więc nie powinno być tak źle, prawda? Matki poleciły Oleander znalezienie jakiegoś bardziej... długoterminowego legowiska, jeśli miała zamiar kręcić się w okolicach klanów, a jej mamy miały prawie zawsze racje, więc tak oto znalazła się tutaj. Poszukując nowego domu. Nie spodziewała się na kogoś tutaj wpaść. Liczba kotów na metr kwadratowy była tutaj raczej niższa, niż na osiedlu. Z tego też powodu prawie wyskoczyła z własnej skóry, kiedy wyszła z krzaków i prawie wpadła w nieznajomego kocura. - Oh Gwiezdny Klanie - miauknęła, odsuwając się o kilka kroków. - Nie spodziewałam się na kogoś wpaść, mam nadzieję, że nie przeszkodziłam ci w polowaniu - dodała, zerkając na sikorę w zębach nieznajomego.
xxxxNie spodziewałby się, że idąc z sikorką w pysku nagle zaatakuje go biała zjawa, duch, wyłaniający się z krzaków. Sam nie wiedział kto bardziej się przestraszył, ona, czy on, bo podskoczył wysoko do góry, najeżył sierść, a ptaszek wypadł mu z pyska z tego wszystkiego. - Jasna cholera! - wymsknęło mu się, jednak szybko usłyszał słowa nieznajomej kotki. Nie wydawała się być zagrożeniem, a jednak Odys zrobił kilka kroków w tył. - N-nie polowałem już... myślałem, że jesteś duchem! Nie rób tak kotom, bo padną na zawał - zażartował, choć faktycznie blisko było do tego zawału. Cała biała, puszysta kotka pojawiająca się znikąd była wyjątkowo podobna do jakiejś zjawy, czy coś. - I przepraszam najmocniej za przekleństwo, normalnie nie bywam taki nieprzyjemny - dodał szybko, uśmiechając się przepraszająco. Co za wstyd, tak się zachować przy nieznajomym.
oleander, podobnie jak większość członków jej rodziny, jest urodziwą kocicą o pokaźnych rozmiarach. jest smukła, wysoka i długa na wszystkie sposoby - długie łapy, długi ogon, dość długie uszy na kota o standardowej europejskiej budowie, nawet pędzelki na uszach. jej futro jest czysto białe, zadbane i miękkie w dotyku. jej prawe oko jest jasne, lodowo niebieskie, a lewe - bladozielone. w jej ślepiach oraz posturze można dostrzec pewność siebie, dumę godną jej rodowodowi. oleander porusza się z elegancją i (zazwyczaj) zwinnością, jej ruchy do złudzenia przypominają pewną starą medyczkę. wnętrze uszu i nos są szaro różowe.
pierwszym, co rzuca się w oczy przy spotkaniu kocicy, jest jej pewność siebie. jest dumna i żadne obelgi tego nie zmienią, jedynie spłyną po niej jak po kaczce. oleander jest wesoła, chętna do żartów, ale czasem nieobecna, jakby zawsze wysłuchiwała w poszukiwaniu kogoś, kogo przy niej nie ma. kocica sama przyzna, że może być nieco szalona, jednak nie przeszkadza jej to w życiu. jej pewność siebie ma niestety pewne minusy - głównie jej problem z trzymaniem języka za zębami. czasami nie zdaje sobie sprawy, że jej słowa mogą być niewrażliwe. nie jest zbyt chętna do przeprosin i pomimo generalnej przyjazności nie jest zbyt ufna. nie lubi przyznawać się do swoich problemów, głównie dlatego że większość z tych problemów powinna być na tamtym świecie. oleander ma bardzo dobrą pamięć - zazwyczaj tyczy się to historii, które chce przekazywać dalej, ale niestety dla innych tyczy się to też tego, co jej zrobiono. dziwnooka nie zapomina krzywd, które jej wyrządzono i niechętnie je wybacza.
Oleander za często zjawą nazywana nie była - zazwyczaj to ona zjawy widywała, a nie na odwrót. Na przekleństwo kocura na moment nastroszyła futro, ponownie dając się wystraszyć. Ciężko było w takiej sytuacji stwierdzić czy powinna uciekać, czy mogła się z tym wstrzymać. Po uderzeniu serca jednak jej futro zaczęło się wygładzać, widząc, że nieznajomy zdaje się być jednym z tych bardziej przyjaznych. - Może powinnam zacząć tak wyskakiwać przed myszami, żeby zaczęły same z siebie padać. Dużo mniej roboty - odparła, ruszając wąsami zarówno z nerwowością jak i rozbawieniem, starając się dopasować ton do sytuacji. - Nie masz za co przepraszać, gorsze rzeczy się słyszało - skomentowała, nadal czekając aż jej serce wróci do normalnego rytmu. Uspokojenie się zawsze trwało dłużej, niż wystraszenie, na jej nieszczęście. - Skoro już na ciebie wpadłam... tak dość dosłownie... to mam nadzieję, że nie przeszkodzi ci jeśli zapytam czy jesteś tutejszy? - spróbowała zacząć normalniejszą rozmowę. Mimo wszystko szukała nowego domu, więc jeśli kocur żył tutaj dłużej to pewnie wiedział, czego należy unikać. Miała tylko nadzieję, że nie będzie to kocurowi przeszkadzać.
i cantellyouhowthestorygoes ifyoudieX..X✩.X.X★X.X.✩.XX.★ ★XX✩XX.★.XXif youjustgetold allXx.together.xXorXx.allXxalone likeyourmotherandyourfathertoo allgrown upbutthey'rejustlike you andyou'regoing todo itallanew ★ ★ ★ BETTERRUNFORTHEHILLS XXXXXXXXXXXXXXX↪RUN
Wyjątkowo niska i drobna kotka. Jej długie, białe futro niemalże zawsze jest w nienagannej kondycji - bardzo dba o to, żeby było czyste. Jest sprawna, więc pod futrem kryją się mięśnie, ale są one proporcjonalne do jej filigranowej budowy. Intesywnie niebieskie oczy.
ciekawa świata - pewna siebie - odważna - flirciarska - zabawna - egocentryczna - przygodowa
Ważka rzadko się boi - wszelkie niepowodzenia traktuje jako wyzwania i stara się im sprostac. Lubi dowiadywać się nowych rzeczy, żeby zaspokajać swoją ciekawość, ale tez po to, żeby móc błyszczeć wiedzą i ciekawostkami w towarzystwie. Lubi bowiem być w centrum uwagi i czasami można odnieść wrażenie, że wręcz żywi się komplementami czy po prostu zainteresowaniem jej osobą. Jest pewna siebie, nie boi się wyrażania swojego zdania czy próbowania nowych rzeczy. Nawet jeśli jej coś nie wychodzi - stara się obrócić to w żart lub po prostu olać. W jej stylu jest flirtowanie czy rzucanie dwuznacznymi tekstami - nawet w stronę kotów, którymi nie jest zainteresowana, a co. Niech też mają i niech się głowią nad tym, czy powiedziała im coś na serio czy tylko w żartach. Czasami jest lekko przewrażliwona na punkcie swojej osoby, zwłaszcza jeśli chodzi o temat jej wyglądu. Lubi przygody, rutyna ją nudzi - więc zgodzi się na każdą propozycję ciekawego spędzania czasu.
Nadgryziony Maślak
***
W końcu Wierzbownicowa Łapa miała luźniejszy dzień i mogły odbyc zaplanowaną wycieczkę.
- Dobrze znasz Tereny Niczyje? - zapytała z ciekawością kotki, niespiesznie kierując kroki w stronę Łanu Rzepaku. To, gdzie dokładnie pójdą i co będą robić - ogarną na bieżąco. Zależy jak im się będzie chciało i na kogo trafią.
Nadszedł dzień, w którym w lecznicy było mniej pacjentów, a wszystko inne było na swoim miejscu, także nic nie stało na przeszkodzie by odbyła się jej zaplanowana wcześniej z Ważkowym Wybrzeżem wyprawa na tereny Niczyje. Po upewnieniu się, że w lecznicy panuje ład a Słona Łapa ma na nią oko, ruszyła za białowłosą wojowniczką na tereny, i poza granice. Wierzbownica rozglądała się dookoła, ciesząc oczy widokami nieznanych miejsc. Na horyzoncie majaczył żółty łan rzepaku. Na pytanie wojowniczki przekręciła ucho, po czym pokręciła głową. - Nie. Byłam poza granicami może jeden albo dwa razy, a i to niedaleko. - miauknęła, idąc niespiesznym krokiem za pobratymczynią. Właściwie to nawet nie było ku temu nigdy większej okazji, a ona zajęta obowiązkami, jeszcze wcześniej tymi wojwoniczo- terminatorskimi by jak najszybciej nadrobić spędzone w chorobie księżyce, zwyczajnie nie czuła pociągu do dłuższych tułaczek. Nie żałowała jednak wyjścia, wyprawa zapowiadała się całkiem miło.
Wyjątkowo niska i drobna kotka. Jej długie, białe futro niemalże zawsze jest w nienagannej kondycji - bardzo dba o to, żeby było czyste. Jest sprawna, więc pod futrem kryją się mięśnie, ale są one proporcjonalne do jej filigranowej budowy. Intesywnie niebieskie oczy.
ciekawa świata - pewna siebie - odważna - flirciarska - zabawna - egocentryczna - przygodowa
Ważka rzadko się boi - wszelkie niepowodzenia traktuje jako wyzwania i stara się im sprostac. Lubi dowiadywać się nowych rzeczy, żeby zaspokajać swoją ciekawość, ale tez po to, żeby móc błyszczeć wiedzą i ciekawostkami w towarzystwie. Lubi bowiem być w centrum uwagi i czasami można odnieść wrażenie, że wręcz żywi się komplementami czy po prostu zainteresowaniem jej osobą. Jest pewna siebie, nie boi się wyrażania swojego zdania czy próbowania nowych rzeczy. Nawet jeśli jej coś nie wychodzi - stara się obrócić to w żart lub po prostu olać. W jej stylu jest flirtowanie czy rzucanie dwuznacznymi tekstami - nawet w stronę kotów, którymi nie jest zainteresowana, a co. Niech też mają i niech się głowią nad tym, czy powiedziała im coś na serio czy tylko w żartach. Czasami jest lekko przewrażliwona na punkcie swojej osoby, zwłaszcza jeśli chodzi o temat jej wyglądu. Lubi przygody, rutyna ją nudzi - więc zgodzi się na każdą propozycję ciekawego spędzania czasu.
Nadgryziony Maślak
Uuu. To będzie więc ciekawa wycieczka, pełna wrażeń dla jej Towarzyszki. - A miałaś okazję kogoś spotkać? Samotnika albo Pieszczoszka? Albo może jakiegoś ciekawego kota z innego klanu? - dopytała z zaciekawieniem. Szła teraz niespiesznie, dając kotce czas na rozglądanie się po okolicy. - Dobrze czasami się wybrać na taką wyprawę, żeby w razie czego wiedzieć, co gdzie jest i się nie zgubić - no ona na przykład się zgubiła, choć na swoje usprawiedliwienie - była wtedy tylko małym berbeciem...
Wysoki, smukły, ze skłonnościami do niedowagi, rudy złoty pręgowany dziko, z oliwkowymi oczami, europejską budową i krótkim włosiem oraz bielą na pyszczku, klatce piersiowej, gardle, pachwinie i palcach
zapominalski | energiczny | przejmuje się tym jak inni go postrzegają i chciałby, żeby każdy go lubił | z wiekiem wydaje się coraz bardziej dojrzały i już nie robi głupich żartów na innych kotach
Wyszedł na spacer, żeby oczyścić głowę i popodziwiać co tak podobało się Chabrowi w dzikiej dziczy. Sam też chciał coś zwiedzić, coś wiedzieć, a nie tylko klan, klan i klan. Poza tym - poza terenami mógł kogoś poznać, znaleźć coś ciekawego albo zwyczajnie spędzić dobrze czas. Szedł z fajowym liściem w pyszczku, który znalazł po drodze idąc w stronę rzepaku. Droga była mało przyjemna, bo musiał iść w pasie obok drogi z potworami, ale dał radę. Liść miał zamiar zabrać go ze sobą. Widząc jednak na horyzoncie ten pięknie wyglądający rzepak, zaczął się zastanawiać, czy nie powinien zebrać właśnie jego ze sobą. Pobiegł szybciej w pole, w które wbiegł i zaczął rozglądać się z liściem na boki i uśmiechem na pyszczku.
//BL
✧・゚: *✧・゚:* ⨯ I'm not ⨯ a perfect person There's • many • things I wish I didn't do But I continue learning
I never meant | to do those things to you . . .
✧・゚: *✧・゚:* And so, I have to say before I go ◦•≫ That I just want you to know I've • found • a reason for me . . . To change who | I used to be . . .
Księżyce: 98 Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Wierzba [poza grą] Trwałe urazy: sześć drobnych blizn wokół lewej łopatki, niewidoczne pod futrem
standardowa budowa, długie futerko, bury pręgowany klasycznie; brązowy nos, żółte oczy, czarne poduszeczki łap
Ten starszy pan w sklepowej kolejce który wpuści ciebie przed siebie widząc że kupujesz tylko jedną rzecz, jednocześnie opowiadając ci o pogodzie i życząc miłego dnia
Mrówczy Szlak [KW], Orzechowa Łapa [KW], Pies. [GK]
Babie Lato krążył w okolicy. Wszystkim zainteresowanym wmawiał, że zbierał zioła. Że chciał skorzystać z resztek lata, zanim pogoda się zmieni a ostatnie kwiaty przekwitną i tak dalej, i tak dalej. Nie musiał nawet patrzeć na pyszczki swojego rodzeństwa żeby wyczuć niedowierzanie, ale żadne z nich nie wnikało jaki był prawdziwy powód i czemu krążył tutaj, a nie w Małym czy Dużym Grądzie. Prawdopodobnie wiedzieli, a przynajmniej Trawa wiedziała, bo jednego późnego wieczora przyznał się do martwienia o przyjaciółkę. A skoro ona wiedziała, to pewnie jego bracia też.
Przy którymś spacerze w tych stronach nieświadomie wybrał trasę bardziej na południe, i trafił przypadkiem na pole rzepaku. Rzepak był mu niepotrzebny i nieprzyjemnie pachniał, ale z daleka wyglądał całkiem ładnie. Trochę jak czosnek. Dreptał wzdłuż granicy roślin, kierując się mniej-więcej na Topiołki, kiedy do burych uszu dotarł dźwięk kroków. Zwolnił, nasłuchując.
Wysoki, smukły, ze skłonnościami do niedowagi, rudy złoty pręgowany dziko, z oliwkowymi oczami, europejską budową i krótkim włosiem oraz bielą na pyszczku, klatce piersiowej, gardle, pachwinie i palcach
zapominalski | energiczny | przejmuje się tym jak inni go postrzegają i chciałby, żeby każdy go lubił | z wiekiem wydaje się coraz bardziej dojrzały i już nie robi głupich żartów na innych kotach
Roześmiany Wąs niestety nie był zbyt ogarnięty, jak już wiadomo, więc nie zauważył kocura, który szedł nieopodal. Jego zabawa w rzepaku była głośniejsza niż kroki burego, więc żółte kwiecie było jedynym, co odbijało się w oczach rudego. Ten jednak nie stał w miejscu, a gnał. Gnał przez rzepak i w pewnej chwili zobaczył pszczółkę, która szukała jeszcze resztek pożywienia na kwiatkach. Jego oczyska kierowały się za uskrzydlonym robaczkiem, aż ten zaprowadził jego spojrzenie na powolno idącego kocura. Lisek wyprostował się, żeby lepiej widzieć napas--- nieznajomego. Machnął ogonem i zaczął lekkim krokiem iść w kierunku starszego. - Sień dobhy! - Wymruczał z liściem w pyszczku.
✧・゚: *✧・゚:* ⨯ I'm not ⨯ a perfect person There's • many • things I wish I didn't do But I continue learning
I never meant | to do those things to you . . .
✧・゚: *✧・゚:* And so, I have to say before I go ◦•≫ That I just want you to know I've • found • a reason for me . . . To change who | I used to be . . .