Logo Artemidy
Łan Rzepaku
— Nie mów tak. Wypadki… się zdarzają. Nawet tak niefortunne. — próbował jakoś ją uspokoić, ale wiedział, że miała takie nastawienie już od jakiegoś czasu. Rzadko się uśmiechała, zgorzkniała. Nie wiedział co ma z tym zrobić, jak powinien ją pocieszyć, w jaki sposób powinien przy niej być.
Po dotarciu na miejsce, usiadł i zerknął w gwiazdy.
— Wszystko jeszcze będzie dobrze. Powinnismy cieszyć się z tego co mamy, a nie załamywać się tym, co straciliśmy. Nie sądzisz? — zapytał, choć zdaje się, że doskonale wiedział co usłyszy w odpowiedzi.
TO MOJA WINA

nie taki był plan, wiem nie zmyjemy tych plam
są jak krople wina
możesz to na mnie zrzucić




niech wszystko spadnie na mnie
łzy z jej powiek
uwięziony wokół pokus, jestem solą w oku


NIEWINNYCH KOTÓW I KŁAMSTW
LVL 12 100 / 500
MedLVL 0 0 / 100
33
Siła
S
25
Zręczność
Zr
15
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
115
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Jednak czy pozostawało naprawdę z czego się cieszyć? Czy powrót ich wnuków można było uznać za dobre wydarzenie, gdy zjawiły się tu akurat w czasie, by trafić na pogrzeb swojej matki? A pozostałe dzieci? Nie, je też to spotka, prędzej czy później, tak, przecież już to wiedziała.
- To wszystko… Nie powinno się stać. Nie w taki sposób. - Nie wierzyła, że to oznaczało coś więcej. To rzeczywiście był tylko wypadek – ale najokropniejszy wypadek, jaki mogła sobie wyobrazić. I tego już nic nie było w stanie zmienić. Usiadła tuż obok Nocy, wtulając się w jego futro, tak, by mieć pewność, że przynajmniej on tu wciąż jeszcze był, całkiem żywy. Jednak jak długo miało tak jeszcze pozostać? Kiedy i jego coś jej odbierze? Nawet, jeśli był jednym z najlepszych wojowników w klanie, to z pewnością było coś, nawet jeśli innego niż walki, co mogło sprawić, że nie będzie go już przy jej boku.
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

Forest walls and starry ceilings
Barren curtains that you're weaving
Like the stories that you keep inside your head
She can't keep them all safe

They will die and be afraid
Mother, tell me so I say

LVL 6 240 / 500
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
21
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Nie, zdecydowanie nie. - odpowiedział jedynie. Ostatni czas był ciężki dla nich wszystkich, ale szczerze mówiąc, Nocny Szkwał miał nadzieję, że jak spędzą razem trochę czasu, tu chociaż na chwilę o tym zapomną. Zapowiadało się jednak zupełnie inaczej, z czego nie był zadowolony.
Przytulił się do Siniak i w ciszy obserwował z nią niebo oraz otaczający ich kwitnący rzepak. W ciszy. Nie miał ochoty dłużej rozmawiać o tych dołujących rzeczach. Potem, jakby nigdy nic, po prostu wrócili do obozu. Prawdopodobnie również w ciszy.

zt XD
TO MOJA WINA

nie taki był plan, wiem nie zmyjemy tych plam
są jak krople wina
możesz to na mnie zrzucić




niech wszystko spadnie na mnie
łzy z jej powiek
uwięziony wokół pokus, jestem solą w oku


NIEWINNYCH KOTÓW I KŁAMSTW
LVL 12 100 / 500
MedLVL 0 0 / 100
33
Siła
S
25
Zręczność
Zr
15
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
115
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
xxxxWbił pazury w sikorkę, szybko pozbawiając jej życia. Starał się zrobić tak, by nie cierpiała długo - zawsze tak robił, nie chciał robić większego rabanu, niż sytuacja tego wymagała. Polowanie było jego przykrym obowiązkiem by nie umrzeć z głodu, chcąc nie chcąc ktoś musiał na tym ucierpieć. A skoro padło dziś na sikorkę, przynajmniej nie męczył jej przed śmiercią. Nie był szczególnie głodny, to też zaprzestał polowania. Wziął ptaka do pyska i zaczął iść w stronę swoijego legowiska w okolicach Króliczych Nor. Był przy Łanie Rzepaku, bo zwiedzał dziś wschodnią część okolic. Starał się codziennie choć chwilę poświęcić eksploracji - zawsze bardziej komfortowo czujesz się tak, gdzie znasz teren.

oleandr
LVL 3 0 / 200
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
255
Zręczność
Zr
3
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
  Zazwyczaj starała nie zbliżać się do Łanu Rzepaku, na pewno nie jesienią. Ale przecież była już zima, więc nie powinno być tak źle, prawda? Matki poleciły Oleander znalezienie jakiegoś bardziej... długoterminowego legowiska, jeśli miała zamiar kręcić się w okolicach klanów, a jej mamy miały prawie zawsze racje, więc tak oto znalazła się tutaj. Poszukując nowego domu. Nie spodziewała się na kogoś tutaj wpaść. Liczba kotów na metr kwadratowy była tutaj raczej niższa, niż na osiedlu. Z tego też powodu prawie wyskoczyła z własnej skóry, kiedy wyszła z krzaków i prawie wpadła w nieznajomego kocura.
  - Oh Gwiezdny Klanie - miauknęła, odsuwając się o kilka kroków. - Nie spodziewałam się na kogoś wpaść, mam nadzieję, że nie przeszkodziłam ci w polowaniu - dodała, zerkając na sikorę w zębach nieznajomego.
LVL 2 75 / 150
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
8
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
xxxxNie spodziewałby się, że idąc z sikorką w pysku nagle zaatakuje go biała zjawa, duch, wyłaniający się z krzaków. Sam nie wiedział kto bardziej się przestraszył, ona, czy on, bo podskoczył wysoko do góry, najeżył sierść, a ptaszek wypadł mu z pyska z tego wszystkiego. - Jasna cholera! - wymsknęło mu się, jednak szybko usłyszał słowa nieznajomej kotki. Nie wydawała się być zagrożeniem, a jednak Odys zrobił kilka kroków w tył. - N-nie polowałem już... myślałem, że jesteś duchem! Nie rób tak kotom, bo padną na zawał - zażartował, choć faktycznie blisko było do tego zawału. Cała biała, puszysta kotka pojawiająca się znikąd była wyjątkowo podobna do jakiejś zjawy, czy coś. - I przepraszam najmocniej za przekleństwo, normalnie nie bywam taki nieprzyjemny - dodał szybko, uśmiechając się przepraszająco. Co za wstyd, tak się zachować przy nieznajomym.
[Obrazek: 3R6AiPq.png]
LVL 3 0 / 200
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
255
Zręczność
Zr
3
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
  Oleander za często zjawą nazywana nie była - zazwyczaj to ona zjawy widywała, a nie na odwrót. Na przekleństwo kocura na moment nastroszyła futro, ponownie dając się wystraszyć. Ciężko było w takiej sytuacji stwierdzić czy powinna uciekać, czy mogła się z tym wstrzymać. Po uderzeniu serca jednak jej futro zaczęło się wygładzać, widząc, że nieznajomy zdaje się być jednym z tych bardziej przyjaznych.
  - Może powinnam zacząć tak wyskakiwać przed myszami, żeby zaczęły same z siebie padać. Dużo mniej roboty - odparła, ruszając wąsami zarówno z nerwowością jak i rozbawieniem, starając się dopasować ton do sytuacji. - Nie masz za co przepraszać, gorsze rzeczy się słyszało - skomentowała, nadal czekając aż jej serce wróci do normalnego rytmu. Uspokojenie się zawsze trwało dłużej, niż wystraszenie, na jej nieszczęście.
  - Skoro już na ciebie wpadłam... tak dość dosłownie... to mam nadzieję, że nie przeszkodzi ci jeśli zapytam czy jesteś tutejszy? - spróbowała zacząć normalniejszą rozmowę. Mimo wszystko szukała nowego domu, więc jeśli kocur żył tutaj dłużej to pewnie wiedział, czego należy unikać. Miała tylko nadzieję, że nie będzie to kocurowi przeszkadzać.
i can tell you how the story goes
if you dieX..X✩.X.X★X.X.✩.XX.★
★XX✩XX.★.XXif you just get old
allXx.together.xXorXx.allXxalone
[Obrazek: mgZnght.png]
like your mother and your father too
all grown up but they're just like you
and you're going to do it all anew
★ ★ ★
BETTER RUN FOR THE HILLS
XXXXXXXXXXXXXXX↪ RUN
LVL 2 75 / 150
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
8
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
***

  W końcu Wierzbownicowa Łapa miała luźniejszy dzień i mogły odbyc zaplanowaną wycieczkę.
  - Dobrze znasz Tereny Niczyje? - zapytała z ciekawością kotki, niespiesznie kierując kroki w stronę Łanu Rzepaku. To, gdzie dokładnie pójdą i co będą robić - ogarną na bieżąco. Zależy jak im się będzie chciało i na kogo trafią.

/Wierzbownica
✨ i can't relate to desperation ✨

[Obrazek: 5ySwpbA.png]

LVL 3 200 / 200
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
12
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nadszedł dzień, w którym w lecznicy było mniej pacjentów, a wszystko inne było na swoim miejscu, także nic nie stało na przeszkodzie by odbyła się jej zaplanowana wcześniej z Ważkowym Wybrzeżem wyprawa na tereny Niczyje. Po upewnieniu się, że w lecznicy panuje ład a Słona Łapa ma na nią oko, ruszyła za białowłosą wojowniczką na tereny, i poza granice. Wierzbownica rozglądała się dookoła, ciesząc oczy widokami nieznanych miejsc. Na horyzoncie majaczył żółty łan rzepaku. Na pytanie wojowniczki przekręciła ucho, po czym pokręciła głową.
- Nie. Byłam poza granicami może jeden albo dwa razy, a i to niedaleko. - miauknęła, idąc niespiesznym krokiem za pobratymczynią. Właściwie to nawet nie było ku temu nigdy większej okazji, a ona zajęta obowiązkami, jeszcze wcześniej tymi wojwoniczo- terminatorskimi by jak najszybciej nadrobić spędzone w chorobie księżyce, zwyczajnie nie czuła pociągu do dłuższych tułaczek. Nie żałowała jednak wyjścia, wyprawa zapowiadała się całkiem miło.
Obrazek

LVL 4 145 / 300
MedLVL 3 212 / 400
11
Siła
S
11
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
15
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
  Uuu. To będzie więc ciekawa wycieczka, pełna wrażeń dla jej Towarzyszki. - A miałaś okazję kogoś spotkać? Samotnika albo Pieszczoszka? Albo może jakiegoś ciekawego kota z innego klanu? - dopytała z zaciekawieniem. Szła teraz niespiesznie, dając kotce czas na rozglądanie się po okolicy. - Dobrze czasami się wybrać na taką wyprawę, żeby w razie czego wiedzieć, co gdzie jest i się nie zgubić - no ona na przykład się zgubiła, choć na swoje usprawiedliwienie - była wtedy tylko małym berbeciem...
✨ i can't relate to desperation ✨

[Obrazek: 5ySwpbA.png]

LVL 3 200 / 200
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
12
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
***

Wyszedł na spacer, żeby oczyścić głowę i popodziwiać co tak podobało się Chabrowi w dzikiej dziczy. Sam też chciał coś zwiedzić, coś wiedzieć, a nie tylko klan, klan i klan. Poza tym - poza terenami mógł kogoś poznać, znaleźć coś ciekawego albo zwyczajnie spędzić dobrze czas. Szedł z fajowym liściem w pyszczku, który znalazł po drodze idąc w stronę rzepaku. Droga była mało przyjemna, bo musiał iść w pasie obok drogi z potworami, ale dał radę. Liść miał zamiar zabrać go ze sobą. Widząc jednak na horyzoncie ten pięknie wyglądający rzepak, zaczął się zastanawiać, czy nie powinien zebrać właśnie jego ze sobą. Pobiegł szybciej w pole, w które wbiegł i zaczął rozglądać się z liściem na boki i uśmiechem na pyszczku.

//BL
✧・゚: *✧・゚:*
⨯ I'm not ⨯ a perfect person
There's • many • things I wish I didn't do
But I continue learning
I never meant | to do those things to you . . .
✧・゚: *✧・゚:*
And so, I have to say before I go ◦•≫
That I just want you to know
I've • found • a reason for me

. . . To change who | I used to be . . .

. . . A reason to start over new
LVL 5 80 / 400
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
16
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
  Babie Lato krążył w okolicy. Wszystkim zainteresowanym wmawiał, że zbierał zioła. Że chciał skorzystać z resztek lata, zanim pogoda się zmieni a ostatnie kwiaty przekwitną i tak dalej, i tak dalej. Nie musiał nawet patrzeć na pyszczki swojego rodzeństwa żeby wyczuć niedowierzanie, ale żadne z nich nie wnikało jaki był prawdziwy powód i czemu krążył tutaj, a nie w Małym czy Dużym Grądzie. Prawdopodobnie wiedzieli, a przynajmniej Trawa wiedziała, bo jednego późnego wieczora przyznał się do martwienia o przyjaciółkę. A skoro ona wiedziała, to pewnie jego bracia też.
  Przy którymś spacerze w tych stronach nieświadomie wybrał trasę bardziej na południe, i trafił przypadkiem na pole rzepaku. Rzepak był mu niepotrzebny i nieprzyjemnie pachniał, ale z daleka wyglądał całkiem ładnie. Trochę jak czosnek. Dreptał wzdłuż granicy roślin, kierując się mniej-więcej na Topiołki, kiedy do burych uszu dotarł dźwięk kroków. Zwolnił, nasłuchując.
LVL 5 395 / 400
MedLVL 5 205 / 700
15
Siła
S
14
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Roześmiany Wąs niestety nie był zbyt ogarnięty, jak już wiadomo, więc nie zauważył kocura, który szedł nieopodal. Jego zabawa w rzepaku była głośniejsza niż kroki burego, więc żółte kwiecie było jedynym, co odbijało się w oczach rudego. Ten jednak nie stał w miejscu, a gnał. Gnał przez rzepak i w pewnej chwili zobaczył pszczółkę, która szukała jeszcze resztek pożywienia na kwiatkach. Jego oczyska kierowały się za uskrzydlonym robaczkiem, aż ten zaprowadził jego spojrzenie na powolno idącego kocura. Lisek wyprostował się, żeby lepiej widzieć napas--- nieznajomego. Machnął ogonem i zaczął lekkim krokiem iść w kierunku starszego. - Sień dobhy! - Wymruczał z liściem w pyszczku.
✧・゚: *✧・゚:*
⨯ I'm not ⨯ a perfect person
There's • many • things I wish I didn't do
But I continue learning
I never meant | to do those things to you . . .
✧・゚: *✧・゚:*
And so, I have to say before I go ◦•≫
That I just want you to know
I've • found • a reason for me

. . . To change who | I used to be . . .

. . . A reason to start over new
LVL 5 80 / 400
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
16
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości