Mistrz: Bezsenna Noc||Czosnkowy Kieł Płeć: kotka Matka: Drobny Ptak [*] Ojciec: Lamparci Płomień Partner: Jedna z Gwiazd [Słodki Język]
Odkąd tylko jej sytuacja się poprawiła oraz gdy stała się partnerką Słodkiego Języka, ponownie pozwoliła sobie na zjedzenie większej porcji jedzenia. Z czasem, ponownie zaczęła wyglądać normalnie, zadowolona, że ma u boku pointa, ponownie odzyskała blask w żółtozielonych tęczówkach. Och tak tak! Szylkretowe futro zaczęło już nawet lekko połyskiwać w słońcu, takie jest czyste. Widać, że zdecydowanie wzięła przykład ze zmarłej siostry, Jałowcowej Łapy. No... i to w sumie chyba tyle, co się zmieniło.
>>Rany i blizny
No widzicie, wszystko dało się zmienić. Odkąd tylko stanęła u boku Słodkiego Języka, wróciła radość i szczęście. Na jej mordce ponownie zakwitł uśmiech a rozmowa z kotami nie była już uciążliwa. Od wyprawy na osiedle, podczas której samotnik porwał jej syna, kotka stała się jednak zdecydowanie nadopiekuńcza w stosunku do córki. Poza tym, nauczyła się również czasem powiedzieć "nie", nie mając nawet zamiaru popełnić ponownie tego samego błędu co niegdyś.
Szczerze to Jesion miała już po prostu dosyć. Co chwilę jej nie wychodziło a chciała Ryk po prostu przywalić. Najlepiej najmocniej jak tylko potrafiła. Bo o to chyba chodziło co nie? Aby zjechać tego szczura, który myślał o takich absurdalnych rzeczach, jak jedzeniu kotów. Kto chciałby jeść swój własny gatunek? To było... To JEST nienormalnie! Ona po prostu oszalała i Jesion nie miała zamiaru zmieniać zdania. Była niebezpieczna. Dla wszystkich. Wolałaby aby nikomu nie zrobiła już więcej krzywdy, więc atakowała jak tylko potrafiła ale skutki były marne. Ponownie postanowiła ją kopnąć, podkulając pod siebie łapy i uderzając z całej siły. Niech spada śmieć jeden. Do kosza tam gdzie jej miejsce było od urodzenia. Aż smutne, że ona urodziła się w Cieniu. Szylkretka nie czuła jednak winy, uderzając - a raczej próbując - ją za każdym razem. Ma za swoje.
Księżyce: 124 Mistrz: Każdy po kolei Płeć: kotka Matka: Zawilcowa Skórka Ojciec: Chmielograb Trwałe urazy: mała blizna na lewej przedniej łapie po ukąszeniu szczura, podłużna blizna ciągnąca się przez cały brzuch
Księżyce: 124 Mistrz: Każdy po kolei Płeć: kotka Matka: Zawilcowa Skórka Ojciec: Chmielograb Trwałe urazy: mała blizna na lewej przedniej łapie po ukąszeniu szczura, podłużna blizna ciągnąca się przez cały brzuch
Średniej postury, długowłosa biała kotka z jasnoniebieskimi oczami. Szczupła
Uparta, pyskata, butna. Nie sili się na miłe słówka, odbierana jako przeważnie nieprzyjemna i niemiła.
No i to było coś, co można było nazwać walką. Ryk uderzyła Jesion w oko, uszkadzając je i powodując krwawienie. Nie była to rana, która stale wpłynie na sprawność tego oka, jednak obecnie kotka nie mogła go otworzyć, a co dopiero na nie widzieć.
Buro-ruda zaś, cóż, pomimo wielu prób, odczuwała już zmęczenie i nie była w stanie trafić swojej przeciwniczki w żaden sposób. Może następnym razem.
Jesionowa Kora lvl: 4 | S: 8(10) | Zr: 8(10) | Sz: 9(11) | Zm: 8 | HP: 35-17=18/75 | W: 33-3=30/55
• przerzuty 3/3
• celność obniżona o 2 z powodu spadku W
• od następnej tury statystyki obniżone o ½ z powodu spadku HP do ¼
» rana 2. stopnia: mocne obicie grzbietu
» rana 2. stopnia: powierzchowne uszkodzenie gałki ocznej, krwawi (-3HP w pierwszej turze, potem -2HP do końca walki)
» rana 0. stopnia: wyrwany kłębek sierści w okolicy oka
Ryk lvl: 4 | S: 14 | Zr: 16 | Sz: 4 | Zm: 5 | HP: 78/81 | W: 34-3=31/49
• przerzuty 0/3
• od następnej tury celność obniżona o 2 z powodu spadku W
Duża wszerz, wzdłuż i wzwyż. Pokryta warstwą grubego, zazwyczaj potarganego futra, którego większość jest czarna. Rude jedynie nieliczne fragmenty, w tym miejsce od prawego oka, przez przestrzeń nad nasadą nosa, po lewy policzek. Żółte oczy. Ostre kły i pazury. Brak lewego ucha, blizna nad okiem i na lewym poliku.
Udało się. Warknęła, tym razem triumfalnie, widząc, jak jej pazury zostawiają krwawy ślad na oku przeciwniczki i jak duża część głowy tamtej pokrywa się krwią. Metaliczny smak rozszedł się wszędzie wokół, a Grzmiąca nie mogła się powstrzymać przed oblizaniem pyska. Bądź, co bądź, jakiś czas już nie jadła, bo była zajęta tropieniem kota, który stał na czele tej listy, teraz zaś tuż pod swoimi łapami miała kolejnego kota, który na niej był. Który sprawił, że została wyrzucona z klanu. - Gdybyś była. Cicho - powiedziała, patrząc się na jedyne zdrowe oko szylkretki - przeżyłabyś - powiedziała, patrząc się na tamtą, nie mogąc powstrzymać się od napawania widokiem jej zakrwawionego pyska. Jesion była bezbronna. Zupełnie bezbronna. Taka sama, jak Ryk, gdy Markiz pokazywał jej, że jest słaba.
Słabi muszą stać się silni, albo zdechnąć. - Jesteś słaba. Nie potrafiłaś. Obronić. Własnego. Kociaka - struny głosowe zaczęły się jej zdzierać, ale to nic. - Własnego. Partnera - dodała po chwili, wpatrując się dalej w spływającą po kotce krew. - Fala. Nigdy. Nie dowie. Się. Co. Się. Z tobą. Stało - to były już ostatnie słowa, jakie planowała skierować w kierunku tamtej. Szybko schyliła się w kierunku gardła wyblakłej, żeby wbić w nie swoje kły.
Mistrz: Bezsenna Noc||Czosnkowy Kieł Płeć: kotka Matka: Drobny Ptak [*] Ojciec: Lamparci Płomień Partner: Jedna z Gwiazd [Słodki Język]
Odkąd tylko jej sytuacja się poprawiła oraz gdy stała się partnerką Słodkiego Języka, ponownie pozwoliła sobie na zjedzenie większej porcji jedzenia. Z czasem, ponownie zaczęła wyglądać normalnie, zadowolona, że ma u boku pointa, ponownie odzyskała blask w żółtozielonych tęczówkach. Och tak tak! Szylkretowe futro zaczęło już nawet lekko połyskiwać w słońcu, takie jest czyste. Widać, że zdecydowanie wzięła przykład ze zmarłej siostry, Jałowcowej Łapy. No... i to w sumie chyba tyle, co się zmieniło.
>>Rany i blizny
No widzicie, wszystko dało się zmienić. Odkąd tylko stanęła u boku Słodkiego Języka, wróciła radość i szczęście. Na jej mordce ponownie zakwitł uśmiech a rozmowa z kotami nie była już uciążliwa. Od wyprawy na osiedle, podczas której samotnik porwał jej syna, kotka stała się jednak zdecydowanie nadopiekuńcza w stosunku do córki. Poza tym, nauczyła się również czasem powiedzieć "nie", nie mając nawet zamiaru popełnić ponownie tego samego błędu co niegdyś.
Zabolało. Jedno z jej oczu całkowicie zaczęło krwawić, a Jesion je mogła go otworzyć. Mogła więc wiedzieć jedynie przez jedno oko. Jedno jedyne. Wysłuchała słów samotniczki. Przeżyłaby? No nie byłaby tego taka pewna. Prędzej czy później zostałaby zabita czy to przez nią czy nawet własnego brata. Tak w końcu tej jej groził, że ją zabije. Jednakże może gdyby trzymała język za zębami, zobaczyłaby Falę... Ostatni raz? Matko co ona gadała! Opadła jednak już powoli z sił, zdawało się, że już wie, iż to jest jej koniec i jedną łapą stoi już przy Markizie. Nie mogła się jednak tak szybko poddać. Może jeszcze uda jej się coś zrobić. Coś zdziałać, aby nie zginąć tutaj tak szybko.
Postanowiła że tym razem ponownie spróbuję ugryźć Ryk w jedną z łap. Najmocniej, jak tylko pozwalały jej siły. O nic więcej zrobić nie mogła ale miała nadzieję, że ta walka nie będzie jej ostatnią...
Długowłosy, tygrysio pręgowany rudy kocur o żółtych oczach. Ma bliznę idącą od lewego oka, pod nos i do prawego oka oraz na szyi, z prawej strony, po wyrwanym płacie skóry. Oprócz tego, na karku, z lewej strony, posiada również ślad po ugryzieniu przez lisa.
Wiewiórczy Ogon często chodził na patrole, bądź spacery. Tym razem nie było inaczej. Przydzielił sobie do towarzystwa Bezsenną Noc i Mrówczy Kopiec, po czym wyruszyli. Kiedy jednak znaleźli się w okolicy granicy z Dużym Grądem, poczuli zapach Olchowego Szeptu, Bluszczowej Łapy i Jesionowej Kory. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, iż zapach ten dobiegł zza granicy, z Ziem Niczyich. Rudzielec poprosił Mrówczy Kopiec, by dokończyła patrol samodzielnie, a on wraz z córką przywódcy poszli sprawdzić, o co chodzi. Rudzielec skradał się możliwie jak najciszej, idąc pod wiatr, nie chcąc pozwolić na to, by potencjalny przeciwnik go usłyszał, czy wyczuł. Chciał mieć przewagę.
Po jakimś czasie zapach Jesionowej Kory się nasilał i był zmieszany z wonią jakiegoś samotnika. Zastępca kojarzył tę woń, jednak nie był w stanie teraz przypisać jej do żadnego konkretnego kota. W końcu był na tyle blisko, by dojrzeć buro-rudą, a na niej... Ryk. Bez wahania wyszedł z kryjówki, rzucając się na czarno-rudą, celując oczywiście w jej bok. Chciał ją przewrócić, zrzucić z Cienistej wojowniczki. Zamierzał dać jej nauczkę. W końcu.
/jeszcze Bezsen i Zając za mnie przejmuje akcje uvu
Mistrz: i Małgorzata Płeć: kotka Matka: Piorunopręga Ojciec: Wężowooki
W Bezsennej Nocy jest coś takiego, co sprawia, że wydaje się mało powiązana ze światem rzeczywistym. Jej ruch jest delikatny, zwiewny i eteryczny - kocica zdaje się pływać po świecie, jakby nie dotykała w ogóle jego powłoki. Jej ruchy są niezwykle płynne i pozbawione siły czy mocy. Porusza się też niezwykle cicho, jakby z konieczności, by niepotrzebny dźwięk nie drażnił jej własnych zmysłów i nie budził ich do działania. Jej futro jest srebrzyste - prawdę powiedziawszy, to skóra zdjęta z jej matki, Piorunopręgiej i jedynie masa mięśniowa sprawa, że ci co znali Zazdrość mogli odróżnić jej córkę od niej samej jedynie na nią patrząc. Sen jednak powoli dogania matkę - rośnie w siłę, a jej ciało powoli staje się coraz bardziej umięśnione, pozostawiając nieco szybkość czy zręczność za sobą. Podobnie też jak w przypadku matki, młodsza Zazdrość patrzy na świat oczami jasnymi, błękitnymi, tymi samymi, które posiadał Arktyczna Gwiazda.
Noc to czas, kiedy Sen funkcjonuje - wojowniczka ukochała sobie tę właśnie część doby, wtedy też wypuszczając się na polowania i patrole, czasem też treningi. Sen, przy całej ostrości umysłu, który wrzyna się wręcz boleśnie w rzeczywistość, wyzbywa się wszelkich ambicji charakteryzujących ojca. Odznacza się dużą obojętnością i niezależnością, informacje przyjmując jakby mimowolnie, jednak bez przeprowadzania natychmiastowych analiz. Pamięć ma jednak bardzo dobrą i kiedy trzeba, jest w stanie wszystko co istotne wydobyć z niej i poddać rozważaniom. Takie jednak zachowania zdają się u niej sporadyczne, gdyż kotka sprawia wrażenie na ogół sennej, tkwiącej w marazmie, głuchej na problemy otaczającego ją świata. Kiedy jest zmuszona poruszać za dnia, staje się zirytowana i niezadowolona - skora do ostrego tonu czy nawet czynów. Nie poczuwa się zbytnio do obowiązków wojownika, jednak wykonuje go przez wzgląd na wymagania lub po prostu - kiedy inni patrzą. Jest w stanie odpuścić samotnikom naruszającym tereny, jednak wtedy, kiedy takie sytuacje dzieją się w nocy. Kiedy uzna coś za słuszne - trzyma się tego, nawet jeśli inni uważają inaczej i próbują ją od tego odwieźć, nawet poprzez użycie siły fizycznej.
Los bywał przewrotny - szczególnie chyba dla niegdyś Grzmiącej Łapy z Klanu Cienia, która właśnie wymierzała swoją własną sprawiedliwość wojowniczce Klanu Cienia. Ryk powinna znać kodeks, w końcu tyle razy się na niego powoływała, tak samo jak ryzyko, jakie wiązało się z rozszarpywaniem wojowników tuż przy granicy klanu, do którego należeli. Powinna domyślać się, że takie zachowanie nie przejdzie bez echa, jeśli tylko wychwyci je patrol, a na nieszczęście szykretowej kocicy - w okolicy znajdowała się dwójka kotów, która mała do niej swoje własne, osobiste 'ale', a srebrzysta wojowniczka była chyba o wiele bardziej zaciekła i cięta w swoich uprzedzeniach.
Skoczyła do przodu niemal w tym samym momencie co Wiewiórczy Ogon, kiedy tylko udało im się rozeznać w sytuacji. Zastępca Cienia był jednak od niej odrobinę szybszy, więc pierwszy dopadł do Ryk, próbując po prostu zrzucić ją z Jesionowej Kory. Towarzysząca mu wojowniczka celowała jednak w zupełne inne miejsce, dzięki czemu nie właziła kocurowi pod łapy i nie utrudniała mu podjętej próby - skoczyła od razu w kierunku gardła, nie przejmując się praktycznie niczym, no może z wyjątkiem Jesionowej, na którą starała się uważać, by nie zrobić jej dodatkowej krzywdy. Miała jeden cel - złapać wygnaną córkę Mrówczego Kopca za gardło i zacisnąć szczęki.
Wysoki, masywny kocur o długim, miękkim futrze w rudym kolorze, na którym malują się ciemniejsze grube zawijasy, a na łapach - grube pasy. Ma białe znaczenia na wszystkich łapach (na tylnych trochę więcej), części brzucha, klatce piersiowej, szyi i brodzie. Jego oczy są barwy soczystej zieleni, a nos ciemnoróżowy.
Odważny, lojalny wobec klanu i swoich bliskich kocur. Jest spokojny i opanowany, chociaż nie sprawia wrażenia sztywności i jest w stanie żartować. Z głośnego, energicznego, impulsywnego i niecierpliwego kociaka z wygórowanym mniemaniem o sobie wyrósł rozważny wojownik, który jednak potrafi momentami zareagować ostro i się unieść, gdy ktoś powie lub zrobi coś niewłaściwego. Zależy mu na świetnym wywiązywaniu się w obowiązków, ma też w sobie spore ambicje i w przyszłości widzi siebie na stanowisku zastępcy, a potem przywódcy, jednak jest świadomy, że jest w stanie to osiągnąć tylko i wyłącznie ciężką pracą już teraz, jako wojownik. Nie stroni od towarzystwa, wręcz przeciwnie, podobnie lubi też mieć zajęcie, jednak wyraźnie nie wie, jak zachowywać się w towarzystwie kociąt.
Atak Ryk: krytyczny! (150%) → (16+10)-(9+5)=12 → 12x1.5=18 Atak Wiewióra, atak Bezsen – przeniesione na kolejną turę, liczą się te posty (czyli w nowej kolejce nie musicie pisać).
Jednak ta walka, pomimo obaw Jesion, okazała się być dla niej ostatnią: wygnana z klanu Cienia samotniczka bez wahania i litości wbiła zęby w gardło swojej ex-klanowiczki, po czym… pozbawiła ją życia. Nie tak szybko, bowiem przez chwilę Jesionowa Kora krztusiła się krwią, po czym najpierw straciła przytomność, niemniej jednak… jej oczy zamknęły się już na zawsze, zapadła dla niej ciemność, chociaż nie wieczna. Jej ciało zaś leżało teraz nieopodal zwłok jej partnera, więc zapewne… spotkają się na Srebrnej Skórce. Ryk miała metaliczny posmak w pysku… i zapach zbliżających się do niej Cienistych wojowników.
Jesionowa Kora: S: 5 (10) | Zr: 5 (10) | Sz: 5 (11) | Zm: 8 | HP: 18-18-3=ŚMIERĆ/75 | W: 30/55
» rana 2. stopnia: mocne obicie grzbietu
» rana 2. stopnia: powierzchowne uszkodzenie gałki ocznej, krwawi (-3HP w pierwszej turze, potem -2HP do końca walki)
» rana 0. stopnia: wyrwany kłębek sierści w okolicy oka
» rana 2. stopnia: średniej głębokości rana na gardle, krwawi
» celność obniżona o 2 z powodu spadku W
» statystyki obniżone o połowę z powodu spadku HP do ¼
» wykorzystane przerzuty: 3/3
Ryk: S: 14 | Zr: 16 | Sz: 4 | Zm: 5 | HP: 78/81 | W: 31-3=28/49
» celność obniżona o 2 z powodu spadku W
» wykorzystane przerzuty: 0/3
Duża wszerz, wzdłuż i wzwyż. Pokryta warstwą grubego, zazwyczaj potarganego futra, którego większość jest czarna. Rude jedynie nieliczne fragmenty, w tym miejsce od prawego oka, przez przestrzeń nad nasadą nosa, po lewy policzek. Żółte oczy. Ostre kły i pazury. Brak lewego ucha, blizna nad okiem i na lewym poliku.
Jesion nie żyła. Wyrwała swoje kły z gardła kotki wraz z fragmentem mięsa, gryząc go i połykając. Koty da się jeść, Słodki Języku. Da się. Wyblakła umarła razem z frajerem, który nią manipulował... A teraz będzie mógł nią pomiatać dalej. Skoro już wygrał to starcie, niech dalej odnosi swój mały sukces. Ona sama czuła smród cienistych, którzy zapewne dalej biegli bawić się w tę ucztę dla wron.
Zmrużyła oczy, wściekła, że nie będzie miała nawet szansy na zdobycie jakiejś pamiątki i że nie będzie mogła się pastwić nad ciałem zdechłego pedofila. Ale to nic. To nic.
Ruszyła przed siebie biegiem, sadząc potężne susy. Nie zamierzała uciekać, co to, to nie, wiedziała, że na to akurat nie ma szans. Miała za to nadzieję, że jak już pobiegnie dalej, nie dotrze do niej jeszcze więcej cienistych z ich obrzydliwych ziem, a może jeden z nich zostanie trochę dalej, dając jej szanse na wybicie ich po kolei.
Wysoki, masywny kocur o długim, miękkim futrze w rudym kolorze, na którym malują się ciemniejsze grube zawijasy, a na łapach - grube pasy. Ma białe znaczenia na wszystkich łapach (na tylnych trochę więcej), części brzucha, klatce piersiowej, szyi i brodzie. Jego oczy są barwy soczystej zieleni, a nos ciemnoróżowy.
Odważny, lojalny wobec klanu i swoich bliskich kocur. Jest spokojny i opanowany, chociaż nie sprawia wrażenia sztywności i jest w stanie żartować. Z głośnego, energicznego, impulsywnego i niecierpliwego kociaka z wygórowanym mniemaniem o sobie wyrósł rozważny wojownik, który jednak potrafi momentami zareagować ostro i się unieść, gdy ktoś powie lub zrobi coś niewłaściwego. Zależy mu na świetnym wywiązywaniu się w obowiązków, ma też w sobie spore ambicje i w przyszłości widzi siebie na stanowisku zastępcy, a potem przywódcy, jednak jest świadomy, że jest w stanie to osiągnąć tylko i wyłącznie ciężką pracą już teraz, jako wojownik. Nie stroni od towarzystwa, wręcz przeciwnie, podobnie lubi też mieć zajęcie, jednak wyraźnie nie wie, jak zachowywać się w towarzystwie kociąt.
Unik Ryk: słaby (50%) Ostatecznie atak Wiewióra: 100%-50%=50%, słaby → (18+23)-(14+14)=13 → 13x0.5=6
Panie, co tu się zadziało, to ja nawet nie wiem.
Zaczynając od początku. Bezsenna Noc… po prostu szła, przez co mimo wszystko do wygnańca dotarła świeża woń, jednak Ryk nie zdążyła zareagować wystarczająco szybko, by rozpocząć ucieczkę. Bardziej było to coś w stylu uniku przed skaczącym do niej Wiewiórczym Ogonem. Rudy kocur uderzył niezbyt mocno łapami w bok swojej dawnej terminatorki, podczas gdy córka Wężowej Gwiazdy wyrwała jej futro z szyi.
Jesionowa Kora: S: 5 (10) | Zr: 5 (10) | Sz: 5 (11) | Zm: 8 | HP: ŚMIERĆ/75 | W: 30/55
» rana 2. stopnia: mocne obicie grzbietu
» rana 2. stopnia: powierzchowne uszkodzenie gałki ocznej, krwawi
» rana 0. stopnia: wyrwany kłębek sierści w okolicy oka
» rana 2. stopnia: średniej głębokości rana na gardle, krwawi
» celność obniżona o 2 z powodu spadku W
» statystyki obniżone o połowę z powodu spadku HP do ¼
» wykorzystane przerzuty: 3/3
Ryk: S: 14 | Zr: 14 (16) | Sz: 2 (4) | Zm: 5 | HP: 78-6-2=70/81 | W: 28-3=25/49
» rana 0. stopnia: nieznaczne obicie boku
» rana 0. stopnia: wyrwana sierść z szyi
» celność obniżona o 2 z powodu spadku W
» Zręczność i Szybkość obniżone o 2 z powodu walki 2:1
» wykorzystane przerzuty: 0/3
Długowłosy, tygrysio pręgowany rudy kocur o żółtych oczach. Ma bliznę idącą od lewego oka, pod nos i do prawego oka oraz na szyi, z prawej strony, po wyrwanym płacie skóry. Oprócz tego, na karku, z lewej strony, posiada również ślad po ugryzieniu przez lisa.
Wiewiórczy Ogon widział, jak Ryk... zabija Jesionową Korę, która niegdyś była jej współklanowiczką. Nie mógł pozwolić na to, by ktoś tak zdegenerowany jak Ryk, dalej stąpał po ziemi, nawet po ziemiach niczyich. Skoro odważyła się znaleźć tak blisko Cienistych terenów, kto wie, czy nie zrobiłaby krzywdy jakimś nieuważnym terminatorom. Skoczył więc, celując w jej bok, ale ta zaczęła... jakby uciekać, przez co kocur nie trafił jej z pełną mocą. Był jednak blisko niej i nie zamierzał teraz rezygnować. Wysunął pazury i spróbował przejechać łapą po jej oczach, chcąc ją oślepić, jakoś utrudnić walkę, albo ewentualną ucieczkę. Chciał po prostu się jej pozbyć.
Mistrz: i Małgorzata Płeć: kotka Matka: Piorunopręga Ojciec: Wężowooki
W Bezsennej Nocy jest coś takiego, co sprawia, że wydaje się mało powiązana ze światem rzeczywistym. Jej ruch jest delikatny, zwiewny i eteryczny - kocica zdaje się pływać po świecie, jakby nie dotykała w ogóle jego powłoki. Jej ruchy są niezwykle płynne i pozbawione siły czy mocy. Porusza się też niezwykle cicho, jakby z konieczności, by niepotrzebny dźwięk nie drażnił jej własnych zmysłów i nie budził ich do działania. Jej futro jest srebrzyste - prawdę powiedziawszy, to skóra zdjęta z jej matki, Piorunopręgiej i jedynie masa mięśniowa sprawa, że ci co znali Zazdrość mogli odróżnić jej córkę od niej samej jedynie na nią patrząc. Sen jednak powoli dogania matkę - rośnie w siłę, a jej ciało powoli staje się coraz bardziej umięśnione, pozostawiając nieco szybkość czy zręczność za sobą. Podobnie też jak w przypadku matki, młodsza Zazdrość patrzy na świat oczami jasnymi, błękitnymi, tymi samymi, które posiadał Arktyczna Gwiazda.
Noc to czas, kiedy Sen funkcjonuje - wojowniczka ukochała sobie tę właśnie część doby, wtedy też wypuszczając się na polowania i patrole, czasem też treningi. Sen, przy całej ostrości umysłu, który wrzyna się wręcz boleśnie w rzeczywistość, wyzbywa się wszelkich ambicji charakteryzujących ojca. Odznacza się dużą obojętnością i niezależnością, informacje przyjmując jakby mimowolnie, jednak bez przeprowadzania natychmiastowych analiz. Pamięć ma jednak bardzo dobrą i kiedy trzeba, jest w stanie wszystko co istotne wydobyć z niej i poddać rozważaniom. Takie jednak zachowania zdają się u niej sporadyczne, gdyż kotka sprawia wrażenie na ogół sennej, tkwiącej w marazmie, głuchej na problemy otaczającego ją świata. Kiedy jest zmuszona poruszać za dnia, staje się zirytowana i niezadowolona - skora do ostrego tonu czy nawet czynów. Nie poczuwa się zbytnio do obowiązków wojownika, jednak wykonuje go przez wzgląd na wymagania lub po prostu - kiedy inni patrzą. Jest w stanie odpuścić samotnikom naruszającym tereny, jednak wtedy, kiedy takie sytuacje dzieją się w nocy. Kiedy uzna coś za słuszne - trzyma się tego, nawet jeśli inni uważają inaczej i próbują ją od tego odwieźć, nawet poprzez użycie siły fizycznej.
To była porażka. Serio. Bezsenna, gdyby jakkolwiek skupiła się na fakcie, że chybiła okrutnie, pewnie plułaby sobie w brodę. Jako jednak, że nie przejmowała się tym zbytnio, bo chciała po prostu byłą terminatorkę... no cóż... zabić, zabrała się na nowo do roboty. Wiewiórczy Ogon wyrzucił łapę z pazurami, celując w oczy kocicy, więc młodsza Zazdrość wycelowała w miejsce położone o wiele niżej - w łapy. Rzuciła się z zębami na jedną z przednich łap Ryk, na tę, którą miała bliżej, chcąc złapać za nią i szarpnąć, by doprowadzić chociaż do zachwiania, a najlepiej - do przewrócenia przeciwniczki.
Duża wszerz, wzdłuż i wzwyż. Pokryta warstwą grubego, zazwyczaj potarganego futra, którego większość jest czarna. Rude jedynie nieliczne fragmenty, w tym miejsce od prawego oka, przez przestrzeń nad nasadą nosa, po lewy policzek. Żółte oczy. Ostre kły i pazury. Brak lewego ucha, blizna nad okiem i na lewym poliku.
Też miałam iksde, jak zobaczyłam, jak bardzo wyrównana będzie ta walka.
Bieg nie miał sensu.
Odwróciła się, wiedząc, że to będzie jej ostatnia walka... ale to nie miało już zupełnie żadnego znaczenia. Umrze, owszem. Ale po pierwsze, nie jak Jesion. Nie jak tchórz. A po drugie... po dopadnięciu kotów, przez które została wygnana. Życie bez cudzych rozkazów nie było dla niej. Wcześniej napędzała ją chęć zemsty, ale teraz nie miała już żadnej tego typu motywacji. Głęboki warkot wezbrał w jej pysku w momencie, w którym odwróciła się do obojga, wysuwając pazury. - JESTEŚCIE ŚLEPI - warknęła, zamierzając zaatakować głupią lafiryndę jedynego kota, którego nadal szanowała tą przednią łapą, którą tamta akurat chciała zaatakować, licząc na to, że w ten sposób wyminie jej kły. Zamierzała z całej siły uderzyć ją w oko, chcąc zrobić to, zanim jeszcze atak nadejdzie z drugiej strony. Umrze. Ale nie pozwoli na to, by zginęła bez walki. - JESIONOWY SZCZYL ZAATAKOWAŁ OLCHOWY SZEPT I JEGO TERMINATORKĘ, KIEDY CHCIELI ZABIĆ MARKIZA. DORWAŁAM JĄ, JAK UCIEKAŁA Z KLANU - warknęła w ich kierunku. Było widać, że może sobie stąd pójść i już nigdy nie wracać - nie miała tu już czego szukać. Dokonała swojej zemsty. Jeśli zaś Wiewiórczy Ogon próbował ją zaatakować, zapewne zamachnęła się łapą w jego kierunku, licząc, że to powstrzyma go chociaż na tyle długo, by chociaż kilka słów wpadło do tego jego pustego łba.
Jeden z najmniejszych kocurów w całym Wichrze. Jego futerko jest bure tygrysio pręgowane z białymi znaczeniami na piersi, brodzie, tylnych łapach i palcach przednich łap, a oczy - bladozielone. Ma bliznę na brodzie i oderwane 3/4 małżowiny lewego ucha. Powoli zaczyna mieć problemy ze wzrokiem, jego chód jest nieco sztywniejszy, niż kiedyś, a na pyszczku, nad białą żuchwą, pojawiają się pierwsze siwe włoski.
Stosunkowo mało pewny siebie, ale zdaje sobie sprawę ze swoich mocnych stron i bardzo się stara, by być dobrym wojownikiem, mistrzem, oraz po prostu dobrym kotem. Kiedyś robił to, by jego nieżyjący ojciec mógł na niego spojrzeć z dumą, teraz jednak chce być taki przede wszystkim dla siebie. Wciąż ma w sobie ciekawość świata, ostatecznie jednak przegrała ona z lojalnością wobec klanu, w którym się urodził. Dość wrażliwy i emocjonalny, przejmuje się wieloma rzeczami i nawet najdrobniejsze krzywe spojrzenie ze strony kogoś innego może sprawić, że będzie o tym myślał wiele dni, nie mówiąc już o poważnych sytuacjach, typu niepowodzenia związane z treningami jego terminatorów. Z reguły spokojny i opanowany, stosunkowo towarzyski, ale też się nie lubi narzucać innym, czasem nawet radosny i gadatliwy. Może się jednak wydawać, że te ostatnie dwie cechy trochę przygasły pod wpływem wszystkich wydarzeń, jakie miały miejsce w jego życiu. Łatwo się przywiązuje, za bliskich gotów jest poświęcić życie, podobnie zresztą za klan Wichru. Wypowiada się nieco chaotycznie i nie potrafi kłamać czy chociażby ukrywać prawdy, dlatego większość bardzo łatwo odczytuje jego emocje. Niestety, w sytuacjach stresujących czy takich, gdzie czuje się bezsilny, czasami nie potrafi powstrzymać irytacji i potrafi powiedzieć o parę słów za dużo, chociaż stara się nad tym panować.
Atak Wiewióra: krytyczny (150%) → (15+23)-(14+14)=10 → 10x1.5=15
Atak Bezsen: słaby (50%) → (12+18)-(15+14)=1 → 1x0.5=0 XD
Atak Ryk (na Bezsen): nieudany (0%) → przerzut (1/3) → udany (100%) → (19+14)-(6+9)=18 Atak Ryk (ślepy na Wiewióra: nieudany (0%)
Wiewiórczy Ogon zamachnął się łapą z wysuniętymi pazurami w stronę łba wygnanej z klanu Cienia kocicy i udało mu się przejechać pazurami ponad jej okiem aż do boku głowy. Krew trysnęła w prawe oko samotniczki, zalewając je i utrudniając jej widzenie chociaż chwilowo. Bezsenna Noc w tym czasie… nie trafiła, a nawet dostała: zarobiła podobną raną, co sama Ryk, chociaż nieco inaczej umiejscowioną, bo bardziej na środku głowy i ponad lewym okiem. W tym przypadku również świeża krew zaczęła wyciekać z rany i utrudniać walkę Cienistej wojowniczce. Ryk próbowała także machnąć łapą w stronę Wiewióra, ale w ogóle nie trafiła, także nie ma o czym nawet mówić.
Ryk: S: 14 | Zr: 14 (16) | Sz: 2 (4) | Zm: 5 | HP: 70-15=66/81 | W: 25-4=21/49
» rana 0. stopnia: nieznaczne obicie boku
» rana 0. stopnia: wyrwana sierść z szyi
» rana 2. stopnia: głębokie ślady po pazurach ciągnące się ponad prawym okiem do boku głowy, krwawi (w następnej kolejce -3 HP, w kolejnych po -2 HP) + obniżenie celności o 2 na dwie kolejki z powodu krwi zalewającej oko
» celność obniżona o 2 z powodu spadku W
» Zręczność i Szybkość obniżone o 2 z powodu walki 2:1
» wykorzystane przerzuty: 1/3
Bezsenna Noc: S: 18 | Zr: 9 | Sz: 7 | Zm: 5 | HP: 80-18=62/80 | W: 46-3=43/50
» rana 2. stopnia: głębokie ślady pazurów ponad nosem i lewym okiem, krwawi (w następnej kolejce -3 HP, w kolejnych po -2 HP) + obniżenie celności o 2 na dwie kolejki z powodu krwi zalewającej oko
» wykorzystane przerzuty: 2/3
/ Ryk, pamiętaj, że atak na dwa koty działa inaczej, niż to opisujesz. Drugi atak jest a) na ślepo, b) mniej więcej w tym samym momencie, co pierwszy, podczas gdy w Twoim poście to wygląda jak opis dwóch różnych ruchów. Tym razem zrobiłam na to rzut, ale następnym razem zignoruję drugi opisany w ten sposób atak.
Długowłosy, tygrysio pręgowany rudy kocur o żółtych oczach. Ma bliznę idącą od lewego oka, pod nos i do prawego oka oraz na szyi, z prawej strony, po wyrwanym płacie skóry. Oprócz tego, na karku, z lewej strony, posiada również ślad po ugryzieniu przez lisa.
- A ty GŁUPIA - syknął w jej kierunku. - Musisz mieć pszczoły w mózgu, żeby zjawiać się przy granicy klanu Cienia - dodał po chwili. Od zawsze wiedział, że Ryk była przygłupawa, ale nie podejrzewał, że spotkają się w takich okolicznościach. Że okaże się ona na tyle by głupia, by chociażby zbliżyć się do Cienistych terenów, a co dopiero podejmować się walki z kimkolwiek z tego klanu. Gdyby trochę pomyślała i wywlokła Jesionową Korę gdzieś bliżej osiedla, albo trochę dalej, by tam ją zabić, zapewne nikt by ich nie znalazł. Mało który cienisty wojownik, czy terminator, chodził tak daleko poza granice.
Udało mu się ją zranić pod okiem, jednak nie było to bezpośrednio oko samo w sobie. Widział jednak, że krew, która wypływała z rany, przynajmniej na chwilę ograniczy widoczność czarno-rudej, dlatego zdecydował się rzucić z zębami w kierunku jej szyi. Chciał zacisnął swoje kły na jej szyi jak najmocniej, czując, jak powoli wypływa z niej krew. Czy mu się uda, to inna sprawa, ale spróbować zawsze warto.
Bezsenną Nocą specjalnie się nie przejmował. Oberwała dość solidnie, ale była już doświadczoną wojowniczką i sobie poradzi. W końcu nie była tutaj sama, tak?
Mistrz: i Małgorzata Płeć: kotka Matka: Piorunopręga Ojciec: Wężowooki
W Bezsennej Nocy jest coś takiego, co sprawia, że wydaje się mało powiązana ze światem rzeczywistym. Jej ruch jest delikatny, zwiewny i eteryczny - kocica zdaje się pływać po świecie, jakby nie dotykała w ogóle jego powłoki. Jej ruchy są niezwykle płynne i pozbawione siły czy mocy. Porusza się też niezwykle cicho, jakby z konieczności, by niepotrzebny dźwięk nie drażnił jej własnych zmysłów i nie budził ich do działania. Jej futro jest srebrzyste - prawdę powiedziawszy, to skóra zdjęta z jej matki, Piorunopręgiej i jedynie masa mięśniowa sprawa, że ci co znali Zazdrość mogli odróżnić jej córkę od niej samej jedynie na nią patrząc. Sen jednak powoli dogania matkę - rośnie w siłę, a jej ciało powoli staje się coraz bardziej umięśnione, pozostawiając nieco szybkość czy zręczność za sobą. Podobnie też jak w przypadku matki, młodsza Zazdrość patrzy na świat oczami jasnymi, błękitnymi, tymi samymi, które posiadał Arktyczna Gwiazda.
Noc to czas, kiedy Sen funkcjonuje - wojowniczka ukochała sobie tę właśnie część doby, wtedy też wypuszczając się na polowania i patrole, czasem też treningi. Sen, przy całej ostrości umysłu, który wrzyna się wręcz boleśnie w rzeczywistość, wyzbywa się wszelkich ambicji charakteryzujących ojca. Odznacza się dużą obojętnością i niezależnością, informacje przyjmując jakby mimowolnie, jednak bez przeprowadzania natychmiastowych analiz. Pamięć ma jednak bardzo dobrą i kiedy trzeba, jest w stanie wszystko co istotne wydobyć z niej i poddać rozważaniom. Takie jednak zachowania zdają się u niej sporadyczne, gdyż kotka sprawia wrażenie na ogół sennej, tkwiącej w marazmie, głuchej na problemy otaczającego ją świata. Kiedy jest zmuszona poruszać za dnia, staje się zirytowana i niezadowolona - skora do ostrego tonu czy nawet czynów. Nie poczuwa się zbytnio do obowiązków wojownika, jednak wykonuje go przez wzgląd na wymagania lub po prostu - kiedy inni patrzą. Jest w stanie odpuścić samotnikom naruszającym tereny, jednak wtedy, kiedy takie sytuacje dzieją się w nocy. Kiedy uzna coś za słuszne - trzyma się tego, nawet jeśli inni uważają inaczej i próbują ją od tego odwieźć, nawet poprzez użycie siły fizycznej.
Gdyby Sen mogła, to najpewniej obśmiałaby się jak norka, widząc swoje nieudolne próby uderzenia Ryk. Najpierw chybiła karku, teraz łapy, a do tego oderwała jak pierwsza lepsza małolata. Jak jednak słusznie zauważył Wiewiórczy Ogon - Bezsenna była doświadczoną wojowniczką i zamierzała sobie z tym poradzić. Krew lała jej się na oczy, ale ona w sumie zdawała się tego nie zauważać - odsunęła się tylko na moment, bardziej w zwykłym odruchu, robiąc też miejsce Wiewiórczemu, który postanowił teraz rzucić się samotniczce do gardła. Sen natomiast przesunęła się w bok i spróbowała wbić łapy z pazurami w obity bok przeciwniczki i zrobić jej... w sumie cokolwiek? pls?