Logo Artemidy
Błotniste Ścieżki
Każdy się czegoś bał. Drewno rzeki oraz prądów, a Ziółko tego, że nigdy nie skończy treningu, niczym nie zaznaczy się w świecie i będzie tylko zmartwieniem i ciężarem dla swojej rodziny. I też nie zamierzała tego kocurkowi, ani nikomu innemu mówić. Miała nadzieję, że kiedyś się obudzi się w Jałowcowym Gąszczu i będą to już przeszłe zmartwienia.
- No tak. - Bąknęła, kontynuując tę elokwentną wymianę zdań. W sumie była trochę zdziwiona, że żaden z Wichrzaków nie wpadł do tej pory na pomysł, by poprosić zaprzyjaźnionego Rzeczniaka o naukę pływania. Nie istniały takie przyjaźnie? Czy może wisiała jakaś niewypowiedziana zasada, że tylko koty z Rzeki pływały i nikt nie ważył się jej złamać, nawet jak rozwiązanie było w zasięgu łapy? Dziwne.
- Nie, to nie prawda. - Uśmiechnęła się lekko w odpowiedzi na tę plotkę. - Jemy też inne rzeczy, po za tym w Porze Nagich Drzew trudno łowić. - Wyjaśniła krótko. Pewnie daliby radę wyżyć, posiłkując się zapasami i pojedynczymi zdobyczami, ale byłoby ciężko .
[Obrazek: aUztzIp.png]
LVL 1 15 / 100
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
9
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- A-ach - zająknął się ze wstydu. Wyszedł na głupka, na pewno. Albo co najmniej na kogoś bez odrobiny chociaż wyczucia. - Wybacz, nie chciałem cię urazić. - Uśmiechnął się lekko, prawie przepraszająco, chociaż nie wiedział, czy kotka była w stanie to zauważyć. Otworzył już pysk, aby powiedzieć coś jeszcze, choćby dla zamaskowania ewentualnego niesmaku po jego poprzednim pytaniu, ale w tym samym momencie usłyszał okrzyk, który brzmiał tylko tak, jak Klekoczący Bocian potrawił brzmieć, przeplatany odgłosem ośmiu łap uderzających o ziemię. Głowa Drewna właściwie automatycznie odwróciła się w tamtą stronę, akurat aby zobaczyć, jak w jego kierunku pędzi dwójka wojowników, z którymi wyszedł na patrol. Najwyraźniej w końcu zorientowali się, że zgubili gdzieś najmłodszego członka grupy Uszy same powędrowały mu w dół, bowiem instynktownie oczekiwał bury za zostawanie z tyłu oraz taplanie się w błocie, czy nawet spoufalanie się z kimś z innego klanu - chociaż tylko krzyczeli do siebie przez rzekę! - ale nie. Nastąpiła krótka wymiana wesołych okrzyków, powitań, przeprosin, uprzejmości, wszystko właściwie z pysków Bociana oraz Polany, podczas gdy Drewno stał i wyglądał trochę jak zbity kociak. Ledwo się zorientował, że Klekoczący zaczął go powoli, delikatnie popychać w stronę obozu, a Trawiasta wkrótce dołączyła do młodszego kolegi.
- Miłego dnia, Zielna Łapo! - Zdążył jeszcze zawołać Drewniana Łapa, odprowadzany przez dwójkę wojowników prosto do obozu.

//zt.
x
I always simplify this all the time
somehow I think that I'm alone
I wake up every day and change my mind

✧*̥ ˚xgood morning x*̥ ˚✧
I've been here before the warning
it opens up the door
and now I'm falling
﹉﹊﹉﹊﹉﹊﹉
LVL 2 105 / 150
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
6
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Jego długie, smukłe tłowie ruszało się swobodnie na boki, gdy dreptał sobie wzdłuż granicy. Nie miał pojęcia co tutaj robił, ale Cis stwierdził, że w momencie dobycia nowej rangi musiał coś zmienić w swoim życiu. Wcześniej nie wychodził często poza obóz, na pewno nie sam, głównie dlatego, że był zbyt zajęty tym, co działo się w Królikarni. Jeszcze wtedy był tylko jeden kot, wśród trzech, który był w pełni rozgarnięty i doedukowany, on z Rybołów poruszali się jeszcze nieco niepewnie, nieco chaotycznie, przez co zostawienie jej samej sobie byłoby po prostu nie na miejscu. Później, już gdy czuli się komfortowo i pewnie w lecznicy, przygniotły ich obowiązki związane z kończeniem treningu, więc również nie było na to czasu. Teraz jednak było inaczej. Cisowa Gałązka czuł się dorosły, czuł się też spokojny jeżeli chodziło o pozostawienie Królikarnii jedynie Rybołów i Barwinkowi, wierzył, że niebieska kotka była na tym etapie, że sama poradziłaby sobie równie dobrze co i z towarzystwem. Postanowił więc korzystać z tego ile wlezie, tak więc też doprowadził do tego, że przynajmniej dwa razy w tygodniu odwiedzał granicę, choćby dla samego patrolu, dla samego spaceru, a nuż może znajdzie coś ciekawego, może spotka, może wypatrzy zioła?

pszczela lapa
I know this love of mine
Will never die
[Obrazek: 1C9UaSF.png%5D]
And I love her



LVL 4 250 / 300
MedLVL 8 869 / 1300
9
Siła
S
9
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
22
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Miód lubił samotnie włóczyć się po terenach, z dala od obozowego szumu i przeplatających się kolorów. Poza obozem kolory dźwięków były jakby łagodniejsze, bardziej rozprzestrzenione, nie atakowały tak bardzo, nie były problemem i nie były w jednym skupisku. Coraz zimniejsza pogoda i niesamowity widok białego śniegu wcale mu nie przeszkadzał tak jak sądził ze będzie przeszkadzać - biel raziła w oczy, ale słońce nie świeciło na tyle ostro, by to potęgować bardziej niż przy zwyczajnych dniach ciepłych pór. Za to chłód wypłaszał zwierzynę, a mniejsza ilość zieleni mniej szumiała. Podobała mu się ta pora to też i był w dobrym nastroju chodząc po terenach i szukając być może ziół, które mógłby przynieść do obozu.
Łapy zaprowadziły go aż na granice, co zdarzało mu się dość często, zupełnie jakby gnał w poszukiwaniu nieznanego, innego, ciekawego. Nie przeszkadzało mu to, bo zdarzało się, że działy się wtedy interesujące rzeczy. I tak tego dnia się stało - prócz zapachów mokrej ryby i błękitów nadciągających znad terenów Klanu Rzeki wyczuł też zapach jednego, konkretnego kota. Zaciekawiony postawił uszy i ruszył granicą w kierunku tego zapachu, aż zobaczył młodego kocura o ciekawym wyglądzie, który szedł granicą w przeciwnym kierunku.
- Dzień dobry - odezwał się Miód, wciąż z pewnej odległości. - Miły mamy dzień.
Kocur którego widział pachniał nie tylko Klanem Rzeki, ale też i lecznicą i ziołami. Czyżby Miód spotkał jednego z medyków? Raczej nie był to Barwna Woda, bo ojca Miód by raczej rozpoznał... Ale może był to jeden z tych nowo mianowanych, o których ostatnio dotarły wieści do klanu? Ciekawe, ciekawe, był bardzo ciekaw tego, co się teraz zdarzy.
LVL 1 80 / 100
MedLVL 0 55 / 100
6
Siła
S
4
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
45
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Śnieg śnieg śnieg! Może i wojowniczce brakowało tylko obiegu pór do bycia w starszyźnie, ale to nie blokowało jej kocięcej radości, gdy tylko zobaczyła, że z wczorajszej ciapy zrobiło się dość śnieżnie, w niektórych miejscach wręcz sięgając jej do brzucha! Obieg pór temu była zamknięta w legowisku dwunożnych z jedyną możliwością patrzenia na śnieg za magiczną barierą nazywaną oknem, więc podczas obecnej pory nagich drzew musiała to nadrobić. Nie miała dzisiaj zaplanowanych treningów, więc drobny spacer podziwiając piękne widoki nikomu nie zaszkodzi.
I wojowniczka doczłapała się aż tutaj. Granica przez śnieg nie była aż tak mocno wyczuwalna, jednak można ją było idealnie zobaczyć. Dwie wydeptane ścieżki, jedna przez rzeczny patrol a druga przez wichrowy. Nikogo nie było chyba w pobliżu, a jako że w szylkretce obudził się wewnętrzny kociak, to musiała kontynuować swój spacer stawiając kroki dokładnie tam, gdzie już ktoś wcześniej je stawił. Dla takich chwil można żyć!

// Różana Łapa <3!
≺☉)͜͡˒ ⋊
lady, running down to the riptide
taken away to the dark side
i wanna be your left-hand man
i love you when you're singing that song
and I got a lump in my throat
'cause you're gonna sing the words w r o n g
LVL 6 15 / 500
MedLVL 0 0 / 100
20
Siła
S
13
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Technicznie rzecz biorąc, nikt nigdy nie powiedział Róży, że może opuszczać Obóz. Nikt nigdy też nie powiedział, że [i]nie może[i] tego robić a w głowie Róży brak zakazu był równy zgodzie. Znudzony do cna spędzaniem swoich dni w tym samym miejscu postanowił wybrać się na małą wycieczkę. Nikt go nie zatrzymywał, być może uznając go za bardziej kompetentnego, niż w rzeczywistości był.
Okazało się, że cała ta wycieczka była katastrofalnym pomysłem. Śniegu było więcej, niż się spodziewał; był zimny (kto by się spodziewał!), mokry i niekomfortowo zlepiał futerko Róży. Bleh. Mleh. Co to w ogóle za pomysły!
Parł przez śnieg z trudem wołu orzącego pole, naburmuszony na cały świat i swoje własne głupie pomysły. A ponieważ było to za mało cierpienia (i ponieważ Róża miał tendencję do patrzenia gdzieś w niebo zamiast pod łapy), wdepnął w kałużę szaroburego błota. Mlasnęło pod jego ciężarem, zasysając łapę kocurka jak jakiś zdradziecki lej.
- Ojej! - wyrwało mu się. - Pomocy! Pomocy! Chyba się tu topię! - zawołał tak, jak gdyby tkwił po szyję w ruchomych piaskach, a nie jedynie wdepnął w dosyć śliskie błoto.
[Obrazek: dc56ypo-a7c37872-ec37-466d-a087-2cf4119a...VgiVAd9KKA]

best believe im still bejeweled
when i walk i n t o the room
i can still make the whole place ✰ shimmer ✰
LVL 1 15 / 100
MedLVL 0 0 / 100
3
Siła
S
6
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Melodyjnie stawiała kroki, czerpiąc jak najwięcej frajdy z tej głupiej czynności. Było zimno, może nawet trochę zaczynały ją łapy szczypać, ale to nic dla kota z klanu rzeki. Czasem trzeba było wytrzymać dłużej z łapami w zzzimnej wodzie, by dostać w nagrodę smakowitą rybę! No ale sielanka nie trwała długo, bo do uszu kotki dobiegł jakiś pisk, a chwilę później wołania o pomoc. O gwiezdni! Wojowniczka bez zastanowienia popędziła w stronę krzyków, no ale nie mogła do niego całkowicie dotrzeć, bo głupia granica! Nie było czasu się zastanawiać, kotka podjęła niemalże natychmiastową decyzję - przekroczy ją. Nigdy nie postawiła nawet paluszka na teren innego klanu, ale co innego miała zrobić? Przecież jeśli nie sprawdzi co się dzieje to może mieć kota na sumieniu!
Kilka długich susów przez śnieg i kotka znalazła się przy ofierze. Widząc jak się babra, wierzga czy cokolwiek tam robił w głowie wojowniczki zaświtała tylko jedna opcja, trzeba go wyciągnąć! I to też zrobiła, wsunęła pyszczek pod brzuch kocura i korzystając ze swojej siły, jednym sprawnym ruchem odrzuciła go gdzieś na bok, na może zimny, ale bezpieczny śnieg. Była teraz cała w błocie, ale to chyba jeden z mniejszych problemów, jakie teraz na siebie sprowadziła. Szybko otrzepała z siebie to co mogła i przyjrzała się kocurowi. - Na Gwiezdnych co się stało?! Wszystko dobrze? Jesteś cały? - Żadnych widocznych ran, jak dobrzee! W razie czego jeszcze przeczesała wzrokiem okolice, jednak no oprócz śladów, jakie zostawił kocur na śniegu nic podejrzanego nie wyczaiła. Żadnego drapieżnika, samotnika, czy cokolwiek innego, huh. Czekajcie, czekajcie, nie mówcie, że... Młody się wyłącznie poślizgnął, zacząć drzeć i wojowniczka niepotrzebnie spanikowała...
≺☉)͜͡˒ ⋊
lady, running down to the riptide
taken away to the dark side
i wanna be your left-hand man
i love you when you're singing that song
and I got a lump in my throat
'cause you're gonna sing the words w r o n g
LVL 6 15 / 500
MedLVL 0 0 / 100
20
Siła
S
13
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Wierzgał się w tym błocie jakby jego życie rzeczywiście było na szali, spanikowany bardziej, niż było to adekwatne do sytuacji. Ale naprawdę, musicie go wszyscy zrozumieć — jego położenie było naprawdę tragiczne. Nie dość, że było mu zimno, to jeszcze czuł, jak to okropne, mokre błoto lepi mu się do futra! Ble i fuj! Już płakał na samą myśl, że będzie musiał to później wyczyścić. Przecież to mu cały dzień zajmie!
Zajęty sobą, nawet nie zauważył nadbiegającej pomocy aż ta nie wyrzuciła go w powietrze. Pisnął, całkiem przekonany, że swoimi krzykami przywołał jakiegoś drapieżnika i teraz rzeczywiście nadszedł jego koniec. Sapnął, lądując na bezlitośnie zimnym śniegu. Przez moment leżał w bezruchu, powieki szczelnie zaciśnięte, przygotowując się na rychłą śmierć. Co za tragedia, co za tragedia! Był przecież tak piękny i tak młody — nie zasłużył na taki los. Czy Gwiezdni naprawdę nie mieli ani grama litości?
...szpony i kły, których tak się obawiał, nie nadeszły. Zamiast tego usłyszał tylko zupełnie koci głos. Oh. Czyli to jednak była pomoc, nie atak? — Ja... Uh... — wykrztusił. Powoli otworzył oczy i dźwignął się na łapy, otrzepując ze śniegu prawie jak pies. Ble. Ptfu. Okropieństwo, naprawdę.
Przeniósł wzrok na kotkę — wyglądała dosyć staro i pachniała obco, więc Róża postanowił nie przejmować się zbytnio tym, że sam wygląda jak zmokły szczur. Nie była nikim ważnym. — Trochę się poślizgnąłem i wpadłem w błoto i nie mogłem wyjść. To było straszne! Bardzo dziękuję, że mi pomogłaś, chociaż mogłaś być trochę delikatniejsza. Przez moment myślałem, że to jakiś lis czy coś takiego.
[Obrazek: dc56ypo-a7c37872-ec37-466d-a087-2cf4119a...VgiVAd9KKA]

best believe im still bejeweled
when i walk i n t o the room
i can still make the whole place ✰ shimmer ✰
LVL 1 15 / 100
MedLVL 0 0 / 100
3
Siła
S
6
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
***

Właśnie uciekł mu bażant. Wcześniejsza próba z królikiem również zakończyła się fiaskiem. To nie przykre zrządzenie losu, a głupie pomyłki, przez które bury obecnie pluje sobie w brodę. Doprowadzanie się do pionu, przypominanie sobie o skupieniu zdaje się nie mieć na niego żadnego wpływu, jakby jego ciało postanowiło się zbuntować i nie wykonywać najprostszych poleceń swojego właściciela. Jaśniejący Płomień jest sfrustrowany, ale też zaczyna czuć zmęczenie bezowocnym kręceniem się w koło - podchodzenie zwierzyny swoją drogą, trzeba ją najpierw jeszcze znaleźć.
Wyprostowany, nie siląc się na pozycję łowiecką czy inne środki ostrożności, opuszcza Kotlinkę i idzie przed siebie, czyli, tak się składa, w kierunku granicy z Klanem Rzeki. Wróci do polowania po przerwie, podczas której odzyska utracony spokój. Chociaż na razie na próżno doszukiwać się jego oznak; wojownik odnajduje się nagle na Błotnistych Ścieżkach i by powiedzieć, że zadowala go obrana przez siebie droga, należałoby odznaczać się specyficznym poczuciem humoru. Ze zmarszczonymi brwiami rozgląda się szybko, aż nie koncentruje się na jednej z większych skałek. Wskakuje na nią, siada, po czym spojrzeniem lustruje okolicę. Może jednak uda mu się wypatrzeć godną pogoni zwierzynę, bo raczej na bezproblemowe odłowienie nie ma co się nastawiać.
.
» I heard from God today «
. . . . . . . . . . . . . . . . . . . and she sounded. just 【 like me 】
What have I done? . . . . . . . . . . . . . . . .
. . . . . . . ⤷ And .w h o. have I become?
◈ I saw 【 the devil 】today and he looked a lot like me ◈

[Obrazek: T6lUq86.gif]
◈ Arms wide open... . . . . . .. . . .【 I stand alone 】◈

I'm【 no hero 】and I'm not made of stone
✦•······················•✦•······················•✦
┏ .right or wrong. ┓
┗ I can hardly tell ┛
I'm on the wrong side of Heaven . . . . . . . .
. . . . . . . . . . and the righteous side of Hell

.
LVL 8 20 / 500
MedLVL 0 84 / 100
16
Siła
S
20
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
13
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Wielkimi krokami nadchodziła wiosna. Promienie słońca ogrzewały przyjemnie futerko, a dzień zdawał się dłuższy. Przybywało ptaków oraz ogólnej zwierzyny. Natomiast rośliny prowadziły ze sobą konkurs na coraz to piękniejsze liście. Przynajmniej tak odbierała zmiany w otoczeniu Zmierzchająca Nadzieja. Kotka czuła się już na tyle dobrze, że pomagała patrolować okolice. Akurat przypadła jej wspólna część z Klanem Wichru. Srebrna zastanawiała się kogo tym razem spotka. Brzozową Łapę? Kocia wydawała się całkiem sympatyczna, ale chodząca z głową w chmurach. Azalię? Ten kocur natomiast niby ze wszystkiego kpił, jednak przekazał jej sporo wiedzy odnośnie kwiatów. Zmierzch równie dobrze mogłaby przejść całość bez towarzystwa. Ogólny spokój także sobie ceniła. Wtedy podziwiała przyrodę, słuchała śpiewu ptaków, wdychała okoliczne zapachy, wspominała stare dzieje... Niespodziewanie, jakby Gwiezdni słuchali jej myśli, wiatr przyniósł dziwnie znajomy zapach. Koteczka wiedziała, że należał do obcego kota. Drapieżniki czy zwierzyna pachniały inaczej. Zaraz potruchtała w tamtym kierunku. Im bliżej była, tym czuła dziwne zmieszanie. Niby woń znajoma, ale... Łapy chciały przyspieszyć, ale... Wtedy na horyzoncie dostrzegła kępkę znajomego futra. Czy na pewno?
-Cześć! Nie sądziłam, że wpadniemy na siebie po tylu księżycach...- Kotka mruknęła nieco głośniej. Chciała się upewnić, że miała do czynienia z Wichrzakiem. Jaśniejący Płomień czy ktoś podobny? Może ktoś z jego rodziny? W każdym razie Zmierzch zwolniła kroku, żeby uspokoić swoje emocje. Gdyby miała ludzką twarz, to jej policzki przypominałby lekko zaróżowione płatki róż. Tym razem jednak nie była młodą kotką! Tym razem wiedziała coś na temat kociego życia! Tym razem mogła pochwalić się Wojowniczym imieniem!
Wszystko to co mam, wszystko to co mam
To ta nadzieja, że życie mnie poskleja
꧁ ⸺ Dziś odchodzę sam, dziś odchodzę sam ⸺ ꧂
Już nie zawrócę to wszystko dziś porzucę
[Obrazek: daxdroa-2ccdfe35-a1eb-43d6-b995-c12d5625...KDznukhydM]
Ja się zarzekam, uciekam dość mam przeznaczenia
[ Po co zwlekać, czekać gdy się nic nie zmienia ]
Moja mama, mówiła ostatnia umiera nadzieja...
[Obrazek: Zmierzch.png]
LVL 3 20 / 200
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
9
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Zwierzyny ani widu, ani słychu, lecz mimo to wkrótce oczy Jaśniejącego Płomienia zostają zaczepione przez ruch w oddali. Czujnie, choć bez zbędnego pośpiechu przenosi wzrok na jego źródło, którym okazuje się patrolująca granicę rzeczniaczka. A przynajmniej to ten najprawdopodobniejszy scenariusz, gdy przez kolejne upływające uderzenia serca przemierzana przez nią trasa nie odbiega nadto od niewidzialnej linii rozdzielającej terytoria obu klanów.
I z początku postać nie różni się zbyt wiele od nieświadomej zagrożenia zwierzyny, bo w przeciwieństwie do niej, nieruchomy wojownik nie rzuca się w oczy nawet mimo braku gęstych zarośli wokoło, które mogłyby zamaskować jego obecność. Ale to niedługo się zmienia; wiatr nie działa na jego korzyść i nie odwodzi zapachu od czujnej patrolującej. Płomień bez większych emocji przygląda się jej, truchtem skracającej dystans; nie będzie przecież rezygnować z kąpieli w promieniach słońca przez to, że został na niej przyłapany. To jeszcze nic nielegalnego.
- O, to ty - odpowiada na przywitanie. Rzeczywiście, mieli kiedyś okazję zamienić słowo, pamięta jak przez mgłę, ale było. Raczej bliżej niż dalej pełnego obiegu pór temu. - Co słychać? Dalej pałętasz się po granicach w pojedynkę, jak widzę?
.
» I heard from God today «
. . . . . . . . . . . . . . . . . . . and she sounded. just 【 like me 】
What have I done? . . . . . . . . . . . . . . . .
. . . . . . . ⤷ And .w h o. have I become?
◈ I saw 【 the devil 】today and he looked a lot like me ◈

[Obrazek: T6lUq86.gif]
◈ Arms wide open... . . . . . .. . . .【 I stand alone 】◈

I'm【 no hero 】and I'm not made of stone
✦•······················•✦•······················•✦
┏ .right or wrong. ┓
┗ I can hardly tell ┛
I'm on the wrong side of Heaven . . . . . . . .
. . . . . . . . . . and the righteous side of Hell

.
LVL 8 20 / 500
MedLVL 0 84 / 100
16
Siła
S
20
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
13
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Tym razem kotka nie zmierzała podchodzić zbyt blisko. Szanowała przestrzeń osobistą każdego kota. Dlatego podbiegła na tyle, żeby nie musieli krzyczeć czy głośniej mówić. Dopiero wtedy usiadła wśród traw, jednocześnie zarywając łapy swoim ogonem. Po co zwracać czyjąś uwagę albo przyciągać kłopoty, prawda? Zmierzch spojrzała w kierunku granicy z Wichrem. Czasami żałowała, że każdy musiał siedzieć w swoim zakątku. Nadal ciekawiło ją jak wyglądały pozostałe ziemie Klanów. Następnie zerknęła na Jaśniejącego Płomienia. Uśmiechnęła się lekko...
-Nie jestem w pojedynkę. Koleżanka poszła zapolować. Ustaliłyśmy wcześniej gdzie się spotkamy i kiedy. Wypadło nam patrolowanie granicy, ale ona lubi ćwiczyć swoje umiejętności na piszczkach...- Kotka odpowiedziała spokojnie. Teraz mogła stawić mu czoła jak równy z równym! Tytuł Wojowniczki przecież do czegoś zobowiązywał. Zresztą nie musiała mu zbyt wiele zdradzać, ale chciała... Oby tylko Łabędź znów jej potem nie okrzyczał.
-Teraz mam nowe imię, czyli Zmierzchająca Nadzieja...- W jej głosie zabrzmiała nutka dumy. Przywódca Klanu Rzeki, jej Mistrz, wiedział jakie imię jej nadać. Kotka była zachwycona jego brzmieniem. Zresztą oznaczało tak dużo. Dla postronnych kotów nadzieję na mistrza, na młode pokolenie, na nowy start. Dla nich nadzieję na przyjaźń, na zrozumienie, na dobry los od Gwiezdnych. Zmierzch jednak zachowała te uwagi dla siebie. Patrzyła z ciekawością na swojego rozmówcę. Czego oczekiwała? Pochwały? Przecież był dorosłym kotem! Co mógł jej powiedzieć? Gratulacje i tyle... Zmierzch ponownie odkryła, że sama siebie nie rozumie i chyba nigdy nie zrozumie.
Wszystko to co mam, wszystko to co mam
To ta nadzieja, że życie mnie poskleja
꧁ ⸺ Dziś odchodzę sam, dziś odchodzę sam ⸺ ꧂
Już nie zawrócę to wszystko dziś porzucę
[Obrazek: daxdroa-2ccdfe35-a1eb-43d6-b995-c12d5625...KDznukhydM]
Ja się zarzekam, uciekam dość mam przeznaczenia
[ Po co zwlekać, czekać gdy się nic nie zmienia ]
Moja mama, mówiła ostatnia umiera nadzieja...
[Obrazek: Zmierzch.png]
LVL 3 20 / 200
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
9
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Dwukolorowe oczy otwierają się ciut szerzej. Rzeczniaczka się uśmiecha, to nie jest typowa reakcja na jego widok manifestowana przez koty, które miały okazję wcześniej zamienić z nim słowo. Ale podejrzenia, że jest lekko odklejona, miał już wcześniej, więc może chyba traktować to jako potwierdzenie. Głośniej wydmuchuje powietrze przez nos, subtelnie unosząc kąciki warg.
- Ona trenuje, ty odwalasz obowiązek za was dwie, rozumiem - stwierdza z kiwnięciem głowy, ale po rozbawionym tonie da się wywnioskować, że nie mówi na serio. Nie żeby nie było w jego słowach okrucha prawdy, niemniej daleko mu do krytyki obranej przez nie strategii. - To gdzie macie spotkać się ponownie?
Zmierzchająca Nadzieja. Z lekka zawiewa patetyzmem, chociaż kim on jest, by oceniać; Lawendowa Gwiazda nadała mu imię Jaśniejący Płomień, co na tle jakichś Splątanych Wąsów, Klekoczących Bocianów czy innych Zajęczych Uszu wypada dość śmiesznie. Idzie się do tego przyzwyczaić.
- Gratuluję awansu. - Gdyby mógł, uścisnąłby jej łapę. Niebycie wiecznym terminatorem to osiągnięcie, które wydaje się znajdować poza zasięgiem co poniektórych. - Koniec bycia pouczanym przez byle wojownika, hm? Brońcie gwiezdni nie wychodź z obozu; wyjdź z obozu, przynieś mchu; załatw to, ogarnij tamto. Chyba że tęskno ci do terminatorskich czasów?
.
» I heard from God today «
. . . . . . . . . . . . . . . . . . . and she sounded. just 【 like me 】
What have I done? . . . . . . . . . . . . . . . .
. . . . . . . ⤷ And .w h o. have I become?
◈ I saw 【 the devil 】today and he looked a lot like me ◈

[Obrazek: T6lUq86.gif]
◈ Arms wide open... . . . . . .. . . .【 I stand alone 】◈

I'm【 no hero 】and I'm not made of stone
✦•······················•✦•······················•✦
┏ .right or wrong. ┓
┗ I can hardly tell ┛
I'm on the wrong side of Heaven . . . . . . . .
. . . . . . . . . . and the righteous side of Hell

.
LVL 8 20 / 500
MedLVL 0 84 / 100
16
Siła
S
20
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
13
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Tym razem rozmowa szła dość gładko. Zmierzchająca Nadzieja była zaskoczona pozytywnym odbiorem. Jaśniejący Płomień nawet zażartował. Chyba... Przynajmniej tak kotka wolała myśleć. Ostatnio miała już zbyt dużo przykrości. Dzięki temu uśmiechnęła się bardziej przyjaźnie. Natomiast początkowa mieszanina emocji gdzieś uciekła. Kotka rozluźniła się, jednocześnie podłapując dobry humor swojego rozmówcy.
-Zazwyczaj spotykamy się przed Bobrzą Tamą. Generalnie nie przeszkadza mi to. Lepiej ćwiczyć niż zapomnieć o ruchu. Czasem jeden skok może ocalić skórę.- Zmierzch odpowiedziała dość gładko. Przynajmniej tak uważała. Szczególnie, gdy księżyce mijały nieubłaganie. Najgorzej się rozleniwić i usiąść na laurach. Tymczasem gratulacje od kocura sprawiły, że kotka nieco się zawstydziła. Spojrzała zaraz na swoje łapy. Niby nic wielkiego, ale jednak miło. Potem Płomień zadał dość ciekawe pytanie. Zmierzch położyła uszy po sobie. Taki odruch niż cokolwiek innego. Chwilę później podniosła wzrok.
-To nie tak... Ja doceniam rady Wojowników. Szczególnie tych starszych od siebie. W końcu hasam po świecie mniej ksieżycy od nich. Zresztą lubię pomagać, bo można usłyszeć historie odnośnie Gwiezdnych, dawnych wojowników czy ciekawych spotkaniach. Wiem, że brzmi to nieco naiwnie. Mimo wszystko miło znać swoje korzenie i skąd się pochodzi. Warto docenić korzenie, bo one też kształtują nieco to kim jesteśmy.- Jeżeli srebrna brzmiała teraz jak kociaki, to trudno. Ona doceniała wszystkie opowieści. Dzięki temu wiedziała kim chce zostać. Była znów ciekawa odpowiedzi kocura.
Wszystko to co mam, wszystko to co mam
To ta nadzieja, że życie mnie poskleja
꧁ ⸺ Dziś odchodzę sam, dziś odchodzę sam ⸺ ꧂
Już nie zawrócę to wszystko dziś porzucę
[Obrazek: daxdroa-2ccdfe35-a1eb-43d6-b995-c12d5625...KDznukhydM]
Ja się zarzekam, uciekam dość mam przeznaczenia
[ Po co zwlekać, czekać gdy się nic nie zmienia ]
Moja mama, mówiła ostatnia umiera nadzieja...
[Obrazek: Zmierzch.png]
LVL 3 20 / 200
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
9
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Mimowolnie zerka na lewo, w stronę, w którą należałoby pójść, chcąc dotrzeć do Czterech Dębów. To w tym kierunku prawdopodobnie poszłaby Zmierzchająca Nadzieja, gdyby nie zatrzymała się tutaj. Czyli gdzieś tam, za miejscem Zgromadzeń, musi znajdować się niejaka Bobrza Tama. Nie, żeby Jaśniejący Płomień kiedykolwiek ją widział, oczywiście. Nie jego rejony.
- Mm, prawda - przyznaje lekko. A czasami tego skoku nie udaje się wykonać, nawet nie ze względu na niedoszlifowane umiejętności, a zwykłe zrządzenie losu. Ot, poświęcasz życie na coś, co ma poprawić (albo przynajmniej wydłużyć) twoje życie, tymczasem jeden głupi przypadek okazuje się mieć większą siłę sprawczą. Czy to znaczy, że nie należy się starać? Absolutnie nie, to skrajny idiotyzm. Znaczy to tyle, że reguły tej gry nigdy nie były i nie będą sprawiedliwe. Jednak zaakceptowanie regulaminu rozgrywki jest odgórnie narzucone, głupie opieranie się im nie ma sensu. Takie życie. - Chociaż niektórzy lubią testować swoje szczęście. I co zabawniejsze, dobrze na tym wychodzą. Osobiście nie mój sposób postępowania, ale co kto lubi.
Krzywi się lekko słysząc o poznawaniu swoich korzeni. Wie, jak wyglądają te jego - pognite, i najlepiej, aby pozostawały głęboko pod ziemią. Nic godnego zgłębiania ani, tym bardziej, dumy.
- Mówisz? I co takiego powiedziały ci te twoje korzenie? - drąży, nie starając się w pełni zatuszować zgryźliwości, niemniej szczerze zainteresowany, co rozmówczyni może mieć do powiedzenia w tej kwestii; zdradzają to wysoko postawione uszy oraz spojrzenie skoncentrowane na srebrnej mordce. - Kim jesteś?
.
» I heard from God today «
. . . . . . . . . . . . . . . . . . . and she sounded. just 【 like me 】
What have I done? . . . . . . . . . . . . . . . .
. . . . . . . ⤷ And .w h o. have I become?
◈ I saw 【 the devil 】today and he looked a lot like me ◈

[Obrazek: T6lUq86.gif]
◈ Arms wide open... . . . . . .. . . .【 I stand alone 】◈

I'm【 no hero 】and I'm not made of stone
✦•······················•✦•······················•✦
┏ .right or wrong. ┓
┗ I can hardly tell ┛
I'm on the wrong side of Heaven . . . . . . . .
. . . . . . . . . . and the righteous side of Hell

.
LVL 8 20 / 500
MedLVL 0 84 / 100
16
Siła
S
20
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
13
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości