Logo Artemidy
Dzięciole Drzewo
Piękny unik ze strony Bagno sprawił, że Świt ponownie wylądowała na ziemi. Tym razem jednak nie zamierzała już atakować. Podwinęła łapy, na znak że się poddaje.
- Jacie, ty to się fajnie bijesz. Dobrze was tam uczą w Cieniu, co nie? W sumie to jesteś pierwszą Cienistą, którą spotykam. Każdy u was taki sprawny? - uśmiechnęła się wesoło, przechodząc do pozycji siedzącej. Musiała sobie jeszcze dodatkowo wymasować szyję i gardło po siniakach, które jej sprezentowała bura koteczka.



I could dance, I could dance, I could dance

xxx
watch me dance, dance the night away
my heart could be burnin', but you won't see it on my face
watch me dance, dance the night away

xxx
・*✧・゚:* uh-huh! *:・゚✧*・
I'll still keep the party runnin', not one hair out of place
.・。.・゜✭・.・✫・゜・。.
LVL 5 130 / 400
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
19
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
###

Dni Lisa szły spokojnie. Zbyt spokojnie. Nie rozmawiał jeszcze z Psem o zmianie mistrza, ale to kwestia... nie wiedział, może paru godzin. Dziś może do niego jeszcze podejść i z nim pogadać. Najpewniej dokładnie tak to rozegra. Teraz chyba chodził i myślał, jak mógłby to ugryźć. Samotne wyjścia tak daleko były już swego rodzaju normą. Robił to kiedykolwiek miał ochotę... bo co mu szkodziło?
Tym razem jednak natrafił na towarzystwo. Kotka, może ciut starsza... może nie. Z daleka trudno powiedzieć. Nie wiedział, czy go zauważyła. Nie wiedział, jak zagadać. Pewnie jest na patrolu. Poza tym, czy interesowało go gadanie? Narzucanie się? Nie. Jeśli ktoś chciał jego uwagi, niech sam o nią poprosi.

[bitka]
[Obrazek: oDgt5cN.gif]
LVL 4 30 / 300
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
16
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Zaczęła wychodzić na patrole kiedy tylko stało się to możliwe i z niezwykłą starannością obserwowała wszystko, co działo się na granicy na całej jej długości nie chcąc przeoczyć żadnego wroga, który mógłby nagle zaatakować Klan Wichru. Jednak żadnego wroga nie było, co nawet trochę rozczarowało rozczochraną olbrzymkę, bo nie miała żadnej okazji by wykazać się swoimi umiejętnościami walki oraz bohaterstwem. Młody kocur, który pojawił się po stronie Klanu Cienia, ani nie wyglądał jej na potężnego przeciwnika, ani nawet nie robił nic, za co mogłaby stoczyć z nim pojedynek. Pewnie nawet się jej przestraszy i ucieknie w podskokach do obozu na sam widok jej ostrych kłów i pazurów, nie było sensu się przed nim popisywać. Kotka podeszła jednak w jego stronę energicznym zdecydowanym krokiem i stanęła wyprostowana na wprost niego prezentując swą siłę oraz gotowość do ataku gdyby złamał obowiązujące ich zasady.
- Witać. Terytorium Klan Wichru być tu. – rzekła grzecznym i stanowczym tonem, przypatrując mu się. - Bijąca Łapa klan bronić przed wróg. Ty wróg nie być, prawda? – zagadnęła jeszcze dla upewnienia.
[Obrazek: NXy5bnA.png]
LVL 3 90 / 200
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
11
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
I poprosił, ale tak, że książę aż musiał się zatrzymać. Wpierw szok, później pogarda. Trzepnął uchem, skrzywił się pod nosem.
- Nie wiem jak u was, ale my nie musimy mówić jakby ktoś rzucał nam kamieniami o głowę - prychnął, kiedy to jego ogon jak bicz uderzył o ziemię. Żartowała sobie z niego czy jak? Wariatka. Bezwstydna, paskudna wariatka, co chciała i z niego robić wariata. - Wiem, że tam jest Klan Wichru. Nie chcę nic mówić, ale w Klanie Cienia, koty są uczone podstaw życia w lesie. U was nie uczą nawet podstaw wypowiedzi, jak sądzę po tym co mówisz.
Dodał, niewiele milej. Nie miał zamiaru traktować kogoś dobrze, a tym bardziej w chwili kiedy robiono z niego pajaca. Niemniej, jej pytania obiły się echem. Jedynym wrogiem Klanu Wichru - z punktu widzenia Czaszki - była inteligencja.
[Obrazek: oDgt5cN.gif]
LVL 4 30 / 300
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
16
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Zamarła na chwilę w miejscu, a jej oczy otworzyły się szeroko w panice, gdy tylko Lisi wypowiedział pierwsze zdanie.
- Błagać…nie! Coś złego dziać się! – jęknęła jakby ją mocno uderzył i zacisnęła powieki na próżno usiłując powstrzymać znajome charczenie w gardle i pianę wypływającą na jej pyszczek. Niestety na próżno, Cienisty mówił dalej, a jego słowa na dobre zbudziły w niej rozjuszoną bestię, wyłączając wszelki rozsądek jaki jeszcze zdołał się uchować w jej tępawym łbie. Jej ciało drżało, grzbiet wygiął się gwałtownie w łuk, a futerko zjeżyło tak mocno, że sprawiała wrażenie dwa razy większej, niż w rzeczywistości. Otworzyła oczy nabiegłe łzami i krwią, a jej spojrzenie pełne wściekłości i wewnętrznego bólu wyrażało jedynie chęć bezlitosnego mordu na terminatorze. Już nawet nie próbowała nic mówić, a jedynie wydała z siebie głośny ni to ryk ni to wycie…w każdym bądź razie owe odgłosy z pewnością nie wróżyły dla Lisiego nic dobrego, tym bardziej że kły kotki odsłoniły się w całości aż do dziąseł, a jej pazury były wysunięte na całą ich długość. Nie zważając na nic, na żadne obowiązujące na granicy reguły bez jakiegokolwiek wahania rzuciła się tak po prostu wręcz na oślep gwałtownie ku Cienistemu, aby rozerwać go na strzępy. Zanim jednak Bijąca Łapa w ataku furii mogła przekroczyć granicę i wywołać tym samym konflikt z Klanem Cienia w samą porę została zatrzymana w miejscu przez czyjeś silne łapy, które skutecznie zablokowały jej atak i dalsze próby dosięgnięcia kłami i pazurami tamtego terminatora. Przez chwilę złocista miotała się jeszcze w mocnym uścisku wojownika charcząc i tocząc pianę z pyszczka. W końcu jednak jej nos rozpoznał znajomy zapach Wichru i spojrzała na trzymającego ją kocura nieprzytomnie mrugając kilka razy oczami. Widać, że starała się jakoś na nowo dopuścić swój zwykły tępawy umysł do głosu, choć przychodziło jej to z trudem.

//Korzenna Woń, przyłącz się do nas! <3//
[Obrazek: NXy5bnA.png]
LVL 3 90 / 200
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
11
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Top pięć rzeczy, których by się nie spodziewał. Numer jeden - to. Drgnął od razu do uskoku, gdy tylko zaczęło się coś dziać, ale ku szczęściu Gwiezdnych, wszystko miało się zatrzymać od razu, bo przyszedł ktoś na pomoc. Szok i adrenalina nadal w nim buzowały, a on, jak stoi jak stał gotowy do ucieczki.
- WATRIATKA. IDIOTKA, LISIE ŁAJNO, ZAATAKOWAŁA MNIE ZA TO ŻE PRZECHODZIŁEM. BEZWARTOŚCIOWY LISI BOBEK, PILNUJCIE TAKICH WARIATÓW W TYM KLANIE, GWIEZDNI. MOGĘ WAM OBIECAĆ, ŻE PSIA GWIAZDA DOWIE SIĘ O TYM, ŻE WTARGNĘŁA NA TEREN KLANU I CHCIAŁA MNIE ZABIĆ. MOŻECIE BYĆ PEWNI, ŻE KLAN WICHRU ZA TO UCIERPI. A TY, PSYCHOLU, PILNUJ SIĘ BO KIEDYŚ KTOŚ BĘDZIE CHCIAŁ ZABIĆ CIEBIE - wyryczał drżąco. - JAK MOŻECIE W OGÓLE POZWALAĆ SOBIE NA TO, ŻEBY TAKIE KOTY WYCHODZIŁY Z OBOZU?! TO NIEODPOWIEDZIALNE, GŁUPIE. JESTEŚCIE NORMALNI? ONA NIE JEST, KTO NORMALNY ATAKUJE KOGOKOLWIEK NA GRANICY, ZA TO ŻE TU JEST?!
Dorzucił, chwilę dając sobie na to żeby szum w głowie ustał. A potem, nie zważając na nic, wziął nogi za pas i uciekł. Dość, koniec. Na pewno tego nie zostawi tak o.

[zt elo]
[Obrazek: oDgt5cN.gif]
LVL 4 30 / 300
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
16
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Wychodząc z obozu raczej nie spodziewał się, że pierwsze na co natrafi na granicy z Cieniem to będzie akcja… chociaż czy można nazwać to akcją? Kotka napuszyła się i widać było, że trzęsła czy to od łez, czy od złości, a on cóż - wolał zapobiegać, niż potem świecić oczami. Nie wiedział jakim cudem znalazł się tak blisko kotki, ale najwyraźniej klan Wichru uwielbiał się rzucać na koty, co przyjął z goryczą i niesmakiem, ale skupił się w pełni na złotym futrze. Ryk kocicy odbił mu się po uszacH. Złapał ją łapami, bo spod zębów mu uciekła i przygniótł ją do ziemi swoim ciałem, starając się opanować obudzone w niej szaleństwo. Trochę go przerażało, że kotka się tak zachowywała, ale… były dwie strony tej historii, prawda? Chociaż czy można było to nazwać przerażeniem, kiedy się nie bał? Był to chyba niepokój. Niepokój co się dzieje z klanem Wichru ostatnio.
– Uspokój się już – ryknął mocno i spojrzał ostro na pysk kotki. – A Ty nie uważaj co mówisz. Chętnie pogadam z Psią Gwiazdą jeśli zajdzie potrzeba. – rzucił równie dosadnie i zmierzył wzrokiem młodzika, który miał prawo się wystraszyć, ale aktualnie musiał wziąć stronę klanowicza. Chociaż na pewno nie patrzył przychylnie na to jak się zachowała terminatorka i siostra będzie musiała się dowiedzieć co jej Terminator zrobił. – Już? – zapytał delikatniej, powoli puszczając kotkę, która cały czas leżała pod nim, ale nie bardzo wiedział jak odbierać całą sytuację. Cały brudny pysk, czy to od ziemi, czy od piany i jeszcze nieobecny wzrok.
LVL 7 120 / 500
MedLVL 0 0 / 100
25
Siła
S
14
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Wrzaski Lisiego wywołały u kotki jeszcze większy przypływ agresji i musiała zostać niemal przyduszona do ziemi, bo była bliska nie tylko ataku na terminatora Cienia, ale próbowała też pogryźć łapy trzymającego ją wojownika. Gdyby nie opanowanie Korzenia to z pewnością cała zaistniała sytuacja byłaby o wiele gorsza, bo w danym momencie Bijąca popadła już w kompletny obłęd i nie zwracała uwagi na nikogo, ani na nic. Jej nabiegłe krwią i łzami oczy miały zupełnie nieobecny wyraz, choć dało się też zauważyć w nich coś jakby ogromny ból jak gdyby złocista bardzo cierpiała. Szarpała się mocno we wszystkie strony jak pochwycona spanikowana zwierzyna i wojownik musiał trzymać ją ze wszystkich sił, żeby się nie wyrwała. Niestety żadne jego słowa wyrażone ryknięciem, ani ostre spojrzenia na nią nie działały, była ślepa i głucha na wszystko. Szczęśliwie jednak napad furii zaczął wreszcie mijać i kompletnie wyczerpana nim kotka, gdy tylko chwyt Korzenia się rozluźnił, padła jak nieżywa na ziemię. Wyglądało to mocno niepokojąco, ale przy oględzinach jej leżącego teraz bezwładnie ciała dało się dostrzec, że Bijąca żyje, a jej oddech staje się spokojny i głęboki jakby tak po prostu sobie zasnęła.
[Obrazek: NXy5bnA.png]
LVL 3 90 / 200
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
11
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Cienisty uciekł, nie dało się z nim porozmawiać, a z Bijącą Łapą było jeszcze gorzej, niż by mógł się spodziewać… nigdy nie widział czegoś takiego? Co to za reakcja? Czy to normalne? Jak na dopiero wyrośniętą terminatorkę i kogoś kto nie zaczął jeszcze nawet dobrze treningu miała sporo siły w sobie, czuł jak czasami drapała mu skórę, a nawet i kły wbijające się do krwi. Miał jednak na tyle siły i doświadczenia, że nic poważniejszego mu się nie stało, a takie drobne skaleczenia mógł nawet nabawić się na sparingu, chociaż pewnie jakieś zostałoby mu na dłużej. Zresztą sam był na tyle oszołomiony, że nie zwracał uwagi na ból. Co tu się działo?
– Bitka? – zapytał ze ściśniętym gardłem. Nie dostał odpowiedzi, a ona po prostu… zwaliła się na ziemię? Czy ona właśnie umierała? Potrząsnął głową i przyłożył głowę do jej piersi, ale serce biło… szybko i nie wydawało się jakby miało przestać. Donośny Krzyk cóż… nie spodziewał się jej tutaj, a też nie bardzo miał ochotę się trudzić jeszcze z jedną kotką, dlatego bez zbędnych pytań opowiedział jej co się stało i ruszył do obozu z Bitką na plecach. Czy miał przebitki wspomnień jak niósł rzecznego trupa? Tak. Czy obecność czarnej Zastępczyni obok go drażniła gdzieś w tyle głowy na tyle, by nie wpadał w panikę? Tak. Czy koszmary miał zapewnione na następne dni? Tak. Zachować profesjonalizm umiał, ale nie gdy był wykończony, zdezorientowany i zdenerwowany, więc wolał się bardzo nie odzywać. Docierając do obozu zaniósł terminatorkę od razu do Medyków i wytłumaczył ponownie sytuację, miał nadzieję, że Krzyk doniesie informacje Przywódczyni, a on sam będzie mógł odpocząć od… tego co się wydarzyło. Najlepiej poza obozem.

ztx2
LVL 7 120 / 500
MedLVL 0 0 / 100
25
Siła
S
14
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Wychodziła. Dużo. Powoli wracała do formy sprzed kolejnego załamania, chociaż przerażało ją to, że nie wiedziała już gdzie załamywał się strach, a gdzie złość na to jak znowu upadła w środku. Nie potrafiła się podnieść i jeszcze gorzej upadała robiąc sobie tylko krzywdę, ale chyba w końcu musiało to się skończyć, prawda? Teraz już umiała się bić. Umiała o siebie zadbać. Powinna… powinna w to uwierzyć. Aktualnie szła na granicę. Chciała pójść na samotny patrol, powoli wrócić do normalności, po prostu przestać się tylko ukrywać, a co jest lepszego od ćwiczeń (spaceru)?

Listek
⤸ Lecę w dół ▼▼ lecę w dół ⤹
♦ Przecież gorzej być nie może ♦
▼▼ Lecę w dół ⤸⤹ lecę w dół ▼▼
♦ Diabeł też mi nie pomoże ♦
⤸ Lecę w dół ▼▼ lecę w dół ⤹
♦ Spadam wolno w czarną dziurę ♦
▼▼ Lecę w dół ⤸⤹ lecę w dół ▼▼


♦ Muszę jutro odbić w górę ♦
LVL 4 160 / 300
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
13
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Listek też wychodził dużo. Chociaż miał takie szczęście, że przez żadne załamanie nie przechodził, robił to, co chciał i miał się świetnie. A przynajmniej zachowywał się, jakby tak było i hej, całkiem nieźle mu szło.
Zdecydował się na kolejny spacer, tak o, dla zabawy. Akurat przechadzał się wzdłuż granicy, oczekując może na jakiś łut szczęścia, by Gwiezdni zesłali mu kogoś ciekawego do rozmowy... I kogoś na pewno dostarczyli. Właśnie on i jakaś czekoladowa kotka szli w swoją stronę. Podniósł lekko łapkę i nią pomachał z szerokim uśmiechem na mordce, tak o, dla przywitania. To, czy jest interesująca, zaraz się okaże.
- Reety, wyglądasz jakbyś walczyła o życie przez ostatni księżyc. Wszystko dobrze? - wyrzucił z siebie na przywitanie, gdy tylko zbliżyli się do siebie na tyle, by kocurek mógł wyraźnie dostrzec jej mizerny stan. Jego pytanie zresztą nie miało w sobie wiele współczucia, było w nim o wiele więcej ciekawości i może rozbawienia? Na to by wskazywał wciąż delikatny uśmiech na mordce.
we are the life, we are the light
we are the envy of the gods above

x
I'm feeling deviousxxxxxxxxxxx
xxxxxxyou're looking glamorous
let's get
mischievousxxxxxxxxxx
xxxxxxxxxxxxand polyamorous

x
wine and women and wonderful vices

welcome to the cult of Dionysus
˖‧₊˚ ♡ ˚₊‧˖
LVL 4 0 / 300
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
16
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nie szukała niczego konkretnego na granicy, więc kot machający w jej stronę wydawał się dziwnym zjawiskiem. Czy była nastawiona na rozmowę? Nie bardzo. Czy mogła chociaż spróbować porozmawiać z kimś innym, niż z wichrzakami i… Myszą? Tak. Tak, mogła. A czy kocur jest przyjazny, zaraz się okaże. Pytanie. Pytanie… wydawało się miłe, może gdyby uważała tonacje słów za coś istotnego to nawet uznałaby to za troskę, ale widziała coś w sposobie bycia cienistego, który bez powodu ją zaczepił. Widziała nieszczerość. Spotkała sporo takich kotów. Sporo próbowało ją dobić lub obrazić.
– Sam już oceniłeś – mruknęła. – Ty wyglądasz dobrze. Ogólnie pewnie też dobrze? – zapytała próbując zmienić temat z siebie na coś innego. Akurat trafiło na drugiego rozmówcę.
⤸ Lecę w dół ▼▼ lecę w dół ⤹
♦ Przecież gorzej być nie może ♦
▼▼ Lecę w dół ⤸⤹ lecę w dół ▼▼
♦ Diabeł też mi nie pomoże ♦
⤸ Lecę w dół ▼▼ lecę w dół ⤹
♦ Spadam wolno w czarną dziurę ♦
▼▼ Lecę w dół ⤸⤹ lecę w dół ▼▼


♦ Muszę jutro odbić w górę ♦
LVL 4 160 / 300
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
13
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Oh, takiej odpowiedzi się nie spodziewał. Liczył na jakiś sarkazm, może syknięcie czy po prostu zignorowanie, a kotka po prostu potwierdziła jego słowa. Hm. Aż poczuł się odrobinkę źle, że zażartował sobie z jej sytuacji!
- Ah, dziękuję za komplement, chociaż ostatnio czuję jakby było bardziej pod górkę niż z niej - powiedział zupełnie szczerze, choć ani trochę nie brzmiał, jakby życie go w jakikolwiek sposób przygniatało. W sumie jak kotka zauważyła też nie wyglądał źle, w końcu wychodzenie z brudnym futrem na spotkanie z innymi to wstyd!
- Ale Gwiezdni, myślałem, że u nas jest kiepsko. Co się dzieje w Wichrze, że jesteś w tym stanie? Kiepsko ze zwierzyną? Coś tragicznego się stało? A może ci dokuczają? - dopytał już z odrobiną współczucia w głosie. W końcu hm, była drobna, nie wyglądała na silną... W jego klanie było tak, że ci, co byli na różne sposoby słabsi mieli, no, kiepsko. A szczególnie ci, którzy z jakiegoś powodu podpadli Gwiazdce.
we are the life, we are the light
we are the envy of the gods above

x
I'm feeling deviousxxxxxxxxxxx
xxxxxxyou're looking glamorous
let's get
mischievousxxxxxxxxxx
xxxxxxxxxxxxand polyamorous

x
wine and women and wonderful vices

welcome to the cult of Dionysus
˖‧₊˚ ♡ ˚₊‧˖
LVL 4 0 / 300
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
16
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Świerkowa Łapa wybrała się na spacer. Liczyła, że podczas spaceru spotka jakieś ciekawe grzyby. Zdążyła się już zorientować, że jest ich całkiem sporo. Są czerwone, brązowe, żółte, a przy tym w różne kształty. Oprócz oglądania grzybów Świerk ma również nadzieje na znalezienie jakiś fajnych rzeczy do swojego legowiska. Ostatnio upatrzyła sobie wrzosy, choć wiedziała, że raczej tu ich nie spotka. Koteczka szła sobie niespiesznie, kiedy do jej uszy dotarło pukanie. Dochodziło ono jakby z góry. Świerk podniosła swoją głowę, aby zlokalizować źródło dźwięku. Wtedy w koronie drzew dostrzegła dzięcioła i to na nim skupiła chwilowo swoją uwagę.

/ Widmowa Łapa
Obrazek
LVL 5 360 / 400
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
14
Zręczność
Zr
13
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nie było na tyle stare, żeby uchodzić za ciekawego grzyba, natomiast mogło samolubnie stwierdzić, że żaden najwymyślniejszy kapelusz nie dorównywałby Widmowym uszom, które były rozłożyste i ponadprzeciętnie duże, a żaden trzon nie miał w sobie takiej powabnej smukłości jak pysk potomka Śpiewającej Gwiazdy.
Nie mogło dłużej usiedzieć w obozie, więc wylało się na zewnątrz, po prostu któregoś dnia wykipiało jak mleko z potwornych nudów. Uszło parę kilometrów, zanim spacer się opłacił, a przed srebrzącymi się ślipiami zamajaczyła kocia sylwetka. Przybysz zadzierał pysk w górę, jakby czegoś szukał pośród najwyższych gałęzi i zarazem... jakby nie zdawał sobie sprawy, że już mógł się zrelaksować, mógł przestać się o nie modlić, wznosząc oczy do niebios, bo właśnie nadeszło i to wbrew pozorom tak zwyczajnie jak kot, stawiając łapy na ziemi. Strzeżcie się fałszywych gwiazd bo wdrapują się bardzo wysoko, ale spadają bardzo nisko.
Podpłynęło bliżej, długi ogon falował swobodnie nad grzbietem. Zatrzymało się za za plecami nieznajomej, bliżej jej lewej łopatki i czekało aż się odwróci, a w tym czasie nie próżnowało. Sączyło słowa prosto do jej uszu.
- Już jestem, spokojnie - zapewniło poważnie, a równocześnie z tym zatrzepotało powiekami, czego kotka nie miała prawa zobaczyć, jeżeli nie odwróciła się dość prędko przodem do Widma. - Wyczekałaś się, ale to nic, wszystko dzieje się po coś i dokładnie wtedy, kiedy powinno...

O... A to co?
[Obrazek: dbuxpo9-2dbfef51-405c-470f-a4bc-525f6c41...UWshD3W7Oo]
An invisible man
Sleepin' in your bed
Oh, who ya gonna call?
GHOSTBUSTERS!
I ain't afraid of no ghost
I ain't afraid of no ghost
. . . .

LVL 3 70 / 200
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
12
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości