Logo Artemidy
Żabie Schronienie
Dlaczego jego zabawę z szybko irytującymi się Wichrzaczkami zawsze musi psuć jakiś kocur? I do tego każdy z nich czarny! Wschód mimo wszystko nie stracił swojej pewności siebie, a że ten czarnuch był o wiele milszy niż tamten, który gdyby mógł, to syczałby tak, że aż wyplułby płuca, to Rzeczniak mógł się pokusić o niezobowiązującą pogawędkę.
Rudy odwrócił się i zbliżył się na krok do pary, przyglądając się nowo przybyłemu bursztynowymi oczętami. Widać było, że kiedyś zasłużył na dostanie po mordzie bo jego pysk zdobiła długa blizna. Ciekawe czym i komu się naraził? Nie umknęło jego uwadze również to, że ta niebieska przylgnęła do niego jak pszczoła do miodu, i nagle stała się jakoś pewniejsza. Ciekawe, jakie relacje ich łączyły. Mistrz i terminatorka? Ojciec i córka? Kochankowie?
- To nie opadacie na dno rzeki jak kamienie? - zapytał, modulując swój głos tak, by brzmiał jakby był szczerze zaskoczony tym, co czarny mu oznajmił.
Obrazek
You better run away from me
‘Cause I’m not that man that I used to be
And I don’t have to explain why I became a monster
≡ I’m a murderer, a
ᗰᑌᖇᗪEᖇEᖇ now ≡
[Obrazek: DgZvN1E.png]
This is what I am now, the only thing that’s left of me
⪼ I ᗪOᑎ’T ᗯᗩᑎT TO ᗷE ᒪIKE TᕼIS ⪻
But I can’t stop my actions and I can’t forget the past
LVL 5 180 / 400
MedLVL 0 0 / 100
15
Siła
S
11
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Kocur musiał zachować pełną powagę. Gdyby był jeszcze terminatorem i miał te dziesięć księżyców mniej, to zapewne wykazywałby się entuzjazmem, na poznanie nowego kota. Teraz jednak te sytuacja była... nieco poważna i nie chciał dopuścić do tego, aby coś poszło nie tak.
Spojrzał przelotnie na siostrę, kiedy ta zdecydowała sobie potwierdzić jego słowa. Jednakże zaraz potem, kiedy spostrzegł jej... czyżby wredny uśmieszek? Zmrużył oczy i delikatnie trzepnął ją ogonem po łapach. Kochał ją całym sercem i martwił o nią, ba, nawet bardzo się martwił, jednakże nie zamierzał tolerować takiego zachowania. Nie na granicy. Później po prostu będzie musiał z nią porozmawiać, gdyż cóż... nie trzeba było być wrednym dla kogoś z innego klanu, można było być stanowczym, tak ale nie wrednym.
- Oczywiście, że nie - miauknął po chwili, wpatrując się w rudego wojownika. Dziwne, że tak uważał, jednakże może przez stereotypy? W końcu mówiło się, że Cieniści jedzą żaby, a z tego co wiedział, to jednak tak nie było.
LVL 4 10 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
9
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Oczywiście uwadze Jagódki nie umknął fakt, że dostała puchatym ogonem Węgorza po łapach. Nie musiała się długo zastanawiać, dlaczego. Braciszkowi najwyraźniej nie spodobał się ton i mimika, którą kotka przybrała. Faktycznie, to było do niej całkowicie niepodobne, ale cóż ona miała zrobić? Od początku ich rozmowy rudy był złośliwy i ewidentnie się wywyższał. Uważał Wichrzaków za gorszych. I co, ona miała tak siedzieć i dalej słodko się uśmiechać? O nie, na pewno sobie na to nie pozwoli. Może terminatorka nie miała jeszcze okazji na pokazanie tego, ale potrafiła się bronić.
Wysłuchała pytania Rzeczniaka, na które przewróciła kolorowymi oczami. Powoli zaczynała się zastanawiać, czy przypadkiem naprawdę nie brakowało mu którejś klepki, ale nie wypowiedziała tych myśli na głos. Nie miała zamiaru pakować się w niepotrzebne konflikty i prowokować innych, zwłaszcza z obcego klanu. Podziwiała Węgorza za to, że odpowiadał mu tak spokojnie i stanowczo, że był taki opanowany. Ona już nie mogła wytrzymać tej głupoty rudego! Westchnęła tylko cicho, nie dodając nic od siebie. Nie było takiej potrzeby.
[Obrazek: 7luHN9y.png]

┍━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━┑
I know it's hard to keep an. o p e n .heart
When even friends seem out to harm you
♡ But if you could heal a broken heart ♡
Wouldn't time be out to
????? you
┕━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━┙
LVL 4 190 / 300
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
11
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
/przepraszam za przestój .-.

Na jego pysku na moment pojawił się grymas zawiedzionego kotka. Uszy jednak były zwrócone w stronę przybyszów, czujnie postawione, ciekawe tego, co rudy jeszcze może usłyszeć tego dnia.
- A szkoda. - mruknął, po czym usiadł nonszalancko. No patrz czarny, weź się zrelaksuj i też sobie klapnij, krwi tu chyba dziś rozlewać nie będziemy. Jego wzrok zwrócił się na niebieską terminatorkę, która jakoś inaczej się zachowywała. Wcześniej sama go zaczepiła, a teraz chowa się za większym? Oj, nieładnie.
- Ta twoja koleżanka była jakoś bardziej rozmowna zanim wpadłeś. - zamruczał lekko, przekrzywiając nieznacznie łeb i delikatnie się uśmiechając.
Obrazek
You better run away from me
‘Cause I’m not that man that I used to be
And I don’t have to explain why I became a monster
≡ I’m a murderer, a
ᗰᑌᖇᗪEᖇEᖇ now ≡
[Obrazek: DgZvN1E.png]
This is what I am now, the only thing that’s left of me
⪼ I ᗪOᑎ’T ᗯᗩᑎT TO ᗷE ᒪIKE TᕼIS ⪻
But I can’t stop my actions and I can’t forget the past
LVL 5 180 / 400
MedLVL 0 0 / 100
15
Siła
S
11
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
A szkoda? Takie właśnie słowa usłyszał z mordki Rzeczniaka. Powstrzymał się od pogardliwego prychnięcia, a jedynie machnął powoli czarnym ogonem. Kiedy kocur sobie usiadł, on nie miał zamiaru powtarzać tej czynności. Musiał nadal zachować powagę. W końcu był już wojownikiem. Tamten chyba również, jednakże... nie ukrywając dla Węgorza zachowywał się jak rozpuszczony terminator. Nie dawał jednak tego po sobie poznać. Przecież byli na granicy a tutaj może się zdarzyć wszystko. Tak więc musiał pokazać, że jest opanowany i nie dopuścić do jakiejś niepotrzebnej walki.
Kocur na słowa rudo białego, spojrzał zielonymi oczami na siostrę. Nie wiedział jak było. Później będzie musiał z nią porozmawiać na ten temat. Ale to już dopiero, kiedy będą dalej od Rzeczniaka. Westchnął jedynie, po czym trącił kotkę nosem.
- Masz coś jeszcze do powiedzenia, czy możemy wracać? - zapytał po chwili niebieską. Musiał z nią porozmawiać na osobności o tym, co się stało.
LVL 4 10 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
9
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Oh, a więc taki życzliwy był ten Rzeczniak? Pragnął, żeby każdy Wichrzak opadał na dno jak zdechła mysz? Ha, niedoczekanie! Obiecała sobie, że gdy następnym razem spotka rudego głupca, to będzie miała pływanie już w małym paluszku. Wtedy pokaże mu, na co ją stać. I przy okazji obroni dobre imię swojego klanu. Musiała czym prędzej znaleźć kogoś, kto nauczy jej tej sztuki. O kim to jej wspominał ostatnio Zając? Ah, Borsucze Futro. Tak, znajdzie go choćby zaraz, po powrocie do obozu!
Jagódka wywróciła kolorowymi oczami, słysząc jego komentarz. A co ona miała mówić? Po co wdawać się w takie niepotrzebne dyskusje? Co prawda interwencja Węgorza nie była w żadnym wypadku potrzebna, ale fakt, że aż zaniemówiła, był spowodowany tylko i wyłącznie bezsensowną paplaniną rudego. Podniosła się z miejsca i podeszła do kocura, przez co znów niemalże stykali się nosami.
- Mam nadzieję, że do następnego spotkania nieco zmądrzejesz, a ja pokażę ci, na co nas stać. - powiedziała i mrugnęła do niego niebieskim oczkiem. Oczywiście miała na myśli pływanie, ale wcale nie zdziwiłaby się, gdyby ten rybi móżdżek odebrał to jako groźbę. Cóż, to już nie był problem Jagódki. Po krótkiej chwili odwróciła się i skinęła Węgorzowi, po czym lekko ruszyła w głąb Wichrowych terenów. Gdy rodzeństwo oddaliło się już od granic, kotka zaczęła:
- Miło, że się o mnie tak martwisz, ale naprawdę nic mi nie groziło. - wymruczała i polizała czarnego w ucho. - W ogóle skąd ty się tam wziąłeś? - zapytała z uśmiechem. Mimo wszystko dobrze było wiedzieć, że miała przy sobie takiego stróża.
[Obrazek: 7luHN9y.png]

┍━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━┑
I know it's hard to keep an. o p e n .heart
When even friends seem out to harm you
♡ But if you could heal a broken heart ♡
Wouldn't time be out to
????? you
┕━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━┙
LVL 4 190 / 300
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
11
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Ano, czarnuszku, a szkoda. Bo wtedy przynajmniej zadziałoby się coś ciekawego, a nie tylko wichrzacy, którzy albo się boją własnego cienia, albo wepchali sobie patyki pod ogon i teraz zachowują się tak poważnie, niczym starszy bez poczucia humoru.
Uniósł nieco brew, kiedy niebieska zdecydowała się do niego ruszyć i uśmiechnął się krzywo, kiedy stanęła tak blisko niego. Oczywiście, że się nie odsunął, jedynie nieco zmrużył bursztynowe oczy, kiedy na nią patrzył.
- Będę czekał, błękitna. - zamruczał. Ta kotka mu się spodobała. Nie z wyglądu, bo to to za młode jeszcze na romanse, ale z charakteru. Nie spotkał jeszcze takiej kotki, z takim charakterem, i liczył, że kiedyś faktycznie pokaże mu, że kot z innego klanu nie boi się zachlapać sobie futerka.
Zerknął jeszcze na czarnego wojownika, ku któremu na moment uniósł podbródek na pożegnanie, po czym odwrócił się, majtnął ogonem, i niespiesznym krokiem ruszył w swoją stronę, zostawiając wichrzaków samych ze sobą.

/zt
Obrazek
You better run away from me
‘Cause I’m not that man that I used to be
And I don’t have to explain why I became a monster
≡ I’m a murderer, a
ᗰᑌᖇᗪEᖇEᖇ now ≡
[Obrazek: DgZvN1E.png]
This is what I am now, the only thing that’s left of me
⪼ I ᗪOᑎ’T ᗯᗩᑎT TO ᗷE ᒪIKE TᕼIS ⪻
But I can’t stop my actions and I can’t forget the past
LVL 5 180 / 400
MedLVL 0 0 / 100
15
Siła
S
11
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
I'm sorry

Węgorz skierował spojrzenie na swoją siostrę, która... hmm... bardzo nie miło zwróciła się do rzecznego wojownika. Skierował jej więc tylko spojrzenie zielonych oczu, po czym kiwnął głową niebieskiej. Zaraz potem spojrzał ponownie na Rzeczniaka. Posłał mu lekkie skinienie na pożegnanie, mimo wcześniejszych słów jakie wypowiedział. O nie, niedoczekanie jego. Nie pozwoli, aby doszło do ich kolejnego spotkania. Zachowywał spokój przez całą rozmowę, ale... ten kocur nie przypadł mu do gustu.
Kiedy weszli już w głąb ich terenów, zostawiając za sobą rudo-białego, otarł się delikatnie o futro siostry, ze zdecydowaną wręcz troską. Zamruczał cicho na jej mały gest, zamykając na chwilę zielone ślepia. Westchnął po chwili.
- Nie ważne jest to, co ja tam robiłem, Jagódko - mruknął po chwili, po czym machnął czarną kitą. - Lepiej powiedz, co ty tam robiłaś? Terminator nie powinien opuszczać sam obozu - miauknął następnie, patrząc na kotkę z troską. Była jego siostrą. Musiał dbać o jej bezpieczeństwo, jak o swoje własne. No... może zdecydowanie lepiej niż o własne.

Po twoim poście ztx2?
LVL 4 10 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
9
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Może i jej odzywka nie była zbyt miła, może nawet nie w jej stylu, ale jeśli ktoś wątpił w umiejętności Jagódki, a do tego jeszcze całego jej klanu... To musiała jakoś reagować! Nie będzie cały czas wesoło się uśmiechać, jeśli coś jej się nie podoba w zachowaniu innego kota. Była bardzo miłą kotką, ale musiała umieć też się bronić, inaczej wszyscy weszliby jej na głowę no... Ale oczywiście rozumiała też zatroskanie Węgorza. Nic jej się co prawda nie stało, ale faktem było, że jeszcze nie za bardzo umiała walczyć i gdyby tylko rudy wojownik okazałby się być równie agresywny, co bezczelny... To mogłoby się nie skończyć za dobrze.
- Wybrałam się na spacer... - mruknęła niemrawo. Nie chciała, żeby przez nią Węgorz się zamartwiał! Przecież kochała go najbardziej na świecie... - Przepraszam... - dodała cicho po chwili. Nauczy się pływać i pokaże Rzeczniakowi, że potrafi, ale dopiero, gdy zostanie wojowniczką. Żeby nie martwić swojego braciszka! Szli tak przez chwilę w ciszy, ale Jagódce ten czas wystarczył, żeby się rozpogodzić.
- No, ale najważniejsze, że nic się nie stało. Wracajmy do obozu! - wykrzyknęła wesoło i pobiegła przed siebie, wytykając czarnemu język. No, dogoń mnie braciszku!

/ztx2
[Obrazek: 7luHN9y.png]

┍━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━┑
I know it's hard to keep an. o p e n .heart
When even friends seem out to harm you
♡ But if you could heal a broken heart ♡
Wouldn't time be out to
????? you
┕━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━┙
LVL 4 190 / 300
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
11
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Irys ostatnio była w niesamowicie dobrym nastroju, co w towarzystwie rodzinnych dram I innych, mniejszych i może bardziej głupich problemów, było u niej naprawdę niespotykane! Zapewne była to kwestia tego, że jej siostra w końcu wróciła, przez co niebieska powoli, stopniowo wracała do swojej normalnej rutyny, pomimo tego, że była może troszkę bardziej...czujna. Wobec innych kotów.
Jednak, kiedy miała pewność, że pręgowana nie będzie dręczona przez żadne mysie móżdżki, pozwalała sobie na krótkie przerwy od bycia posłusznym pieskiem stróżującym i poświęcała się zajęciom, no, bardzo pasującym do niej.
Hasanie beztrosko po terenach, bo przecież może, próby cieszenia się z tego, że nie musi trenować jakichś lisich bobów z pszczołami we łbie, zaglądanie na granice, czy może ktoś nie szuka zaczepki...oh, właśnie!
Dawno nie zaglądała na granicę z rybojadami!
Tknięta tą myślą, ruszyła w owym kierunku, od samego początku czujnie się rozglądając. Przypomniała sobie, że Burzowa kiedyś coś wspominała, że fajnie by było jakby Irys jednak się przekonała do kotów z innych klanów. Znaczy, nie że miała się z nimi przyjaźnić, w życiu! Po prostu...powinna wybadać teren, poza tym w łebku gdzieś tam z tyłu nadal miała sprawę Iskry i w sumie...jak tak myślała, to była ciekawa jak to się rozwiązało. Miał dzieciaki. Co jeśli i one były takie głupie i obrzydliwe jak on? Tragedia! O, ale w sumie do mogło być jej misją - znalezienie tych mysich móżdżków i wybadanie, czy kierują nimi obrzydliwi Gwiezdni, czy może mają trochę oleju w głowie. Tak, to jest plan!
Pochłonięta rozmyśleniami, zaczęła swój spacerek wzdłuż granicy, niby to zajęta swoimi sprawami, ale...jednak zerkając, czy ktoś z rzeczniaków nie zjawia się w pobliżu. Może nie powita go jak swojego, trochę poignoruje, żeby nie było, ale potem mjoga pogadać.


//CHABERRRRRRRRRRRRRRRRR
“see you again” and all the same............
I . really . didn’t . want . to . say............
x all of the tears I couldn’t dry x............

all of my words were lies, were lies

...............remaining friends, just you and me
...............I really didn’t want to b e, although
...............you’re never to h e a r my thoughts

sorry and hey... .....
.....I loved you a lot
LVL 4 10 / 300
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
12
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Co robiła Chaber? A, bardzo dobre pytanie. Błąkała się. W sumie aż dziwne, że nie zebrało się jej na jakieś przygody już wcześniej i jeszcze nie zdążyła wpakować się w żadne kłopoty! No, może to dlatego, że UNIKAŁA kłopotów, bo jeśli chciała zostać wojowniczką PIERWSZA, to musiała to robić. Uważać na swoją reputację w klanie i nie podpadać Czerwonej Gwieździe, przynajmniej na razie. Póki była nieszkodliwa, terminatorka nie miała nic przeciwko zgrywania grzecznej i przykładnej uczennicy. Właściwie to, hej, była przykładną uczennicą, grzeczną nawet też! W końcu zależało jej na edukacji, bo jak inaczej zostanie Niedźwiedzią GWIAZDĄ, hmm? Nijak! Ćmi Zmierzch była też całkiem dobrą mistrzynią i Niedźwiedzicy się całkiem przydawała, bo w końcu kiedy Chaber zostawała terminatorką, obiecała sobie, że zacznie być trochę poważniejsza, bo to już będzie większy biznes i faktycznie będzie miała OBOWIĄZKI, nie to co kiedy mogła sobie hasać wesoło po obozie i żreć kiedy jej się chciało. Postanowiła, że zacznie być czymś więcej niż tylko krzykliwym podrostkiem i zacznie faktycznie zachowywać się jak ci wszyscy wojownicy, za swój wzór obierając po części swoją mistrzynię, po części na przykład takiego Lodowego Gbura czy Osta, a po części również... Bratkę, bo zawsze jej imponowało to jej całe myślenie, chociaż niektóre poglądy siostry potrafiły ją irytować. Ale, hmm, chłodna analiza, zimne podejście do świata, umiejętność dobrego wykorzystywania sytuacji – to było coś, czego mogła się od niej nauczyć, bo przydałoby się jej na pewno do jej działań podstępnej żmii, zbierania sobie kółeczka zwolenników i takich tam, he. Zresztą, nie tylko do tego. Przekonała się już po pogrzebie Byczej Łapy, że takie podejście do życia przysparza znacznie mniej nieprzyjemności i kłopotów.
A skoro już o Bratce mowa, jakiś czas temu Niedźwiadka stwierdziła, że przez te całe treningi i obowiązki terminatorów spędzają ze sobą mniej czasu i mniej gadają, jak już się widzą, toteż któregoś dnia porwała Pąk na spacer po terenach. Przecież było im wolno, bo były terminatorkami, za to Niedźwiedzia Łapa była przygotowana, żeby kogoś walnąć, jakby im zagrażał, ze swoją wielką siłą i och-jakże-znakomitą znajomością teorii i różnych taktyk. No i były we dwie, więc jakoś tam sobie poradzą, chyba nic ich nie zeżre. Jakoś tak się złożyło, że zawędrowały w okolice granicy z klanem Wichru. Wicher czyli, ma się rozumieć, ścigacze królików, nic więcej konkretnego. Chaber dalej nie była przekonana do tych innych klanów, ale sporo się zmieniło. Nie uważała już Rzeki za NAJLEPSZĄ, prędzej sądziła, że POWINNA być najlepsza, ale, cóż, nie chciała lekceważyć siły innych, w dodatku biorąc pod uwagę ich jedenaście trupów w przeciągu ostatnich jedenastu księżyców... tsk tsk. Jak to mówiła Świetlik – wymierali. Powoli, ale jednak. Teraz nie było jednak czasu na przejmowanie się tym, bo dwie kotki dotarły do granicy i, o, proszę bardzo, ktoś tam BYŁ! Prawdziwy ścigacz królików we własnej osobie, którego Niedźwiedzia zauważyła już z pewnej odległości i szturchnęła siostrę łapą.
– Te, Brratka, patrz. Prrawdziwy poganiacz zajęcy! – mruknęła do niej cicho, patrząc na kotkę po drugiej stronie granicy z zainteresowaniem. Hmmh, a gdyby tak sobie pogadać... i wybadać, jak wygląda sytuacja w Wichrze? A nuż kiedyś jej się to przyda! – Nawet ma taki sam kolorrr futerrrka jak ty! Cho, przywitamy się, fajnie będzie – stwierdziła, a potem podeszła żwawym krokiem w stronę granicy. – HEJ, TY TAM! Co rrrobimy samemu przy grranicy, hę? – zapytała. Na początku starała się brzmieć całkiem groźnie, żeby pokazać przybyszce, z kim będzie miała do czynienia, jednak już przy drugim zdaniu w jej głos wkradła się nutka rozbawiania. Zachciało się samotnych spacerków, huh?
before I die, I'm gonna
see something through
[Obrazek: dac0409-7119042b-f648-4380-b8c3-dcb3f936...rde8A2od4Q]
standing tall, the place I grew up
★ I BLOW A KISS ★
'cuz soon they'll see a "me"
that they never knew
LVL 4 285 / 300
MedLVL 0 0 / 100
19
Siła
S
8
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Była zajęta. Obserwowała sobie cały obóz, zwracając uwagę na jakieś szczególne zachowania u niektórych kotów. Chciała wybadać niektóre z nich, dowiedzieć się, co skłoniło ich do danej czynności czy słowa; może jej się to przyda, gdy będzie z nimi rozmawiać? W każdym razie uznawała to za wystarczająco ciekawe zajęcie, by odmówić siostrze na propozycję spaceru. A co ją obchodzi, czy często ze sobą gadały? Niech zajmie się sobą a nie ją męczy, gdy Bratka chce porobić coś innego. Tyle, że ta mała gnida ciągle nad nią stała! Ba, czasem ją nawet szturchała i popychała. Szara westchnęła i bez słowa wstała, idąc w stronę wyjścia z obozu. Oczekując, że Chaber zaraz przyjdzie i ją wyprzedzi, by wyznaczyć trasę, bo Pączek nie miała nawet w planach jakiegokolwiek chodzenia.
No, i skończyły łażąc gdzieś niedaleko granicy z Klanem Wichru. Nie za bardzo to Brateczkę obchodziło, obserwowała przyrodę i krótko odpowiadała na jakiekolwiek zaczepki Dźwiedź. I byłoby tak dalej, gdyby nie chabrowe szturchnięcie, sugerujące by spojrzała się tam, gdzie ona. Poganiacz zajęcy? Że Wichrzak, tak? Nie wyglądał.
- Trochę gruba jak na "poganiacza zajęcy" - skomentowała z delikatną drwiną. I...czy ona sugeruje, że mają taki sam kolor futra? Spojrzała na dół, na swoje łapy, po czym znów przeniosła wzrok na Irys. No dobra, obie były szare, ale ten odcień już prędzej wpasowywałby się w czerń, jaką nosi na sobie Chaber! Nie będzie jej robić awantur o kolory, nie, ale jej siostra pokazywała jakieś objawy daltonizmu. Albo była głupia i generalizowała ciemną szarość wichrzaczki, a jej jasną szarość do jednego koloru.
...Dlaczego ją to w ogóle obchodzi? Potrząsnęła głową. Nie ma czasu na takie błahostki. Poszła za Niedźwiadką i usiadła gdzieś obok. O, jakaś roślinka tu rośnie. Jakieś pospolite coś o dużych liściach. Niezbyt ciekawe. Naprawdę będą musiały teraz gadać z jakimś obcym kotkiem, bo Chaber chce zrobić wrażenie? Uh.
- A co my robimy same przy granicy, Chaber? - zapytała jedynie, nieco zirytowana tą lekką hipokryzją. Dobra, one były we dwójkę, ale po obu stronach nie było żadnego wojownika, a pani z Wichru wyglądała na starszą, niż one.
[Obrazek: 20051648_VWRqemYa7hggJ7L.png]
LVL 3 180 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Oh, jak słodko! Dobrze, że Irys nie miała okazji usłyszeć ich uroczej wymiany zdań, w szczególności uwagi Bratki, bo było wysokie prawdopodobieństwo, że wówczas nie byłoby tak kolorowo. Póki co, kiedy dotarła do niej jakaś inna, z początku słaba woń, kotka zwilżyła ciemny nosek językiem, coby lepiej czuć (podpatrzone od mamusi, oczywiście) i wtem...OHO! Wyszczerzyła się sama do siebie, czując jak te śmierdzące robale idą prosto do niej! Wkrótce po tym nawet je zobaczyła kątem oka, jednak przez moment udawała, że była pochłonięta tropieniem... czegoś. Nie takim godnym polowania, po prostu szła i co jakiś czas schylała łeb ku ziemi, jakby upewniając się w kwestii czegoś, by potem, kiedy Chaber zdecydowała się odezwać, zwrócić niebieski łeb w ich kierunku, lekko go zadzierając. Jak za dawnych czasów, a co!
Zmrużyła oczy, kiedy zaskrzyły w nich iskierki rozbawienia na fascynujące słowa kotki.
— Kto tu jest sam przy grranicy? Wyglądacie gorzej, niż te ostatnie rrybojady, HA! Pewnie jeszcze macie mleko pod nosem, smarrki, to JA powinnam zadać to pytanie! — zachichotała cicho, próbując ponownie wczuć się w dawną siebie, w Irysową Gwiazdę, która w nosie miała wszystkie problemy, tak miało dzisiaj być, o! Koniec, ten dzień i spacer przejdzie do jej historii!
Wprawdzie nie wydawało się, żeby ich różnica wieku była jakaś ogromna, ale czy ona się przejmowała? Pfft, wcale! Pomińmy też fakt, że innych rybojadów nie było, to akurat nie jest znaczący fragment opowieści.
— Z czym przylazłyście? — spytała dumnie, jedynie posyłając spojrzenie tej drugiej, która miała chyba mniej pszczół w głowie niż terminatorka Fiołka i czarna rzeczniaczka.

//kolejny gniot
“see you again” and all the same............
I . really . didn’t . want . to . say............
x all of the tears I couldn’t dry x............

all of my words were lies, were lies

...............remaining friends, just you and me
...............I really didn’t want to b e, although
...............you’re never to h e a r my thoughts

sorry and hey... .....
.....I loved you a lot
LVL 4 10 / 300
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
12
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
No oczywiście, że "mała gnida" (choć taka mała to już wcale nie była, hmpf) nie dawała jej spokoju. W końcu Pąk była jej przyboczną i nawet jeśli cała faza na rządzenie nią trochę już jej przeszła, to nie zamierzała rezygnować z jej towarzystwa. Ale dobrze wyszło, że ją tam zaciągnęła, hmpf, jeszcze jej kiedyś za to podziękuje! Spacerki utrzymają ją w formie i w ogóle, a poza tym nie można było ciągle siedzieć na tyłku i nic nie robić, bo to było nudne jak diabli. No i zdawało się, że Bratka wcale nie bawiła się tak źle, nie? Na uwagę siostry parsknęła śmiechem. Faktycznie, jakby tak jej się przyjrzeć, to nie wyglądała za bardzo na kogoś, kto te zające poganiał. Prędzej...
– Może ona pominęła fazę gonienia i przeszła od razu do jedzenia – mruknęła z rozbawieniem. Nie żeby Niedźwiadka wyglądała znacznie lepiej. Może i nie była gruba, ale toporna i zwyczajnie spora – owszem. Ech, no i nie oszukujmy się, chuda też wcale nie była. Zaraz jednak musiała przerwać intrygującą rozmowę o sadełku Zajęcojada, bo zbliżyły się do obcej kocicy za bardzo i wszystko by słyszała, a tego Chaberka nie chciała. Nie widziało jej się dostawać od obcych na granicy, nawet jeśli ta konkretna obca wydawała się mieć dystans i w ogóle, hej, może jednak wcale nie była taka zła, za jaką Niedźwiedzia Łapa uważała na początku, zważywszy na to, że była z innego klanu. Nawet odpowiedziała na jej zaczepkę!
– RRRYBOJADY? Pfft, prroszę cię, koleżanko, jemy więcej niż tylko rrryby, za to nie każdy potrrafi te rrryby łowić. My TAK, a w dodatku umiemy jeszcze PŁYWAĆ, a większość klanów NIE. Poza tym wcale nie jesteśmy takie młode, hmpf, wyprraszam to sobie – powiedziała prowokacyjnie i zaśmiała się... jednak zaraz przerwała i spojrzała na Pąk ze zmarszczonymi brwiami. – Te, Brratka, a ty co masz takiego kija w tyłku, co? Żarrrtuję sobie przecież tylko. Nie jesteśmy SAME, tylko we dwójkę, no i nam WOLNO. A poza tym nie jestem Chaberrr, tylko NIEDŹWIEDŹ. Chaberrr to sobie byłam KIEDYŚ. Już dawno nie jestem kwiatuszkiem, Pączuszku – mruknęła i wyszczerzyła do niej ząbki w uśmiechu, po chwili odwracając się do Zajęcojada. – Prrawda, że Niedźwiedź brzmi znacznie barrrdziej walecznie i superrr? Ta Czerrrwona to jednak miała gust, powiem ci. A ty jak się nazywasz, hę? – zagadała do niej, kiedy zdała sobie sprawę z tego, że nieznajoma się im nie przedstawiła, a jasno nie mogła chyba wołać do obcej Zajęcojad.
– Brratka, jako moja kochana siostrra – wcale nie było słychać ironii w jej głosie, wcaaale – przyszła sobie ze mną na spacerrrek, jak ją ładnie poprrosiłam. A ja przylazłam, bo... bo tak, o, bo MOGĘ. Taki samozwańczy patrrol, pff. Poza tym chyba warrrto wiedzieć, co tam się czasem dzieje u kotków zza grranicy, nie? A ciebie co sprrowadza? – spytała. Domyślała się, że to ona i szara Wichrzaczka będą tu musiały ciągnąć rozmowę, bo Bratka, ech, była Bratką.
before I die, I'm gonna
see something through
[Obrazek: dac0409-7119042b-f648-4380-b8c3-dcb3f936...rde8A2od4Q]
standing tall, the place I grew up
★ I BLOW A KISS ★
'cuz soon they'll see a "me"
that they never knew
LVL 4 285 / 300
MedLVL 0 0 / 100
19
Siła
S
8
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Pąk nawet nie chciała być jej "przyboczną". Chaber wymyśliła sobie, że niebieska będzie jej "partnerką", towarzyszką czy czymś innym. Sama nie wiedziała, o co jej dokładnie chodziło. Ale Bratka była pewna, że doskonale poradziłaby sobie bez swojej głupiej siostry. Gdyby czarna teraz sobie zdechła...to by sobie zdechła, koniec. Nie obchodziłoby to niebieskookiej...prawda?
Jednak nie ważne, jak bardzo denerwująca potrafiła być pani pierworodna, nadal potrafiła wywołać nawet najmniejszy uśmieszek na pąkowej twarzy. Może ona pominęła fazę gonienia i przeszła od razu do jedzenia. Podniosła kąciki ust, rozbawiona słowami siostrzyczki.
- Może...taki pasożyt, jak kleszcz. Siedzi sobie wygodnie na dupie, i jeszcze żarcie ma pod nosem - dodała, nieco bardziej entuzjastycznym głosem, niż zwykle. Nadal nadając mu nutkę kpiny i pogardy. No, a potem Chaber zaczęła jej mówić o tym, jak to rzeczniacy nie są LEPSI i jak to nie jedzą zwierząt I RYB, i jeszcze PŁYWAJĄ. Normalnie królowie całych klanowych ziem, znani wśród Czterech Dębów jako wszechstronni i wyjątkowi. Ech...? Niebieska jedynie wywróciła morskimi ślepiami i spojrzała gdzieś w bok, czekając na coś ciekawszego. Jak na przykład...Niedźwiadka gadająca jej o swoim imieniu. Znowu, na jej twarzyczce pojawił się uśmieszek - lekko rozbawiony, pogardliwy.
- Wiesz, takie pączusie stają się potem pięknymi kwiatami. Można powiedzieć, że rozkwitłam w bratka. A ty? Ty zmieniłaś się z pospolitego i dzikiego chabra w śmierdzącego, brudnego i obślinionego niedźwiadka. Ale ty i tak będziesz stawiać siłę ponad grację, co? - cóż...Chaber nawet pasowała na coś takiego. Oprócz tego, że czarna się myła, to prawie niczym nie różniła się od obrzydliwego niedźwiedzia.
Ale w sumie ani razu nie zamieniła słówka z panią grubym zającojadem. "Wyglądacie gorzej, niż te ostatnie rrybojady". Hm, czyli widziała już jakiegoś rzeczniaka. Ciekawe którego. W każdym razie rozśmieszyło ją to zdanie. Gorzej. Wyglądały gorzej.
- Przynajmniej wyglądamy lepiej od ciebie, ulańcu. - musiała przyznać, takie głupie odzywki były zabawne do wypowiedzenia i wprawiały ją w niezwykłą satysfakcję, nawet jeśli były czymś na poziomie Niedźwiedź. - Nie poganiacie w Wichrze zajęcy przypadkiem? Ominęło cię coś?
[Obrazek: 20051648_VWRqemYa7hggJ7L.png]
LVL 3 180 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości