Logo Artemidy
Góra Wysuszonych Roślin
#61
Co za przypadek! No jaki, słucham? Karaczan chętnie się dowie. Mógł się tutaj tylko domyślać co samotniczka miała na myśli. Pytać nie zamierzał. Po prostu to zignorował, z trudem ale jednak. Jeszcze się zrobi nieprzyjemnie i w najgorszym przypadku skończy się walką na... Śmierć i życie? Może. W końcu czarna pieszczoszka to kotka, więc dlaczego miałby jej nie zabić? Dlaczego miałby nie zawalczyć z nią? Bo jest słabsza? I co z tego. Bo jest kotką? Żaden argument. Selekcja naturalna, przeżyją tylko najsilniejsi. Akurat w tym przypadku doskonale wiedział który z nich zachowa życie.
- Wspaniale. - powiedział, mogłoby się wydawać, że ironicznie. Nie był zadowolony z takiego obrotu spraw. Nie pójdzie do legowiska koni, gdy wokoło kręcą się dwunożni. Jeszcze go porwą i zamkną w swoich kryjówkach. O, albo co gorsza zostanie uznany za jakiegoś szczura i dobiją go kijem od miotły. Idiotyczna śmierć, na którą nie zasługiwał. - Jak ich odciągnąć. - spytał. Mimo nerwów, które zaczęły w nim rosnąć, wydawał się być niezwykle opanowany. Wręcz oaza spokoju. Denerwować będzie się dopiero, gdy zacznie obmyślać jakiś plan jak dostać się do stajni będąc niezauważonym. Wiele wtedy by ryzykował. Czy jest warto?
[Obrazek: wc1L8Qz.png]
LVL 4 45 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
13
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#62
No tak, Karaczana chronił Kodeks Wojownika. Gdyby rzucił się jej do gardła, mógłby ją zabić i nie ponieść z tego tytułu niemal żadnych konsekwencji. Nikt by się nawet prawdopodobnie nie dowiedział, że kiedykolwiek padł tutaj jej trup.

- Odciągać uwagę grupy Dwunożnych? Na łeb ci padło? - jeden kot nie mógł praktycznie odwrócić uwagi całej takiej bandy, jednocześnie nie pakując się w ich łapy. Dwunożni wykazywali niezwykłą skłonność do krzywdzenia i ogółem szkodzenia wszystkiemu, co weszło im pod nogi, w tym kotom. Bo trudno powiedzieć, że błogosławieństwem było wylecenie z potwora na brzeg Grzmiącej Ścieżki. Pajace jedne. - Jednego to jeszcze dasz radę jakoś rozproszyć, ale tam będzie ich kilkoro. Jeżeli nie chcesz oberwać kamieniem, to radziłabym trzymać się z daleka od nich - tak, jak zrobiłby to każdy szanujący swoją wolność kot.

Ś W I A T stał się plamą
życie złym gestem
trup oczy zamknął
krzyknął - ̗̀ nic jestem ̖́-
LVL 2 135 / 150
MedLVL 2 103 / 300
5
Siła
S
4
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
13
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#63
Dokładnie. Nikt by nie zauważył, nikt by się nie przejął. Ale spokojnie! Zapewne z Karaczanem byłoby tak samo, gdyby tylko Pomurnik postanowiła by go zabić. No bo przecież robal nie ma ani przyjaciół, ani ukochanej, a jego rodzina... Zdaje się, że nie jest do niego pozytywnie nastawiona. No dobra, może za wyjątkiem Głośnego, ale... Kto wie, czy któregoś pięknego dnia brat nie postanowi się od niego odwrócić? Mógłby znaleźć do tego jakiś powód, chociażby to, że Karaczan jest zwykłym homofobem i rasistą, gdyby to drugie w kocim świecie istniało. Może nawet lepiej, że nie istnieje. Przynajmniej dzięki temu kocur nie wychodzi na jeszcze większego drania.
- Jaka jest szansa, że kompletnie nie zwrrrócą na mnie uwagi? - zapytał chłodno, starając się nie zwracać uwagi na poprzednie słowa Pomurnik. Samotniczka zaczynała denerwować go coraz bardziej, ale... Nie mógł odejść. Na ten moment była jego jedynym źródłem informacji. W okolicy nie widział żadnego innego kota, którego mógłby spytać. Wszystkie się schowały? Może nikt inny tu nie mieszka? Możliwe. Nie miał zamiaru o to pytać, bo coś innego było jego celem.
[Obrazek: wc1L8Qz.png]
LVL 4 45 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
13
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#64
Bawiła się coraz lepiej. Wyglądało na to, że kocur niewiele wiedział o realiach panujących na Osiedlu, czyli był z tych, którzy całe dotychczasowe życie przesiedział na terytoriach Klanu i nie miał najmniejszego pojęcia o tym, jak wyglądały zachowania i zwyczaje Dwunożnych. Ale nie martw się, Karaczanie, była pieszczoszka jest gotowa pomóc ci całą posiadaną wiedzą! Albo prawie całą.

- Znikoma - odpaliła natychmiast tonem równie słodkim co maliny. Jeżeli wewnątrz stajni było ich co najmniej kilkoro, a bądźmy szczerzy, że niemal na pewno właśnie tak było, to mało prawdopodobne było, że Karaczan przejdzie niezauważony i dotrze do swojego celu. - Ale hej! czym byłoby życie bez ryzyka. Właź śmiało!

Ś W I A T stał się plamą
życie złym gestem
trup oczy zamknął
krzyknął - ̗̀ nic jestem ̖́-
LVL 2 135 / 150
MedLVL 2 103 / 300
5
Siła
S
4
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
13
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#65
Znikoma. A więc będzie musiał znaleźć jakiś inny, bezpieczniejszy sposób na zobaczenie koni. Taki, który nie wymaga wejścia do stajni, w której podobno roi się od dwunożnych. Karaczan nie stroni od ryzyka, ale... Tym razem wolał się wstrzymać, tak dla własnego dobra. Nie chciał skończyć pod kopytami tych wielkich zwierząt. Chociaż... Zdecydowanie bardziej wolałby zostać zabity niż zamknięty na osiedlu, w legowisku dwunożnego. To byłaby całkowita strata godności. Musiałby mówić o sobie jako o pieszczochu dwunoga, a to okropieństwo!
- Wolę tego nie rrrobić. - Mruknął poważnie, niczym grób. W przeciwności do samotniczki nie czuł się rozbawiony. Sprawa, dla której tutaj przyszedł wydawała mu się piekielnie ważna. Nie miał zamiaru sobie żartować i marnować czasu. Jak dobrze, że w porę zrozumiał, że właśnie w tym momencie to robi. Czarna kocica raczej nic więcej mu nie powie. Nic co mogłoby go zaciekawić. - Przyjdę tu za jakiś czas, gdy konie będą poza swoim legowiskiem. Być może mnie spotkasz. - objaśnił w końcu, przerywając krótką ciszę, która mogłaby wydawać się lekko przytłaczająca. Od razu po swoich słowach odwrócił się i udał w stronę terenów klanu Gromu. Nawet się nie pożegnał, ojej. Być może to dlatego, że był... Trochę zły. Przeszedł taki kawał drogi, a to wszystko tylko po to, by dowiedzieć się, że koni nie zobaczy. Totalny bezsens.

/zt
[Obrazek: wc1L8Qz.png]
LVL 4 45 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
13
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#66
***

Zwyczajem dla niej stało się krążenie niedaleko pastwisk koni, niejednokrotnie przyglądając się ich sylwetkom i pozwalając swoim myślom odpłynąć, relaksując się w ciągu dnia. Rosa na trawie często ochładzała rozgrzane poduszeczki u łap, dając młodej podróżniczce odpocząć od gorącego podłoża. Słońce grzało przyjemnie, pozwalając na wylegiwanie się w jego promieniach, mogąc wdychać świeże powietrze.
Siedziała samotnie przy belach, które zapewniały jej komfort - w każdej chwili mogła czmychnąć pomiędzy którąś z nich, by z sukcesem się ukryć. Łapy miała odrętwiałe, będące skutkiem niekończącego się pałętania po tym świecie, chcąc dotrzeć do swojego celu, który w tym momencie zdawał się być wyłącznie wymysłem jej głowy, fatamorganą gdzieś na środku pustyni, podczas gdy jesteś spragniony. Schyliła lekko kolorową głowę, przejeżdzając językiem po swojej łapie. Póki co pozwoliła rozluźnić się swoim mięśniom, nie widząc żadnego nadchodzącego zagrożenia... A nawet jeśli by takie było, szybko zniknie przybyszowi z oczu, chowając się w miejscu w którym będzie mogła być ona sama ze sobą.

//Perła!!

but she knows the truth
not everyone can go on with their heart split in two

|❆ it’s already cold ❆
|she’s just a child but she feels like a burden and sooner or later she’ll break
|xxxxxxxxxxxxxxxpeople will say: “she’s worth nothing
she can’t even get out a miserable door”
xxxxxxxxxxx

|but one day, at least once, she’ll manage

LVL 1 100 / 100
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
6
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
30
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#67
Kolejna z dłuższych podróży, prawda? Perła prawie w ogóle nie odpoczywała. Przyzwyczaiła się już do bólu mięśni od ciągłego chodzenia, ale... Przecież postawiła sobie jasny cel. Musi odnaleźć swoją mamę. Jeśli się podda... Będzie miała to sobie za złe do końca życia. Nie mogła się poddawać, musiała z całej siły zacisnąć zęby i biec na przód, nie zważając na kamienie wbijające się w opuszki jej łap i przeszkody zagradzające jej drogę do szczęścia. Musiała robić to aż do skutku. Może jak już odnajdzie Jasmine, to... Będzie ona razem z tatą? Będą na nią czekać? A może już zaczęli jej razem szukać i za każdym razem mijają się gdzieś po drodze? Albo... Może rodzice o niej zapomnieli? Nie, to głupie. Mama ją kocha, tata... Pewnie też, mimo tego, że nigdy z nim nie rozmawiała... Przecież była jego dzieckiem, tak? Nie wyparłby się jej, nie zostawiłby Perły... i jej mamy na pastwę losu. Zatrzymała się na chwilę, wzrokiem błądząc po belkach słomy, jakby szukając... Kogoś, jakiejś niewyraźnej sylwetki, posyłającej jej pogodny uśmiech i ruchem ogona zapraszającej do siebie.
Oprócz niej był tutaj drugi kot, a dokładniej pstrokata kotka. Z pewnością nie była to jej rodzicielka. Wyglądała dosyć ciekawie, nigdy nie widziała... Tak wyglądającego kota. Ale co ona miała tak szczerze do powiedzenia? Sama odstawała wyglądem od innych kotów. Podeszła do nieznajomej na tyle, aby mogła ją usłyszeć i uśmiechnęła się ciepło, przymykając żółte oczy.
- Dzień dobry! Przepraszam, jeśli przeszkadzam, ale czy widziałaś może gdzieś panią z takimi samymi uszkami jak ja? - zapytała pogodnie. Perła raczej jakimś wielkim zagrożeniem nie była. Prędzej skrzywdziłaby siebie, niż nic nie wadzącą jej kotkę. Chciała się tylko dowiedzieć, czy wpadła na dobry trop, czy jej mama jest gdzieś w okolicy. Jeśli nieznajoma jej nie odpowie... W pełni to zrozumie, w końcu przeszkodziła jej w odpoczynku... Może lepiej jakby w ogóle o to nie pytała? Zostawiła ją w spokoju? W każdym bądź razie było już za późno.
[Obrazek: emos.png]
LVL 3 0 / 200
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
9
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#68
W pewnym sensie były do siebie podobne. Obie dążyły do jakiegoś celu, uparcie go poszukując, chcąc odnaleźć swoich członków rodziny. Oboje wracały czasem z bolącymi i spiętymi łapami, wciąż odnosząc w swoich poszukiwaniach klęskę. Nie wiedziały wielu rzeczy o swoich rodzinach, ale wciąż poszukiwały tego, chcąc ich ciepła i akceptacji, ponownego komfortu z ich obecności.
Żadna jednak o tym nie wiedziała, nie znając się jeszcze. Pstrokata kotka zamyślona była głęboko, nie reagując dobrze na to co działo się wokół, z lekka się zapominając. Spodziewała się, że o tej porze nikt tutaj nie zajrzy, pozostawiając ją sobie samej, na własną łapę. Po chwili jednak podskoczyła z zaskoczenia i lekkiego strachu, panicznie szukając głową źródła dźwięku, zanim dwukolorowe ślepia utkwiła w białej kulce, przyglądając jej się przez chwilę. Nieznajoma przywitała się z nią, zadając bardzo prędko pytania, przez co potrzebowała dłuższej chwili na ich przyswojenie. Widząc jednak, że nie zapowiadało się na to, iż tajemnicza postać ją zaatakuje, pozwoliła swoim mięśniom na rozluźnienie, mrugając jeszcze przez chwilę skonfundowana, przypominając sobie pytanie. - Cześć...? - miauknęła niepewnie na przywitanie, strzygąc czarnym uchem. Obserwowała uważnie jej sylwetkę, po jej słowach przykładając uwagę do jej uszu. Rzeczywiście, były wyróżniające się, niepodobne do uszu innych kotów. Ale to samo możnaby powiedzieć o niej. Nie wpisywała się w stereotypowy wygląd kota, tak samo jak nieznajoma, dlatego mimowolnie poczuła zainteresowanie nią. - Uhm, wydaje mi się, że nie... Przepraszam. - dodała, patrząc na nią mimo wszystko przyjaznym wzrokiem, nie wyczuwając w niej niebezpieczeństwa lub potencjalnego zagrożenia. Mimo to przeprosiła ją, nie kojarząc by spotkała kogoś podobnego do niej. Możliwe było, że kiedyś widziała ją, ale ze swojego strachu i niepewności nie podeszła do niej. Poczuła lekkie zmartwienie, przez to jak młoda była, a sama się pałętała. Chociaż... ona sama taka była, mogły być w podobnym wieku nawet, a obie plątały się po tym interesującym, lecz niebezpiecznym świecie.

but she knows the truth
not everyone can go on with their heart split in two

|❆ it’s already cold ❆
|she’s just a child but she feels like a burden and sooner or later she’ll break
|xxxxxxxxxxxxxxxpeople will say: “she’s worth nothing
she can’t even get out a miserable door”
xxxxxxxxxxx

|but one day, at least once, she’ll manage

LVL 1 100 / 100
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
6
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
30
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#69
Tak, zdecydowanie mogła milczeć. Czemu zawsze robi, a później dopiero myśli? Przełknęła głośno ślinę, widząc, że nieznajoma nieco się wzdrygnęła. Poczucie winy gryzło ją niczym kleszcze. Wcześniejsza pewność siebie zniknęła i już nie kiwała jej głową przy każdym wypowiedzianym słowie, wymienionym spojrzeniu. Musi być ostrożniejsza, albo przynajmniej spróbować. Najpierw zanurzyć łapę w wodzie, dopiero później do niej wchodzić. Zobaczyć, czy nurt czasem nie jest czasem zbyt mocny i nie porwie jej w głąb siebie, później porzucając gdzieś na brzegu, zostawiając zupełnie na pastwę losu... I to wszystko będzie jej winą, winą jej nieroztropności. Obie dokładnie znały smak gorzkiego rozczarowania, gdy ich trud i ból nie odpłacał się zupełnie niczym, oprócz coraz większą tęsknotą. Obie dźwigały ciężki bagaż własnych chęci odnalezienia bliskich nie zauważając, że można odpuścić, dać sobie spokój. Porzucić ciężki, zbędny ładunek gdzieś w lesie i... Biec, biec przed siebie. Wyrwać kraty zbudowane z żalu do samych siebie i podziwiać krajobraz znajdujący się za nimi, podziwiać wolność. Ponurą i samotną, ale za to jak słodką i kojącą. Albo mogły dalej próbować, może w końcu jednej z nich się poszczęści?
- Nic nie szkodzi! Naprawdę doceniam to, że w ogóle mi odpowiedziałaś. Nie masz się o co martwić! - czuła drobny zawód, słysząc odpowiedź orientalnej kotki, ale co poradzić? Może następny kot, którego spotka będzie w stanie jej pomóc? Musi próbować, próbować aż do skutku. Poddanie się to najgorsze, co mogła w tej chwili zrobić. Chwila, zrobiła jeden błąd. Dopiero teraz się zorientowała, jak... Nieprofesjonalnie poprowadziła tę rozmowę, na ''dzień dobry'' bombardując nieznajomą kotkę pytaniem. Leciutko ugryzła się w język, ałć. Może jeszcze będzie w stanie to odkręcić?
- Ajajaj, gdzie moje maniery! Jak najbardziej przepraszam... Nazywam się Perła! - przeprosiła dosyć krótko, śmiejąc się cicho dla rozładowania własnego wstydu, momentalnie próbując jakoś naprawić swój błąd, przedstawiając się. Miała nadzieję, że kotka jej wybaczy. Nie chciała aby tak wyszło, ale z czystego rozpędu zapomniała o tym, że zawsze na początku należy się przedstawić, zanim będzie się zadawać pytania!
[Obrazek: emos.png]
LVL 3 0 / 200
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
9
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#70
Zaskakującym było, w jak wielu kwestiach obie kotki przypominały siebie nawzajem. Goniące za czymś, co w części już było utraconym, jednakże one tkwiły w tym, godne i żądne swoich racji, swoich prawd - tego, co było dla nich najważniejsze. Tylko że jedna z nich wolała podchodzić do spraw żwawą łapą, rozmawiając i próbując w ten sposób dowiedzieć się więcej, będąc zdecydowanie bardziej otwartą na świat niż jej nowo dostrzeżona towarzyszka. Orientalna kotka wolała wszystkiemu przyglądać się z boku, preferując bycie biernym obserwatorem, aniżeli czynnie brać w jakiejś z sytuacji udział. Pewnie gdyby tylko poznała kotkę lepiej, to, jaka jest - zmartwiłaby się o nią. Tak samo jak Goździkowa Łapa martwiła się, o wciąż malutką i bezbronną w jej oczach, Antylopę, która zdawała się jeszcze ze swojej kocięcej niewinności nie wyrosnąć porządnie, przypominając bardziej młodocianą pokrakę. Bycie wolnym to jedno, życie na własną łapę - nie potrafiąc nawet dobrze siebie obronić - to drugie. Choć może gdyby spędziła więcej czasu przy tym trybie życia, może przyzwyczajając się do niego i próbując rozmawiać z innymi, mimo ostrzeżeń, by nie rozmawiać z obcymi... Może dałaby radę przeżyć o własnych siłach.
Dwukolorowe ślepia analizowały kotkę, mimo wszystko przyglądając jej się z zainteresowaniem i zaciekawieniem. Wyglądała... inaczej, co dodatkowo ją intrygowało. Skinęła na jej pierwsze słowa i po chwili pozwoliła nieśmiałemu uśmiechowi wkroczyć powoli na jej pyszczek. Biała kulka futra nie stanowiła dla niej zagrożenia, a... wręcz przeciwnie. Pstrokata kotka poczuła nutę sympatii do niej, mimo tak drobnej - póki co - wymiany słów. Skłoniła jej się lekko trójkątnym łbem, po chwili znów obdarzając ją swoim spojrzeniem. - J-jest w porządku...! Naprawdę. - odpowiedziała jej, jakoby chcąc ją samą uspokoić, że nie odebrała tego w złym tonie. Nie miała koteczce nic za złe, zwłaszcza że ona sama jeszcze nie zdążyła się przedstawić i po chwili otworzyła mordkę. - To... ładne imię. - uśmiechnęła się delikatnie, mając nadzieję, że swoim jąkaniem się i zerową wiarą w siebie nie odpędzi od siebie przybyszki. W końcu dość rzadko miała okazję porozmawiać z jakimś kotem w cztery oczy, który nie chciałby od razu przyczynić się do dodatkowych szram na jej ciele. - Antylopa. W sensie, to moje imię...! - miauknęła łagodnie, patrząc na dość... egzotycznie, lecz fascynująco wyglądającą kotkę, która wciąż przykuwała jej uwagę swoimi uszami. Czy tak właśnie reagowały inne koty, widząc ją samą? - Z...zgubiłaś się? - dopytała jednak. Jeśli odpowie jej, że tak - cóż, obie były w tej samej sytuacji.

but she knows the truth
not everyone can go on with their heart split in two

|❆ it’s already cold ❆
|she’s just a child but she feels like a burden and sooner or later she’ll break
|xxxxxxxxxxxxxxxpeople will say: “she’s worth nothing
she can’t even get out a miserable door”
xxxxxxxxxxx

|but one day, at least once, she’ll manage

LVL 1 100 / 100
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
6
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
30
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#71
Ile mógłby siedzieć w obozie? Parę księżyców wystarczyło, by znów zaczynał mieć dość. Później przetrzymało go przejęcie Krzyżakiem, a później... później poprosił go, aby na siebie uważał i wybył. Znów, po swojemu, na nieco dalszy spacer, zostawiając za sobą cały Klan. Ulga. Tak potężna, że aż poczuł jak jego mięśnie się rozluźniają z każdym krokiem, który stawiał.
Aż dotarł tu, do miejsca które potrafił kojarzyć w sumie jedynie z podróżą na osiedle. Co prawda, konkretnie przy wysuszonych roślinach nigdy nie był, ale to nie szkodzi - teren znał na tyle dobrze, że czuł się w tej okolicy komfortowo. Myszy było tu więcej, niż jak za pierwszym razem gdy się tutaj kręcił. Chwila ciszy i... cyk, już przymierzył się do polowania. Tutaj mógł jeść ile chciał, nikt mu nie zabroni. Wygodniejsze to niż jakby miał zjadać więcej w obozie.

//Onyks <3
✦ ✮ ✦
I'm alive but I'm D E A D
hear my voice up in your head
watch it fill you full of dread
TILL YOU GO POW
xx
LVL 5 45 / 400
MedLVL 0 0 / 100
20
Siła
S
13
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#72
xxxxDzisiejszy dzień nie obfitował w deszcz, ani nawet mocny wiatr, wydawało się, że powietrze stało, a serce czarnowłosej szybko, acz miarowo biło w rytm dźwięków świerszczy w polu. Nie wiedziała czemu czuła się w taki sposób, ale nie przeszkadzało jej to, nie był to pierwszy i ostatni raz, gdy cały dzień łaziła bez celu, powoli szukając jakichś znaków na niebie i ziemi. Szukając Oriona. Zgubiła gdzieś czas i zaprzestała szukania orientala na rzecz znalezienia jej małej miłości w postaci kremowej drobnej, acz puszystofutrej kotki o wspaniałym śmiechu i oczach. Drobne zauroczenie zabrało jej myśli, a fakt, że ich spotkanie skończyło się tak szybko i niespodziewanie... na dodatek nigdy potem jej nie widziała. Czułą niedosyt. Złość. Tęsknotę.
xxxxRdzawa Mordka niedługo po tym trafił w jej zasięg wzroku od razu rozpoznała te pręgi i kolor futra, a nawet by się upewnić podeszła bliżej pewnie psując przy tym cały misterny plan na zapolowanie, jednak zapach również należał do gromowego kocura. Rdzawa Mordka.
xxxx– Witaj. Co u Ciebie słychać? – usiadła wygodnie wbijając zielone spojrzenie w głupiutkiego kocurka, który nagle wydawał jej się jakoś bardziej rozbudowany, niż parę księżyców temu. Teraz nie była pewna, czy przybrał onże mięśni, czy może ona była wtedy zwyczajnie ślepa.
Air in my LUNGS
════════════════════════════════ 'Til the road begins ════════════════════════════════
As the LAST of the BUGS leave > their < h o m e s again
And I'm | splitting | the road down = the middle
....For a《minute》the world __seemed__ so simple
It's | just | me ⠁⠂⠄⠄⠂⠁and ⠁⠂⠄⠄⠂⠁ the curve of the valley ⠁⠂⠄⠄⠂⠁and ⠁⠂⠄⠄⠂⠁there is meaning on Earth
FEEL the RUSH of MY BLOOD
I'M seventeen again........I AM not scared of ;; death ;;
I've got dreams again I am happy
═══════ A minute from h o m e, but I feel so far from it
The death of ;; my dog ;; the stretch of my skin
════════════════════
The things that I < lost here > the people [ I knew ] ═══════
They got me surrounded for a mile or two
It's all washin' over me, I'm
| angry again |
      
If you miss the < train >
I'm on
you will know that I am g o n e.

∘₊✧───────────────────✧₊∘
You can hear the whistle blow a hundred miles.
      
LVL 5 130 / 400
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
18
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#73
I... po zwierzynie. W chwili, kiedy miał już wyskakiwać, jego cel się spłoszył a zamiast tego - pojawiła się znajoma już mu Onyks. Parę sekund milczał, pozostając jeszcze w łowieckiej pozycji, w głowie zastanawiając się czy jest bardziej poirytowany tym, że zniknęła mu okazja na obiad i być może kolację, czy cieszy się spotkaniem z kimś, kogo uznawał za normalnego. Ostatecznie, cmoknął pod nosem, pozwalając sobie podnieść się do siadu. Nie miał ochoty być zły. Nie wiedział, kiedy przyjdzie kolejna okazja na swobodną rozmowę.
- Bywało lepiej, aczkolwiek nie śmiem narzekać... Nie sądziłem, że cię znów zobaczę - przyznał zupełnie szczerze, skinając do tego delikatnie głową - nieco spóźnione, nieme "hej". Czy ona się dla niego zmieniła? Nie. Była ładna, jest ładna. Nie sądził, że może się nagle coś w niej zmienić. Blizn nie przybrała, jedynie co... zdawała się być spokojniejsza od ich ostatniego spotkania. Nie wyła o pomoc, a po prostu przyszła, bezpośrednio przeszła do rozmowy. - Niedawno byłem na osiedlu. Nie trafiłem na żaden gang, nie zatrułem się niczym, jedynie moja siostra nabawiła się jakiejś choroby. O dziwo, Klanowe świry nie postanowiły mnie zrównać za to z ziemią. I słusznie, głupim wyborem z ich strony by to było.
Bo to on by ich się pozbył. Wszak, był "niepokonany", prawda? Owszem. Ktokolwiek ośmieliłby się na niego dźwignąć łapę, wąchałby kwiatki od spodu. Oblizał się po pysku.
- A ty? Wszystko w porządku? - uniósł jeden z kącików pysku ku górze. Tak, zdecydowanie. Cieszył się, że na nią trafił i że mogli porozmawiać. Być może, w dziwny sposób, tęsknił.
✦ ✮ ✦
I'm alive but I'm D E A D
hear my voice up in your head
watch it fill you full of dread
TILL YOU GO POW
xx
LVL 5 45 / 400
MedLVL 0 0 / 100
20
Siła
S
13
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#74
xxxxZłość była widoczna w lodowatym spojrzeniu gromiaka, jednak Onyks nie poruszyła nawet pazurem, jedynie wpatrując się bez strachu prosto w pyszczek kocura. Nie obawiała się go, nawet jeśli powinna, ale uważała, że nie ma w tym większej potrzeby. Nie musiała się też nad tym zastanawiać, Rdzawa Mordka zwyczajnie obszedł się smakiem, a całą sytuację przyjął z należytą elegancją. Hm, nie tak źle.
xxxx– W takim razie musisz być mile zaskoczony – powiedziała delikatnie, leniwie uśmiechając się pod nosem. Cieszyło ją zobaczcie Wojownika, a było to raczej niespodziewane, a mimo to... nie mogła powiedzieć, że nie chce z nim znowu pogadać. – O proszę, czyli podróż udana... Odjąć chorobę siostry, ale to inna sprawa. Oczywiście, że słusznie, pewnie by się jeszcze zdziwili – wymruczała wesoło, chociaż nie sądziła, by rudawy był na tyle niesamowity, by pokonać wszystkich wokół tak... mogła równie dobrze się trochę pobawić. Jej to nie szkodzi, a rozmowa się klei. Z czasem może i by miała dosyć ciągłego słuchania tego, ale jeszcze jej to nie przeszkadzało, a wręcz dawało rozrywkę.
xxxx– W porządku, chodzę sobie tu i tam, trochę straciłam poczucie czasu i zaczęłam bardziej przyglądać się klanom z ciekawością szukając jakichś informacji, które może mogłyby być przydatne. Wiesz tak na wszelki wypadek, nigdy nic nie wiadomo – wyjawiła bez zająknięcia co porabiała ostatnimi księżycami. Nie obawiała się Rdzawej Mordki, aczkolwiek nie wiedziała jak kocur zareaguje, była przygotowana na oburzenie na pewno. Chociaż czy byłby zły na coś takiego? Wątpiła, jednak wiedziała, że koty lubią zaskakiwać.
Air in my LUNGS
════════════════════════════════ 'Til the road begins ════════════════════════════════
As the LAST of the BUGS leave > their < h o m e s again
And I'm | splitting | the road down = the middle
....For a《minute》the world __seemed__ so simple
It's | just | me ⠁⠂⠄⠄⠂⠁and ⠁⠂⠄⠄⠂⠁ the curve of the valley ⠁⠂⠄⠄⠂⠁and ⠁⠂⠄⠄⠂⠁there is meaning on Earth
FEEL the RUSH of MY BLOOD
I'M seventeen again........I AM not scared of ;; death ;;
I've got dreams again I am happy
═══════ A minute from h o m e, but I feel so far from it
The death of ;; my dog ;; the stretch of my skin
════════════════════
The things that I < lost here > the people [ I knew ] ═══════
They got me surrounded for a mile or two
It's all washin' over me, I'm
| angry again |
      
If you miss the < train >
I'm on
you will know that I am g o n e.

∘₊✧───────────────────✧₊∘
You can hear the whistle blow a hundred miles.
      
LVL 5 130 / 400
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
18
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#75
Czy jej dawało to rozrywkę czy nie - Kamień i tak wspominałby raz na jakiś czas o swojej wielkości. Nie, by się chwalić, a prędzej by dać jej do zrozumienia, że nie boi się żadnych bzdur z łap innych kotów. Oblizał pysk, wzruszył ramionami.
- Znaleźliśmy mojego brata. Zagryzł go pies - nie musiał kłamać. Nie miał ani takiej potrzeby, ani obowiązku, a mimo to - wewnętrznie czuł, że powinien brnąć w to i upewniać każdego, że to wydarzenie miało miejsce. Było to bezpieczniejsze, dla niego i dla Nurt. - Umarł jako bohater. Szkoda mi jedynie, że nie mogłem wziąć jego ciała i pożegnać go z należytym szacunkiem.
Trzepnął ogonem. Wiedział, że nie mógł wrócić bo... nie miał po co. Bagna przecież nawet nigdy nie znalazł. W swoim kłamstwie się nie zacinał; mówił z typową dla siebie ciętością i pewnością, pysk miał niezadowolony jak niemal zawsze.
- Jakich informacji? - uniósł brew do góry. Nie, nie był zły. Bardziej zaskoczony, że ktokolwiek się interesował tym przeklętym więzieniem, w jakim siedział. Im mniej się o nim wie, tym lżej każdemu na sercu. A przynajmniej, on tak sądził.
✦ ✮ ✦
I'm alive but I'm D E A D
hear my voice up in your head
watch it fill you full of dread
TILL YOU GO POW
xx
LVL 5 45 / 400
MedLVL 0 0 / 100
20
Siła
S
13
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości