Logo Artemidy
Ciepła Skałka
#91
Chaos wyglądała przybycia Ćmiej Gwiazdy, przycupnięta wśród krzewów. Pora Nowych Liści obsypała już każdą gałązkę bujnym listowiem, które rzucało cętkowane cienie na jej czarno-rude futerko, doskonale ją kamuflując. Z połyskującego półmroku obserwowała więc, jak nieopodal, w miejscu, gdzie ledwie wczoraj przestała zerkać za odchodzącą Zachód, pojawia się nieduża, zgrabna, czarna sylwetka. Przyglądała się jej w miarę, jak się zbliżała.

Nie była na Zgromadzeniu, nie miała więc okazji obejrzeć sobie aktualnej Przywódczyni Klanu Rzeki, która wówczas towarzyszyła jako Zastępczyni swojej matce. Słyszała o niej jednak całkiem sporo i niezależnie od wszystkiego, od spraw politycznych, beznadziei Lawendowej Gwiazdy, bezczelności Rojsta i konfliktowości Zachodzącego Światła – po prostu chciała ją poznać. Plotki o jej uroku osobistym już z daleka potwierdziły się, gdy odległość pozwoliła Wichrowej Wojowniczce dostrzec lekkie kroki jej drobnych łapek, odbłyski na jej idealnie czarnym futerku i gładkie rysy jej mordki. Ciekawe, jak zweryfikują się opinie o jej intelekcie...

Wynurzyła się z kryjówki w porę, żeby zaprezentować się w pełnej krasie zanim Ćmia Gwiazda się zbliży. W odpowiednim momencie, żeby zrównoważyć rozsądną ostrożność przed byciem zauważoną, z przesadnym lękiem. Stanęła wyprostowana, z pochyloną głową, nieruchoma, poza cienkim ogonem, który falował za jej piętami. Skinęła jej łebkiem, elegancko, z szacunkiem, ale nie nazbyt głęboko. Nie cierpiała odklepywać żadnych „dzień dobry”, „witaj”, czy „cześć”. Po prostu ich nie używała. Z pewnym uznaniem przyjęła więc fakt, że Ćma nie tępiła języka na takie bzdury i przeszła od razu do sedna.

– Dziękuję, że przyszłaś, Ćmia Gwiazdo – spożytkowała swój głos dużo bardziej znacząco – Zachodzące Światło chyba... nie do końca zrozumiała sedna sprawy – nie mogła się powstrzymać przed wbiciem małego pazurka w wizerunek kocicy – Najpierw powtórzę to, co powiedziałam jej. Tak na wszelki wypadek. Otóż... Niedawno podczas Ceremonii Lawendowa Gwiazda oznajmiła, że zawiązała sojusz z grupą „włóczęgów i złoczyńców”, jak to ujęła... z Klanem Pożogi – zawiesiła na chwilę głos, żeby skupić się na wyrazie pyszczka Ćmy – Byłam pierwszym kotem, który się temu sprzeciwił. Dopiero po mnie zabrało głos kilka innych. Spytałam, czy „sojusz” znaczy, że będzie walczyć po stronie Pożogi, jeśli dojdzie do konfliktu z innymi Klanami. Powiedziała, że nie.
[Obrazek: Fwy5trd.png]
LVL 4 150 / 300
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
9
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#92
– „Ostrzeganie się przed niebezpieczeństwem”, powiedziała. „Wsparcie w problemach”. Jakieś takie bzdury. Pewnie dalej zrzuca na inne Klany winę za pożar na naszych terenach. Może myśli, że Pożoga byłaby na to jakimś remedium – był to ewidentny czarny humor, więc uśmiechnęła się nieco cynicznie, ale szczerze – Trudno mi powiedzieć, czy w razie ataku na Klan Pożogi wysałaby mu na pomoc naszych Wojowników. Trochę wątpię. Ale nawet, gdyby spróbowała, myślę, że nie uzyska zbyt dużego odzewu. Nie potrafili się sprzeciwić – nie będą też umieli podjąć działnia i walczyć za nieswoją sprawę. Wojowniczki, które eskortowały Rojsta, nie naraziłyby swojego życia, żeby bronić go przed atakiem.

Chaotyczny Lot była wysłuchiwana. Po raz pierwszy w życiu opowiadała komuś całą sytuację, komuś innemu niż Księżycowa Mara, której moce sprawcze, jako członkini Gwiezdnego Klanu, były dość ograniczone. Nawet przed najbliższym kotem, jaki jej pozostał, Pszenicznym Grzbietem, nie otwierała się do tego stopnia. Nawet on nie wiedział, że tu była.

– Ćmia Gwiazdo... Rozmowa z Zachodzącym Światłem dała mi dość jasno do zrozumienia, jakie Klan Rzeki ma na ich temat zdanie. Co wobec nich planujecie?
[Obrazek: Fwy5trd.png]
LVL 4 150 / 300
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
9
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#93
Umysł Chaotycznego Lotu operował na najwyższych obrotach. Wiedziała, że jednym złym słowem może zaszkodzić Klanowi Wichru... i co gorsza, sobie samej. A na poważniejszy błąd nie mogła sobie pozwolić. Nie przetrwałaby jego konsekwencji. Nie byłaby w stanie przeżyć sama, bez wsparcia Klanu.

Domniemała, że Klan Rzeki nie pozwoli Pożodze dalej panoszyć się w ich sąsiedztwie. Zadała jednak swoje pytanie, bo chciała wiedzieć, jak Ćmia Gwiazda na nie odpowie. Zabrzmiała trochę jakby zbagatelizowała jej pytanie, nie powiedziała też nic wprost, bez dat, terminów, detali – ale raczej szczerze. Kluczem było „wszystko”.

Pomyślała o swojej rozbitej rodzinie. O Owsianej Łusce i jego kociętach, których była ciocią, o Mysiej Łapie, jedynym bracie, jaki pozostał z jej miotu, o Zwinnym Strumyku, matce, z którą nigdy tak naprawdę nie miała wspólnego języka, i o jej partnerze a swoim ojcu, Pszenicznym Grzbiecie. To dzięki niezliczonym rozmowom z nim, głębokim, analitycznym, stała tu teraz, nauczona by kwestionować rzeczywistość. To dzięki jego wierze w jej zdolności, sama w nie nie wątpiła. Był stary, bardzo stary. Na siwych włosach na jego pyszczku każdego poranka iskrzył się puder z gwiazd, zdradzając, że kroczył już prosto ku Gwiezdnemu Klanowi. Wiedziała o tym...

– Ćmia Gwiazdo, to, co powiem, może wydać się szalone, ale... nie mam nic do stracenia – czy raczej, nie będę mieć, gdy tylko umrze Pszeniczny Grzbiet – Długo o tym myślałam. I chcę Cię prosić o pomoc. Mój cel to usunąć Lawendową Gwiazdę z rangi, najlepiej razem z jej zastępczynią, Białym Puchem. Żeby to zrobić, trzeba maksymalnie podkopać jej autorytet w Klanie Wichru, sprawić, żeby zrozumieli, że jej głupota jest dla nich nie tylko niekorzystna, ale też po prostu niebezpieczna. Ostrzegawczy atak od Klanu Rzeki, w którym padłoby osobiste oskarżenie co do rządów Lawendy, mógłby załatwić sprawę, albo przynajmniej dać mi argumenty, których tym razem nikt nie zignoruje, aby z największą troską o Klan Wichru doprowadzić sprawę do końca w naszym Obozie.

Zrobiła niewielką pauzę. Wpatrywała się w Ćmą Gwiazdę poważnym wzrokiem, próbując czytać jej mimikę. Czy dalej miała ją za „interesującą”, czy po prostu za zwariowaną?

– Jeśli wszystko się uda, zostanę Przywódczynią Klanu Wichru. I zaoferuję Ci sojusz. Prawdziwy sojusz – w przeciwieństwie do tego Lawendkowego, oczywiście – Współpracę. Opowiesz mi o swoich oczekiwaniach, a ja postaram się spłacić dług wdzięczności – znów na moment zamiklła i odetchnęła głęboko – Jeśli Klan Wichru okaże się zbyt miałki, żeby zawalczyć o jakąś zmianę... Opuszczę go – zdawała sobie sprawę, że zapewne zostałaby po prostu wyrzucona, albo zostracyzowana do stopnia, w którym poczucie alienacji doprowadziłoby ją do obłędu, ba, zapewne Ćmia Gwiazda świetnie o tym wiedziała, ale Chaos liczyła, że ma ona na tyle taktu, aby jej w tym miejscu nie poprawiać – I już teraz proszę o przyjęcie mnie wówczas do Klanu Rzeki.

Wymawiając ostatnie słowa, zmrużyła oczy i pochyliła z pokorą głowę.

Za jej plecami stali uśmiechnięci Księżycowa Mara i Przebiśniegowa Łapa.

Ten jeden gest wyjaśniał wszystko. Jej dalsza biografia była teraz w łapach Ćmiej Gwiazdy.
[Obrazek: Fwy5trd.png]
LVL 4 150 / 300
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
9
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#94
  • //beznadziejny jest ten post, taki bardzo reakcyjny i mało co dodaje, ale musiałam to wszystko opisać, bo ważne XD a Chaos praktycznie nic nie robiła przez ten cały czas, tylko słuchała i myślała.

Gdy Chaotyczny Lot poczuła na czole dotyk noska Ćmiej Gwiazdy, przeszedł ją dreszcz. Poczuła się namaszczona. Wybrana. Podniosła mordkę, tak, jak poleciło jej delikatne popchnięcie podbródka i skinęła leciutko i z godnością głową, internalizując w siebie pierwszą z drogocennych rad Kocicy Sukcesu. Gdyby nie księżyce praktyki w utrzymywaniu neutralnego wyrazu pyszczka nawet, gdy szalały w niej emocje, pewnie jej szczęka leżałaby teraz u drobnych czarnych łapek Przywódczyni. Na szczęście potrafiła bardzo dobrze nad sobą panować, przybrała dumną minę i tylko jej szeroko otwarte, okrągłe oczy lśniły fascynacją, której nie umiała ukryć.

Ćmia Gwiazda była KIMŚ. Inteligentna, tajemnicza, zmysłowa. Jeśli cały Klan Rzeki był taki, jak ci z jego członków, których Chaotyczny Lot miała okazję poznać, to... uh. Wizja powrotu do własnego Obozu, do rozleniwionego, nijakiego, błądzacego jak ślepe kocię Wichru, jawiła jej się jak spacerek prosto do Miejsca Gdzie Brak Gwiazd. A Ćma w tym porównaniu wypadała jak wysłanniczka Srebrnej Skórki.

Podzielony i skłócony Klan. Jej własny. Czy naprawdę powinna do tego dążyć? Przecież nie chciała dla nikogo z Klanu Wichru absolutnie niczego złego. Potrzebowała ich tylko... zmobilizować. Jej brewki zmarszczyły się nieco w konsternacji, ale dalej trwała zapatrzona i zasłuchana, owładnięta w pełni charyzmą i urokiem nieswojej Przywódczyni. Nie odpowiedziała na żadne z jej pytań. Nie o to chodziło. Odpowiedzieć miała sobie samej.

Uśmiechnęła się tylko kącikami warg na wzmiankę o najważniejszym kocie w Klanie Wichru. Oczywiście, nawet najmłodsza stażem Gwiazda zdawała sobie sprawę, że tak naprawdę to Lśniąca Sadzawka wzbudza największy respekt. A później padły słowa o moczeniu łap...

Chaos na moment przestała oddychać...

Zobaczyła oczami wyobraźni gładką mordkę Księżycowej Mary, usłyszała jej poważny głos. Poczuła ją tuż za sobą. Miała wrażenie, że oprócz niej i Przebiśniegowej Łapy, ma za swoimi plecami cały zastęp Przodków. Bez żadnego gwiezdnego pyłu wplątanego w futerko, dajcie sobie spokój z tymi bajkami dla kociąt. Tylko ich stopy były przesnute cieniutką mgiełką...

Czuła w sobie ogromną siłę.

Aż usłyszała, że jest zdrajczynią.

Dotychczas ani przez chwilę tak o sobie nie myślała. Wręcz przeciwnie – całe swoje życie poświęciła Klanowi Wichru, czuła na sobie ciężar odpowiedzialności za niego, miała wrażenie, że nikt tak jak ona nie myśli o jego przyszłości, a jednocześnie, czuła, że ryzykuje własną reputację, ba, własne życie, aby zrobić dla niego coś dobrego... Impulsywnie chciała się sprzeciwić Ćmiej Gwieździe, ale powstrzymała się. Musiała to lepiej przemyśleć. Spojrzeć z jej perspektywy.

– Czy to jest obietnica? Obiecujesz mi, że... nie zgodzisz się, żebym została wyrzutkiem bez Klanu, Ćmia Gwiazdo? – zapytała z powagą, którą zatuszowała odrobinę desperacji. Nie miała żadnego sposobu, żeby zapewnić sobie bezpieczeństwo, żadnej pewności, innej, niż dane słowo. Czy córka Czerwonej Gwiazdy złamałaby je? Pewnie tak, bez krztyny wahania.
– Jeżeli przyjmiesz mnie do swojego Klanu w potrzebie, będę Twoją najlojalniejszą Wojowniczką.

Twoją. Nie Klanu Rzeki, nie tak od razu, to pewnie przyjdzie z czasem, ale... Twoją.

Miała nadzieję, że wybrzmiało to wystarczająco mocno.
[Obrazek: Fwy5trd.png]
LVL 4 150 / 300
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
9
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#95
Co prawda obietnicę swojej lojalności sama Chaos potraktowała raczej jak świadomy chwyt marketingowy niż prawdziwą przysięgę ale, właściwie... Jeśli Ćmia Gwiazda naprawdę pomoże jej w potrzebie, będzie zupełnie szczerze zasługiwać na jej szacunek, wdzięczność i oddanie. Bardziej, niż wszyscy Przywódcy, przed którymi dotychczas odpowiadała.

Poza tym, nawet gdyby Chaotyczny Lot niespecjalnie pragnęła wypełniać każde jej słowo, Ćmia Gwiazda miała w sobie coś, co sprawiało, że sprzeciw wydawał się... niemądry. Miała dokładnie tę onieśmielającą siłę, o której marzyła córka Pszenicznego Grzbietu, sprawiającą że nikt nie chciałby być jej wrogiem. I nie było to dziewięć żyć, a przynajmniej nie tylko one.

No i do tego była niesamowicie atrakcyjna. Może nie miała tego czegoś, tej niesamowitej dzikości, tej prawdy, tej fascynującej oryginalności, jaką posiadała tylko Goryczka (a może Chaos po prostu jeszcze nie poznała jej na tyle, aby je dostrzec?), ale z pewnością była kocicą, która zrobiła na niej największe w życiu wrażenie. I pomimo emocji, które wypełniały tę chwilę – a może własnie dzięki nim – Wojowniczka z Klanu Wichru pragnęła spędzić z nią więcej czasu. Porozmawiać raz jeszcze. Może tym razem prywatnie. Jeśli faktycznie wyląduje w Rzece, z pewnością spróbuje.

W tej chwili w jej głowie zaświtała jeszcze jedna myśl. Czy wszystko to nie ma potencjału, o którym wcześniej nie myślała? Potencjału... uczynienia jej Chaotyczną Gwiazdą – za południową granicą?

Jej futerko zjeżyło się między łopatkami na samą myśl. Zamrugała, lekko oszołomiona własnymi myślami, w sam raz, by zobaczyć, jak Ćmia Gwiazda odsuwa się i przeciąga leniwie. Zamrugała ponownie, zdumiona jeszcze bardziej. Końcówka jej ogona drgnęła z podniecenia. Potem uśmiechnęła się do Przywódczyni.
– Dziękuję za Twój czas i Twoją mądrość, Ćmia Gwiazdo – miauknęła do niej z formalną grzecznością, po czym ośmieliła się dodać – Też będę wyglądać następnego spotkania – a ton, którym to powiedziała, wybrzmiał zdecydowanie mniej oficjalnie. Miała wrażenie, że czuje, jak serce uderza w jej mostek i żebra. Z szumem w głowie odwróciła się i ruszyła w stronę Obozu...
  • [dziękuję i wychodzę z tematu!
[Obrazek: Fwy5trd.png]
LVL 4 150 / 300
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
9
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#96
Piórko lubiła zwiedzać! Lubiła poznawać nowe miejsca, nowe koty, nowe kryjówki... no po prostu wszystko! Dlatego też, kiedy znajdowała chwile czasu wolnego, chodziła po terenach Klanu Rzeki, sprawdzając wszystko co się tylko dało! Musiał jednak nastać ten czas, kiedy zobaczyła tam już chyba wszystko. Wtedy też podjęła ważną - i spontaniczną - decyzję o tym, aby zobaczyć Cztery Drzewa.
Radośnie przeszła granice z ziemią niczyją i niemalże od razu zaczęła rozglądanie się! Sprawdzała każdy kamyk, każde drzewko, krzaczek, WSZYSTKO! I trafiła na głaz. Płaski głaz, na który również wskoczyła i zaczęła się rozglądać. Dosyć szybko zauważyła, że jest z niego dosyć mała widoczność... ale zdecydowała się na nim chwilę pozostać! Tak o, rozejrzeć się jeszcze po roślinach rosnących dookoła.

[Toń!!!]
Every night in my dreams
I see you, I feel you
That is how I know you go on
Far across the distance
And spaces between us
You have come to show you go on

[Obrazek: dcar0ad-49bc59a6-3143-4093-af7a-3164ce60...0ssmG2DjXE]
LVL 4 20 / 300
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
255
Zręczność
Zr
79
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#97
Co go tu sprowadzało? Zapewne ciekawość. Słyszał o jaszczurach, jakie tu swego czasu były, jednak podobno postanowiły wejść w głąb ich terenów, szczęśliwie żadnego na swojej drodze jeszcze nie spotkał. Dostrzegł jednak coś o wiele ciekawszego. Kota. Brązowy paszczur o pysku podobnym do tego, jaki miał Bluszczowe Pnącze. Czarne uszy cofnęły się, jednak łapy… łapy poprowadziły go naprzód. Zmierzył nieznajomą, która już od daleka śmierdziała mu rybą, więc nietrudno było się domyślić, skąd pochodziła. Naprawdę aż takie paskudy mają w tym Klanie Rzeki? Nie odezwał się ani słowem, po prostu zmniejszając odległość dzielącą go od kotki. Co ta zrobi? Jak się zachowa? Otrzepał się z wilgoci, jaka osiadła na jego sierści, a szare oczy pozostawały lekko przymrużone.

LVL 6 170 / 500
MedLVL 0 4 / 100
18
Siła
S
16
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#98
Do nosa koteczki dosyć szybko dotarł zapach... kota. Inny niż ten, należący do Klanu Rzeki. Nie miał tego rybnego smaczka w sobie, a zamiast tego doprawiony był wilgocią, jakby bagienną nutką. Nie był to też zapach Klanu Gromu bo oni pachnieli tak bardziej piaskowo i igłowo. Klan Wichru natomiast miał zapach wrzosu i trawy. Idąc więc tą teorią, musiał być to kot z Klanu Cienia! Zaczęła obracać się dookoła w poszukiwaniu kociej sylwetki. Początkowo ledwo zauważyła postać nieznajomego - prawdopodobnie przez czarne futro i roślinki - aby wreszcie prawie podskoczyć w miejscu, gdy zauważyła poruszający się czarny kształt. O tak on zdecydowanie wyglądał jak kot z Klanu Cienia! Uśmiech szybko zawitał na jej mordce, a pomarańczowymi ślepiami starała się nie zgubić nieznajomego.
- Cześć! - miauknęła, a jej biczowaty ogon zamachał delikatnie - Chodź tutaj na tą skałkę! Możemy się poznać! Zawsze chciałam mieć znajomego z innego klanu, bo w sumie to ja nie znam jeszcze nikogo, kto byłby spoza Klanu Rzeki i fajnie by było kogoś takiego poznać, więc może jeśli chcesz to możemy się zakolegować! Jeju jak się supermegacieszę, że mam okazję poznać kogoś z Klanu Cienia! Dobrze w ogóle myślę, bo nie jestem do końca pewna bo z wami nie graniczymy ale pachniesz inaczej niż koty z Klanu Wichru albo Klanu Gromu więc myślę, że jesteś z Klanu Cienia właśnie! W ogóle to jestem Pierzasta Łapa ale możesz mi mówić Piórko jeśli chcesz!
Every night in my dreams
I see you, I feel you
That is how I know you go on
Far across the distance
And spaces between us
You have come to show you go on

[Obrazek: dcar0ad-49bc59a6-3143-4093-af7a-3164ce60...0ssmG2DjXE]
LVL 4 20 / 300
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
255
Zręczność
Zr
79
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#99
XXXXMusiał się spotkać z Łabędzią Gwiazdą. To, czego dowiedział się od Wilczego Szlaku było niepokojące i spędzało mu momentami sen z powiek. Czuł, że jego Klan jest w niebezpieczeństwie, a obiecał go chronić i zrobić wszystko, aby pozostał bezpieczny. Może z niedawno namaszczonym dziewięcioma żywotami dojdą do wspólnej konkluzji? Może słyszał o Jaskółczym Śpiewie? I zamierzał go ostrzec o terminatorze, samozwańczo nazywającym się Gwiazdą, miał tylko nadzieję, że w Klanie Rzeki wszystko było w porządku…
XXXXPrzekazał Rzecznemu patrolowi, że będzie czekał o zachodzie słońca na terenie Czterech Dębów. To było jedyne miejsce, w którym ich tereny się spotykały, a otoczenie to dzisiaj wydawało mu się szczególnie emanować energią Gwiezdnych, czuł się bezpieczny. Bo skoro Bezgwiezdni opętali terminatora, mogli równie dobrze sięgnąć swoimi pazurami do jego umysłu. Musiał więc szczególnie starać się pozostać przy wszystkich swoich zmysłach. Przysiadł, garbiąc się nieco i czekał na przybycie Gwiazdy. Był sam, ale nie wiedział, czy Łabędź przyjdzie z obstawą wojowników, mógł, nie byłaby to taka głupia decyzja i Polny w pełni by ją zrozumiał.

ʙʀᴇᴀᴛʜɪɴ` ɪɴ, ʙʀᴇᴀᴛʜɪɴ` ᴏᴜᴛ
ʜᴏᴡ ʏᴏᴜ ʙᴇᴇɴ? Yᴏᴜ sᴇᴛᴛʟᴇᴅ ᴅᴏᴡɴ?
ʏᴏᴜ ғᴇᴇʟɪɴ` ʀɪɢʜᴛ? Yᴏᴜ ғᴇᴇʟɪɴ` ᴘʀᴏᴜᴅ?
ʜᴏᴡ ᴀʀᴇ ʏᴏᴜʀ ᴋɪᴅs? Wʜᴇʀᴇ ᴀʀᴇ ᴛʜᴇʏ ɴᴏᴡ?

ʏᴏᴜ ʙᴜɪʟᴅ ᴀ ʙᴏᴀᴛ, ʏᴏᴜ ʙᴜɪʟᴅ ᴀ ʟɪғᴇ
ʏᴏᴜ ʟᴏsᴇ ʏᴏᴜʀ ғʀɪᴇɴᴅs, ʏᴏᴜ ʟᴏsᴇ ʏᴏᴜʀ ᴡɪғᴇ


LVL 9 165 / 500
MedLVL 0 0 / 100
29
Siła
S
15
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
80
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Patrol poinformował go, że Polna Gwiazda wyraził chęć rozmowy z nim, jednak czego miała dotyczyć ta rozmowa, tego miał przekonać się dopiero dotarłszy na miejsce o określonym czasie. A zatem niech tak będzie. Rozumiał powściągliwość co do dzielenia się szczegółami z przypadkowo napotkanymi wojownikami, niemniej Łabędź skłamałby twierdząc, że poznanie zawczasu przynajmniej tematu przewodniego ich spotkania nie przyniosłoby mu odrobiny komfortu. O co mogło chodzić? Czy sprawa ta dotyczyła ustaleń z czasów panowania Kosowej albo Ćmiej Gwiazdy, o których on, jako przywódca, powinien doskonale wiedzieć? Tyle że nie wiedział o niczym takim. Ostatnią większą interakcją z Klanem Cienia, którą pamiętał, było wspólne poszukiwanie śladów po Pożodze. Ale Pożoga to dawno zamknięty temat. Prawda?
Niedługo przed zachodem słońca wyruszył samotnie z Obozu. Nie przyszło mu nawet na myśl brać ze sobą wojowników, choć być może akcja z Paprociową Łapą powinna go czegoś nauczyć. Raczej nie nauczyła i przez moment nie podejrzewał niczego złego, ograniczając się do standardowego rozglądania za drapieżnikami. Pogoda była ładna, utrzymywała się wysoka temperatura, mimo że dzień powoli dobiegał końca. Promienie słońca opadały mu łagodnie na grzbiet, a Cztery Dęby wyglądały piękniej niż zwykle. Pod drzewem czekał już na niego Polna Gwiazda, zatem Łabędź przyspieszył kroku i wkrótce przystanął przy nim.
— Polna Gwiazdo — przywitał się z pochyleniem głowy. Po kilku uderzeniach serca podniósł ją i skierował spojrzenie łagodnych, błękitnych oczu na zielono-żółte ślepia Cienistego przywódcy. — W czym mogę pomóc?
Wizja rozmowy z głową innego Klanu jak równy z równym sprawiała, że czuł się co najmniej dziwnie; jak kot pozbawiony szacunku, głupi szczyl fikający do starszych. Przypominanie sobie o nowej randze niespecjalnie pomagało. Starał się nie dać po sobie poznać własnych odczuć, czego stanie jak posąg zdecydowanie nie ułatwiało.
.
.

[Obrazek: labondz.gif]
⊹₊˚‧︵‿₊.So let's Run..₊‿︵‧˚₊⊹
uwu
x ᴍᴀᴋᴇ ᴀ ɢʀᴇᴀᴛ ᴇsᴄᴀᴘᴇ x
˚.⋆⁺₊xxxxxx ܁ . ⊹܁xxxxxxx⋆.˚xx
uwu
xxxxxxxxxx≽^•˕ •^≼
⌞ And I'll be waiting outside for the. getaway ⌝
It doesn't matterxxxxxxxxxxxxxxxxx
✩°。⋆˚⁺xx[ who ]x・. xxxxxx
xxxxxxxxxx.・x[ we ] xxx.˚xxx ๋࣭₊˚
xxxxxxxxxxx܁ . [ are ] ܁ .x.
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx. ݁₊ ⊹ . ݁ x.xxwe'll keep runningxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx. ݁ ๋࣭xx܁ .xthrough the dark .✦ ݁˖
uwu
xAnd all we'll ever need is another dayx
uwu
xxxxWe can slow down, 'cause ˎˊ-
-ˋˏ Tomorrow. is a mile away
xxxxxxxxx

╭───────────────────.★..─╮
܁. And live like shooting stars ⊹˚
╰─..★.───────────────────╯
. ݁₊ ⊹ . ݁˖ . ݁ x'Causexhappy endings'xhardest to fakex . ݁₊ ‧₊˚. x
LVL 12 150 / 500
MedLVL 0 0 / 100
27
Siła
S
27
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
17
Zmysły
Zm
115
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
XXXXRzeczny przywódca zdecydował się przyjść na umówione miejsce solo. Obserwował go przez chwilę. Pochylił z szacunkiem łeb przed wyższym od niego kocurem. Był zdecydowanie młodszy, zapewne nie do końca jeszcze oswojony z nową rangą, och, jak on dobrze znał to uczucie.
XXXX– Witaj, Łabędzia Gwiazdo – przywitał się z szacunkiem i podniósł się z pozycji siedzącej. Niemiło byłoby tak siedzieć i rozmawiać, prawda? Zwłaszcza, że nie przyszedł tu na pogaduszki, czy ploteczki, oj nie. – Widzisz, przychodzę z dość nietypową sprawą… – zaczął, zastanawiając się, jak ma to właściwie ubrać w słowa. Oblizał nerwowo nos, biorąc głębszy wdech. – Niedawno udałem się do Szepczącej Sadzawki z prośbą o pomoc, ponieważ… jednego z moich terminatorów prześladuje w snach Bezgwiezdna, ma na imię Jaskółczy Śpiew, dowiedziałem się, że pochodzi ona z Klanu Rzeki, a jej pazury sięgnęły także i po was – zaczął, uznając, że będzie to dość dobry wstęp do całego tematu. Przy okazji obserwował jego reakcję, bo nie wiedział, czego mógł się spodziewać. Wyśmiania? Niepokoju? To drugie byłoby zdecydowanie bardziej pożądane i Polna Gwiazda miał nadzieję, że przywódca rybek weźmie jego słowa na poważnie. Może i miał już na karku trochę ksieżyców i blisko mu było do nazwania go staruchem, ale na łeb jeszcze nie upadł.
XXXX– Wiem o waszym terminatorze, który samozwańczo nazwał się Gwiazdą. Udał się do Szepczącej Sadzawki, prosił naszych przodków o udzielenie mu ceremonii nadania dziewięciu żywotów, ale w jego sidła złapały go koty z Ciemnego Lasu i namieszały w głowie – dodał, mrużąc zielono-żółte ślepia, jego pysk był w zupełności poważny, choć w głosie wyczuwalna była nuta troski. Nie wiedział, czy nie spóźnił się z tymi ostrzeżeniami, ale miał nadzieję, że przyszedł na czas.
XXXX– To może być tylko początek czegoś o wiele gorszego, Łabędzia Gwiazdo. Ciemny Las nigdy nie ingerował w taki sposób w żyjące koty, nigdy nie plątał ich myśli i nigdy nie próbował zasiać takiego chaosu w naszych sercach – mówił dalej, głębiej, wyraźnie dając mu do zrozumienia, że to dość ciężki orzech do zgryzienia i może to doprowadzić do kryzysowej sytuacji w przyszłości. A lepiej przecież zapobiegać, niż leczyć. Wyprostował się, robiąc krok naprzód. – Zrobię wszystko, aby mój Klan był bezpieczny, podobnie pewnie, jak i ty dla swego, ale wiem, że w takich momentach powinniśmy się wspierać, my, Klany. Dlatego chcę wiedzieć, co ty o tym wszystkim sądzisz, Łabędzia Gwiazdo, i, przede wszystkim, czy sojusz, który niegdyś zawarłem z Ćmią Gwiazdą, kiedy do naszego lasu przybyła Pożoga, mogę traktować za wciąż obowiązujący? – zapytał, lustrując go łagodnym spojrzeniem. Minęło już wiele księżyców, Ćmia Gwiazda dołączyła już do przodków, podobnie Kosowa Gwiazda, dlatego chciał osobiście dowiedzieć się, czy Łabędź popiera wizję sojuszu. Poza Rzeką, należało ostrzec jeszcze pozostałe dwa Klany, ale póki co wolał udać się do tego, który był równie mocno zamieszany w ingerencje Bezgwiezdnych, co Cień. Skoro Gwiezdni nie poinformowali go o problemach Gromu i Wichru, to najwyraźniej nie zdążyli oni jeszcze paść ofiarami Jaskółczej Pieśni i jej... popleczników. I oby tak pozostało jak najdłużej.

ʙʀᴇᴀᴛʜɪɴ` ɪɴ, ʙʀᴇᴀᴛʜɪɴ` ᴏᴜᴛ
ʜᴏᴡ ʏᴏᴜ ʙᴇᴇɴ? Yᴏᴜ sᴇᴛᴛʟᴇᴅ ᴅᴏᴡɴ?
ʏᴏᴜ ғᴇᴇʟɪɴ` ʀɪɢʜᴛ? Yᴏᴜ ғᴇᴇʟɪɴ` ᴘʀᴏᴜᴅ?
ʜᴏᴡ ᴀʀᴇ ʏᴏᴜʀ ᴋɪᴅs? Wʜᴇʀᴇ ᴀʀᴇ ᴛʜᴇʏ ɴᴏᴡ?

ʏᴏᴜ ʙᴜɪʟᴅ ᴀ ʙᴏᴀᴛ, ʏᴏᴜ ʙᴜɪʟᴅ ᴀ ʟɪғᴇ
ʏᴏᴜ ʟᴏsᴇ ʏᴏᴜʀ ғʀɪᴇɴᴅs, ʏᴏᴜ ʟᴏsᴇ ʏᴏᴜʀ ᴡɪғᴇ


LVL 9 165 / 500
MedLVL 0 0 / 100
29
Siła
S
15
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
80
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nie wiedział, jaka potrzeba popchnęła Polną Gwiazdę do zaproponowania spotkania. Niczego się nie spodziewał, nie miał żadnych przypuszczeń ani oczekiwań. A jednak, mimo że przyszedł z otwartą głową, gotowy na wszystko, starszemu kocurowi udało się go zaskoczyć. I to jeszcze jak. Delikatne zdziwienie na wieść, że Cienisty przywódca udał się do Szepczącej Sadzawki, prędko przeobraziło się w napięcie, gdy w historii znalazło się miejsce dla bezgwiezdnej. Och, to był gorący temat w jego własnym Klanie. Jak widać wbrew temu, w co wierzył, nie tylko w jego. Puchata kita Łabędzia drgnęła niespokojnie. Dotychczas wydawało mu się, że sprawa Paprociowej Łapy była... marginalna, powiedzmy. Jedna na milion. Prawie że przypadkowa. Zakrawająca o nieszczęśliwy wypadek. Był daleki od bagatelizowania, jak najbardziej miał świadomość i łączącą się z nią obawę, że to oznaczało początek czegoś większego, ale to był właśnie ten czarny scenariusz. Teraz wyszło na jaw, że koty z Czarnego Lasu zaczęły zapuszczać swe nici do świata żywych wcześniej, być może na długi czas przed zniknięciem Paprociowej Łapy, który powrócił jako Spalająca Gwiazda.
Zmarszczył brwi. Ilość wiedzy, jaką posługiwał się Polna Gwiazda w odniesieniu do Klanu Rzeki, doszczętnie zbiła go z pantałyku. Oczywiście zostało wyjaśnione, jakie było jej źródło, a Łabędź nie śmiał podejrzewać Przodków o działanie na niekorzyść jego Klanu, to jednakże nie hamowało pytań rodzących mu się w głowie. Dlaczego jemu Gwiezdni nie udzielili żadnych informacji? Ledwie co widział się z nimi na swojej ceremonii. Jeśli nad Klanami krążyło poważne niebezpieczeństwo i Polna Gwiazda mógł liczyć na ostrzeżenie, to czy on musiał dowiadywać się o wszystkim jako ostatni? Gdyby wiedział wcześniej, lepiej przygotowałby się do tej rozmowy. Przypuszczalnie nawet zdołałby wszcząć jakieś działania. Cóż, najwyraźniej taki był plan Gwiezdnego Klanu — i to oni wiedzieli najlepiej, że jak na razie miał trudności z jego zrozumieniem.
Syn Płonącego Świtu westchnął ciężko. Teraz to on nie wiedział, od czego zacząć. Dopiero co wypowiedziane słowa kręciły mu się po łbie bez ładu i składu. Musiał się skupić.
— Paprociowa Łapa... ten terminator, który ogłosił się Gwiazdą, nie żyje — oznajmił na wstępie, bo tę sprawę należało postawić jasno. Nikomu już nie zagrażał, nic więcej nie namiesza, ale też niczego się od niego nie dowiedzą. Zrezygnował z dzielenia się szczegółami zajścia, te należały do Klanu Rzeki. — Po śmierci przyszła po niego bezgwiezdna, czego świadkiem był cały Klan. Ukazała się nam, niczym marna karykatura Gwiezdnego. — Na chwilę zacisnął szczęki, wspominając kocicę, która śmiała rzucać oskarżeniami w ich stronę, licząc na to, że ktokolwiek padnie ofiarą jej perfidnej manipulacji. Im dalej w przeszłość odsuwał się dzień pierwszej i ostatniej ceremonii Spalającej Gwiazdy, tym bardziej ponuro wspominał przemowę bezgwiezdnej. Na uderzenie serca przymknął oczy, a kiedy znów je otworzył, jego spojrzenie spoczywało na pysku rozmówcy. Wyrażało szczere zatroskanie. — A jak miewa się wasz terminator? Czy jemu też wmawiana jest wielka przyszłość jako głowa Klanu? A co ważniejsze... Znaleźliście sposób, by mu pomóc?
Nie życzył nikomu historii, jaka wydarzyła się w centrum Rzecznego Obozu. To byłoby doprawdy okropne.
Na pytanie o sojusz krótko skinął głową.
— Oczywiście. Zwłaszcza w tak niespokojnych czasach nie możemy pozwolić sobie na bezsensowne podziały. Wierzę, że tylko wspólnymi siłami, jako Cztery Klany, jesteśmy w stanie zażegnać ten kryzys... Czymkolwiek nie jest to, co wymyślili sobie mieszkańcy Ciemnego Lasu. Nie mam pojęcia, co planują, ale nie są przeciwnikiem, któremu można stawić czoła samotnie, co do tego jestem przekonany.
Przypomniał sobie duszącą, mroczną energię emanującą z osobistości, jaka nawiedziła Obóz. To była jedna bezgwiezdna, a samą obecnością oraz kilkoma słowami potrafiła wlać do serca ciążący niepokój. Co jeśli będzie ich więcej? Czy wówczas nadal będą ograniczać się do przemówień?
— Skoro bezgwiezdna rzecznego pochodzenia nachodzi terminatora Klanu Cienia, można wysunąć przypuszczenie, że tu nie chodzi o jakieś dawne, osobiste zatargi, a o coś poważniejszego. — Chyba że wszystko kręciło się wokół zamierzchłego skandalu, w który zamieszane były obydwa Klany, jednak na to Łabędziowi brakowało dowodów. Ba, nie dysponował nawet poszlakami. Jak bardzo prawdopodobne było, że rodzice Paprociowej Łapy mieli na sumieniu działanie wbrew Kodeksowi Wojownika? Czy samego Paprocia łączyło coś z wspomnianym przez Polną Gwiazdę terminatorem? Z pozoru wydawało się, że to dwie, niepowiązane ze sobą sprawy. — Obawiam się, że to kwestia czasu, nim bezgwiezdni zaatakują pozostałe Klany, o ile jeszcze tego nie zrobili. Może powinniśmy zwołać Zgromadzenie. — Tym słowom brakowało pytającej intonacji, aczkolwiek pytanie znalazło się w spojrzeniu i subtelnie przekrzywionej głowie Łabędziej Gwiazdy. Szukał odpowiedzi w starszym, o wiele bardziej doświadczonym przywódcy.
Nie miał pewności, czy to dobry pomysł. Ostatnie na czym mu zależało, to stawianie swojego Klanu w pozycji tego słabego, niemniej... Sytuacja była poważna, nie należało jej lekceważyć. Nie wybaczyłby sobie, gdyby duma zaważyła o późniejszych losach Czterech Klanów. To, z czym się zmagali, nie było żadnym ze znanych im, przyziemnych zagrożeń. Być może sam Gwiezdny Klan tak naprawdę nie wiedział, do czego zdolni byli ich przeciwnicy.
.
.

[Obrazek: labondz.gif]
⊹₊˚‧︵‿₊.So let's Run..₊‿︵‧˚₊⊹
uwu
x ᴍᴀᴋᴇ ᴀ ɢʀᴇᴀᴛ ᴇsᴄᴀᴘᴇ x
˚.⋆⁺₊xxxxxx ܁ . ⊹܁xxxxxxx⋆.˚xx
uwu
xxxxxxxxxx≽^•˕ •^≼
⌞ And I'll be waiting outside for the. getaway ⌝
It doesn't matterxxxxxxxxxxxxxxxxx
✩°。⋆˚⁺xx[ who ]x・. xxxxxx
xxxxxxxxxx.・x[ we ] xxx.˚xxx ๋࣭₊˚
xxxxxxxxxxx܁ . [ are ] ܁ .x.
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx. ݁₊ ⊹ . ݁ x.xxwe'll keep runningxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx. ݁ ๋࣭xx܁ .xthrough the dark .✦ ݁˖
uwu
xAnd all we'll ever need is another dayx
uwu
xxxxWe can slow down, 'cause ˎˊ-
-ˋˏ Tomorrow. is a mile away
xxxxxxxxx

╭───────────────────.★..─╮
܁. And live like shooting stars ⊹˚
╰─..★.───────────────────╯
. ݁₊ ⊹ . ݁˖ . ݁ x'Causexhappy endings'xhardest to fakex . ݁₊ ‧₊˚. x
LVL 12 150 / 500
MedLVL 0 0 / 100
27
Siła
S
27
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
17
Zmysły
Zm
115
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
XXXXNawet gdyby jakimś cudem chciał wykorzystać zdobyte informacje przeciwko Rzece, to jak miałby to zrobić? Rozesłać jakieś paskudne ploteczki, które doleciałyby do uszu innych Klanów? Bez sensu zupełnie, to nie w jego naturze takie zachowanie. Na wspomnienie o terminatorze, który, jak się okazało, zwał się Paprociową Łapą, pochylił lekko łeb w geście współczucia. To nie musiało się tak skończyć, biedny dzieciak zapędzony został w sidła Bezgwiezdnych i musiał za nimi podążać. Niepokoiło go jednak fakt, że nie zszedł po niego Gwiezdny, a kot z Ciemnego Lasu, który zyskał sobie nowego sojusznika.
XXXX– Powiedziała wam wtedy coś? Groziła? Ostrzegała? – zapytał ostrożnie. Oczywiście nie miał na celu wypytywać o prywatne sprawy Klanu Rzeki, choć… chcąc nie chcąc, i tak był w nie zamieszany. Niemniej jednak chciał tylko wiedzieć, czy Jaskółczy Śpiew mogła coś sugerować lub odgrażać się na różne sposoby. Nie sądził, że byłaby na tyle głupia, aby cokolwiek zdradzać, ale… kto wie? – Z tego, co wiem - nie. Męczą go koszmary, jest płochliwy, unika kotów, boi się walki, więc wnioskuję, że w jego snach dzieją się… niepokojące rzeczy. Nie chce się niestety do tego przyznać. Gwiezdni polecili wyłożenie legowiska ziołami, które pomogą spokojnie przespać noc, poza tym… niestety niewiele możemy zrobić, nie jesteśmy w stanie przecież wejść do snów, aby mu pomóc – a szkoda, bo gdyby istniała taka możliwość, Polna Gwiazda skorzystałby z niej pierwszy, aby pozbyć się tej przeklętej kocicy raz na zawsze, nie był jednak pewien, czy zabicie i tak już martwego było możliwe.
XXXXCzuł, jakby ogromny, ciężki kamień spadł mu z serca, kiedy Łabędzia Gwiazda wznowił sojusz, który zdawał się już zgasnąć, w końcu tyle czasu minęło od śmierci Ćmiej Gwiazdy. Pochylił mu łeb w podziękującym geście. W takich momentach rzeczywiście powinni współpracować, wszyscy razem i odłożyć na bok jakieś zatargi, które i tak ograniczały się zazwyczaj do niemądrych terminatorów przekraczających granice innego Klanu. W świetle tego, co działo się teraz, te problemy były wręcz nijakie.
XXXX – To samo chciałem zaproponować – odpowiedział ze spokojem. Ostatnie zgromadzenie odbyło się na samym początku jego kadencji jako przywódca Klanu Cienia, jeszcze za życia Czerwonej Gwiazdy. Nie spodziewał się, że następne powołane będzie w takich okolicznościach. – A więc następna pełnia? Przekażemy Gromowym i Wichrowym patrolom informacje i zdążymy się zorganizować – zaproponował. Łabędź potrzebował czasu, aby się ze wszystkim oswoić, w szczególności z nową rangą, co nie było aż takie proste. Plus, wszyscy musieli się wyrobić z wybraniem kotów, które będą uczestniczyły w zgromadzeniu.

ʙʀᴇᴀᴛʜɪɴ` ɪɴ, ʙʀᴇᴀᴛʜɪɴ` ᴏᴜᴛ
ʜᴏᴡ ʏᴏᴜ ʙᴇᴇɴ? Yᴏᴜ sᴇᴛᴛʟᴇᴅ ᴅᴏᴡɴ?
ʏᴏᴜ ғᴇᴇʟɪɴ` ʀɪɢʜᴛ? Yᴏᴜ ғᴇᴇʟɪɴ` ᴘʀᴏᴜᴅ?
ʜᴏᴡ ᴀʀᴇ ʏᴏᴜʀ ᴋɪᴅs? Wʜᴇʀᴇ ᴀʀᴇ ᴛʜᴇʏ ɴᴏᴡ?

ʏᴏᴜ ʙᴜɪʟᴅ ᴀ ʙᴏᴀᴛ, ʏᴏᴜ ʙᴜɪʟᴅ ᴀ ʟɪғᴇ
ʏᴏᴜ ʟᴏsᴇ ʏᴏᴜʀ ғʀɪᴇɴᴅs, ʏᴏᴜ ʟᴏsᴇ ʏᴏᴜʀ ᴡɪғᴇ


LVL 9 165 / 500
MedLVL 0 0 / 100
29
Siła
S
15
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
80
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Niestety, objawienie się bezgwiezdnej nie wniosło nic pożytecznego do sprawy i, jak przypuszczał Łabędź, jej słowa miały jedynie pomóc zaszczepić w Rzeczniakach strach, może wręcz poczucie winy, które przy odpowiedniej trosce staną się podatnym gruntem na dalsze działania kotów z Ciemnego Lasu. Nieważne, ile razy nie poddawałby analizie zapamiętanych zdań, nigdy nie wyciągał z nich podpowiedzi, co napawało go frustracją. Czy zapomniał o czymś ważnym? Przegapiał coś mniej lub bardziej oczywistego, rzecz mogącą naprowadzić ich na jakiś ślad; podpowiedź, jak poradzić sobie z zagrożeniem, które padło na Cztery Klany niczym ostry cień?
— Starała się dać nam do zrozumienia, że to nie koniec, a Klan Rzeki czeka marna przyszłość — odpowiedział, z zacięciem wpatrując się gdzieś w dolny kąt własnego pola widzenia, podczas gdy umysł podsuwał mu obraz burej kocicy o zanikających pręgach. Zaraz uniósł spojrzenie na łagodne lico Cienistego przywódcy. — Bez żadnych konkretów. Jeśli mam być szczery, brzmiało to jak czcze pogróżki... Oczywiście gdybym nie był naocznym świadkiem tego, do czego może doprowadzić ich nagabywanie. Wiem, że nawet bez fizycznej ingerencji, bezgwiezdni są w stanie siać spustoszenie. Jednak nie spodziewałem się zobaczyć jednego z nich stojącego przede mną, na jawie, dlatego nie mogę przestać myśleć o tym, do czego tak naprawdę są zdolni.
Jaki by nie był cel bezgwiezdnych, stosowane metody na terminatorach obu Klanów znacznie się od siebie różniły. Paprociowa Łapa był przekonywany o swojej wielkości, kot z Klanu Cienia... Wręcz przeciwnie? Łabędź nic z tego nie rozumiał. Jaki interes miała dawna Rzeczna wojowniczka w nastraszaniu Gwiezdnym ducha winnego terminatora? Dlaczego obrała sobie za cel akurat jego?
— Przykro mi to słyszeć. Chciałbym, aby dało się zrobić dla niego coś więcej. Bezgwiezdni nie powinni mieć możliwości zmieniania życia kota w koszmar podług własnej zachcianki — powiedział zafrasowany, a końcówka niebieskiego ogona podrygiwała lekko. Jeżeli sam Gwiezdny Klan niewiele mógł wskórać, to co mogli zrobić oni, żywi? Łabędź, podobnie jak Polna Gwiazda, byłby gotów zmierzyć się z kotami zagrażającymi bezpieczeństwu Klanów, otwarcie grożącymi Klanowi Rzeki. Ale kiedy to nie było opcją... To co mu pozostawało?
Natomiast co podnosiło na duchu, to chęć Polnej Gwiazdy do podtrzymania sojuszu. Świadomość wsparcia jednego Klanu znaczyła dla niego nieopisanie wiele. We dwójkę będzie im łatwiej rozmawiać z resztą Klanów. Wspólnymi siłami przekonają Lawendową Gwiazdę i Żubrzą Gwiazdę, że sytuacja jest poważna i wymaga działania wszystkich Klanów; widząc, że Klan Cienia i Klan Rzeki ze sobą współpracują, nie będą chciały działać na własną łapę, prawda...?
— Następna pełnia będzie idealna — zgodził się z drobnym ukłonem puchatej głowy. — Czy mogę liczyć na informację, gdyby wydarzyło się coś... ważnego, nim dojdzie do Zgromadzenia? Oczywiście Klan Rzeki zapewnia to samo.

/sesja wygasła
.
.

[Obrazek: labondz.gif]
⊹₊˚‧︵‿₊.So let's Run..₊‿︵‧˚₊⊹
uwu
x ᴍᴀᴋᴇ ᴀ ɢʀᴇᴀᴛ ᴇsᴄᴀᴘᴇ x
˚.⋆⁺₊xxxxxx ܁ . ⊹܁xxxxxxx⋆.˚xx
uwu
xxxxxxxxxx≽^•˕ •^≼
⌞ And I'll be waiting outside for the. getaway ⌝
It doesn't matterxxxxxxxxxxxxxxxxx
✩°。⋆˚⁺xx[ who ]x・. xxxxxx
xxxxxxxxxx.・x[ we ] xxx.˚xxx ๋࣭₊˚
xxxxxxxxxxx܁ . [ are ] ܁ .x.
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx. ݁₊ ⊹ . ݁ x.xxwe'll keep runningxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx. ݁ ๋࣭xx܁ .xthrough the dark .✦ ݁˖
uwu
xAnd all we'll ever need is another dayx
uwu
xxxxWe can slow down, 'cause ˎˊ-
-ˋˏ Tomorrow. is a mile away
xxxxxxxxx

╭───────────────────.★..─╮
܁. And live like shooting stars ⊹˚
╰─..★.───────────────────╯
. ݁₊ ⊹ . ݁˖ . ݁ x'Causexhappy endings'xhardest to fakex . ݁₊ ‧₊˚. x
LVL 12 150 / 500
MedLVL 0 0 / 100
27
Siła
S
27
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
17
Zmysły
Zm
115
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
***


Machnęłam ogonem, jednocześnie zrzucając ze skałki parę mokrych od deszczu liści. Dalej byłam zła, że nie udało mi się być na Zgromadzeniu. Tym bardziej, że ominęła mnie jedna z większych kłótni, czy też jakiegoś rodzaju chaosu, który próbowała wprowadzić Lśniąca Sadzawka. Samo słuchanie opowieści na ten temat wywoływało we mnie rozbawienie, ale zobaczenie tego na żywo? Chyba musiałabym się porządnie powstrzymywać przed wybuchem śmiechu.
Z drugiej jednak strony zastanawiałam się, dlaczego nikt nie zastanawiał się nad wykorzystaniem słabej sytuacji Wichru. Ta sytuacja chyba powinna dać wszystkim domyślenia, że władza tego klanu nie trzyma się najlepiej. Była to idealna okazja, aby to wykorzystać - chociaż może prędzej zniszczą się od środka, niż najedzie na nich któryś z klanów. Właściwie było to, co działo się w Klanie Wichru było niezwykle ciekawym przypadkiem - klanowa władza raczej powinna być zgodna, a nie obrażać siebie nawzajem na Zgromadzeniach przy innych klanach.
Usiadłam na kamieniu, zastanawiając się nad całą tą sytuacją w ciszy.

[Pajęczyna!]
XVI. XIII. XV
LVL 4 80 / 300
MedLVL 6 169 / 900
13
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości