Logo Artemidy
Trening Jeziornej Łapy
#1
Zlokalizowanie Jeziorka było kwestią kilku uderzeń serca, toteż widząc jej przydymione futerko natychmiastowo przeszła do ataku, tak, jak obiecała. Nie bez powodu wybrała taką porę na trening i miało to ma celu przeprowadzenie pewnego eksperymentu na córce Świetlikowego Zagajnika, który mógł zakończyć się sukcesem, tudzież porażką, w zależności od zaangażowania kotki.
- Hej, Jeziorna Łapo. Mam nadzieję, że się wyspałaś, bo czeka nas bardzo długi spacer. Chciałabym, abyśmy obeszły dzisiaj wszystkie granice... ale jeśli nie będziesz dawała rady, powiedz, wtedy wrócimy - zaproponowała, chociaż nie brała tego pod uwagę. Jeziorko miała być najlepsza, najsilniejsza i najmądrzejsza. Żadne Mszary, Wodospady, Tafle czy inne dziwadła nie miały prawa jej podskoczyć i dopilnuje, aby tak też się stało. Poza tym... uwadze Białej Burzy nie umknął fakt, iże młodziutka terminatorka była zaprzyjaźniona ze Skrzącym Słowem. Był dobrym wojownikiem, a dobrym wojownikom warto było imponować, toteż poradzą sobie i z tym. Jednym gestem wskazała, iże czas opuścić obóz, przy którym wyjściu zaczekała, aż Jezioro do niej dołączy, nim wyszła na zewnątrz.
- Pamiętasz jakieś rzeczy, których nauczyłaś się podczas nauk? - Nawet nie pytała czy je miała, czy nie, bo po co. Z góry założyła, że tak, jako iż Świetlikowy Zagajnik zapewniła stosunkowe wykształcenie wszystkim swoim kociętom. Wstyd, gdyby Jezioro została w tym pominięta.
[Obrazek: m9ny7ej.png]
LVL 4 190 / 300
MedLVL 0 5 / 100
17
Siła
S
11
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#2
Eksperyment miał duże szanse powodzenia, zważywszy na to, że Jeziorko była zwarta i gotowa. W momencie przybycia Mistrzyni układała futerko, dbając, by jej kłaczki, które podczas spania, wyginały się na wszystkie strony, były przynajmniej ułożone i przygotowane na rozczesanie przez wiatr. Podniosła natychmiast łebek, uśmiechając się delikatnie na widok białej kotki. Przez noc uspokoiła swoje uczucia i galopujące zazdrości i uznała, że najlepiej będzie wziąć się za to, co przez cały czas było jej celem - czyli zostanie silną i najlepszą wojowniczką. Jeśli stojąca przed nią kotka jej w tym dopomoże, bierze ją w ciemno.
- Mistrzynio. - skinęła jej łebkiem na przywitanie, zrywając się na baczność. Dosyć porannej kosmetyki, nadszedł czas na ciekawszy moment dnia! - Wyspałam się, chociaż z podekscytowania raczej to był lekki i przerwany sen. Ale jestem gotowa, by wszystko dzisiaj obejrzeć! - powiedziała zdeterminowana i z iskierkami w oczach. Tereny? Świetnie, zaraz się odhaczy. Podreptała podekscytowana w miejscu przednimi łapkami, jak to ma w zwyczaju, i cichutko zapiszczała, słysząc, jaki mają plan dnia. A plan dnia był pracowity. Fantastycznie!
Na pytanie o nauki skinęła głową, mówiąc:
- Ciocia Śliwka wprowadziła mnie w teorię walki. - i fantastyczną, Rzeczną kuchnię! - Między innymi wspomniała o tym, że w walce można używać otoczenie na swoją korzyść, czyli na przykład piasek i błoto. - powiedziała treściwie. Miło wspominała nauki z ciotką - była to kochana kotka, która zaimponowała jej nie tylko blizną po raku, lecz również wiedzą. I to nie tylko tą odnośnie ryb!
.............................................................● ● ●
...................................................................I think it's better when I'm overdramatic
.......................................................................I live in color, never monochromatic
.............................................................................Pop open champagne and I spin up a classic
................................................................................Let's go


.........................................................................» I'm comin' for the gold
.........................................................................» All eyes on me, let's go

................................................................................Let's go
.............................................................................Welcome to the show
.......................................................................All eyes on me, let's go
...................................................................LET'S GO!
» ---- » ---- »
LVL 3 120 / 200
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
10
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#3
⠀⠀⠀Podobał jej się uzasadniony zapał niepozornie wyglądającej Jeziornej Łapy i już teraz chętnie rozsiadłaby się w fotelu, nogi zarzucił na stół, a ręce poczęła zacierać, złowrogo szczerząc się na majaczący na horyzoncie sukces, do którego cegiełki zaczęły samoistnie się dokładać. Liczyła na to, że córka tej rudej kupy kłaków jej nie zawiedzie, a później nie zawiedzie Ćmiego Zmierzchu oraz Klanu Rzeki. Nie należało jednakowoż chwalić dnia przed zachodem słońca, toteż prędko ściągnęła wodze, mimo że ekscytacja burzyła się na dnie jej żołądka. To... było urocze. I interesujące. Nie tylko terminatorzy ścierali się właśnie ze sobą na polu lepszości, ale również młodzi mistrzowie. Która para dobrnie do końca najefektowniej? Okaże się. Potencjalnym zagrożeniem mogły być tylko i wyłącznie kocięta Zroszonego Listka, zgoła rozgoryczone opóźnionym treningiem, przez co mogły mieć większy zapał, lecz... nie bez powodu Jeziorna Łapa nie rozpoczęła treningu już dnia wczorajszego. Miała czekać. Cierpliwie czekać ze świadomością, że jej rodzeństwo już pracuje i ją przegania. Miała się z tego powodu irytować, co by dzisiaj ruszyć z kopyta i zostawić wszystkich w koronach z laurów w tyle.
⠀ - To dobrze - stwierdziła - musisz ciężko pracować, żeby być najlepszą, a zakładam, że... - Zmierzyła ją badawczym spojrzeniem, nim uśmiechnęła się z wyraźną aprobatą. - Chcesz nią być. Choćby po to, żeby utrzeć nosa terminatorowi Skrzącego Słowa. - Dość dosadnie weszła jej na ambicje, wiedząc, że w oczach Skierki chciałaby najpewniej wypaść znacznie lepiej, niż jej rodzony brat, co by przypadkiem nie być w oczach przyjaciela tą gorszą, słabszą, mniej lotną.
⠀ - Dlatego też jedno spotkanie dziennie będzie naszym niezbędnym minimum. - Chyba że obydwie będą zgodne co do ogłoszenia weekendu i odpoczynku. - Przy czym zawsze będę do Twojej dyspozycji, jeśli po odpoczynku zechcesz spotkać się raz jeszcze. - Posłała jej uśmiech, jako że będąc jedyną terminatorką wojowniczki miała mnóstwo przywilejów i możliwości, zwłaszcza że Zimno zamierzała w pełni oddać się treningowi, a nieistotne sprawy serca odłożyć tymczasowo na bok.
⠀ - Walką zajmiemy się już jutro. - Żeby przynajmniej wiedziała jak wymachiwać łapkami, kiedy zacznie się już plątać po poznanych w dzisiejszym dniu granicach. - Dokładnie w tym miejscu, na Kocim Grzbiecie, gdzie będziemy się spotykać - przedstawiła Jeziornej Łapie miejsce, do którego właśnie dotarły. Piękna południowa pogoda zapewniała dobrą widoczność, zwłaszcza z takiego wzniesienia. Majtnęła po chwili ogonem, zarządzając zejście ze wzgórza, by dalej skierować się ku granicy z Łanem Rzepaku.
⠀ - Wymień mi wszystkie klanowe rangi, Jeziorna Łapo, i powiedz, co wiesz na ich temat. Jakie mają przywileje, obowiązki. Po drodze uzupełnimy ewentualne braki. - Chociaż zakładała, że nie będzie ich za wiele. Obiło jej się o uszy, iże Świetlikowy Zagajnik dokładała wszelkich starań, aby jej kocięta były dobrze wyuczone klanowych podstaw, toteż szczerze liczyła na to, iże na dzień dobry się nie zawiedzie i plotki będą prawdziwe.
[Obrazek: m9ny7ej.png]
LVL 4 190 / 300
MedLVL 0 5 / 100
17
Siła
S
11
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#4
Zacierająca łapki Biała Burza pewnie byłaby ciekawym widokiem dla Jeziorka, lecz jednocześnie niezrozumiałym - dopóki nie usłyszała od niej o swojej motywacji. Szerzej otwarła oczy, wręcz pokazując jej, jak bardzo w punkt trafiła - udowodnienie swojemu bratu, że wcale nie jest taki świetny stało się wręcz jej celem nadrzędnym. I mogłyby tutaj nawijać, jak to bardzo Jeziorko chce zostać wojowniczka dla Klanu, jednak... nie oszukujmy się - to nie jest jej jedyna motywacja, przynajmniej od wczoraj. Jest dokładnie tak jak mówi Biała - utarcie nosa, mimo uspokojenia emocji, jest tym, czym napędza te małe, kudłate ciałko.
Dlatego jej szerokie oczy szybko wróciły do normalnego wyglądu, a na pyszczku Jeziorko wykwitł szeroki uśmiech - szeroki, co doprowadziło do drgania jednego jej policzka, potęgując wręcz wrażenie niecnych planów. Biała postawiła wszystko otwarcie - i to jej się spodobało. Kiwnęła głową na znak aprobaty.
- Zgadza się. - to jedyne, co powiedziała - twardo i zdecydowanie. Jej krew znów zawrzała, jakby pragnąc podjęcia działań.
Z uśmiechem przytaknęła odnośnie informacji o treningu - fantastycznie. Będzie zajęta przez praktycznie cały dzień. Do tego konsultacje w razie pytań - coraz bardziej jej się to podobało. Wręcz przerastało jej oczekiwania, które same w sobie były wysokie.
Przystanęła na Kocim Grzbiecie, odwracając się w stronę, skąd przyszły. Zapamiętała to miejsce, gdyż będzie to prawdopodobnie najczęściej odwiedzane miejsce w ciągu najbliższych księżyców. Koci Grzbiet.
- Rozumiem. - skinęła łebkiem dając znak, że przyjęła to wszystko do wiadomości. Nauka walki brzmi niezwykle kusząco, ale świadomość, że nadejdzie już jutro sprawiało, że Jezioro z większą energią i ochotą podchodziła do poznania terenów. Zeszła ze wzniesienia za Mistrzynią, układając już w głowie swoją dłuższą wypowiedź.
Świetlikowy Zagajnik bardzo troszczyła się o edukację swoich dzieci - do tego stopnia, że nie tylko ona sama opowiadała im dużo o Klanie, lecz zadbała też o to, by ich nauki prowadziły osoby wręcz do tego stworzone. Łącząc tę wiedzę, plus jeszcze inne informacje zebrane od kotów, które poznała dotychczas, Jeziorko odrobiła lekcje, mając świadomość, że takie pytanie padnie na treningu. I padło - a teraz nadszedł czas by pokazać, że naprawdę słuchała z uwagą.
- Kociak - od urodzenia do sześciu księżyców. Od czwartego księżyca mogą mieć nauki prowadzone przez terminatora lub wojownika. Mają pierwszeństwo do Stosu Zwierzyny. Nie mogą wychodzić z Obozu. Następnie - terminator, najmniej od sześciu księżyców. Na Ceremonii przybiera człon "Łapa". Nie może jeść ze Stosu, dopóki nie upoluje lub nie dostanie pozwolenia. Może prowadzić nauki kociąt. Musi wypełniać obowiązki nakładane mu przez Mistrza. No i oczywiście - trenować i uczyć się na wojownika. - chwila oddechu - Wojownik. Po Ceremonii minowania go otrzymuje imię oraz musi odbyć milczące czuwanie przez całą noc. Poluje, prowadzi patrole, trenuje terminatorów, jeśli zostaną mu przydzieleni. Walczy dla Klanu. Matka. Opiekuje się swoim potomstwem. Po tym czasie wraca do pełnienia obowiązków wojowniczki. Starszyzna. Koty, które od setnego księżyca odpoczywają i nie wypełniają już swoich obowiązków wojownika - za to dzielą się swoją mądrością z młodszymi. Tak jak kociaki, mają pierwszeństwo do Stosu Zwierzyny. - a przynajmniej tak mama mówiła. - Terminator Medyka. Uczy się, by w przyszłości zastąpić istniejącego Medyka. Uczy się o ziołach i chorobach oraz o sposobie ich leczenia. W naszym Klanie jest to Barwna Łapa. - powiedziała, lekko uśmiechając się do siebie. Jej braciszek był w tym świetny! - Medyk. Kot zajmujący się rannymi i chorymi. Oprócz tego otrzymuje sny od Gwiezdnego Klanu. Nie może założyć rodziny oraz nie walczy, chyba że musi się bronić. W naszym Klanie jest to Księżycowy Pył. - która podobno odbierała jej poród. Właściwie, tak jak każdy w tym Klanie. - Zastępca. Kot, który w przypadku śmierci Przywódczy obejmuje władzę nad Klanem. Organizuje patrole. By zostać wybranym na Zastępcę, należy mieć przynajmniej jednego wytrenowanego terminatora. - pamiętała ten przypadkowy fakt z opowieści o Świetliku. Jak się okazuje, to również cenne źródło informacji. - W naszym Klanie jest to Ćmi Zmierzch. Przywódca. Rządzi Klanem, prowadzi Ceremonie. Gdy Zastępca staje się Przywódcą, wybiera się na czuwanie do... - w tym momencie w jej umyśle zapanowała pustka. Co to było za miejsce? Pamiętała, że to było coś... z szeptami? I jeziorkiem? Stawkiem? Nie, musi sobie przypomnieć! To ważne! - ...doooo Szepczącej Sadzawki. Tak. - wręcz sama sobie przytaknęła. O włos od tragedii. - Tam otrzymuje od Gwiezdnego Klanu dar dziewięciu żyć. Po tym, musi wybrać kolejnego Zastępcę zanim księżyc sięgnie szczytu nieba. - powiedziała, prawie kończąc, lecz po ty jeszcze szybko dodała:
- W naszym Klanie to Czerwona Gwiazda.
W myślach powtórzyła jeszcze wszystkie wymienione i omówione rangi. Była wręcz pewna, że nie przeoczyła nic, a przynajmniej nic bardzo ważnego, dlatego zerknęła na Mistrzynię, oczekując dalszych pytań. Od mówienia zaschło jej w gardle, dlatego jeśli zatrzymają się gdzieś przy wodzie, chętnie nawilży pysk.
.............................................................● ● ●
...................................................................I think it's better when I'm overdramatic
.......................................................................I live in color, never monochromatic
.............................................................................Pop open champagne and I spin up a classic
................................................................................Let's go


.........................................................................» I'm comin' for the gold
.........................................................................» All eyes on me, let's go

................................................................................Let's go
.............................................................................Welcome to the show
.......................................................................All eyes on me, let's go
...................................................................LET'S GO!
» ---- » ---- »
LVL 3 120 / 200
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
10
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#5
⠀⠀⠀Widząc szeroki uśmiech Jeziornej Łapy, sama również się uśmiechnęła, unosząc zadziornie prawy kącik pyska. Tak, właśnie o to jej chodziło, o takie podejście i taki zapał. Teraz terminatorka nie będzie odbębniać formułek tylko po to, aby uzyskać nowe imię oraz rangę w ramach dumy matki. Zrobi to, żeby wygrać. Zimnu nie udało się nadrobić zaległości na tyle szybko, aby być pierwszą z rodzeństwa, aby być przed Sztormem, więc być może swoje małe ambicje chciała przelać na podopieczną, która startowała na równi z innymi i miała takie same... nie. Nie takie same. Miała znacznie lepsze szanse i lepiej się tego trzymajmy. W jej głowie było coraz więcej planów oraz pomysłów, przy czym wszystkie zamierzała wcielić w życie, dopinając wiedzę oraz umiejętności szylkretki na ostatni guzik. Jeśli będzie trzeba to sama wyrwie komuś z gardła potrzebne informacje, co by móc podzielić się nimi z Jeziorem, jednakże wracając już...
⠀⠀⠀Zamieniła się w słuch, gdy córka Świetlikowego Zagajnika podjęła głos, a jej słowotok nie miał końca. Było to naprawdę imponujące, a sama Zimno poczuła wręcz kipiącą na dnie gardzieli zazdrość, jako że sama chciałaby mieć tak bystrą córkę. Nie. Co? Wróć. Nie córkę, a siostrę. Miała nadzieję, iże pewnego dnia doczeka się tak sprytnego młodszego rodzeństwa, a jeśli sprytne nie będzie, to nawbija im do głowy tyle sensu, by jak najmniej przypominały Rudego i Sztormowego Pazura. Swoją drogą... ciekawe jak mu idzie trening podopiecznej, hmpf.
⠀ - Niektóre z obowiązków oraz przywilejów poszczególnych rang przewijają się w kodeksie wojownika, Jeziorna Łapo, a to oznacza, że część z szesnastu zasad już znasz... szybko licząc jest to dobra połowa. Wiedzę tę jednakże uporządkujemy później, tymczasem, wracając do rang... - odchrząknęła, przejmując pałeczkę wypowiedzi, dzięki czemu gardło terminatorki mogło chwilowo odpocząć, kiedy to były coraz bliżej granicy z Łanem Rzepaku.
⠀ - Kocięta są w dodatku nietykalne. Należy ich chronić za wszelką cenę, jako że krzywdzenie ich wiąże się ze złamaniem jednej z ważniejszych zasad kodeksu. Jeśli chodzi o terminatora... masz moje pozwolenie, aby jeść wtedy, kiedy tego potrzebujesz, dopóki nie nauczysz się polować. - Ot, żeby było jasne. Jakoś nie miała ochoty wydzielać swojej terminatorce czasu na posiłki, zwłaszcza że jeść musiała, i to nie mało, biorąc pod uwagę fakt, iże w dalszym ciągu rosła. Niech je, na zdrowie. Pora zielonych liści była obfita w zwierzynę, a na stosie zawsze znajdował się aż nadmiar zwierzyny, przy czym sama była gotowa poświęcić odrobinę więcej czasu na patrolach łowieckich, co by nie dopuścić do ewentualnego deficytu.
⠀ - Matką może być również kotka, która całe swoje życie poświęca kociętom oraz kociarni, pilnując najmłodszego pokolenia Klanu Rzeki. Właściwie to, jak się okazuje, matką może być również kocur. Powinnaś kojarzyć Trzaskający Mróz. - Ich mały ewenement. - Umknął Ci również Pomocnik Medyka. Kiedy Twój starszy brat ukończy treningi i będzie gotów, otrzyma pełne imię i oficjalnie będzie prawą łapą Księżycowego Pyłu. Medycy mają również swój własny kodeks, którego muszą przestrzegać, aczkolwiek nie jest on powszechnie znany. Zastępcy nadzorują również treningi oraz ich płynność. Dobrze - podsumowała, nim obniżyła swój łeb, co by spojrzeć nie za dużej Jeziornej Łapie prosto w oczy. - Twoja wiedza jest imponująca - pochwaliła ją, jako że było za co. Córka Świetliczki radziła sobie wyśmienicie i już teraz, z pewnością, biła na głowę całe swoje rodzeństwo razem wzięte, a przecież były dopiero na samym początku i... właśnie, po przebiciu się przez gąszcz roślinności, dotarły na pasmo graniczne z Łanem Rzepaku. Pierwszy powiew ciepłego wiatru uderzył w nie, otulając pyski i nosy, toteż uniosła swój podbródek wyżej i zwietrzyła zapachy.
⠀ - Co czujesz? - zapytała. Sama pochłaniała mieszanki rozmaitych zapachów. Przede wszystkim specyficzny, dość pusty zapach czegoś, co nie należało do nikogo. Nieco słodkiej woni zajęcy, zwietrzały swąd lisa.
[Obrazek: m9ny7ej.png]
LVL 4 190 / 300
MedLVL 0 5 / 100
17
Siła
S
11
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#6
Gdyby ktoś przyglądał się im od boku, zauważyłby dwie kotki, uśmiechające się sprytnie do siebie. Mógłby śmiało pomyśleć wtedy, że te dwie podejrzane przygotowują nie jeden, nie dwa, lecz trzy niecne plany aby przejąć kontrolę nad Czterema Klanami. Podczas gdy obie tylko rozmawiały o treningu. Fascynujące!
Jeziorko nie miała nic przeciwko przelewaniu niespełnionych ambicji Białej na nią samą - chciała wymagającego mistrza i takowego dostała. Reszta już zależy od jej wysiłków i umiejętności Burzy w nauczaniu - jednak zaczęły bardzo dobrze i najważniejsze jest też to, że nadają na tych samych falach. Nic nie powinno pójść w złym kierunku, prawda?
Kiwnęła łebkiem. Miała świadomość, że takowe się w Kodeksie przewijały, jednak uznała, że przy rozmawianiu o rangach było niezbędne, by o nich wspomnieć - chociażby żeby udowodnić, że wie. Zamieniła się w słuch, pozwalając Burzy przejąć mikrofon i kiwała łebkiem od czasu do czasu, dając znak że aktywnie słucha i rozumie, o czym do niej mówi. Mogła się domyśleć, że kociaki są nietykalne - mimo wszystko są to kociaki. Poczuła przyjemne ciepło w środku z powodu tego, że Kodeks uwzględnił tych najmniejszych i najsłabszych.
Skinęła również głową na wspomnienie o jedzeniu - nie była typem, który napychał się do oporu, oj nie - oczywiście, rosła, dlatego jej apetyt wzrastał, jednak uważała z jedzeniem - zdawała sobie sprawę, że może ją to spowolnić, a teraz musi być w każdej chwili gotowa na trening. Dobrze, że wyjaśniły sobie to od razu - przynajmniej nie ma potrzeby pytać za każdym razem, czy może coś skubnąć ze Stosu Zwierzyny.
Na wspomnienie o jej ukochanym bracie uśmiechnęła się szeroko - oczywiście, wujek Mrozek był ewenementem w Klanie, ale za to jak kochanym i idealnie pasującym! Zawdzięcza mu miłe i bezpieczne dzieciństwo, w każdej chwili był gotowy, by przytulić i pocieszyć po upadku lub przypadkowo zebranej rance.
Z drugiej strony jednak nie znała wiele rzeczy odnośnie Medyków i ich pomocników - co ją niezwykle sfrustrowało. Mimo posiadania brata-prawie-Medyka nie miała pojęcia o odrębnym Kodeksie, którego muszą się trzymać. A szkoda, bo gdyby opowiedział jej o tym coś więcej, miałaby lepsze rozeznanie w tym temacie, a Burza nie musiałaby jej poprawiać.
Podniosła wzrok na Mistrzynię, słysząc pochwałę. Nie do końca się jej spodziewała, zważywszy na to, że przed chwilą uzupełniła wiele luk w jej wiedzy, jednak wygląda na to, że uważne słuchanie i praca na naukach opłaciła się małej koteczce. Uśmiechnęła się delikatnie, kiwając głową.
- Dziękuję!
Na kolejne pytanie wyprostowała się i powoli wciągnęła powietrze przez nos. Różna kakofonia zapachów uderzyła w jej nos, zaś ona sama próbowała rozróżnić jedne zapachy od drugich.
- Oprócz roślin... Czuję coś, co czasami mogłam wyczuć na Stosie Zwierzyny... Czyli któreś ze zwierząt. Ale przede wszystkim... - zmarszczyła brwi - Jesteśmy przy granicy, prawda? Czuję, że zapach kotów z Klanu Rzeki jest tutaj słabszy i miesza się z zapachami obcych... - powiedziała niepewnie. Nie miała dotychczas okazji wąchać tereny poza Obozem, dlatego była przyzwyczajona do silnego zapachu kotów Rzeki, dlatego czując, że jest tutaj o wiele słabszy, wyciągnęła najprostszy wniosek, chociaż nie do końca pewna, czy właściwy.
.............................................................● ● ●
...................................................................I think it's better when I'm overdramatic
.......................................................................I live in color, never monochromatic
.............................................................................Pop open champagne and I spin up a classic
................................................................................Let's go


.........................................................................» I'm comin' for the gold
.........................................................................» All eyes on me, let's go

................................................................................Let's go
.............................................................................Welcome to the show
.......................................................................All eyes on me, let's go
...................................................................LET'S GO!
» ---- » ---- »
LVL 3 120 / 200
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
10
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#7
⠀⠀⠀A tam zaraz spryt i niecne plany. Ustalały sobie po prostu harmonogram działań, a każdy taki, rozbity na kawałeczki poszczególnych zadań do odhaczenia, musiał być zwieńczony jakimś celem. Miały jeden wspólny, a przy tym kilka dodatkowych, przy których się zgadzały i to było w tym wszystkim najważniejsze. Dopóki nie darły ze sobą kotów, dopóty wszystko szło gładko i przyjemnie, a Zimno, jak by nie patrzeć, do nader kłótliwych nie należała, jako że było to najzwyczajniej w świecie nieopłacalne.
⠀ - Tak. Otóż to. Tam - wskazała nosem - znajduje się Łan Rzepaku, teren niczyi. W chwili obecnej możesz wyczuć intensywny zapach zajęcy oraz zwietrzały już lisa. Kręcą się tam głównie samotnicy, pieszczochy, dwunodzy... same nieprzyjemności, ale zakładam, że już to wiesz. - Uśmiechnęła się pogodnie, wyraźnie pewna wiedzy Jeziornej Łapy, jako że ta należała do najbardziej podstawowych. Kotka powinna również wiedzieć, że wychodzenie poza granice Klanu Rzeki nie było bezpieczne, tak nie można, w ogóle be, fe i me, aczkolwiek nie zamierzała tego podkreślać. To oczywiste, a dla tak bystrej terminatorki już w szczególności. Zaraz później majtnęła ogonem i skierowała się wzdłuż granicy, ku zachodowi.
⠀ - Idziemy właśnie na granicę z Klanem Gromu. Krążą plotki, że są to mężne, dumne, silne i w ogóle och oraz ach koty, najlepsze pod tym nieboskłonem. To bzdury wyssane z palca, Jeziorna Łapo. Żyją tam dzikusy oraz desperaci. Jedni wchodzą na nasze tereny i szukają guza, innym zależy tylko i wyłącznie na romansowaniu. Na Twoim miejscu nie szukałabym tam znajomości, jako że będą płytkie i nietrwałe - podsumowała, z wielką rozkoszą oczerniając sąsiadów tak, jak tylko mogła, choć wcale nie kłamała. Wszystko to było prawdą, popartą doświadczeniami samego Zimna. - Swego czasu organizowali tak zwane obławy na samotników. Nie potrafili sobie z nimi poradzić, więc prosili inne klany o pomoc, której oczywiście nie dostali. Tak odważne prośby padają z pyska ich przywódcy, Trzmielej Gwiazdy, który podpiera się na zastępczyni imieniem Żubrze Gardło. Przez długi czas nie mieli medyka, ponieważ ich rotacje, tak jak i samej władzy, były dość częste. Teraz stanowisko to zajmuje Truskawkowy Gąszcz. Zobaczymy na jak długo - wymruczała wyniosłym i z lekka zamyślonym tonem, kiedy pomalutku mijały Kwiecistą Łąkę, a na horyzoncie była już widoczna Bobrowa Tama.
[Obrazek: m9ny7ej.png]
LVL 4 190 / 300
MedLVL 0 5 / 100
17
Siła
S
11
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#8
Harmonogram działań nie brzmiał już tak niecnie i groźnie, ale był zgodny z prawdą. Organizacja Burzy przypadła do gustu Jeziorko, która wiedziała co robi i wiedziała, co będą robić, jednocześnie dając jej czas na odpowiednie przygotowanie się. Teraz poznawały teren, czyli wiedzę niezbędną nie tylko do patroli, ale i w codziennym życiu - nie mogłaby przecież tak bezmyślnie przekroczyć granicy, dlatego słuchała uważnie i kiwała głową.
Wciągnęła powietrze nosem, starając się zapamiętać owe specyficzne zapachy. To wszytko było dla niej dosyć nowe, dlatego też z jednej strony łatwiej było jej to zapamiętać - pełna ciekawości i nowych miejsc chłonęła przekazywaną jej wiedzę.
- Owszem. - mruknęła, nie kryjąc lekkiego grymasu na twarzy. Miała podstawową wiedzę na temat owych istot, do których zdążyła nabrać już pogardy. Mama mówiła że są be.
Prychnęła cichutko na owe "ochy i achy" opowiadane przez Białą Burzę.
- Myślę, że nie tylko tam nie będę szukać znajomości. Przyjaźnie poza Klanem... raczej mnie nie pociągają. - powiedziała poważnie. Zdążyła już nabrać przekonania, że to jej Klan jest tym Najlepszym Klanem - po co więc miałaby szukać przyjaciół poza tym Najlepszym Klanem? Nielogiczne i nieopłacalne.
Rozejrzała się dokładnie po okolicy, w której się znajdowali. Niektóre nazwy, które zasłyszała od innych kotów miały swoje uzasadnienie w swojej charakterystyce. Nie było łatwo zgadnąć, że łąka, którą mijały, musiała być tą właśnie Kwiecistą Łąką, raz zasłyszaną u jakichś terminatorów w czasie rozmowy. Odwróciła łebek przed siebie, obserwując kolejny punkt programu.
- W takim razie - Przywódcą Gromu jest Trzmiela Gwiazda, zastępczynią Żubrze Gardło, a Medykiem Truskawkowy Gąszcz. Czy ma on... ona? jakiegoś terminatora, którego trenuje na swojego następcę? - zapytała. Uznała, że wiedza o terminatorach
Medyków równie jest ważna - jeśli nie ma nikogo, kto mógłby zastąpić Medyka, Klan jest zdecydowanie słabszy i ma niepewną przyszłość. Jednocześnie chciała się upewnić co do płci Medyka - z samego imienia nie mogła do końca tego wywnioskować.
.............................................................● ● ●
...................................................................I think it's better when I'm overdramatic
.......................................................................I live in color, never monochromatic
.............................................................................Pop open champagne and I spin up a classic
................................................................................Let's go


.........................................................................» I'm comin' for the gold
.........................................................................» All eyes on me, let's go

................................................................................Let's go
.............................................................................Welcome to the show
.......................................................................All eyes on me, let's go
...................................................................LET'S GO!
» ---- » ---- »
LVL 3 120 / 200
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
10
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#9
⠀⠀⠀Krocząc przed siebie, uważnie słuchała Jeziornej Łapy, jej ewentualnych pytań, wątpliwości oraz możliwych pretensji, które póki co jeszcze nie występowały i... bardzo dobrze. Wolałaby raczej nie sięgać po ostre i nieszczególnie przyjemne środki do utrzymania posłuchu podczas treningu - skupianie się na pozytywnej relacji mistrza oraz terminatora było znacznie lepsze dla obu stron. Mogłoby się zdawać, że Biała Burza stanowiła ostoję przyjemności i dobrego podejścia, lecz tak każdy medal ma dwie strony i niekiedy lepiej na tę drugą nie zaglądać, tak dla własnego dobra.
⠀ - Znajomości akurat warto szukać, Jeziorna Łapo - jasno podkreśliła, że chodzi tylko i wyłącznie o znajomość. Nie przyjaźń, a już tym bardziej miłość. - Wśród innych klanów jest mnóstwo naiwniaków, których możesz sobie owinąć wokół palca za sprawą jednego uśmiechu, czy też odpowiedniego doboru słów, dzięki czemu będziesz miała stały dostęp do najświeższych informacji z drugiej strony granicy. Taka siatka kontaktowa jest przydatna, tylko musisz tworzyć ją ostrożnie i z zachowaniem zdrowego rozsądku. - Była to rada działająca przede wszystkim na korzyść Jeziornej Łapy, która mogła w przyszłości otoczyć się wianuszkiem informatorów, dzięki czemu zawsze będzie na bieżąco z wydarzeniami z innych klanów, czym zaskarbi sobie jeszcze większą sympatię u rzecznej władzy, a także będzie miała czym popisać się przed Skrzącym Słowem, który nie wyglądał na kota zdolnego do tego typu ruchów. Raczej nie zjedna sobie zbyt wielu tym swoim czczym biadoleniem o Gwiezdnym Klanie, nawet jeśli Biała Burza, jako jedna z nielicznych zapewne, to kupowała, samą siebie zaliczając do wierzących.
⠀ - Nie - odparła - i moim zdaniem, gdyby była rozsądna, wybrałaby sobie kogoś już teraz, co by nie pozostawić swojego klanu na lodzie, w razie gdyby zdarzyło jej się zniknąć tak, jak pozostałym. - Mimo wszystko nie każdy myślał do przodu i niektórzy woleli udławić się swoim sukcesem, co by na jednym medalu jechać przez pół życia, niż pozostawić po sobie jakąś sensowną spuściznę, która byłaby zdecydowanie lepszym wyborem od zbierania laurów.
⠀⠀⠀Zdołały już dotrzeć do Bobrowej Tamy, gdzie poziom rzeki delikatnie się różnił. Podeszła do brzegu rzeki i przycupnęła, co by zaczerpnąć orzeźwiającego łyku wody, który zwilżył jej nieco suche od gadania gardło, a następnie jeszcze rzuciła krótkie spojrzenie w swoje odbicie, nim powróciła uwagą do Jeziornej Łapy, czekając, aż ta również chwilę odsapnie, aby mogły z kopyta ruszyć dalej.
[Obrazek: m9ny7ej.png]
LVL 4 190 / 300
MedLVL 0 5 / 100
17
Siła
S
11
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#10
Jezioro nie mogła na nic narzekać - nawet jakby była bardzo wybredna, to ciężko byłoby jej cokolwiek znaleźć, a do wybrednych nie należała. Gdyby Biała Burza teraz przerwała trening i kazała jej czekać na kolejną dawkę informacji do jutra - owszem, podniosłaby sprzeciw, w końcu jest dopiero poranek, a przed nimi jeszcze trochę granic. Ale sama powiedziała na początku, że będą się spotykać często - co było Jeziorko na rękę.
W okrągłymi oczami patrzyła na Mistrzynię, gdy opowiadała o siatce znajomości. Nie pomyślała o tym... w taki sposób. Raczej rozmawiała z tymi, z którymi chciała się przyjaźnić... ale, rozmawiać po to, by uzyskać jakieś informacje? To nie było takie głupie i aż było jej wstyd, że nie pomyślała o tym wcześniej i zwyczajnie skreśliła wszelkie znajomości spoza Klanu na samym starcie.
- Rozumiem... - powiedziała ostrożnie, gdy Burza skończyła. Nie jest to coś, czym zajmie się teraz, ponieważ przede wszystkim będzie zajęta treningiem. Ale z pewnością pomyśli o tym... w przyszłości. Jeśli Gwiezdny Klan pozwoli, niedalekiej.
Na wspomnienie o Truskawkowym Gąszczu pokiwała gorąco głową.
- Przez takie podejście przyszłość Klanu nie jest zabezpieczona. Nie jest nieśmiertelna. - powiedziała twardo, zdając sobie sprawę z tego, jak lekkomyślne było podejście Medyczki Gromu. Pokręciła głową z dezaprobatą, nic więcej nie dodając.
W krok za Mistrzynią podeszła do rzeki, by nabrać trochę świeżej wody. Mimo iż głównie Burza teraz mówiła, Jezioro wolała zmoczyć usta gdyby przyszło jej odpowiadać kwieciście na kolejne pytania. Pochyliła się nad wodą i zanim wystawiła język by się napić, mrugnęła dwa razy. Woda była tutaj czysta i widziała swoje odbicie lepiej, niż w jakimkolwiek źródełku w Obozie.
Czy ja zawsze mam taki grymas twarzy? pomyślała, zaniepokojona. Wyglądała co najmniej na śmiertelnie poważną, jednak mięśnie jej twarzy były zupełnie zrelaksowane. Zmrużyła oczy i zaczęła pić. Cóż, przynajmniej będzie budzić postrach takim pyskiem. A-ale... nie o to zawsze jej chodziło...
.............................................................● ● ●
...................................................................I think it's better when I'm overdramatic
.......................................................................I live in color, never monochromatic
.............................................................................Pop open champagne and I spin up a classic
................................................................................Let's go


.........................................................................» I'm comin' for the gold
.........................................................................» All eyes on me, let's go

................................................................................Let's go
.............................................................................Welcome to the show
.......................................................................All eyes on me, let's go
...................................................................LET'S GO!
» ---- » ---- »
LVL 3 120 / 200
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
10
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#11
⠀⠀⠀Bądź co bądź Jeziorko była jeszcze młoda, toteż nic dziwnego, że nie wpadła na pomysł wyciskania zagranicznych cytrynek do momentu, aż nic z nich nie zostanie. Mogłoby się wydawać, że w Klanie Rzeki niewielu myśli o tym w ten właśnie sposób, lecz wielu jednocześnie szlaja się po granicach i dyskutuje z kotami z innych klanów w sposób, jakoby miało nie być jutra. Wystarczy spojrzeć na Sztormowego Pazura, który u swych stóp ma co chwila nową wielbicielkę. Z każdej z nich mógłby wziąć coś zarówno dla siebie, jak i dla klanu, podczas gdy Zimno chwilowo umacniała sobie więzy przede wszystkim z Wichrem... a to jej przypomniało, że jeden z tamtejszych kotów zaciągnął u niej dług wdzięczności i przydałoby się go odebrać. Wpadała na tyle rzeczy na raz, iże przydałby jej się prywatny sekretarz, doprawdy.
⠀ - Otóż to - zgodziła się z córką Świetlikowego Zagajnika. - Po śmierci Łososiowej Łuski, Księżycowy Pył nie siedziała z założonymi łapami. Niemalże od razu zaczęła rozglądać się za odpowiednim materiałem na swojego terminatora wśród kociąt i nie tylko Barwna Łapa był chętny, bowiem Czereśniowa Gałązka również wyglądała na łasą na takie stanowisko - zdradziła Jeziornej Łapie, w razie gdyby nie wiedziała, iże jej starsza siostra swego czasu również chciała zabawiać się w zielarkę. - Był jeszcze Wieczorna Łapa, ale... nie wiem czy chciał być medykiem przez wzgląd na powołanie, czy też czystą potrzebę zajmowania wysokiego stanowiska. - Wzruszyła swoimi wątłymi barkami, poruszając tym samym długimi kosmykami futra, gładko opadającymi na boki.
⠀⠀⠀Ona sama niegdyś uwielbiała przyglądać się swojemu odbiciu w wodzie. Była wniebowzięta widząc swoje oczy, swój różowy nos i spiczaste uszka, lecz od kiedy została oszpecona bliznami, rozciągającymi się nad jej lewym okiem, zaprzestała tej czynności. Uroda jest po prostu ulotna, co sobie uświadomiła i na co przestałą zwracać uwagę. Od tamtej pory liczy się dla niej tylko to, co kot ma w środku, a nie na zewnątrz.
⠀ - Chodźmy - mruknęła do poważnie-wyglądającej-Jeziornej-Łapy, zarządzając tym samym dalszą podróż, podczas której musiały najpierw pokonać Bobrową Tamę. - Kłody są śliskie, a niektóre z nich nieco niestabilne. Nie spiesz się, kroki stawiaj ostrożnie i zawsze pamiętaj o tym, aby mieć pazury w pogotowiu. W utrzymaniu równowagi pomagaj sobie ogonem. Wpadnięcie do wody to najlepsza rzecz, jaka może Cię w tym wypadku spotkać. Gorzej, jeśli po drodze wykręcisz, albo połamiesz sobie łapy - ostrzegła ją, jako że wolałaby nie bawić się w słoneczny patrol i nie ratować połamanej marzanny, ze sterczącymi na wierzchu kosteczkami.
⠀⠀⠀Na tamę wskoczyła pierwsza, natychmiastowo chwytając się zmiękczonych przez wilgoć pniaków i kłód wysuniętymi pazurami, po czym zaczekała na Jeziorną Łapę, aby nie dzieliła ich za duża odległość. Ruszyła powoli i ostrożnie, skupiając się na stawianych krokach, a nie okolicy.
[Obrazek: m9ny7ej.png]
LVL 4 190 / 300
MedLVL 0 5 / 100
17
Siła
S
11
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#12
Jezioro delikatnie się uśmiechnęła. Najwidoczniej starsze rodzeństwo naprawdę miało smykałkę do lecznictwa, jeśli aż dwójka była rozpatrywana na potencjalnych terminatorów Medyka. Ciekawe, bo z tego co wie Jezioro, młodszy miot w ogóle się do tego nie garnie - najwyraźniej Świetlik wyczerpała limit kociaków z dobrymi zmysłami.
- Wieczorna Łapa? - powtórzyła imię. Dotychczas nie spotkała kota o tym imieniu i próbowała sobie przypomnieć, czy kiedykolwiek wcześniej je słyszała. Zmrużyła oczy, wysilając pamięć, jednak nic nie przychodziło jej do głowy. Tak czy inaczej, ten kocur nie dostał swojej szansy, więc chyba nie ma sensu sobie zawracać nim głowy.
Jezioro zerknęła na odbicie Białej Burzy - w jej mniemaniu jej blizny tylko dodawały jej piękna. Było to może dziwne stwierdzenie, jednak w głowie Jeziorka tak to właśnie wyglądało - piękna i delikatna uroda mistrzyni przeorana dowodami walki i wytrwałości, dowodami bronienia Klanu i rodziny. Aż dziwne, że Jezioro nie zauważyła ich wcześniej - być może była przejęta całą tą sytuacją z treningiem.
Poszła za Białą Burzą bez słowa, obserwując jej skoki przez tamę. Okej, chyba mogę to zrobić. Pomyślała, po czym wysunęła pazury przed pierwszym skokiem.
Skoczyła, podobnie jak mistrzyni zaczepiając się pazurami o drewno, nie zaskoczona wilgotnością i śliskością kłody. Utrzymywała ogon w powietrzu, by zachować równowagę i podążała za mistrzynią ostrożnie aczkolwiek odważnie - czuła się, jakby to był jej pierwszy, fizyczny test.
.............................................................● ● ●
...................................................................I think it's better when I'm overdramatic
.......................................................................I live in color, never monochromatic
.............................................................................Pop open champagne and I spin up a classic
................................................................................Let's go


.........................................................................» I'm comin' for the gold
.........................................................................» All eyes on me, let's go

................................................................................Let's go
.............................................................................Welcome to the show
.......................................................................All eyes on me, let's go
...................................................................LET'S GO!
» ---- » ---- »
LVL 3 120 / 200
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
10
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#13
⠀⠀⠀ - Brat Skrzącego Słowa - odparła - który z pewnością mógłby Ci trochę o nim opowiedzieć, jako że ja sama nie miałam z nim zbyt dużej styczności - dodała jeszcze, zachęcając Jeziorną Łapę do pozyskania informacji od innego kota, nawet jeśli był nim jej przyjaciel, przez co zadanie nie należało do szczególnie trudnych. Córka Świetlikowego Zagajnika musiała nauczyć się pewnej bardzo istotnej rzeczy, a mianowicie tego, aby wiedzę pozyskiwać ze wszelkich możliwych miejsc, nie tylko od mistrzyni, która podtyka ją pod nos. Nauczy się w ten sposób samodzielności oraz zaradności, a to bardzo duży krok do przodu, prosto w kierunku zostania jedną z najlepszych wojowniczek.
⠀⠀⠀Kiwnęła łbem swojej terminatorce, z widoczną aprobatą, kiedy znalazły się już na przeciwległym brzegu, skąd dalej ruszyły wzdłuż granicy z Klanem Gromu, kierując się prosto ku Czterem Dębom.
⠀ - Granicy nie dzielimy z Klanem Cienia, kotami potocznie zwanymi żabojadami, choć podobno za nimi nie przepadają, tak jak i nie wszyscy Rzeczniacy lubią ryby. Przywódczynią jest tam Płomykówkowa Gwiazda; w przypadku tego imienia pomyłki są normalne - wtrąciła - zastępczynią jest Krogulczy Szpon, natomiast medykiem Szczypiący Mróz, który nie ma terminatora i jest przez to tak samo lekkomyślny oraz krótkowzroczny jak Truskawkowy Gąszcz. - Kto wie czy pewnego dnia po prostu sobie nie zdechnie podczas zbierania ziółek, bo zaatakuje go jakiś dorosły borsuk. Kto wie, czy przypadkiem nie odejdzie na Srebrną Skórkę we śnie, tak zupełnie bez powodu. Kto wie, kto wie, a wtedy kto będzie odpowiednim i szybkim następcą? Nikt.
⠀ - Znam... jednego kota z Klanu Cienia, który jest jakkolwiek normalny i nazywa się on Pluskający Potok. Wszyscy pozostali, których spotkałam, mieli po kolei nie równo pod czaszką, tudzież zachowaniem bardziej przypominali kamień na bezdrożu, niż myślące stworzenie - przedstawiła Jeziornej Łapie swoje własne przemyślenia na ten temat. - W pamięci zapadł mi spory kocur o długim, szaroniebieskim futrze. Był brzydki jak noc, a mordę miał tak krzywą, że chyba sam Gwiezdny Klan nie mógłby na niego patrzeć. - Uznała, że taka informacja mogłaby się Jeziorku przydać, gdyby kiedyś planowała wypady w tamtejsze okolice. Dzięki temu będzie o choćby skrawek wiedzy mądrzejsza od niegdysiejszej Białej Burzy, która dała się zrobić w konia.
⠀ - ... a będąc już przy Gwiezdnym Klanie - zaczęła, kiedy powoli docierały do miejsca - czy Świetlikowy Zagajnik mówiła Ci coś na ten temat?
[Obrazek: m9ny7ej.png]
LVL 4 190 / 300
MedLVL 0 5 / 100
17
Siła
S
11
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#14
Zmarszczyła czoło, uświadamiając sobie, jak mało wie o rodzinie Skrzącego Słowa - ale być może dlatego, że głównie interesowała ją jego osoba. Nie pomyślała o tym, że jego rodzeństwo może się czymkolwiek wyróżniać czy też być podobne do niego. To dziwne - nigdy nie rozważać czegoś tak oczywistego. Wstyd Jeziorko, wstyd!
Kiwnęła głową. Zapyta go o to przy najbliższej okazji, o ile nie zapomni - kto wie, jaki będzie miała natłok myśli po treningu. O ile w ogóle jakiekolwiek myśli jej zostaną w głowie ze zmęczenia. Zrozumiała z tego jednak ogólną lekcję - warto mieć wiele źródeł, nie tylko to jedno i oczywiste. Tak, zdecydowanie musi rozmawiać więcej z innymi kotami - nie tylko ze Skrzącym.
Zadowolona, że udało jej się przejść pierwszy, nieoficjalny test, podniosła łebek, a widząc na pysku Mistrzyni aprobatę, uśmiechnęła się lekko. Taki znak wystarczał jej, by starać się jeszcze bardziej - jakkolwiek oznaka zadowolenia z jej postępów karmiła jej ambicję i sprawiała, że chciała więcej.
Pokiwała łebkiem, słuchając wywodu o Klanie Cienia, po czym, jak pewnie każdy terminator, przystąpiła do Próby Wymowy Imienia Płomykówkowej Gwiazdy.
- P... - zaczęła, jednak zatrzymała się już na początku i zmarszczyła pyszczek. Przetrawiła słowo w myślach raz jeszcze, po czym już pewniej powtórzyła - Płomykówkowa Gwiazda. Nic dziwnego, że pomyłki się zdarzają, można na tym połamać język. - powiedziała, kręcąc głową, zawiedziona. Kto był na tyle okrutny, żeby nadać jej takie imię? I kto, na litość Gwiezdnych, mianował ją na Zastępczynię, wiedząc, że stamtąd już tylko jedna droga do tego imienia?!
Znów zmarszczyła brwi, słuchając o Medyku.
- Z tego co widzę, to lekkomyślność wśród Medyków jest dosyć... powszechna... - powiedziała niechętnie. Ale to już nie jest ich problem. Chyba?
- Co w sytuacji, gdy Medyk umiera bez wytrenowanego ucznia? Jak Klan może poradzić sobie bez Medyka? - zapytała, wiedziona raczej ciekawością i niedowierzaniem, że prokrastynacja co do wyborów terminatorów jest taka popularna.
Nie mogła powstrzymać się od delikatnego uśmieszku, słuchając opisu tego niezwykłego kota - zwłaszcza, że Jeziorko przede wszystkim kierowała się oczami. Powiedziała cicho:
- Jestem pewna, że po tym opisie będę wiedziała który to jest, gdy go spotkam! - zachichotała cicho. Aczkolwiek - jeśli sami Gwiezdni nie mieli ochoty na niego patrzeć, to tym bardziej Jeziorko.
Gdy weszły na temat Gwiezdnego Klanu, Jezioro odezwała się:
- Owszem, mówiła, że koty kierujące się za życia Kodeksem, po śmierci trafiają do Gwiezdnego Klanu - na Srebrną Skórkę. I chyba wspominała też coś o nawiedzeniach... Ale nie jestem pewna czy dobrze to zrozumiałam. - powiedziała, wciąż lekko nie dowierzając w sam ten zamysł - no bo, jak ktoś jest martwy, to jest martwy. I tyle.
.............................................................● ● ●
...................................................................I think it's better when I'm overdramatic
.......................................................................I live in color, never monochromatic
.............................................................................Pop open champagne and I spin up a classic
................................................................................Let's go


.........................................................................» I'm comin' for the gold
.........................................................................» All eyes on me, let's go

................................................................................Let's go
.............................................................................Welcome to the show
.......................................................................All eyes on me, let's go
...................................................................LET'S GO!
» ---- » ---- »
LVL 3 120 / 200
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
10
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#15
⠀⠀⠀Jeziorna Łapa wysunęła słuszne założenie. Wszyscy medycy, jak z bata strzelił, byli lekkomyślni. Zdawać by się mogło, iże po śmierci poprzednika na ich oczy opadały czarne jak noc klapki, a ich gardziele zaciskały się w cynicznym egoizmie i poczuciu lepszości. W końcu to oni leczyli klan. To oni go ratowali. Byli lepsi. Mieli wiedzę, której nie posiadał nikt inny, toteż z jakiej racji mieliby się nią dzielić? Po co im terminator? Sami poradzą sobie lepiej, nieprawdaż? Bzdurne myślenie, którym zataczało się błędny okrąg, wiodący prosto donikąd.
⠀ - Wtedy terminatora medyka wybiera przywódca, a jego treningiem zajmuje się medyk z innego klanu - oznajmiła terminatorce, gasząc w ten sposób jej potencjalną ciekawość. - Niektóre z matek wiedzą w jaki sposób leczyć lekkie przeziębienia oraz płytkie rany, a przypadku tych cięższych najpewniej musielibyśmy prosić o pomoc inny klan. Zakładam, że padłoby na Wicher - dodała jeszcze, wskazując w jasny i klarowny sposób na to, jak mogliby sobie poradzić bez medyka. Byłoby ciężko, nie ma co ukrywać. Ba, ciężko to i tak za lekkie słowo, lecz jako ogół byli silni i niezłamani. Daliby sobie radę.
⠀ - Gwiezdni niekiedy schodzą ze Srebrnej Skórki, aby odwiedzić bliskich we snach. Tym jest właśnie nawiedzenie. Powody ku temu mogą być różne... na przykład zamknięcie niewyjaśnionych spraw, tudzież wsparcie po żałobie. Mnie nigdy nikt nie nawiedził, toteż są to tylko domysły. Przeciwieństwem Gwiezdnego Klanu jest miejsce zwane Ciemnym Lasem. Trafiają tam koty, które świadomie łamią kodeks i pomimo wiary w Gwiezdny Klan wyrzekły się kroczenia jego ścieżkami. Dusze kotów, które nie wierzą w istnienie Gwiezdnego Klanu, po prostu... przepadają. Tacy nie zaznają życia po śmierci. - Nie były to tematy, które lubiła wałkować kotom dookoła, toteż na tym postanowiła poprzestać. Wiara w Gwiezdny Klan była jej zdaniem czymś pobocznym i nie aż tak istotnym, jak lojalność wobec klanu i sumienne służenie mu. Kodeks natomiast nigdy nie kojarzył jej się z przodkami i ich przykazaniami, a z prostym, zwykłym i namacalnym regulaminem, podług którego musieli żyć, aby w klanie panował ład, spokój i harmonia.
⠀⠀⠀Na horyzoncie rozpościerało się już olbrzymie i majestatyczne drzewo, którego konar rozdzielał się na cztery równe części, symbolizujące każdy klan z osobna. Spojrzenie Zimna opadło na Jeziorną Łapę, kiedy poleciła jej, aby samotnie zbliżyła się do dębu i zasmakowała tamtejszych zapachów, rozdzielając je w głębokiej ciszy oraz milczeniu na poszczególne części, przypisane do różnych klanów. Zapach Gromu już znała, więc powinna go rozróżnić od tego, który należał do Cienia oraz Wichru. Zaczekała na powrót córki Świetlikowego Zagajnika i uniosła wyżej jedną z brwi.
⠀ - Czy wśród tamtejszych zapachów... dotarło do Ciebie coś charakterystycznego?
[Obrazek: m9ny7ej.png]
LVL 4 190 / 300
MedLVL 0 5 / 100
17
Siła
S
11
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości