Księżyce: 127 Mistrz: Kornikowy Konar Płeć: samiec Matka: Zachodzące Światło Ojciec: Kornikowy Konar
Podczas swojej nieobecności Mrozik zdążył sporo urosnąć. Jest wysokim kotem z typowymi cechami orientala - wydłuzony pysk i ogromne uszy. Sierść jest koloru czekoladowego, ale przez ciężkie warunki, w jakich znalazł się kocur przez ostatnie księżyce, straciła swój naturalny blask. Syn Zachód i Kornika jest kocurem o dość mocnej budowie, ale obecnie ma lekką niedowagę - sprawia to, że jego postać wygląda nieco karykaturalnie. Mrozik ma jasnozielone oczy i czekoladowy nos, ma też dodatkowy palec w każdej łapie.
Mrozik jest raczej spokojnym, nienarzucającym się kotem. Jest spotrzegawczy i potrafi szybko reagować na otaczający go świat - i chyba tylko to pozwoliło mu przetrwać kilka księżyców poza klanem. Samotne życie w ogóle niezbyt dobrze wpłynęło na młodego kocura. Wszystko było chaotyczne w porównaniu do życia w Klanie Rzeki. Gdy się urodził, świat wydawał mu się bardzo poukładany. Koty o konkretnych rangach spały w konkretnych legowiskach, a dni spędzone z matką i rodzeństwem były pewnego rodzaju cyklem. W klanie tylko niektóre koty zaburzały porządek, niepokojąc przy tym czekoladowego orientala. Żeby przetrwać w samotności musiał się trochę oswoić z chaosem. Porzucił swoje nierealne oczekiwania wobec świata i pogodził z faktem, że świat nie zawsze wygląda tak, jakby tego chciał sam czekoladowy kocur. Jest bardzo czujny, przez co zdarza mu się zbyt szybko wpadać w panikę. Lubi poznawać świat i zdobywać wiedzę - w życiu w dziczy najbardziej brakowało mu możliwości zapytania innych kotów o wiele kwestii.
Ognistopręga [GK] i inni nkt
W zasadzie był i zestresowany, i trochę zmęczony, ale był też dosyć podekscytowany wizją polowania z ojcem, i skoro już omówili wszystkie szczegóły na sucho, to szkoda byłoby tego nie wykorzystać w praktyce o tutaj, teraz, zaraz! - Spróbuję - odpowiedział więc i uśmiechnał się nieco niezgrabnie.
Spróbował przyjąć pozycję łowiecką najlepiej jak potrafił. Obniżone ciało, ogon na linii grzbietu. Pilnował, zeby brzuch nie dotykał podłoża. Dla upewnienia spojrzał jeszcze na Wojownika, i ruszył ostrożnie przed siebie. Starał się stawiać każdy krok najciszej jak mógł. Jednocześnie intesywnie się rozglądał, nasłuchiwał i szukał zapachu, który mógłby go naprowadzić na zwierzynę.
Księżyce: 110 Mistrz: Czerwony Mak / Cisowa Jagoda Płeć: kocur Matka: Czerwony Mak Ojciec: idk Partner: Zachód Trwałe urazy: długa, zlokalizowana na lewym boku, odznaczająca się pod krótkim futrem blizna po borsuczych pazurach; na przednich kończynach blade ślady po drucie; natomiast na końcu ogona swoje zęby odcisnął szczupak
Księżyce: 110 Mistrz: Czerwony Mak / Cisowa Jagoda Płeć: kocur Matka: Czerwony Mak Ojciec: idk Partner: Zachód Trwałe urazy: długa, zlokalizowana na lewym boku, odznaczająca się pod krótkim futrem blizna po borsuczych pazurach; na przednich kończynach blade ślady po drucie; natomiast na końcu ogona swoje zęby odcisnął szczupak
Wyrósł na wysokiego i masywnego kocura. Zaczął nawet ogarniać swoje przerośnięte gabaryty i chociaż nadal porusza się flejowato i nie raz zdarzy mu się potknąć, czy zaszurać łapami, kiedy zepnie się w sobie, jest w stanie chyżo biegać czy skutecznie się skradać. Zwykle garbi plecy, chowając głowę między szerokimi barkami i łypie spod byka ślepiami, wybarwionymi na jaskrawą - jak u Czerwonego Maku - pomarańcz. Od koniuszka ogona, aż po nos jest czarny jak węgiel. Futerko ma krótkie, zazwyczaj rozczochrane i brudne, bo szkoda mu czasu na takie szczegóły jak jego układanie. Przez całe swoje dzieciństwo nie wymawiał "r" i nadal mu się zdarza zapomnieć o tej niepotrzebnej spółgłosce, zwłaszcza, gdy włączy tryb pospieszny w mówieniu.
Rozwój emocjonalny Konika zakończył się dawno temu, jeszcze zanim na dobre się rozpędził. To duży (no dobra, BARDZO duży) dzieciak. Księżyce przeżyte samodzielnie poza Klanem dodały mu co prawda trochę powagi i zapobiegliwości, ale co gorsza, również pewności siebie i buty. Nie do końca wprawnie ocenia swoje dobre i słabe strony, a należy zaznaczyć, że jest nieuleczalnym fajtłapą, a do tego zapominalskim roztrzepańcem. Mówi zdecydowanie szybciej niż myśli i bywa bezczelnie bezpośredni. Z kontrolą emocji jest również na bakier i niewiele mu trzeba by się zezłościć, czy rozbawić, ale znacznie więcej by posmutnieć, bo w ogólnym rozrachunku to bardzo pozytywny gość.
Wojownik skinął mu potwierdzająco głową i Mrozik wyruszył na polowanie. Początkowo okolica nie oferowała mu za wiele okazji do praktyki, ale jak to na treningach bywa, nie czekał zbyt długo, aż w polu widzenia mignęła mu ruda kita wiewiórki. Zwierze było na ziemi, poszukując wśród niewysokiej trawy zapasów na zimę. Tak się tym zaabsorbowało, że nie zdało sobie jeszcze sprawy z obecności dwóch kotów.
Itookmylove,Itookitdown ClimbedamountainandIturnedaround AndIsawmyreflectioninthesnowcoveredhills 'Tilthelandslidebroughtitdown Oh, mirror in the sky
Księżyce: 127 Mistrz: Kornikowy Konar Płeć: samiec Matka: Zachodzące Światło Ojciec: Kornikowy Konar
Podczas swojej nieobecności Mrozik zdążył sporo urosnąć. Jest wysokim kotem z typowymi cechami orientala - wydłuzony pysk i ogromne uszy. Sierść jest koloru czekoladowego, ale przez ciężkie warunki, w jakich znalazł się kocur przez ostatnie księżyce, straciła swój naturalny blask. Syn Zachód i Kornika jest kocurem o dość mocnej budowie, ale obecnie ma lekką niedowagę - sprawia to, że jego postać wygląda nieco karykaturalnie. Mrozik ma jasnozielone oczy i czekoladowy nos, ma też dodatkowy palec w każdej łapie.
Mrozik jest raczej spokojnym, nienarzucającym się kotem. Jest spotrzegawczy i potrafi szybko reagować na otaczający go świat - i chyba tylko to pozwoliło mu przetrwać kilka księżyców poza klanem. Samotne życie w ogóle niezbyt dobrze wpłynęło na młodego kocura. Wszystko było chaotyczne w porównaniu do życia w Klanie Rzeki. Gdy się urodził, świat wydawał mu się bardzo poukładany. Koty o konkretnych rangach spały w konkretnych legowiskach, a dni spędzone z matką i rodzeństwem były pewnego rodzaju cyklem. W klanie tylko niektóre koty zaburzały porządek, niepokojąc przy tym czekoladowego orientala. Żeby przetrwać w samotności musiał się trochę oswoić z chaosem. Porzucił swoje nierealne oczekiwania wobec świata i pogodził z faktem, że świat nie zawsze wygląda tak, jakby tego chciał sam czekoladowy kocur. Jest bardzo czujny, przez co zdarza mu się zbyt szybko wpadać w panikę. Lubi poznawać świat i zdobywać wiedzę - w życiu w dziczy najbardziej brakowało mu możliwości zapytania innych kotów o wiele kwestii.
Ognistopręga [GK] i inni nkt
Już miał się zniechęcić, już miał się poddawać, ale dostrzegł w końcu rudy ogon wiewiórki. Upewnił się, że idzie pod wiatr i ruszył w stronę zwierzęcia. Szedł na nisko ugiętych łapach, pilnując by nie zdradzała go pozycja ogona ani głowy, oraz aby nie szurać brzuchem po ziemi. Starał się stawiać kroki najciszej jak potrafił, chociaż wątpił czy wychodziło mu to dobrze. Serce biło mu szybciej i jakby głośniej - aż trochę się zmartwił, czy to czasami nie jest słyszalne na zewnątrz i czy nie spłoszy mu potencjalnej zdobyczy... Nie poddawał się jednak i gdy zbliżył się do wiewiórki, wybił się z tylnych łap i skoczył w jej stronę. Miał nadzieję, że siłą rozpędu i łap uda się ją przyszpilić do ziemi.
Księżyce: 110 Mistrz: Czerwony Mak / Cisowa Jagoda Płeć: kocur Matka: Czerwony Mak Ojciec: idk Partner: Zachód Trwałe urazy: długa, zlokalizowana na lewym boku, odznaczająca się pod krótkim futrem blizna po borsuczych pazurach; na przednich kończynach blade ślady po drucie; natomiast na końcu ogona swoje zęby odcisnął szczupak
Księżyce: 110 Mistrz: Czerwony Mak / Cisowa Jagoda Płeć: kocur Matka: Czerwony Mak Ojciec: idk Partner: Zachód Trwałe urazy: długa, zlokalizowana na lewym boku, odznaczająca się pod krótkim futrem blizna po borsuczych pazurach; na przednich kończynach blade ślady po drucie; natomiast na końcu ogona swoje zęby odcisnął szczupak
Wyrósł na wysokiego i masywnego kocura. Zaczął nawet ogarniać swoje przerośnięte gabaryty i chociaż nadal porusza się flejowato i nie raz zdarzy mu się potknąć, czy zaszurać łapami, kiedy zepnie się w sobie, jest w stanie chyżo biegać czy skutecznie się skradać. Zwykle garbi plecy, chowając głowę między szerokimi barkami i łypie spod byka ślepiami, wybarwionymi na jaskrawą - jak u Czerwonego Maku - pomarańcz. Od koniuszka ogona, aż po nos jest czarny jak węgiel. Futerko ma krótkie, zazwyczaj rozczochrane i brudne, bo szkoda mu czasu na takie szczegóły jak jego układanie. Przez całe swoje dzieciństwo nie wymawiał "r" i nadal mu się zdarza zapomnieć o tej niepotrzebnej spółgłosce, zwłaszcza, gdy włączy tryb pospieszny w mówieniu.
Rozwój emocjonalny Konika zakończył się dawno temu, jeszcze zanim na dobre się rozpędził. To duży (no dobra, BARDZO duży) dzieciak. Księżyce przeżyte samodzielnie poza Klanem dodały mu co prawda trochę powagi i zapobiegliwości, ale co gorsza, również pewności siebie i buty. Nie do końca wprawnie ocenia swoje dobre i słabe strony, a należy zaznaczyć, że jest nieuleczalnym fajtłapą, a do tego zapominalskim roztrzepańcem. Mówi zdecydowanie szybciej niż myśli i bywa bezczelnie bezpośredni. Z kontrolą emocji jest również na bakier i niewiele mu trzeba by się zezłościć, czy rozbawić, ale znacznie więcej by posmutnieć, bo w ogólnym rozrachunku to bardzo pozytywny gość.
Czasem tak bywa, że niedostatki techniki są nadrabiane przez szczęście. Tak było w tym wypadku. Mrozik nie należał do wytrawnych łowców, w końcu dopiero co nabył wiedzę jak robić to poprawnie, ale wiewiórka tak intensywnie zajmowała się swoimi sprawami, że zorientowała się w niebezpieczeństwie, kiedy było już za późno na ucieczkę. Pazury terminatora zacisnęły się na jej ciele i tak zakończyła swój żywot.
Itookmylove,Itookitdown ClimbedamountainandIturnedaround AndIsawmyreflectioninthesnowcoveredhills 'Tilthelandslidebroughtitdown Oh, mirror in the sky
Księżyce: 127 Mistrz: Kornikowy Konar Płeć: samiec Matka: Zachodzące Światło Ojciec: Kornikowy Konar
Podczas swojej nieobecności Mrozik zdążył sporo urosnąć. Jest wysokim kotem z typowymi cechami orientala - wydłuzony pysk i ogromne uszy. Sierść jest koloru czekoladowego, ale przez ciężkie warunki, w jakich znalazł się kocur przez ostatnie księżyce, straciła swój naturalny blask. Syn Zachód i Kornika jest kocurem o dość mocnej budowie, ale obecnie ma lekką niedowagę - sprawia to, że jego postać wygląda nieco karykaturalnie. Mrozik ma jasnozielone oczy i czekoladowy nos, ma też dodatkowy palec w każdej łapie.
Mrozik jest raczej spokojnym, nienarzucającym się kotem. Jest spotrzegawczy i potrafi szybko reagować na otaczający go świat - i chyba tylko to pozwoliło mu przetrwać kilka księżyców poza klanem. Samotne życie w ogóle niezbyt dobrze wpłynęło na młodego kocura. Wszystko było chaotyczne w porównaniu do życia w Klanie Rzeki. Gdy się urodził, świat wydawał mu się bardzo poukładany. Koty o konkretnych rangach spały w konkretnych legowiskach, a dni spędzone z matką i rodzeństwem były pewnego rodzaju cyklem. W klanie tylko niektóre koty zaburzały porządek, niepokojąc przy tym czekoladowego orientala. Żeby przetrwać w samotności musiał się trochę oswoić z chaosem. Porzucił swoje nierealne oczekiwania wobec świata i pogodził z faktem, że świat nie zawsze wygląda tak, jakby tego chciał sam czekoladowy kocur. Jest bardzo czujny, przez co zdarza mu się zbyt szybko wpadać w panikę. Lubi poznawać świat i zdobywać wiedzę - w życiu w dziczy najbardziej brakowało mu możliwości zapytania innych kotów o wiele kwestii.
Ognistopręga [GK] i inni nkt
Gdy poczuł, że wiewiórka przestaje się ruszać pod jego łapami, odwrócił od niej głowę szukając wzrokiem Kornikowego Konara. - Załpałem, udało się! - zawołał do niego wesoło. Nie dało się ukryć, że taki sukces bardzo go ucieszył i podbudował jego pewność siebie. Wzrosła mu też motywacja do nauki - aż nie mógł się doczekać, czego jeszcze nauczy się od swojego Mistrza na kolejnych treningach!
Księżyce: 110 Mistrz: Czerwony Mak / Cisowa Jagoda Płeć: kocur Matka: Czerwony Mak Ojciec: idk Partner: Zachód Trwałe urazy: długa, zlokalizowana na lewym boku, odznaczająca się pod krótkim futrem blizna po borsuczych pazurach; na przednich kończynach blade ślady po drucie; natomiast na końcu ogona swoje zęby odcisnął szczupak
Księżyce: 110 Mistrz: Czerwony Mak / Cisowa Jagoda Płeć: kocur Matka: Czerwony Mak Ojciec: idk Partner: Zachód Trwałe urazy: długa, zlokalizowana na lewym boku, odznaczająca się pod krótkim futrem blizna po borsuczych pazurach; na przednich kończynach blade ślady po drucie; natomiast na końcu ogona swoje zęby odcisnął szczupak
Wyrósł na wysokiego i masywnego kocura. Zaczął nawet ogarniać swoje przerośnięte gabaryty i chociaż nadal porusza się flejowato i nie raz zdarzy mu się potknąć, czy zaszurać łapami, kiedy zepnie się w sobie, jest w stanie chyżo biegać czy skutecznie się skradać. Zwykle garbi plecy, chowając głowę między szerokimi barkami i łypie spod byka ślepiami, wybarwionymi na jaskrawą - jak u Czerwonego Maku - pomarańcz. Od koniuszka ogona, aż po nos jest czarny jak węgiel. Futerko ma krótkie, zazwyczaj rozczochrane i brudne, bo szkoda mu czasu na takie szczegóły jak jego układanie. Przez całe swoje dzieciństwo nie wymawiał "r" i nadal mu się zdarza zapomnieć o tej niepotrzebnej spółgłosce, zwłaszcza, gdy włączy tryb pospieszny w mówieniu.
Rozwój emocjonalny Konika zakończył się dawno temu, jeszcze zanim na dobre się rozpędził. To duży (no dobra, BARDZO duży) dzieciak. Księżyce przeżyte samodzielnie poza Klanem dodały mu co prawda trochę powagi i zapobiegliwości, ale co gorsza, również pewności siebie i buty. Nie do końca wprawnie ocenia swoje dobre i słabe strony, a należy zaznaczyć, że jest nieuleczalnym fajtłapą, a do tego zapominalskim roztrzepańcem. Mówi zdecydowanie szybciej niż myśli i bywa bezczelnie bezpośredni. Z kontrolą emocji jest również na bakier i niewiele mu trzeba by się zezłościć, czy rozbawić, ale znacznie więcej by posmutnieć, bo w ogólnym rozrachunku to bardzo pozytywny gość.
- Świetna robota, Mrozik! - Pochwalił entuzjastycznie syna, z emocji używając jego kocięcego imienia. Cieszyły go sukcesy terminatorów, tym bardziej radowały go postępy dzieci, więc w tym momencie nastąpiło skumulowanie uczuć. Uśmiechnął się szeroko do kocura. - Myślę, że damy już spokój na dzisiaj, żeby nie przedobrzyć, co? Będziemy to jeszcze na spokojnie trenować, aż będziesz mógł polować z zamkniętymi oczami... Nie dosłownie, ha ha. - Wyszczerzył zęby i jeżeli Mróz nie zgłaszał żadnych sprzeciwów, pokierował go w stronę obozu.
***
Pora Opadających Liści dawała się we znaki deszczem i chłodem. Kornik musiał przyznać, że z niechęcią opuszczał obóz i suche legowisko. Czy to już były oznaki starości? Niewykluczone. Jednak nie chciał zaniedbywać treningu Mroza, więc starał się upatrywać przebłyski lepszej pogody, ale generalnie i bez tego zjawiał się na Kocim Grzbiecie. Tym razem w powietrzu wisiała nieprzyjemna mżawka, ale wojownik miał w planach aktywne zajęcia, więc liczył na to, że razem z synem nie zdążą zmarznąć.
- Powiedz mi, czy walczyłeś już kiedyś z innym kotem? - Zagaił terminatora, gdy ten do niego dołączył.
Itookmylove,Itookitdown ClimbedamountainandIturnedaround AndIsawmyreflectioninthesnowcoveredhills 'Tilthelandslidebroughtitdown Oh, mirror in the sky
Księżyce: 127 Mistrz: Kornikowy Konar Płeć: samiec Matka: Zachodzące Światło Ojciec: Kornikowy Konar
Podczas swojej nieobecności Mrozik zdążył sporo urosnąć. Jest wysokim kotem z typowymi cechami orientala - wydłuzony pysk i ogromne uszy. Sierść jest koloru czekoladowego, ale przez ciężkie warunki, w jakich znalazł się kocur przez ostatnie księżyce, straciła swój naturalny blask. Syn Zachód i Kornika jest kocurem o dość mocnej budowie, ale obecnie ma lekką niedowagę - sprawia to, że jego postać wygląda nieco karykaturalnie. Mrozik ma jasnozielone oczy i czekoladowy nos, ma też dodatkowy palec w każdej łapie.
Mrozik jest raczej spokojnym, nienarzucającym się kotem. Jest spotrzegawczy i potrafi szybko reagować na otaczający go świat - i chyba tylko to pozwoliło mu przetrwać kilka księżyców poza klanem. Samotne życie w ogóle niezbyt dobrze wpłynęło na młodego kocura. Wszystko było chaotyczne w porównaniu do życia w Klanie Rzeki. Gdy się urodził, świat wydawał mu się bardzo poukładany. Koty o konkretnych rangach spały w konkretnych legowiskach, a dni spędzone z matką i rodzeństwem były pewnego rodzaju cyklem. W klanie tylko niektóre koty zaburzały porządek, niepokojąc przy tym czekoladowego orientala. Żeby przetrwać w samotności musiał się trochę oswoić z chaosem. Porzucił swoje nierealne oczekiwania wobec świata i pogodził z faktem, że świat nie zawsze wygląda tak, jakby tego chciał sam czekoladowy kocur. Jest bardzo czujny, przez co zdarza mu się zbyt szybko wpadać w panikę. Lubi poznawać świat i zdobywać wiedzę - w życiu w dziczy najbardziej brakowało mu możliwości zapytania innych kotów o wiele kwestii.
Ognistopręga [GK] i inni nkt
Bycie krótkowłosym ma swoje wady i zalety. Na pewno jednak nie pomaga w utrzymaniu ciepła przy deszczu i wietrze. Jednak pogoda czy niepogoda - trening trzeba odbyć, w końcu wojownika też żadna pogoda nie zwolni z obowiązków. Ciężko było się zebrać na trening, ale zanim Mroźna Łapa dotarł na Koci Grzbiet, zdążył się trochę rozgrzać. Może nie będzie więc tak źle?
- Nie... nie zdarzyło mi się - odparł, a jego głos był cichszy niż zazwyczaj. Czy powinien się tego wstydzić? Nigdy nie był skory do walki i nadmiernej przemocy, ale może w takim wieku powinien mieć już więcej doświadczenia? Spojrzał pytająco na ojca.
Księżyce: 80 Mistrz: Szafirkowy Pyłek Płeć: Kocur Matka: Owocowa Gałązka[*] Ojciec: Łopianowy Korzeń[*] Partner: A zapraszam Trwałe urazy: rozcięte prawe ucho, ślady kłów na karku po ataku lisa - częściowo ukryte pod sierścią
Księżyce: 80 Mistrz: Szafirkowy Pyłek Płeć: Kocur Matka: Owocowa Gałązka[*] Ojciec: Łopianowy Korzeń[*] Partner: A zapraszam Trwałe urazy: rozcięte prawe ucho, ślady kłów na karku po ataku lisa - częściowo ukryte pod sierścią
Pierwiosnek to stosunkowo wysoki kocur, o długim lśniącym futerku, któro jest kremowo -białe. Krem ulokował się na głowie, plecach, a także ogonie kocurka. Biel natomiast jako dominująca część jego urody obejmuje go niemalże całego. Pierwiosnek niczym kopia Owocowej Gałązki może pochwalić się dwukolorowymi ślepiami. Jedno jest barwy żywego bursztynu, drugie zaś zimnego błękitu.
Nie jest to już pulchny kociak, wyrósł z tego okresu, ale księżyce w lecznicy sprawiły, że nie miał szczęścia zbyt częstego ćwiczenia mięśni, w przeciwieństwie do swoich rówieśników, także pomimo swojego wieku nie ma jak pochwalić się muskulaturą. Z biegam czasu jednak ma się to zmienić, tak sobie postanowił.
Cierpliwy, uprzejmy, skory do pomocy, uparty, spokojny, ułożony. Rodzina jest dla niego najważniejsza. Super sąsiad, a co ważniejsze synalek mamusi.
Więcej informacji w KP.
Szedł wraz z Mroźną Łapą w stronę Kociego Grzbietu. Kocur był od niego starszy, jednak nie była to pierwsza taka sytuacja w jego przypadku. Lubił kocura, więc może nie będzie tak źle. Z Zawilcowym Gajem jakoś się dogadali. Chociaż sam fakt, że się znali dodawał trochę do niezręczności. Podejrzewał też, że nie był istnym pocieszeniem po takim mistrzu, jakim był Kornikowy Konar. Wypuścił chłodny dymek z pyszczka, chyba powinien przełamać pierwsze lody związane z ich treningiem. - Wiesz, jesteś ode mnie starszy, nie widzę więc powodu, dla którego mielibyśmy traktować się jak mistrz-terminator. Oczywiście szacunek jest niezbędny, ale wiesz, możemy przecież uznać to za wspólną naukę. Tak po znajomości. -Zaczął. Mimowolnie poczuł jak łapie go skórcz pod sierścią. Miał wrażenie, że jego starania czynią z tego wszystkiego jeszcze bardziej niezręcznie wydarzenie. Nie mógł jednak się z tego wycofać, co zostało powiedziane to się nie odstanie.- Na samym początku treningu powiedziałem Zawilcowemu Gajowi, że może się do mnie zwracać Pierwiosnek, więc jakby ci to odpowiadało to nie widzę problemu, żebyś ty nie mógł. -Nie powiedział o specjalnym przezwisku, któro wymyślił szaro-biały kocur. Skala niezręczności wybiła by poza swój limit, a co więcej uważał, że było to specjalne przezwisko, tylko dla Zawilca. W innych pyskach brzmiałoby dziwnie.
Księżyce: 127 Mistrz: Kornikowy Konar Płeć: samiec Matka: Zachodzące Światło Ojciec: Kornikowy Konar
Podczas swojej nieobecności Mrozik zdążył sporo urosnąć. Jest wysokim kotem z typowymi cechami orientala - wydłuzony pysk i ogromne uszy. Sierść jest koloru czekoladowego, ale przez ciężkie warunki, w jakich znalazł się kocur przez ostatnie księżyce, straciła swój naturalny blask. Syn Zachód i Kornika jest kocurem o dość mocnej budowie, ale obecnie ma lekką niedowagę - sprawia to, że jego postać wygląda nieco karykaturalnie. Mrozik ma jasnozielone oczy i czekoladowy nos, ma też dodatkowy palec w każdej łapie.
Mrozik jest raczej spokojnym, nienarzucającym się kotem. Jest spotrzegawczy i potrafi szybko reagować na otaczający go świat - i chyba tylko to pozwoliło mu przetrwać kilka księżyców poza klanem. Samotne życie w ogóle niezbyt dobrze wpłynęło na młodego kocura. Wszystko było chaotyczne w porównaniu do życia w Klanie Rzeki. Gdy się urodził, świat wydawał mu się bardzo poukładany. Koty o konkretnych rangach spały w konkretnych legowiskach, a dni spędzone z matką i rodzeństwem były pewnego rodzaju cyklem. W klanie tylko niektóre koty zaburzały porządek, niepokojąc przy tym czekoladowego orientala. Żeby przetrwać w samotności musiał się trochę oswoić z chaosem. Porzucił swoje nierealne oczekiwania wobec świata i pogodził z faktem, że świat nie zawsze wygląda tak, jakby tego chciał sam czekoladowy kocur. Jest bardzo czujny, przez co zdarza mu się zbyt szybko wpadać w panikę. Lubi poznawać świat i zdobywać wiedzę - w życiu w dziczy najbardziej brakowało mu możliwości zapytania innych kotów o wiele kwestii.
Ognistopręga [GK] i inni nkt
Mroźna Łapa nie należał do najbardziej społecznych kotów. W wielu sytuacjach czuł się mocno niezręcznie. Życie jednak chyba lubiło stawiać mu wyzwania i wywlekać ze strefy komfortu niemalże siłą. Tym razem jego Mistrzem został... młodszy od niego kocur, w dodatku nie jakiś niezbyt-znajomy Rzeczniak, a Pierwiosnkowy Przesmyk, z którym dość dobrze się znali...
- Jasne, nie ma problemu - odpowiedział na słowa kocura. Głos Mrozika dalej był mocno zachrypnięty. Syn Łopianowego Korzenia bardzo starał się wybrnąć z nietypowej sytuacji, w której się znaleźli. Rozwiązania proponowane przez niego wydały się czekoladowemu bardzo rozsądne. Kocur był w tym wszystkim bardzo uprzejmy, ale mimo wszystko atmosfera była bardzo dziwna. Niekomfortowa.
- Polować już potrafię, chociaż jak sam wiesz, nie zawsze mi wychodzi - chciał coś powiedzieć, żeby nie nastała niezręczna cisza. Uśmiechnął się lekko do kocura - akurat tego dnia żadnemu z nich nie dopisało szczęście. Dochodzili do Kociego Grzbietu i syn Kornikowego Konara miał nadzieję, że jak zajmą się kolejnym punktem treningu, to trochę zapomną o dyskomforcie.
Księżyce: 80 Mistrz: Szafirkowy Pyłek Płeć: Kocur Matka: Owocowa Gałązka[*] Ojciec: Łopianowy Korzeń[*] Partner: A zapraszam Trwałe urazy: rozcięte prawe ucho, ślady kłów na karku po ataku lisa - częściowo ukryte pod sierścią
Księżyce: 80 Mistrz: Szafirkowy Pyłek Płeć: Kocur Matka: Owocowa Gałązka[*] Ojciec: Łopianowy Korzeń[*] Partner: A zapraszam Trwałe urazy: rozcięte prawe ucho, ślady kłów na karku po ataku lisa - częściowo ukryte pod sierścią
Pierwiosnek to stosunkowo wysoki kocur, o długim lśniącym futerku, któro jest kremowo -białe. Krem ulokował się na głowie, plecach, a także ogonie kocurka. Biel natomiast jako dominująca część jego urody obejmuje go niemalże całego. Pierwiosnek niczym kopia Owocowej Gałązki może pochwalić się dwukolorowymi ślepiami. Jedno jest barwy żywego bursztynu, drugie zaś zimnego błękitu.
Nie jest to już pulchny kociak, wyrósł z tego okresu, ale księżyce w lecznicy sprawiły, że nie miał szczęścia zbyt częstego ćwiczenia mięśni, w przeciwieństwie do swoich rówieśników, także pomimo swojego wieku nie ma jak pochwalić się muskulaturą. Z biegam czasu jednak ma się to zmienić, tak sobie postanowił.
Cierpliwy, uprzejmy, skory do pomocy, uparty, spokojny, ułożony. Rodzina jest dla niego najważniejsza. Super sąsiad, a co ważniejsze synalek mamusi.
Więcej informacji w KP.
Troszeczkę mu ulżyło, kiedy otrzymał taką prostą odpowiedź. Co prawda nie była ona entuzjastyczna, ale kocur przynajmniej nie brzmiał na spiętego całą sytuacją. Albo przynajmniej dobrze się z tym krył. Dobry i ten scenariusz, bo atmosfera była tak dziwna, że można by było ją pazurem ciąć.
Zastrzygł uchem na słowa kocura, a na jego pyszczku pojawił się uśmiech. Znikł on jednak tak szybko jak się pojawił.- Mi też nie szło wtedy zbyt dobrze, a też podobno to potrafię. -Polowanie było nieudane, ale przynajmniej zgarnęli koszyk, który został przyjęty przez Rybołówi Lot z wdzięcznością. Słyszał, że zrobiła z niego legowisko dla chorych. Byli coraz bliżej Kociego Grzbietu, toteż tym razem Pierwiosnek postanowił przerwać ciszę.- Skoro umiesz polować to co powiesz na to, żeby dzisiaj poćwiczyć walkę? -Zaproponował. Nie przepadała za tym konkretnym punktem w treningach, ale tak przynajmniej będą mieli czym się zająć, i być może niezręczna atmosfera odejdzie w zapomnienie chociaż na tą chwilę.
Księżyce: 127 Mistrz: Kornikowy Konar Płeć: samiec Matka: Zachodzące Światło Ojciec: Kornikowy Konar
Podczas swojej nieobecności Mrozik zdążył sporo urosnąć. Jest wysokim kotem z typowymi cechami orientala - wydłuzony pysk i ogromne uszy. Sierść jest koloru czekoladowego, ale przez ciężkie warunki, w jakich znalazł się kocur przez ostatnie księżyce, straciła swój naturalny blask. Syn Zachód i Kornika jest kocurem o dość mocnej budowie, ale obecnie ma lekką niedowagę - sprawia to, że jego postać wygląda nieco karykaturalnie. Mrozik ma jasnozielone oczy i czekoladowy nos, ma też dodatkowy palec w każdej łapie.
Mrozik jest raczej spokojnym, nienarzucającym się kotem. Jest spotrzegawczy i potrafi szybko reagować na otaczający go świat - i chyba tylko to pozwoliło mu przetrwać kilka księżyców poza klanem. Samotne życie w ogóle niezbyt dobrze wpłynęło na młodego kocura. Wszystko było chaotyczne w porównaniu do życia w Klanie Rzeki. Gdy się urodził, świat wydawał mu się bardzo poukładany. Koty o konkretnych rangach spały w konkretnych legowiskach, a dni spędzone z matką i rodzeństwem były pewnego rodzaju cyklem. W klanie tylko niektóre koty zaburzały porządek, niepokojąc przy tym czekoladowego orientala. Żeby przetrwać w samotności musiał się trochę oswoić z chaosem. Porzucił swoje nierealne oczekiwania wobec świata i pogodził z faktem, że świat nie zawsze wygląda tak, jakby tego chciał sam czekoladowy kocur. Jest bardzo czujny, przez co zdarza mu się zbyt szybko wpadać w panikę. Lubi poznawać świat i zdobywać wiedzę - w życiu w dziczy najbardziej brakowało mu możliwości zapytania innych kotów o wiele kwestii.
Ognistopręga [GK] i inni nkt
- Możemy - odpowiedział krótko, ale dość entuzjastycznie na pytanie kocura. Był zadowolony, że w końcu przeszli do jakiegoś planu działania. Czekoladowy miał nadzieję, że dzięki temu pozostawią za sobą wszelkie niezręczne cisze i dziwne wymiany zdań. Z poprzednim Mistrzem nie udało się w końcu poćwiczyć walki, więc tym bardziej przyda się przeszkolenie. Syn Zachodzącego Światła nie był skory do walki; ba, najchętniej unikałby wszystkich konfliktów. Wiedział jednak, że może się zdarzyć sytuacja, w której będzie musiał walczyć w obronie własnej lub w obronie klanu. Czekał więc na wskazówki od Pierwiosnka i był gotowy próbować, mając tylko cichą nadzieję, że nie pójdzie mu bardzo źle...
Księżyce: 80 Mistrz: Szafirkowy Pyłek Płeć: Kocur Matka: Owocowa Gałązka[*] Ojciec: Łopianowy Korzeń[*] Partner: A zapraszam Trwałe urazy: rozcięte prawe ucho, ślady kłów na karku po ataku lisa - częściowo ukryte pod sierścią
Księżyce: 80 Mistrz: Szafirkowy Pyłek Płeć: Kocur Matka: Owocowa Gałązka[*] Ojciec: Łopianowy Korzeń[*] Partner: A zapraszam Trwałe urazy: rozcięte prawe ucho, ślady kłów na karku po ataku lisa - częściowo ukryte pod sierścią
Pierwiosnek to stosunkowo wysoki kocur, o długim lśniącym futerku, któro jest kremowo -białe. Krem ulokował się na głowie, plecach, a także ogonie kocurka. Biel natomiast jako dominująca część jego urody obejmuje go niemalże całego. Pierwiosnek niczym kopia Owocowej Gałązki może pochwalić się dwukolorowymi ślepiami. Jedno jest barwy żywego bursztynu, drugie zaś zimnego błękitu.
Nie jest to już pulchny kociak, wyrósł z tego okresu, ale księżyce w lecznicy sprawiły, że nie miał szczęścia zbyt częstego ćwiczenia mięśni, w przeciwieństwie do swoich rówieśników, także pomimo swojego wieku nie ma jak pochwalić się muskulaturą. Z biegam czasu jednak ma się to zmienić, tak sobie postanowił.
Cierpliwy, uprzejmy, skory do pomocy, uparty, spokojny, ułożony. Rodzina jest dla niego najważniejsza. Super sąsiad, a co ważniejsze synalek mamusi.
Więcej informacji w KP.
Ucieszony z entuzjastycznej odpowiedzi poprowadził na sam Koci Grzbiet. Będąc na miejscu usadowił się na wolnej od śniegu przestrzeni, szczelnie owijając łapy puchatym ogonem. Pora Nagich Drzew nie rozpieszczała mieszkańców lasu. Rzucił przyjaznym spojrzeniem na Mroźną Łapę. - Więc wiesz coś na temat walki, co powinno się robić, albo może już miałeś okazję stoczyć z kimś sparing? -Nie wspominał o prawdziwej potyczce, bo miał nadzieję, że czekoladowy kocur nie miał tego pecha, żeby w takowej uczestniczyć.
Księżyce: 127 Mistrz: Kornikowy Konar Płeć: samiec Matka: Zachodzące Światło Ojciec: Kornikowy Konar
Podczas swojej nieobecności Mrozik zdążył sporo urosnąć. Jest wysokim kotem z typowymi cechami orientala - wydłuzony pysk i ogromne uszy. Sierść jest koloru czekoladowego, ale przez ciężkie warunki, w jakich znalazł się kocur przez ostatnie księżyce, straciła swój naturalny blask. Syn Zachód i Kornika jest kocurem o dość mocnej budowie, ale obecnie ma lekką niedowagę - sprawia to, że jego postać wygląda nieco karykaturalnie. Mrozik ma jasnozielone oczy i czekoladowy nos, ma też dodatkowy palec w każdej łapie.
Mrozik jest raczej spokojnym, nienarzucającym się kotem. Jest spotrzegawczy i potrafi szybko reagować na otaczający go świat - i chyba tylko to pozwoliło mu przetrwać kilka księżyców poza klanem. Samotne życie w ogóle niezbyt dobrze wpłynęło na młodego kocura. Wszystko było chaotyczne w porównaniu do życia w Klanie Rzeki. Gdy się urodził, świat wydawał mu się bardzo poukładany. Koty o konkretnych rangach spały w konkretnych legowiskach, a dni spędzone z matką i rodzeństwem były pewnego rodzaju cyklem. W klanie tylko niektóre koty zaburzały porządek, niepokojąc przy tym czekoladowego orientala. Żeby przetrwać w samotności musiał się trochę oswoić z chaosem. Porzucił swoje nierealne oczekiwania wobec świata i pogodził z faktem, że świat nie zawsze wygląda tak, jakby tego chciał sam czekoladowy kocur. Jest bardzo czujny, przez co zdarza mu się zbyt szybko wpadać w panikę. Lubi poznawać świat i zdobywać wiedzę - w życiu w dziczy najbardziej brakowało mu możliwości zapytania innych kotów o wiele kwestii.
Ognistopręga [GK] i inni nkt
Gdy dotarli na Koci Grzbiet, Mrozik pomyślał sobie, że jednak lepiej zaczynać od walki. Być może się upokorzy swoim brakiem umiejętności - ale przynajmniej się rozgrzeje. W przeciwieństwie do Mistrza, orientalny kocur nie usiadł - zimne podłoże zdecydowanie nie zachęcało do tego. Pozostał więc w pozycji stojącej.
- Nie miałem okazji - odparł dość nieśmiało, mówiąc trochę ciszej niż przed chwilą. - Wydaje mi się, że trzeba wykorzystywać swoje dobre strony i uważać na słabe... Być może lepiej wyszłyby mi uniki niż ataki - bo przecież żyjąc poza Klanem głównie na tym polegałem - na ucieczce. Nie była to jednak chłodna kalkulacja swoich możliwości, a po prostu instynkt, walka o przetrwanie... Jednak i z tego syn Kornikowego Konara wyniósł jakąs lekcję. Wiedział, że potrafi dość szybko zerwać się z jednego miejsca i przemieścić w inne, potrafił też szybko zmieniać kierunki poruszania się. Spojrzał na Pierswiosnka pytająco, mając nadzieję, ze w jego słowach było choć trochę sensu. Był też ciekawy całego wprowadzenia do tematu walki.
Księżyce: 80 Mistrz: Szafirkowy Pyłek Płeć: Kocur Matka: Owocowa Gałązka[*] Ojciec: Łopianowy Korzeń[*] Partner: A zapraszam Trwałe urazy: rozcięte prawe ucho, ślady kłów na karku po ataku lisa - częściowo ukryte pod sierścią
Księżyce: 80 Mistrz: Szafirkowy Pyłek Płeć: Kocur Matka: Owocowa Gałązka[*] Ojciec: Łopianowy Korzeń[*] Partner: A zapraszam Trwałe urazy: rozcięte prawe ucho, ślady kłów na karku po ataku lisa - częściowo ukryte pod sierścią
Pierwiosnek to stosunkowo wysoki kocur, o długim lśniącym futerku, któro jest kremowo -białe. Krem ulokował się na głowie, plecach, a także ogonie kocurka. Biel natomiast jako dominująca część jego urody obejmuje go niemalże całego. Pierwiosnek niczym kopia Owocowej Gałązki może pochwalić się dwukolorowymi ślepiami. Jedno jest barwy żywego bursztynu, drugie zaś zimnego błękitu.
Nie jest to już pulchny kociak, wyrósł z tego okresu, ale księżyce w lecznicy sprawiły, że nie miał szczęścia zbyt częstego ćwiczenia mięśni, w przeciwieństwie do swoich rówieśników, także pomimo swojego wieku nie ma jak pochwalić się muskulaturą. Z biegam czasu jednak ma się to zmienić, tak sobie postanowił.
Cierpliwy, uprzejmy, skory do pomocy, uparty, spokojny, ułożony. Rodzina jest dla niego najważniejsza. Super sąsiad, a co ważniejsze synalek mamusi.
Więcej informacji w KP.
Nie komentował braku doświadczenia u kocura, bo on sam nie przepadał za sparingami. W dodatku mało kto przedstawiał mu propozycje takowych. Zamiast tego pokiwał głową w aprobacie na jego słowa. Nie było tego wiele, ale miał rację. - Masz rację. Koty o masywnej budowie ciała będą polegać na swojej sile, a te szczuplejsze na zwinności. Należy jednak pamiętać, że nie jest to reguła i nie zawsze tak musi być. -Był tego najlepszym przykładem. Pomimo swojego wzrostu, jak i budowy ciała lepiej radził sobie przy unikach niżeli natarciu. Nie wspominał o tym, o ile będzie miał szczęście to przedstawi to Mroźnej Łapie w praktyce. - Co najważniejsze należy znać czułe punkty przeciwnika, jak i swoje własne, żeby wiedzieć co należy chronić. Są to: gardło, oczy, nos, uszy, pysk i brzuch. Można również celować w łapy i ogon przeciwnika, aby pozbawić go równowagi. Przydatne może się również okazać korzystanie z otoczenia, a więc oślepienie oponenta za pomocą piasku, śniegu, czy chociażby słońca. -Starał się mówić powoli, żeby wszystko brzmiało zrozumiale. Zastanowił się chwilę, czy o niczym nie zapomniał. Musiał przekazać pełnię swojej wiedzy, w końcu ma to kocurowi posłużyć w przyszłości. Nie chciałby, aby z jego winy skończył z niepełnymi informacjami.- Czy wszystko jest zrozumiałe, masz jakieś pytania? -Zapytał w końcu, nie do końca upewniony.
Księżyce: 127 Mistrz: Kornikowy Konar Płeć: samiec Matka: Zachodzące Światło Ojciec: Kornikowy Konar
Podczas swojej nieobecności Mrozik zdążył sporo urosnąć. Jest wysokim kotem z typowymi cechami orientala - wydłuzony pysk i ogromne uszy. Sierść jest koloru czekoladowego, ale przez ciężkie warunki, w jakich znalazł się kocur przez ostatnie księżyce, straciła swój naturalny blask. Syn Zachód i Kornika jest kocurem o dość mocnej budowie, ale obecnie ma lekką niedowagę - sprawia to, że jego postać wygląda nieco karykaturalnie. Mrozik ma jasnozielone oczy i czekoladowy nos, ma też dodatkowy palec w każdej łapie.
Mrozik jest raczej spokojnym, nienarzucającym się kotem. Jest spotrzegawczy i potrafi szybko reagować na otaczający go świat - i chyba tylko to pozwoliło mu przetrwać kilka księżyców poza klanem. Samotne życie w ogóle niezbyt dobrze wpłynęło na młodego kocura. Wszystko było chaotyczne w porównaniu do życia w Klanie Rzeki. Gdy się urodził, świat wydawał mu się bardzo poukładany. Koty o konkretnych rangach spały w konkretnych legowiskach, a dni spędzone z matką i rodzeństwem były pewnego rodzaju cyklem. W klanie tylko niektóre koty zaburzały porządek, niepokojąc przy tym czekoladowego orientala. Żeby przetrwać w samotności musiał się trochę oswoić z chaosem. Porzucił swoje nierealne oczekiwania wobec świata i pogodził z faktem, że świat nie zawsze wygląda tak, jakby tego chciał sam czekoladowy kocur. Jest bardzo czujny, przez co zdarza mu się zbyt szybko wpadać w panikę. Lubi poznawać świat i zdobywać wiedzę - w życiu w dziczy najbardziej brakowało mu możliwości zapytania innych kotów o wiele kwestii.
Ognistopręga [GK] i inni nkt
Słuchał kocura uważnie, starając się wszystko zapamiętać. Większość wskazówek była dość intuicyjna, i Mrozik przez chwilę pomyślał nawet, że walka być może nie jest aż tak trudna. Co jakiś czas kiwał głową na znak, że dalej słucha słów Mistrza.
- Chyba wszystko jasne - odpowiedział na zadane pytanie, wcześniej dając sobie chwilę na zastanowienie się. Żadne wątpliwości nie przychodziły jednak do czekoladowej głowy. Zapewne wiele pytań przyjdzie po walce, bo teoria - no cóż, to tylko teoria... Czekał na dalsze polecena Pierwiosnka, jednocześnie czując lekkie podekscytowanie ale i lekki stres, co spowodowało napięcie mięśni. W końcu teraz chyba przyjdzie czas na próbę walki, prawda?