Mistrz: Bursztynowy Wschód i Wiewiórczy Skok Płeć: kotka Matka: Ślimacza Muszla (NPC) Ojciec: Ostowy Kolec (NPC) Trwałe urazy: blizna na końcu ogona
I tak oto kotka wyrosła jak powinna. Długie, piękne nogi zgrabnie poruszają się po podłożu i nie plączą się tak, jak dawniej. Teraz elegancko chodzi już tylko z przyzwyczajenia. Ciało jest szczupłe i przestała zupełnie przypominać chmurę. Jedyne, co ją z nimi teraz łączy, to imię i, może kolor sierści. Co się tyczy tego futra, to gruba warstwa coś bardzo zmalała, i teraz nie jest tak odporna na chłody, jak kiedyś. Dodatkowo na jej ogonie widnieje blizna, która została jako pamiątka po nieudacznym sparingu z Kornikiem. Oprócz tego, nic się nie zmieniło.
Już nie jest taka rozbrykana i chętna do zabawy, jak kiedyś. Wciąż jednak zdarza się odwalić lub powiedzieć coś głupiego, czy przyzna się, to zawsze pozostaje tajemnicą. Bliscy są dla niej ważniejsi, niż cokolwiek, choć i kłuci się z nimi czasami. Będzie próbować znaleźć wyjście z sytuacji i smucić, gdy nie będzie żadnego wyjścia. Nawet takie zdeterminowane kocice jak ona miewają upadki, od których odechciewa się czegokolwiek robić. Teraz już bardzo wyrosła i jest bardziej nastawiona na naukę i inne ważniejsze sprawy od zabawy. Jest już zupełnie inna i odrobi te wszystkie stracone księżyce jak trzeba.
Zastanawiałam się nad tym od długiego czasu. Mianowicie kompletnie nie odnajduję się w roli Obłocznej Łapy. Próbowałam pisać odpisy, ale pisanie nią nie sprawiało mi przyjemności. Jest mi z tego powodu przykro, ale nie potrafiłam sklecić na niej żadnego niemalże odpisu. Chcę dać jej drugą szansę u kogoś, kto ją przygarnie, więc postać trafi do adopcji. Przepraszam każdego, kto kiedykolwiek miał z nią sesyjkę, po prostu nie wypaliło :,
Krótkie futerko kotki jest czarne szylkretowe z białym. Posiada tygrysie pręgi na rudym. Złotobrązowe oczy.||Reszta w KP
Skrzydlata Łapa wyrosła już z kocięcych zabaw i z płakania o byle co. Teraz dojrzała. Myśli pare razy nad każdym słowem w zdaniu, nie chcąc kogoś urazić. Znalazła w końcu poczucie własnej wartości i poczuła się bardziejpewna siebie. Stała się z ciekawskiej kotki na bardziej poważną i stanowczą. Swoje myśli zatrzymuje dla sibie, ale nie czuje się z tym jakoś bardzo źle. Pomimo swojej stanowczości nadal jest sympatyczna i miła. Skrzydlata Łapa stała się damą.
Karp [Rzeka]
Od bardzo dawna nie potrafię znaleźć radości i chęci do pisania Skrzydlatą Łapą. Bardzo mocno ją z tego powodu zaniedbałam. Każdy post był pisany z wielką męką. Na początku myślałam, że to się zmieni, jednak nie.
Bardzo przepraszam z góry wszystkie osoby które miały sesję ze Skrzydłem.
Skrzydlata Łapa --> Adopcja
Mimo że pisanie nią nie sprawia mi przyjemności nie chcę jej uśmiercać. Uważam, że zasługuje na nową szansę od kogoś innego.
Pitchblack, paleblue Therewas astained glass,variation ofthetruth And I felt empty handed You let me set sail With cheapwood So Ipatched upevery leak thatI could
Jest wyjątkowo zgrabna i elegancka w ruchach, które potrafi skoordynować tak, by uzyskać zniewalający efekt, podkreślający atuty. Jest nieco wyższa od przeciętnych kotów, dzięki czemu może robić to, co wyjątkowo jej się podoba - patrzeć na innych z góry, nie nadwyrężając wątłego karku, za którym znajdują się delikatne, niewieście barki. Jej ciało o idealnych, wzorcowych wręcz proporcjach okryte jest krótkim, kremowomlecznym futerkiem o miękkiej teksturze, które na całym tułowiu pokrywają ciemnobrązowe cętki o nieregularnych kształtach, natomiast na łapach i pysku przepasają pręgi, ciemniejące na końcach. Między jej tylnymi łapami natomiast rozlana jest śnieżnobiała plama, która dalej ciągnie się przez podbrzusze pod postacią cienkiego pasma, które na pierwszy rzut oka ciężko jest jakkolwiek dostrzec. Duże ślepia natomiast są koloru mroźnego błękitu.
Niegdyś każda niesprawiedliwość, nawet ta wymierzona wobec obcych, bodła ją w moralność, a teraz? Jest zobojętniała na czyjąś krzywdę i pogrążona w nieczułej apatii. Żywe serce, ze względu na przebytą drogę i doświadczenia, zamieniło się w kanciastą skałę, skutą dodatkowo grubą warstwą lodu, co by przebicie się do uschniętego wnętrza nie było za łatwe. Córka Kolorowego Wiatru zdecydowanie wydoroślała i nie widać w niej praktycznie żadnych pokładów dawnej buntowniczości oraz młodzieńczego zapału do wykazania się przez przyjaciółmi. Jest chłodna, niezwykle zdystansowana i obiektywna, a każdą informację przetrawia kilka razy, nim podejmie decyzję, by przypadkiem nie popełnić żadnego błędu przeszłości. Ma w sobie pokłady surowego wigoru i wymaga od kotów znacznie więcej, niż dotychczas (...)
Pszenica [KG], Jesionowa Łapa [GK]
Kaczorek -> Adopcje.
✦ ✦ ✦ go ahead,you'vetakenmedownnow giveme,giveme,giveme,givemewhatyoudon't know go ahead,.,,.,.takeme alloutnow get this,get thisintoyourgame
Płeć: kotka Matka: Kolorowy Wiatr [NPC] Ojciec: Chłodny Nos [NPC]
Świt jest średnio udaną córką Kolorowego Wiatru, bo nie wygląda jak dumny wojownik, przypomina wybiedzonego, chorowitego kota i to się zgadza z rzeczywistością. Świt to bardzo niska i drobna kotka z krótką sierścią. Jest chuda, koścista i w ogóle jakaś taka kanciasta. Daleko jej do piękności i kociej modelki, nie grzeszy urodą ani nie przyciąga niczyjego wzroku. Z tłumu wyróżnia ją barwa futra. Jej szata ma płomiennorudą barwę ozdobione ciemniejszymi tygrysimi pręgami, ma przejaśnienia na piersi i pyszczku. Świtająca ma duże zielone oczy barwy wiosennych liści. Ma duże uszy i długi biczowaty ogon, a środek pyska ozdobiony jest małym różowym noskiem.
Bezczelna i bezlitosna zołza. Nie liczy się z kimkolwiek i czymkolwiek ma do czynienia bo ma to najzwyczajniej gdzieś czy to kociak, starszyzna, a nawet i przywódca. Ma zupełnie to gdzieś i będzie traktować innych jak się jej żywnie podoba. Ze swojego pyska pluje wyłącznie jadem i obelgami czując satysfakcję z sprawianej przykrości komuś. O to jej właśnie chodzi, by każdy kulił się na jej widok. Największą zabawa dla tej rudej jędzy jest zabawianie się uczuciami innych. Konflikty zawsze rozwiązuje przemocą gdyż uważa, że pokojowe rozwiązania są dla "miękkich frajerów". Świt jest sfrustrowana i zazdrosna, że jej rodzeństwo zostało wojownikami, a jej się dalej nie udało. Stara się udowodnić swoją wartość żeby szybciej zostać wojowniczką, jest przy tym lekkomyślna.
Nie mogłam się odnaleźć na forum. Bardzo polubiłam je, jak i Świtającą Łapę, ale nie myślałam, że nie będę mogła znaleźć dla nich czasu. Proszę więc, aby Świtająca Łapa trafiła do adopcji i aby ktoś dobrze bawił się grając nią.
Przepraszam niektórych za obiecane sesje, z których nic niestety nie wyszło.
Kiedyś jak trochę lepiej sobie wszystko zorganizuję to na pewno zagram od nowa, jakąś nową postacią. :)
Mistrz: Mysiowąsa Płeć: kotka Matka: Sójczy Śpiew Ojciec: Deszczowy Dzień [*] Partner: gwiazdka obok mnie
Po sześciu księżycach siedzenia spokojnie wyrwał ją głos Sójczego Śpiewu. Ceremonia, na której dostała imię Różanej Łapy i siostrę jako mistrzynię. Mysiowąsa, nowa zastępczyni zaczęłą ją trenować. Dzięku temu stała się trochęszybsza, garb zniknął, łapki stały się trochę dłuższe, a jej futro bardziej zmatowiało, gdyż nie dbała już onie jak za czasów kocięcia. Teraz dla terminatorki liczył się bardziej trening, niż uroda. Ale może kiedyś wróci do swoich godzinnych toalet i znów będzie tą czystą, małą pięknisią? Znaczy, nie oznacza to, że nie jest ładna - najpiękniejsza z rodzeństwa. Ma taki medal nawet, o tutaj (kliknij w link!)
No i trening. Jej jąkanie się po paru księżycach ustało i kotka nauczyła się mówić poprawnie, jak na terminatorkę przystało. Stała się odważniejsza i silniejsza. Cieszy się z życia, nie chowie się po krzakach od kiedy tylko wyszłą pierwszy raz z obozu. Poczuła tę magię. Nie będzie już taka, jaka była! Chce skończyć trening i pozwiedzać świat, ale na to jeszcze za wcześnie.
Zawieszam... Mam nadzieję że tylko chwilowo Ważkową Sadzawkę. To była strasznie trudna decyzja i po ponad tygodniu przerwy kompletnej zdecydowałam się napisać ten post. Pewnego dnia Ważka po prostu zniknęła.
To... Jednak nie koniec. Chcę, aby Ostrężyna trafiła albo do adopcji, jeśli jej wiek jeszcze na to pozwala, albo aby stała się npc. Od prawie początku grania nią nie umiałam się w nią wczuć, a probowanie jej ratować nie było zbyt permamentne. Lepiej jej będzie jako npc. Albo jak ktoś się zdecyduje to postać kogoś dla kogo będzie się nią dobrze grało.
Jesli chodzi o Ważkę przepraszam szczególnie Mig z którą miałam polowanie i cała ich relację. A także resztę rodzinki i jej termów.
A u Ostrężyny... Jasku i Żądełko. Przepraszam, ale nie dałam rady
I finalnie przepraszam całą administrację, bo powiedziałam że podoła. Nie dałam rady.
Mistrz: Ciemna Toń, Puchaaaaaacz Płeć: kocur Matka: Trzcinowa Sadzawka Ojciec: Miękki Obłok Partner: Każdego już zaliczyłem, co nie?
W sumie, to przez kilkuksiężycowy okres czasu stał się taką... galaretą, lekko przytył, A tak to bury 11/10 co nie | Średniej budowy długowłosy kocur. sierść jest w burym, kasztanowatym odcieniu, pokrytym przez nieco ciemniejsze tygrysie pręgi. Pyszczek, brzuch oraz przednie łapy miejscami są jaśniejsze, a na czole znajduje się wielka litera "M". Duże oczy w odcieniu oliwkowym często mogą zadziwić innych swoją atrakcyjnością. Jasno różowe poduszki łap niekiedy obcierają się, kiedy terminator wybiera się na skałki. Nos w odcieniu łososiowym, trochę podchodzący pod pomarańcz. Sterczące uszka dodają uroku całemu wyglądu burasowi. Posiada również średniej długości biczowaty ogon, którym często wymachuje na lewo i prawo.
Leszczyna to leniwy kot, który uwielbia dużo jeść i spać. Nie dla niego bieganie i spacery - często łapią go zadyszki i szybko się męczy. Tylko czasami skacze po drzewach...
Mimo to, że czasami zachowuje się głupkowato i ma się go dość, to można znaleźć w nim przyjaciela. Obdarzy zaufaniem nie jednego, jednak... jest taką przyczepą, że jeśli przypadłeś mu do gustu, on będzie ciągle o tobie myślał i umierał z niecierpliwości, kiedy znowu cię spotka.
Niekiedy zdarza mu się podkoloryzować coś, by to on wyszedł na grzeczne niewiniątko.
Żbikowa Łapa [KW], Aronia [KR]
Aronia - NPC
Przepraszam osoby, z którymi miałam brać sesję i te, z którymi miałam aktywne, lecz jakoś nie mogę wczuć się w tą postać, choć na początku myślałam, że będzie zupełnie inaczej. :(
Drobna kotka, średniego wzrostu o śnieżnobiałym, krótkim futerku utrzymywanym w porządku. Różowym nosie i kolorowych oczach - lewe było złote, natomiast prawe błękitne. || kp
Oof
Chyba nikogo bardzo to nie zdziwi, widać jak to było z moją aktywnością i z jakością postów, z tym jak często się pokazywały i w ogóle, więc---- uhhh. reszcie postaci mogę dać jeszcze szansę, ale tutaj już wszystkie szanse chyba się wyczerpały
Rumiankowy Listek -> Gwiezdny Klan.
Myślałam długo nad tą decyzją, ale to jest chyba jedyne wyjście. Chciałabym móc ją po prostu wrzucić do zaginionych, wrócić kiedy będzie lepiej, ale w tym przypadku się nie da. Jedynym innym wyjściem niż pisanie nią dla Rumianek od początku była śmierć. Strasznie ciężko mi to robić, to moje słodkie bobo i pomimo tego, że strasznie zepsute nadal ją będę kochać, ale jej miejsce jest wśród Gwiezdnych, może tam będzie czuła się lepiej i wszystko się wyjaśni.
Przepraszam osoby, z którymi miałam sesje, relacje, przepraszam Mali i przepraszam BARDZO BARDZO BARDZO BARDZO BARDZO Ognik
Błyszczące, czarne, długie futro kocura w połączeniu z jego często zmrużonymi pomarańczowymi lub jak kto woli ognistymi ślepiami połączone z lekkim wręcz arystokratycznym krokiem kocura i wyprostowaną postawą, nadaje mu lekko królewską aurę. //kp.
Zapominalski lecz zafascynowany wszystkim co przyciąga wzrok. //kp.
Nie czuję się w roli czarnego kocura i prawdopodobnie już się nie poczuję. Nie mam tyle czasu co wcześniej i kładzie się to również na mojej aktywności na Artemidzie, co ostatnio widać. Dlatego też z moich czterech postaci jednej muszę się pozbyć i będzie to ta, z którą jeszcze się ani trochę nie zżyłam i chyba nie miałabym się jak zżyć w najbliższym czasie. Na szczęście nie krzywdzę tym nikogo, bo z nikim nie miał relacji lepszych niż "hej" na minięcie się w obozie. Nie podoba mi się też charakter jakim go uraczyłam, bo to po prostu uprzejmy, miły czarnuch i to tyle, a takiego już mam mojego kochanego Osta.
Nie wiem tylko do jakiej grupy powinien trafić, jeśli kwalifikuje się do adopcji, to niech tam trafi. Jeżeli nie, to niech trafi do NPC. Dziękuję
Wyrosła na najniższego kota z rodzeństwa, aczkolwiek jej krótka sierść nabrała blasku i zgęstniała , stając się miękka. Odkąd sama zaczęła się uczyć polować musiała się przyzwyczaić do całodziennej pracy, przez co jej mięśnie stały się wyraźne. Sylwetka szczupła pozwalała na nie przejmowanie się za dużą porcją jedzenia. Błyszczące bursztynowe ślepia patrzą na świat z odwagą. Futro przybrało kolor kremowo niebieski. Wygląda jakby ktoś na niebieskim płótnie zaczął malować różne łaty beżową barwą w losowych miejscach. Na brzuchu zaś ma małą białą plamę
Po samotnych księżycach, podczas których miała wiele czasu na myślenie pochodziła się częściowo z utratą mistrzyni. Przestała być cały czas smutna. Zaczęła doceniać drobnostki, ale stała się poważna oraz tak jakby dojrzała. Stroni od towarzystwa, lecz nie będzie na siłę się go pozbywała. Lubi słuchać, trochę mniej mówić. Przez to stała się świetnym słuchaczem. Poza tym doskonale pamięta kodeks wojownika, rangi i nazwy klanów, czyli wszystko czego nauczyła się podczas krótkiego treningu.
Skowronkowa Łapa (S)
Pisanie Skowronkiem nie sprawia mi już tyle radości co kiedyś a wszystkie plany i pomysły wyparowały już jakiś czas temu. Jeśli jest taka możliwość to chciałabym aby trafił do npc. Można by w tedy napisać że udało mu się wrócić w okolicę klanów. A jeśli nie za bardzo no to do Gwiezdnego Klanu, w tedy możnaby napisać że coś go zjadło podczas samotnego polowania
Bardzo przepraszam a zarazem dziękuję Czmiel, która prowadziła wyprawe Skowro.
Skowronkowa Łapa -> GK/NPC
it'sxmyxlife and it'snowornever i ain'tgonnaliveforever i justwant tolive whilei'm alive it'sxmyxlife
Całkiem wysoka ruda, pręgowana tygrysio kotka o szczupłej sylwetce. Posiada liczne białe łaty; na nosie trójkąt, który rozwija się w coś w rodzaju rozległego krawata, na całej długości brzucha ma wąską, łaty przy trzech łapach sięgające jedynie pazurów, lewa tylnia łapa jest zabarwiona na biało do połowy.
Pewna siebie, otwarta na nowe znajomości i ambitna. Unika agresji, jest wyjątkowo cierpliwa i jest aż zbyt ciekawska.
Przepraszam bardzo wszystkich.
Którejś nocy ruda po prostu wymknęła się z obozu. Klanowe życie ją męczyło, nie umiała się odnaleźć mimo, że wielokrotnie próbowała. Zwyczajnie miała dość wszystkiego. Była przekonana, że pewnie nikt poza Słonecznik nie zauważy jej braku, a sama nie angażowała się bardzo w klanowe życie, więc nikomu nie zrobiło to większej różnicy. Szła cały czas przed siebie i nawet nie zorientowała się, gdy się zgubiła. Gdzieś w środku żałowała wszystkiego, ale choć chciała nie umiała wrócić; czyli oficjalnie zaginiona, błąka się gdzieś, nikt nie wie gdzie może kiedyś wrócę tą rudą frajerką.
każdy myślito co myśli myśli sobiemoja głowa - ̗̀ może w końcumi sięu d a ̖́- wypowiedziećprostesłowa
Wyrosła na najniższego kota z rodzeństwa, aczkolwiek jej krótka sierść nabrała blasku i zgęstniała , stając się miękka. Odkąd sama zaczęła się uczyć polować musiała się przyzwyczaić do całodziennej pracy, przez co jej mięśnie stały się wyraźne. Sylwetka szczupła pozwalała na nie przejmowanie się za dużą porcją jedzenia. Błyszczące bursztynowe ślepia patrzą na świat z odwagą. Futro przybrało kolor kremowo niebieski. Wygląda jakby ktoś na niebieskim płótnie zaczął malować różne łaty beżową barwą w losowych miejscach. Na brzuchu zaś ma małą białą plamę
Po samotnych księżycach, podczas których miała wiele czasu na myślenie pochodziła się częściowo z utratą mistrzyni. Przestała być cały czas smutna. Zaczęła doceniać drobnostki, ale stała się poważna oraz tak jakby dojrzała. Stroni od towarzystwa, lecz nie będzie na siłę się go pozbywała. Lubi słuchać, trochę mniej mówić. Przez to stała się świetnym słuchaczem. Poza tym doskonale pamięta kodeks wojownika, rangi i nazwy klanów, czyli wszystko czego nauczyła się podczas krótkiego treningu.
Skowronkowa Łapa (S)
Zamglona zrezygnowała z powrotu do klanu. Zdała sobie sprawę jak ważna była dla niej wolność samotnika której nie miałaby w klanie. Podczas jednego ze spacerów poznała miłego kocura który stał się jej przyjacielem po długich przemyśleniach postanowili razem wyruszyć w drogę, aby odkryć nowe tereny. Po jakimś czasie znaleźli dla siebie miejsce idealne, bez dwunożnych i zagrożeń ze strony drapieżników. Tam właśnie postanowili się osiedlić. Tak właśnie zakończyła się historia Zamglonej Łapy która na dobre zmieniła imię na Mgła, tak jak ją nazwała matka gdy była jeszcze kociakiem.
Chciałabym przeprosić wszystkich z którymi miałam sesję, a podziękować wszystkim którzy pomogli mi w podjęciu decyzji. Nie odchodzę jeszcze z forum dlatego to ląduje tu a nie w odejściach.
it'sxmyxlife and it'snowornever i ain'tgonnaliveforever i justwant tolive whilei'm alive it'sxmyxlife
Drobna, średniej wielkości szarobura kotka. Całe ciało Deszczowej Łapy pokrywają tygrysie pręgi, zlewające się z jej podstawową barwą. Sierść na klatce piersiowej i ogonie jest wiecznie nastroszona i nieokrzesana. Łapy stawia z rozwagą, ale często chodzi szybko, wyglądając jakby czegoś się bała. Dolna szczęka kotki jest mocno wysunięta, co skutkuje wystającymi dolnymi kłami. Nie ma rozbudowanych mięśni ani dobrej kondycji, zdarza jej się potykać o własne łapy. Duże, wytrzeszczone oczy z lekkim zezem są koloru zielonożółtego, a nos ma barwę brudnoróżową.
Deszczowa Łapa to kotka bardzo nieśmiała, bojąca się obcych i nadzwyczaj ostrożna. Boryka się z niskim poczuciem własnej wartości, dlatego stara się być zauważona i doceniona. Nie domaga się jednak atencji, a wręcz unika bycia w centrum uwagi. Chciałaby mieć kogoś bliskiego, ale przez nieśmiałość nie rozmawia z żadnymi kotami, co tylko potęguje ten problem. Wszelkie uwagi bierze do siebie bardzo personalnie. Zostanie terminatorem wpłynęło jednak dobrze na jej zachowanie. Jest nieco bardziej otwarta na nowe znajomości, nie boi się kotów z Klanu Cienia. Dumnie przedstawia się swoim ładnym imieniem, a wraz z tą zaletą łatwiej jest jej dostrzegać kolejne. Chociaż zyskanie pełnej szczerości i zaufania kotki to długi proces, to jako przyjaciółka jest miła, opiekuńcza i skora do poświęceń.
Skrzecząca Łapa [KW]
Deszczowa Łapa -> Adopcja
Dwie postaci to jednak dla mnie za dużo, podupadłam w aktywności i nie chcę męczyć siebie jak i innych w odpisach. Mam nadzieję, że ktoś przygarnie Deszczyk~
Buro-rudo-biała długowłosa kotka. Jest kocicą przeciętnego wzrostu, niższą od większości kocurów, nie jest szczególnie chuda czy gruba. Jej oczy są jasnozłote.
Kim jest? Co jest celem jej życia, do czego dąży? Sama nie wie. Kiedyś energiczna i towarzyska, dzisiaj więcej się martwi, więcej milczy, jest bardziej zacięta, wydaje się być zmęczona, ale zdawać by się mogło, że wrócił do niej ogień, który kiedyś ją napędzał do wychowywania kociąt. Wciąż za najważniejszą uważa rodzinę, jednak straciła związane z tym złudzenia i naiwność: krew wcale nie musi oznaczać bliskości, a słowa bliskich potrafią ciąć bardziej, niż pazury. Stara się więc dbać o rodzinę, jednak nie zamierza się już narzucać i starać za wszystkich. Zaczęła bardziej angażować się w życie klanu, bo stwierdziła, że jeżeli to będzie dalej szło w takim kierunku, jak dotąd, to nie będzie chciała tu żyć.
Mistrz: Nietoperze znów mają Skrzydła [*] | Śliski Brzeg Płeć: kotka Matka: Świerki znowu obrosły Igłami... Ojciec: Wypłowiała każda Łata na Skórze. Partner: Zatrzepotała Skrzydłami i odleciała.
Mistrz: Nietoperze znów mają Skrzydła [*] | Śliski Brzeg Płeć: kotka Matka: Świerki znowu obrosły Igłami... Ojciec: Wypłowiała każda Łata na Skórze. Partner: Zatrzepotała Skrzydłami i odleciała.
Była to niewysoka, chuda kotka, której brak wysokiego wzrostu rekompensowała długość ciała, naturalnie przystosowująca ją do biegu, oraz długi ogon...chwila, moment. To ostatnie nie opisuje najlepiej wymiarów tej części ciała u tej wojowniczki. Ogon Grzyb był nieprawdopodobnie, szokująco wręcz długi. Jak i reszta ciała, porośnięty był czarnym, krótkim futerkiem pozbawionym jakichkolwiek białych znaczeń. Natura wyposażyła ją w złote, bystre oczy, w których od niedawna błyszczy uśmiech przez łzy. Jej nawykiem było trzymanie zwieńczonych frędzelkami uszu postawionych. Szyję szpeciła sporych rozmiarów blizna - ślad po oderwanej przez lisa skórze. Jako Gwiezdny powróciła do wieku kocięcego: znowu jest maleńkim kociakiem o ledwo wybarwionych ślepkach.
Z zewnątrz nadal jest tą samą cichą i oddaną wojowniczką, jednak jeśli bliżej się ją pozna, otrzyma się portret kotki o ogromnym sercu równie złotym co jej oczy. Sercu, które jest złamane. Grzybowa Polana już dawno przyjęła rolę pokornej obserwatorki otaczającej ją rzeczywistości - teraz zarzuciła jednak korygowanie wad i czynienie życia znośnym. Pozwala życiu płynąć obok siebie, pozostawiając sprawy własnemu biegowi. Nie, żeby wierzyła, że któregoś dnia znowu wszystko będzie dobrze - po prostu konfrontacja ze światem realnym jest dla niej zbyt bolesna. Wręcz bije z niej zmęczenie wszystkim, co ją otacza. W dalszym ciągu można przyjść do niej po pomoc, wtulenie się w czarne futerko czy po prostu by pogadać na jakikolwiek temat - jednak Grzyb, co widać na pierwszy rzut oka, sama potrzebuje terapii.
Jaskółczy Śpiew [MGBG], Jeziorna Mgła [nkt]
Patrząc po mojej żałosnej aktywności, można było się tego spodziewać.
Grzybowa Polana któregoś dnia weszła do swojego legowiska, umościła się w nim i... już nie wyszła. Odeszła spokojnie, we śnie. Na jej ciele nie znaleziono żadnych śladów, które wskazywałyby na morderstwo, nie zapadła na żadną chorobę znaną kotom... tak czy inaczej, Grzybowa Polana umarła w swoim Lorien bez żalu.
Od razu informuję, że pojawi się jeszcze post końcowy.
Pragnę z tego miejsca podziękować: Ważkowej Sadzawce, Szepczącemu Pyłowi, Trzepoczącemu Skrzydłu ❤, Popielnemu Żarowi, Płonącemu Lasowi Śliskiemu Brzegowi, Nietoperzemu Skrzydłu, Ciernistemu Kwiatowi, mojemu rodzeństwu i wszystkim, z którymi kiedykolwiek miałam sesje. Za wprowadzenie mnie w szeregi Artemidy, za bycie przyjacielem, krewnym, mistrzem Grzyb - i panią jej serca. Dziękuję.
Mistrz: Miodowa Dziupla, Szczurzy Pazur Płeć: kocur Matka: Wrzosowa Ścieżka Ojciec: Okopcone Źdźbło Partner: No chyba nie
Jeden z najmniejszych kotów czterech klanów. Niski wzrost, i wątła budowa zdołały stworzyć go. Kocura, pokrzywdzonego przez los, a przynajmniej na takiego wyglądającego. Szczupły i długi pysk, ogon, wyjątkowo krótki, ale okropnie puszysty. Miękkie, różane, nakrapiane brązowo poduszki łap, łatwo drażniące się, to jeden z najbardziej charakterystycznych atrybutów Strużki. Mały nosek, wyjątkowo delikatny, w kolorze węgla. Zwykle zgarbiony, z oczami spuszczonymi ku ziemi, w których dziwnie rzadko co kolwiek widać, jakby ktoś skradł jego duszę. Duże uszy, zwykle postawione ku górze. Ślepia ma duże, w zielonkawo turkusowym odcieniu, wpadającym w morską zgniliznę. Jego futerko jest białe, z licznymi czarnymi plamami. Jedna z owych ciapek ma swoje miejsce na grzbiecie kocura, z którego ciągnie się przez szyję i uszy, po te pozbawione blasku ślepia. Sierść ma długą, pazury małe ledwo ostre, podobnie zęby. Pozbawiony wszelakich wątków gracji, często potyka się o własne łapy, zwykle lekko zgięte,
On nigdy nie był jak inne kociaki. Zawsze był jakoś dziwnie delikatny, nie lubiał głośnych zabaw, czy innego wysiłku fizycznego. Nie mówi dużo, zamiast słów używa gestów, a mówi w pełnej ostateczności, co i tak idzie mu fatalnie. Posiada mocną traumę po chorobie, trzyma się jak najdalej od rzeczy z nią związanymi. Zauważyć można też jego brak zaufania do wszystkiego- ba, nawet innych kotów. Z trudem zawiera znajomości, nie mówiąc już o przyjaźniach czy miłościach. Pocą mu się łapy za każdym razem gdy ktoś za blisko podejdzie, lub dziwnie obejrzy. Dlatego też.. Większość czasu spędza na czekaniu w legowisku, wpatrując się w mech.
Ale na co czeka?
Jeszcze nie wie.
Ale z pewnością się dowie.
Struga był moim kochanym dzieckiem, żywym ucieleśnieniem mnie na arci. Niestety przez przebieg jego historii nie umiałam wyobrazić sobie jego zachowań, przestał być mną, I zaczą być wcieleniem depresji. Dodatkowo muszę się odciążyć, 4 postaci to dla mnie za dużo. Źródlana łapa--> gwiezdny klan
Udał się na samotne, nocne polowanie, niestety dopadła go sona metafora losu- na granica z ziemiami niczyjimi napotkał stado szczurów które sprawnie odebrały mu żywot.
Byłabym zadowolona gdyby został mu zorganizowany pogrzeb.
-----≡Jestemznakiemb u n t u≡ Jestemdzieckiemmrokuiświatła---------- ------------------Jestemn ę d z n y mwysłannikiemdiabła Iwcałymkubłuz ł aiironii-------------- ----------Szukamprzedemocjamizbroi --------═Zniszczmynaszeż y ci aiodejdźmyj a kpartnerzyzbrodni═