wypaliłam się na nią totalnie i czuję, że na ten moment nie dam rady jej ciągnąć dalej. może nią wrócę, może za miesiąc, może za sześć, może wcale. na razie niech sobie piękna odpocznie <3
Gorejący Świt po śmierci Cyprysowej Łuski czuła się dziwnie. Nigdy nie była z nią blisko, ale myśl o tym, że to nie ona będzie przydzielać ją z rana do przeróżnych patroli sprawiała, że krew w jej żyłach się wręcz gotowała. Jej terminator nie przychodził na treningi, przestała widywać Bladą Łapę na granicy. Pewnego dnia więc wyszła, uprzednio czule całując i żegnając się z Galopującym Koniem (gdy ten spał, bo oko w oko byłoby co najmniej dziwnie i nie na miejscu). Odwiedziła Cztery Dęby, by przy granicy z klanem cienia dać po cichu oficjalne oświadczenie o tym, jak bardzo kocha Bladą Łapę i życie bez niej będzie jak polowanie bez zwierzyny. A potem? Skierowała się w stronę Grzmiącej Ścieżki, chcąc ją przekroczyć i cieszyć się nowym życiem. Chciała poznać inne koty, może odnaleźć Medarda, może kogoś innego, kto zaspokoi jej potrzeby.
Pociąga mnie twe ciało i wciąż mi go za mało
Pociąga mnie twe ciało i wciąż mi jego brak
Pociąga mnie twe ciało i wciąż mi go za mało
Pociąga mnie twe ciało i wciąż mi jego brak
Długowłosy bury colourpoint, o tygrysim pręgowaniu, z krótkimi białymi skarpetkami i białą mordką. Oczy niebieskie.
Optymistyczny, ciekawy świata, o skupieniu godnym kamyczka. I naiwny.
Karasiowa Ość [GK] i żywi przyjaciele
Szafirowa Łapa > nkt
Fajnie by było móc powiedzieć, że Szafirek ćwiczył intensywnie sztukę polowania przy Ptasich Krzewach, bo chciał żeby jego mistrzyni nie była nim aż tak rozczarowana, ale to Szafirek. On po prostu Bardzo.Chciał.Bażancie.Piórko. i właśnie w pogoni za bażantem, oślepiony jego ładnym ogonem, wybiegł poza tereny klanowe i się nieco zgubił. A potem zaliczył ucieczkę przed jakimś drapieżnikiem i zgubił się jeszcze mocniej.
Koniec końców wylądował na osiedlu. U ludzi, którzy nie wypuszczają kotów bez nadzoru. I w sumie nie jest mu tam jakoś bardzo źle, bo ma dużo skarbów, typu samotna sznurówka, do zebrania, więc całkiem spoko życie jak na szafirkowy system wartości.
Księżyce: 154 Mistrz: Kuni Syk Płeć: kocur Matka: Białowąsa Ojciec: Dębowy Pień Trwałe urazy: Oderwane 2/3 lewej małżowiny usznej.
Szeroki, ciężki kocur o długiej, złotej sierści z pręgowaniem tygrysim. Ma białe znaczenia, które ciągną się od żuchwy, poprzez pierś i brzuch, aż do końca ogona. Biel rozjaśnia również końce wszystkich jego łap oraz wnętrze ud. Jego ślepia są ciemnozielone, lekko szarawe.
Gryząca Łapa -> Zaginieni
Rzadko pokazywał się w obozie Gromu od czasu, kiedy stracił ucho. Nic go tam nie trzymało po śmierci Wieczornej Łapy i Cyprysowej Łuski, oraz po odejściu Sroczej Łapy i Kuniego Syku. Dlatego, gdy udało mu się zaleczyć ranę, postanowił wyruszyć na poszukiwania siostry Czaik.
Obecnie mam dosyć stresujący okres w życiu, więc wrócę do tej postaci jak już będzie łatwiej.
his face lit up under yellow street light
with eyes of fear as he caught me in sight
i won't hurt him but he knows that i might
Krótkowłosy, czarny, wysoki kocurek z białymi odmiankami na piersi, tylnej lewej łapie i ogonie. Posiada długi ogonek i duże uszy. Jego oczęta koloru jasnego błękitu wkrótce zmienią barwę na żółto-zielone.
Radosne, wesołe i przyjacielskie. Głuptas, który uwielbia popisy i wszelkiego rodzaju zabawy. Leniuszek ale też jest pełen energii. Łobuz który ma głowę pełną pomysłów. Lekki egoista i panikarz. Syn Pająk jest mieszaniną wszystkiego! (dokładniej w KP)
Od pewnego czasu jest słabo u mnie z aktywnością. Głownie przez to, że nie mam czasu przez szkole i problemy osobiste. Myślałam, że jakoś sobie poradzę jak wrócę do szkoły ale myliłam się ( nie myślałam, że będzie taka tragedia) Czułam się od dłuższego czasu źle z tym, że nie ruszyłam Cietrzewia i jego fabuły. A bardzo chciałam to zrobić bo to jest moja nowa postać. Kocham mojego głupiutkiego chłopca ale na razie muszę go odłożyć na półkę. Mam nadzieje, że jak wszystko się ułoży to wrócę nim i zacznę ze świeżym startem.
Cietrzew jak to on mimo zakazu mistrza, wyszedł poza obóz. Był zbyt ciekawski i niezły z niego łobuziak. Więc gdy nikt nie patrzył wymknął się i oh... nie wrócił już do obozu.
Jego zapach jak i smród pewnego dwunoga urywają się gdzieś w głębi terenów niczyich.
Jeszcze raz przepraszam wszystkich co miałam sesje na Cietrzewiu i zablokowane sesje przez moją nieaktywność. Przepraszam też rodzinę Cietrzewia jak i mistrza tego łobuziaka.
Mistrz: Życie Płeć: kocur Matka: Okoniowy Ogon [*] Ojciec: Gilowe Gardlo [*] Partner: brak
Niebieski oriental, pręgowany klasycznie, o bardzo blado zielonych oczach i szarym nosku. Co do sylwetki, nadzwyczaj szczupły i wysoki.
Debil generalnie
Kornik [KG], Ślimaczek [S] i trupy
Cicha Łapa -> martwi
Rozszarpany przez jaszczury w okolicach Czterech Dębów
Z bólem serca, Wierzbowa Gałązka -> zaginieni
Zniknięcie Traszki okropnie na nią wpłynęło. Któregoś wieczoru powiadomiła Lawendową Gwiazdę co zamierza zrobić, a następnie wyruszyła na poszukiwania. I mimo, że chciała, to do klanu nie udało jej się wrócić. Ślad urywa się gdzieś przy Siedlisku Koni.
Nie jestem pewna co do porzucenia Karaczana, jeszcze się zastanawiam. Pozostała dwójka na pewno leci out.
Karaczan zostaje
religion is a breeding grond when devil's work is deeply found
▪ ▪ ▪ teeth as sharp as cathedral spires • slowly
• sinking
• in
Księżyce: 150 Mistrz: Dynia, Kos Płeć: kocur Matka: Cichy Strumyk [*] Ojciec: Wężowy Język [*] Trwałe urazy: trzy blizny po psich ugryzieniach - z obu stron grzbietu za łopatkami, na lewej stopie i łydce.
Księżyce: 150 Mistrz: Dynia, Kos Płeć: kocur Matka: Cichy Strumyk [*] Ojciec: Wężowy Język [*] Trwałe urazy: trzy blizny po psich ugryzieniach - z obu stron grzbietu za łopatkami, na lewej stopie i łydce.
Jest dumny i ambitny, ale ma dosyć niestałe poczucie własnej wartości. Fiksuje się na każdym popełnionym błędzie, często reaguje agresywnie na zwrócenie mu uwagi. Bardzo ekstrawertyczny; chętnie przebywa z innymi kotami, zazwyczaj pierwszy nawiązuje rozmowę i nie boi się opowiadać o sobie. Mówi głośno, swobodnie i odznacza się dosyć teatralną manierą. Ze względu na pewną zuchwałość, na pewność siebie, dużo żartuje i znajduje humor nawet tam, gdzie nie powinno go być.
Gryząca Łapa [KG]; Złamana Łapa [Z].
Rezygnuję z prowadzenia postaci Mrozika i zgodnie z życzeniem gracz prowadzących rodziców chciałbym oddać go do adopcji.
Nie czuję się komfortowo prowadząc tę postać. Jak piszę posty, to zacinam się, bo nie mogę pozbyć się wrażenia, że ktoś będzie je czytał bardzo dokładnie i szukał w nich jakiejś złej woli, jakichś niesprecyzowanych błędów, i dopatrywał się w moich pomysłach prób bezsensownych, absurdalnych oszustw.
Zależnie od tego, jak długo posiedzi w adopcji, to jego zniknięcie z życia klanowego tłumaczyłbym narastającym lękiem społecznym lub cięższym epizodem depresyjnym.
Mistrz: Zajęczy Sus Płeć: kotka Matka: Gronostajowy Krok [*] Ojciec: Kusowąsy [*] Trwałe urazy: rozległa blizna na prawej pięcie
Ogromna, klasycznie pręgowana bura kotka z białymi znaczeniami na pyszczku, piersi i palcach, o bladozłotych oczach. Nieco zgarbiona, zawsze z nonszalancko potarganym futrem.
wesolutka i milutka
złoty pysk [kw], artemis [p]
szyszkowy ogon -> gwiezdny klan
Z ciężkim sercem przyjęła wieść o tym, że jej podopieczna zdecydowała się wyruszyć samotnie na poszukiwania swojego przyjaciela. Każdego dnia wyglądała jej powrotu i błagała Gwiezdnych, żeby Wierzbowa Gałązka wróciła bezpiecznie do domu. Niestety, dni mijały, a bura wojowniczka była okropnie przejęta swoją bezradnością w obliczu ledwo sprawnych stawów i przepadnięciem jak kamień w wodę już drugiej przybranej córki. Zastanawiała się, co mogłaby zrobić lepiej, czy mogła się bardziej przyłożyć do wychowania Kusej i Owieczki. Bała się, że nie okazywała im wystarczająco dużo miłości i poczuły się niechciane, a myśl ta odbijała się przerażającym echem w głowie burej i za żadne skarby nie chciała jej opuścić. Pewnego dnia położyła się spać ze łzami w oczach i już więcej się nie obudziła.
nie będę ukrywać, że szyszka to moja ukochana postać, ale w tej sytuacji moja znikoma aktywność, wiek szyszki i zniknięcie/śmierć większości ważnych dla niej kotów przekładają się na to, że nie widzę sensu, żeby dalej sobie wisiała w eterze. super się bawiłam pisząc nią, bo była wesołym promyczkiem, który niestety pod koniec życia nieco przygasł :( ostatecznie umarła z powodu: overthinking, tak było.
saraiprontoperlottare percercaresemprelalibertà eandareunpassopiùavanti, esseresemprevero spiegarecosa è ilcolore achivedebiancoenero
Czarny srebrny pręgowany klasycznie z bielą | Długie futro, pędzelki na uszach | intensywnie żółte oczy | Umięśniona sylwetka, długie futro powiększa go optycznie
uparty, acz spokojny, stara się zawsze przemyśleć swoje decyzje
Bukowa Łapa, Mysia Łapa [nkt] Rysia Łapa [KG]
Mszysta Łapa > Nkt
Nie czuję już tej samej przyjemności pisania nią, jak to było kiedyś. Od kilku miesięcy nią nie pisze, bo nadzwyczajniej gdy biorę się za odpis, kończy się na dwóch słowach. I tak wisi.
Mech, jak to ona, nie czekając na pozwolenie swojej mistrzyni, zdecydowała się wyjść sama poza obóz. Skończyło się na tym, że zawędrowała za daleko, i zwyczajnie się zgubiła.
Trochę wyższa niż przeciętny kot, krótkowłosa, bura, tygrysiopręgowana kotka o białych łapach, końcówce ogona, brzuchu i przy żuchwie. Płomiennooka.
Spokojniejsza niż kiedyś, całkiem radosna, miła, uwielbia kocięta.
Kozia Gwiazda, Śnieżyca [KC]
Kocham moją Koni całym sercem, ale nie potrafię się zmusić do pisania nią... Nie piszę regularnie chyba już od roku, a jedyny powód, dzięki któremu nie jest jeszcze w nkt jest to, że wbijałxm nią tylko na Ceremonie.
Już i tak snuje się bez powodu w tle, nie chcę, żeby odchodziła z Klanu, ani żeby umierała, więc...
Czterolistna Koniczyna - NPC
Mam szczerą nadzieję, że będzie możliwe dodanie jej do NPC. Proszę, chcę, żeby jednak została w Klanie, bo została jedynym kociakiem Modliszki z pierwszego miotu, który się ostał.
Boli mnie porzucanie jej, ale dłużej nie dam rady...
Jeśli jednak nie będzie mogła trafić do NPC... To ostatecznie Gwiezdny Klan.
Truteń już na ten moment jest dosyć wysokim i dużym kotem, czym kompletnie nie wrodził się w swoją matkę, Osę, która była raczej przeciętnego wzrostu. Ma długie, zwinne łapy i równie długi tułów. Prawie całe jego ciało pokrywa bura sierść, na której widoczne są ciemniejsze, klasyczne pręgi. Wyjątkiem są białe znaczenia, których jest kilka - jedno z nich ciągnie się od stopu w dół, rozciąga się na kryzie i piersi, a kończy na brzuchu, kolejne zaś można zauważyć na jego łapach; biel na przednich znajduje się tylko na stopach, tylne posiadają jej znacznie więcej - aż do uda. Włos ma długi, gęsty i gładki - sprawia wrażenie masywnego, choć tak naprawdę jest szczupły i niestety nie może pochwalić się umięśnioną sylwetką.
W ślepiach na próżno szukać powagi, częściej widać w nich rozbawienie, rzadziej refleksję. Oczy ma duże, wyraziste, w odcieniu złota, a wysoko osadzone, trójkątne uszy zakończone są długimi pędzelkami.
Trutniowa Łapa - do adopcji, może ktoś zechciałby jeszcze zagrać wnukiem Wilczego Szlaku. Mimo najszczerszych chęci, nie potrafię po tak długim czasie bez wątków zacząć nim pisać, bo nie wiem jak usprawiedliwić jego brak aktywności w klanowym życiu i czuję się źle z tego powodu.
Księżyce: 150 Mistrz: Skrzące Słowo Płeć: kotka Matka: Świetlikowy Zagajnik Ojciec: Wietrzny Wąs Partner: Skrzące Słowo
Kolorystyka Jezioro nie zmieniła się od kociaka - jej futerko wciąż jest czarne, dymne, szylkret i długowłose - bez pręgowania. Uszy już nie wystawia tak na sztorc, chyba, że zaalarmowana lub zaniepokojona. Jej oczy nareszcie nabrały innego odcienia - są teraz blado oliwkowe, jednak wciąż intensywnie świdrujące. Jej łapy lekko się wydłużyły, dzięki czemu nie jest już pudełkiem chodzącego futerka - teraz jest pudełkiem chodzącego futerka na długich łapkach. Nos wciąż ma mały i czarny, zlewający się z ciemniejszą, lewą stroną mordki a także czołem. Prawa strona jest wyraźnie jaśniejsza. Jej pyszczek zwykle ma niezadowolony wyraz, co nie jest spowodowane jej humorem - jest to jej zwykły i luźny wyraz, którego sama nie kontroluje i nawet nie do końca zdaje sobie sprawę. Przy zbyt szerokim uśmiechaniu się, prawa strona jej pyska zaczyna drgać.
Z beksy zrobiła się... nie no, jeszcze nie twarda babka. Jeziorko bowiem odnalazła w sobie niezwykłe pokłady ambicji i chęć rywalizacji - do tego stopnia, że nie zawaha się doprowadzić własnego ciała do szczytu wytrzymałości. Tupnie nogą, gdy naprawdę czegoś chce i zaciśnie zęby, by nie uronić pojedynczej łzy. Mimo tego wszystkiego fascynacja wobec kotów wciąż jej pozostała - teraz już bardziej wybiórcza, jednak wzmożona. Potrafi we własnych myślach wystawić kogoś na piedestał i rzucać płatki róż, podążając za swoimi idolami krok w krok, by stać się taka, jaką chce, by inni ją widzieli. Już nie beksę, ale silną, wręcz najsilniejszą i najlepszą terminatorkę. Taką - która się nie zawaha i nie ma wątpliwości. Jej serce złamało się na milion kawałków, gdy nie otrzymała Mistrza, którego pragnęła - Skrzącej Łapy. Dlatego gdy tylko dowiedziała się, że to jej bratu przypadł ten Mistrz, zaczęła szaleńczo pracować by pokazać, że jest po prostu... lepsza. Równocześnie stała się trochę dumna i przekonana o wyższości swojego Klanu nad innymi.
Ola amigos! Nie myślałam, że kiedykolwiek napiszę tutaj posta, ale niestety, jedno z moich dzieci musze oddać w ręce losu - widząc jaką mam aktywność i ilość postaci jaką na siebie nałożyłam będę powoli obniżać sobie barierkę, by móc zdrowo sobie zbalansować życie między studiami a forum, które nie chcę opuszczać, ale nie chce też, aby mnie przytłaczało. Dlatego też -
Rabarbarowy Korzeń - nie mógł pogodzić się z odejściem wybranki, a później śmierć Kukułczego Puchu sprawiła, że czuł się winny i bezsilny. Dlatego po powiadomieniu Kornikowego Konara odszedł - na samotne poszukiwania i przemyślenia. A może też na zmierzenie się z własnymi lękami. -> zaginiony.
Nie chcę opuszczać to dziecię na zawsze, dlatego mam nadzieję zostawić sobie otwartą furtkę na ewentualny comeback :')
.............................................................●●● ...................................................................I think it's better when I'm overdramatic .......................................................................I live in color,never monochromatic .............................................................................Pop open champagne and I spin up a classic ................................................................................Let's go
.........................................................................»I'm comin' for the gold .........................................................................»All eyes on me, let's go
................................................................................Let's go .............................................................................Welcome to theshow .......................................................................All eyeson me,let's go ...................................................................LET'SGO!» ---- »---- »
Pokrzywa jest kocicą o szczupłej, proporcjonalnej sylwetce. Posiada długie łapy, dzięki czemu zalicza się do tych wysokich, choć z pewnością znajdzie sporo kotów, które ją przerastają. Ciało pokrywa długa, mocno przylegająca do ciała, buro-ruda ozdobiona tygrysimi pręgami sierść, na którą nachodzą miejscami białe plamy. Biel pokrywa wszystkie łapy, tworząc niewysokie skarpetki, a także rozlewa się na dolną szczękę, aby dalej rozejść się szerokim pasmem na szyi i skończyć się na brzuchu. Pyszczek Pokrzywy jest wąski i delikatnie wydłużony. Ma miodowe oczy w kształcie migdałów, ceglasty nos oraz długie, szpiczaste uszy, zakończone drobnymi pędzelkami. Charakterystycznym elementem wyglądu kocicy jest niewielka smuga białego futerka na czole.
Ciekawa świata, ale nie z tych, co to wkładają łapę do ognia, żeby przekonać się, że naprawdę parzy. Woli obserwować z oddali i wyciągać wnioski. Pochłonięta jakimś nurtującym jej zagadnieniem potrafi świata nie widzieć poza tą jedyną kwestią. Przy spotkaniu z kimś, kto nie zalicza się do najbliższego otoczenia, Pokrzywa zachowuje dystans. Niechętnie dzieli się szczegółami dotyczącymi jej życia, natomiast z przyjemnością wyciąga takie informacje od innych. Nie zwykła kłamać, ale szylkretce często zdarza się miarkować prawdę w zależności od własnych potrzeb. Otwarcie się przed kimś zajmuje kocicy wiele czasu, a przy tym mocno przywiązuje się do tych, którzy się do niej zbliżyli.
Wyjątkowo niewielki, drobno zbudowany kociak. Krótkie nóżki, drobna postura i oklapnięte uszy nadają kruszynce pocieszny wygląd, a komiczny ruch i piskliwy głosik tylko potęgują to wrażenie. Długie, szylkretowe futro, zwykle starannie ułożone i czyste, w większości występuje w kolorze białym, tj. na brzuchu, piersi i całej długości łap, biel widnieje także w postaci niewielkich plam na grzbiecie, ogonie i dolnej części pyska. Czekoladowe i rude plamy obficie pokrywają jej grzbiet, głowę oraz ogon. Nos kotki w całości zabarwiony jest na czarno, zaś jej oczka połyskują błękitem, który w przyszłości przebarwi się na wyrazisty odcień bursztynu.
Mimo paru księżyców, które spędziła w klanie Gromu nadal nie czuje się częścią społeczności. Nieliczne niemiłe spojrzenia i usłyszane nieprzyjemne komentarze w jej stronę całkowicie zmieniły jej pogląd na świat - choć w większości to sobie wmówiła, zdaje się jej, że każdy traktuje ją jak obcą, więc tak też się zachowuje. Przy bliskiej rodzinie i kilku osobach, które zdążyła poznać zachowuje się tak samo jak wcześniej - jest rozmowna i całkiem optymistyczna. Trudno jest jej jednak zawrzeć nowe znajomości i przy nieznajomych zdaje się być zupełnie inną osobą - odnosi się do nich z dystansem, bywa nieuprzejma i wręcz złośliwa. Nadal pozostała tak uparta co wcześniej, ale jej samoocena uległa mocnemu zachwianiu, w przeciwieństwie do jej dumy - mieszanka tych dwóch zmian sprawia, że przy nieznajomych udaje oschłego narcyza. Stała się dużo bardziej wrażliwa i wszystko bierze do siebie, ale stara się tego po sobie nie pokazywać - co wychodzi jej niemal perfekcyjnie, bo tuszowanie emocji opanowała wzorowo. Stale porównuje się do innych, a jej perfekcjonizm przerodził się w fanatyzm - nie pokazuje się bez idealnie ułożonego futra i przykłada się do wszystkiego całym sercem, aby nie dać nikomu więcej powodów do wytykania pazurami
Barwny Płomień [KG], Wrzos [KW], Cardan [NKT]
Prowadzenie trzech, a tak właściwie nawet dwóch postaci zabiera mi więcej czasu niż mogę poświęcić, ale nie wyobrażam sobie porzucić pszczółki a co dopiero barwy, więc padło na cardana. Pewnie do niego kiedyś wrócę bo jest fajny, ale na pewno nie przez najbliższe parę miesięcy. Przepraszam najmocniej wszystkich z którymi planowaliśmy sesje czy relacje, może to jeszcze kiedyś wypali jeśli postanowię do niego wrócić!
Cardan - nkt. Wrócił na osiedle, tęskniąc za Deltą