Z wyglądu zagarnęła najwięcej od matki, dziedzicząc po niej budowę ciała, charakterystyczną głowę i futerko. Jest dość niska, ozdobiona kręconą sierścią w kolorze bieli, tak, jakby zabrała ją z obojga rodziców, nie biorąc nic innego. Pod futerkiem chowają się wystające kości, przez co sprawia wrażenie nieco pełniejszej, niż w rzeczywistości jest. Ma duże uszy i ślepia, które spoglądają na świat znad krótkiego pyska; jedno jasnoniebieskie, lodowate, a drugie bladozielone. Głowa trójkątna o spłaszczonym czole. Porusza się wolno, acz dość zgrabnie, trzymając się na patykowatych, sprawiających wrażenie długich względem reszty ciała, łapach.
Ciche stworzenie, momentami wręcz przerażająco ciche. Odzywa się tyle, co nic, jedynie do bliskich sobie osób - przede wszystkim do matki, choć i wtedy mało co ją słychać. Jej głos nie ma siły przebicia, a sama kotka nie stara się tego zmienić. Nie lubi zmian w rutynie, czuje się komfortowo, jeśli wie czego się spodziewać - temu nie bardzo radzi sobie z nowymi znajomościami. Ma tendencje do zacinania się i odpływania, zamykania się we własnym świecie. Niekłótliwa, nieśmiała i skryta.
mak (kw)
Raróg -> zaginieni
Niezapominajka -> zaginieni
Chciałam popisać Pajką, ale wszystko trafił szlag (głównie przeze mnie) i powrót nią teraz jednak nie ma sensu, tym bardziej, że Sen także będzie rezygnować z gry; może coś ich spłoszyło, kiedy stali na granicy, a może coś jeszcze innego się stało, nie wiem, nie zastanawiam się nad tym teraz. Kiedyś wrócę małą płaczką, ale nie dzisiaj.
Koteczka niewielkich rozmiarów o bardzo szczupłej sylwetce. Futro pokrywające jej drobne ciało ciągle tej samej barwy - pręgowane, bure z fragmentami rudości. Od brody poprzez pierś i cały brzuch sierść jest idealnie biała, tak samo jak skarpetki na łapach i końcówka długiego, biczowatego ogona. Mysz ma nienaturalnie duże uszy, tym samym doskonały słuch. Trochę niżej znajdują się dwa przenikliwe, blado-zielone talary, Mysie ślepia, które drążą nowo poznane koty na wskroś. Jeszcze niżej umiejscowiony jest ciemnoróżowy nos, który jest wiecznie w ruchu. Wyraz Mysiej mordki jest zazwyczaj obojętny, nie okazujący żadnych uczuć, jednak nie raz można dostrzec lekki, najczęściej zuchwały uśmieszek.
Zmieniła się. Niegdyś obojętna na wszystko, interesująca się wyłącznie siostrami, można pomyśleć bezuczuciowa kicia. Wydoroślała. Nie jest już tą głupiutką koteczką której wszystko poza rodzeństwem wisi. Wymądrzała, stała się zdecydowanie bardziej uczuciowa, łatwiej wpada w gniew czy rozpacz. Co prawda stara się nie okazywać swoich uczuć w obecności Klanowiczów i sióstr, jednak gdy jest sama, wyrzuca z siebie wszystkie emocje - albo płaczem albo rozmową z którąś z Cór Gromu.Dla niektórych może być tępa, ale jest mądrzejsza niż się wydaje. Bystra, inteligentna, pomysłowa, trzeźwo myśli. Jest naprawdę inteligentna.Mówi mało, należy raczej do tych którzy nie lubią zbędnie strzępić sobie języka. Nie lubi też tłumów, woli przebywać sama, z własnym cieniem albo z którąś z sióstr, które, swoją drogą, są dla niej WSZYSTKIM. Za swoje kochane siostrzyczki jest w stanie bez wahania oddać życie, tak samo jak za Grom, któremu jest niezwykle oddana i lojalna.
Niziutka koteczka o krągłym brzuszku, czterech patyczkowatych nogach, biczowatym ogonie i lekko podłużnym pyszczku wyposażonym w nietoperze uszy i piegowaty nos, otoczony długimi, mlecznobiałymi wibrysami. Krótkowłosa, biała w rude pręgowane tygrysio plamy na szczycie głowy i uszach, całym ogonie, przednim lewym „łokciu” i plecach. Oczy duże, ciemnobrązowe, prawie zlewające się barwą ze źrenicą. Szelmowski uśmiech.
Śmiała, wesoła, niepokorna koteczka ze skłonnością do zadawania dziwnych pytań. Uparta, dziecinna jak to kociak, ale też pamiętliwa i niezdająca sobie sprawy z granic innych kotów.
Omszała Łapa [KC]
Wrzosowa Łapa -> Zaginieni
Od dawna mam na kotki coraz mniej czasu, ale ostatnio niestety nie mam nawet na nie siły. Niby przez moją głową przelatuje mnóstwo pomysłów na sesję, Wicher jest wręcz wypchany ciekawymi fabułami, koty z którymi Wrzos ma relację są przeciekawe, ale gdy już mam wreszcie chwilę do siąścia przed komputerem mam pustkę w głowie, a później gryzące wyrzuty sumienia. Czuję, że potrzebuję dłuższej przerwy. Przepraszam, że nie udało mi się przed podjęciem tej decyzji, tak jak chciałam, domknąć wszystkich sesji do końca.
Jeśli ktoś chciałby jej poszukać to:
Ostatnie ślady Wrzos, już przysypane cienką warstwą chyba ostatniego w tej porze roku śniegu, ciągną się za południową granicą Wichru i krzyżują ze śladami kilku innych kotów (albo jednego dreptającego w te i wewte?). Niestety ciężka wilgoć nie pozwala wyczuć czy był/li to samotnik/cy, pieszczoch/y czy klanowiec/wcy. Nie ma żadnych śladów szarpaniny ani tym bardziej krwi. Jedyną dziwną rzeczą są leżące nie daleko śladów wyrwane i zdeptane kwiatki, które zazwczyczej nie rosną w lasach czy na polanach, tylko w ogródkach dwunogów.
Dziękuję bardzo za wszystkie rozegrane dotąd sesję <3
Księżyce: 116 Płeć: dobre pytanie (pachnie jak kocur) Matka: Białowąsa Ojciec: Dębowy Pień
Ciemna sylwetka, chodząca chwiejnie i biegająca wokół jak oszalała. Czarnuszka jest średniej wielkości kociakiem, tłuszczyk którego na początku swojego życia miała całkiem sporo zaczął bardzo powoli ustępować miejsca mięśniom. Bardzo. Powoli. Ogólnie jest jeszcze dosyć pulchna, co widać bardzo dobrze, bo jej krótkie, czarno-białe futerko niewiele ukrywa. Kociak ma parę dużych oczu – już wybarwionych, pomarańczowo-żółtych- a także mały, czarny nosek. Biel na jej ciele ciągnie się od podbródka poprzez całą pierś i brzuch, a także zdobi jej wszystkie palce. Wąsiki są jasne i wyraźne - po mamie!
Wszędzie jej pełno – jak jej nie widzisz, to na pewno ją słyszysz, bo jej pyszczek nie często się zamyka. Bardzo pewna siebie, a w każdym razie z zewnątrz na taką wygląda – zawsze musi postawić na swoim, choć nawet ona ma zmartwienia. Wiele, jak się okazuje – Czarnuszka bowiem łatwo wpada w stres i staje się ofiarą wątpliwości. Jest pesymistką, a jednak uśmiech nigdy nie znika z jej pyszczka. Dużo się śmieje, nawet gdy może sytuacja tego nie wymaga, ale cóż… każdy radzi sobie z emocjami na różne sposoby, prawda? Młoda jest dosyć ekscentryczna, nie lubi trzymać się zasad i zawsze szuka kłopotów.
Rosomak (NŚ), Ranna Łapa (KRz)
Czarnuszka -> Zaginieni
Przepraszam każdego z kim mam nieskończoną sesję ale. okazało się, że chyba nie dam rady poprowadzić Czarnuszki tak, jak chciałem. Może kiedyś nią wrócę? Ale póki co niestety młoda trafia do Zaginionych.
Pewnie znów wyszła sama z obozu i po prostu zniknęła.
Średniego wzrostu, dużo łapny z futrem między palcami, ostrych pazurach, długowłosy bury pręgus o klasycznych zawijasach, pędzelkach na uszach, zielono-złotych oczach i białej plamce futra na bródce i paluszkach.
Cicha mysz która najchętniej wyrzuciłaby swe obawy za drzwi i ujeździła rysia bo daje to pozory czegoś nowego. Nie, żeby miał jaja to zrobić.
Cięty ozor wtedy, gdy trzeba. Kocha swą rodzinę i byłby w stanie wskoczyć za nią w ogień, lecz swe smutki przeżywa w ciszy. Kto wie jak na długo.
Porzeczkowa Pestka(KC)
Brudna Stopa(KR)
Bzycząca Łapa - adopcje
Przepraszam rodziców, ale jednak nie wczułam się w Bzyczek : (
Wzięłam ją bo sądziłam, że jak ma charakter podobny do Czubatki to będzie mi łatwo nią pisać, ale nie potrafiłam się w nią wczuć i nie umiem się do niej zebrać. A fajna postać, fajna rodzinka, więc może ktoś ją lepiej poprowadzi. W obecnej karcie to co potrzebne jest - spis sesji, EXP, rodzinki, z galerii można korzystać
Jeszcze raz przepraszam rodziców (i tych z kim miałam sesję na Bzyczku zaczęte)
Bardzo długo zwlekałam z tą decyzją. Było wiele prób i wiele zmian, ciągle coś próbowałam ruszyć, ale tak naprawdę nie wychodziło. Teraz to już jest po prostu męczące, a mi się naprawdę głupio robi nie potrafiąc sklecić zdań, które by to miały spójną całość.
Szyszkowa Łapa > Martwi
Wyszła z obozu. Zawędrowała za daleko, gdzieś koło Grzmiącej Ścieżki nawet i tak nic jej nie trzymało w większości w obozie... czuła się wyobcowana. Spotkała tam potwora, który ją potrącił. Mili i przestraszeni ludzie zabrali ją do weterynarza z nadzieją, że odratują mała szylkretkę. Skończyło się to jednak śmiercią na stole operacyjnym.
Dla wszystkich kotów ślad urywa się na Grzmiącej Ścieżce wraz z plamą krwi.
Przepraszam wszystkich, z którymi chciałam sesje i z którymi mam lub dopiero zaczęłam. Próbowałam złapać się czegokolwiek co by mi pozwoliło rozwinąć tę postać, ale jak na złość stoi w miejscu, a mnie to już dołuję. Zgubiłam się też już jak chce ją prowadzić po tylu razach.
Księżyce: 135 Mistrz: Gęsiopióry, Wiosnek Płeć: afab Matka: Kwiatowa Przełęcz Ojciec: Kwitnący Jar Trwałe urazy: Trzy ślady na szyi po przejechaniu po okruchach skalnych.
Księżyce: 135 Mistrz: Gęsiopióry, Wiosnek Płeć: afab Matka: Kwiatowa Przełęcz Ojciec: Kwitnący Jar Trwałe urazy: Trzy ślady na szyi po przejechaniu po okruchach skalnych.
Niebieski szynszylowy, niski i drobny kot pokryty dużą ilością bieli. Jego długie futro jest bardzo zadbane, a złociste oczy są duże i okrągłe. Na szyi widnieją trzy blizny.
powiem wprost. pisanie zawilcem takim, jaki na razie jest mnie męczy. mam na niego plany, ale nie mogę ich na razie zrealizować. chcę chwilę poczekać, aż wrócą mi na niego chęci, aż będę mxgłx spróbować zrealizować niektóre pomysły. ale na razie leci do zaginionych
apersonwhothinksallthetime hasnothingtothinkaboutexceptthoughts so,he losestouchwith reality and lives in aworldofillusions
ma długie futro białe z paroma rudymi łatami jej oczy są złote. Kotka ma teraz bardziej umięśniona sylwetkę. Reszta w kp
Ambitna, niezależna, pomysłowa i bystra. Kotka jest teraz bardziej uważna i przewidującą. Reszta w kp
Sucha Łapa[C], Rudzik[NŚ]
Brzoskwiniowa Pestka- Zaginieni
Mój czas i siły ostatnio znacznie zmalały. Na covida już kiedyś chorowałam, jest zaszczepiona jednak jak widać, to nie uchroniło mnie przed kolejnym razem. Zwyczajnie nie mam już siły na cztery postacie a covid uświadomił mi, że po prostu się męczyłam. Pewnie kiedyś, znowu podejmę to wyzwanie, jednak nie teraz. I tak moja aktywność była dość znikoma, za co przepraszam. Rudzika, Tornado i Suchą Łapę na razie sobie zostawiam. Przepraszam wszystkich, z którymi miałam Brzoskwinią jakiekolwiek relacje i zaczęte (bądź nie sesje). Jest praktycznie pewna, że nią wrócę, ale, pożyjemy, zobaczymy. Tak więc adios, moja malutka.
Księżyce: 123 Mistrz: Tnąca Zawieja Płeć: kocur Matka: Kruchy Listek [NPC] Ojciec: Sucha Kora [NPC] Trwałe urazy: dwie blizny na pysku: Pierwsza od połowy brody, do końcówki czoła. Druga również od połowy brody, zatrzymująca przy górnej części pyska; blizna po ugryzieniu na lewej, przedniej łapie
Księżyce: 123 Mistrz: Tnąca Zawieja Płeć: kocur Matka: Kruchy Listek [NPC] Ojciec: Sucha Kora [NPC] Trwałe urazy: dwie blizny na pysku: Pierwsza od połowy brody, do końcówki czoła. Druga również od połowy brody, zatrzymująca przy górnej części pyska; blizna po ugryzieniu na lewej, przedniej łapie
Co pierwsze rzuca się w oczy w Róży? Kolor jego futra. Bowiem jego długie włosy przy nasadzie są czarne, a później przechodzą w stłumioną biel (Czarny dymny). Najwięcej jest jej na jego bujnej kryzie, brzuchu i spodzie ogona. Nie jest tak chudy jak wcześniej. Nabrał masy i... Mięśni. Jest mocno zbudowany, ale nadal dosyć smukły. Jego łapy są dosyć długie, a on sam jest bardzo wysoki. Oczy ma zielone. Kolorem przypominają trawę wczesną wiosną. Futro gładko przylega do jego skóry, będąc skierowane w dół. Zdecydowanie uwydatnia kształty kocura. Nos i poduszki ma czarne, a szpiczaste, długie uszy zdobią białe pędzelki. Ma mocno zbudowany pysk, odznaczający się na tle odrobinę kanciastej, twardo zarysowanej głowy. Nieco bieli pojawia się również na twarzy kocura, robiąc oprawkę jego oczom, co jedynie uwydatnia ich piękny kolor i odznacza brwi. Porusza się lekko, z gracją. Niemalże tak, jakby pływał, puszysty ogon zawsze trzymając nisko przy ziemi. Przez ten cały czas dorobił się paru blizn. Ta po lewej stronie jego pyska ciągnie się aż od połowy brody, do końcówki czoła. Druga zaś również przechodzi przez brodę, ale kończy się znacznie wcześniej. Zatrzymuje się zaraz przy górnej części jego pyska. Przy okazji został mu ślad po ugryzieniu na prawej, przedniej łapie.
Wydoroślał. Przynajmniej trochę. Nadal jest śmiały i pewny siebie. Uwielbia towarzystwo i wciąż szuka go na siłę, jeżeli doskwiera mu samotność. Ale stał się o wiele bardziej czarujący. Przyciąga swoją delikatnością, swoim zapachem. Mówi to, co inni chcą usłyszeć i często ich komplementuje, nawet nieszczerze. Mówi spokojnie, opanowanie. Wielokrotnie zbliżając swój głos do przyjemnego półszeptu. Tylko, aby wywołać u kogoś motylki w brzuszku. Zrozumiał znaczenie słowa ''nie'' i widzi granice. Nic nie zrobi wbrew czyjejś woli. Ale może próbować zrobić tak, aby to on sam zatarł wcześniej zaznaczoną linię ''stop'' i dał mu wejść do środka. Droczy się z innymi dla własnej zabawy. Lubi się przekomarzać i dokuczać, ale w ramach zadośćuczynienia z chęcią da ci odrobinę ciepła. Dystansuje się od innych i nie przywiązuje do nich większej uwagi, o ile nie jest zmuszony do ciągłego kontaktu z nimi. Lubi zmiany, lubi [i]nowości[/i]. Nie trzyma się rutyny, nie cierpi jej. Leniwy i odrobinkę ospały. Nie lubi wykonywać rzeczy sam, woli być wyręczany. Ale dochodzi do tego poprzez przyjaźń, niżeli manipulacje i wiązanie komuś dookoła szyi pętli kłamstw. Większość rzeczy robi bezcelowo, ot tak. Nie rozmyśla nad konsekwencjami własnych działań, nie ma poczucia obowiązku. Bardziej żyje jako obiekt do podziwiania. Coś, na czym można zawiesić oko, niżeli... Żywa istota. Lubi sprawiać przyjemność innym i często dla zabawy zgadza się na większość rzeczy, o jakie go poproszą. Nawet, jeżeli to zwykła głupota. Nie denerwuje się, cierpliwości ma pełno. Ogranicza stres do minimum, zupełnie się od niego odcinając. Wyciszając negatywne emocje.
Nagietek [krz] | Kruczek [kw]
:(
Róża - Zaginieni
Aktywność u mnie jest... Fatalna, prawdę mówiąc. Szkoła strasznie daje mi popalić, a nie chcę zaprzepaszczać szansy, jaką dostałxm dostając się do barwnych sadzawek, więc jestem postawiony przed wyborem.
Na pewno kiedyś nim wrócę!! Bardzo go lubie i nie wybaczyłxbym sobie ot tak zostawienia go, aby sobie zgnił gdzieś w czasoprzestrzeni.
Księżyce: 122 Mistrz: Skrzące Słowo Płeć: Kocur Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo
średniej wielkości, jego sylwetka również na obecny moment jest przeciętna | Bury ticked | długa, zadbana sierść |ślipia żółte.
Spokojny, bezkonfliktowy, pedant.
Bielik [S], Jezioro [KW]
Mysia Łapa - zaginieni
Na początku bardzo chciałbym przeprosić Skrę, jak i Zioro. Sam raczej nie sądziłem, że to się stanie, ale no, jednak.
Mysz od jakiegoś czasu wydawał mi się pustą postacią, kompletnie bez żadnej osobowości. Pisanie nim stała się udręką, niż przyjemnością.
Do zaginionych go daje, gdyż jest możliwość, że pewnego dnia natchnie mnie jakiś pomysł na niego, i nim wrócę. Ale nie wiem. Pożyjemy, zobaczymy.
Można uznać, że został porwany przez dwunogów.
Iiii
Bielik - Martwi
Tutaj myślę, że zagryzły go jakieś psiska, przez co wykrwawił się na śmierć.
I jeszcze raz przepraszam rodziców Myszka, ale ta myśl krążyła mi już po głowie od jakiegoś czasu, i nie pozwalała zbytnio funkcjonować.
Z wyglądu zagarnęła najwięcej od matki, dziedzicząc po niej budowę ciała, charakterystyczną głowę i futerko. Jest dość niska, ozdobiona kręconą sierścią w kolorze bieli, tak, jakby zabrała ją z obojga rodziców, nie biorąc nic innego. Pod futerkiem chowają się wystające kości, przez co sprawia wrażenie nieco pełniejszej, niż w rzeczywistości jest. Ma duże uszy i ślepia, które spoglądają na świat znad krótkiego pyska; jedno jasnoniebieskie, lodowate, a drugie bladozielone. Głowa trójkątna o spłaszczonym czole. Porusza się wolno, acz dość zgrabnie, trzymając się na patykowatych, sprawiających wrażenie długich względem reszty ciała, łapach.
Ciche stworzenie, momentami wręcz przerażająco ciche. Odzywa się tyle, co nic, jedynie do bliskich sobie osób - przede wszystkim do matki, choć i wtedy mało co ją słychać. Jej głos nie ma siły przebicia, a sama kotka nie stara się tego zmienić. Nie lubi zmian w rutynie, czuje się komfortowo, jeśli wie czego się spodziewać - temu nie bardzo radzi sobie z nowymi znajomościami. Ma tendencje do zacinania się i odpływania, zamykania się we własnym świecie. Niekłótliwa, nieśmiała i skryta.
Nie umiera, nie odchodzi na zawsze. Na chwilę obecną jednak zawieszam ją, by nabrać na nią nowy pomysł, nowe chęci, bo tych mi brakuje - zarówno do samej Zimki, mimo że ją uwielbiam, a także do gry w NŚ. Wróci, być może lepsza niż kiedykolwiek.
Księżyce: 122 Mistrz: - Płeć: Kocur Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo
Dość wysoki, na razie słabo zbudowany przez lenienie się w lecznicy kocur o długim niebieskim, klasycznie pręgowanym futrze. Ma mocno zielone oczy.
Nieco wycofany kocur o wielkiej wyobraźni. Interesuje się mową ciała. Nadopiekuńczy. Niezwykle ambitny, łatwo popada w pracoholizm. Oddany klanowi jak i przodkom. Stara się wszystkim podpasować. Traktuje każdego z szacunkiem.
Kuna [KG]
Deszcz - adopcja
Przepraszam strasznie rodziców, szczególnie że dopiero samx go adoptowałxm aczkolwiek po prostu najzwyczajniej w świecie nie wyrabiam ostatnio.
Przygarniając go czułxm, że rzeczywiście mam pomysł i czas na drugą postać. Niestety jednak wszystko w końcu zostanie zweryfikowane, tak też było w tym przypadku. Od początku, mimo tego jak podobał mi się jego charakter absolutnie nie umiałxm się w niego wczuć, przez co coraz rzadziej wchodziłxm na forum, źle się czując, że nie odpisuję. A teraz doszedł jeszcze absolutny brak czasu i nawet kiedy już się zbiorę do postów absolutnie nie umiem nic nim napisać.
Mam nadzieję, że zrozumiecie i jeszcze raz przepraszam za tak szybkie porzucenie go, zarówno rodziców jak i osoby, z którymi miałxm sesje.
Odrobinę mniejsza od przeciętnego kocięcia. W przyszłości prawdopodobnie nie przerośnie średniego kota. Kotka jest pokryta długim, mięciutkim futerkiem, które zawsze jest starannie ułożone i pachnące. Sierść ma barwę jasnej rudości, ozdobionej drobnymi tygrysimi prążkami, a na to miejscami nachodzi biel. Plamy białego futra rozchodzą się po ciele Ćwierk w sposób, któremu zdecydowanie brakuje harmonii. Na każdej z łap skarpetki sięgają innej wysokości, na jednej obejmując ledwo trzy paluszki, na kolejnej zaś dociera aż do łokcia. Na pyszczku również zabrakło symetrii pod tym względem - biel zaczyna się od czoła, dociera do małego, różowego nosa i ciągnie dalej jedynie po prawej stronie mordki. Białe futro obejmuje także puchatą szyję oraz brzuch. Nieduże uszka Ćwierk są lekko zaokrąglone i pozbawione pędzelków, a niebiesko-szare niewybarwione jeszcze oczka w przyszłości zmienią swoją barwę tylko odrobinę - na jasnoniebieski.
Nie jest najenergiczniejszym kocięciem na świecie, sporadycznie biega czy szaleje, ale zdecydowanie nie potrafi usiedzieć długo w jednym miejscu. Jest ciekawa wszystkiego, a przy tym szybko się nudzi, co sprawia, że co chwilę musi szukać nowego źródła ekscytacji. Zawsze robi to, na co ma ochotę i niespecjalnie przejmuje się zakazami czy rozkazami. No chyba, że trzeba podkablować kogoś, kto jej podpadł. Ćwierk jest bardzo stanowcza i bezpośrednia, nie marnuje czasu na ubieranie swoich myśli w ładne słowa i na pewno nie powstrzyma się przed wyrażeniem swojej, nierzadko uszczypliwej, opinii. Oprócz tego cechuje się otwartością i towarzyskością, nadewszystko lubi poznawać nowe koty i zawierać przyjaźnie. Jest przy tym jednak bardzo wybredna, nie będzie przecież spędzać czasu z kimś, kto przynudza, prawda?
Ćwierkająca Łapa -> zaginieni
Pewnego dnia wykroczyła poza tereny Klanu Cienia, gdzie natknęła się na psa. Udało się jej uciec, lecz nie była w stanie odnaleźć drogi powrotnej.
Dałam sobie czas, sporo czasu, na zastanowienie się co z nią dalej. Naprawdę nie chciałam jej porzucać, ale na ten moment nie jestem w stanie jej prowadzić w taki sposób, w jaki bym tego chciała. Istnienie gdzieś w klanowym tle do Ćwierk zwyczajnie nie pasuje, a zmieniony charakter nie sprawiałby mi już tyle samo frajdy przy odgrywaniu.
Przepraszam rodziców, którzy zdecydowali się dać mi szansę w tym cudownym miocie, przepraszam rodzeństwo, że brakło mi czasu na zbudowanie relacji. Przepraszam też graczy z którymi umawiałam się na sesje i nigdy nic z tego nie wychodziło.
Daje ją do zaginionych, ponieważ chcę sobie zostawić otwartą możliwość na powrót.
Postać, na którą czekałam prawie 2 lata niestety sens miała w momencie, w którą ją wymyśliłam. Nie mam czasu, jak się okazuje również i pomysłu i tak będzie lepiej. Może kiedyś nim wrócę.
whenthis worldisno more ★them o o nis allwe'll see★ I'll ask youtofly awaywith me untilthe starsall falldown they emptyfrom thesky but Idon't m i n d if you'rewith me ≡theneverything'salright≡