Jeśli jego rodzice liczyli na to, że urodzą się im same piękne dzieci, to mocno się pomylili. Od chwili, gdy przyszedł na świat, nie był nazbyt urodziwy, za to masywny i dość kanciasty, w pewien sposób toporny. Od samego zatem początku można było zakładać, że nie będzie grzeszył urodą, a jego ciężkie łapy będą potrzebne do czegoś innego niż głaskania po łebkach. Futro pokrywające jego ciało było jednorodnie niebieskie, bez żadnych plam i przebarwień, wtedy jeszcze miękkie, dość długie. Uszy miał niewielkie, śmiesznie nie pasujące do jego mordki. Spokojnie można było nazwać go najbrzydszym kocięciem z całego miotu. Nie wyróżniał się właściwie niczym, ani śmiesznymi wąsami, ani kolorowymi poduszeczkami łap, ani jakąkolwiek łatką ponad nosem, który był dość ciemny. Z urodzenia był zatem nijaki, cały niebieski, ciemny i nie rzucający się w oczy.
Siódmy syn siódmego syna – czy to jakaś przepowiednia? Urodził się w jakimś wyższym celu? Biorąc pod uwagę chęci jego ojca, trudno byłoby spodziewać się po nim czegokolwiek innego, niż przekonania o własnej wartości. Do tego nie trzeba mieć nazbyt urodziwego pyska, wystarczy jedynie świadomość, że jest się kimś z tytułu samego urodzenia, jakby to nakładało ci koronę na skronie. Pysk miał krzywy, tak samo zapewne jak myśli, jakie stopniowo powstawały w jego głowie karmionej niewątpliwie podszeptami ze strony rodziców, których wiernie we wszystkim wysłuchiwał. Matka i ojciec stanowili bowiem dla niego wzory niemożliwe do zastąpienia przez cokolwiek innego. O tak. Szanował ich. Szanował swe rodzeństwo, niezależnie od tego, czy ci mieli jakieś uwagi dotyczące jego urody. Był jednak niczym jakaś bestia z bajek, bo nie wahał się trzasnąć kogoś w pysk za docinki, jakie słyszał. Tym razem spokojnie można było powiedzieć, że wygląd szedł w parze z nie nazbyt pięknym charakterem. Choć, czy nie były to jedynie wyobrażenia?
Racza Sadzawka (KW), Tonące Słońce (S), Sokoli Cień, Koziczy Skok, Srebrzysty Pazur, Jasny Poranek, Krzykliwa Mewa (GK) i inni
Lodowy Pył > zaginieni
Nosiłam się z tą decyzją od dłuższego czasu, ale widzę, że Lód po prostu mnie blokuje. Kiedy myślę, że mam odpisać, zawsze przypominam sobie, że powinnam napisać też coś Lodowcem i po prostu czuję niemoc.
Powiedzmy sobie szczerze, od kiedy odeszła jego mistrzyni, ojciec, matka, część rodzeństwa, nie czuję już tego zapału do tej postaci, kiedy miał z kim i o co rywalizować. Z resztą rodzeństwa nie był tak związany i po prostu czuję, że jedyne, co się z nim dzieje, to egzystuje. To nie o to chodzi, a skoro nie widzę sposobu na to, żeby szedł naprzód... To na razie odłożę go na półkę. Nie sądzę, żebym do niego mimo wszystko kiedyś wróciła, ale wolę, żeby pozostał w zawieszeniu.
Co się stało z Lodowcem:
Zniknął w czasie jednego z patroli w pobliżu granic znajdujących się najbliżej Siedliska Koni. Jego zapach urywa się nagle, mieszając się z wonią Dwunożnych, być może innych zwierząt, aczkolwiek nie ma tutaj śladów walki. Wszystko wskazuje na to, że Lód został po prostu zabrany, bo ktoś miał takie widzimisię. Zniknął i to chyba jest najlepsze określenie tego, co się z nim stało.
OHJUSTYOUWATCH - ̗̀ I'msteppin'intofate ̖́- there isnotimetowaste I've got thatlightnin'inside me this ishowlegendsaremade
Mistrz: los Płeć: kocur Matka: Żołędziowa Cętka [NPC] Ojciec: Słony Wiatr [NPC] Partner: - Trwałe urazy: naderwane prawe ucho, blizna po pazurach na lewym barku, dziura w wardze po lewej stronie pyska
Mistrz: los Płeć: kocur Matka: Żołędziowa Cętka [NPC] Ojciec: Słony Wiatr [NPC] Partner: - Trwałe urazy: naderwane prawe ucho, blizna po pazurach na lewym barku, dziura w wardze po lewej stronie pyska
Schudło mu się trochę. Jego futro jest teraz matowe, mniej zadbane, w niektórych miejscach nawet trochę skołtunione. Mimo tego, że bury próbuje sobie je czyścić, to w koczowniczym życiu trudno o czyste ciało. Jest długowłosym, masywnym kocurem, o szerokich barkach i takim samym pysku. Ogon jest gruby i puszysty, zazwyczaj też przystrojony w różnorodne gałązki. Futro jest bure, pokryte w grubych, czarnych klasycznych pręgach. Oczy przybierają jadeitowego koloru, nie mniej jednak nie błyszczą się one jak za czasów Klanowych. Matka natura natomiast nie oszczędziła na Żbika białej farby, dzięki czemu jest obdarowany białym znaczeniem na czole w kształcie czteroramiennej gwiazdy, a niżej na grzbiecie nosa znajduje się ładna, mała łezka. Ma zabarwioną na biało brodę, gdzie biała farbka przelewa się na szyję i klatkę piersiową kocura. Sięga ona gdzieś do około połowy brzucha samotnika. Końcowo - na palcach wszystkich czterech łap znajdują się białe skarpetki.
Jest cichszy, tak, ale nie skupia się już tak bardzo na swoich myślach. Stał się asertywny, delikatnie pewniejszy siebie. Może z niego wyjdą koty kiedyś. Nieufność wobec obcych kotów wryła się w jego głowę i prawdopodobnie już nigdy stamtąd nie wyjdzie. Mimo wszystko kocur jest nadal łagodny, dość przyjazny i pomocny. Zawsze poda łapę potrzebującemu, chociaż teraz łatwiej jest o wytrącenie go z równowagi. W przypadku, kiedy musi się bronić staje się dość poważny, czasami nawet można uznać, że agresywny. Stał się kotem, który woli samotność, bo cóż, został przez tą boleśnie zaadoptowany. Trudno będzie mu wrócić do życia w Klanie, chociażby z powodu tak długiej nieobecności i życia samemu. Chętnie słucha innych, nauk czy opowieści. Na pysku Żbika zazwyczaj można zauważyć powagę lub zwykłą neutralność.
Żbik leżał w swojej norze, odpoczywając i przygotowując się na spotkanie z Bawełną, aby wrócić do klanu, jednak źle wybrał swoje posłanie. Borsuk wrócił i widząc intruza zaatakował, a później szybko zabił niedoświadczonego w walce samotnika.
Niestety, myślałam o tym już od jakiegoś czasu i chyba niestety muszę się jednej boi pozbyć. Po tym jak zmarła Rybka będzie mi trudniej nim grać, chociaż dopiero teraz podjęłam tą decyzję, tak finalnie. No nie wszystko wychodzi. Przepraszam Mętkę bo mieliśmy mieć sesje, ale niestety. Tak samo Pożara. Żbik był mocno wierzący w Gwiezdnych, chciał zostać medykiem i pomagać swojemu ukochanemu Klanowi Rzeki, był zawsze temu lojalny, więc uważam, że zasługuje na dołączenie do swojego rodzeństwa. W końcu też Żbik odpocznie, finalnie nie trafiając do celu, w jakimś sensie. Będę was obserwować i odwiedzać w snach, woochoo >:)
xxxxxxxx•Run boy run!Thisw o r l dis notmadefor you• Run boy run!They'retryingto catchyou xxRun boy run!Runningis avictory - ̗̀ Run boy run!Beauty lays behindthe hills ̖́-
Płeć: kocur Trwałe urazy: Naderwane lewe ucho w kształcie leżącej litery 'v'.
Wysoki, o drobnych mięśniach bengal. Jego krótkie, grube futro przyzdobione jest cętkami typowymi dla jego rasy. Przez te wszystkie księżyce, kolor jego oczu zmienił się nieznacznie - z szaroniebieskiego, zmieniły się w morski.
Dziwny, wątpliwy. Z jednej strony chętnie podejdzie i pogada, zaznajomi się i wyciągnie wszystkie informacje jakie są mu potrzebne, i będzie najmilszym kotem w okolicy, z drugiej strony wystarczy że ktoś nie będzie go słuchał i już może dojść do kłótni. Kocur lubi mieć wszystko pod kontrolą. Nie ciśnie go póki co do władzy, nie rozumie w ogóle świata i woli się w zupełności podporządkować i być szefem samego siebie, niż robić sobie niepotrzebne kłopoty przy innych.
Kamień, Wężowy Błysk [KG], Dettlaff [S]
Dettlaff -> zaginieni
To chyba nie ma sensu. Nie mam na niego pomysłów póki co, gra się mi nim mozolnie, czuję jakby to co miało być "odskocznią od innych sesji" stawało się niepotrzebnym problemem.
Daję sobie tydzień na zastanowienie się, może zmienię zdanie ale szczerze w to wątpię. Nie zabijam go, bo jak coś z nim konkretnego wymyślę to najpewniej wrócę.
jeszcze go potrzymam dla ogarnięcia formalności, a potem się zobaczy :shrug:
Mleko to kotka o błękitnych jak niebo oczkach i mlecznym, białym futerku. Jest ona dość normalnych gabarytów, taki na Klan Cienia, posiada mocne łapy oraz długi ogon. Jej futerko jest krótkie, dosyć puszyste i miłe w dotyku. Jej pyszczek zdobią długie, białe wibrysy. Ważne w wyglądzie mleka jest fakt, że ma ona naderwane lewe ucho.
Mleko można opisać wieloma epitetami. Na pewno jest miła oraz spokojna, jednak na pewno nie cicha. Mimo tego, że siedzi na uboczu obserwując, to głośno wyraża swoje zdanie oraz nie boi się sprzeciwu. Broń Klanie Gwiazdy, uległa to ona nie jest. Mleczna Łapa jest asertywna, jednak zawsze stroniła od przemocy. Nie jest agresywna, jest elokwentna oraz uprzejma. Kotka jest bardzo ciepło nastawiona do wszystkich i wszystkiego. Byłaby dobrym przywódcą, jednak życie w Klanie ją cieszy, nie ważne na jakim stopniu. Nie lubi patrzeć na bezczynność, często więc się wyrywa z tłumu gapiów z pomocą.
Rysi Pomruk (KW), Nawałnicowy Ryk (KG), Gawron (KRz), Żbik (S)
Mleczna Struga -> nkt
Shit happens right.
Po przyszłym wpadnięciu do nkt Chłoda nie mam pomysłu na Mleko, praktycznie całego pomysłu na nią. Trochę zepsułam jej historię, bo się zaczęła opierać tylko na jednym kocie <D. Ale tu można jedynie winić moje złe pisarstwo. Ciężko mi się nią pisało, może przyjemnie momentami, ale cholernie ciężko. Nie pomaga też fakt, że mam ją przez miesiąc zablokowaną. Skrócenie liczby postaci do trójki może mi również dość... pomóc. Przepraszam każdego z kim miałam sesje, dzieciaczki Jasnej, jak i samą Kroplę. Wyszło jak wyszło I guess. Aczkolwiek na discordzie pokażę wam post do miotu, tak na pocieszenie.
Po uzgodnieniu z dzetą, Chłód wraz z Mlek zaginęli razem. Wyszli na spacer i już nigdy nie wrócili do Klanu. Wędrują przez świat, nie martwią się niczym, jedynie sobą i tym, by być w dobrym humorze.
tell me did you sail acrossthe sun did you make it tothemilkyway to seethe lights all faded and that heaven is overrated
Mistrz: Racza Sadzawka, Biały Puch Płeć: kocur Matka: Pohukująca Sowa [NPC] Ojciec: Bażancie Pióro [NPC] Partner: to chyba nie dla mnie Trwałe urazy: blizna po ugryzieniu na prawej łapie, wypalona lewa strona pyska
Wzrostem przewyższa większość Klanu. Futro ma kremowe z burymi odznaczeniami na pysku w kształcie maski, na łapkach. Bury ma również ogon. Na całym ciele można zauważyć klasyczne pręgi. Natura obdarzyła Rysia białymi akcentami na palcach wszystkich czterech łap, brzuchu oraz końcówce ogona. Po lewej stronie pyska można bez problemu zauważyć goliznę, jaką kocur nabył podczas pożaru. Blizna jest dość obszerna. Co do blizn, to można zauważyć również na jego prawej łapie, na nadgarstku, szarpaną bliznę spowodowaną samookaleczaniem się podczas pogrzebu Porywistej Gwiazdy. Futro kocura jest miękkie, zadbane i puszyste. Jest ono również długowłose, błyszczące. Mimo wszystko Ryś dba o swoje futro, wiedząc, że jest ono dość ważnym elementem wyglądu. Niebieskie ślepka pointa są jakby za mgłą. Nie widać w nich radosnego błysku, po prostu są. Pod oczami widać wory spowodowane zmęczeniem. Wibrysy ma chropowate, nie widać ich po lewej stronie pyska tam, gdzie ma bliznę po poparzeniu.
Wyciszył się. Kocur jest mało rozmowny, ogółem dość.. smutnawy. Można często go zobaczyć, jak siedzi gdzieś z boku i myśli, jest rzadkością zobaczenia uśmiechu na jego pyszczku. Spokojny point zazwyczaj zachowuje powagę, walcząc w środku, aby się nie rozpaść i nie rozpłakać. Często próbuje grać przed innymi, próbuje być wesołym kotem, jednak wychodzi mu to.. cóż. Słabo.
Jest dość inteligentnym kotem, a rozmowa z nim to bardziej monolog, gdzie Ryś słucha z uwagą tego, co mówi rozmówca i raz po raz przytakuje. Czasami, jeśli poczuje się lepiej w towarzystwie danego kota, może się dłużej odezwać, nawet o coś zapytać. W większości jest miły dla innych, jeśli ktoś mu nie podpadł to może ze spokojem podejść do kocura. W obecności kociaków stara się być jak starszy brat.
Podsumowując, pobliźniony point jest cichy, spokojny, dość smutnawy. Zawsze chętnie wyciągnie łapę, aby komuś pomóc. Cechuje go również bycie miłym wobec większości Klanu, z kilkoma wyjątkami.
Mleczna Struga (KC), Nawałnicowy Ryk (KG), Gawron (KRz), Żbik (S)
shit happens right odcinek 3
Gawron -> adopcje
idk moze ktos sobie pogra dzieciakiem z miotu fabularnego, ale na pewno nie ja.
Nawałnicowy Ryk -> nkt
nie mogła wytrzymać tęsknoty za swoim prawie partnerem, więc poszła go szukać. Powiadomiła o tym brata, mówiła, że wróci. No, nie wróciła, niestety.
na tym forum trzymają mnie jedynie myszorysie, więc zachowuję sobie ryśka. to tyle.
Mistrz: Błękitna Toń Płeć: kocur Matka: Kolorowy Wiatr Ojciec: Chłodny Nos Partner: już nieważne...
Niski czarno biały kot o żółtych oczach i smukłej sylwetce. Bardziej tyka niż kupa mięsa. Biel rozciąga się na pysk, gardło, podbrzusze i łapy. Posiada żółte oczy. Długie puszyste futro utrzymywane w czystości.
Znacznie szczęśliwszy niż przedtem spokojny osobnik który jednak będzie bronił swojej opinii. Stroni od dotyku i mimo wszystko lubi mieć czas dla siebie, co nie zmienia faktu iż przepada za rozmową.
Jadowita Łapa [gk] Trzask [nk] Sierpówka [kg]
Srocza Łapa -> zaginieni
Miał dość. Im dłużej tkwił w Gromie, tym gorzej się czuł. Szedł bez entuzjazmu przez dni i odchodził coraz dalej i dalej, poza terytoria w Klanu Gromu. Aż pewnego dnia nie wrócił, i raczej już nigdy do poprzedniego życia nie wróci.
Jadowita Łapa -> GK
Zmarła w walce z drapieżnikiem. Może był to lis, może był borsuk, co za różnica? Przynajmniej miała ekscytującą śmierć, choć szkoda było jej zostawić to wszystko. Biedny Baranek, pewnie strasznie będzie za nią płakał. Cóż, może przynajmniej zobaczy Mgiełkę, ale to zależy czy zmarła czy nie.
EDIT: ze śmiercią Jad poczekajmy na Barana, bo chce załatwić trochę rzeczy do pogrzebu i nie da się tego przyspieszyć. Przewiduje, że między połową, a końcem lipca będzie zaczęty pogrzeb.
(wiadomość została jedynie wklejona bdw, ja jej nie pisałom, może to głupie że zaznaczam taką rzecz, ale no muszę, trochę dziwną osoba jestem, sorki)
Do Sroki planuję kiedyś wrócić, ale póki co będzie sobie tam siedział. Sierp jeszcze zostawię bo może z nią coś zrobię. A jak nie to trudno.
Co się stało? W skrócie - pobiła się z jakimś kundlem w okolicy Kłującego Gąszczu, a potem została porwana przez jego właściciela, który nie chciał zostawiać rannego kotka w dziczy. Kurtyna.
Jako dobra starsza siostra chciała zabrać Popiół na fajną wycieczkę, gdy dzieciak wyszedł z lecznicy, ale Karaś to leszcz i frajer, więc fajna wycieczka skończyła się zaginięciem tej dwójki w bliżej nieokreślonych okolicznościach.
Jak z czegoś tak ładnego jak Ciemna Mordka mogło wyjść coś tak mało spektakularnego jak Popiół nie wie nikt. Kocurek jest zwykłym buraskiem z białą brodą, którego długie futro przecinają czarne, klasyczne pręgi. Mimo młodego wieku już teraz jest zdecydowanie dużą kluską, możliwe nawet, że największą ze swojego rodzeństwa. Jego oczy, jak każdego kociaka są szaro-błękitne, kiedyś wybarwią się na stalowo-błękitny kolor.
Popiół to chwilowo dość spokojne kocie, które głównie przesiaduje przy chorej matce, gdzie może mieć swój święty spokój. Wydaje się być tym milczącym obserwatorem, który jedynie patrzy i ani szczególnie nie jest zainteresowany zabawami z rodzeństwem, ani poznawaniem świata, ani resztą klanu, ale kto wie, może po prostu potrzebuje nieco więcej czasu i rozkwitnie później.
Karasiowa Ość napisałxJako dobra starsza siostra chciała zabrać Popiół na fajną wycieczkę, gdy dzieciak wyszedł z lecznicy, ale Karaś to leszcz i frajer, więc fajna wycieczka skończyła się zaginięciem tej dwójki w bliżej nieokreślonych okolicznościach.
Malinka to bura szylkretka o krótkim, ale miękkim futerku. Bure plamy z ciemniejszymi, tygrysimi pręgami, zajmują praktycznie większość jej ciała, znajdując się na całym grzbiecie, ogonie oraz na tyłach główki koteczki. Rudość nie jest u niej aż tak liczna, ale wciąż jakaś jest, gdyż można ją zaobserwować kilka średniej wielkości plam na obu barkach, prawym uchu, nieco na drugim uchu, lewym boku, na szyi od prawej strony oraz nieco na przedniej nogi, lecz najwięcej ma ją na twarzy. Kociak posiada również biel na futrze, która jest dziwnych miejscach. Jej cała lewa, przednia noga jest pokryta w białej barwie, lecz u reszty nóg, dosięga ona tylko do kciuka lub zgięć. Szyja, brzuch oraz nieco pyszczka oraz plamka nad nosem również jest na biało. Budowa Malinki nie jest za wspaniała, aczkolwiek można już stwierdzić, że będzie ona długonoga i być chuda. Ogon i uszy są normalnej długości. Duże, owalne oczy są zielone, jak świeża trawa.
KP ;D
Rosa [rzeka]
Wiewiórka, Żwawa Łapa, Herbat [zagineni]
Żwawa Łapa -> zaginieni
Poszedł szukać jakiś przeciwników do wklepania i poof zniknął. Nie wiadomo kiedy wróci, ale może znajdzie kiedyś drogę do domciu.
Herbatka -> tak samo, zaginieni
Uziemieli ją w domu, ze względu za długie szlajanie i ogólnie zadawanie się z dzikimi kotami. Również z powodów troski o jej zdrowie, zwłaszcza po obawie nabycia nowych blizn i walki z jej różnymi fobiami.
Ogólny powód
Prywata, bardziej skupiam się na nowej rzeczywistości życia jaka jest przeprowadzka do Polski. Nie myślę już o pisaniu, ale nie mam serca zabijać moje postacie. Kto wie może znajdzie się kiedyś czas na pisanko na arci.
Ale do teraz, to podziękuję, do zoba.
Trzaskający Mróz jest wojownikiem średniej wielkości, ale zdecydowanie sprawia wrażenie dużego przez swoje szerokie boki oraz grube, długie, gęste futro. Jego łapy są grube i proporcjonalne do reszty ciała, ale te tylne są zdecydowanie bardziej umięśnione. Jego ogon jest gruby oraz puchaty. Posiada również nieco większe małżowiny uszne, które od środka przybierają kolor delikatnego różu. Jego nos natomiast jest cały czarny. Dużą część jego futra zajmuje kolor biały, który obejmuje jego pierś, podbrzusze, gardło, łapy, całkiem spora są część pyska oraz prawe ucho.Drugim kolorem zaś jest czarny. Zajmuje głównie tył głowy, grzbiet, ogon oraz górną część pyska. Charakterystycznymi elementami są dwie czarne plamy na nosie, jedna większa, obejmująca nos oraz kawałek dolnej wargi, a obok niej druga oraz czarna plamka na lewej, przedniej łapce i czarna, większa plamka na prawej, przedniej łapie. Oczy kocura są duże i posiadają kolor świeżej trawy.
Trzaskający Mróz dawno temu wyrósł z pieluch, jednak wciąż pozostała w nim ta kocięca niewinność. Z wielu rzeczy nie zdaje sobie sprawy albo dopisuje sobie swoje własne, wygodniejsze odpowiedzi. Nie ma dla niego tematu, o którym mógłby nie porozmawiać - zwykle wali prosto z mostu. Dobro innych stawia ponad swoje i wykazuje się ogromną opiekuńczością wobec najmłodszych oraz kotów bliskich jego sercu. Charakteryzuje go wrażliwość oraz delikatność - uwielbia bowiem oglądać motyle, a kwiaty uważa za żywe stworzenia, zupełnie takie jak koty. Nienawidzi walki, cierpienia, ran, ucieka od tego. Jest strachliwy, boi się wychodzić z obozu przez to, że myśli iż znajdują się tam same niebezpieczne stworzenia. Widząc krew młody kocur często dostaje ataku paniki i zdarza mu się płakać, chociaż dorastając, nauczył się powstrzymywać rozlew łez - wciąż jednak płacze, jednak najczęściej robi to w samotności. Wykazuje się zrozumieniem wobec czyiś problemów i nigdy nikogo by nie obraził ani nie wyśmiał. W każdym kocie potrafi odnaleźć dobro, a także sam musi poznać jakiegoś kota, aby mógł wyrobić sobie na jego temat opinię. Swoją pracę matka traktuje bardzo poważnie. W jego futrze każdy może znaleźć ukojenie i spokój. Jest bardzo rodzinny oraz przywiązuje się mocno do kotów. Stara się dotrzymywać dane komuś obietnice i nie zdarza mu się kłamać, uznając to za coś niemiłego. Mimo iż wygląda na takiego, którego łatwo obrazić, łaciaty przejmuje się jedynie zdaniem najbliższych mu kotów.
Troszkę nie rozumiem, dlaczego Wieczorna Łapa nie powędrował do nkt, skoro od kwietnia nie napisałam żadnego posta. Dlatego przyszłam tutaj sprecyzować, że chciałabym aby Wieczorna Łapa trafił do Gwiezdnego Klanu. Uznajmy, że umarł we śnie, był na coś chory. Nie mam siły nim pisać, miałam wiele pomysłów na stworzenie go, ale jak zwykle - ani weny, ani czasu, ani jakichkolwiek psychicznych chęci. Bądź tam, gdzie zawsze chciałeś należeć chłopcze :>
Origami futerko odziedziczyła i po mamie i po tacie. Większość jej kręconego futra jest szara. Biel którą kotka odziedziczyła po Suchej Gałązce rozlewa się na jej przednich łapach i szyji. Białe futro wyrosło również pod jej głową tworząc kołnierz bieli. Na głowie Origami futerko nie jest już takie równe. Tuż pod nosem z lewej strony znajduje się plama przechodząca przez pyszczek aż do kołnierza. Z prawej strony białego koloru jest dużo mniej i sięga ona odrobinkę nad pyszczkiem kotki. Plamy z lewej i prawej strony łączą się tworząc jedyną biel na głowie pieszczoszki. Budowa Origami jest dość przeciętna choć kotka jest bardziej postawna od typowego kota. Jej oczy są barwy ciemnego bursztynu, raz bardziej pomaranczowego raz bardziej brązowawego. Długość futra córki Suchej Gałązki jest dość długa. Nos pieszczoszki jest ciemnoszary. Głową kotki jest przeciętnej wielkości. Na czubku łebka Origami posiada małe zgrabne uszka z jasną sierścią. Pyszczek jest dość kańciasty a to wszystko wieńczy sporo biały wąsów.
Już na samym początku była płochliwa i cicha. Origami jest bardzo zamknięta w sobie a na nowe koty reaguje strachem i małomównością. Uważa że praktycznie wszystko robi źle. Jednak potrafi dostrzec swoje zalety. Od jakiegoś czasu lubi bawić się i przebyć w ogrodzie jej domu. Jest odrobinę bardziej energiczna odkąd porwali ją dwunożni, wcześniej była bardzo cicha i ostrożna. Koteczka stała się również poprostu mądrzejsza.
Sucha Łapa [C], Brzoskwiniowa Pestka [W] i Rudzik [NŚ]
Origami ----> Zaginieni
Nie mam na razie weny na pisanie tą postacią. Sądzę że w przyszłości nią wrócę. Przepraszam Różyczkę za to że zamulałam nam sesje.
Malwa jak na kotkę przystało nie jest dużych gabarytów. Posiada długą, smukłą i lekko szczupłą sylwetkę. Jest średniego rozmiaru, idealnie wpasowując się w resztę klanowiczów. Jako kot klanu cienia, posiada długie i umięśnione łapy. Dosyć grubą szyje, na której opiera się proporcjonalna do tułowia głowa. Ma również ciemne i lekko spiczaste uszka oraz dłuższy trójkątny pyszczek przez który ma bardziej prosty profil, na którym znajduje się czarny nosek. Jej z początku kocięce niebieskie ślepia stały się zielone jak liście drzew. Koteczka jest czarnym dymnym z bielą, która osiadła na każdej łapce przez co ta nosi "skarpetki". Pierś, brzuch i kawałek pyszczka również odznaczone są białym futerkiem. Cała tekstura futra kociaka jest od zawsze puchate, miękkie i przyjemne w dotyku. Przez co to niewyobrażalnie często się puszy, a wplątane w nie listki to już codzienność. Dosyć mało objętościowo kryza, o którą ta dba najczęściej. Jednak wszystko rekompensuje długi. puszysty i masywn
Cóz, dymna koteczka to bardzo skomplikowana istotka. Przede wszystkim wydaje się być krucha, zagubiona i niepewna siebie. Od kociaka miała małe poczucie wartości, a opóźnione mianowanie tylko bardziej podcięła skrzydła Malwie. Zielonooka jest dosyć nieśmiała, a strach momentami umie ją sparaliżować. Łatwo doprowadzić ją do płaczu, jak i wszystkie komentarze i uwagi bierze głęboko do siebie. Z reguły jest pocieszną i towarzyską kotką. Posiada problemy z zaufaniem, Preferuje obserwacje jakiegoś zjawiska, anieżeli branie w tym udziału. Ma problemy z socjalizacją, dlatego nie łatwo przychodzi jej zawieranie nowych znajomości. Stara się jak może, aby być godną wojowniczką Klanu Cienia, w którym się urodziła, i który uważa za rodzinę. Zawsze stara patrzeć się na tą lepszą stronę kota, nawet jeśli zrobił coś okropnego dostrzeże jego pozytywy. Nawet bardzo naciągane. Często nie chce dopuścić do siebie prawdy, żyjąc w swoim małym i pogodnym świecie. Często stawia sobie wygórowane wymagania, którym ciężko sprostać. Chce być najlepsza i dąży do tego. Pcha ją ambicja. W głowie ma przysłowiowe miary i wagi, kalkuluje każdy krok. Jednak kiedy przychodzi co do czego kuli się przestraszona.
5 [Pieszczochy]
Malwa -> Zaginieni, w złości na starszego brata wyszła z obozu i nie wróciła szwendając się poza terenami klanów.
Myślałam że większa przerwa pozwoli mi zatęsknić za pisaniem. Jednak tak się nie stało, a zapisywanie coraz to kolejnych postaci nie przynosiło skutku.
Jednak poczekam z decyzją, i dam sobie tydzień a jeśli po tym czasie niczego nie zmienię to może zostać przeniesiona ;33
Waiting for the One The day that never comes When you stand up and feel the warmth But the « sunshine never comes, no... No the sunshine » never comes.. ✧ ✧ ✧
Księżyce: 150 Mistrz: Barwna Ścieżka Płeć: kotka Matka: wydziedziczona Ojciec: legenda Partner: dobra zabawa
Przeciętnej postury kotka o długim, białym futrze z rudą plamą pyszczku i karku, burą plamką na pyszczku oraz rudo-burym ogonem. oczęta mają barwę oliwkową. Szyję zdobi brokatowa, widoczna z kilometra różowa obróżka.
Szylkretka, choć jest jeszcze kociakiem to zdecydowanie można ją nazwać istotką dość rozumną. Nie zadaje ona masy pytań jak każdy maluch - jeśli już, to robi to tylko wtedy, gdy uznaje to za konieczne, gdy czegoś naprawdę nie rozumie. W gruncie rzeczy, nie interesuje jej bardzo dużo rzeczy. Nie jest jakoś szczególnie ambitna. Wiele rzeczy jej powiewa. Nie marzy jej się bycie najlepszą wojowniczką, tak w sumie to nawet niespecjalnie jej zależy na tym, by kiedykolwiek awansować z rangi kociaka. Zasad przestrzega tak długo, jak tylko jest to dla niej wygodne. Jeśli bardzo zapragnie zrobić coś, co okaże się być zakazane, nawet się nie zawaha. Nie omieszka także kłamać, jeśli okaże się to konieczne - na przykład po to, by uratować swój tyłek, by uniknąć konsekwencji za swoje czyny. Poza tym jest raczej szczera i bezpośrednia, ale nie jest w tym wszystkim chamska i nieprzyjemna. Lubi rozmawiać z innymi kotami, jest raczej towarzyska i nie powinna mieć problemu z nawiązaniem przyjaźni.
moze kiedyś do niej wrócę, chciałabym, bo bardzo ja lubię, ale obecnie ciężko o sesje na niej, o posty, a żeby móc kiedykolwiek ubiegać się o nowe konto, będę ich potrzebować... trochę. Kocham ją całym sercem, ale ciężko o coś dobrego dla niej w tym momencie :(
Płeć: kocur Trwałe urazy: Naderwane lewe ucho w kształcie leżącej litery 'v'.
Wysoki, o drobnych mięśniach bengal. Jego krótkie, grube futro przyzdobione jest cętkami typowymi dla jego rasy. Przez te wszystkie księżyce, kolor jego oczu zmienił się nieznacznie - z szaroniebieskiego, zmieniły się w morski.
Dziwny, wątpliwy. Z jednej strony chętnie podejdzie i pogada, zaznajomi się i wyciągnie wszystkie informacje jakie są mu potrzebne, i będzie najmilszym kotem w okolicy, z drugiej strony wystarczy że ktoś nie będzie go słuchał i już może dojść do kłótni. Kocur lubi mieć wszystko pod kontrolą. Nie ciśnie go póki co do władzy, nie rozumie w ogóle świata i woli się w zupełności podporządkować i być szefem samego siebie, niż robić sobie niepotrzebne kłopoty przy innych.
Kamień, Wężowy Błysk [KG], Dettlaff [S]
Roche -> zaginieni
Parę spraw wyssało ze mnie wolę życia, a za Rochem te sprawy ciągną się tak, że nie mam ochoty nawet na niego patrzeć.
Lubię go. To mój #1 jeśli chodzi o moje postaci na tym forum, ale stawiam swój komfort ponad wszystko inne. Nie wiem czy nim wrócę prędko, planuję najprędzej za paręnaście miesięcy. Liczę na to, że teraz gra będzie bardziej komfortowa.
Proszę o przerzucenie go do nkt jak najprędzej.
Po wyjaśnieniu Pladze, że jedynie o azyl może ubiegać się w Klanie Wichru, zostawił go pod tamtejszą granicą. Po tym zniknął, nikt nie wie do końca gdzie się udał. W lesie nie zazna spokoju nigdy. Nie ma nikogo, do kogo mógłby się tu zwrócić, a sama Barwa życia mu nie odratuje. Chory, osłabiony, postanowił szukać lepszego życia gdzieś poza lasem. https://artemida.webd.pl/thread-2703-pos...#pid390359 -> post fabularny z zaginięcia