Czarny srebrny pręgowany klasycznie z bielą | Długie futro, pędzelki na uszach | intensywnie żółte oczy | Umięśniona sylwetka, długie futro powiększa go optycznie
uparty, acz spokojny, stara się zawsze przemyśleć swoje decyzje
Średniego wzrostu, o smukłej ale mocnej budowie ciała. Długie łapy, trójkątna głowa, spore uszy zakończone frędzlami, podłużny nos i złoto-brązowe oczy. Puszyste, wyglądające jakby się falowało futerko w mlecznym odcieniu, dłuższe na piersi, ogonie i szyi, gdzie tworzy charakterystyczną delikatną grzywę.
Baran ma radosną, otwartą naturę, jest bardzo ufny i towarzyski. Nie brakuje mu śmiałości i pewności siebie, z łatwością wchodzi w interakcje. W bliższym kontakcie jest bardzo ciepły i empatyczny. Cechuje go duża wrażliwość. Jest też bardzo opiekuńczy.
Czarnowron [S] || kiedyś Echo [MGBG]
To trudna decyzja, z którą mierzyłem się długo. Odsuwałem ją w czasie, próbowałem po kolei wszystkiego co mogłem, żeby tego uniknąć. W końcu wyczerpały się wszystkie możliwości i nie zostało już nic innego. Porzucam postać Barana. Kiedy go tworzyłem, wyobrażałem sobie, że będę prowadzić go do samego końca. Przez większość czasu nie potrafiłem sobie wyobrazić tego, że mógłbym go porzucić. To wydawało się niemożliwe. Poświęciłem mu tak wiele czasu, że nie próbuję nawet liczyć. Rozwijałem go intensywnie, był bogatą, dopracowaną postacią. Jestem z tego zadowolony i nie żałuję ani chwili. To było fajne 10 miesięcy.
Powrót na artemidę był bardzo istotnym wydarzeniem w moim życiu. Postać Barana od początku do końca była tworzona w jednym celu - miał mi pomóc. Pomóc w poukładaniu w głowie nowych doświadczeń, pomóc z ćwiczeniem nabytych w terapii umiejętności, z poradzeniem sobie z trudnymi doświadczeniami. Przeżyłem z nim bardzo dużo intensywnych rzeczy. Dobrych rzeczy. Nauczyłem się wiele, zyskałem jeszcze więcej. Przepracowałem traumy. Udało się.
Grając nim popełniłem wiele błędów. Dużo czasu zajęło mi (i nadal zajmuje) nauczenie się grania, głównie pod kątem współpracy z innymi graczami. Nie spodziewałem się, że to będzie takie trudne. Część tego wynika z moich osobistych problemów, część po prostu z tego, że to nowe środowisko i nowa rzecz, której, tak jak wszystkiego, trzeba się nauczyć. Ciągle staram się te przeszkody pokonywać, starych błędów unikać. Kontakt i współpraca ze mną bywają trudne i budzą wiele emocji po obu stronach. Mimo wszystko stale staram się, żeby było lepiej i lepiej. Jeszcze trochę zajmie nim dotrę do miejsca, z którego będę zadowolony, ale to wyzwanie, które wiele mi daje. Te błędy w grze i komunikacji oraz inne rzeczy, których nie umiem zidentyfikować, sprawiły że przez ostatnie miesiące coraz ciężej było mi Baranem grać. Doszedłem do momentu, w którym to już niemożliwe. Nadszedł czas, żeby się z nim pożegnać.
Szad, przykro mi, że tak wyszło. Żałuję, że grałem z tobą tak mało. Najgorsze w porzuceniu Barana jest to, jak jego śmierć może odbić się na Rożek i to najdłużej mnie przy nim trzymało. Miałem nadzieję, że uda mi się wyprowadzić nasz wątek. Niestety, nie wyszło. Mam nadzieję, że będę mieć jeszcze okazję, żeby z tobą zagrać. Dziękuję ci za relację Barana i Rożek.
Dziękuję wam, Lawendo, Rysiu, Kminek, Tsunami, Toper, Deszcz, Jad, Jodełko, Księżycu, Gyżko, Brzoskwinko, Iskro, Pajko, Żwawiku, Miodku za fantastyczne relacje, świetne sesje. Dziękuję wszystkim innym, którzy grali z Baranem.
* * *
Jak kończy się jego historia?
Ostatnie księżyce Barana były naznaczone przez głęboką depresję związaną z widmem Śmierci, które ścigało go odkąd był kocięciem, z którym walczył całe swoje życie. Złe decyzje, zagubienie, utrata bliskich i poczucie winy powoli budziły w nim poczucie bycia martwym za życia. Nie potrafił poradzić sobie z żadną z tych rzeczy. Większość czasu spędzał w samotności. Był nieobecny. Spadał coraz głębiej. Cierpiał na bezsenność. Koszmary nie pozwalały mu spać. Bywało tak, że nie mógł zmrużyć oka przez kilka dni z rzędu. Wtedy wkradały się omamy – cienie, dźwięki, których nie potrafił odróżnić od rzeczywistości, sny na jawie.
Zniknął chłodnego wieczoru wraz z końcem Pory Opadających Liści. Kątem oka złowił wielki, czarny cień, pędzący przez Płaczące Wierzby. Pognał za nim, biegł na złamanie karku, przecinając tereny Klanu Wichru w kierunku Grzmiącej Ścieżki, desperacko próbując dogonić widmo, które pojawiało się i znikało.
Postawił drżącą łapę na jezdni. Czarna zjawa przeprowadziła go na drugą stronę.
Proszę o dodanie Barana do grupy martwych.
Adios Baran. Dałeś mi bardzo wiele. Bez ciebie byłbym teraz w zupełnie innym miejscu.
MUTACJA FIŃSKA (na czarnej bazie); szare futerko, ciemniejsze włosy w postaci pręg na czole, nierównych skarpetek na łapach, pasów na ogonie i całej reszcie ciała; niesymetryczna biel na łapach, piersi, szyi, pysku; czarna plama nisko na piersi; okrągła mordka, czarny nos, zielone oczy [szczegółowy opis w KP]
niepoprawna optymistka, żywiołowa, dobroduszna, lekkoduch, przerośnięte dziecko z ADHD
barwna woda [rzeka]; ambient, tsunami [nowy świt]
... no cusz
byłxm ogromnie podekscytowanx na grę Rybitwą; ogromnie. czaiłxm się na to konkretne konto w adopcjach już dłuuugi czas, ale, cholipka. nie wiem, czy postać powracająca do Wichru, albo postać samotnika, jednak w pełni mi odpowiada. od dawna kręcę się w dwóch grupach na forum, bo Rzeka i NŚ i na ten moment chyba muszę pozostać w strefie komfortu
ale uwielbiam Rybitwę. uwielbiam ją, jest świetną postacią, cieszę się, że powstała. i wróci!
aktualnie mam zaczętą sesję z Deszcz na granicy z Wichrem - Rybibi równie dobrze mogła, tak jak kiedyś, głupio pobiec za czymś w trawach, znowu się zgubić... i zniknęła. wołała za patrolem i tu nagle, zonk - nie ma jej. znowu
Atletycznej budowy, chuda, jak i dosyć koścista i wysoka, orientalna kotka o krótkiej sierści. Jej ciało pokrywa czarno-rudo-białe futro, z czego czerń przeważa w tych kolorach, przenikając jednak poprzez rudy kolor, na którym widoczne jest pręgowanie tygrysie. Morda kotki jest z lekka wydłużona, dość trójkątna oraz o pstrokatych barwach, z różowym noskiem a nad nim osadzone są dwukolorowe ślepia - jej prawe zostało w swej kocięcej, błękitnej barwie, zaś drugie zyskało kolor wiosennej trawy, soczyście zielone. Wyróżniającym ją punktem są jej uszy, szpiczaste. Od wysokości oczu, do pyszczka poprzez gardło aż do brzucha oraz łap ciągnie się biały kolor, sprawiając wrażenie, że czerń i rudy otulają kotkę jak płaszcz. Łapy są białe, jednak dostrzec na nich można pionowe plamy w kolorze czarnym, które układają się na ich przodzie. Długi ogon, nie ma na sobie białego koloru, będąc w większości pokryty czernią, mając rude prześwity.
Zmieniła się przez księżyce przebywania w klanie, ucząc się wielu emocji i okazując po sobie więcej, niż samą nieśmiałość. Stała się pewniejsza siebie, choć wciąż nie jest typem, który krzyczałby przy każdej okazji. Przestała bać się odzywać, powoli zaczynając uczyć się stawiać na swoim i być asertywną, często te uczucia mając po prostu napędzane irytacją, która zaczęła jej towarzyszyć. Mówi pewnie lecz spokojnie, pozbywając się nawyku jąkania, który teraz zanikł w jej mowie. Jest ciekawa świata i zrobi wszystko, chociażby na własną łapę, by zdobyć intrygującą ją wiedzę i mieć możliwość poszerzenia swoich horyzontów. Nie przepada za rutyną, potrzebując przypływów emocji, które obudziłyby ją z braku większych odczuć, nie będąc związanymi z jej nerwowowością, który doskwierał jej wcześniej.
dziękuję wszystkim za relacje, które dane było mi stworzyć na lopie i przepraszam każdego, komu obiecałam jakieś sesję lub rozwinięcie znajomości (zwłaszcza artema) :(
od pewnego czasu antylopa stała się postacią, która zaczęła ciążyć na mojej grze na forum - nie wchodziłam na nie, bo cały czas z tyłu głowy miałam, że muszę zrobić nią odpisy. czuję, że kompletnie pogubiłam się w kreowaniu jej i nie jest już tą postacią, którą planowałam zrobić
prawdopodobnie wrócę do niej w przyszłości, gdy znajdę na nią pomysł, więc nie zamykam jej historii całkowicie
butsheknowsthe truth noteveryonecango onwith theirheartsplit in two |❆it’salreadycold❆ |she’s just achildbut shefeelslike aburdenand soonerorlatershe’llbreak |xxxxxxxxxxxxxxxpeoplewill say:“she’s worth nothing
she can’t even get out a miserable door”xxxxxxxxxxx |butone day,at least once,she’ll manage
Księżyce: 128 Płeć: kocur Trwałe urazy: pozioma szrama po lewej stronie grzbietu, ślady po pazurach na prawym boku, blizna na lewej skroni i wargach, mnóstwo innych mniejszych blizn na ciele, ucięta część lewego ucha
Księżyce: 128 Płeć: kocur Trwałe urazy: pozioma szrama po lewej stronie grzbietu, ślady po pazurach na prawym boku, blizna na lewej skroni i wargach, mnóstwo innych mniejszych blizn na ciele, ucięta część lewego ucha
Ciężki do uchwycenia osobnik, wyraźnie lubiący kamuflować się wśród leśnej roślinności, dzięki swojemu ciemnemu umaszczeniu. Imponującego wzrostu, atletycznie zbudowany, smukły kocur. Łapy ma długie i szczupłe, a gibkie i sprężyste ciało zwinnie porusza się między drzewami i krzewami. Na klatce piersiowej widnieją delikatne zarysy żeber, pysk ma suchy, z wyraźnie zaznaczonymi kośćmi policzkowymi. Czarna, miejscami nieco zbrązowiała od słońca. krótka sierść jest szorstka, mocno poczochrana i zmierzwiona, często brudna. Ślepia szaroniebieskie. Dziąsła i język poplamione są ciemnymi znaczeniami, a kilka jego wibrysów połamało się lub skrzywiło.
Chodzi ścieżkami, które sam sobie wyznacza. Powsinoga i włóczykij, kocha wałęsać się całymi długimi godzinami, a nawet i dniami po lesie, i robi to non-stop, od kiedy zostawił za sobą swój Klan i wszelkie pętle zakładane na łapy, które go ograniczały. Wolność dodała mu wyraźnej werwy i chęci do zwiedzania tego, czego jeszcze nie odkrył. Nie toleruje słabeuszy, miękkich kotów, które nie są w stanie udowodnić swojej siły, nieważne, czy psychicznej, czy fizycznej, bo on sam musiał nauczyć się na przestrzeni księżyców przeskakiwać wszystkie kłody, jakie życie rzuca pod łapy. Nie brak mu pewności siebie i brawury. Wolna dusza o niewielkich hamulcach i małych pokładach cierpliwości.
wymknął się wieczorem z obozu, tam złapał go mocniejszy śnieg, przez co zgubił drogę do domu i zawędrował na tereny niczyje.
Kopciuszek to postać, która wywoływała mi ciepełko na serduszku, kocham go, ale ostatnio odczuwam trochę za dużą presję jeśli chodzi o moje życie prywatne, szczególnie szkolne. Zaraz na początku 2022 mam agzaminy zawodowe, bardzo ważne, a i maturka się zbliża wielkimi krokami. A jeżeli mam za dużą presję - tracę siły i chęci do pisania, co z resztą widać po mojej nijakiej aktywności ostatnio. Mam więc nadzieję, że uda mi się poukładać sobie swoje sprawy, poradzić se ze szkołą i egzaminami, a potem wrócić do Kopciuszka, bo kocham jego postać i koncept ale po prostu nie dam sobie teraz rady z trzema postaciami. Wrócę nim, możliwe nawet, że niedługo.
Księżyce: 16 Mistrz: zdechli wszyscy Płeć: kotka Matka: Wydrza Łapa [*] Ojciec: Płonący Las
Wyrosła na średniej wielkości, ale całkiem długonogą koteczkę. Lśniące, dłuższe futerko w kruczoczarnej barwie gładko otula jej szczupłą sylwetkę, a Psianka codziennie dba, by każdy kosmyk układał się idealnie. Uszka ma zakończone małymi pędzelkami, wąsy lekko podkręcone, a puszysty ogon często nosi uniesiony wysoko ponad grzbietem. Oczy Psianki są jasne, żółto-zielone, ze znaczną przewagą tej drugiej barwy. Ogólnie całkiem ładniutka z niej kotka, a przynajmniej tak o sobie myśli i próbuje wszystkich o tym przekonać.
Psianka stara się być uprzejma i słodka. Udaje znacznie bardziej głupiutką niż jest w rzeczywistości, przekonana, że na pozę wielkookiej i uroczej koteczki ugra najwięcej. Lubi zgrywać ofiarę i trochę się ze sobą pieści. Raczej ostrożna, nie jest zainteresowana popełnianiem błędów, a zwłaszcza przyznawaniem się do nich. Za to bardzo chętnie pobiegnie naskarżyć na innych. Najbardziej obchodzi ją czubek własnego, czarnego noska i dążenie do doskonałości, co póki co objawia się głównie w intensywnym pielęgnowaniu futerka.
Kornikowy Konar, Zielna Łapa, Koścista Łapa (KRz)
Wronia Łapa -> zaginieni
Do tej pory Wrona czasami zachodziła do obozu, chociaż trudno powiedzieć, żeby rzeczywiście przynależała do Klanu Cienia. Jednak w końcu przestała się tam pojawiać, a ślad po niej zaginął.
Wydaje mi się, że moje próby gry tą postacią już dawno wynikały tylko z upartości, a były pozbawione sensu. Życzę Wronce, żeby znalazła swoje szczęście gdzieś indziej, gdziekolwiek postanowi pójść. Adios.
Gdybytak choćjeden raznam się zatrzęsłaziemia Przerwałasenoderwałanas odniechcenia Nic nasnie ziębiani nic nasnie parzy
bzyczek jest świetną postacią, z świetnych charakterem, z świetną rodzinką. niestety wydaje mi się, że na razie posiadanie 5 postaci + admina + mg to dla mnie trochę za dużo, zwłaszcza z szkołą, z zbliżającym się egzaminem. chciałabym, by wpadła w dobre łapki, jeśli jednak jej adopcja nie będzie możliwa, niech trafi do martwych. nie do gk, bo nigdy w niego nie wierzyła i nie rozumiała jego idei, a jeśli chodzi o sposób śmierci, niech zostanie przygnieciona przez drzewo. bzyczek od zawsze wiedziała, że kiedyś umrze i traktowała to jako rzecz którą kiedyś musi wypróbować, by dowiedzieć się jak to jest.
przepraszam najmocniej całą rodzinkę, zwłaszcza ostry kwiat i polnego, dziękuję za wybranie do miotu i naprawdę przykro mi, że jestem do tego zmuszona.
Nie potrafię dać jej szansy. Kocham ją bardzo, ale niestety, przez to, że umarłam nie ma żadnych relacji w rodzinie, z rodzicami, rodzeństwem, w ogóle. Przeszkadza mi to i denerwuje. Mam nadzieję, że trafi w łapki kogoś, kto da jej dużo miłości, na którą zasługuje. Nie potrafię po prostu zmusić się do gry postacią, którą wiem że strasznie zaniedbałam na każdej płaszczyźnie, przepraszam. Rodzeństwo, rodziców, wszystkich.
Dodatkowo
Różyczka -> znowu nkt
bo nie mam na niej postów, a wpadł miot, na który czekałam jakieś 3 lata :clown: wrócę do niej jak tylko ogarnę Bąbla.
Księżyce: 127 Mistrz: - Płeć: Kocur Matka: Zachodzące Światło Ojciec: Kornikowy Konar Trwałe urazy: brak
Niebieskie oczy, które z czasem wybarwią się na zieleń. Nos i wąsy ciemnoszare. Krótkie, rozczochrane i niebieskie futerko. Budowa na razie raczej standardowa dla kociaka.
Ekstrawertyczny, ciekawski, chętnie poznający inne koty i świat. Dopiero uczy się życia i jego charakter jeszcze się rozwinie.
Deszcz [KRz]
Deszcz > adopcje.
Mial tylko 2 posty, więc pewnie można od zera za zgodą rodziców fabularnych, czy coś.
Księżyce: 40 Mistrz: Kwitnące Wzgórze, Skrzące Słowo :/ Płeć: Kocur (zapach neutralny) Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Partner: Minóg (ale oboje o tym nie wiedzą) Trwałe urazy: kastrat, jego głowa (lęki, stany depresyjne)
Księżyce: 40 Mistrz: Kwitnące Wzgórze, Skrzące Słowo :/ Płeć: Kocur (zapach neutralny) Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Partner: Minóg (ale oboje o tym nie wiedzą) Trwałe urazy: kastrat, jego głowa (lęki, stany depresyjne)
Srebrno-czarny, pręgowany klasycznie, kocur o bladym i zmęczonym spojrzeniu zielonych oczu. Wysoki (naprawdę wysoki), bo idący w ślady ojca, sierść odrosła już przykrywając Wilczka. On sam jednak... stracił kilogramy - depresja, potem choroba i okazuje się, że dieta cud. Wygląda jakby musiał przybrać nowe kilogramy, by być zdrowym. Wychudzony, sierść powoli sama z niego teraz ucieka.
Nieprzystosowany do dzikiego życia i głupi. Nie zmieniło się to. Sprawa się jednak podziała, mleko się rozlało, a on stał się smutniejszy, bardziej aspołeczny i przerażony. W wielkich tłumach nie potrafi sobie poradzić z lękami, a wszystko poza obozem wydaje się jedną wielką umieralnią. Brak umiejętności komunikacyjnych też nie jest na jego łapę i poznawanie nowych kotów kończy się - brakiem poznawania nowych kotów. Jest też wredny jak czuje się zagrożony. Przypadek - beznadziejny.
Piórko [KG/GK]
Wilk -> adopcję or zaginieni
Wilka nie porzucałxm bardzo długo, chyba tylko dlatego że jest z miotu fabularnego i myślałxm że uda mi się go rozwinąć tak by granie nim rzeczywiście sprawiało mi radość. Chce przeprosić rodziców, rodzeństwo i wszystkich z którymi mam na nim nie pokończone sesje. Nie umiem się wczuć w tą postać, a pisanie postów na przymus zbytnio mnie nie bawi. Nie radzę sobie też z czterema postaciami na raz, a do Wilka jestem najmniej przywiązx, więc Wilk robi out. Jeszcze raz naprawdę bardzo mi przykro.
From theperfect start to thefinish line And if youʹre stillbreathing,youʹre thelucky ones Andyoucaused it, Andyoucaused it. Well,Iʹve lost it all,Iʹm just asilhouette Iʹm alifeless facethat youʹll soonforget My eyes are damp from the words you left Ringing in my head,when youbroke my chest
Kocham te postacie, ale zwyczajnie nie wyrabiam... Muszę się z nimi pożegnać.
Głośna Łapa - Nkt
Była znudzona siedzeniem w lesie, była żądna przygód. Pewnego dnia opuściła obóz pod pretekstem polowania, a po kilku godzinach patrol wrócił z wiadomością, że jej zapach urwał się na granicy z Kłującym Gąszczem. Znaleziono tam też przysypanego, martwego królika, polowanie nie było faktycznie kłamstwem.
Kłoda - Nkt
Kłodę natomiast znudziło się jej dotychczasowe życie. Jak wcześniej cały czas wędrowała, tak teraz nie wędruje w ogóle. Spędza czas tylko i wyłącznie w swojej stodole oraz domostwie jej Słomiaków, prowadząc żywot pół-samotnika, pół-pieszczoszka. Wciąż jednak udziela schronienia różnym wędrowcom w swojej stodole.
Koszatkowa Łapa - GK
Zmarła z powodu zatrucia jedną z myszy. Bardzo kreatywne, wow.
Jak widać, zostawiam sobie Króliczka. Mam siłę na pisanie chociaż jedną postacią i jest nią Króliczek. Mam jeszcze czas na rozwinięcie jego charakteru, a jak narazie pisze mi się nim bardzo przyjemnie. Dlatego... Żegnam się z powyższymi postaciami, może kiedyś do Was wrócę, moje buby.
Kotka nie jest niezwykle trudną do pokonania w walce przeciwniczką: ma zbyt małą wagę. Poza tym jest chuda i wysoka, zdecydowanie najwyższa z rodzeństwa, a mięśni w łapach ni widu ni słychu. Ot! pierwsza lepsza ciamajda, która łap używa tylko do chodzenia, wspinania się i uciekania. Niegdyś przeszkadzający, czarny ogon został doceniony przez właścicielkę, która zgrabnie wymachuje nim w zadowoleniu. Średniej wielkości uszy wychwytują pełne politowania westchnienia, a duże, złote oczy wypatrują możliwych dróg ucieczki. Od czasu do czasu jeży się jej czarne, gęste, aksamitne futerko, by powiadomić innych o jej złości.
Kiedyś, jeszcze przed śmiercią Ropuszego Skoku z łatwością można było przyznać jej łatkę najcichszej z rodzeństwa, jednak wraz z jego odejściem sprawy nieco się zmieniły. Nie chodziło oczywiście o radość, z powodu zgonu ojca, Gwiezdny Klanie broń! Po prostu jej rodzeństwo także przycichło, stając się nieco podobnym do niej. Sama kotka nie zmieniła jakoś specjalnie swojego zachowania - zmarły wojownik nie był jej aż tak bliski, jak Żołędziowemu Grzbietowi, czy Rozżarzonemu Gardłu. Nie oznacza to, że nie zmieniło jej wcale - Modrzewiowa Łapa zaczęła głębiej rozmyślać nad życiem po życiu. Postanowiła, że nieco otworzy się na innych, nie chcąc marnować ani sekundy swojej dotąd nieużytecznej egzystencji, po części w hołdzie dla ojca, a po części dla siebie. Wciąż unika dużych tłumów - przytłaczają ją, wywołują uczucie niepokoju, ale coraz częściej zagaduje nieznane jej koty - głównie kociaki, oraz rówieśników. Stara się polubić bezsensowne pogawędki dla umilenia i wypełnienia czasu, co szczerze mówiąc coraz lepiej jej wychodzi. Ułatwia jej to przekonanie, że wszystko i wszyscy - absolutnie WSZYSTKO i WSZYSCY - mają swoje dobre strony, które trzeba wykorzystywać w życiu.
Modrzewiowa Kora zdecydowanie jest tym typem, który nawet po krótkim braku odpowiedzi ze strony rozmówcy zaczyna zastanawiać się co powiedział źle i jak to naprawić. Bardzo zależy jej na dobrej opinii ze strony innych, nie chciałaby skończyć jako smutna, odrzucona przez wszystkich czarna kulka nędzy i rozpaczy.
Księżyce: 136 Mistrz: Sofia Płeć: kocur Matka: Meretrix Ojciec: NN Trwałe urazy: ubytek w policzku po ugryzieniu lisa: zagłębienie w pysku, podłużna, szpetna blizna, zniekształcony wyraz pyska, lekkie upośledzenie mimiki twarzy od strony dziury
Księżyce: 136 Mistrz: Sofia Płeć: kocur Matka: Meretrix Ojciec: NN Trwałe urazy: ubytek w policzku po ugryzieniu lisa: zagłębienie w pysku, podłużna, szpetna blizna, zniekształcony wyraz pyska, lekkie upośledzenie mimiki twarzy od strony dziury
wysoki, chudy biały kocur z czarnymi plamami o kręconym, przerzedzonym futrze i pomarańczowych oczach
Pełen determinacji do obranych celów. Otwarty zarówno na nowe doświadczenia, jak i na nowe znajomości. Towarzyski, choć zwykle umiarkowanie lubiany ze względu na unikatowy sposób bycia. Zasadom i autorytetom podporządkowuje się tylko w dwóch sytuacjach: kiedy ma z tego jakąś wyraźną korzyść, a także kiedy z tymi autorytetami i zasadami się zgadza.
Mimo wyznaczonych jasno celów, nawet w ich interesie zdarza mu się nie znaleźć w sobie śmiałości do pewnych zachowań. Ze względu na to, że większość jego życia była dotąd walką o przetrwanie, zdarza mu się stchórzyć i uciec w sytuacjach bardziej napiętych i stwarzających dla niego zagrożenie. W takich też momentach jego tiki bardzo się nasilają, a wraz z tym rośnie chęć ucieczki, która to powoduje nasilenie się tików i… błędne koło się zamyka.
Pomimo tego jest kotem pełnym optymizmu i ogromnych zasobów dobrej, pozytywnej energii. Ma dystans do siebie i swojej przypadłości. Zwykle ma. Okrutne żarty z tików zwykle bardzo go ranią, a on nigdy nie odpowiada agresją, a wyłącznie zamykaniem się w sobie i ucieczką.
Ma w sobie pewne poetyckie zacięcie, a całe życie i wszystkie wydarzenia traktuje jak wyzwania, którym musi stawić czoła aby osiągnąć spełnienie i całe to mityczne szczęście, do którego dąży.
Tundra, Gronostaj (NŚ)
Stopa -> Zaginieni,
w kosmicznejmikroskali naszświatjesttakimały posłusznitylkoSTOPIEdonieba wznosimygłowy ✈xxx✈xxx✈xxx✈xxx✈ stałemsiętymxkim jestemxpokory uczy świat w genachmamhumoryzmiennetak jakwiatr ✖xxx✖xxx✖ ZWIEDZAMŚWIATZWIEDZAMCAŁYŚWIAT toczęsięjakchmurymieszkańcywielkichmiast
Księżyce: 150 Mistrz: Ćmia Gwiazda, Kos Płeć: kocur Matka: Pajęcza Noga Ojciec: Gęsiopióry Trwałe urazy: oddziobana 1/3 nosa, rozerwany pysk i policzek, oba z lewej strony
Ogromny, piękny kocur. Prezentuje się urokliwie, porusza z gracją. Ma chude, gibkie ciało z zarysem silnych mięśni, jego nogi są długie, a krótka, czarna sierść o głębokim odcieniu i oleistym połysku przylega do ciała. Oczy ma ognistopomarańczowe, uszy spore, nos prosty, ogon długi i cienki jak bicz.
Jest bardzo bystry. Zna swoją wartość, lubi być w centrum uwagi i nie brakuje mu pewności siebie, łatwo przejmuje stery. Ukrywa emocje, panuje nad mimiką i mową ciała, jest czujnym obserwatorem, a każdy jego ruch jest efektem dokładnych kalkulacji. Zdarza mu się jednak działać impulsywnie, szczególnie pod wpływem silnych emocji. Jest bardzo ambitny i ekscytują go wyzwania wymagające wysiłku. Ma problem z kontrolowaniem złości, w starciach jest bardzo brutalny.