Wielki i masywny, szeroki w barach. Kark jest mocny i gruby, sylwetka postawna i umięśniona, wyrobiona dzięki ciągłym treningom i polowaniom. Syn Deszczowego Dnia zdecydowanie wyróżnia się też na tle innych dzięki swojemu wysokiemu wzrostowi. Można go zaliczyć do czołówki najwyższych kotów we wszystkich czterech klanach. Powyciągany wzwyż i wszerz, stał się istnym murem obronnym. Zaopatrzone w muskuły ciało pokrywa gęsta i gruba, miejscami nieco zwichrzona sierść barwą podobna do kory drzewa. Widnieją na nim smoliste pręgi, tworzące tygrysi wzór. Delikatne rozjaśnienia pojawiają się na pysku, brzuchu i łapach kocura. Ceglany, cieniowany nos otacza cała masa białych, krótkich wibrysów, a ponad narządem węchu widnieje para jasnych, chłodnych miętowych ślepi. Doskonale zaprojektowana maszyna do polowania i walki. Kocur porusza się dość energicznym, aczkolwiek spokojnym krokiem, zawsze trzymając ogon na równi z linią grzbietu. [ kp ]
Rozsądny i opanowany, potrafiący zachować zimną krew i stoicki spokój, kiedy sytuacja będzie tego od niego wymagała. W gruncie rzeczy jest bardzo sumienny i wypełnia swoje obowiązki najlepiej jak może. Bije od niego pewność siebie i odwaga, jednak nie jest lekkomyślny, najpierw pomyśli, potem powie. gotowy wskoczyć w ogień za klanowiczami. Zawsze szczery i prawdomówny, nie kłamie i nie wywyższa się, chyba, że w przyjacielskich słownych przepychankach. Okazuje szacunek starszym kotom, jednak tylko tym, którzy w jego mniemaniu na takowy zasługują. Ściśle przestrzega kodeksu wojownika i stara się działać honorowo. Opiekuńczy i troskliwy wobec innych, w szczególności rodziny i najbliższych mu kotów, a także kociąt. Inteligentny, nie pozwoli na obrażanie innych, jednak wie, kiedy ma trzymać język za zębami, aby nie powiedzieć czegoś, czego potem będzie żałować. Może nie jest dobry w udzielaniu rad, jednak stara się jak może i nigdy nie wygada czyjegoś sekretu. Silny psychicznie, silny fizycznie, do każdego nowo poznanego ma zupełnie obojętne nastawienie i to od rozmówcy zależy, jaką opinię w przyszłości będzie o nim miał.
Polna Gwiazda |kc|; Aleksander |p|; Piaszczysty Brzeg, Nietoperze Skrzydło |gk|
Nie wiem nawet za bardzo, co mam tutaj napisać, miałam duże plany na to forum, ale jednak muszę zejść ze sceny i wycofać się zupełnie z gry. W moim życiu prywatnym wydarzyło się dużo... złych i niefajnych rzeczy, dodatkowo mam problemy zdrowotne (głównie związane z oczami) i nie mogę sobie pozwolić na taką aktywność, z resztą, przez ostatni czas było widać moje przymulanie, a na tym cierpią nie tylko inne postaci, ale także userzy, dla których byłam adminem. Szkoła dobija, życie dobija (dosłownie). Niestety, przyjemność z gry na kotkowym forum zmalała mi już do zera, nad odejściem myślałam od jakiegoś czasu, jednak chciałam dać sobie czas, aby to wszystko przemyśleć, może to była tylko spontaniczna myśl, ale teraz widzę, że nie.
Turkuciowy Grzbiet -> Gwiezdny Klan
podczas polowania został zaatakowany przez borsuka i niestety, pomimo przybycia na pomoc Ukruszonego Kła i Kwaśnego Pyska - Zastępcy nie udało się odratować, zmarł w wyniku uszkodzenia tętnicy szyjnej
Drżący Oddech -> zaginieni
Wyruszył w poszukiwaniu Miodowej Dziupli, pod osłoną nocy, aby nikt nie mógł go zatrzymać, ciężko mu było się na to odważyć, ale dla Miodek zrobiłby wszystko
Migocząca Łapa -> adopcja
nawet dobrze nie zaczęłam nim gry, a już niestety musi wracać tam, skąd go wzięłam. Może jakaś dobra duszyczka da mu nowe życie
Nabita, krępa, bardzo brzydka kocica o czarnej, szylkretowej sierści z bielą i wyłupiastych, pomarańczowych oczach.
Cicha, ponura, zamknięta w sobie kotka, której jedyną radością jest doskonalenie siebie i gapienie się na innych z ukrycia.
Dzwonek, Szuwar, Sianko, Niebo (nieaktywni)
Dało się to przewidzieć, zgaduje.
Żywica -> adopcja
Żywica jest młoda, żwawa, a na dodatek ma dosyć ciekawą fabułę, więc na pewno znajdzie się ktoś, kto zechcę ją poprowadzić dalej!! A jeśli ktoś taki się znajdzie, to wyśle mu wszystkie arty Żywicy, jakie nabyłam uwu
Mleczna Łapa -> zaginiony
Bez słowa się zbył, jak przez całe życie bez słowa istniał. Być może kiedyś się odnajdzie.
Na pewno będę dalej istnieć na forum, będę sobie was obserwować, śledzić wszelkie forumowe dramy, bo to jest wielka zabawa!!! Może nawet wrócę kiedyś do gry, ale zdecydowanie będę musiała do tego podejść inaczej, niż przy moich poprzednich kontach, by znowu nie zmuszać się do robienia odpisów i nie przeciągać sesji, mieląc czasoprzestrzeń.
Mistrz: Kroczy razem ze mną Płeć: kotka Matka: Kolczasta Mordka Ojciec: Jastrzębiopióry Partner: Przewalone drzewo Trwałe urazy: Wieczny terminator
Kotka posiada czarne futro ozdobione gwiazdami oraz intensywnie zielone oczy. Jest średniego wzrostu z miękkimi łapami biegającymi po drodze mlecznej.
Uciekł z wiatrem
Falująca Łapa [Z] Kasztan [KRz]
Nigdy nie chciałam tego robić, ale czuję, że inaczej nie dam rady. Widać moją nieaktywność, a ja sama już nie chcę męczyć czasoprzestrzeni i osób które czekają na odpis. Zdaję sobię też sprawę, że zmuszanie się do odpisu nic nie da. Więc wiem, że tak będzie najlepiej.
Ulewna Łapa... Zawsze ją kochałam i kocham. Była moim pierwszym kontem, na niej pisałam pierwsze posty, na niej wszystkiego się uczyłam... Ale wiem, że wrzucanie jej do zaginionych nie ma sensu. Nigdy nie chciałam jej uśmiercać, lecz pisanie nią nie daje mi takiej frajdy. Trudno mi jest coś nią napisać, więc liczę, że to będzie najlepsze rozwiązanie.
Ulewna Łapa -> Martwi - wyszła z obozu by znów się powłóczyć. Była przybita śmiercią Czaplego Skrzydła i nie miała już nadziei na przywrócenie partnera do wcześniejszego stanu. Nie wiedziała, że natrafi na drzewo, które będzie dla niej śmiercionośne. Zginęła na miejscu. Możecie jej zrobić pogrzeb.
Kasztan... Uwielbiam moją słodką dziewczynkę. Zastanawiałam się nad wrzuceniem jej do adopcji, ale nie umiałaby się z nią rozstać. Nie chciałabym też marnować miotu Rudzika i Ogień, więc mam nadzieję, że ta droga będzie dla niej najlepsza.
Kasztan -> Zaginieni - Już od dawna chciała opuścić klan by zostać samotniczką. Pewnego dnia pod osłoną nocy, wyszła z obozu i przekonując się, że nie da rady sama na wolności, poszła oddać się dwunożnym. Być może zamieszkała z Falującym.
Chciałabym podziękować kilku osobom: Bursztynowemu Wschodowi, Wiewiórczej Łapie, Poziomkowej Ścieżce i Czaplemu Skrzydłu za to, że dzięki wam Ulewna to Ulewna, a Kasztan to Kasztan, Całemu rodzeństwu moich dziewczynek za wszystkie sesje, Wiaterkowi za zmiękczenie Ulewnej w środku i przepraszam, że nie dam rady przeprowadzić mu nauk :c Całemu klanowi Rzeki i wszystkim którzy mnie wspierali koffam was wszystkich ♡
Mistrz: Wysoka Fala Płeć: kotka Matka: Jastrzębi Szpon [KRz] Ojciec: Liściasta Łapa [KG] (Deszczowa Łapa) Partner: każdego ukocha
Wichura, zdecydowanie wydoroślała. Jej uczniowskie łapy wydłużyły się, tak samo jak jej ogon i całe ciało. Była teraz niemałą kotką, u której dało się zauważyć delikatny zarys mięśni, pod długowłosą sierścią, która zwisała po jej bokach, tworząc kaskady futerka, opadające ku dołowi. Spojrzenie jej złotych oczu znów nabrało barw, radości i nadziei, którą utraciły, gdy ta była jeszcze kocięciem. Na pyszczku wyraźnie odznaczały się pręgi, tworząc po bokach trzy wzory, a na czubku utworzyły charakterystyczne „M”. Jej ciało zdobi pręgowanie ticked. Wichura posiada jaśniejsze futerko bliżej samej linii ust a także nad oczami i w okolicy brwi, tworząc białe znaczenia. Podczas pobytu w mieście, podczas nauki walki i bójek z innymi miejskimi kotami, dorobiła się trzech blizn - z prawej strony pyska, na lewym policzku i na wewnętrznej stronie prawej przedniej łapy.
Każdego uważa za członka swojej rodziny, każdemu zawsze pomoże, wysłucha czy coś poradzi. Jest święcie przekonana, że każdy konflikt można rozwiązać słowną rozmową, bez użycia walki, którą ta będzie stosować tylko w ostateczności lub samoobronie. Nawet jeśli ktoś byłby źle do niej nastawiony, ona i tak będzie próbowała rozmawiać, przeprowadzić kłótnię pokojowo. Można by rzec, ze jest ona czymś w rodzaju negocjatora.
Wichura wierzy, że w każdym kocie jest coś dobrego, zawsze będzie starała się to odkryć, będzie próbowała znaleźć coś, czego innym się nie udało i go odtrącili, zamiast spróbować zrozumieć. Nie widzi sensu w wojnach między klanami, dla niej każdy jest jej rodziną, więc koty, które są w jej klanie, nie różnią się przecież od innych kotów, które są w klanie Cienia czy Wiatru. Mimo wszystko, jest lojalna swojemu klanowi. Wierzy w to, że kiedyś, wszystkie klany będą żyć ze sobą w zgodzie, bez względu na różnice, wszyscy będą pomagać sobie w godnym przeżyciu własnego życia.
Po sprzeczce z braćmi Wichurka, mimo wsparcia mistrzyni, nie znalazła nikogo, kto mógłby ją wesprzeć czy pomóc z problemami codzienności. Śmierć członków rodziny mocno odbiła się na jej psychice. Było jej już praktycznie wszystko jedno, skoro jej bracia nie mięli z nią kontaku, woląc swoje własne towarzystwo. Udając się po raz dziesiąty na spacer, postanowiła już nie wracać. Przynajmniej nie sama. Wyruszyła na poszukiwanie mamy, siostry i braciszka, z którym kochała bawić się w przywódców. Przynajmniej oni jej nie odtrącą. A raczej miała taką nadzieję.
Wieczorna Łapa -> zaginiona
Chciałabym przeprosić jedynie wszystkich, którzy mieli lub chcieli mieć ze mną sesje. Ostatnio Artemida stała się dla mnie jedynie przykrym obowiązkiem, a nie przyjemnością, tak samo jak samo pisanie kotkami. Dziękuje mojemu rodzeństwu Zamieci, Hukowi, Burzy, Gwiazde i Sokołowi, dziekuje rodzicom - Jastrząb, Deszczu i Liść, że wybraliście akurat mnie. Dziękuję też Ciemniejącemu, Wydmie, Lamparciej, że chcieliście wziąć ze mną sesję. Dziękuje najbardziej Wysokiej Fali, która próbowała podbudować Wichurkę i okazać jej wsparcie
Jest jedną z wyższych kotek w Klanie Rzeki, choć nie w klanach. Łapy ma długie, smukłe, choć umięśnione. Na pewno nie można jej zaliczyć do grubych - o nie! Wręcz przeciwnie, podczepia się ona jeszcze pod te szczupłe koty. Pysk ma idealnie proporcjonalny, nie za długi, nie za krótki, oczy odrobinę skośne, choć wiecznie bijące miłym, radosnym blaskiem. Są one koloru zielonego, czasami zaś błyszcząc trochę bardziej na zielono-żółto. Futro ma krótkie, szorstkie, koloru czekoladowego z białym pyszczkiem, szyją, brzuchem i odrobinę łapami, jak i ogonem. Na nim zaś jest sobie pamiątka po pewnym polowaniu - żyłka wędkarska, która zawinęła się i zasupłała wokół jej ogona, której do tej pory nie potrafi zdjąć; jest po prostu zbyt ścisło zawiązana.
Spoważniała - to na pewno. Nadal jest miła, entuzjastyczna, pewna swego. Dąży do ideału, za cel swój obejmując bycie jak Czerwony Mak, jednak nie dokładnie. Chce być najlepsza... oh nie, ona jest najlepsza! Druga najlepsza wojowniczka Klanu Rzeki. Jej dziecięce zachowania jednak przygasły. Nie jest już takim kompletnym dzieckiem, choć nie można powiedzieć, że jest dojrzała. Ma swoją opinię na różne tematy, jednak nie narzuca jej nikomu. Jest obojętna wobec czyiś poglądów nawet, jeśli nie zgadzają się one z jej własnymi. Lubi żartować i czasem odpocząć od klanowej rutyny, ale to nie tak, że męczy ją klan, o nie! Klan jest miłością, Klan jest życiem. Nigdy by go nie zdradziła. Stara się za wszelką cenę trzymać kodeksu i bronić współklanowiczy, bo przecież to robi przykładny wojownik.
To było do przewidzenia, dlatego nie będę pisać długiego postu. Mój kompletny brak konsekwencji doprowadził to tego, że zaniedbywałam nie tylko moje postaci, ale też tych, z którymi miałam sesje, a każda "próba powrotu" kończyła się tak samo. Tak więc się z wami żegnam, bo nie ma sensu dalej udawać, że coś z tego będzie.
Nie żałuję czasu spędzonego z wami, napisanych postów, stworzonych postaci. Może jeszcze kiedyś tu wrócę, jak już nauczę się nie porzucać czegoś jak tylko mi się znudzi.
Mleczny Kieł >> Gwiezdny Klan
Opuszczenie klanu byłoby kompletnie nie w jej stylu, tak więc uznajmy, że walczyła z jakimś drapieżnikiem i odgoniła go/uśmierciła, ale wykrwawiła się zanim dotarła do obozu.
Kwiecista Łapa >> Gwiezdny Klan
Wiem, że jest w nieaktywnych od dłuższego czasu, ale wolę zostawić po sobie wszystko zamknięte.
Jagoda >> Gwiezdny Klan/martwi (chociaż wierzyła, więc to do decyzji kogokolwiek kto będzie ją przerzucał)
Tak jak wyżej. Chcę wszystko za sobą zamknąć. Miałam zamiar ją zostawić w nieaktywnych, bo a nuż mi się odwidzi, ale jest już dosyć stara i pewnie zanim bym do niej wróciła byłaby już w wieku starszyzny, więc nie ma sensu.
Dziękuję wszystkim jeszcze raz i życzę wam wszystkim jak najlepiej
Kotka o małej posturze co daje jej zwiność.Ma krótkie futro z przewagą koloru białego ok.70% z czarnymi łatami na ogonie,karku,głowie i rudymi łatami na głowie i plecach.Ogon jej jest czarno- rudy z przeagą czarnego.Posiada prawie nie widoczne klasyczne grube pręgi na rudych łatach. Ma białe wąsy.Jej oczy są szaro niebieskie z przewagą szarości.:
Huśtawka nastrojów
Muszę przyznać że mocno zaniedbałam swoje konto ale nie miałam czasu. Przepraszam również gorąco osoby którym nie odpisywałam w sesjach. Nie ma sęsu żebym zawalała ludzią z którymi mam sesje sloty z sesjami skoro i tak nie mam czasu odpisać. A więc żegnam się z wami bo i tak nic z tego nie będzie. Może kiedyś wróce.
Sosnowa Łapa. -> Gwiezdny Klan
Uznajmy że zwiedzając las napadł na nią drapieżnik a ona nie wiedziała jak się bronić
Jeszcze raz pa pa wszystkim :3
"Kochać to także umieć się rozstać.
Pozwolić komuś odejść,
nawet jeśli darzy się go wielkim uczuciem. "
Kocica jest ze mnie zgrabna, trzeba to przyznać, a każdy ruch mego szczupłego, delikatnego ciała jest odpowiednio zaplanowany. Poruszam się z niebywałą gracją i dumą na długich, wyglądających iście zjawiskowo łapach, dzięki którym mogę spojrzeć na niektórych z góry - i tak też zresztą robię. Bardzo, bardzo często. Moje ułożone, zdrowo błyszczące futro jest długie, ale nie ciągnie się po ziemi. Wręcz przeciwnie. Wisi wysoko nad nią, podobnie jak u mojej matki w którą ewidentnie się wdałam. Mój grzbiet i pysk bowiem pokrywają sąsiadujące ze sobą w harmonii łaty o barwach głębokiej czerni i soczystej rudości, które na granicy z bielą się kończą. (reszta w kp)
Ustalmy sobie coś. Już, teraz, na wstępie, żeby uniknąć nieprzyjemnej sytuacji, a mianowicie nie jestem kaleką. Nie jestem od nikogo gorsza, nie jestem biedna, nie chcę od nikogo współczucia i litości, a skoro formalność mamy za sobą możemy przejść dalej. Jestem kocicą o silnym usposobieniu, choć mój temperament ognisty nie jest. Bardziej chłodny i zdystansowany, nad wyraz pewny i stabilny. Nie znajdziesz we mnie nieśmiałości i skromności, nie znajdziesz też wstydu, gdyż są to cechy słabych, a ja nie chcę być słaba. Chcę pokazać, że jestem silna, że mimo przeciwności losu potrafię zadbać o siebie i o klan. Jeśli ktokolwiek sądzi, że wejdzie mi na głowę to się grubo myli i natrafi na trudny orzech do zgryzienia. Jestem uparta, wiem to dobrze, tak jak i wiem, że bywam nieprzyjemna - często nieświadomie. (reszta w kp)
Sarna -> martwi
Zagryziona przez borsuka nieopodal obozu. Nie zauważyła go, bo wyskoczył od strony oka, ktorego nie miała.
Błękitnookie kocie rachitycznej budowy o długich łapach. Przykryte złotym płaszczem o gęstych, czarnych zawijasach na bokach i gęstym włosiu. Pysk szlachetny, choć dalej kocięcy - czoło ozdobione literą "M" przecina bura pręga, której kolor znajduje się również pod oczami. Chód niepewny a grzbiet zgarbiony, puszysty ogon niedbale włóczy po ziemi.
Nie jest wyśnionym synem. Choć Matka będzie go kochać po wieczność, on sam nie jest w stanie jej spojrzeć w oczy. Nie za coś, co uczynił, nie za coś co uczyni - ale za wszystkie działania, których nie zrobi. Bo jest za słaby, zbyt wrażliwy czy okaże się tchórzem. Stara się odwzajemniać każde dobro jakie do niego przychodzi, szczerząc się na dobrą nowinę, starając przybrać współczująca minę gdy ktoś się żali, czy licząc ile sekund powinien milczeć, gdy przychodzi na to pora. Nie potrafi się odnaleźć w świecie kociąt, a jedyną rzeczą jaką jest w stanie tu znaleźć to troska.
Jak wróciłem ze szpitala to ide do kolejnego, myśle że wakacje nie beda wygladaly tak jak planowalem - odpisy, rysunki i kotki więc musze się na razie wycofać, nie chce zabijać Cedra bo dużo nad nim pracowałem ani nie chce żeby ktoś go prowadził, bo on potrzebuje specyficznej ręki. Bober - przepraszam że narobiłem Ci nadziei, ale wrócę z tym samym kotem, jeżeli jest taka możliwość, bo szczerze nie pamiętam. Do tego czasu proszę o przeniesienie go do zaginionych. Pewnej nocy w natchnieniu poszukiwań ojca, jak to kocię, znalazło się w tarapatach i popiskując ze strachu zabłądziło do drogi grzmotu, gdzie ludzie zabrali go ze sobą, myśląc że ktoś go porzucił na drodze.
Tu się chyba moja przygoda kończy z kotkami. Mam nadzieję, że kiedyś wrócę, teraz jednak arcia nie dają mi już takiej satysfakcji jak kiedyś, stała się lekko moim utrapieniem. Nie mam weny na pisanie, nie mam na to siły, a teraz też wakacje chce spędzić jakoś produktywnie, co muszę połączyć z nauką, a niestety nie będzie to dla mnie proste.
Przepraszam wszystkich, którym obiecałam sesję, którzy mieli zaczętą ze mną sesję i ogólnie przepraszam.
Nie umiem jej uśmiercić,(może też dlatego, że mam nadzieję kiedyś jeszcze wrócić), dlatego też: Pierzasta Łapa -> zaginieni.
Piórko mimo ostrzeżeń, idąc na samotny patrol zauważyła psa, gdy chciała go odpędził ten prawie ją zagryzł. Próbując ratować i siebie, i klan popędziła gdzieś daleko z intruzem za sobą. Szczęśliwie udało jej się uciec, ale była już za daleko i była zbyt zmęczona walką o życie z psem, który zostawił jej kilka - nie głębokich - ran na grzbiecie. Nie wiedziała jak wrócić do domu i po kilku dniach smętnego chodzenia uliczkami miasta, została zabrana przez jakiegoś Dwunoga do jej nowego domu.
Córka Jodłowej Igły i Chłodnego Powiewu jest jednym z najmniejszych kociąt z miotu. Ma smukłą, chudą sylwetkę, tak jak większość kotów z Klanu Wichru. Ciało kociaka pokryte jest krótką sierścią w kolorze buro-białym. Jasne futro pokrywa jej całe przednie i tylne łapy, klatkę piersiową, pyszczek, brzuch oraz końcówkę ogona. Na burych miejscach występują tygrysie pręgi. Na środku pyszczka widać różowy nos, a trochę wyżej - dwa punkciki, na razie o nieokreślonym kolorze, troszeczkę zielonkawe, czyli oczy.
Bieliczek wydaje się być nieśmiałą, zamkniętą w sobie kotką. Nie mówi zbyt wiele, głównie wydaje tylko ciche pomruki, a najczęściej i tak to tylko pomruki zgody lub zaprzeczenia. Stara się być miła oraz uprzejma, a także chętnie zaoferuje pomoc, ilekroć tylko zauważy, że jej potrzebujesz. Od razu też widać, że jest spokojna i opanowana, nie da się wytrącić jej z równowagi. Odznacza się też strachliwością.
Jeżeli jednak zapała do kogoś sympatią, jest w stanie otworzyć się przed nim, chociaż oczywiście nie od razu. Wtedy okazuje się, że to naprawdę urocza kotka godna poznania. Dowiesz się też, że bardzo kocha swoich rodziców i rodzeństwo, chociaż może się wydawać, że tego nie okazuje, a także poznasz fakt, że jest gotowa nawet oddać za nich życie.
Mistrz: Rozerwana Mordka (Gwiazda) (*) Płeć: kotka Matka: Sójczy Śpiew (*) [NPC] Ojciec: Deszczowy Dzień (*) [NPC] Partner: Akacja (*) Trwałe urazy: Brak środkowego palca na prawej przedniej łapie.
Mysz to całkiem ładna, szczupła kotka o zgrabnej sylwetce i długich łapach. Jedna z najwyższych kotów w klanie. Posiada zadbane, puszyste i miękkie futerko w kolorze ciemnej szarości na grzbiecie, zaś na brzuchu, łapach, pyszczku i szyi stopniowo przechodzące w płowy (niebieski abisyńczyk). Jej kolejną cechą charakterystyczną jest długi, puszysty ogon, na którym futerko wydaje się być jeszcze bardziej puchate. Pyszczek kotki ma smukły, nieco trójkątny kształt, zaś zdobi go para dużych, szeroko rozstawionych uszu, dwoje okrągłych, zielonych oczu oraz ciemnoróżowy nosek otoczony białymi wąsami. Nie zapominajmy też o wiecznym uśmiechu. Po mamie odziedziczyła ładny, melodyjny głos.
To tego, chyba czas tu napisać... Od miesiąca praktycznie już nie istniała na forum i nie wiem, czy po wakacjach byłabym w stanie wrócić do normalnej gry, a nie chcę, żeby moje postacie przez dwa miesiące tkwiły w nicości i udawały, że żyją i nic nie robią. Nie chcę też blokować postaci innych graczy tylko dlatego, że nie udzielam się w rozgrywce. Dlatego postanowiłam, że: Mysiowąsa -> zaginieni
Leszczynowa Gałązka -> zaginieni
Pustułcza Pieśń -> zaginieni
Nie chcę nikogo uśmiercać, bo możliwe, że w którymś momencie w roku szkolnym wrócę do gry, może również Cichym. Na razie jednak nic jeszcze nie wiem, ale póki co muszę odłożyć forum na półkę.
Tak jeszcze dla sprostowania, wszystkie trzy powyższe postacie po prostu pewnego dnia zniknęły i ślad po nich zaginął.
Przepraszam wszystkich, z którymi miałam sesję i jakiekolwiek relacje, ale... tak niestety wyszło.
A więc do zobaczenia kotki, na pewno będę tu czasem zaglądać. Trzymajcie się i pa.
Malutki, śnieżnobiały okruszek o puchatej, długiej sierści. Jedyny kolor znajduje się na ogonie, kawałku lewej tylnej łapy i łebku, a jest to połączenie burego i rudego. Córeczka Zroszonego Pąka nie będzie wielkim kotem. Już teraz jest niska, drobna, szczupła i bardzo leciutka, zupełnie jak piórko. Jej ogonek jest wyjątkowo długi, owalne, lekko skośne oczka niebieskie, a nosek i poduszeczki łap jasnoróżowe.
Wie, że posiada czystą, szlachetną krew. Została zrodzona z dwóch cienistych wojowników i jest więcej warta dla klanu, niż przybłędy, czy kocięta po samotnikach. Chmureczka nie zadaje się z byle kim. Jej przyjaciele muszą być na najwyższym poziomie intelektualnym, muszą być czyści, muszą być lojalni, innymi słowy muszą być idealni, tak, jak i ona. W rodzinie brakuje jej tylko i wyłącznie wysoko postawionej osoby, by całkowicie zatraciła się w swoim głębokim ego. Zawsze jest wyniosła, elegancka, pełna gracji i wdzięku. Zna swoje atuty i zalety i wie, jak ich używać, ot, po prostu się siebie nie wstydzi. Uprzejmość to jednakże ostatnie, co można o niej powiedzieć. Chmurka jest małą zadziorą. Owieczką w wilczej skórze, czy też aniołkiem z szatańskimi rogami. Lubi wyszydzać i lubi się znęcać nad słabszymi, zwłaszcza, gdy któryś z ich rodzicem jakimś trafem nie należy do klanu cienia. Jest głośna i nie boi się obwieszczać wszem i wobec swoich racji, choć te są czasami po prostu głupiutkie.
Mokradło wyrosła na przepiękną, wręcz oszałamiającą kotkę raczej przeciętnego wzrostu. Długie smukłe łapy pozwalają się przemieszczać kotce z niezwykłą gracją, unosząc tym samym szczupły tłów. Całe ciało kotki zostało przyozdobione czarno-rudym z białymi znaczeniami długim i niezwykle miękkim futrem chroniącym, przed mrozami. Czarne plamy przewijają się z tymi rudymi na całym ciele w różnych proporcjach. Biała barwa znajduje się jednak tylko na łapach tworząc tak zwane skarpetki, środku pyska pod postacią pionowej kreski oraz kryzie i części piersi. Niebiesko-szare ślepia zmieniły swoją barwę na chłodną a zarazem hipnotyzującą zieleń. Głowa kotki kończy się dwoma zgrabnymi i proporcjonalnymi czarnymi uszami, zaś na końcu pyska pojawia się mały różowy nosek przyozdobiony drobnymi czarnymi plamkami. Długi puszysty ogon zazwyczaj wije się w dziwaczny sposób przypominający trochę polującego węża.
Charakter Mokradło zmienił się i to było pewne. Dojrzała i straciła nadmiar energii, chociaż na upartego nadal coś jej tak zostało w głębi duszy. Zgubiła się również młodzieńcza nierozwaga jak i roztargnienie. Za to nabrała jednej cechy nie wiadomo z jakiego powodu, ale stała się straszną flirciarą. Zarywa do wszystkich nieznajomych kotów, co w sumie trochę jej się przydało podczas proszenia o pomoc innych samotników. Mokradło stała sięśqiadoma swoich atutów i mamkamentów. Mimo to czasem odzywa się momentami jej wrażliwsza bardzoej niepewna i trochę strachliwa strona, dzieje się to zazwyczaj w towarzystwie znacznie młodszym od siebie. Ze wczesnej młodości zostało jej zamiłowani do plotkowania z każdym, nie ważne czy gbur, czy kocur, czy kotka ona nawija jak nienormalna. Nie przejmuje się opinią innych, no chyba że na prawdę ma bardzo zły dzień to bez kija nie podchodź i najlepiej milcz, a nawet nie oddychaj, na całe szczęście dzieje się to bardzo rzadko. Za to posiada bez wątpienia jeszcze dwi bardzo pozytywne cechy, ambicja i wytrwałość. Kotka nadal marzy o zostaniu wspaniałą wojowniczką Klanu Rzeki, a przy odrobinie szczęścia może nawet kimś więcej. W połączeniu z wytrwałością w dążeniu do celów i sumienną pracą może to w końcu zapluskwać wysokim stanowiskiem o ile zostanie znów przyjęta do rzecznej rodziny, ale o to się nie martwi. Wie że nie podda się dopóki nie dostanie tego czego naprawdę chce.
Kunia Łapa[KG] Świt[KW]
Od dawna próbuję wkręcić się w Artemidę. Od czasów Śliwki i Jeziora już mi się to nie udaje. Najpierw nie mogłam wczuć się w swoje nowe postacie, przebić się kolejny raz przez treningi.. Odkąd mam Mokradło problem jest jeszcze inny. Mimo, że ją lubię i miałam na nią pomysł jakoś nie udaje mi się stworzyć na niej jakichś relacji z innymi postaciami. Nie mam motywacji do gry i ciężko mi znaleźć kogoś do fabuły. Być może ludzie przywykli do mojej słabej aktywności i unikają sesji ze mną (ostatnia nieobecność akurat była przez problemy w prawdziwym życiu), może Rzeka nie jest obecnie klanem dla mnie, może jakoś kotki już nie ciągną mnie tak jak kiedyś, więc nie dążę do posiadania ciekawych sesji tak jak dawniej... Nie wiem.
Lubię to forum, ale czuję, że nie nadążam za jego tempem, ilością postaci, których na ten moment w większości niemal nie znam. Czasu też nie mam aż tyle, by nadrobić zaległości na tyle, by ponownie się wkręcić w aktualną fabułę. Bycie na uboczu męczy mnie i chyba czas skończyć z próbami powrotu kolejnymi postaciami, które z czasem stają się nieaktywne. Już raz pisałam tutaj posta, nie wysłałam go, przez moment myślałam, że jednak coś się rozkręci. Niestety moje życie realne pokrzyżowało mi plany i nie mam siły po raz kolejny odgrzebywać swojej zakopanej weny.
Mokradło idzie do adopcji. Może ktoś odgrzebie jej potencjał
Mistrz: Brak (wcześniej Cyprysowa Łuska) Płeć: Kotka Matka: Mokry Kwiat Ojciec: Podniebny Lot Partner: Nie
Nie dość posturnej budowy kotka, z krótkim, czarnym futrem. Posiada żółte oczy i bliznę na tylnej, prawej łapie.
Lekko nieufna i złośliwa. Z trudnych sytuacji wychodzi tak, że...ucieka od problemów (więcej na kp)
Sójka [KW]
jednak zamiast nieobecności po prostu się pożegnam? po raz kolejny próbowałam się wkręcić i nie potrafię więc nie ma sensu tego ciągnąć. po prostu nie czuję tego forum. pomimo, że lubię swoją postać i myślę, że fajnie mi się nią pisze to jednak nie czuję żadnego związku z tym forum i jakoś nie mam motywacji by coś z tym zrobić.
no i zmieniam zdanie - oddam ją do adopcji, może ktoś nią pogra? chętnie czasem poczytam.
Kocur zdecydowanie wysoki i masywnej budowy, góruje gabarytami nad większością swoich współklanowiczów, za wyjątkiem tych najbardziej okazałych jak między innymi sama Czerwona Gwiazda czy jego bracia. Gęste długie futro o ciemno-szaro-niebieskim odcieniu potęguje to wrażenie. Jego głowa jest kanciasta, sprawiająca wrażenie trójkątnej w profilu, jednak jej ostre rysy są załagodzone przez łagodnie opadające za sprawą grawitacji długie futro na polikach i pod uszami. Same uszy są charakterystycznie długie, z pędzelkami na czubkach. Ma długie łapy, choć nie sprawiają one wrażenia patykowatych - wręcz przeciwnie można zauważyć delikatnie zaznaczone pod skórą silne mięśnie. Na palcach wszystkich czterech łap futro przybiera kolor biały, tak samo jak na górnej szczęce jego pyska, gdzie znaczenie zwęża się by zaniknąć między oliwkowo zielonymi oczyma kocura, oraz pod szyją, gdzie białe znaczenie uformowane jest w trójkąt, niczym kołnierzyk.
Odzyskał pogodny temperament - lubi się pośmiać, czy po prostu pobawić jak za dawnych czasów gdy był młodszy. Zupełnie mu nie przeszkadza spędzanie większej ilości czasu z podrostkami z chruśniaka i pomaganie od czasu do czasu matkom w zajmowaniu się nimi. Wie jednak kiedy należy być poważnym i że to co musi być zrobione dla klanu nie będzie czekać - pilnie więc wypełnia wszystkie obowiązki i wynosi z tego satysfakcję - choć trzeba przyznać, przy zgłaszaniu się na patrole wykazuje silną preferencję na polowania ponad patrole graniczne. Lubi zdecydowaną większość współklanowiczów i woli podchodzić do kotów przyjaźnie niż zakładać negatywne rzeczy na ich temat, jeśli jednak spotka się z nieuzasadnioną, jego zdaniem, wrogością do jego osoby, nie próbuje na siłę zmieniać opinii takiego kota - nie lubi się bowiem płaszczyć przed innymi. Jest pewny swojej wartości i dumny ze swojego pochodzenia (a w każdym razie tego o którym wie) - jednak, a także dlatego nie czuje potrzeby akcentowania swojej wyższości nad każdym kotem którego spotka - no chyba że ten kot jest z innego klanu, takim trzeba zawsze pokazać gdzie jest ich miejsce i że Klan Rzeki nie będzie sobie pozwalał pluć pod łapy. Nie czuje obecnie potrzeby głębszego poznawania kotów spoza rzeki czy przejmowania ich losem. Ważne jest dla niego aby koty z jego klanu żyły dobrze, na ile może im w tym pomóc. Ponadto, zaczyna budzić się w nim silna ambicja, aby dorównać tym kotom które najbardziej podziwia
Bogatka [S]
Przepraszam szczerze wszystkich którzy mieli relacje z moimi postaciami i liczyli na ciekawe wątki fabularne, jednak niestety tak jak podejrzewałam, moja aktywność się nie poprawiła a im więcej pojawia się w moim życiu czynności o większym priorytecie od forum, tym trudniej mi się w to wkręcić ponownie tak bardzo jak za dni kiedy pewnie uważaliście mnie za mocno aktywnego gracza
Mówię to z przykrością, bo poznałam tu wielu wspaniałych ludzi, ale nie chcę trwać w stanie kiedy zaglądanie i odpisywanie na forum jest dla mnie wyłącznie obowiązkiem ze względu na tych których rozwój postaci jest z moją powiązany
Mknąca Łapo, ciebie przepraszam szczególnie, Bursztynowy Wschód wspomniała że może się w razie takiej ewentualności zająć edukacją twojej postaci
Teraz... co z tymi postaciami zrobić...
Bogatka:Adopcja - gdzieś to to się zapodziało, jak zwykle, ale że raczej zaradne z niej dziecko, raczej przeżyje i może się znajdzie jak ją ktoś przygarnie
Burzowe Niebo: trudno mi się z nim żegnać, ale kompletnie do niego nie pasuje zniknięcie, żeby móc kiedyś wrócić, więc Adopcja (chyba można, nie jest starszy od Rozmarynowej Łapy) - chciałabym mu dać szansę na to by był kontynuowany jako postać fabularna, jeśli ktoś by chciał się podjąć. - jeśli to nie byłoby możliwe to prosiłabym o dodanie go do NPC rzeki, a jeśli to również nie byłoby możliwe, można uznać ze względu na moją nikłą aktywność fabularną przez ostatnie księżyce, że złapała go jakaś stopniowo pogarszająca się choroba i któregoś dnia się nie obudził :c