Ta mała kluska jak narazie nie szczyci się pięknością. W przyszłości długowłosy szczurek z niewybarwionymi oczkami, które jakimś cudem staną się żółte, mógłby konkurować w kategorii najbrzydszego zwierzęcia w całym lesie. Ale - kto wie - może Jenot jest pięknym przykładem brzydkiego kaczątka..? Sierść pokryła się w pewnych miejscach burym, w pewnych miejscach białym kolorkiem. Połowa pyszczka, dolna część brzuszka, łapki i cała klatka piersiowa została zafarbowana na biały kolorek, dosyć mocno wyróżniający się spośród brązowego, pręgowanego na odrobinę ciemniejszy odcień futra. Jego imię zaczęło mieć nie aż tak ukryty sens odnoszący się do pokrywającego ciało, milutkiego materiału. Klasycznie pręgowana sierść wygląda na nim naprawdę dobrze - wbrew wszystkim pozorom!
Problemy wychodzą z wiekiem - los chciał, aby tak też było w przypadku buraska. Wcześniej tłumaczone najprostszym 'Jest jeszcze młody', teraz przyjmowane jako coś zaskakującego i dziwnego - otóż Jenocik jest delikatnie opóźniony w rozwoju. Jego umysł pracuje zbyt wolno jak na kota w jego wieku, a każde zdanie, które wypływa z ust rozmówcy, jest dokładnie analizowane, by chwilę później przeanalizować wypowiedź, która będzie służyła jako odpowiedź. Mając do czynienia z większą ilością słów - szczególnie tych trudniejszych - maluch ma w zwyczaju stać we wcześniej zajmowanej pozycji, dosłownie się zacinając. Sam Jenocik nie ma pojęcia o swoim zacofaniu oraz dziwnych poglądach na świat. Co prawda zacinka jest co jakiś czas problematyczna, jednak bury kocurek zdaje się nie mieć o niej bladego pojęcia. Prócz wychodzącej na jaw ułomności, terminator nie zmienił się pod żadnym z wymienianych względów. Dalej przepraszał podłogę za leżenie, a za cel swojego życia dobrał zostanie wegetarianinem i nie zabijanie zwierzątek. Idzie mu to opornie, jednak nie poddaje się w swoich uporach.
Gołębia Łapa (KW), Szyszka (KC)
nah, chciałam dać sobie chwilę czasu i to przemyśleć, ale dalej wygląda to tak samo.
ostatnio nie mam na jenocika weny, nawet nie że czasu, więc nie chcę tego tak bezsensownie ciągnąć, nuh
dlatego też, Jenocia Łapa - > Zaginiony
sori wszystkich którymi miałam jakąkolwiek relacje, chociaż mało takich osób było
Masywny, wysoki, dumny, kopia ojca; Niczym własny ojciec z łatwością zalicza się do tych większych i wyższych. Kocur ma dobrze zbudowaną, masywną sylwetkę o szerokich barkach i krępym karku oraz gruby, puchaty ogon, pokryty kudłatą sierścią. Na ciele królewicza znajduje się długa, wiecznie nieskazitelnie ułożona, bura sierść bez żadnej kropli bieli, którą przecinają grube, smoliste i klasyczne pręgi. Niewątpliwie cechą charakterystyczną syna Olchowego Szeptu są szlachetnie uwydatnione bokobrody czy zachwycająca, puchata kryza pokrywająca jego kark, gardło i pierś. Jego oczy są jadowicie żółte, a ich spód otoczony jest jasno-kremową sierścią - nos natomiast jest w kolorze ciemnej cegły z ciemno-szarym nalotem. Uszy trójkątne, zakończone gęstymi, ciemnymi frędzlami o wystającym, jasnym futerku. Porusza się z dumą i gracją, przykładając do każdego kroku ogrom uwagi. Blizny ma na grzbiecie nosa; wyszczerbione ucho; na lewym policzku oraz tuż przy początku ogona.
Opanowany, pewny siebie; dojrzały; Kocur został obdarzony sporym ambicjami, które planuje zrealizować jak najlepiej. Tym bardziej teraz, kiedy ma szanse na odbudowę zawalonych fundamentów. Tak jak i reszta rodziny uznaje wyższość własnej krwi i nie sposób odnaleźć u niego szacunku do kotów tej mieszanej. Tym razem w odpowiedni sposób pojął przekazywane przez ojca wartości, a dzięki długiej chorobie delikatnie się wyciszył co pozwoliło na przemyślenie wielu spraw. Dalej jednak nie obchodzi go zdanie kotów, które uznaje za głupsze, bądź "brudne". Stara się zmienić pogląd na siebie w oczach innych. Zaczął respektować zasady Kodeksu oraz szanować koty starsze czy wyższe rangą; a co najważniejsze, te będące jego rodziną; czego zdawał się w przeszłości nie robić, wierząc we własną nieomylność. Pomimo wysokiej samooceny i poglądu na siebie nie jest delikatnym kwiatuszkiem i krytyka nie podcina mu skrzydeł jak kiedyś. Nie obawia się mówienia o swoich poglądach, potrafi postawić na swoim i ostro się wyrażać. Stał się rozważniejszy, bardziej opanowany, dzięki czemu przykłada sporą wagę do wypowiadanych słów i zapamiętywanych informacji.
Popielny Żar, Olcha [KC], Cyprysowa Łuska [KG]
Pęknięta Łapa -> Adopcje
Wiem, wiem. Zmieniam zdanie, co chwilę, ale już jest to oficjalne. Myślałam, że uda mi się zmusić siebie do pisania nim, myślałam, że jak zostanie terminatorem to wszystko się zmieni, ale mi nawet ciężko było wbić na ceremonię. Ma potencjał, mam nadzieję, że z kimś innym moje gburzaste dziecko się nie zmarnuje.
Jest wyjątkowo zgrabna i elegancka w ruchach, które potrafi skoordynować tak, by uzyskać zniewalający efekt, podkreślający atuty. Jest nieco wyższa od przeciętnych kotów, dzięki czemu może robić to, co wyjątkowo jej się podoba - patrzeć na innych z góry, nie nadwyrężając wątłego karku, za którym znajdują się delikatne, niewieście barki. Jej ciało o idealnych, wzorcowych wręcz proporcjach okryte jest krótkim, kremowomlecznym futerkiem o miękkiej teksturze, które na całym tułowiu pokrywają ciemnobrązowe cętki o nieregularnych kształtach, natomiast na łapach i pysku przepasają pręgi, ciemniejące na końcach. Między jej tylnymi łapami natomiast rozlana jest śnieżnobiała plama, która dalej ciągnie się przez podbrzusze pod postacią cienkiego pasma, które na pierwszy rzut oka ciężko jest jakkolwiek dostrzec. Duże ślepia natomiast są koloru mroźnego błękitu.
Niegdyś każda niesprawiedliwość, nawet ta wymierzona wobec obcych, bodła ją w moralność, a teraz? Jest zobojętniała na czyjąś krzywdę i pogrążona w nieczułej apatii. Żywe serce, ze względu na przebytą drogę i doświadczenia, zamieniło się w kanciastą skałę, skutą dodatkowo grubą warstwą lodu, co by przebicie się do uschniętego wnętrza nie było za łatwe. Córka Kolorowego Wiatru zdecydowanie wydoroślała i nie widać w niej praktycznie żadnych pokładów dawnej buntowniczości oraz młodzieńczego zapału do wykazania się przez przyjaciółmi. Jest chłodna, niezwykle zdystansowana i obiektywna, a każdą informację przetrawia kilka razy, nim podejmie decyzję, by przypadkiem nie popełnić żadnego błędu przeszłości. Ma w sobie pokłady surowego wigoru i wymaga od kotów znacznie więcej, niż dotychczas (...)
Pszenica [KG], Jesionowa Łapa [GK]
Lamparcia Cętka -> Zaginieni.
W życiu każdej postaci nadchodzi taki moment, kiedy jej historia po prostu powinna dobiec końca i tymże zmierzchem wcale nie musi być jesień życia oraz tak zwana śmierć ze starości. Lampart osiągnęła swój moment kulminacyjny właśnie teraz, choć wiem, że to wcześnie. Jej rodzina się rozpadła, klan stanowi synonim kajdan, związek partnerski nie spełnia oczekiwań, przyjaźnie są niestabilne, a ona sama potrzebuje samotności i zwyczajnego spełnienia swoich marzeń, dlatego też wyruszyła w świat, by go odkrywać i poznawać.
Trzymanie tej postaci w klanie tylko po to, aby nią pisać jest ruchem ooc i czuję się z tym po prostu źle. Lampart na pewno porzuciłaby Klan Gromu i opuściła las, wyruszając w długą i daleką podróż w nieznane, dlatego też skierowanie jej do grupy samotników (o czym myślałam i co chciałam zrobić) byłoby również ooc i nie miało żadnego sensu.
Lubię tę postać i lubię nią pisać, dlatego też najchętniej trzymałabym ją dalej przy sobie, aczkolwiek czuję w kościach, że byłoby to nieodpowiednie i pozbawione jakiejkolwiek logiki, zważywszy na jej światopogląd i podejmowane decyzje. Nie chciałabym też, aby Lampart stała się przez to przezroczysta i pozbawiona jakiejkolwiek głębi, a już tym bardziej sprzeczna i przerysowana. Wolę, aby zniknęła teraz, gdy wciąż wykazuje się odpowiednim charakterem, niż kiedy nie miałabym pomysłu na dalsze tłumaczenie jej bierności, dlatego też historia Lamparciej Cętki kończy się właśnie teraz - być może kiedyś powróci do lasu, a być może nie.
Z forum nie odchodzę, rzecz jasna. Jedna historia została przeze mnie napisana i, o ironio, odwieczna przeciwniczka samotników sama jednym została. Planuję rozpocząć grę kolejną postacią, której opowieść być może potrwa dłużej, na co szczerze liczę.
Mistrz: Bezsenna Noc||Czosnkowy Kieł Płeć: kotka Matka: Drobny Ptak [*] Ojciec: Lamparci Płomień Partner: Jedna z Gwiazd [Słodki Język]
Odkąd tylko jej sytuacja się poprawiła oraz gdy stała się partnerką Słodkiego Języka, ponownie pozwoliła sobie na zjedzenie większej porcji jedzenia. Z czasem, ponownie zaczęła wyglądać normalnie, zadowolona, że ma u boku pointa, ponownie odzyskała blask w żółtozielonych tęczówkach. Och tak tak! Szylkretowe futro zaczęło już nawet lekko połyskiwać w słońcu, takie jest czyste. Widać, że zdecydowanie wzięła przykład ze zmarłej siostry, Jałowcowej Łapy. No... i to w sumie chyba tyle, co się zmieniło.
>>Rany i blizny
No widzicie, wszystko dało się zmienić. Odkąd tylko stanęła u boku Słodkiego Języka, wróciła radość i szczęście. Na jej mordce ponownie zakwitł uśmiech a rozmowa z kotami nie była już uciążliwa. Od wyprawy na osiedle, podczas której samotnik porwał jej syna, kotka stała się jednak zdecydowanie nadopiekuńcza w stosunku do córki. Poza tym, nauczyła się również czasem powiedzieć "nie", nie mając nawet zamiaru popełnić ponownie tego samego błędu co niegdyś.
Długowłosa, srebrna kotka o klasycznym pręgowaniu z gwiazdami na ciele. Żółte oczy i ciemny pysk.
Sporo czasu minęło jej na Srebrnej Skórce, gdzie wciąż jest kocicą o dumnej posturze i która trzyma zawsze za swoje. Nie boi się tego, co ma nadejść czy ma się wydarzyć, jednak nie wierzy w coś takiego jak "przypisany los". Jest wciąż dumnym osobnikiem, jednak przez śmierć młodym wiekiem może się zawahać jakby ten temat został poruszany. Po daniu Polnej Gwieździe jedną z jego żyć, dumę, od czasu do czasu trzyma oko na swoim bracie.
Zroszona była całkiem... ciekawą postacią jak dla mnie na samym początku, jednak nie nauczyłam się chyba, że tworzenie postaci biorąc pod uwagę jedynie faktor x bądź y ze mną nie działa. Gra z nią była fantastyczna i dobrze się czułam wcielając ją, jednak nie mam teraz dla niej sił, weny czy szczerych chęci, jednak nie chcę aby istniała gdzieś tam w limbo, pokazując się jedynie na treningach, na ceremoniach bądź pogrzebach. Czuję w pewnym stopniu wstyd że porzucam postać którą kochałam i kocham, jednak uważam że jednak ona nie dostaje to, na co zasługuje. Również, szczerze mówiąc, nie czuję się komfortowo z oddaniem ją do adopcji, ten pomysł mnie odrzuca, bo a) jest dużo postaci tam i nie chcę aby siedziała w limbo oraz b) nie chciałaby wrócić do leczniczy.
Tak więc można stwierdzić, że niedługo po ostatniej ceremonii zaczęła się coraz gorzej czuć i przestała się pojawiać na treningach, po czym pewnej nocy uciekła z obozu, obrzydzona własnym stanem i nie zgadzając się z tym że miała ponownie uziemić się dobrowolnie w obozie, w leczniczy. Tak więc gdy wyślizgnęła się z obozu i zdecydowała się na wyprawę poza swoje tereny aby zdechnąć gdzieś, lis wykorzystał słabość Zroszonej Łapy i zabił ją.
Eh... Szczerze, to czy ona trafi do Gwiezdnych czy do Martwych zależy głównie od Administracji. Ona nie miała ślepej wiary w Gwiezdnych i to czy nad nimi czuwają, lecz ufała że gdzieś po śmierci trzeba trafić. Chciałabym również przeprosić wszystkich, rodzinę Zroszonej i tych z których miałam zaszczyt popisać nią. Nie chcę aby ona tkwiła w limbo z którego nie wyjdzie, bo czuję się uwięziona nią.
Decyzję można uznać za nie do odwołania bo już od dłuższego czasu o niej myślałam, oraz postaram się teraz naskrobać jakiś końcowy post na niej.
, so I looked into your eyes and I saw the reflection
of a coward that you and i both hate very much ANDXTHENXIXGRABBEDXTHEXKNIFE and i smashed thosetiny mirrors inside of your skull
Znajdujący się w górnej granicy średniego wzrostu, całkiem przystojny kocur o burym, tygrysiopręgowanym umaszczeniu. Jest posiadaczem mocnej brody, białych palców, ciemnoszarego nosa oraz nakrapianych czernią opuszek łap i języka. Jego wąsy są długie, biało-czarne i powyginane w różnych kierunkach. Na końcu uszu kocura znajdują się czarne pędzelki. Szczupły z budowy; ma długie łapy i ogon, dzięki którym porusza się lekko i bezszelestnie zarówno po ziemi, jak i po drzewach. W oliwkowych oczach dużo częściej można dostrzec dystans i powagę. Posiada blizny nosie - pamiątka po pazurach Krogulczego Szponu - oraz szpetną szramę nachodzącą na prawą łopatkę, wynik kontaktu z psimi zębami.
Nonszalancki, nieco zdystansowany i bardzo gadatliwy kocur.
Wrzeszczący Pysk[GK]; Dryfujący Kwiat, Czosnek[Nkt]; Mała Łapa, Księżycowy Pył[KRz]; Czaik[KG]
Pluskający Potok -> zaginiony.
Przy granicy w okolicy Syczącego Dołu znaleziono wyraźne ślady walki między Pluskającym Potokiem i psem oraz woń człowieka. Porwanie przez dwunoga.
Z góry zaznaczam, że zamierzam nim wrócić, ale w najbliższym(i nieco mniej bliskim) czasie nie ma szans na to, bym wrócił do pisania nim, a nie chcę stopować ludziom fabuły. Dodatkowo nie chcę by wyszedł na kogoś olewającego treningi. Uznałem, że porzucenie jest w tej chwili najlepszym rozwiązaniem.
<center><table><tr><td></td><td> </td><td>
boli łebi dzień miumyka tuż przedmymnosemtrzaskajądrzwi mójbógz ł ynie mówio n i c nie pyta
- ̗̀ ★SAMNIE WIERZYW NIC★ ̖́-
cośsięwierciw mejduszy.................... ....................cośkotłujesięw g ł o w i e jakby chciałosięprzebićna drugąpołowę w głowęwaląjak w bębensłowaz ekranu
「xTRZEBADUSZĘOCZYŚCIĆx」 「xTYLKO POMAŁUx」
trzeba ciąglewiosłowaćwieczoremi r a n o........ ........trzeba zraszaćnadziejąto cojeszcze zostało xxx
Niska, drobna koteczka o delikatnych kształtach, które pieczołowicie skrywane są pod długim, lekko potarganym futrem. Gdyby tak wrzucić ją do rzeki okazałoby się, że jest dwa razy chudsza i niezwykle krucha, podatna na każdy podmuch wiatru i każde złamanie, co zresztą już udowodniła. Szata córki Czerwonego Pazura jest natomiast fikuśną paletą najróżniejszych odcieni kremu, czerni i bieli, choć te dwie ostatnie barwy zdominowały pierwszą, spychając ją do okolic pyska, gdzie jaśnieje do kościanego odcienia, zadu, gdzie ciemnieje do wyblakłej rudości, oraz kości promieniowej prawej łapy. Jesion pochwalić się może także śnieżnobiałą kryzą, której kolor ciągnie się przez całe podbrzusze, gardło oraz żuchwę, tworząc krótkie skarpetki u łap przednich i dłuższe u łap tylnych, a także zalewa lewą część pyska i mostka nosa. (reszta w KP)
Koteczka z niej powściągliwa i odrobinę podejrzana, kiedy tak po cichu obserwuje wydarzenia i łypie przymilnym okiem z daleka, udając, że wszystko jest okej, kiedy tak naprawdę nie jest i wszyscy świetnie zdają sobie z tego sprawę. Jest wilkiem w owczej skórze, jadowitą żmiją, korzystającą z szerokiego wachlarza urokliwych i niewinnych słów, mających za zadanie odwrócić uwagę od jej niekiedy niepoprawnych działań. Mówi to, co chcą słyszeć inni i potrafi dopasować się do zaistniałej sytuacji, będąc elastyczną w relacjach z różnymi kotami, byleby tylko zyskać zaufanie i wykorzystać je w przyszłości, jeśli okaże się to konieczne. Bystra z niej racjonalistka o analitycznym umyśle, potrafiąca każdy jeden problem rozpatrzeć na kilka obiektywnych sposobów, by wyciągnąć satysfakcjonujące wnioski i podjąć najkorzystniejszą dla niej samej decyzję. (reszta w KP)
Lamparcia Cętka [S], Pszenica [KG]
Grzmot -> konto od zera/adopcje
Ma już chyba trochę za dużo postów, żeby był kontem od zera, więc ewentualnie niech trafi do adopcji. Nie mam jakoś żadnej chęci na pisanie postów i sesje są mi bardziej... mechanicznym obowiązkiem, niż przyjemnością. Męczą, a nie ciekawią. Z drugiej strony dobrze się odnajduję w czytaniu czyichś sesji i dorzucaniu swoich dwóch groszy do różnych miejsc, dlatego nie odchodzę, a będę wisiała na forum jako czytelnik, a nie gracz.
Mistrz: Bezsenna Noc||Czosnkowy Kieł Płeć: kotka Matka: Drobny Ptak [*] Ojciec: Lamparci Płomień Partner: Jedna z Gwiazd [Słodki Język]
Odkąd tylko jej sytuacja się poprawiła oraz gdy stała się partnerką Słodkiego Języka, ponownie pozwoliła sobie na zjedzenie większej porcji jedzenia. Z czasem, ponownie zaczęła wyglądać normalnie, zadowolona, że ma u boku pointa, ponownie odzyskała blask w żółtozielonych tęczówkach. Och tak tak! Szylkretowe futro zaczęło już nawet lekko połyskiwać w słońcu, takie jest czyste. Widać, że zdecydowanie wzięła przykład ze zmarłej siostry, Jałowcowej Łapy. No... i to w sumie chyba tyle, co się zmieniło.
>>Rany i blizny
No widzicie, wszystko dało się zmienić. Odkąd tylko stanęła u boku Słodkiego Języka, wróciła radość i szczęście. Na jej mordce ponownie zakwitł uśmiech a rozmowa z kotami nie była już uciążliwa. Od wyprawy na osiedle, podczas której samotnik porwał jej syna, kotka stała się jednak zdecydowanie nadopiekuńcza w stosunku do córki. Poza tym, nauczyła się również czasem powiedzieć "nie", nie mając nawet zamiaru popełnić ponownie tego samego błędu co niegdyś.
Cytat:Nawet nie wiecie jak trudno było mi tutaj napisać... Naprawdę bardzo wszystkich przepraszam. Próbowałam pisać jakieś posty ale po prostu... Nie potrafię. Artemida to już nie jest dla mnie przyjemność a obowiązek, którego nie potrafię wypełnić, co tylko bardziej mnie frustruje. Nauki w tym roku też mam nie mało - w końcu ostatnia klasa podstawówki - i zależy mi na ocenach bardziej niż wcześniej. W tym wszystkim nie mam już czasu na pisanie moimi kochanymi postaciami... a skoro o nich mowa...
Zachodzące Światło → zaginieni
Kocham Zachód. Jeszcze teraz, kiedy została wojowniczką... spełniła swoje najskrytsze marzenie. Zawsze dążyła uparcie do celu. Nie poddawała się. Nie dałaby się też zabić w prostej walce.
Podczas jednego z patroli z Leśną Jagodą i Lisim Ogonem, zostali zaatakowani przez psa. Wszyscy walczyli dzielnie, jednakże to Zachód nie miała szczęścia w tej walce. Kiedy przyszedł właściciele walczącego czworonoga, jeden z mężczyzn złapał zwierze na smycz, a drugi chwycił czekoladową kocice. Córka Śliwki kazała uciekać reszcie patrolu, próbując się wyrwać z łap ogromnego przeciwnika. Nie pomogło to jednak, gdyż ten tylko złapał ją mocniej. Następnie wsadzili do potwora i odjechali.
Dziękuję wszystkim, którzy mieli z nią jakiekolwiek relacje. Czy to te pozytywne, czy też negatywne. Każda postać w pewien sposób wpłynęła na jej życie w większym czy mniejszym stopniu.
Szczególnie dziękuję Ćmie, która była naprawdę wspaniałą wspólniczką oraz... kimś więcej dla Zachód. Dziękuję również Wronie. Dzielnie znosił te wszystkie wybuchy zazdrości! Dziękuję również Czerwi, która mimo tego, co robiła Zachód, dała jej szansę na zostanie wojowniczką.
Węgorzowy Grzbiet → Gwiezdny Klan
Węgorz to był taki mój mały rodzynek. W życiu przeżył wiele złego, ale mimo wszystko, starał się zostawać uśmiechnięty. Przyszedł jednak czas aby... odszedł. Z uśmiechem na mordce.
Jego śmierć była spokojna. Po prostu był bardzo zmęczony. Tamtego dnia rozmawiał z mamą, tatą, wujkiem i wszystkimi, którzy byli dla niego ważni! Kiedy położył się na mchu, zamknął oczy i... odszedł. Wszedł na Srebrną Skórkę i chociaż początkowo był smutny z tego powodu - w końcu zostawił na ziemi całą swoją rodzinę - to po pewnym czasie zdał sobie sprawę, że to było najlepsze wyjście. Mógł ich teraz oglądać i pilnować.
Dziękuję wszystkim, którzy wpłynęli na jego życie. Każde spotkanie jakoś go kształtowało.
W szczególności dziękuję Jagódce, z którą Węgorz miał naprawdę cudowną i słodką relacje. Podziękowania należą się również Borsukowi, który mimo własnych problemów, wytrenował go na dobrego wojownika. Dziękuję również Sokołowi, który dla Węgorza był wujkiem idealnym.
Śnieżna Zamieć → Gwiezdny Klan
Zamieć była naprawdę cudowną postacią. Od dziecka była naiwna, taka... kochana. Patrzyła na świat przez różowe okulary! Śmierć siostry doprowadziła ją jednak do istnego szaleństwa, z którego raczej trudno było ją wyprowadzić...
Zamieć nie potrafiła już dać sobie rady z halucynacjami, jakie miewała. Depresja w jaką popadła również zaczęła się w niej pogłębiać. Pewnego razu po prostu zasnęła... i już nie wstała. Odeszła wreszcie, jak od dłuższego czasu chciała. Wreszcie mogła być na Srebrnej Skórce, w towarzystwie kochanej siostry. Wreszcie mogła być... szczęśliwa...
Dziękuję. Naprawdę dziękuję wszystkim tym, którzy mieli wpływ na jej życie.
Szczególnie dziękuję Malinie, która zawsze była dla niej wsparciem. Nawet po stracie siostry, starała się jej pomóc. Dziękuję również Popiół z którą łączyła ją cudowna, siostrzana relacja.
Biała Łapa → zaginieni
Pijawka zawsze była... takim moim małym dzieckiem, które wszystkiego się boi. Popełniła w życiu parę błędów ale... każdy je popełnia. Nie chce jej uśmiercić. Trudno byłoby mi się z nią rozstać.
Podczas jednego z patroli z Czerwonym Pazurem, Trawiastą Polaną i Gładkim Grzbietem, przy granicy z Szarymi Topolami, natrafili na dwóch młodych Dwunożnych. Czerwony Pazur wydał wyraźny rozkaz ucieczki i chodź reszta zaczęła uciekać, Pijawka zamarła ze strachu w miejscu. Bez problemu dała się podnieść dwójce młodych ludzi, aby zaraz dołączyła do nich kolejna dwójka. Dopiero po pewnej chwili starała się wyrwać, miaucząc przerażona, jednakże nie udało jej się to. Została wbrew swojej woli wniesiona do jednego z potworów i... zniknęła.
Ponownie pragnę podziękować wszystkim, którzy mieli z nią relacje.
Dziękuję Kijance/Zającowi za wsparcie okazane wobec Pijawki. Dziękuję Gołębiowi, który był dla niej wspaniałym przyjacielem. Dziękuję również całej rodzinie Pijawki, gdyż każda z postaci miała na nią większy, czy też mniejszy wpływ.
Ptasia Łapa → zaginieni
Ptaszek to takie wesołe i naiwne dziecko. Jest nawet podobna do Zamieci tylko... ona potrafiła pojąć niektóre bardziej skomplikowane rzeczy. Jest też bardziej energiczna niż tamta.
Kiedy czekała na Płomykówkę, która poszła odebrać swoje żywota, Ptaszek postanowiła sobie pozwiedzać tereny. Nie chciała się zapuszczać zbyt daleko! Tylko do Wstężykowego Gaju i tyle! Zobaczyła jednak pięknego, ostatniego prawdopodobnie w tym obiegu pór motylka! Pobiegła więc za nim. Nawet nie wiedziała, kiedy znalazła się poza granicami Klanu Cienia. Znalazła się dobrze za Siedliskiem Koni! Tam też dopadł ją jeden z wielu deszczy podczas Pory Opadających Liści. Powędrowała więc dalej w poszukiwaniu schronienia... tak też dotarła do miasta...
U niej pragnę podziękować każdemu z kim miała relacje. Dziękuję Płomykówce, że tak dzielnie znosiła jej energiczną i dziecięcą postawę.
Tutaj pragnę podziękować wszystkim. Jesteście naprawdę wspaniali! Zmieniliście moje życie na lepsze. Naprawdę bardzo, bardzo wam dziękuję.
Będę do was wpadać, kiedy będę miała więcej czasu. No to... do zobaczenia?
Cytat:[Dzisiaj 18:31] Jesionowa Kora: Rozmawiałam z mamą o moim odejściu z forum... Kiedy zapytała mnie dlaczego, powiedziałam, że nie godziłam tego z nauką. Potem zaczęłyśmy o tym rozmawiać... I doszłam do wniosku, że męczyłam się też pisząc tyloma postaciami na raz. Mama powiedziała, abym z tego nie rezygnowała, jeśli sparwia mi to przyjemność i abym może spróbowała podejść do tego... Od nowa. Ze świeżą postacią
[Dzisiaj 18:32] Jesionowa Kora: I... Zrobię tak jak mi doradziła. Rozplanuje po prostu sobie bardziej czas a z jedną postacią też będzie mi łatwiej
Jak pisałam na sb. Po rozmowie z mamą, jednak nie odejdę z forum, a po prostu spróbuje podejść do tego na nowo. Z nową postacią.
Mistrz: Życie Płeć: kocur Matka: Okoniowy Ogon [*] Ojciec: Gilowe Gardlo [*] Partner: brak
Niebieski oriental, pręgowany klasycznie, o bardzo blado zielonych oczach i szarym nosku. Co do sylwetki, nadzwyczaj szczupły i wysoki.
Debil generalnie
Kornik [KG], Ślimaczek [S] i trupy
Myślę, że to ostateczna decyzja :thinkinggburek:
Trzepoczące Skrzydło -> GK
Trzepot każdego dnia coraz bardziej oddalała się od Klanu Cienia. Była od niego tak daleko, że zaczęła uznawać siebie za samotniczkę. nie miała w klanie rodziny, przyjaciół, była półkrwi. Coraz rzadziej widywano ją w obozie, wychodziła coraz to dalej, nie przejmując się praktycznie niczym. Pewnego razu, gdy chciała przekroczyć Grzmiącą Ścieżkę, nie zdążyła przebiec na drugą stronę i wpadła pod samochód. Być może zrobiła to celowo, byc może przez przypadek. W każdym bądź razie nie przeżyła.
Przepraszam Ziarenko, za to że nie dokończyłam jego treningu :(
religion is a breeding grond when devil's work is deeply found
▪ ▪ ▪ teeth as sharp as cathedral spires • slowly
• sinking
• in
Wietrzna Łapa jest bardzo wysokim i eleganckim kocurem o smukłym i masywnym pysku z lekko zakrzywionym mostkiem nosa, ale też szerokich barkach oraz karku. Jego ciało otula zawsze dobrze ułożone długie futro koloru rudo-dymnego. Rozjaśnia się na pysku, szyi i brzuchu, a dodatkowo na piersi i brzuchu ma białe znaczenie, przy czym na piersi jest małe i przez to mniej widoczne, ponieważ znajduje się nad dymnym rozjaśnieniu. Znaczenie znajduje się też na wszystkich łapach pod postacią czterech, bardzo krótkich skarpetek. Wyjątkiem są jedynie dwa środkowe palce u lewej tylnej łapy, a będąc przy palcach - Wietrzny ma ich aż sześć u lewej przedniej łapy, lecz nie przeszkadza mu to w funkcjonowaniu. Jego oczy już dawno się wybarwiły i przybrały kolor brązowopomarańczowy.
Wietrzna Łapa zawsze był zapatrzony w ojca i chciał być taki, jak on. Nadal marzy o tym, by zabłysnąć w oczach starszych kotów i uparcie do tego dąży, nawet jeśli jego rówieśnicy już dawno ukończyli swoje treningi, a on sam został gdzieś z tyłu, zupełnie zapomniany. Jest spokojny i opanowany, a przy tym zawsze uprzejmy, choć zdarza mu się wycedzić jakąś złośliwość, jeśli ta okaże się na miejscu. Gdy choroba zatrzymała go w lecznicy, przemyślał swoje postępowanie i kilka ważnych w życiu spraw, uznając, że nie jest pępkiem świata i to, że zniknie na jakiś czas z klanowego życia, nic nie zmieni. Chce, aby jego obecność i nieobecność były wyczuwalne, dlatego też chce pracować i żyć dla klanu, by umacniać nie tylko go, ale także siebie.
Trzaskająca Łapa [Grom]
Wietrzna Łapa -> adopcje
Od jakiegoś czasu pisanie nim nie daje mi już tyle radości. Myślę że to wina charakteru, który dobrałam nie pod siebie, przez ciężko było mi nim pisać. Mam chociaż nadzieję że komuś innemu ta klucha przypadnie do gustu.
Przepraszam Wydmę, z którą nie dokończyłam treningu. Przepraszam też Szarotkę, z którą Wiatr miał dobre relacje. I przepraszam inne osoby, z którymi miałam bądź mam sesje.
Smukły i chudy kocur o mocno zaznaczonych kościach policzkowych i tęczówkach podzielonych równo na dwie połowy - niebieską i brązową. Właściciel gęstej i szorstkiej w dotyku, białej sierści. | kp
Przede wszystkim jest ciekawski i wszędzie chce wepchnąć swój mały, różowy nosek. Na ogół spokojny, nie biega po obozie, jakby miał jakieś owsiki w zadku, jednak nie jest odizolowanym odludkiem, który boi się własnego cienia i większych od siebie kotów. Ma bardzo duże pokłady cierpliwości i potrafi godzinami siedzieć w miejscu i wysłuchiwać ciekawych historii bez nawet chwilki znużenia. Niby łatwo zawiera nowe znajomości, ale tak naprawdę trzyma się tylko z garstką tych najbliższych. Nie przepada za zebraniami i czasem, kiedy w jednym miejscu jest wiele kotów, woli wtedy usiąść gdzieś w tyle, z dala od głośnych rozmów i plotek. Jest kreatywny i uwielbia naturę, wszelkie kolorowe kwiatuszki, różnego kształtu liście i barwne pióra. Trochę zdystansowany, bardzo dużo myśli, każdy ruch i słowo dokładnie planuje. Ma duże ambicje, choć chowa je w sobie. Wszystkie słowa bierze trochę za bardzo do siebie, wszelkie emocje ciska w sobie, tworząc z siebie jeden wielki kłębek niestabilnych uczuć. Uczy się na swoich błędach i potrafi wyciągać z nich wnioski. Boi się spojrzeć komuś w oczy, przez co zazwyczaj patrzy gdzieś obok, albo we własne łapy. Siedzi w nim ukryty strach, że wszyscy będą szydzić z jego wyglądu, przez co zaczęły się w nim formować kompleksy na punkcie barwy jego ślepi. Nie uwielbia ich, jednak wie, że nie jest w stanie za nic w świecie tego zmienić i jedyne co musi zrobić, to się do nich przyzwyczaić.
kiedyś nim wrócę, ale nie teraz, nie, kiedy mam tak dużo na głowie, a to niepodobne do Kruchego, aby opuszczał się w treningach i był tak... martwy na fabule, dlatego chcę dać sobie przerwę i skupić się na dwóch postaciach, które mi pozostały, nie chcę też zamulać w innych sesjach, a wiem, że od dłuższego czasu pisanie Kruchym mi po prostu nie idzie
Krucha Łapa wybrał się na patrol z jakimiś Wojownikami i podczas niego odłączył się od grupy trochę za bardzo, zwęszył go lis, który ruszył w pościg za młodym Terminatorem i dopadł go tuż przy Grzmiącej Ścieżce, gdzie pomógł mu jeden z dwunogów, odpędzając psowatego, a rannego, półprzytomnego kocura zabierając ze sobą
w sumie nie wiem, można uznać, że patrol wyczuł zarówno lisa, jak i Kruchego i domyślił się, co się stało, albo po prostu uznali, że gdzieś przepadł
Iliveinsidemyownworld of make-believe kidsscreaming in their cradles, p r o f a n i t i e s I seethe world through eyescovered in inkand bleach cross outthe ones who heard my cries andwatched meweep
Zamarznięta posiada długie, gęste i białe futro. Koteczka jest mniejsza od innych kotów w jej wieku. Pomarańczowe duże i nieco skośne oczy wwiercają się zazwyczaj w rozmówce.
Ciekawski uparciuch patrzący na świat w różowych okularach. Psoci, knoci i łomoci, ale tylko jak się nudzi. Łagodna i cierpliwa, chyba że ktoś tą cierpliwość nadwyręży.
Nietoperza Łapa [KG], Ostra Łapa [KR]
Zamarznięta Sadzawka -> GK
Nie sądziłam, że kiedykolwiek to zrobię. Wierzba to moja pierwsza postać i naprawdę ciężko jest mi to zrobić, ale nie czuje już jej, ani nie sprawia mi przyjemności pisanie nią. Czuje jakby, to było moim bardziej obowiązkiem, a przecież nie o to chodzi.
Zwłaszcza że chyba podświadomie narzuciłam sobie, że skoro to moja pierwsza postać to muszę nią być najaktywniejsza i musi być jak najlepsza, co sprawia, że czuje się źle, że tak nie jest.
Zamarznięta Sadzawka była na jednym ze swoich spacerów, które równie dobrze mogły uchodzić za patrole, kiedy zauważyła w okolicach Gęstego Lasu przemykającego samotnika. Chcąc go przegonić, nie spodziewała się, że samotnik jak tylko ją zauważy, rzuci się na nią z pazurami. Nigdy nie była silna, dlatego też potyczka między dużo większym od niej samotnikiem a zaskoczoną wojowniczką mógł się skończyć tylko w jeden sposób. Kocur rozerwał jej gardło i zostawił na śmierć. Wykrwawiła się, zanim ktokolwiek mógł ją znaleźć.
Myślałam nad tym gdzieś tak od połowy października, myśląc, że przecież to tylko parę dni i mi przejdzie. Teraz jestem w stanie stwierdzić, że nie, nie przejdzie mi i nie odwołam decyzji.
Jaszczurza Łapa, niegdyś uczennica Koziego Skoku, jest jednolicie białą kotką o długich i dobrze umięśnionych łapach, cała reszta-przeciętna. Jako gwiezdna, jej ciało lśni gwiazdami, a jej dwukolorowe oczy (lewe żółte a prawe niebiańskie) obserwują żyjące istoty z zaciekawieniem.
Z pewnością po okresie na Srebrnej Skórce nabyła głowy i nauczyła się trzymać z boku, nie narzucając się na nikogo, nie wchodząc w drogę innym. Niczym cień ogląda żywych i martwych, a szczególnie śledzi najmłodsze jednostki w jej dawnym klanie. Z charakteru zza życia dużo jej zostało, wciąż intryguje ją to, co nie często spotykane, jednak utrzymuje spokój i powagę, jak na wojownika zastało, nawet nigdy nim nie została.
Trzy postacie to dla mnie za dużo aby zgrać wraz z nauką na maturę, biorąc pod uwagę że średnia tego roku wlicza mi się na punktację aby dostać się gdziekolwiek na uniwersytecie i jednak nie dam radę pociągnąć z Jaszczurką. Oddałabym ją do NPC, jednak nie twierdzę aby cokolwiek z niej by było i po prostu łatwiej by było aby ona zniknęła podczas polowania. Link z zaginięciem jest o tu: http://www.artemida.webd.pl/warriorcats/...340#396340
Przepraszam mocno całe rodzeństwo i osoby z którymi miałam sesję za nie dokończenie i za niepotrzebnie trzymania slota na inne sesje. Czuję się źle że nie mogłam doprowadzić postać do końca swojego życia. Dziękuję również za sesje na niej i Srebrz za prowadzenie treningu.