Logo Artemidy
Szuwar Turzycy
No i klops. No i nic. Buraska westchnęła ze zrezygnowaniem, gdy wrona od razu odleciała, po czym lekko pokręciła łbem. Może już wyszła z formy na polowanie. Może przez ciągłe siedzenie w Kociarni już zapomniała najprostszych zasad. Cokolwiek by to nie było, ptaszyska już nie było, więc niestety nie przyniesie kociakom żadnych ładnych piórek... Bywa.
Zainteresowana jak idzie Wilczemu Szlakowi, rozejrzała się w poszukiwaniu starszego Wojownika. I... Widok który zastała wręcz ją zwalił z nóg. Pies. Tylko... Nie wydawał się być groźny. I chyba kocur w podeszłym wieku to zauważył, bo nie zachowywał się względem niego agresywnie. Koniczyna niepewnie zerknęła jeszcze raz na pobratymce i psa, jednak postanowiła mu zaufać, że da sobie z tym radę i wróciła do dalszych poszukiwań niespodzianek. Nie wróci w końcu do Obozu z pustymi łapami, nie?
LVL 4 70 / 300
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
5
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
A raz kot umiera, co to Wilkowi zaszkodzi.
Był głupi całe swoje życie i doskonale zdawał sobie z tego sprawę. Miał miękkie serce i głupi rozum, który nigdy nie był zbyt silny w swoich postanowieniach. Większość życia trzymały go w kupie obowiązki rodzinne, albo partnerskie, albo kolejnej rodziny, a teraz? Teraz sam wiek robił z niego autorytet! Co za głupota! Idiotyzm! A jednak prawda.
Zdecydował więc. Z westchnięciem przepełnionym zawodem nad własną decyzją podszedł do drzewa i znajdując się bliżej drzewa niż psa zajął się próbą przegryzienia linki przywiązującej psa do drzewa. Głupi biedak się bał więc Wilk nie zakładał, że ten by go zaatakował. Gdyby miał szczerzyć kły to Wilk by uciekł. Gdyby jednak tylko podkulał pod siebie ogon... No cóż. Wilk rozgryzie linkę i przegoni go na południe, z dala od terenów klanów. W ten sposób pies będzie mieć chociaż szansę przeżycia, zamiast po prostu umierać bez sensu.
[Obrazek: mlGNJlh.png]
LVL 4 50 / 300
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
15
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Czas, czas sobie płynął, niby powoli ale niemiłosiernie. Dni zmieniały się w noce, aby następnie znów noce zmieniły się w dni. A w raz z tym upływem czasu, z każdym dodatkowym księżycem na karku, w mieszkającej wśród koni i stosów siana kotce wykiełkowało jakieś malutkie ziarenko tęsknoty. Dom... Czy się zmienił? Miała tam nie wracać, przecież wcześniej nie chciała tam wracać, a jednak teraz... Miała pytania, tyle pytań. Jak z matką? Jak z ojcem? Czy dom się zmienił? Czy Klan się zmienił? Nie... Klan się na pewno nie zmienił, nie potrafiłaby sobie wyobrazić żeby Klan zmieniał się na lepsze... W końcu przecież i tak wszyscy odchodzili z Klanu... Wcześniej lub później. A jednak ziarenko wypuściło pęd na tyle mocny i zielony, że Sikora ostrożnie kroczyła teraz pośród wysokiej trawy. Trochę... Jeszcze trochę, tuż tuż i granica. Zerknie tylko, ot zerknie, a potem wróci do ciepłego miejsca w stajni. Tak miało być dobrze i tak by było najlepiej... Tylko czy po tym krótkim zerknięciu będzie w stanie sobie pójść?

//ktokolwiek?
This is my FIGHT song
Take back my L I F E song
» P r o v e I'm alright SONG «
My power's turned ON
Starting RIGHT now I'll be STRONG
I'll play my FIGHT song
And I d o n' t really CARE if nobody else BELIEVES
'Cause I've still GOT a lot of F I G H T left in me
[Obrazek: P4rdZBi.gif]
LVL 2 0 / 150
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
7
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Musiał się przejść. Nie chciał jednak prosić nikogo, żeby z nim szedł i miał nadzieję, że nikt nie będzie miał mu tego za złe, zwłaszcza Fairy jako jego Opiekun. Chciał trochę pobyć sam. Bycie w większej grupie jeszcze go cały czas wyczerpywało i on też potrzebował naładować jakoś swoje baterie. Przyzwyczajenie do samotniczego życia sprawiało, że ciężej było mu się przestawić na kompletnie inny styl życia, jednak Artem był z natury zbyt ciekawski, żeby tak o sobie po prostu odpuścić po kilku dniach. Jeszcze była szansa, że się przekona. Po prostu czasami potrzebował samotności, złapania oddechu w ciszy i spokoju. Samotnie. Bez towarzystwa.
Tak więc kiedy tylko zasłyszał o jakiś dziwacznych wędrowcach, którzy kręcą się w okolicy postanowił uznać to za dobry powód do wyjścia z obozu Nowego Świtu i to zbadać, a przy okazji przewietrzyć trochę głowę. Nawet zimowy śnieg nie był w stanie go w tym momencie powstrzymać. Postanowił, że przejdzie się jeszcze koło granicy z Klanem Wichru, żeby pożegnać się w myślach z Antylopią Łapą -gdziekolwiek ta była i cokolwiek się z nią stało- po raz ostatni, więc przeszedł Grzmiącą Ścieżkę i przez to wszystko zaszedł aż do Szuwaru Turzycy przy szukaniu wędrowców. Oby tylko natrafił na chociaż jednego.

//MG
✩✪✩


Są takie rzeczy, których nie chcesz robić, przysięgasz, że ich nie zrobisz, zabraniasz sobie, a potem to nagle dzieje się samo.

Nie da się ich nawet przeanalizować, nie podlegają procesom myślowym.

Dzieją się i już, pozostaje tylko patrzeć na siebie ze zdziwieniem i zapewniać, że nie ma w tym twojej winy, po prostu samo się stało.


✩✪✩
LVL 5 30 / 400
MedLVL 4 299 / 500
15
Siła
S
13
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Wokół mróz; pierzaste, puchate zaspy; skrzy się śnieg i skrzypi pod łapami. Przy brzegu Czarnego Ogona widać cienką, postrzępioną warstewkę lodu. Wszędzie pełno turzycy, ale patrzeć można przez nią na przestrzał. No, może trochę tylko ogranicza widok swoimi wąskimi trzcinami, szatkując obraz, który dociera do mózgu.
Pora jest wczesna, a okolica wymarła. Nagle... do Artema dobiega głośne skrzypnięcie, jakby coś dużego opadło w niezbyt głęboką zaspę. Stoi za nim kocur. Rudy, duży i puchaty. W pysku trzyma wór. Skąd się wziął? Trudno powiedzieć. W okolicy nie ma drzew, więc niby skąd zeskoczył? Ciemnoniebieskie oczy błyszczą wesoło. Są granatowe i iskrzą, niczym Srebrna Skórka nocą. Niespotykane to ślepia, jak na to, rdzawo-pomarańczowe tło. O. Brak mu połowy ogona, kolejny charakterystyczny znak. Wypuszcza końcówkę jutowego wora na zaśnieżoną ziemię i skłania się lekko przed pointem.
– Witam przybysza w ten radosny czas! – wręcz wyśpiewuje.

Artem: lvl: 2 | S: 9 | Zr: 6 | Sz: 7 | Zm: 6 | HP: 65 | W: 45
kie­dy leżę nie na­da­ję się do wsta­nia
le­że­nie za­pusz­cza ko­rze­nie
nie wie­rzę w po­ru­sza­nie się
za­wsze do wy­rwa­nia
zie­lo­ny
LVL 0 0 / MAX
MedLVL 0 0 / 100
0
Siła
S
0
Zręczność
Zr
0
Szybkość
Sz
0
Zmysły
Zm
0
Punkty Życia
HP
0
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Szedł sobie spokojnie, rozglądając się dookoła za celem swojego przybycia, jednak nagły dźwięk wpadania w zaspę sprawił, że aż podskoczył. Szybko, aczkolwiek porządniej niż wcześniej, sprawdził najbliższą okolicę i wtedy dopiero zauważył kocura z dość dużym workiem w pysku. Skąd on się tam wziął to Artem nie miał zielonego pojęcia. Mógłby pomyśleć, że wyszedł z tych trzcin, które znajdowały się wszędzie, ale przecież zdecydowanie usłyszał opadanie. A może rudzielec po prostu zrobił długi skok przed siebie? To chyba pozostanie zagadką, bo ciemnobrązowy point nie zdążył zobaczyć tego na własne oczy, a raczej został postawiony już przed faktem dokonanym.
-Witaj -odparł niepewnie, cały czas jeszcze trochę zaskoczony tym raczej niecodziennym rozpoczęciem spotkania. Miał nadzieję, że ten wędrowiec nie miał złych zamiarów ukrytych pod radosnym usposobieniem, bo z takim cichym chodem pewnie mógłby łatwo Artema zaatakować bez jego wiedzy. W ogóle to jak on tak cicho chodził z tym worem w pysku?-Nieźle się przestraszyłem -zaśmiał się niezręcznie- Kim jesteś?
✩✪✩


Są takie rzeczy, których nie chcesz robić, przysięgasz, że ich nie zrobisz, zabraniasz sobie, a potem to nagle dzieje się samo.

Nie da się ich nawet przeanalizować, nie podlegają procesom myślowym.

Dzieją się i już, pozostaje tylko patrzeć na siebie ze zdziwieniem i zapewniać, że nie ma w tym twojej winy, po prostu samo się stało.


✩✪✩
LVL 5 30 / 400
MedLVL 4 299 / 500
15
Siła
S
13
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
– Melchior. Mędrzec taki. Zupełnie niegroźny. – mówi melodyjnym głosem potężny, rudy kot, jak jakby odpowiedź była absolutnie oczywista, ale bez żadnej nagany błyskającej ze ślepi. – Nie podróżuję sam. Mam brata, Baltazara. I takiego przybranego brata, Kacpra. Ten drugi zna okoliczne ziemie. Postanowiliśmy obdarować Was darami. Słyszałeś kiedyś o zwyczaju rozdawania prezentów w trzecią ćwierć księżyca po pierwszym śniegu?! Bo my tak! Wygląda na to, że jesteś szczęściarzem, kocie. Jak Ci na imię, stary?
Kocur przekrzywia lekko pyszczek, przyglądając się nieznajomemu z zainteresowaniem.
– Masz niecodzienną urodę, ale mój brat wygląda jeszcze bardziej niezwyczajnie, wierz mi! – dodaje, śmiejąc się w głos. – Niektórzy nawet nie wierzą w nasze pokrewieństwo.
kie­dy leżę nie na­da­ję się do wsta­nia
le­że­nie za­pusz­cza ko­rze­nie
nie wie­rzę w po­ru­sza­nie się
za­wsze do wy­rwa­nia
zie­lo­ny
LVL 0 0 / MAX
MedLVL 0 0 / 100
0
Siła
S
0
Zręczność
Zr
0
Szybkość
Sz
0
Zmysły
Zm
0
Punkty Życia
HP
0
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
-Czyli jednak plotki były prawdziwe -powiedział bardziej do siebie niż do rudego przybysza, umiejącego pojawiać się znikąd, jednak nie szeptał on więc jeśli ten cały Melchior by chciał to na pewno by to usłyszał. Jak widać mędrcy nie byli tylko jakąś bujdą wymyśloną przez znudzone koty, które w tę przykuwającą do legowiska pogodę chciały wymyślić sobie coś ciekawego do rozmowy, żeby cały czas nie nawijać tylko o pogodzie- Nie, nigdy o tym nie słyszałem... chociaż... -zatrzymał się na chwilę i zastanowił- Dwunogi chyba coś takiego robiły -tak, chyba coś tam jeszcze zdążył zobaczyć zanim zwiał stamtąd gdzie pieprz rośnie.
-Artem jestem -zdradził swoje imię, ponieważ uważał, że to niezbyt sprawiedliwe, że tylko rudzielec z jutowym workiem się przedstawił. Skoro on odpowiedział na jego pytanie to teraz trzeba dać coś w zamian.
-Naprawdę? W takim razie jak bardzo musi być on inny od ciebie? -zapytał przekręcając głowę ze zdziwieniem. Zastanawiał się jak to możliwe nie wierzyć, że ktoś jest ze sobą spokrewniony. Ten cały Baltazar ma jakieś rogi czy co? Wtedy może i byłby w stanie zacząć wątpić.
✩✪✩


Są takie rzeczy, których nie chcesz robić, przysięgasz, że ich nie zrobisz, zabraniasz sobie, a potem to nagle dzieje się samo.

Nie da się ich nawet przeanalizować, nie podlegają procesom myślowym.

Dzieją się i już, pozostaje tylko patrzeć na siebie ze zdziwieniem i zapewniać, że nie ma w tym twojej winy, po prostu samo się stało.


✩✪✩
LVL 5 30 / 400
MedLVL 4 299 / 500
15
Siła
S
13
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
– Prawdziwe, prawdziwe, w plotkach znajdziesz zwykle wiele prawdy, wiem z doświadczenia! – podchwytuje Melchior, nadal ożywiony. Sprawia wrażenie kota tak pozytywnie nakręconego, jakby miał zaraz z radości poklepać Artema po plecach, karku, barku, szyi i uchu.
– Ach, Dwunogi! Czegóż to oni nie robią. Śmiesznie, mówisz na nich zupełnie jak Kacper! Należysz do któregoś z tutejszych Klanów? Sami siebie nazywają ludźmi. Dwunogi, się rozumie. Młodo z Baltazarem straciliśmy rodziców, ale... wywodzimy się z kotów, pozamykanych w osiedlowych Gniazdach. Pewnie dlatego mój brat wygląda tak przekomicznie! Kolor futerka na pyszczku zupełnie jakby powiększał mu wąsy! Poza tym ma płaską mordkę i głęboko osadzone oczy. Kręci się teraz w innej okolicy. – wyjaśnia puchaty rudzielec dość szczegółowo, po czym sięga kłami po wór. – Miło mi, Artem! To co, losujesz?
Mędrzec występuje krok naprzód, dzierżąc przed sobą skryte nadal prezenty. Dalej, kocie, zanurkuj łapą!
kie­dy leżę nie na­da­ję się do wsta­nia
le­że­nie za­pusz­cza ko­rze­nie
nie wie­rzę w po­ru­sza­nie się
za­wsze do wy­rwa­nia
zie­lo­ny
LVL 0 0 / MAX
MedLVL 0 0 / 100
0
Siła
S
0
Zręczność
Zr
0
Szybkość
Sz
0
Zmysły
Zm
0
Punkty Życia
HP
0
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Czy w plotkach było zwykle wiele prawdy tak jak mówił ten dziwaczny mędrzec? Artem był w stanie w to wątpić. Melchior i on jak widać chyba mieli inne doświadczenia w życiu, które ukształtowały ich tak jak ich ukształtowały.
Ludzie. Klany. Ciemnobrązowy point odruchowo spojrzał się w stronę terenów Klanu Wichru, które jeszcze niedawno mijał, a potem pokręcił głową.
-Nie. Nie należę -odparł prosto bez zbędnego wyjaśniania, w którym można byłoby się przypadkowo zamotać- Kiedyś mieszkałem na Osiedlu, ale się stamtąd wyniosłem. Nie potrafiłem znieść siedzenia w miejscu na tyłku.
To co, losujesz? Artem uniósł brwi na to stwierdzenie. Potem mędrzec wyszedł krok naprzód, zachęcając go tym chyba do wsadzenia łapy w ten worek. Zastanowił się przez chwilę, a potem ostrożnie wsadził łapę do jutowego worka. Oby mu nic tej łapy tam nie odgryzło, bo Artem bardzo się ze swoimi kończynami lubił i wolał je zachować wszystkie. Najlepiej do końca życia.
✩✪✩


Są takie rzeczy, których nie chcesz robić, przysięgasz, że ich nie zrobisz, zabraniasz sobie, a potem to nagle dzieje się samo.

Nie da się ich nawet przeanalizować, nie podlegają procesom myślowym.

Dzieją się i już, pozostaje tylko patrzeć na siebie ze zdziwieniem i zapewniać, że nie ma w tym twojej winy, po prostu samo się stało.


✩✪✩
LVL 5 30 / 400
MedLVL 4 299 / 500
15
Siła
S
13
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Artem czuje między palcami coś puchatego, fakturą przypominającego kocie futerko. Rzecz, jak może stwierdzić, bo nie czuje ani typowego dla żywego organizmu ciepła, ani nie rozpoznaje oddechu, jest naprawdę spora, tak że można zastanowić się, czy w jutowym worku jest w istocie coś poza nią. Czyżby sięgnął łapą w otchłań bez dna?
Mędrzec unosi zagadkowo obie brwi i posyła pointowi zachęcający uśmiech. Wytwór Dwunogów czy też ludzi, nie jest ani mały, ani lekki, ale jest włochaty, niegroźny. Rudzielec postanawia pomóc kocurowi i ułatwia mu szybsze dostrzeżenie prezentu, by losujący nie musiał zanurzać w worze ani łba, ani drugiej łapy. Opuszcza materiał, który skrywa prezent.
Oczom Artema ukazuje się taki przedmiot. Jest... większy od jego nowego posiadacza.
kie­dy leżę nie na­da­ję się do wsta­nia
le­że­nie za­pusz­cza ko­rze­nie
nie wie­rzę w po­ru­sza­nie się
za­wsze do wy­rwa­nia
zie­lo­ny
LVL 0 0 / MAX
MedLVL 0 0 / 100
0
Siła
S
0
Zręczność
Zr
0
Szybkość
Sz
0
Zmysły
Zm
0
Punkty Życia
HP
0
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nie musiał długo grzebać, żeby natrafić na jeden z przedmiotów, które mędrzec jak widać rozdawał. Kiedy poczuł coś włochatego, ale raczej nieżywego przez chwilę przestraszył się, że to nie jest zbyt dobra wiadomość. Jednak Artem mały to nie był, a to coś wydawało się być większe od niego, więc raczej ciężko by było tachać kota w worze. W worze, który był chyba większy niż mogłoby się z początku wydawać…
Kiedy Melchior opuścił materiał, który skrywał prezent i ciemnobrązowemu pointowi ukazał się on w całej swojej okazałości Artemowi oczy zabłysły. Były samotnik jako kolekcjoner najprzeróżniejszych rupieci zdecydowanie nie zawiódł się tym prezentem. Ostrożnie wyciągnął z worka większego od siebie sztucznego zwierzaka i obejrzał go dokładnie. Był miękki, włochaty i prawdopodobnie może i nawet wygodny czy ciepły na swój sposób. Możliwe, że nie byłby on bezużyteczny dla odpowiednio kreatywnego umysłu.
-Dziękuję -powiedział, kiwając lekko głową na znak podziękowania. Teraz jego zagwozdką zostało jak przenieść zdobycz do obozu.

//zt
✩✪✩


Są takie rzeczy, których nie chcesz robić, przysięgasz, że ich nie zrobisz, zabraniasz sobie, a potem to nagle dzieje się samo.

Nie da się ich nawet przeanalizować, nie podlegają procesom myślowym.

Dzieją się i już, pozostaje tylko patrzeć na siebie ze zdziwieniem i zapewniać, że nie ma w tym twojej winy, po prostu samo się stało.


✩✪✩
LVL 5 30 / 400
MedLVL 4 299 / 500
15
Siła
S
13
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
xxxxDawno nie było tak przyjemnie ciepło, Onyks wręcz nie mogła przestać mruczeć, gdy światło powoli ogrzewało jej sierść przebijając się do skóry. Nie było więc dziwne, że gdy znalazła strumyk to zaczęła iść w stronę, z której leciała woda, poczuła chęć poleżenia w estetycznie ładnym miejscu. Co jest bardziej estetyczne dla oka, niż jeziorka, czy inne małe bajorka.
xxxxDochodząc na miejsce nie mogła przestać się zachwycać całym widoczkiem jaki wyłapywały jej oczy. Była to sceneria idealna na wypicie trochę wody i wylegiwanie się w słoneczku. Czy mogłaby odmówić sobie takiej przyjemności? Oczywiście, że nie. Jedyną przeszkodą - chociaż czy mogłaby taką ciekawą kotkę nazwać przeszkodą? - była bura słodzinka, która niosła właśnie w paszczy żywą żabkę? Co ona wyprawiała? Czarna piękność nie odzywała się jednak, głowę miała położoną na przednich łapach i wygodnie sobie leżała, spokojnie przypatrując się poczynaniom nowo przybyłej z zaciekawieniem.

Iskra <3
Air in my LUNGS
════════════════════════════════ 'Til the road begins ════════════════════════════════
As the LAST of the BUGS leave > their < h o m e s again
And I'm | splitting | the road down = the middle
....For a《minute》the world __seemed__ so simple
It's | just | me ⠁⠂⠄⠄⠂⠁and ⠁⠂⠄⠄⠂⠁ the curve of the valley ⠁⠂⠄⠄⠂⠁and ⠁⠂⠄⠄⠂⠁there is meaning on Earth
FEEL the RUSH of MY BLOOD
I'M seventeen again........I AM not scared of ;; death ;;
I've got dreams again I am happy
═══════ A minute from h o m e, but I feel so far from it
The death of ;; my dog ;; the stretch of my skin
════════════════════
The things that I < lost here > the people [ I knew ] ═══════
They got me surrounded for a mile or two
It's all washin' over me, I'm
| angry again |
      
If you miss the < train >
I'm on
you will know that I am g o n e.

∘₊✧───────────────────✧₊∘
You can hear the whistle blow a hundred miles.
      
LVL 5 130 / 400
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
18
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Jak to szło? Nikt przecież nie będzie biegał po terenach i zbierał po jednej żabce, by ją wynieść bliżej wody? No, mniej więcej. A co robiła właśnie autorka tych słów? Biegała po okolicznych trawach i zbierała żabki. By je zanieść bliżej wody. Bo głupiutkie nie potrafiły same odnaleźć drogi powrotnej i bura podjęła spontaniczną decyzję, że im pomoże.
Prędko jej pożałowała, bo zielone płazy nie do końca rozumiały jej intencje. O ile upolowanie takiego nie było problemem, tak złapanie bez uszkadzania już sprawiało lekkie kłopoty. Gdy Roziskrzonej Nocy wreszcie udało się pochwycić jednego uciekiniera, była już nieźle zmachana. Ale nie mogła się poddać na takim etapie, więc z wysoko zadartym łbem ruszyła w stronę szuwarów. Chwyt miała miękki, więc nic dziwnego, że gdy zbliżyły się do akwenu i żabka się ożywiła, to zaczęły się akrobacje, które dla postronnego obserwatora musiały być komiczne. Przy każdej próbie skoku płaza, pysk kotki bezwiednie podążał tym samym torem, by moment później uparcie wracać do pozycji wyjściowej. Bo Iskra miała misję, jasny cel. W dwukolorowych oczach coraz wyraźniej zaczynała malować się zwykła bezradność. Rdzawej kotce udało się jednak dotrzeć do brzegu, wypluć zielonego ziomka by plusnął w wodzie i dopiero wtedy odetchnęła z ulgą.
– Widzisz? Nie było tak strasznie. – mruknęła niby do płaza, a bardziej do siebie. By podbudować jakoś swoją motywację przed wyprawą po drugą żabę. Dopiero drugą... o Gwiezdni.
[Obrazek: vKPdv6t.png]
LVL 9 25 / 500
MedLVL 3 18 / 400
23
Siła
S
19
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
16
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
80
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
xxxxObserwowała uważnie każdy ruch, każdy napięty mięsień i każde uczucie jakie wyskakiwało na pyszczku kotki. Wyglądała przesłodko, a Onyks mogłaby oglądać to wszystko z tego miejsca gdzie leży i nawet nie przejmować się tym, że w końcu zostanie zauważona. Nie sądziła, że przyjście się nad wodę skończy się takim widokiem, ale o wszystkie bóstwa, było to chyba najlepsze co mogła zobaczyć. Leniwy uśmiech wpełzł na jej pyszczek.
xxxx– Masz rację, nie było – wymruczała wlepiając spojrzenie zielonych oczu prosto w kolorowe oczy kocicy. Było cicho, a dźwięk niósł się po wodzie na dodatek Onyks chciała usłyszeć co mówi pięknooka, więc wytężyła słuch w tamtym momencie. Ciekawość wierzgała i wrzała w jej ciele, chciała dowiedzieć się co się wydarzy za chwilę. Była przygotowana na atak, ale również i wszystko inne co tylko chciała zrobić z nią kotka. Gdyby bura chciała to czarna piękność poszłaby nawet z nią zbierać te żabki, wystarczyło jedno słowo, a ona rzuciłaby wszystko co robiła teraz i po prostu podbiegła do niej.
Air in my LUNGS
════════════════════════════════ 'Til the road begins ════════════════════════════════
As the LAST of the BUGS leave > their < h o m e s again
And I'm | splitting | the road down = the middle
....For a《minute》the world __seemed__ so simple
It's | just | me ⠁⠂⠄⠄⠂⠁and ⠁⠂⠄⠄⠂⠁ the curve of the valley ⠁⠂⠄⠄⠂⠁and ⠁⠂⠄⠄⠂⠁there is meaning on Earth
FEEL the RUSH of MY BLOOD
I'M seventeen again........I AM not scared of ;; death ;;
I've got dreams again I am happy
═══════ A minute from h o m e, but I feel so far from it
The death of ;; my dog ;; the stretch of my skin
════════════════════
The things that I < lost here > the people [ I knew ] ═══════
They got me surrounded for a mile or two
It's all washin' over me, I'm
| angry again |
      
If you miss the < train >
I'm on
you will know that I am g o n e.

∘₊✧───────────────────✧₊∘
You can hear the whistle blow a hundred miles.
      
LVL 5 130 / 400
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
18
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości