Logo Artemidy
Barwna Łąka
Teraz już wszystko stało się jasne. Brak pewnej wiedzy sprawił, że powstał niezły galimatias. Łapy opadają. Cóż, trzeba to wszystko odkręcić. Nawet nie chce myśleć czy Donośny Krzyk wie skąd się biorą kocięta. Albo wytłumaczyła to w bardzo delikatny sposób przez co nie wszystko zostało dokładnie przekazane, jest opcja, że wkręciła Traszkę lub sama nie posiada odpowiedniej wiedzy. No, ale to nie ważne. Trzeba zrobić porządek.
- Traszkowa Łapo, od samego siedzenia obok siebie nie będzie kociąt..- powiedziała załamanym głosem. Trzeba przyznać, że Traszka sobie wszystko dobrze zaplanowała. Ech, i co ona teraz ma zrobić? Na pewno nie będzie teraz tłumaczyć jak zachodzi się w ciąże. Zostawi to Roziskrzonej Nocy. Kończmy ten cyrk na kółkach. Lawenda przeniosła kilkukrotnie wzrok z Ziemniaczka na Traszkę i z Traszki na Ziemniaczka.
- Widzę, że zadałaś sobie sporo trudu, aby poradzić sobie z... zaistniałą sytuacją. Niech będzie. Ziemniaczku, dam Ci szansę- wydała swój werdykt. Oczywiście na tym nie koniec. Musi dać swoje wymagania, którym kocurek musi podołać, aby utrzymać się w Klanie. Możliwe, że nie będzie on jej problemem, a już Roziskrzonej Nocy. Swoją drogą jest naprawdę pełna podziwu dla Traszki, która przygotowała ,,ojca kociąt" do opieki nad pociechami, a tym bardziej do tego, aby ułatwić mu przyjęcie do Klanu.
- Chcę widzieć, że pomagasz terminatorom w sprzątaniu legowisk kociąt oraz starszyzny. Dopóki nie otrzymasz Mistrza oraz imienia terminatorskiego będziesz przebywać w Obozie i doszkalał się odnośnie funkcjonowania Klanu. Czy takie warunki Ci odpowiadają?- wystawiła karty na stół. Teraz albo dojdzie do akceptacji albo się żegnają.
[Obrazek: t5l0DMD.png]
LVL 7 525 / 500
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
16
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
12
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Od samego siedzenia nie mogło być kociąt?
No to już była informacja niezwykle rewolucyjna i Ziemniaczek wcale sobie w tamtym momencie nie przypomniał całego sensu tej ich wyprawy i rozmowy z przywódczynią, skąd. Nie umniejszało to jednak temu, że w sumie go to odkrycie trochę uspokoiło, bo chyba jednak nie był jeszcze na własne kocięta gotowy.
Wyprostował się nieco, patrząc na niebieską kotkę z zaciekawieniem, gdy uznała, że da mu szansę, bo nie było to coś, czego się spodziewał, pomijając fakt, że w sumie rzadko czegokolwiek się spodziewał, bo tak mu się lepiej żyło, o.
- Och, oczywiście, lubię pomagać! - I już zaczął się zastanawiać, czy kocięta i starszyzna ucieszą się z legowisk upiększonych kwiatkami, chyba że już takie były, to z jeszcze większym zapałem by pilnował, żeby nigdy roślinki nie były zbyt zwiędłe! - Dziękuję bardzo bardzo pani Lawendowa Gwiazdo!! Odpowiadają, że hej! - Pokiwał energicznie głową, żeby przywódczyni na pewno nie miała żadnych wątpliwości co do szczerości jego słów. Uśmiechnął się też do niej i zaraz też do Traszki, no bo chyba o to im chodziło, prawda?? Sprawę tego, że w sumie nie do końca rozumiał, jak miałby się doszkolić, postanowił na razie zignorować, pewien, że w razie czego będzie mógł od teraz bezproblemowo dręczyć pytaniami Traszkę, a nawet i Falę, jeśli tylko uda mu się go znaleźć.
LVL 2 55 / 150
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
8
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Traszkowa Łapa jest chyba przede wszystkim zmieszana w tym momencie. Z jednej strony to dobre wieści, przecież nie chciała tych kociąt (jakichkolwiek kociąt), problem z głowy i te sprawy. Z drugiej strony ma ochotę zapaść się pod ziemię i już nigdy nie ujrzeć światła dziennego. Z trzeciej, z kolei, zamierza jednak wyjść raz jeden na powierzchnię by kogoś udusić za szerzenie propagandy przez którą upokorzyła się przed przywódczynią. Z czwartej chce ratować swój honor chociaż minimalnie.
– No ale Donośny Krzyk mówiła, że właśnie stąd się biorą. Nawet potwierdzała, że dokładnie tak to działa, starczy usiąść blisko by stykać bokiem i pyk, ciąża. – tak się przynajmniej Traszce wydaje, nie pamięta już tak dokładnie rozmowy sprzed wielu księżyców.
A skoro ciąży nie ma to... w sumie nie wie jak czuje się z przyjmowaniem Ziemniaczka do Klanu. Już nie bardzo ma interes w jego obecności skoro kociąt nie będzie, ale niby to miło, że ten czas który poświęciła na przygotowanie go zostaje doceniony przez przywódczynię. Ale też... w tym momencie o tym całym przypale z kociętami wiedzą trzy koty, czy to faktycznie rozsądne zabierać do obozu kota z tak długim językiem jak Ziemniaczek?? No Traszce wydaje się to jawną pogardą dla logiki. Milczy jednak teraz z braku jasnego stanowiska, będzie musiała się jeszcze zastanowić nad tym później.

🗲 head’s a M E S S 🗲
she’s responsible
change her M I N D
it’s impossible

[Obrazek: d94p4tb-3cf1de0c-c23d-4b80-b6be-a1a39636...Tt6wL3bLNg]xx[Obrazek: dcoq3p9-4c8e362d-5758-4926-b8c6-3305a684...9XMWn4E00s]xx[Obrazek: d94p4tb-3cf1de0c-c23d-4b80-b6be-a1a39636...Tt6wL3bLNg]

C L O S E .your mouth
you’ll catch a fly
⋆ ˚。 watch the G I R L ⋆ ˚。
get what she likes

· · ─────── ·· ─────── · ·

⌜˙ you should see their face when they finally realize ˙⌝
⌞. . . . . . . . . . . . she’s a little bit psycho . . . . . . . . . . . .⌟

· · ───── ·· ───── · ·
LVL 6 375 / 500
MedLVL 0 0 / 100
24
Siła
S
14
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Entuzjazmu Ziemniaczkowi nie brakuje. Ciekawe na jak długo. Będzie miał czas na podjęcie decyzji czy ciężka praca dla dobra całego Klanu mu odpowiada. Oczywiście, sam też będzie czerpał z tego korzyści. Pomoc Medyczna jest na miejscu, pobratymcy w legowiskach ogrzeją go w zimną noc, ogólnie nowi przyjaciele, Stos Zwierzyny na dzień dzisiejszy w miarę obfity. Chyba się kocurek zaklimatyzuje i zyskają kolejnego Wojownika, co wzmocni Klan.
- Witamy w Klanie!- wydała swój ostateczny werdykt. Oby tylko Ziemniaczek został ciepło przyjęty przez klanowiczów. Nigdy nie słyszała sprzeciwu odnośnie przyjęcia kogoś do Klanu. Raczej Wichrowcy są otwarci na nowe koty. Zresztą, jej władza dobiega powoli końca, zapewne nie przyjmie ani kota więcej.
- To nie do końca tak działa, ale porozmawiamy o tym później- zareagowała na słowa Traszkowej Łapy. Naprawdę nie chciała tego tłumaczyć. Choć może powinna? Zwłaszcza, że oboje nie posiadają tej wiedzy, co doprowadziło do zaistniałej sytuacji.
- Chodźmy do Obozu- oznajmiła i ruszyła w kierunku serca ich terenów.

/zt?
[Obrazek: t5l0DMD.png]
LVL 7 525 / 500
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
16
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
12
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Przywódczyni nie chce tłumaczyć w tym miejscu i momencie jak to w takim razie skoro nie do końca tak, co nie do końca odpowiada Traszce, ale niech jej będzie. Mogą wrócić do tej kwestii po dotarciu do obozu ewentualnie. Póki co grzecznie stosuje się do polecenia i rusza za Lawendową Gwiazdą, obserwując kątem oka Ziemniaczka. Ma nadzieję, że uda jej się w porę dostrzec ewentualną zapowiedź głupiego pomysłu z jego strony i wybić mu ją z głowy nim ujrzy światło dzienne. Z nim też będzie musiała porozmawiać później, wyjaśnić sobie parę rzeczy.

z.t x2

🗲 head’s a M E S S 🗲
she’s responsible
change her M I N D
it’s impossible

[Obrazek: d94p4tb-3cf1de0c-c23d-4b80-b6be-a1a39636...Tt6wL3bLNg]xx[Obrazek: dcoq3p9-4c8e362d-5758-4926-b8c6-3305a684...9XMWn4E00s]xx[Obrazek: d94p4tb-3cf1de0c-c23d-4b80-b6be-a1a39636...Tt6wL3bLNg]

C L O S E .your mouth
you’ll catch a fly
⋆ ˚。 watch the G I R L ⋆ ˚。
get what she likes

· · ─────── ·· ─────── · ·

⌜˙ you should see their face when they finally realize ˙⌝
⌞. . . . . . . . . . . . she’s a little bit psycho . . . . . . . . . . . .⌟

· · ───── ·· ───── · ·
LVL 6 375 / 500
MedLVL 0 0 / 100
24
Siła
S
14
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
xxxxZ racji mojego zamiłowania do spędzania czasu z samą sobą, czy chodziło o zwykły spacer, patrol czy... nawet polowanie, zamierzałam skorzystać z swojego wolnego czasu i nie marnować go, tak, jak miałam w zwyczaju ostatnio. Miałam wrażenie, że ostatnie dwa księżyce zostały mi zupełnie wycięte z życiorysu, chciałam więc wrócić do normalnego rytmu dnia, a polowanie nie wydawało mi się tak złą do tego opcją. Znalazłam się więc na Barwnej Łące i rozejrzałam się czujnie za czymś, co mogłabym pozbawić życia. Na rzecz innych, najwyraźniej ważniejszych żyć, moich pobratymców.

mg

Co oni nam dają?
Okruchy ze stołu z trującym jedzeniem
Co oni nam dają?
Ponure proroctwa i ciągły niepokój
Więc chociaż Ty...
MNIE KOCHAJ

Co oni nam dają?
Chleb wódkę i igrzyska
Co oni nam dają?
Chwałę i bogactwo dla bohaterów
Więc chociaż Ty...
MNIE KOCHAJ
LVL 2 115 / 150
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
11
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Pogoda sprzyjała polowaniu. Świat budził się do życia po srogiej Porze Nagich Drzew, słońce okazjonalnie wychylało się zza chmur, temperatura była idealna, nie za gorąco, nie za zimno. A o tej porze nawet na otwartym terenie roiło się, jak widać, od ptaków.
Do uszu Mamroczącej Łapy bardzo szybko dotarł piękny, ptasi ślep. Nieopodal, na zaspie śnieżnej zaraz wylądował drozd. Okazja idealna, o ile czarna kotka zdoła go podejść.

mamrot | lvl: 2 | S: 6 | Zr: 11 | Sz: 5 | Zm: 4 | HP: 70 | W: 40 | prz: 1/1
LVL 2 15 / 150
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
7
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
xxxxPrzypływ adrenaliny napadł mnie, gdy tylko usłyszałam radosny śpiew ptaka. Po krótkiej chwili widziałam go dobrze i wyraźnie. Nie ujął mnie wyglądem, był szary, zwykły... nie wiedziałam nawet jaki to, co akurat nie było dla mnie specjalnie ważne. Nie polowałam wiele razy w swoim życiu, więc takie momenty jeszcze sprawiały, że moje serce biło szybciej. Zgadywałam, że wojownicy, na przykład moja mama, robili już to automatycznie. Co było dla mnie jeszcze bardziej przerażające, wciąż pozbawiali kogoś życia.
xxxxUgięłam łapy, tak, jak zostałam nauczona. Wyrównałam poziom grzbietu, głowy i ogona, nie szurałam brzuchem po ziemi. Czułam, jak wiatr wieje mi w pysk, dobrze. Szłam wolno, unikając suchych patyków na ziemi, stawałam po drodze za krzewami, by jegomość mnie nie dojrzał. Stresowałam się, czułam, jak moje łapy się spinają, a mimo to skoczyłam, mając nadzieję zabić ptaka krótkim wbiciem pazurów w jego szyję. Obyś umarł bezboleśnie.

Co oni nam dają?
Okruchy ze stołu z trującym jedzeniem
Co oni nam dają?
Ponure proroctwa i ciągły niepokój
Więc chociaż Ty...
MNIE KOCHAJ

Co oni nam dają?
Chleb wódkę i igrzyska
Co oni nam dają?
Chwałę i bogactwo dla bohaterów
Więc chociaż Ty...
MNIE KOCHAJ
LVL 2 115 / 150
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
11
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Drozd był tak skupiony na poszukiwaniu pożywienia w śniegu i mokrej trawie, że nie zorientował się o obecności drapieżnika. Choć na tle pokrytego śniegiem świata Mamrocząca Łapa miała dokładne zero kamuflażu, zaszła ptaka bez problemu. I równie bez problemu zakończyła jego żywot, ukrócając śpiew drozda raz na zawsze.

+ 10exp

mamrot | lvl: 2 | S: 6 | Zr: 11 | Sz: 5 | Zm: 4 | HP: 70 | W: 40-2=38 (40) | prz: 1/1
LVL 2 15 / 150
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
7
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Pora Młodych Liści dopiero się zaczęła, ale w sumie no stwierdził, że i tak chciałby przyjść odwiedzić Barwną Łąkę. Popatrzeć na kwiatki, które zdążyły się już rozwinąć, powdychać ładne zapachy, nie-myśleć-o-tym-co-się-wydarzyło (niesienie trupa, które od czasu do czasu krążyło mu po głowie, gdy podchodził do rzecznych terenów... może dlatego nie podszedł?), no ogólnie nie myśleć. W połowie leżenia i patrzenia w chmury coś z tyłu głowy kopnęło go, że może jak zapoluje teraz to potem będzie mógł sobie dłużej poleżeć. Wypełni jeden obowiązek, zabierze ze sobą zwierzynę i super, cyk. Także ruszył wolnym krokiem rozglądając się co tutaj mogłoby wskoczyć na stos zwierzyny dzisiaj. Trochę ciekawiły go plotki dotyczące jakiegoś dziwnego dwunoga, ale chyba nie miał się co obawiać... prawda? Prawda! Prawda...

/mg
LVL 7 120 / 500
MedLVL 0 0 / 100
25
Siła
S
14
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Pogoda dopisywała. Delikatny, ciepły wiatr poruszał kwiatami, w oddali słychać było śpiew ptaków, było ciepło, ale nie za ciepło - idealny dzień na polowanie. A Korzenna Woń nawet nie musiał długo szukać pierwszej potencjalnej ofiary. Wygląda na to, że w tej porze Barwna Łąka tętniła życiem.
W trawach coś się poruszyło, nieopodal szarego wojownika. Gdyby się przyjrzał, ujrzałby drobnego, rudego gryzonia, podobnego do myszy, ale nieco mniejszego - orzesznica, buszująca między kwiatami.

korzeń | lvl: 6 | S: 23 | Zr: 12 | Sz: 8 | Zm: 7 | HP: 85 | W: 65 | prz: 5/5
LVL 2 15 / 150
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
7
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Miał zamiar przygotować się do skradania, gdy nagle w zasięgu jego wzroku pojawił się Klekot z zmartwieniem na pysku… a przynajmniej z takiej odległości mógł tylko tyle wyczytać. Czy coś się stało? Pogrzeb…? A może ktoś potrzebuje pomocy? Korzenna Woń wstrzymał powietrze i popędził w stronę czarno-białego, by dowiedzieć się co tak naprawdę się wydarzyło.

zt
LVL 7 120 / 500
MedLVL 0 0 / 100
25
Siła
S
14
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Wyrwanie Fali z obozu nie było bardzo trudne. Świt z jakiegoś powodu sądziła, że będzie musiała się prosić żeby opuścił lecznicę. Chyba rzadko kiedy widywała go poza nią. Albo to po prostu ona łaziła gdzie popadnie, bo bądź co bądź, widywane koty momentami mogła policzyć na palcach jednej łapy.
- To jest jedno z moich najulubieńszych miejsc - oznajmiła, gdy znaleźli się już na łące. - To?? Czego szukamy?? Ładniejszych kwiatków od ciebie nie znajdziemy, hihi - zaśmiała się krótko, obdarzając terminatora szerokim uśmiechem. Fala był zdecydowanie prostszy do flirtowania, bo nie podcinał jej za każdym razem skrzydeł jak Kura. Jednakże między nimi nie było takiej relacji, jaką miała z burkiem. Rudzielec przynajmniej był ładny.

/falson



I could dance, I could dance, I could dance

xxx
watch me dance, dance the night away
my heart could be burnin', but you won't see it on my face
watch me dance, dance the night away

xxx
・*✧・゚:* uh-huh! *:・゚✧*・
I'll still keep the party runnin', not one hair out of place
.・。.・゜✭・.・✫・゜・。.
LVL 5 130 / 400
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
19
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Falująca Łapa zaśmiał się donośnie -czyli tak po falowemu- na słowa Świtającej Łapy. Od niej chyba zawsze dało się słyszeć jedynie komplementy i w ogóle, więc się już tym razem aż tak nie zdziwił i nie zaskoczył jak ostatnio.
-Ale ładniej pachnące pewnie już tak -zażartował- Moglibyśmy zobaczyć czy znajdziemy gdzieś w okolicy lawendę lub miętę skoro chciałaś ładnie pachnące roślinki, albo mogę spróbować znaleźć ogórecznika i pokażę ci wtedy to co mówiłem o tym jego specyficznym zapachu -zarzucił pomysłem- Twój wybór.
LVL 4 150 / 300
MedLVL 5 195 / 700
11
Siła
S
14
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
//akcja na granicy przy Ukrytym Pagórku <3

Droga była naprawdę długa. Kociaki jak gdyby rosły za każdym razem, gdy Źdźbło zamykała oczy, a starała się robić to rzadko, choć często powieki jej ciążyły. Regularnym polowaniem i zachowywaniem się... lepiej, niż kotka sobie to wyobrażała, Pająk skutecznie osłabiał mur, który wokół siebie tworzyła, by znów nie popełnić głupoty. Nie zaufać złej osobie, bo tym razem ucierpiałyby na tym także dzieci. Oddychała z ulgą za każdym razem, kiedy orientowała się, że jeszcze nic im się nie stało, po czym marszczyła brwi i tężała, orientując się, że jeszcze nic im się nie stało.
Jednak po ostatnim razie, kiedy cała trójka wyraźnie dała jej znać, jak reagują na zaostrzone (głównie ze strony matki) dyskusje pomiędzy dwójką opiekunów, Źdźbło... zmiękła w tonie. Nie wracała do tematu, który poruszali przy swoim ostatnim dłuższym postoju. Zwracała się do Pająka bardziej oczekująco. Może zachowawczo dawała mu szansę, choć już nigdy taką, jaką dała mu kiedyś na początku znajomości. Musiał udowodnić kilka rzeczy. Choćby wracając z nimi do domu. I odpowiadając za swoje zachowania wobec pewnie byłej już przywódczyni.
Z kolei przy Śpiewie, Ważce i Pszczole nie marnowała czasu. W tym wieku już dawno powinni potrafić funkcjonować w Klanie Wichru. Nie mieli okazji poznać go od środka, więc starała się opowiadać im jak najwięcej. O strukturze, o tym, co pamiętała z obozu, o ich rodzinie, o obowiązkach, ale i możliwościach. O byciu dobrymi wojownikami, dobrymi członkami klanu.
Aż w końcu udało im się przekroczyć nawet Grzmiącą Ścieżkę. Źdźbło praktycznie nie pamiętała już woni klanowych, terenów tym bardziej, musiała polegać na Pająku po raz kolejny. Wymagała pięciokrotnej ostrożności i ostrożnego obejścia się z każdym maluchem, kiedy przechodzili na drugą stronę drogi, po której poruszały się potwory. Wszystko skończyło się dobrze. Byli na granicy, a kiedy do kotki dotarł zapach Wichru, w jej oczach zakręciły się łzy. Wciągnęła szybko powietrze. Już prawie się udało.
I know it's my fault that I'm here all alone
LVL 3 75 / 200
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
10
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości