Logo Artemidy
Dzika Plaża
#61
Toń również był w stanie sobie to wyobrazić i nic dziwnego, że chichotał rozbawiony przyglądając się kocicy. Widział ją noszącą na grzbiecie olbrzymie liście albo kawałki drewna, widział te kilka łap przebierających niecierpliwie pod jej brzuchem, gdy pędzi na przód i musiał przyznać, że była to wizja tak komiczna, że aż musiał sobie przysiąść na zadnich łapach. Nie sądził, by coś podobnego mogło mieć kiedykolwiek miejsce, ale oczywiście fantazjować mogli, tak samo jak z Klanem Karpia, jak z życiem na ciemnej stronie księżyca, czy czymkolwiek innym, co przyszłoby im jeszcze do głowy, a tę dawny wojownik miał zdecydowanie otwartą na wszelkiego typu nowe pomysły i idee.
- A wcale, że nie! Bo ja ci będę też dawał drugi grzbiet jako podparcie i będę bardzo szybko przebierał łapami, żebyśmy mogli jak najszybciej zanieść rzeczy do stos! - powiedział na to śmiejąc się cicho, chociaż starał się zachowywać jak najpoważniej, ale te miny, jakie robiła teraz jego przyjaciółka były dla niego co najmniej komiczne. Położył w końcu łapę na jej nosie, jakby chciał powiedzieć, żeby przestała, a później zacisnął zęby, żeby nie zacząć się śmiać w głos. Byliby na pewno pięknym i niepowtarzalnym robalem na tym łez padole, ale prawdopodobnie ktoś w końcu by się przeraził na ich widok.
Było mu niesamowicie przyjemnie, gdy tak przytulał się do Lawendy, a ona siedziała blisko i wcale nie wyglądała, jakby zamierzała uciekać. Jego ciało zalało ciepło, kojące i bardzo miłe, którego chyba nie kojarzył z żadnym znanym mu do tej pory uczuciem. Uwielbiał przebywać z Bartkiem, rozmawiać z Perłą i Jeżyną, spędzać czas z Łososiem, ale do tej pory jakoś nigdy nie udało mu się poczuć tego, co spotkało go w tym momencie. Pamiętał rozmowę z Lśniącą, niesamowicie wciągającą i oszałamiającą, dającą mu wielkie poczucie jedności, ale takiego spokoju, jaki dotarł do niego w tej chwili, chyba jeszcze nie zaznał nigdy. I musiał przyznać, że Lawenda, chociaż taka ciepła i odważna, skora do żartów oraz śmiechu, wydała mu się również naraz nieco krucha i pomyślał, że musi bardzo na nią uważać, żeby nie spotkało jej nic złego. Kiedy już odprowadzi ją na ziemie Klanu Wichru poczeka, aż odejdzie w stronę obozu, by być pewnym, że nic jej nie ściga.
- Musimy być pewni, że nie nabawisz się żadnego kataru, kiedy już wejdziemy do wody, obawiam się, że inaczej Lśniąca przyszłaby tutaj wyrwać mi te ostatnie włosy z, hm, ogona - stwierdził na to troszkę niepewnie, bo mimo wszystko odnosił wrażenie, że Lawenda posmutniała. Nic zatem dziwnego, że nachylił się do niej ponownie i dotknął nosem jej polika, przy okazji próbując spojrzeć jej w oczy, przy czym bez wątpienia musiał wykonać jakiegoś zeza. Uśmiechnął się jednak ciepło, gdy postanowiła z nim zostać i właściwie z miejsca jej zaproponował, żeby jeszcze nieco się w takim razie przeszli, to pokaże jej inne ładne miejsca, które można było tutaj podziwiać, chociaż jak zaznaczył, część z nich jest o wiele cudowniejsza w Porze Zielonych Liści albo we wczesnym czasie Pory Opadających Liści, bo teraz wiele piękna skryło się po prostu pod śniegiem. Wyczuł jednak, że Lawenda chyba nieco posmutniała i poczuł, że serce mocniej mu uderzyło, zaraz też odchrząknął.
- Jeśli nie masz jeszcze dość moich opowieści o bobrach, to chętnie będę pojawiał się na granicach Wichru, żeby przekazać ci jakieś ciekawe nowiny z tych okolic. Wiesz, jakieś Klany Sumów, które zamieszkają w tym jeziorze albo pierwsze przebiśniegi i wszystkie te inne kwiaty. O albo czy Krzywucha w końcu się do mnie uśmiechnęła! - rzucił z zapałem i w dość śmieszny sposób przestąpił z łapy na łapę, jakby się nieco wstydził.
[Obrazek: hWuzYF6.png]
SEE THE WORLD IN GREEN AND BLUE
see China right in front of you
see the canyons broken by cloud
see the tuna fleets clearing the sea out
see the Bedouin fires at night
see the oil fields at first light

[Obrazek: TLFqTpa.png][Obrazek: TLFqTpa.png][Obrazek: TLFqTpa.png]
LVL 6 90 / 500
MedLVL 3 160 / 400
9
Siła
S
11
Zręczność
Zr
18
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#62
Szybkie przebieranie łapami nie zmieniało faktu, że przednimi kończynami Lawenda będzie musiała asekurować niosące liście. W tym przypadku będzie zdana na Toń i do tego jej tylne łapy będą musiały się dostosować do jego tempa. Oburzające! Czy dodatkowy grzbiet jest jej potrzebny? Chyba nie koniecznie. Córka Mknącego Ptaka kątem oka obserwowała reakcję przyjaciela, który również próbował powstrzymać śmiech. Ostatecznie po parunastu krokach Lawendowy Kwiat przestała udawać obrażoną i spojrzała na Toń uśmiechając się.
- Niech będzie, wchodzę w ten układ- powiedziała rozbawiona i machnęła parę razy ogonkiem. Następnie zmarszczyła brwi i uśmiech zniknął z jej pyszczka. Cała mimika była skupiona, ponieważ niebieska kotka zaczęła poważnie zastanawiać się nad pewną sprawą.
- Jednak zmieniam zdanie. Nie zjem Cię i nie będę żadnym robalem. Daruje Ci życie- powiedziała zdecydowanym tonem głosu jakby oznajmiała jakiś werdykt. Stwierdziła, że ta opcja będzie najkorzystniejsza dla ich obu. Ona nadal będzie piękną kotką, a Tonące Słońce będzie sobie żył i nie zostanie strawiony.
Po wypowiedzi Tonącego Słońca Lawenda zachichotała. Wyobraziła sobie Lśniącą Sadzawkę z jej jak zawsze poważną miną podchodzącą do przyjaciela i wyrywającą mu włosy z ogona. Choć z drugiej strony Medyczka przyjaźni się z kocurkiem więc raczej nie posunęła by się do tak drastycznych środków.
- Wcale bym się nie przyznała, że byłam pływać z tobą. Wszystko wzięłabym na siebie.- zareagowała łagodnym tonem głosu. Jeśli już by się rozchorowała, to w życiu nie zgoniłaby tego na innego kota. Wolałaby powiedzieć, że to był jej głupi pomysł i brak odpowiedzialności za siebie. Wtedy to jej Lśniąca wyrwałaby włosy z ogona. Swoją drogą ciekawe jakby to zrobiła na tak krótkim futerku. Pewnie byłoby to bolesne. Córka Czyżyka czując na policzku nos Tonącego Słońca zamruczała cicho. Spojrzała w jego piękne oczy i zachichotała widząc zez, brakowało tylko zabawnych ruchów małżowin usznych. Niebieska kotka pokiwała głową i wstała. Chętnie zobaczy jeszcze okolicę, w końcu po to tutaj przyszła. Nagle poczuła na swym boku chłód. Już nie był on ogrzewany przez Tonące Słońce. Aż zimny dreszcz przeszedł po ciele Lawendy. Miała ochotę znów wtulić się w puszyste futerko Toń i najlepiej, żeby w ogóle się nie ruszali mogąc cieszyć się swoją bliskością. Idąc równo z przyjacielem szybko zmierzyła go wzrokiem. Wydawał się on potężny i silny, przez co Lawenda poczuła się taka bezbronna. Przez moment odniosła wrażenie, że tylko Tonące Słońce mógłby ją obronić przed całym światem, jednak szybko zaczęła wmawiać sobie, że przecież jest silna i zwinna.
- Klany sumów powiadasz? O tym chętnie posłucham i o Krzywusze też- zareagowała pogodnie. Kamień spadł jej z serca! To znaczy, że na kolejne spotkanie z Tonącym Słońcem nie będzie musiała tyle czekać! Fantastycznie! Niebieska kotka poczuła się lekka jak piórko, co było widać po jej kroku, który stał się bardziej skoczny. Cały smutek znikł i znów była szczęśliwa! Rozglądała się na boki zastanawiając się, czym jeszcze Toń ją zaskoczy. Co jej szmaragdowe oczy zobaczą tym razem?
[Obrazek: t5l0DMD.png]
LVL 7 525 / 500
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
16
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
12
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#63
Cała ta wizja była niesamowicie zabawna, a jednocześnie - całkowicie niepoważna. Oczywistym było, że Lawenda nie może zostać nigdy żadnym robakiem, a już na pewno nie będzie w stanie połknąć Toni w całości, co nie tylko byłoby wręcz śmieszne, ale i dość abstrakcyjnie nieapetyczne. W końcu kocica nie była żadnym wężem, żeby w ten sposób pochłaniać swój posiłek, w tym przypadku, drugiego kota. I chociaż Toń starał się zachować chociażby strzępy powagi, to jednak nadal chichotał wyobrażając sobie to wszystko, zerkając na wojowniczkę i chyba starając się ocenić jej możliwości żywieniowe, czy coś podobnego. Gdy Lawenda na moment spoważniała, Kłapouchy aż wybuchnął gromkim śmiechem nie mogąc się już dłużej powstrzymywać, a jego nos poruszył się w rozbawieniu.
- Jestem w takim razie dozgonnie wdzięczny - odparł na to nadal roześmiany, ale w jego wypowiedzi było mimo wszystko coś z galanterii. Mrugnął do kocicy na znak, że doskonale wie, że dalej się wygłupiają, a następnie trącił ją nieznacznie łapą w bok, jakby zaczepiając i próbując skłonić ją do kolejnych żartów, na co właściwie chyba nie musiał długo czekać, biorąc pod uwagę ich rozmowę na temat Lśniącej, aczkolwiek kocur prędko wyłapał, że Lawenda stała się poważniejsza. Jego uszy mimowolnie nastawiły się, gdy kocica udzielała mu odpowiedzi, a on momentalnie pomyślał o tym, że wojowniczka jest niesamowicie dobra, ale może również nieco naiwna z tym swoim łagodnym sercem. Nie chciałaby go obarczać odpowiedzialnością za swój stan, chociaż to on nakłoniłby ją do kąpieli w zbyt zimnej wodzie! To wydało mu się aż nazbyt dobroduszne z jej strony i prędko pokręcił głową.
- Ależ nie! Tutaj to ja jestem, hm, mistrzem, więc jeśli źle ocenię warunki pogodowe, to cała odpowiedzialność spada na mnie. Nie mogę się doczekać, kiedy będzie na tyle ciepło, żebyśmy mogli faktycznie wejść do wody, ale to na pewno nie teraz i nie z początkiem Pory Młodych Liści, musi minąć jeszcze kilka księżyców, nim będziesz mogła zobaczyć, jak to jest unosić się na wodzie. Ale wcześniej możesz spróbować zamoczyć łapy! Wiesz, to też jest wyzwanie dla kogoś, kto do tej pory raczej pewnie za tym nie przepadał - zaczął mówić właściwie zaraz, chyba dość prędko, ale jego pierwsze słowa zabrzmiały niesamowicie poważnie. Nie chciał, żeby Lawenda brała odpowiedzialność za jego błędy, nie mógł na to pozwolić, nawet jeśli sprawa dotyczyła kwestii kąpieli. Owszem, wojowniczka była dorosła i pewnie doskonale wiedziała, czego chce od życia, ale skoro to on znał się na zagadnieniach związanych z pływaniem, to on odpowiadał za nią. Całym sobą. Poza tym naprawdę nie chciał, żeby jej się coś stało, bardzo ją polubił i wolałby móc spotykać się z nią w kolejnych dniach na granicach Klanu Wichru, wolałby móc przyprowadzić ją tutaj znowu, albo zabrać ją gdzie indziej i pokazać jej coś ciekawego. Bo Lawenda w końcu podzielała jego chęć gonienia przygód, świetnie mu się z nią rozmawiało, do tego podziwiała okolicę z takim uwielbieniem, jakby naprawdę niesamowicie bardzo jej się podobało, a to powodowało, że serce Toni biło zdecydowanie mocniej i szybciej. Poza tym naprawdę nie chciał, żeby jej się cokolwiek stało, a już na pewno nie w jego obecności.
- O, popatrz tam! Tam, jak są te drzewa na drugim brzegu, leży nora Krzywuchy, dalej jest Samotna Wierzba, przy której lubi przebywać - powiedział z lekkim uśmiechem zastanawiając się, kiedy powinien następnym razem odwiedzić kocię. Czy ta będzie chciała z nim jeszcze rozmawiać? Będzie musiał znaleźć dla niej coś wspaniałego. - Chcesz zobaczyć całe Topiołki z bliska? Bo teraz jesteśmy tylko na ich skraju - spytał poruszając nieznacznie uszami i spoglądając w stronę słońca, by ocenić dokładnie jego położenie i móc stwierdzić, w którym momencie będą mogli przyjrzeć się zachodowi słońca. Oczywiście, nie mogło się to równać z Wielką Słoną Wodą, ale miało swój urok, największy zaś w Porze Zielonych Liści.
[Obrazek: hWuzYF6.png]
SEE THE WORLD IN GREEN AND BLUE
see China right in front of you
see the canyons broken by cloud
see the tuna fleets clearing the sea out
see the Bedouin fires at night
see the oil fields at first light

[Obrazek: TLFqTpa.png][Obrazek: TLFqTpa.png][Obrazek: TLFqTpa.png]
LVL 6 90 / 500
MedLVL 3 160 / 400
9
Siła
S
11
Zręczność
Zr
18
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#64
Ostatni raz Lawenda wyobraziła siebie jako owada i pokręciła głową. Że też takie pomysły rodzą się w ich głowach. Niebieska kotka od kociaka ma bujną wyobraźnie i jak widać chyba nigdy nie przestanie z niej korzystać. Gdy usłyszała odpowiedź Tonącego Słońca spojrzała na niego i zmierzyła go wzrokiem. Poczuła się jak Przywódczyni, która daruje jakąś winę i daje szansę poprawy ułaskawiając winowajcę. W reakcji na klepnięcie w bok roześmiała się. Następnie napięła wszystkie mięśnie i ze sporą siłą swoim bokiem uderzyła w bok Toń. Jej zamiarem było wytrącenie przyjaciela z równowagi i miała nadzieje, że jej to się uda. Może przy okazji jak Tonące Słońce się przewróci, jego ciało ładnie odciśnie się w śniegu i będzie miał ładną krótkotrwałą podobiznę.
Lawendowy Kwiat zgadzała się z Tonącym Słońcem, że to on jest specjalistą w tej dziedzinie i jest odpowiedzialny za odpowiedni moment na naukę pływania. Jednak niebieska kotka nie potrafiłaby go oskarżyć, gdyby coś złego się stało. Przecież nie mogłaby tak otwarcie powiedzieć, że wybrała się z przyjacielem z poza Klanu i pływała, dlatego jest na przykład chora.
- Czy zamoczenie łap na podmokłych terenach się liczy?- odbiegła trochę od tematu. Skoro ma zanurzać łapy w wodzie to może wystarczy trochę potrenować na podmokłym terenie? Ogólnie Tonące Słońce mówił tak poważnym tonem głosu, że córka Mknącego Ptaka chciała choć odrobinę zmienić atmosferę. Zdawała sobie sprawę z tego, że obarczyła Toń wielką odpowiedzialność ale nie wiedziała, że weźmie to tak na serio. To w sumie dobrze. Przynajmniej może czuć się całkowicie bezpieczna.
Córka Czyżykowego Głosu spojrzała w kierunku, o którym mówił Tonące Słońce. Dostrzegła drzewa na których znajdował się śnieg. Następnie próbowała zlokalizować Samotną Wierzbę, co jej się udało. Było to potężne drzewo, które wyróżniało się na tle innych. Przez moment Lawenda odniosła wrażenie, że wierzba znajduje się w wodzie, jednak po dłuższej obserwacji doszła do wniosku, że jest blisko brzegu.
- Opowiesz mi coś więcej o niej?- zapytała nie odrywając wzroku od Samotnej Wierzby. Niebieska kotka jest bardzo zainteresowana tą tajemniczą kotką. Wie o niej tylko tyle, że jest taką jakby Medyczką Samotników i może przebywać na Granicach Klanu jak to jej na treningu wyjaśnił Zajęczy Sus. Chętnie dowiedziałaby się o niej coś więcej.
- Jasne!- zareagowała z entuzjazmem! - Ale zdążymy wrócić do zachodu słońca tutaj?- upewniała się. Bardzo chciała zobaczyć jak słońce znika nad jeziorem i dlatego miała drobny dylemat, co zobaczyć.
[Obrazek: t5l0DMD.png]
LVL 7 525 / 500
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
16
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
12
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#65
Toń z kolei, jakby w formie dalszej zabawy, czy czegoś podobnego, wyprostował się na to i dumnie wypiął pierś, jakby chciał jej pokazać, że wcale nie jest jednostką, którą można zjadać i przyniesie to jakieś dodatkowe korzyści, w końcu nie był wcale taki pożywny, ani nie nadawał się na największego przeciwnika w okolicy. Nie sądził również, by tutaj ktokolwiek wierzył w te dziwne przesądy o tym, że zjadanie serca swego wroga wtłacza w twoje żyły jego siłę, czy coś podobnego, co brzmiało tak nieprawdopodobnie, że należało złapać się za głowę, nim się nad tym zastanowiło. W każdym razie to, o czym rozmawiał z Lawendą, było dla niego jedynie żartami, dobrymi wygłupami i nie chciał spoglądać na to w inny sposób. Śmiał się, podobało mu się to, tak samo jak to, że coraz mocniej spoufalał się z wojowniczką. Czuł z nią coraz większą zażyłość i jakaś jego część żałowała z całego serca, że nie należy do Klanu Wichru, bo wtedy mógłby spędzać z nią o wiele więcej czasu. Mógłby chodzić z nią chociażby na patrole... I wtedy właśnie coś przyszło mu do głowy, ale Lawenda postanowiła popchnąć go i sprawdzić, czy ten utrzyma równowagę. Ponieważ nie miał ogona, było to zadanie zdecydowanie utrudnione i w efekcie kocur usiadł ciężko w śniegu i zaśmiał się cicho, ale jego oczy zabłyszczały.
- Możemy razem chodzić na patrole! - zakomunikował Toń nie w pięć, nie w dziesięć, ale miał to obecnie w nosie, bo ta myśl była dla niego niesamowicie przyjemna, a jednocześnie świeża jak trawa, która już wkrótce miała pojawić się ponownie na świecie. Spoglądał na Lawendę z czymś w rodzaju wyczekiwania i niemego wręcz zachwytu, gdyby to było możliwe, pewnie jego policzki właśnie pałałyby rumieńcem, nad którym nie byłby w stanie zapanować.
Na jej pytanie nastawił uszy i zaczął się zastanawiać, jak podejść do tej kwestii, bo mimo wszystko chodziło mu o coś innego i zaczął jej opisywać, jak to jest, kiedy próbuje się zacząć pływać, jak to wygląda i że chodzi mu o zamoczenie łap mniej więcej do kolan, a poza tym to i tak nie wygląda tak, jak z zamoczeniem sobie łap na jakiś podmokłym terenie. Właściwie Toń rozkręcił się tak w tym opowiadaniu, że aż zaczął się po chwili śmiać uświadamiając sobie, jak to musiało wyglądać i brzmieć. Ruszyli w końcu dalej, a kocur spojrzał w stronę, gdzie mieściła się nora Krzywuchy, zastanawiając się jednocześnie, jak opisać ją najlepiej Lawendzie, by nie uznała jej za starą zrzędę. Nim zaczął więc snuć opowieść o uzdrowicielce, zapewnił wojowniczkę, że zdążą wrócić, podejdą tylko kawałek, a gdy to mówił, zdawał się promienieć szczęściem.
- No dobrze, Krzywucha nie lubi innych kotów. Jest już starsza i raczej samotna, jeśli czegoś się od niej chce, należy okazać jej swoją wdzięczność. Nosiłem do niej zwierzynę w zamian za zioła, czy jakąkolwiek możliwość pomocy. Nie jest zbyt przyjemna, ale nie sądzę również, żeby była skłonna komukolwiek zrobić krzywdę. Myślę, że może kogoś przegnać, jeśli ten jej się nie spodoba, ale to chyba też nie do końca tak. Jest na pewno, hm, u niej jest coś za coś - zakomunikował więc nieco zamyślony, prowadząc Lawendę przez wrzosowisko, którego teraz nie było widać, pokazywał jej okolicę, a potem wskazał na jezioro,które teraz ukazało im się w pełnej okazałości, jednocześnie spoglądając w stronę słońca, by wiedzieć, kiedy powinni zawrócić.
[Obrazek: hWuzYF6.png]
SEE THE WORLD IN GREEN AND BLUE
see China right in front of you
see the canyons broken by cloud
see the tuna fleets clearing the sea out
see the Bedouin fires at night
see the oil fields at first light

[Obrazek: TLFqTpa.png][Obrazek: TLFqTpa.png][Obrazek: TLFqTpa.png]
LVL 6 90 / 500
MedLVL 3 160 / 400
9
Siła
S
11
Zręczność
Zr
18
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#66
Misja wytrącenia Tonącego Słońca z równowagi zakończyła się sukcesem. Przyjaciel usiadł ciężko na śniegu, co Lawenda uznała za mini zwycięstwo. Choć bardziej zależało jej na tym, aby przewrócił się na bok, żeby mógł odcisnąć swoje ciało w białym puchu. Teraz jak Toń wstanie to zostanie ślad tylko jego pośladków i raczej nie będzie czego podziwiać. Lawendowy Kwiat zachichotała i przyglądała się kocurkowi czy przypadkiem nie zareaguje i się nie zemści. Jednak to, co powiedział wprawiło ją w osłupienie. Mięśnie jej zesztywniały, a z pyszczka znikł uśmiech. Przez parę uderzeń serca patrzyła na Tonące Słońce swoimi szmaragdowymi oczami, w których dało się dostrzec niepokój. Niebieska kotka przełknęła ślinę. Zrobiło jej się gorącą, bo nie wiedziała, co odpowiedzieć przyjacielowi. Był on bardzo zachwycony tym pomysłem, a jej nie przypadł do gustu.
- Nooo, ale jak? Przecież... przecież nie możesz patrolować naszych Granic. Chyba, że mówisz o patrolu myśliwskim, to możemy polować poza terenami Wichru- powiedziała niepewnym tonem głosu i spuściła wzrok. Nie chciała widzieć reakcji Tonącego Słońca. Oczywiście bardzo by chciała chodzić z nim na patrole, jednak nie wyobrażała sobie tego. Jak by to wyglądało, gdyby wojowniczka sprawdzała i oznaczała granicę w towarzystwie samotnika. Na polowanie mogła się zgodzić, bo właściwie nie widziała w tym żadnych przeszkód.
- Spotkałeś się może z przypadkiem, że przyjęto do Klanu jakiegoś dorosłego pieszczocha lub samotnika?- zapytała nieśmiało. Może istniała jakaś mała szansa, że Tonący Słońce mógłby dołączyć do Wichrowców? Wtedy mogliby spędzać razem każdą wolną chwilę i chodzić na patrole bez jakichkolwiek zmartwień. Niebieska kotka przejechała łapką po śniegu i z ciężkim sercem wyczekiwała odpowiedzi.
Córka Mknącego Ptaka uważnie słuchała opisu dotyczącego początków pływania i oswajania się z wodą. Lawenda starała się zapamiętać każdy szczególik. Już wiedziała, że moczenie łap na podmokłym terenie, a w wodzie to nie to samo. Niebieska kotka rozglądała się na wszystkie strony i nagle zlokalizowała norę Krzywuchy. Wcześniej jej nie dostrzegła. Zapewne to wszystko przez tę niezwykłą Samotną Wierzbę, która ją przyćmiła. Lawendowy Kwiat uśmiechnęła się do siebie i skupiła się na słowach Tonącego Słońca. Z jego wypowiedzi wynika, że jak na Medyczkę przystało jest specyficzna.
- W sumie chętnie bym ją kiedyś poznała. Nie zraża mnie jej charakter. Zawsze wolę kogoś poznać osobiście. A jaki prezent ucieszyłby ją najbardziej? Jedzenie? Zioła? Może ogólnie coś ładnego?- powiedziała z entuzjazmem. Miała głowę pełna pomysłów! Mogłaby nawet zerwać dla niej jakiś ładny bukiet kwiatów, najlepiej lawendę albo przynieść jej piórka lub spore zapasy mchu!
[Obrazek: t5l0DMD.png]
LVL 7 525 / 500
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
16
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
12
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#67
Plan pozornie idealny nie wyszedł do końca, ale Lawenda miała jeszcze całkiem sporo możliwości, by to zmienić, by to poprawić, by podejść go jeszcze raz i coś z tym zrobić, jakoś zareagować, jakoś zadziałać. Opcji miała tak naprawdę całkiem sporo, chociaż teraz kocur pewnie będzie już o wiele bardziej uważny, o wiele bardziej będzie zwracał uwagę na to, co jego towarzyszka robi, musiała się więc bardzo starać, by przypadkiem nie zdradzić się ze swoimi planami. Co zaś do odcisku na śniegu, to z całą pewnością nie przypominał on pięknego kota, był raczej po prostu dziurą pośród białego puchu, która nie przypominała niczego konkretnego, w końcu były wojownik wiercił się przeokropnie i pewnie nigdy nie dałoby się z niego zrobić żadnego dzieła sztuki, czy to płaskiego, czy to wypukłego. Prędko jednak przestał skupiać się na tej kwestii, ponieważ dostrzegł zmieszanie Lawendy i musiał z miejsca przystąpić do składania jakiś sensownych wyjaśnień, by kocica nie uznała go za jakiegoś szaleńca, albo uzurpującego sobie prawo do jej ziem mysiego móżdżka.
- Ależ przecież nie mówię, że chce się pchać na tereny Klanu Wichru, nic z tych rzeczy. Po prostu mogę patrolować Ziemie Niczyje, jestem samotnikiem, zdaje się, że nikt nie zabroni mi spacerować wzdłuż Czarnego Ogona, dopóki będę pozostawał na swojej stronie granicy i nie będę wszczynał żadnych niepotrzebnych bójek, prawda? - powiedział łagodnie i spojrzał wprost w jej oczy, jakby chciał sprawdzić, czy coś się w nich kryje, czy dalej jest tam jakiś lęk, strach albo niechęć, czymkolwiek było to uczucie, jakie niewątpliwie ledwie chwilę temu nawiedziło Lawendę. Oczywiście, mogła w każdej chwili odmówić, nie zamierzał na nią w żaden sposób naciskać, pomyślał jednak, że gdyby się tak spotykali, nie byłoby w tym nic dziwnego, nie byłoby to ani groźne, ani obraźliwe, nic z tych rzeczy, po prostu spacerowaliby i dyskutowali, gdyby akurat miała czas. Zdawał sobie w pełni sprawę z tego, że Lawenda była wojowniczką, że miała obowiązki względem Klanu i nie powinna zbyt często się z nim zadawać, a jednak nie umiał sobie odmówić próby przekonania jej, żeby spróbowała widywać się z nim częściej. Tym bardziej, że wszystko wskazywało na to, że sama tego chciała.
- Nigdy o tym nie słyszałem. Ale też chyba nigdy mnie to nie ciekawiło. W gruncie rzeczy, jeśli się nad tym zastanowić, to i tak pewnie jest kwestia uznaniowa samego przywódcy, może niektórzy by na to przystali, gdyby chociażby sytuacja w Klanie nie była najlepsza albo samotnik okazał się być naprawdę interesującą personą. O, znał się chociażby na ziołach, gdyby w Klanie nie było medyka. Przynajmniej tak sadzę - odparł całkiem pogodnie podejmując rozważania, a do jego głowy chyba nie wpadła nawet myśl, że Lawenda pytała w jego kontekście. Może jedynie cień podejrzenia padł na niego, gdy dostrzegł jej zasmuconą postawę, którą chciał jak najszybciej zmienić, prędko zatem zaczął pokazywać jej całą okolicę, by się rozchmurzyła. Nie chciał w końcu, żeby się smuciła, czy w jakikolwiek sposób cierpiała, mieli przecież spędzić całkiem przyjemnie czas, miał jej pokazać jak niesamowite są tutaj miejsca, a tymczasem Lawenda z jego powodu zwieszała nos na kwintę i zdecydowanie nie o to chodziło.
- Nie jestem tylko pewien, czy chciałaby z tobą rozmawiać. Ona w ogóle jest raczej zamknięta w sobie i chyba nie przepada za kotami z Klanów, wiesz, w końcu przyszliśmy tutaj i zaczęliśmy się panoszyć... Znaczy, właściwie to teraz już wy. W każdym razie myślę, że przyjmie wszystko. Dobre jedzenie, zioła, których jesteś pewna - powiedział kiwając nieznacznie głową, a następnie zaproponował, żeby powoi zawracali, bo wszystko wskazywało na to, że słońce wkrótce będzie kładło się spać. Musieli wtedy znaleźć się w odpowiednim miejscu, żeby Lawenda mogła sobie to dokładnie obejrzeć.
[Obrazek: hWuzYF6.png]
SEE THE WORLD IN GREEN AND BLUE
see China right in front of you
see the canyons broken by cloud
see the tuna fleets clearing the sea out
see the Bedouin fires at night
see the oil fields at first light

[Obrazek: TLFqTpa.png][Obrazek: TLFqTpa.png][Obrazek: TLFqTpa.png]
LVL 6 90 / 500
MedLVL 3 160 / 400
9
Siła
S
11
Zręczność
Zr
18
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#68
Tak jak Lawendowy Kwiat się spodziewała odcisk na śniegu wyszedł beznadziejny. Nie przedstawiał nic konkretnego. Zwykłe wgłębienie i tyle. Niebieska kotka westchnęła przyglądając się miejscu, gdzie jeszcze przed chwilą znajdował się Toń. Chyba będzie musiała powtórzyć atak, ale najlepiej za jakiś czas jak przyjaciel nie będzie się tego spodziewał. A może łatwiej byłoby poprosić, aby zrobił ,, kotka'' w śniegu? Będąc cały czas spięta córka Mknącego Ptaka wysłuchała, co Tonące Słońce ma do powiedzenia. Wzięła głęboki oddech i głośno wypuściła powietrze z płuc. Kamień spadł jej z serca. Po prostu źle zrozumiała przyjaciela. Myślała, że Tonące Słońce będzie jej towarzyszył w patrolach na Granicy. Nie pomyślała, że może to robić w odległości będąc na Ziemiach Niczyich.
- Prawda. Wybacz, źle cię zrozumiałam i chyba za mocno się zestresowałam- zareagowała uśmiechając się nerwowo. Przed oczami Lawendy pojawił się obraz jej i Toń spacerujących wzdłuż Granicy. Ona po jednej stronie, on po drugiej, a między nimi Czarny Ogon. Ta wizja była jednocześnie piękna i smutna. Niby byli blisko siebie, a jednak daleko.
- Szkoda, że będzie nas dzielić Czarny Ogon, ale przynajmniej będziemy się i widzieć! - powiedziała pogodnie. Teraz ten pomysł bardzo jej się podobał. Będzie mogła częściej spotykać się z Tonącym Słońcem, który dzisiaj stał się dla niej bardzo ważnym kotem. Był jej przyjacielem, a teraz jest kimś więcej. Jednak na razie Lawendowy Kwiat woli się nie wychylać i nie zdradzać swoich uczuć. Musi to sobie wszystko dokładnie, na spokojnie przemyśleć.
- No, właśnie ja też nie słyszałam - odpowiedziała uśmiechając się. Tonące Słońce powiedział to takim tonem jakby w ogóle nie domyślał się jej intencji, więc stwierdziła, że nie będzie kontynuować tematu. Sama nie wiedziała jakby to mogła rozegrać. Podeszła by tak po prostu do Malinowej Gwiazdy i poprosiła aby przyjęła Tonące Słońce? Samotnika wygnanego z Klanu Rzeki? Jeszcze nie wiadomo jak Toń czułby się w obcym Klanie oraz jak by go przyjęli Wichrowcy. Ciężka sprawa. Po krótkich przemyśleniach, Lawenda odsunęła te myśli na bok i postanowiła się skupić tu i teraz. Zaczęła podziwiać wrzosowiska, na których się znajdowali. Od razu humor jej się poprawił. Szła energicznie i postawiła ogon, machając nim na boki. Nawet przez chwilę zamruczała pod nosem.
- Zawsze warto spróbować, a może jednak zgodzi się ze mną spotkać? Może będzie miała lepszy dzień? Dobre jedzenie? Hm, chyba będę musiała poprosić mojego brata Miękkiego o radę- powiedziała i zaśmiała się. W kwestii jedzenia to Miękki Obłok jest niezastąpiony. On zawsze na Stosie Zwierzyny znajdzie coś wyjątkowego. Lawenda będzie musiała upolować parę zwierząt i poddać je ocenie najlepszemu specjaliście. Wtedy na pewno Krzywucha będzie zadowolona z prezentu. Ogólnie niebieska kotka miała mieszane uczucia, co do słów Tonącego Słońca. Właściwie to się pogubiła. Skoro Krzywucha mieszka na tych terenach od zawsze to skąd wiedział o niej Dryfujący Kwiat, który odkąd Klany się tu pojawiły siedział w lecznicy. Podobno słyszał o niej na poprzednim miejscu ich zamieszkania. Dziwna sytuacja. Córka Czyżyka zawróciła razem z Tonącym Słońcem. Skierowała wzrok na słońce, aby upewnić się, że zdążą dojść na plaże i stwierdziła, że dadzą radę. Po parunastu krokach szturchnęła łapą Toń, aby zwrócił na nią uwagę i zaczęła iść dokładnie po swoich śladach. Może to nie było jakieś kreatywne zajęcie, ale zawsze coś.
[Obrazek: t5l0DMD.png]
LVL 7 525 / 500
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
16
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
12
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#69
Jeśli tylko by chciała, to na pewno byłby w stanie zrobić dla niej aniołka na śniegu, z którego wyszedłby jego niezbyt artystyczny odcisk, ale w końcu skoro się mogli tak bawić, to właściwie dlaczego nie? Przekrzywił nieznacznie głowę, jakby zastanawiał się, nad czym kocica tak myśli, a później spostrzegł jak się spięła i pospieszył z wyjaśnieniami, bo nie chciał jej denerwować. Nie chciał również, by pomyślała sobie, że jest kotem, który wciska się gdzieś na siłę, że idzie tam, gdzie nie jest proszony. Nie chciał budzić w niej żadnych obaw i chociaż był wygnańcem, doskonale wiedział, że nie może wkraczać na ziemie Klanów, że należą one jedynie do zamieszkujących je kotów, że nie powinien się wtrącać w to, co tam się dzieje. Nie zamierzał jej w żaden sposób kłopotać i teraz widać było po nim, że się dość zmieszał, bo dotarło do niego, jak wojowniczka mogła odczytać jego propozycję.
- To w końcu normalne. Jesteś wojownikiem Klanu Wichru, a ja, cóż, samotnikiem. Ale nie martw się, nie chcę sprawiać ci żadnych problemów, po prostu będę trzymał się swojej strony granicy, wtedy na pewno nikt nie powie, że robimy cokolwiek złego, prawda? A Czarny Ogon jest na tyle płytki, że jak zrobi się cieplej, na pewno będziesz mogła przez niego swobodnie przebiec - powiedział na to prędko, a na koniec nawet do niej mrugnął czując, że nieco się rozluźniła. Nie chciał jej stresować i teraz pluł sobie w brodę, że doprowadził do takiej, a nie innej sytuacji, co było z jego strony strasznie nieodpowiedzialne i pewnie dziecinne. Musiał bardziej uważać, co mówi, bo za nic w świecie nie chciał popsuć tej przyjaźni. Nie znali się może najlepiej, ale mimo wszystko nadawali wyraźnie na tych samych falach i Toń czuł, że mogą spędzić ze sobą jeszcze wiele przyjemnych dni.
- Ale może warto zapytać? W końcu to mogły być fascynujące historie, nie sądzisz? - rzucił jeszcze całkiem podekscytowany, ale chyba rzeczywiście w ogóle nie myślał o sobie. Nie zakładał za bardzo, by ktokolwiek chciał przyjąć go do Klanu, w końcu na swoją obronę miał jedynie własne słowa, a w te nie wszyscy musieli wierzyć. Nie chciał zresztą nikomu sprawiać kłopotu, aczkolwiek czuł, że robi mu się ciężko na samą myśl, że będzie musiał odprowadzić Lawendę i czekać aż do ich następnego spotkania, co było mimo wszystko myślą smutną i bolesną. Och, jak łatwo byłoby, gdyby żyli w tym samym Klanie!
- Oho, czyżby był specjalistą od jedzenia? - spytał zaraz podłapując temat, mając jednocześnie wrażenie, że wcześniejsze rozważania nieznacznie przybiły zarówno jego, jak i Lawendę, a nie chciał, by w ten sposób kończyło się ich spotkanie. Miał nadzieję, że kocica wróci do Klanu uśmiechnięta i szczęśliwa, bo widziała tak wiele i pewnie więcej niż większość z jej towarzyszy. Chciał sprawić jej wielką przyjemność, obserwował więc uważnie słońce oceniając, czy będą musieli przyspieszyć, czy nie. Lawenda jednak szturchnęła go, a zaraz spojrzał o co jej chodzi, po czym zaśmiał się i wystawił czubek języka, by za chwilę spróbować również tej sztuki.
- A może... - mruknął jeszcze rozbawiony i przeskoczył tak, by trafić w miarę w jej ślady i próbował się po nich poruszać, co było trudne, gdyż chodził zupełnie inaczej i pewnie miał nieco krótsze łapy niż ona, nie mówiąc już o tym, że nieco kolebał się na boki. Zaśmiał się ciepło. - To strasznie trudne!
[Obrazek: hWuzYF6.png]
SEE THE WORLD IN GREEN AND BLUE
see China right in front of you
see the canyons broken by cloud
see the tuna fleets clearing the sea out
see the Bedouin fires at night
see the oil fields at first light

[Obrazek: TLFqTpa.png][Obrazek: TLFqTpa.png][Obrazek: TLFqTpa.png]
LVL 6 90 / 500
MedLVL 3 160 / 400
9
Siła
S
11
Zręczność
Zr
18
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#70
Takie rozwiązanie odpowiadało Lawendzie. Ogólnie nadal obawiała się, że ktoś ich nakryje i później z tego powodu będzie miała kłopoty. Ale czy to ważne? Najważniejsze, aby oboje byli szczęśliwi. Będą mogli się spotykać i spędzać czas, reszta w takich momentach będzie bez znaczenia. Niebieska kotka uśmiechnęła się. Czuła się wspaniale, wiedząc, że Toń rozumie ją w tej kwestii. Zapewne domyśla się jej obaw odnośnie wspólnych spotkań na Granicy.
-Masz rację. Nie potrzebnie aż tak się przejmuje. W sumie już nie widzę żadnych problemów, aby częściej spotykać się na Granicach i chodzić na patrole!- powiedziała uśmiechając się od ucha do ucha. Teraz już wszystko grało i zostało wyjaśnione. Wszelkie obawy dzięki Tonącemu Słońcu zostały rozwiane.
- Jasne, popytam. Nawet wiem kogo! Najbardziej doświadczoną i najlepszą kotkę w naszym Klanie!- powiedziała dumnie aż uniosła głowę do góry. Była bardzo zadowolona z tego, że ma dobre relację z Krzykliwą Mewą i może z nią o wszystkim porozmawiać. Na pewno Mewa jej pomoże w tej kwestii. Lawenda wierzy, że kotka zna jakiś podobny przypadek, a jeśli nie, to jest duża szansa, że udzieli jej jakiejś rady. Oj, gdyby Lawenda wiedziała, że do tej rozmowy tak naprawdę nigdy nie dojdzie na pewno nie szłaby teraz jak paw.
- Oczywiście! Miękki Obłok nawet na skromnym Stosie Zwierzyny znajdzie jakiś apetyczny kąsek. Kiedy pierwszy raz z nim rozmawiałam poczęstował mnie tłuściutkim królikiem! Był on naprawdę wyborny!- opowiadała podekscytowana. Lawendowy Kwiat lubi dzielić się z innymi pasją Miękkiego. Zawsze podkreśla, że jest on najlepszy w swojej dziedzinie i jedyny w swoim rodzaju. To wielkie szczęście, że ma takiego brata. Po chwili niebieska kotka zaczęła się rozglądać na boki. Chciała jeszcze raz się wszystkiemu przyjrzeć, aby te obrazy zostały jak najdłużej w jej pamięci. W pewnym momencie zabolała ją łapką. Spowodowało to małą kulawiznę. Córka Czyżyka przygryzła wargę i skupiła się na tym, aby nie utykać. Na szczęście po paru krokach ból ustąpił. Lawenda westchnęła i spojrzała kątem oka na Toń, mając nadzieje, że nie zauważył jej chwilowej słabości. Lawendowy Kwiat domyślała się, że przyczyną tego bólu musiała być ich wcześniejsza zabawa. Po tym całym maratonie musiała nadwyrężyć stawy. W końcu nie była przyzwyczajona do takich długich wędrówek połączonych z tak intensywnymi biegami.
Później jakby nigdy nic wymyśliła zabawę w chodzenie po swoich śladach. Tonące Słońce od razu załapał o co jej chodzi i przyłączył się do niej. Córka Mknącego Ptaka przeskoczyła na bok żeby iść po śladach Toń, które zostawił wcześniej jak szli w kierunku wrzosowisk. Teraz poziom trudności był wyrównany. Oboje szli po nie swoich śladach.
- No, nie?- zareagowała śmiejąc się. Następnie całą uwagę skupiła się wokół śladów. Dopiero teraz zdała sobie sprawę jakie małe kroczki robi Tonące Słońce w porównaniu do niej. Czuła się tak, jakby szła tip-topami w przyspieszonym tempie. W pewnym momencie została wytrącona z równowagi i wypadła z ,, toru" . Zaśmiała się głośno i wróciła na trasę.
[Obrazek: t5l0DMD.png]
LVL 7 525 / 500
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
16
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
12
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#71
Toń nie bał się tak bardzo jak ona pamiętając, że zgodnie z Kodeksem można zawierać przyjaźnie ponad Klanem. Nie chciał nigdy robić czegoś, co mogłoby jej zaszkodzić, co mogłoby doprowadzić do starcia z nim, niepozornym samotnikiem, gdyby więc Gwiazda Wichru zażyczyłaby sobie, żeby zniknął, pewnie odszedłby z ciężkim sercem i jedynie z daleka obserwował granice, by upewnić się, że Lawendzie nic nie jest. Nie chciał jednak jej krzywdzić. W żaden sposób. A gdyby jego osoba prowadziła do przykrych konsekwencji dla wojowniczki, skłonny był dla jej bezpieczeństwa usunąć się w cień, chociaż nikt nie powiedział, że zrobiłby to z przyjemnością.
- W takim razie będę cię szukał, a jeśli tylko będziesz wiedziała, że możesz ze mną porozmawiać albo spotkać się w konkretnej porze, postaram się przyjść na czas - powiedział na to entuzjastycznie, a jego ślepia zabłyszczały, nastawił potem uszu, gdy padły kolejne słowa, zdecydowanie ciekaw tego, o kim Lawenda mówi, nic zatem dziwnego, że spytał. Nie miał pojęcia, że w Klanie Wichru żyje tak wiekowa kocica, a szkoda, bo pewnie sam chętnie wypytałby ją o wiele rzeczy. Przecież z całą pewnością była niezastąpioną skarbnicą wiedzy tego, co było dawniej, niż którekolwiek z nich pamiętało!
- W takim razie zawsze wiesz, do kogo powinnaś pójść, gdy jesteś głodna - stwierdził rozbawiony, ale uśmiechnął się jakby nieco smutniej, bo w końcu on spożywał posiłki samotnie, musiał je dla siebie zdobyć i nie było tutaj innych możliwości. Nie brakowało mu możliwości skubnięcia czegoś ze stosu, ale tej wspólnoty, jaka tworzyła się, gdy każdy o siebie dbał. Gdyby teraz nie udało mu się czegoś pochwycić, pozostawało mu jedynie głodowanie do kolejnej okazji, co wcale nie było przyjemne. Ponieważ zaś skupił się na tych myślach, nie dostrzegł tego, jak Lawenda nieco utyka i być może dobrze, bo zaraz by jeszcze wymyślił noszenie ją na grzbiecie, czy coś innego, co chyba nie byłoby nazbyt bezpieczne dla obu stron, zwłaszcza zaś biorąc pod uwagę ich gabaryty i możliwości.
Przez dłuższą chwilę bawili się wybornie wędrując po swoich śladach, co nie było być może rozrywką najwyższych lotów, ale im wyraźnie odpowiadało, więc Toń nie zamierzał się tego w żaden sposób czepiać. Miałby również w nosie opinię innych, chyba że dotknęliby personalnie Lawendy, a nie daj Gwiezdny Klanie - dostrzegłby u niej chociaż cień smutku. Byli tutaj jednak sami i być może to jednak było najlepsze rozwiązanie, nie krępowali się i po prostu robili dokładnie to, na co mieli ochotę. Toń uniósł głowę, a potem uśmiechnął się ciepło do kocicy.
- Chodź, to już! - powiedział entuzjastycznie, a następnie podbiegł w stronę Dzikiej Plaży, te kilka ostatnich kroków i usiadł wygodnie czekając, aż Lawenda do niego dołączy, by podziwiać słońce niknące za horyzontem, co było teraz dość ciekawą obserwacją.
[Obrazek: hWuzYF6.png]
SEE THE WORLD IN GREEN AND BLUE
see China right in front of you
see the canyons broken by cloud
see the tuna fleets clearing the sea out
see the Bedouin fires at night
see the oil fields at first light

[Obrazek: TLFqTpa.png][Obrazek: TLFqTpa.png][Obrazek: TLFqTpa.png]
LVL 6 90 / 500
MedLVL 3 160 / 400
9
Siła
S
11
Zręczność
Zr
18
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#72
Lawendę bardzo poruszyły słowa Tonącego Słońca. Przez dłuższą chwilę słyszała tylko będę cię szukał. Ta krótka fraza uświadomiła ją, że musi być ważna dla kocurka. Uśmiechnęła się do siebie i spojrzała w ziemię. Najchętniej skakałaby z radości lub pobiegła przed siebie, aby rozładować pozytywne emocje.
- Dobrze!- odpowiedziała krótko i przegryzła wargę. Oczy błyszczały jej jak iskierki, a ogon chodził w jedną i w drugą stronę. W końcu ktoś powiedział do niej coś wyjątkowe, a nie, że jest piękna czy inne komplementy, które wprawiały Lawendowy Kwiat w zakłopotanie. Tu Tonące Słońce zaoferował jej coś więcej... siebie. Poświęci się specjalnie dla niej i będzie krążył wokół ich Granicy, aby ją zobaczyć! Coś wspaniałego! O takim kocurze można tylko pomarzyć, a ona ma go w zasięgu łapki!
Niebieska kotka opowiedziała Tonącemu Słońcu o Krzykliwej Mewie. Zrelacjonowała mu pierwsze spotkanie z nią. Nie mogła pominąć faktu, że wtedy Mewa miała coś z gardłem oraz, że nauczyła ją postawy łowieckiej i tego, że trzeba zakopywać ofiarę po upolowaniu. Później Lawenda krótko opowiedziała o ich drugiej rozmowie.
- O, tak! Miękki jest nie zastąpiony! U was też jest taki specjalista od jedzenia?- powiedziała uradowana. Zerknęła na Tonące Słońce, a ten wyglądał na bardzo zamyślonego. Może to i dobrze, bo zaczęła utykać. Skupiła się wtedy na bólu i nie chciała, aby Toń cokolwiek zauważył. Wtedy na pewno byłby zmartwiony. Na szczęście niczego nie dostrzegł, co Lawendowy Kwiat przyjęła z ulgą.
Córka Mknącego Ptaka szła cały czas po śladach świetnie się bawiąc. Uśmiech nie schodził jej z pyszczka. Była tak skoncentrowana na utrzymaniu równowagi, że słowa Tonącego Słońca ją wystraszyły. Podskoczyła w górę i spojrzała zdezorientowana na Toń. Dostała mini zawału i przez moment obserwowała biegnącego przyjaciela. Po paru uderzeniach serca ocknęła się i ruszyła ile sił miała w łapkach. Lawenda starała się jak mogła, ale nie dała rady zmniejszyć dzielącego między nimi dystansu. Skończyło się na tym, że Tonące Słońce pierwszy dotarł na Dziką Plażę i czekał na nią. Gdy była blisko krzyknęła do niego.
- Ja ci dam za to zaskoczenie! Córka Mknącego Ptaka skoczyła na niego zamierzając uderzyć go przednimi łapami w ramię. Oczywiście nie była na niego zła, po prostu tak zareagowała. Na jej pyszczku dało się dostrzec rozbawienie całą tą sytuacją przez, co zupełnie zapomniała o zachodzącym słońcu! Nawet nie zwróciła na nie uwagi!
[Obrazek: t5l0DMD.png]
LVL 7 525 / 500
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
16
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
12
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#73
Sam kocur nie zwrócił zbyt wielkiej uwagi na to, co powiedział. Po prostu chciał ją widywać. Już zbyt wiele razy odpuszczał, wycofywał się i pozwalał, by koty, które lubił, pozostawały poza jego zasięgiem. Lawenda jednak była kimś, kogo na pewno nie chciał opuszczać! Śmiała się, rozumiała jego niezbyt mądre żarty, a na dokładkę z przyjemnością uczestniczyła w wygłupach, jakie dla niej wymyślał. Sama zresztą zaczepiała go równie mocno i Toń czuł całym sobą, że nie może pozwolić jej zniknąć. Choćby miał widywać ją raz na księżyc czy dwa, zamierzał przemierzać granice Klanu Wichru, by na nią wpaść i dowiedzieć się, co u niej słychać, co było z jego strony nie tylko jakąś kurtuazją, ale również egoistyczną chęcią zatrzymania przy sobie kocicy, którą uważał za doskonałą przyjaciółkę, prawdziwą bratnią duszę. Do tego ładną, jak odkrył dopiero tego dnia w jakimś przebłysku dojrzałej, zdaje się, inteligencji.
Słuchał z zaciekawieniem tego, co miała mu do powiedzenia o Krzykliwej Mewie, a potem zaśmiał się, gdy wspomniała ponownie o swoim bracie. Zasugerował jej, że mogłaby ukrywać przed nim jakieś smaczne kąski i grać z nim w różne niezbyt mądre gry, gdyby tylko chciała. Na jej kolejne pytanie poruszył lekko uchem, nie bardzo wiedząc, jak je interpretować, postanowił więc brnąć dalej w zagadnienia związane z Miękkim, którego - jak uznał - chciałby kiedyś poznać. Musiał być niesamowicie radosną jednostką, a do tego bez wątpienia dość okrąglutką. Przynajmniej tak właśnie kocura wyobrażał sobie w tej chwili samotnik i pewnie trudno byłoby zmienić tę jego wizję.
- O! Schowaj dla niego pyszne kąski w obozie i każ mu powiedzieć, gdzie jest zając! Jestem ciekaw, czy go znajdzie - rzucił jeszcze rozbawiony, bo uważał to za naprawdę ciekawą wizję, a ponieważ skupiał się teraz na tym, by iść dość prędko pomimo całej zabawy, to faktycznie nie zorientował się, że Lawenda utyka i jest pewnie zmęczona. Na całe jednak szczęście byli już blisko Dzikiej Plaży i słońca, które się przed nimi chowało. Spojrzał na Lawendę, gdy ta mu wygrażała i zaczął się głośno śmiać, gdy próbowała wymierzyć mu ciosy, unikał ich i dalej zdawał się niemalże podskakiwać w miejscu, prędko jednak zwrócił uwagę na to, co się dzieje dookoła nich.
Poczekali, aż zachód słońca się skończy, co niestety nie trwało nazbyt długo, a później kocur uśmiechnął się lekko i powiedział, że odprowadzi ją na granicę z Klanem. Nie chciał, żeby sama przechodziła przez Grzmiącą Ścieżkę, toteż towarzyszył jej aż do Szarych Topoli, gdzie ostatecznie się pożegnali. Był przyjemnie zmęczony i bardzo szczęśliwy, nic więc dziwnego, że zrobiło mu się smutno, gdy kocica ostatecznie zniknęła mu z oczu. Mimo to wypełniała go również radość po tak wspaniale spędzonym czasie, gdzie mógł opowiadać, śmiać się i bawić, jakby niemalże był paroksiężycowym kocięciem. Nic zatem dziwnego, że na swoją stronę ziem wrócił niemalże jak na skrzydłach i z wielką lubością ułożył się do snu, by tam dalej ścigać się z Lawendą i u jej boku oglądać kolejne zachody i wschody słońca...

//zt; przepraszam, że sesja się tak ciągnęła! I zgodnie z obietnicą... Zaczynam nową :3
[Obrazek: hWuzYF6.png]
SEE THE WORLD IN GREEN AND BLUE
see China right in front of you
see the canyons broken by cloud
see the tuna fleets clearing the sea out
see the Bedouin fires at night
see the oil fields at first light

[Obrazek: TLFqTpa.png][Obrazek: TLFqTpa.png][Obrazek: TLFqTpa.png]
LVL 6 90 / 500
MedLVL 3 160 / 400
9
Siła
S
11
Zręczność
Zr
18
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#74
Córka Mknącego Ptaka podłapała temat Miękkiego Obłoku i nawet nie zorientowała się, że Tonące Słońce nie odpowiedział na jej pytanie. Chyba nie będzie jej dane dowiedzieć się czy w Klanie Rzeki również znajdują się specjaliści od jedzenia. Była ciekawa czy takich kotów jest więcej.
- Ej, dobry pomysł! Znając Miękki Obłok raz dwa go znajdzie! - zareagowała śmiejąc się. Tonące Słońce jest naprawdę kreatywnym kotem! Tyle ciekawych zabaw wymyślił i wciąż ma pomysły na nowe! Lawenda nie mogła wyjść z podziwu. Chyba będzie musiała go poprosić, aby przedstawił jej kilka ciekawych zabaw, żeby mogła je wykorzystać podczas spędzania czasu z kociakami. Byłaby wtedy oryginalną ciocią!
Tonące Słońce za nic miał jej pogróżki, jedynie się śmiał, co bardziej motywowało Lawendę do działania. Próbowała go jakoś uderzyć, ale on sprawnie unikał jej każdego ataku, co sprawiło, że zyskał jeszcze większe uznanie w oczach niebieskiej kotki. Dosyć, że jest szybki, ma dużo niesamowitych pomysłów to jeszcze wyróżnia się zwinnością i zręcznością. Córka Czyżyka miała wymierzyć kolejny cios, kiedy Tonące Słońce uświadomił ją, że słońce zachodzi. Spojrzała na jezioro i podeszła parę kroków do brzegu. Była zauroczona tym widokiem! W pewnym momencie wyciągnęła łapkę jakby chciała dotknąć ognistej kuli. Gdy już słońce zaczęło powoli tonąć w jeziorze, niebieska kotka wtuliła się w futerko Toń i razem oglądali to zjawisko aż do ostatnich promieni. Trwało to niestety bardzo krótko. Moment i niebo z niebieskiego poprzez pomarańczowo-różowe stało się granatowe i pojawiły się pierwsze gwiazdy. Wtedy Toń oznajmił, że pora wracać. Lawendowy Kwiat wstała cała uśmiechnięta i zaczęła relacjonować swój zachwyt do tego zjawiska. Aż do Grzmiącej Ścieżki buzia jej się nie zamykała. Gdy dotarli do drogi, Lawenda zdała sobie sprawę, że to naprawdę koniec i trzeba się powoli rozstać. Tym razem dzielnie i zgodnie ze wskazówkami Tonącego Słońca przebyła Grzmiącą Ścieżkę i dalej szła w milczeniu. Przy Szarych Topolach nadszedł czas na pożegnanie. Niebieska kotka kilkukrotnie podziękowała za dzisiejszy dzień i tę niezwykłą przygodę. W końcu ostatni raz uśmiechnęła się do Toń, polizała go w policzek i ruszyła w stronę Obozu. Czuła się zmęczona, ale za to bardzo szczęśliwa. Cieszyła się, że teraz będzie mogła w miarę regularnie widywać Toń i po cichu zaczęła liczyć, że może coś więcej z tego będzie. Całą drogę powrotną nie mogła przestać myśleć o przyjacielu i o następnym spotkaniu. Wreszcie dotarła do Obozu i jak potulny baranek położyła się i natychmiast zasnęła.

/ zt, spoko ;) dziękuje za wspaniałą wyprawę :)
[Obrazek: t5l0DMD.png]
LVL 7 525 / 500
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
16
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
12
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#75
PIASEK!
Nie miała pojęcia gdzie jest, gdzie dobiegła, ale dobiegła, dobiegła, tak. Biegła dalej, przed siebie, prosto przed siebie, ale nagle, tak, bardzo nagle, bardzo nagle jej łapy się zapadły, tak, zapadły, w miękkim-ciepłym, w ciepłym-miękkim, zapadły się, zapadły się, zapadłyzapadłyzapadłysię.
Zapadły.
Przewróciła się, uderzając pyskiem w piach, w miękkiostryszorstki piach i wyskoczyła w górę, tak, wyskoczyła, wyskoczyła w górę, i biegła, biegła dalej, tak, ale zaraz potem była mokra, mokrazimnawoda, straszna woda, ale w sumie nie, nie, nie była zimna, nie, zimne były cienie, cienie które ścigały ją każdego wieczoru, tak, ale te nie były takie zimne, nie, nie, chociaż przynosiły chłód, najzimniejsze były te cienie, tak, te cienie, które porwały jej kocięta, tak, tak, porwały je, porwały, porwały...
MORDERCY!!!

/ Pustułka
Kiedyś płynęłam prosto, jak między liniami, teraz miotam się w kółko rozpaczliwym pieskiem.
LVL 4 5 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
13
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości