Koteczka niewielkich rozmiarów o bardzo szczupłej sylwetce. Futro pokrywające jej drobne ciało ciągle tej samej barwy - pręgowane, bure z fragmentami rudości. Od brody poprzez pierś i cały brzuch sierść jest idealnie biała, tak samo jak skarpetki na łapach i końcówka długiego, biczowatego ogona. Mysz ma nienaturalnie duże uszy, tym samym doskonały słuch. Trochę niżej znajdują się dwa przenikliwe, blado-zielone talary, Mysie ślepia, które drążą nowo poznane koty na wskroś. Jeszcze niżej umiejscowiony jest ciemnoróżowy nos, który jest wiecznie w ruchu. Wyraz Mysiej mordki jest zazwyczaj obojętny, nie okazujący żadnych uczuć, jednak nie raz można dostrzec lekki, najczęściej zuchwały uśmieszek.
Zmieniła się. Niegdyś obojętna na wszystko, interesująca się wyłącznie siostrami, można pomyśleć bezuczuciowa kicia. Wydoroślała. Nie jest już tą głupiutką koteczką której wszystko poza rodzeństwem wisi. Wymądrzała, stała się zdecydowanie bardziej uczuciowa, łatwiej wpada w gniew czy rozpacz. Co prawda stara się nie okazywać swoich uczuć w obecności Klanowiczów i sióstr, jednak gdy jest sama, wyrzuca z siebie wszystkie emocje - albo płaczem albo rozmową z którąś z Cór Gromu.Dla niektórych może być tępa, ale jest mądrzejsza niż się wydaje. Bystra, inteligentna, pomysłowa, trzeźwo myśli. Jest naprawdę inteligentna.Mówi mało, należy raczej do tych którzy nie lubią zbędnie strzępić sobie języka. Nie lubi też tłumów, woli przebywać sama, z własnym cieniem albo z którąś z sióstr, które, swoją drogą, są dla niej WSZYSTKIM. Za swoje kochane siostrzyczki jest w stanie bez wahania oddać życie, tak samo jak za Grom, któremu jest niezwykle oddana i lojalna.
Ślady nie były szczególnie świeże i pachniały dla Poety przede wszystkim mokrym piaskiem. Wisiała nad nimi zwietrzała, obca woń której raczej nie rozpoznawał, której nie był w stanie opisać. Były dziwne. W miejscach, gdzie było szczególnie mokro, tropy były rozstawione w jeszcze większej odległości od siebie, były głębokie, tak, że łapy kocura by się w nich zapadły. Prowadziły dalej wzdłuż rzeki. Jeśli to faktycznie ślady Wielkiego Czarnego Dwunoga, ten szedł dość daleko.
poeta | lvl: 1 | S: 7 | Zr: 7 | Sz: 3 | Zm: 3 | HP: 60 | W: 40
ilość pozostałych tropów: 4/5
Cisowa Gałązka trafił na trop krótszy niż ten, który odnalazł jego uczeń. Kroczył za dziwnymi śladami jeszcze chwilę - nie było widać ani słychać ani nawet szczególnie czuć nic podejrzanego, dziwnego, nadzwyczajnego. W końcu jednak kocur wszedł w Łan Rzepaku, jego widoczność została nieco ograniczona... i wystarczyło, że chwilę nie patrzył pod łapy. Plask.
Nie wpadł w żadną dziwaczną pułapkę, ale poczuł wilgoć na poduszkach przednich łap. Gdyby spojrzał w dół - dziwna ciecz. Bardzo kolorowa, w przeróżnych barwach, od czerwieni, poprzez błękit do żółci i zieleni. Ciecz miała dziwną konsystencję, przyklejała się do łap i pachniała dziwacznie. Wokół nie było więcej śladu Wielkiego Czarnego Dwunoga, ale były ogólne ślady aktywności bezwłosych stworów. Nieopodal na wydeptanej przez dwunożne kocięta w rzepaku ścieżce znajdował się porzucony wiklinowy koszyczek, jak ten, który Cis miał w jednej z komór w Królikarni i dziwne patyki z włosiem na końcu, ubabrane tą samą cieczą, co łapy medyka.
Krótko mówiąc - wdepnął w farbę.
Ciekawość nieśpiesznie zaczęła ulatywać z ciała Poety, kiedy z każdym krokiem ślady oddalały się od położenia Cisa. Nie mógł wyczuć ani wyczytać nic, ani zapachu, ani jakie zwierzę mogłoby to zostawić, a póki co, nie zapowiadało się, że powinien wracać. Czy te ślady prowadzą dokądkolwiek? Na razie nie widział niczego przed sobą i nie zapowiadało się, by zobaczył coś jeszcze przez chwilkę. Było pusto. Może coś przeoczył? Nie, raczej był uważny.
Cis nie krzyczał o pomoc? Głos mistrza jest dość charakterystycznym głosem i bez trudu idzie go rozpoznać. Na razie są bezpieczni. Pytanie na jak długo.
Poeta maszerował uparcie do przodu. Coś kiedyś wreszcie pojawić się musi.
HEJTER, HEJTER, KOGO MY TU MAMY?
jestem niewielki, ale ty jesteś mały ja w lecznicy znam każdy ważny kwiatek a ty gadasz co powie ci Śnieżny Płatek szczerzetomałomnietobawi ktosięśmiejetensięśmiejeostatni w plotkach mnie obrażasz dla zabawy
a w realnym świecie są inne zasady.
mogą mówić co chcą ty weź się nie przejmuj dalej swoje rób, Hejter to atencjusz zawszebędągadać,toniemaznaczenia wierzmi,mamsezondoświadczenia. hejter,hejter,kogomytumamy? jestemniewielki,aletyjesteśmały. ja w lecznicy znam każdy ważny kwiatek
Jeden, wielki, liliowy olbrzym o żółto-pomarańczowych oczach. Ma wielkie, trójkątne uszy oraz szarawy nosek, który jest największym kompleksem malucha.
Cis jest kupą czystej energii, chęci do zabawy i empatycznego podejścia do innych. Aż nadto odważny, przez co niepotrzebnie pakuje się w kłopoty, których mógł sprytnie uniknąć. Gdyby myślał. A on najpierw robi, później myśli, niestety. Zawsze stawi się za rodziną, zawsze pomoże słabszemu, zawsze się pobawi, zawsze przegada cię tak, że z negatywnego podejścia do niego zmieni się w ten pozytywny. Patrzy na wszystko i wszystkich bardzo optymistycznie i nawet w kiepskiej sytuacji zrobi wszystko, by pojawiła się ta chwila śmiechu i dobrego humoru.
Cisowa Gałązka dreptał tak nieco nieuważnie, aż na jego łapach... znalazło się kolorowe coś. Serce zabiło mu szybciej, bo pewny był, że wszedł w coś, co zaraz wypali go na wylot, jednak nic się takiego nie stało. Dziwna ciecz była jedynie zimna, nic więcej - nie zrobiła mu krzywdy, nie zaczął umierać, więc jest dobrze. Z zainteresowaniem wetknął w nią nos, sprawiając, że ten zaczął się świecić na zielono. Wsunął też w nieznajome coś pazury, a nimi narysował sobie nierówny szlaczek na pysku. Rozejrzał się dookoła, jednak nie odnalazł żadnej kałuży w której mógłby się przejrzeć. Pokręcił głową lekko zawiedziony. Najwyraźniej zobaczy swoje dzieło później. Tymczasem zostawił kolorową sadzawkę za sobą, rozglądając się za czymś jeszcze interesującym.
Koteczka niewielkich rozmiarów o bardzo szczupłej sylwetce. Futro pokrywające jej drobne ciało ciągle tej samej barwy - pręgowane, bure z fragmentami rudości. Od brody poprzez pierś i cały brzuch sierść jest idealnie biała, tak samo jak skarpetki na łapach i końcówka długiego, biczowatego ogona. Mysz ma nienaturalnie duże uszy, tym samym doskonały słuch. Trochę niżej znajdują się dwa przenikliwe, blado-zielone talary, Mysie ślepia, które drążą nowo poznane koty na wskroś. Jeszcze niżej umiejscowiony jest ciemnoróżowy nos, który jest wiecznie w ruchu. Wyraz Mysiej mordki jest zazwyczaj obojętny, nie okazujący żadnych uczuć, jednak nie raz można dostrzec lekki, najczęściej zuchwały uśmieszek.
Zmieniła się. Niegdyś obojętna na wszystko, interesująca się wyłącznie siostrami, można pomyśleć bezuczuciowa kicia. Wydoroślała. Nie jest już tą głupiutką koteczką której wszystko poza rodzeństwem wisi. Wymądrzała, stała się zdecydowanie bardziej uczuciowa, łatwiej wpada w gniew czy rozpacz. Co prawda stara się nie okazywać swoich uczuć w obecności Klanowiczów i sióstr, jednak gdy jest sama, wyrzuca z siebie wszystkie emocje - albo płaczem albo rozmową z którąś z Cór Gromu.Dla niektórych może być tępa, ale jest mądrzejsza niż się wydaje. Bystra, inteligentna, pomysłowa, trzeźwo myśli. Jest naprawdę inteligentna.Mówi mało, należy raczej do tych którzy nie lubią zbędnie strzępić sobie języka. Nie lubi też tłumów, woli przebywać sama, z własnym cieniem albo z którąś z sióstr, które, swoją drogą, są dla niej WSZYSTKIM. Za swoje kochane siostrzyczki jest w stanie bez wahania oddać życie, tak samo jak za Grom, któremu jest niezwykle oddana i lojalna.
Po nitce do kłębka. Poeta szedł niestrudzenie do przodu, rozglądając się za czymś ciekawym. Coś musiało być na końcu tego tropu, prawda? Owszem - było. Przy samym końcu rzeki, tam, gdzie nagle skręcała, pośród turzyc i trzcin Harmonijna Łapa dojrzał wystające, wielkie uszy. Nie były to jednak uszy zająca, a przynajmniej nie żywego zająca. Bo podejściu bliżej i dłuższej analizie syn Raniuszka rozpoznał w swoim znalezisku, faktycznie, kształt uszaka, ten jednak był zrobiony z mocno, solidnie utkanych między sobą wiklinowych gałązek - miał nawet czuprynę na czubku głowy. I prawdę mówiąc im dłużej się na niego patrzyło, tym mniej przypominał zajączka. [klik]
poeta | lvl: 1 | S: 7 | Zr: 7 | Sz: 3 | Zm: 3 | HP: 60 | W: 40
ilość pozostałych tropów: 4/5
Chwilę analizował swoje znalezisko, jak to nazwał - kolorową sadzawkę - ale potem ruszył dalej, wychodząc z Łanu Rzepaku. Zostawiał jednak ślady. Ciecz przykleiła się do jego łap i każdy krok, który Cis wykonywał, był tęczowy. Odciski zostawały na trawie, ziemi, mieszały się z błotem i nic nie wskazywało na to, aby w najbliższym czasie ślady kocura miały wrócić do swojej bezbarwnej normy.
Cofając się, na swoje szczęście, wpadł na kolejny trop. Jak wcześniej go nie zauważył? Wracając po śladach tam, gdzie zostawił swojego terminatora, zobaczył zupełnie inny szlak Dwunożnych Odcisków Łap, kierujący się... hm, ku Bobrowej Tamie, na to wychodzi.
Nie trzeba było wiele oczekiwać od losu.. A jednak, coś mu ten los podrzucił.
Znalezisko było dziwne, żeby nie powiedzieć gorzej - osobliwe - i z pewnością nie wytworzyły go kocie łapy. Obwąchał je uważnie i kiedy przekonał się, że nie pachnie niczym groźnym, lekko pacną łapą. Znalezisko nie skrzywdziło go. Cóż to mogło być? Widział w tym uszaka, dopiero kiedy przymrużył oczy, ale zdecydowanie nie był to ani zając, ani królik. Więc co?
Lekko zaczepił w nim kły, co może nie było szczytem rozważności. Dziwny królik smakował trochę drewnem, ale nie był jadalny i nie był też trucizną. No nic. Lepiej, żeby on to wziął i pokazał Cisowi niż żeby natknął się na to młody terminator. Poeta chwycił zdobycz w zęby i ruszył dalej.
HEJTER, HEJTER, KOGO MY TU MAMY?
jestem niewielki, ale ty jesteś mały ja w lecznicy znam każdy ważny kwiatek a ty gadasz co powie ci Śnieżny Płatek szczerzetomałomnietobawi ktosięśmiejetensięśmiejeostatni w plotkach mnie obrażasz dla zabawy
a w realnym świecie są inne zasady.
mogą mówić co chcą ty weź się nie przejmuj dalej swoje rób, Hejter to atencjusz zawszebędągadać,toniemaznaczenia wierzmi,mamsezondoświadczenia. hejter,hejter,kogomytumamy? jestemniewielki,aletyjesteśmały. ja w lecznicy znam każdy ważny kwiatek
Jeden, wielki, liliowy olbrzym o żółto-pomarańczowych oczach. Ma wielkie, trójkątne uszy oraz szarawy nosek, który jest największym kompleksem malucha.
Cis jest kupą czystej energii, chęci do zabawy i empatycznego podejścia do innych. Aż nadto odważny, przez co niepotrzebnie pakuje się w kłopoty, których mógł sprytnie uniknąć. Gdyby myślał. A on najpierw robi, później myśli, niestety. Zawsze stawi się za rodziną, zawsze pomoże słabszemu, zawsze się pobawi, zawsze przegada cię tak, że z negatywnego podejścia do niego zmieni się w ten pozytywny. Patrzy na wszystko i wszystkich bardzo optymistycznie i nawet w kiepskiej sytuacji zrobi wszystko, by pojawiła się ta chwila śmiechu i dobrego humoru.
Do bobrowej tamy... a niech będzie i tak, jak już i tak postanowili bawić się z Poetą w poszukiwaczy skarbów, może zdoła znaleźć coś ciekawszego niż kolorową sadzawkę, przez którą teraz dawał jasno i wyraźnie wszystkim znać w która stronę zmierza. Może, jakby Harmonijna Łapa się wrócił, przynajmniej będzie wiedział gdzie poszedł Cis i się nie zgubią. Należy szukać i takich plusów!
Koteczka niewielkich rozmiarów o bardzo szczupłej sylwetce. Futro pokrywające jej drobne ciało ciągle tej samej barwy - pręgowane, bure z fragmentami rudości. Od brody poprzez pierś i cały brzuch sierść jest idealnie biała, tak samo jak skarpetki na łapach i końcówka długiego, biczowatego ogona. Mysz ma nienaturalnie duże uszy, tym samym doskonały słuch. Trochę niżej znajdują się dwa przenikliwe, blado-zielone talary, Mysie ślepia, które drążą nowo poznane koty na wskroś. Jeszcze niżej umiejscowiony jest ciemnoróżowy nos, który jest wiecznie w ruchu. Wyraz Mysiej mordki jest zazwyczaj obojętny, nie okazujący żadnych uczuć, jednak nie raz można dostrzec lekki, najczęściej zuchwały uśmieszek.
Zmieniła się. Niegdyś obojętna na wszystko, interesująca się wyłącznie siostrami, można pomyśleć bezuczuciowa kicia. Wydoroślała. Nie jest już tą głupiutką koteczką której wszystko poza rodzeństwem wisi. Wymądrzała, stała się zdecydowanie bardziej uczuciowa, łatwiej wpada w gniew czy rozpacz. Co prawda stara się nie okazywać swoich uczuć w obecności Klanowiczów i sióstr, jednak gdy jest sama, wyrzuca z siebie wszystkie emocje - albo płaczem albo rozmową z którąś z Cór Gromu.Dla niektórych może być tępa, ale jest mądrzejsza niż się wydaje. Bystra, inteligentna, pomysłowa, trzeźwo myśli. Jest naprawdę inteligentna.Mówi mało, należy raczej do tych którzy nie lubią zbędnie strzępić sobie języka. Nie lubi też tłumów, woli przebywać sama, z własnym cieniem albo z którąś z sióstr, które, swoją drogą, są dla niej WSZYSTKIM. Za swoje kochane siostrzyczki jest w stanie bez wahania oddać życie, tak samo jak za Grom, któremu jest niezwykle oddana i lojalna.
Zając, jak widać, wraca z nimi do lecznicy. Na ten moment jednak poza dziwnym tworem dwunożnych w kształcie uszaka, Poeta nie znalazł w okolicy nic ciekawego.
poeta | lvl: 1 | S: 7 | Zr: 7 | Sz: 3 | Zm: 3 | HP: 60 | W: 40
ilość pozostałych tropów: 4/5
Cis zobaczył, że coś utknęło na szczycie Bobrzej Tamy, gdy tylko tam doszedł. Zobaczył, i nie musiał wcale podchodzić bardzo blisko i naruszać bobrowej przestrzeni, aby udało mu się ten przedmiot wyswobodzić - kojarzył ten kształt. Podobny - choć większy - koszyk miał w jednej z komór Królikarni, a w środku znajdowały się ptasie jaja. Gdyby spróbował je ugryźć, co prawda, okazałyby się zrobione z tworzywa sztucznego, ale wyglądały niezwykle podobnie do prawdziwych. [klik]
Poeta powęszył jeszcze przez chwilę i stwierdził, że jego łowów na dziś wystarczy. Przedziwny uszak albo będzie straszakiem dla kociąt, by przychodziły się leczyć z najbardziej błahej sprawy, albo będzie straszył go w jego legowisku, jeśli Cis nie zdecyduje się o wyeksponować gdzieś w głównej komorze Królikarni. Zając ciążył mu. Zawrócił, by szukać mistrza, który, miejmy nadzieję, znalazł coś o wiele lepszego od niego. Może jakieś dobre zioła? Albo kolejnego zająca, do pary?
HEJTER, HEJTER, KOGO MY TU MAMY?
jestem niewielki, ale ty jesteś mały ja w lecznicy znam każdy ważny kwiatek a ty gadasz co powie ci Śnieżny Płatek szczerzetomałomnietobawi ktosięśmiejetensięśmiejeostatni w plotkach mnie obrażasz dla zabawy
a w realnym świecie są inne zasady.
mogą mówić co chcą ty weź się nie przejmuj dalej swoje rób, Hejter to atencjusz zawszebędągadać,toniemaznaczenia wierzmi,mamsezondoświadczenia. hejter,hejter,kogomytumamy? jestemniewielki,aletyjesteśmały. ja w lecznicy znam każdy ważny kwiatek
Jeden, wielki, liliowy olbrzym o żółto-pomarańczowych oczach. Ma wielkie, trójkątne uszy oraz szarawy nosek, który jest największym kompleksem malucha.
Cis jest kupą czystej energii, chęci do zabawy i empatycznego podejścia do innych. Aż nadto odważny, przez co niepotrzebnie pakuje się w kłopoty, których mógł sprytnie uniknąć. Gdyby myślał. A on najpierw robi, później myśli, niestety. Zawsze stawi się za rodziną, zawsze pomoże słabszemu, zawsze się pobawi, zawsze przegada cię tak, że z negatywnego podejścia do niego zmieni się w ten pozytywny. Patrzy na wszystko i wszystkich bardzo optymistycznie i nawet w kiepskiej sytuacji zrobi wszystko, by pojawiła się ta chwila śmiechu i dobrego humoru.
Dziwactwo zainteresowało Cisa na tyle, że zaczął rozglądać się za ptasią mamą. Kto normalny zostawia dzieciaki pozostawione same sobie!? Przejął się ogromnie, jednak nieuważny i zdecydowanie zbyt duży kocur trzepnął ogonem w gniazdko, a to runęło na ziemię. Prawie serce mu stanęło, pewny już był, że był MORDERCĄ niewinnych piskląt. Podniósł gniazdko, by zobaczyć, że... jaja są całe i zdrowe. Wyglądały jak nie draśnięte, jakby nic się nie stało. Parsknął oburzony. To nie były jaja, tylko marna imitacja. Tylko idiota by się nabrał, na pewno nie on, no! - Wrrracajmy, te poszukiwania mi już siadają na łeb - mruknął niezadowolony, gdy napotkał swojego terminatora. Już mu się ode chciało, jak tu mają być takie darmowe zawały serca na każdym rogu!
Księżyce: 111 Płeć: Kocur Trwałe urazy: Łysy placek nad ogonem po ugryzieniu lisa
Orka podobnie do zwierzęcia, po którym otrzymał imię jest czarno-biały. Czerń okala większość jego postaci, z kolei biel ulokowana jest pod brodą, piersi i na całym brzuchu, nie nachodzi jednak na jego boki. Biel znajduje się również w postaci dwóch plamek nad oczami kocura, na palcach u wszystkich jego łap oraz w postaci pojedynczych włosków na jego ogonie. Czerń na jego grzbiecie również nie uniknęła wybielenia, gdyż po środku rozciąga się plama, jakby ktoś śmignął mu pędzlem po grzbiecie. Z kolei pod brodą dla odmiany znajduje się nie biała, a czarna łatka.
Jego futro jest gładkie, gęste, a przede wszystkim długie, idealnie prezentuje się na umięśnionej sylwetce. Należy również do kotów ponadprzeciętnego wzrostu. Tym co wyróżnia się na czarno-białym tle są lodowo-błękitne ślepia.
Przez swój tryb życia, od dłuższego czasu nie miał kontaktu z drugim kotem, dlatego też może wydawać się niezręczny, a już na pewno zdziwaczały. Daleko mu jednak do bycia odludkiem, wręcz przeciwnie, towarzystwo jest przez niego jak najbardziej poszukiwane, a już szczególnie takie, które wysłucha jego zażaleń, albo lepiej opowiastek. Orka jest osobnikiem niebywale pewnym siebie, żeby nie powiedzieć dumnym. Dodatkowo mówi szczerze co mu ślina na język przyniesie, dlatego na pierwszy rzut oka może wydawać się dość szorstki w obyciu. Uwielbia wszystko co ma związek z wodą i co przypomina mu o tym od czego został oddzielony. Nie znosi za to zasad, a co za tym idzie stworzeń, które je wytaczają, bo niby dlaczego ktokolwiek miałby zarządzać cudzym życiem. Czy można go nazwać anarchistą? Cóż, możliwe.
Mógł przysiąść, że gdy ostatni raz był w lesie, było chłodniej. Nie pamiętał, żeby wtedy coś paliło go w grzbiet, tak jak teraz. Upał był wręcz nie do zniesienia.
Na całe szczęście udało mu się odnaleźć pokaźnych rozmiarów rzekę. Może i nie było to jego upragnione morze, niemniej nie miał chyba na co narzekać. Postanowiwszy chociaż na moment zapomnieć o swoich zmartwieniach, zanurzył się w wodzie, ciesząc przyjemnym chłodem oblewającym jego futro.
Upał był nieznośny, co nie ułatwiało patrolów. A że Ziemia kochała je robić, to robiła ich ile tylko mogła, podpinając się pod utworzone już grupy. Może i była piątym kołem, ale praktycznie się nie odzywała w takcie żadnego z przechadzek, więc towarzystwo było tylko i wyłącznie dla bezpieczeństwa.
Odbijając nieco bardziej na granicę z Ziemiami Niczyimi, Jałowa Łapa zatrzymała się przy Grzmiącej Rzece, by się zgiąć i ugasić pragnienie. Dopiero po chwili kątem oka dostrzegła taplającego się w tej samej wodzie samotnika.
- Ty jesteś normalny?? - syknęła. - Koty z tego piją, brudasie.
Co mi, Panie, dasz W tenniepewny czas? Jakiesłowa[ukołyszą] Mojąduszę,mojąprzyszłość xxxxxxxxxxxxxNa tę resztę lat? Kilkastarych szmatxxxxxxxxxxxxx Bym na tyłku siadł I czywarto,czynie warto Mocnąwódęlejęw gardło BY UKOIĆ ŻAL (żal)
Księżyce: 111 Płeć: Kocur Trwałe urazy: Łysy placek nad ogonem po ugryzieniu lisa
Orka podobnie do zwierzęcia, po którym otrzymał imię jest czarno-biały. Czerń okala większość jego postaci, z kolei biel ulokowana jest pod brodą, piersi i na całym brzuchu, nie nachodzi jednak na jego boki. Biel znajduje się również w postaci dwóch plamek nad oczami kocura, na palcach u wszystkich jego łap oraz w postaci pojedynczych włosków na jego ogonie. Czerń na jego grzbiecie również nie uniknęła wybielenia, gdyż po środku rozciąga się plama, jakby ktoś śmignął mu pędzlem po grzbiecie. Z kolei pod brodą dla odmiany znajduje się nie biała, a czarna łatka.
Jego futro jest gładkie, gęste, a przede wszystkim długie, idealnie prezentuje się na umięśnionej sylwetce. Należy również do kotów ponadprzeciętnego wzrostu. Tym co wyróżnia się na czarno-białym tle są lodowo-błękitne ślepia.
Przez swój tryb życia, od dłuższego czasu nie miał kontaktu z drugim kotem, dlatego też może wydawać się niezręczny, a już na pewno zdziwaczały. Daleko mu jednak do bycia odludkiem, wręcz przeciwnie, towarzystwo jest przez niego jak najbardziej poszukiwane, a już szczególnie takie, które wysłucha jego zażaleń, albo lepiej opowiastek. Orka jest osobnikiem niebywale pewnym siebie, żeby nie powiedzieć dumnym. Dodatkowo mówi szczerze co mu ślina na język przyniesie, dlatego na pierwszy rzut oka może wydawać się dość szorstki w obyciu. Uwielbia wszystko co ma związek z wodą i co przypomina mu o tym od czego został oddzielony. Nie znosi za to zasad, a co za tym idzie stworzeń, które je wytaczają, bo niby dlaczego ktokolwiek miałby zarządzać cudzym życiem. Czy można go nazwać anarchistą? Cóż, możliwe.
Kojąca chwila została niestety dość szybko przerwana. Odwrócił pysk w stronę nieproszonego towarzystwa. - A ptaki i ryby do tego szczają. Smacznego. -Odparował takim tonem, jakby była to najzwyklejsza w życiu rzecz. Bo w sumie taka była. Może w takim razie sam powinien się tym przejąć, zamiast wskakiwać do wody? Eh, gdzie tam. Gdyby miał się przyjmować czymś takim, to całe życie by mu koło nosa przeleciało. Poruszył jedynie łapami z zadowoleniem rozchlapujac wodę wokół siebie.
Zmarszczyła nos, słysząc odpowiedź. Ziemia może i nie należała do czyścioszków i nie przejmowała się ubrudzeniem sobie łap czy zjedzeniem piszczki utytłanej w piachu, a jednak widok samotnika, który nie wiadomo gdzie się szlaja, w wodzie którą piła, obrzydzał ją. A może sam koncept obcego jej kota ją obrzydzał?
- Wolę pić rybie szczyny niż twój brud - bąknęła. - A poza tym to jesteś na granicy z Klanem Gromu i nie polecam ci jej przekraczać bo dostaniesz po pysku.
Co mi, Panie, dasz W tenniepewny czas? Jakiesłowa[ukołyszą] Mojąduszę,mojąprzyszłość xxxxxxxxxxxxxNa tę resztę lat? Kilkastarych szmatxxxxxxxxxxxxx Bym na tyłku siadł I czywarto,czynie warto Mocnąwódęlejęw gardło BY UKOIĆ ŻAL (żal)
Księżyce: 111 Płeć: Kocur Trwałe urazy: Łysy placek nad ogonem po ugryzieniu lisa
Orka podobnie do zwierzęcia, po którym otrzymał imię jest czarno-biały. Czerń okala większość jego postaci, z kolei biel ulokowana jest pod brodą, piersi i na całym brzuchu, nie nachodzi jednak na jego boki. Biel znajduje się również w postaci dwóch plamek nad oczami kocura, na palcach u wszystkich jego łap oraz w postaci pojedynczych włosków na jego ogonie. Czerń na jego grzbiecie również nie uniknęła wybielenia, gdyż po środku rozciąga się plama, jakby ktoś śmignął mu pędzlem po grzbiecie. Z kolei pod brodą dla odmiany znajduje się nie biała, a czarna łatka.
Jego futro jest gładkie, gęste, a przede wszystkim długie, idealnie prezentuje się na umięśnionej sylwetce. Należy również do kotów ponadprzeciętnego wzrostu. Tym co wyróżnia się na czarno-białym tle są lodowo-błękitne ślepia.
Przez swój tryb życia, od dłuższego czasu nie miał kontaktu z drugim kotem, dlatego też może wydawać się niezręczny, a już na pewno zdziwaczały. Daleko mu jednak do bycia odludkiem, wręcz przeciwnie, towarzystwo jest przez niego jak najbardziej poszukiwane, a już szczególnie takie, które wysłucha jego zażaleń, albo lepiej opowiastek. Orka jest osobnikiem niebywale pewnym siebie, żeby nie powiedzieć dumnym. Dodatkowo mówi szczerze co mu ślina na język przyniesie, dlatego na pierwszy rzut oka może wydawać się dość szorstki w obyciu. Uwielbia wszystko co ma związek z wodą i co przypomina mu o tym od czego został oddzielony. Nie znosi za to zasad, a co za tym idzie stworzeń, które je wytaczają, bo niby dlaczego ktokolwiek miałby zarządzać cudzym życiem. Czy można go nazwać anarchistą? Cóż, możliwe.
- Ta? No to powiem ci, że prąd rzeki płynie w tamtą stronę, więc pewnie ten brud już dawno stąd zabrał. Więc spokojna twoja rozczochrana, świństwa nie złapiesz.-Wskazał łapą na swoją lewą. Czy nurt rzeczywiście zabrał to co z niego wypadło to już nie jego sprawa. - Rzekę też sobie zawłaszczyliście?! -Syknął w stronę nieznajomej.- Gdzie niby? Po środku rzeki? Ten wasz smrodek też raczej pójdzie z nurtem. -Jeśli mówiła o brzegu to trudno, zresztą i tak nie zamierzał na niego wychodzić.
- Wystarczy na ciebie spojrzeć - burknęła, nie patrząc nawet w stronę, gdzie płynął prąd rzeki. Samotnik był trochę zbyt pewny siebie, by poczuła się swobodnie w jego towarzystwie. Poza tym, no właśnie, był samotnikiem. Musiała być spięta dla samej potrzeby ewentualnego bronienia klanu. Jak się za bardzo rozluźni to jej mięśnie zwiotczeją. - Ty głupi jesteś - zmarszczyła brwi. Myślała, że wolnożyjące koty mają trochę większą wiedzę o świecie i nieco więcej rozumu, skoro podróżują zwykle samotnie. - Rzeka to jest granica, głupcze. Jak ją przekroczysz to nie żyjesz. Wystarczy, że zwołam patrol.
Co mi, Panie, dasz W tenniepewny czas? Jakiesłowa[ukołyszą] Mojąduszę,mojąprzyszłość xxxxxxxxxxxxxNa tę resztę lat? Kilkastarych szmatxxxxxxxxxxxxx Bym na tyłku siadł I czywarto,czynie warto Mocnąwódęlejęw gardło BY UKOIĆ ŻAL (żal)