Drobniutka niebieska dymna szylkretka. Mała kluseczka, której ciało zdobi puchate, długie futro. Na jej brodzie, szyi i piersi rozlewa się biel. Nieco krótki pysk zdobi różowy nos z dwoma ciemnymi plamami i duże, jeszcze niewybarwione, niebieskie ślepia.
Idealna córeczka rodziców, a przynajmniej stara się nią być, bowiem momentami ciężko jest jej ukryć swoją prawdziwą naturę. Pewna siebie i żądna wiedzy, a także cholernie ambitna - gotowa zrobić wiele, jeśli nie wszystko, by stać się tą najlepszą. Pragnie wiedzy, pragnie doświadczeń, toteż zasypuje dorosłych pytaniami, by wiedzieć. Wiedzieć dużo, a przynajmniej więcej, niż inni. Nie lubi krytyki, nie bardzo potrafi panować nad złością, która wtedy ją ogarnia, a stąd już krok do tragedii. Ciągnie ją do kotów u władzy, szanowanych przez klan, wartościowych; przy nich stara się zachowywać jak najlepiej, by i ją szanowano, postrzegano jak najlepiej. Gorzej przy tych stojących u samych stóp hierarchii, tych zapomnianych przez świat i klan, nieposiadających zbyt wielkiej wartości. Przy nich nie stara się zatrzymać swojego paskudnego jęzora, potrafi rzucić niestosowną uwagą, nieprzyjemną i raniącą, pławiąc się przy tym w satysfakcji, zupełnie, jakby postrzegała siebie za kogoś lepszego, jakby oni nie byli w stanie jej nic z tego powodu zrobić, nijak zaszkodzić. Nie przepada za obcymi, woli trzymać się swoich, czyli własnego rodzeństwa i rodziców. Lubi zabawy, lubi przepychanki, choć nie z byle kim. Uwielbia stroić sobie żarty z innych, zostawiać "niespodzianki" w ich legowiskach, by potem z miną niewiniątka twierdzić, jakoby to nie ona była odpowiedzialna za takie wybryki. Ona? To jej przecież nie przystoi.
Mglista Łapa -> zaginieni
Od dawna ją nosiło; to przez ciągnącą się chorobę, to przez zaginięcie matki, na które nie mogła wiele poradzić. Nic dziwnego, że kiedy wreszcie poczuła się lepiej (albo tak przynajmniej jej się wydawało), wybyła z obozu. Sfrustrowana i zrozpaczona. Nie chciała znikać, chciała jedynie odzyskać i matkę, a zamiast tego sama przepadła.
Larwa -> GK
Długo chorował, niemalże od najmłodszych księżyców. Jeśli zioła pomagały, to nie na długo. Odszedł we śnie, nie zaznawszy zbyt wiele życia.
Nie nagrałam się, ale trudno. Gra w klanie mnie nuży, jest dla mnie monotonna i zwyczajnie pozbawiona większych atrakcji, a każda postać przeżywa życie podobnie. Nie miałam tyle czasu na grę, a po takim czasie wdrożenie się we wszystko ponownie, przeanalizowanie tego, co się działo i poczucie tego, ile się straciło, to trochę zbyt wiele. Dlatego biorę na siebie bana i decyduję się na stworzenie czegoś, co pozwoli mi być dalej na forum, ale nie będzie wymagało takiej ilości uwagi, co cały klan, i co będę mogła we własnym tempie rozwijać.
<p class='msar'><table><td></td><td><p class='hop'>★★★<br> we all pretendto be theheroes on thegood side<br> <br> some things areblack<br> some things arewhite<br> you shouldn’t look throughcolored lenses<br> you’re the good guy<br> he’s the bad guy<br> your boring world is in black and white<br> <br> but what if we’re the villains on the other?</p><br><br><br><br><br><br></td></table> </p><br><br><br><br><br>
Niewysoka, o krótkim, idealnie wypielęgnowanym białym futerku z szarymi znaczeniami na uszach, czole, ponad różowym nosem i na końcu tępo oderwanego ogona. Puszysta, o przyjemnie zaokrąglonych boczkach, krótkiej kufie i okrągłej głowie. Ma oderwane kawałki uszu i pokaźną bliznę po prawej stronie pyska, ciągnącą się aż na kark i zahaczającą o oko, które jest nieznacznie przymknięte i ma wyraźnie ciemniejszą barwę.
nie była już najmłodsza i fakt, że dożyła do tego wieku był cudem, zważając na to, że życie lubiło ciskać jej kłody pod łapy, gdy tylko udało jej się podnieść. los pozostawił ją okaleczoną po każdej trudności, jaka spadała na jej grzbiet... jednak ostatnia z ran nie miała szans na zabliźnienie. została zamordowana we śnie przez kota, który najwidoczniej czuł zagrożenie w starej samotniczce, która od księżyców kręciła się przy Leśnych Ostępach. taka już była kolej rzeczy.
złość przeżarła jej serce, tak samo jak żal i wściekłość, jaką czuła wobec Gwiezdnych, których opieki nigdy nad sobą nie czuła. gdy po śmierci przybył po nią Bezchmurne Niebo, by zaprowadzić ją na Srebrną Skórkę, potraktowała to jak siarczysty policzek. to była kropla, która przelała czarę goryczy - Persefona, w ostatecznym akcie walki o własną wolność i samą siebie, odwróciła się od tych, którzy nigdy nad nią nie czuwali.
wolała samotność niż widok twarzy zdrajców.
nie wyszło. miałem pomysł, miałem wielkie plany, ale potem wszystko poszło nie tak. przykro mi, że zmarnowałem cały potencjał Persefony.
Księżyce: 151 Mistrz: Śliwkowa Pestka || Kornikowy Konar Płeć: kotka Matka: Błękitny Poranek Ojciec: Brązowy Pysk
Trochę niska, szczupła, długowłosa biała kotka o kremowo-płowych uszach i ogonie i dużych, błękitnych oczach.
Chmurna Łapa niewiele się różni od małej Chmurki. Nadal jest roztrzepana, zapominalska i naiwna. Można powiedzieć, że nadal jest w głębi duszy kociakiem. Nie umie czytać kotów, wierzy we wszystko, co jej się powie, o ile oczywiście nie zapomni o tym już chwilę po fakcie. Ale nie jest też bez zalet - lubi rozmawiać z innymi kotami, jest radosna, jeśli wydaje jej się, że ktoś ma zły humor, to bez zawahania spróbuje go rozbawić. Łatwo się przywiązuje do innych, kocha swoich przyjaciół całym sercem, chociaż nie raz zdarzy jej się zapomnieć ich imion. Zdecydowanie woli mieć towarzystwo, siedzenie samej jakoś jej nie pasuje. Żyje chwilą, cieszy się z małych rzeczy, lubi wszystko, co ładne. Zdarza jej się jednak myśleć nad przyszłością, nad tym, kim zostanie w przyszłości i czego oczekują od niej inni. Czuje się też źle z tym, że ma problemy z pamięcią, ale woli o tym nie mówić i nie myśleć, bo nie chce żeby inni się o nią martwili.
Gwiazdka
Płomienista Łapa > adopcja, jeśli możliwe
Jak wróciłam na forum podjęłam decyzję o posiadaniu jednej postaci, aby móc się na niej całkowicie skupić. I przez długi czas mi to wychodziło. Został wstawiony fajny miot, jedna głupia decyzja kosztowała absolutną destrukcją mojej aktywności. Nie wiem czy to zbieg okoliczności czy faktycznie Płomyk mnie dobił, ale doskonale wiem że nie jestem w stanie aktywnie prowadzić dwóch postaci i powstrzymuje mnie on od powrotu do aktywności. Nie jest jakoś bardzo stary, może ktoś chciałby nim grać, ale jeśli nie, to trudno :ohnie:
Whybotherremaining No more ruminating
Takeachance I bet you won’t regret
We’ll take lifeby the hornsand
Ride it into the sunset Go on without a thought
☁
Chłodna Łapa cały czas rośnie. Jest niezwykle masywnym (ale nie grubym) kocurem. Jest szeroki w barkach, a pod gęstą sierścią można by ujrzeć powoli wyrabiające mięśnie, które kiedyś mogą dać mu nieprzeciętną siłę. Jego łapy nie dość, że są masywne i grube, to na dodatek długie co sprawia, że kocur ma też słuszny wzrost. Jego futro jest długie i gęste, przez co wydaje się być jeszcze większym. Zapewnia mu ono świetną ochronę przed mrozami, ale w Porze Zielonych Liści niewątpliwie będzie to dla Chłodu udręka. Jako jedyny z miotu wdał się w matkę - jego sierść w każdym calu jest w kolorze kruczoczarnym. Jedynym punktem odcinającym się od czerni są jego duże, zielono-żółte oczy.
Czy rozpoczęcie treningu jakkolwiek zahamowało wygórowane ambicje kocura? W żadnym wypadku, ba! Apetyt Chłodnej Łapy na zostanie przywódcą tylko rósł. Starał się jak mógł, próbował się wykazywać i nie znosił porażek. Choć w jego mniemaniu on w ogóle ich nie ponosił. Nawet jeśli nie zawsze po sobie to pokazywał, bo nie chciał wyjść na gbura i narcyza, to zdecydowanie tak myślał. On był najlepszy i nieomylny, szkoda, że nikt tego nie zauważał! Nie był już tak energiczny jak za czasów kociaka, stał się nieco poważniejszy i dorosły, lecz dalej lubił zawierać nowe znajomości. Starał się być wesoły i optymistyczny, jego lico często zdobił szarmancki uśmieszek - uważał, że przyjaznym usposobieniem zjedna sobie klan i stanie się przywódcą będzie jeszcze łatwiejsze! Jego największym problemem było zachowywanie spokoju. Chłodną Łapę bardzo łatwo wytrącić z równowagi, nienawidzi krytyki, lubił głupie, niegroźne bójki. Musiał udowadniać swoją wyższość na każdej płaszczyźnie. Krytyczne słowa? Niewiele wystarczyło, by zdjął swoją przyjazną maskę. Na pewno był kotem inteligentnym, ale jego wygórowane ambicje i mniemanie o sobie mogły go kiedyś zgubić.
Jagodowa Gałązka [GK]
Jagodowa Gałązka -> Gwiezdny Klan
Podczas polowania natknęła się na borsuka i przegrała z nim walkę.
Wilgowa Łapa -> zaginieni
Wyszła samotnie na spacer i już z niego nie wróciła. Ślad po niej zaginął, została porwana przez Dwunożnych.
Jagódka była moją pierwszą postacią i jest mi strasznie przykro, że ją porzucam. Nie mam jednak na nią żadnego pomysłu, straciła już praktycznie wszystkich bliskich, nie ma z nikim żadnych bliższych relacji. Pisanie nią stało się monotonne i już jakiś czas temu powinnam to zrobić, zamiast zamulać we wszystkich sesjach. Jeśli chodzi o Wilgę, tu również nie udało mi się zbudować z nikim żadnych fajnych relacji, głównie przez własną nieaktywność. Zwyczajnie nie mam siły na udźwignięcie trzech postaci, więc stwierdziłam, że lepiej skupić się na jednej i jedynej, którą naprawdę przyjemnie mi się pisze.
wysoka, krótkofutra, czarno-biała kocica o atletycznej budowie z zielonymi oczami. Blizny: Ślad po pazurach na lewym policzku, urwane pół prawego ucha i ślad kocich kłów na lewej tylnej łapie //KP
Chyba widać moją nieobecność. Po dość ciężkim dla mnie czasie, robię to czego się jednak po sobie nie spodziewałam. Rezygnuje z Ostrej i Toperza. Nie potrafię ruszyć tej dwójki z miejsca. Chce więc zacząć z nową postacią. Ostra była moim małym nieustraszonym dzieciątkiem. Zginęła zabita przez dość młodego lisa, rzuciła się na niego, chcąc chronić rodzinę, nie doceniła przeciwnika w pewnym sensie. Ona poległa w walce pierwsza, lis później niedaleko dalej.
Nietoperz natomiast pokłócił się z Krzywym Skokiem o jedną z jego bajeczek. Wściekły i nabuzowany wybiegł z obozu i przekroczył granice klanowych terenów. Tam jego trop się urywał gdy został złapany przez dwunogów.
Dziękuje wszystkim, z którymi miałam na tych postaciach relacje za wspólną grę. W szczególności Kukułce, Całemu rodzeństwu Ostrej, Cyprys (ukształtowałaś mi Toperza w pewnym sensie, bardzo ci za to dziękuje), Kunie i wszystkim innym.
Nie odwołam tej decyzji, prosiłabym by była wprowadzona jak najszybciej i cóż, do zobaczenia na następnej postaci.
»Girlsloveg i r l sandboys« AndNEVERdidithinkthatI Wouldbecaughtinthewayyougotm e Butgirlslovegirlsandboys Andl o v eisNOTachoice
W sumie, mam wrażenie, że nikogo to nie dziwi. Moją nieaktywność widać od paru dobrych miesięcy.
Myślałem nad tym długo i wybrałem.
Sam czuje się, jakby pisanie agrestem było dla mnie męczące i zmuszam się do tego, by cokolwiek nim napisać. Nie wspominając, że 4 postacie po tak długim czasie stały się dla mnie przytłaczające, a sytuacja w życiu realnym wcale nie pomaga.
Chce, by poszedł do zaginionych, gdyż może wróce nim kiedyś jak będzie lepszy czas.
Co do sytuacji w gromie - Można uznać, że po odniesieniu Perkoziej do medyka, Agrestowy Liść wyszedł na patrol przy granicach z niczyimi i tam został najprawdopodobniej porwany przez dwunogi.
Naprawdę mała, drobna kotka o gęstym, długim futrze. Prezentuje się w kolorach śnieżnobiałych, choć na pysku, łapach, uszach i ogonie są to barwy czarno-rude. Duże oczy wybarwiły się na kolor lodowo-błękitny.
Jest to czarny szylkretowy point.
Bardzo płaczliwa, strachliwa i ogromnie troskliwa kotka.
Pisanie nią sprawia, że się stresuję, denerwuję o czuję niekomfortowo. Wiem, że dopiero co została terminatorem, ale nie widzę dla niej przyszłości w moich rękach. Jako, że ma bardzo prosty charakter, który może pójść naprawdę w wiele stron oddaję ją właśnie do adopcji z nadzieją, że ktoś się nią zajmie.
Przepraszam Żurawinę, Plamkę, Żółtego oraz całą jej rodzinkę
I wannabealone Alonewithyou,doesthatmakesense? ・·⋆ I wannastealyoursoul⋆·・ Andhideyouinmytreasurechest I don'tknowwhatfeelstrue [Butthisfeelsrightsostayasec] Yeah,youfeelrightsostayasec
Zdecydowanie zalicza się do jednych z większych kociąt Klanu Cienia, a także do bardziej masywnych. Futro jest krótkie i gęste, w kolorze burym. Sierść zdobią dużo ciemniejsze, niemal czarne, tygrysie pręgi. Uszy są raczej średnie i bardziej zaokrąglone, zaś z ich środka wystaje troszkę futerka, które jest bardzo jasne w porównaniu do 'głównego' koloru. Wibrysy są długie i grube, w kolorze śnieżnobiałym. Środek uszu jest jasnoróżowy, zahacza trochę o szarość. Nos jest natomiast w kolorze łososiowy. Oczy są duże i złote, w zależności od światła może się wydawać, że są zielone.
Wąż na samym początku był jak większość kociaków – wesoły, energiczny, ciekawy, chętny do zabawy, pod tym względem się ani trochę nie wyróżniał od innych. Lubił się bawić, o każdej porze dnia i nocy, był niesamowitym optymistą, nie brakowało mu nigdy energii, sama Kruchy Listek to przyznawała! Był też bardzo ciekawy, chętnie się dowiadywał nowych rzeczy, chłonął każde informacje, każde, dosłownie! Z wiekiem się jednak zmieniał, stawał się coraz mniej wesoły i energiczny, wciąż jednak często się lubił bawić i był chętny do tego. W końcu jednak trafił do lecznicy, spędził tam trochę czasu, jednak wyszedł stamtąd, na szczęście. Czy zmienił się? Hm, może trochę. Nie jest już tak samo wesoły jak wcześniej, ani energiczny. Bawić się coraz bardziej nie ma ochoty. Za to wciąż jest ciekawy i wciąż lubi zdobywać informacje i... wiedzę. Zaczyna powoli zdobywać wiedzę na każdy temat, bo w przyszłości może mu się ona przydać do zostania wojownikiem, prawda? Jest też miły, jak większość kociaków, brakuje mu jednak cierpliwości... jak większości kociakom. Jednak mimo tego, chce się nauczyć być cierpliwym i to jest jego cel, może niezbyt ambitny, ale hej, to jeszcze dziecko.
jaskrowa łapa [kw]; migotliwa łapa i świetlista łapa [gk]; igła [m]; ciernista łapa i tymiankowa łapa [nkt]
Wężowa Łapa -> Zaginieni
Wyszedł na patrol i został porwany przez dwunożnych.
Igła -> Zaginieni
Poszła zwiedzać świat.
Przyznam szczerze, że od dłuższego czasu nie mam siły na pisanie tutaj, jednak zawsze było mi ciężko porzucić kogokolwiek. W końcu jednak czas to zrobić, może będzie mi lepiej przez to. Poza tym, 4 postaci nie są dla mnie, przynajmniej na ten moment, dlatego wolę sobie zostawić tylko dwie, którymi mi się najlepiej pisało.
Przepraszam Niknącego za stratę brata, a także Kałużę za nieudany trening. Kiedyś pewnie Wężem wrócę.
Mistrz: Bursztynowy Wschód Płeć: kocur Matka: Ognistopręga[*] Ojciec: Rudzikowy Ogień[*]
Najogólniej rzecz ujmując, Kałuża sprawiedliwie upodobnił się trochę do matki, a trochę do ojca. Po Ognistopręgiej odziedziczył, a to ci dopiero, ognisty kolor futerka i ciemniejsze nań tygrysie pręgi, natomiast z Rudzikowym Ogniem łączy go krótka, gładko przylegająca do skóry sierść. Nie jest jednak idealną kopią kolorystyczną rudej kotki, bo brak mu białych znaczeń, albo chociaż jaśniejszych przebarwień, które w jakiś sposób koiłyby intensywną, płomienną barwę puchatego futra. Nos ma w typowym dla rudzielców, ciemnoróżowym odcieniu. Jedynej odskoczni od ciepłych tonów można szukać w bystrych oczach kocura, bowiem te zawsze z porównywalną dozą wesołkowatości błyszczą raz bardziej zielonkawo, raz bardziej niebiesko - w zależności od światła. Po ojcu wyrósł na wysokiego, szczupłego kocura o sprężystym kroku, lubiącego wywijać zwartym ogonem w powietrzu.
Niezwykle tolerancyjny kocur, który równie chętnie co przystaje na dziwactwa kociąt, widzi też w klanie Rzeki miejsce dla samotników i zbłąkanych pieszczochów. Jest opanowany w tym sensie, że praktycznie nie da się go wytrącić z równowagi, ani sprowokować. Kompletnie nie przejawia wobec innych agresji, ponieważ wierzy, że absolutnie z każdym da się zawsze dogadać. Z drugiej strony nie boi się zwrócić uwagi, jeżeli ktoś jego zdaniem przegina. Przy tej okazji widać, jak Kałuża jest kontaktowy, otwarty, wręcz naturalnie charyzmatyczny. A poza tym troskliwy, pomocny i odpowiedzialny wobec wszystkich! Nigdy nie ma dość towarzystwa, każdy może sobie z nim uciąć pogawędkę, gdyby tego akurat potrzebował, a i on sam chętnie inicjuje rozmowy. To również kocur, który potrzebuje dużo ruchu oraz wielu bodźców. Spontaniczny i dynamiczny wulkan emocji, które tak szybko jak przychodzą, tak i odchodzą.
Przeżyta w bardzo wczesnym wieku rozłąka z bliskimi, choć traumatyczna, jedynie wzmocniła u niego bazowe cechy. Stąd nie brak mu optymizmu i hartu ducha napędzających do żywego działania na przekór przeciwnościom losu.
Szara Kora, Goryczka, Aronia
Kałużowy Krok - > Zaginieni przyczyna nieznana
Chyba nadszedł czas, abyśmy razem z Kałużą poszli osobnymi drogami w poszukiwaniu nowych przygód. Nie czuję się komfortowo z wyjaśnianiem tak publicznie tej decyzji, ale przez wzgląd na to, że to Kałuża, a więc całkiem rozwinięta i kompletna postać, mająca swoich sympatyków, swoje miejsce w klanie Rzeki... Czuję, że powinnam to zrobić (przynajmniej ogólnikowo).
Męczę się.
Stoję teraz w bardzo dużej sprzeczności z energią Kałuży. Na chwilę obecną nie jestem w stanie wiarygodnie odgrywać tej postaci, nie przynosi mi to praktycznie żadnej przyjemności. Ciężko pisać żywotnym śmieszkiem, kiedy samemu jest się na zupełnie przeciwnym biegunie. Ta postać budzi też skojarzenia, których nie chcę w swoim życiu.
Jednocześnie nie mówię Kałuży "żegnaj". Może jeśli ze mną będzie lepiej, on będzie mógł wrócić? To było dla mnie duże wyzwanie i sporo frajdy. Pierwsza "wesoła" kreacja. Być może do widzenia, kochany rudy lamusie. A być może nie.
Masywny, długowłosy ciemnoniebieski point z białymi i szarymi zaznaczeniami o bladoniebieskich oczach. || KP
Chłodny w obyciu, pozbawiony empatii, a przy tym niezwykle ambitny. Gronostaj może nie zmienił się wiele od wieku kocięcego, jednak z pewnością z każdym księżycem ulatywały z niego resztki frustracji, pozostawiając go opanowanym, pozbywając się agresywnych reakcji na bodźce wyprowadzające go z równowagi. Jego umysł, czysty i klarowny, z umiłowaniem do pracy na wysokich obrotach i poznawaniu tajemnic i mechanik otaczającego go świata, nie jest zmącany żadnymi emocjami; kocur nie odczuwa nic prócz chęci pięcia się na szczyt, perfekcyjnego wypełniania celów i dumy, która jest jedyną rzeczą, którą może wywołać u niego szczery uśmiech. Dalej uważa siebie za perfekcyjnego bez ani jednej skazy, stawia siebie ponad wszystkich, nie osiadając przy tym jednak na laurach, a dalej piąc się wyżej. Mówi tyle, ile uważa za słuszne, nie szczędząc przy tym ironii i szyderstwa.
Drobna Łapa [KRz]
pszczela łapa - zaginieni
PRZEPRASZAM. sądziłam, że jakoś dam sobie radę z trzema kontami, jednak kompletnie nie potrafię się do niej zebrać - ciężko wczuć mi się w jej charakter i jednocześnie czuć lekkość w postach, które nią piszę. wiem, że wiele osób czuło do niej sympatię, jednak - to nie dla mnie i raczej już nie zdecyduję się na kolejne konto.
fabularnie - pszczółka podjarana tym, że wolno jej wychodzić z obozu, zgubiła się gdzieś daleko i słuch zaginął
<center><span class="gronotlo"><img src="https://thumbs.gfycat.com/FewFittingGibbon-size_restricted.gif" width=380px;></span>
<span class="gronobrazek"><img src="https://i.imgur.com/2Je22hN.png" width="350 px"></span>
<div class="gronocien"></div><span class="gronotext">I COUNT THE CORPSES ON MY L<s>EF</s>T<br>I FIND I'M NOT SO TIDY<br>»★«
SO I BETTER GET AWAY<br>BETTER MAKE IT TODAY BUT I CAN'T CO<s>NTR</s>OL IT<br>MY FACE ISDRAWN</span>
<span class="gronotext1">My instinct still emotes it</span>
</center> <link href="https://fonts.googleapis.com/css2?family=Beth+Ellen&family=Carter+One&display=swap" rel="stylesheet">
Mistrz: bezdomni Płeć: kocur Matka: Sagiko [NPC] Ojciec: Giorgio [NPC] Partner: [wheeze] Trwałe urazy: Brak palca w przedniej, prawej łapie.
Wielka, czarno-srebrna pręgowana tygrysio kula o zielonych oczach. Na pysku, brzuchu i lapach ma przebarwione futro do bieli. Jego plecy i brzuch w czasie zimy, obrasta warstwa grubego, jaśniejszego futra. Latem jest ono gładsze i ciemniejsze. Charakterystycznym dla kocura jest brak palca w przedniej lewej łapie. Jego prawe ucho jest delikatnie naderwane. Często śmierdzi podobnie do psa, bo ma z jednym kontakt niemal każdego dnia. Pod grubym futrem ma czerwoną obróżkę, której szczerze powiedziawszy nie widać, chyba że z całych sił stara się przedostać przez jego sierść do szyi.
Spokojny, posłuszny, ale jak trzeba to będzie walczył. W prawdzie nie lubi się bić, ani nawet się głupio przegadywać, ale jak ktoś go do tego zmusza, to nie będzie przecież stał i gapił się jak głupi w ser. Towarzyski, rozmowny, ciekawski, który toleruje niemal wszystko i każdego. A poza tym, wielbiciel psów.
Wężowy Błysk [KG]
ahab -> zaginieni
:boss: nie umiem pisać pieszczochem. za mało się dzieje. za wolno. nie umiem. przepraszam ludzi z sesji, wszystkie można z góry uznać za zakończone.
ahab nie umiera oczywiście, wrócę do niego jak będę mieć więcej pomysłów na to jak nim grać i tyle. wtedy zabiorę dymka na osiedle przy okazji
fabularnie - ahab wracając do domu zaczął kręcić się po obcej okolicy, gdzie jakiś zupełnie obcy mu dwunóg złapał go i zabrał do swojego domu. niestety, na ten moment go nie wypuszcza no i tyle po nim było.
Mistrz: :D Płeć: nonbinary (zapach kocura) Matka: bluszcz + węgielka Ojciec: osa, podobno Partner: każdy!!!
czarno-białe; polydaktylia (po dodatkowym palcu na każdej łapie); brak ogona; bladozielone oczy
pure of heart dumb of ass; idiota o złotym sercu, kot empatyczny, przyjacielsko nastawiony do świata; typ "do rany przyłóż"; beztroskie i pogodne; z natury leniwe ale ciekawskie
barwna łapa; rzeka
był hype, potem niechęć, potem dodatkowa niechęć po próbie pisania nim postów.
:pustka: :pajac: :pustka: :pustka: :pajac: nie umiem grać pieszczochem. napisałxm jeden post i pożałowałxm stworzenia postaci. chryste panie.
sorry wszystkich z którym miałxm sesję i którzy najarali się początkowo na domino, tak, jak ja. miało być fajnie ale fizycznie nie umiem się nawet zmusić do pisania nim. at all
do nieaktywnych, fabularnie sobie biega po osiedlu i jak ktoś chce uznać że spotkał mino to śmiało :pustka: zawieszam aż inspo nie wróci lmao i hate it here. i tak ledwo zdążyło to zaistnieć na fabule sooooo
słyszę, jak mi straszniebije serce ale niewidzę, że mambardzo częstobrudneręce chodzęxxxw kołoxxxixxxwszystkoxxxoglądam jestem turystą,więc o g l ą d a mto, co spotkam
i czasemcoś tamxxxx,xdo mniexxxxx,,xludziemówią czasem rozumiem, czasemnie chcę,boza bardzo trują p o m y ś l,xxxmówią, jakich x,xxżycie szare o czym tumyśleć,przecieżgłodunie ma wcale
Pierwsze wrażenie z daleka to bez wątpienia kotka, z bliska już nie do końca. Posturę ma męską, nieco wyższe od przeciętnych kotów. Ma damskie rysy pyszczka z lekko skośnymi, kasztanowymi oczętami. Bujne, dobrze wypielęgnowane, długie rude futro z ciemniejszymi tygrysimi pręgami i bielą rozchodzącą się od pyska, do piersi i brzucha. Nie mogło zabraknąć oczywiście śnieżnych skarpetek na łapach!
Nieśmiałe, zamknięte w swoim świecie.
Amurowa Łapa -> zaginieni
Można uznać sesję z Oleander za skończoną, a z Płotką i Concordem, że Amur siedzi cicho w innej czasoprzestrzeni (o ile to dozwolone).
Moja pierwsza postać na arci po prostu. nie wypaliła. branie kota z adopcji z dosłownie wszystkim gotowym było błędem :pustka: nie potrafiłam Amurem w ogóle pisać. kiedyś na pewno wrócę na forum, gdy znajdę czas i guess
Amur zagalopowało się wychodząc samo z obozu i zostało porwane przez dwunożnych
ButI didn't know how Sowe tookit in turns And tomy SURPRISE We foundmywords
Sierść w kolorze piasku, zawsze czysta i lśniąca - oto znak rozpoznawszy Rzecznej medyczki. Pokryta jest niewiele ciemniejszymi pręgami, które na bokach układają się w grube zawijasy. Nie brak także mlecznobiałych akcentów, które zdobią jej mordkę, gardło, brzuch, palce oraz końcówkę ogona. Aparycja Księżyc jest zupełnie nieimponująca; przykrótkie łapy noszą smukły, nieco wydłużony korpus oraz zaokrągloną głowę, na której osadzone są nieduże uszy, orzechowe oczy i nos o barwie łososiowej. Jej skóra jest wolna od blizn, za to na brzuchu, bokach i biczowatym ogonie widać niemal łyse fragmenty - efekt zbyt intensywnego czyszczenia futra w momentach stresu. Głos Rzeczniaczki jest dość charakterystyczny; jako że transpłciową kotką musi nad nim pracować, by był wyższy i brzmiał jak głos kotki.
Sztywna jak kłoda, wiecznie poważna perfekcjonistka.
przepraszam, że nie dałem rady dokończyć chociaż na nim sesji. ;_; chwilowo nie mam na nim żadnego celu i mnie to męczy. planuję nim wrócić jak więcej się podzieje w fabule i mi przyjdzie na niego jakiś pomysł. można uznać, że się kręci na osiedlu i zagaduje do kotów.
x
x
x x x x x x xxxxxxxxxxxxxxxxx˚ ༘ ೀ⋆。˚
mybirds of a kind, they more and more are looking like centurions than any little messiah; and as I prune my feathers like leaves from a vine I find that we havefewer and fewer in kind, but my palms and fingers still reek of gasoline fromthrowing fuel to the fireof that Greco-Roman dream, purifying the holy rock to melt the gilded seams; it don't bring me relief, no it don't bring menothing that.