I rzeczywiście... wyrosła na bardzo urodziwą kocicę, co prawda jedno się nie zmieniło. Nadal jest dość mała w porównaniu do reszty kotów, ale gęste długie futro optycznie ją do nich przybliża. Złote pasma zawsze wyczyszczone i zadbane układają się w piękne morze stworzone z fal jej sierści. Nie nabyła również żadnych blizn, które odjęłyby jej urodzie. Mimo to ostatnie księżyce kiepsko się odżywiała, dlatego pod szatą kryje się chudziutkie ciałko i zarysowane żebra.
Zapytasz na pewno kim stała się ta młoda pannica? Otóż nie wiele się minęło z założeniami. Nadal dumnie nosi głowę i stara się być najlepszą wersją siebie, głównie z uwagi na wymagających za młodu rodziców. Jej długa nieobecność w klanie pozwoliła jej jednak doszlifować kruchą psychikę kotki, rzadko spotykała innego osobnika, więc wielu przyzwyczajeń zdołała się wyzbyć. Nadal zdaje się być impulsywna i nawet do dziś zdarza jej się więcej mówić niż myśleć.
Osa [S] Kruczek [KRz]
Co prawda moja gra tutaj była naprawdę krótka, postacie nie rozwinęły się tak jak zaplanowałem. Pod pewnym kątem dzięki temu jest mi łatwiej zakończyć/przerwać przygodę na kotkach. Bawiłem się świetnie, poznałem kilka spoko duszyczek (pozdrawiam pajęcze złoto) i naprawdę nie żałuję. Naprawdę szkoda, że nie zdecydowałem się dołączyć tu wcześniej! Odnoszę jednak wrażenie, że osobie z zewnątrz naprawdę ciężko tutaj zacząć. Ludzie grają sobie tutaj po kilka lat, znają się między sobą ciężko jest znaleźć miejsce dla siebie. Osobiście chyba średnio mi to wyszło... może się mylę.
Nie mam ostatnio czasu w życiu, a nie chcę zaniedbywać postaci miesiącami, bo nie ma to sensu. Może kiedyś wrócę, nie wykluczam tego, bo klimat pbf jest bliski mojemu serduszku i za częścią z was będę mega tęsknić.
Co do postaci... nie chcę żadnej pozbawiać życia, oddawać do adopcji, bo nadal mam z tyłu głowy możliwy powrót kiedyś tam. Kruczek i Tygrysi Skok zaginęły, tropy urwały się przy granicach ich klanów. Natomiast Osa jak to ona kręci się gdzieś, podróżuje i poznaje świat!
Jeszcze raz bardzo dziękuję za wspólną zabawę! Trzymajcie się wszyscy, a w szczególności moje kochane słoneczka Wężowy Błysk, Czerw, rodzeństwo z miotu Tygrzyk i wszyscy pozostali z którymi udało mi się spotkać na fabule! Miłej zabawy! ADIOS!
Kotka może pochwalić się piękną, krótką czarną sierścią. Jej oczy mają żółty odcień. Czapli Trzepot jest drobnej, delikatnej budowy. Ma krótkie łapy, okrągłą głowę, średniej wielkości uszka i niewielki ciemny nosek. Ogon kotki jest długi.
Pomimo młodego wieku, Czapla jest bardzo odważna. Kotka nie boi się spojrzeć zagrożeniu w oczy, przez co może wpakować się w poważne tarapaty. Jest bardzo ciekawska, wszędzie wsunęłaby swój mały nosek. Czasami zachowuje się egoistycznie, uznaje, że co znalezione, to na pewno należy do niej. Stanie w obronie tego, co uznaje za słuszne, pomału pokazując swoją sprawiedliwość. Lubi nieść pomoc innym kotom. Jest pełna energii, oraz wesoła. Nie umie usiedzieć w jednym miejscu dłuższej chwili. Nie szuka powodów do zmartwień. Gdy ktoś ją zdenerwuje, kotka nie będzie milczeć i otwarcie powie, co jej nie pasuje. Pełna uporu, gracji, a także pewności siebie.
Długo myślałam nad swoją decyzją - czy faktycznie będzie dobra. Zapisując się na Artemidę chciałam wytrwać Czaplą jak najdłużej, pozwolić jej się rozwinąć i popisać ciekawe sesje. Miałam ją od kociaka, teraz ma 51 księżyców. Cóż, z pewnością była to dla mnie świetna przygoda, a Czapli Trzepot zagościła w moim sercu. Kocham ją jako swoją postać. Dlatego po podjęciu decyzji, że pora odejść z forum zdecydowałam, że Czapli Trzepot powinna odejść wraz ze mną. Tylko w inny sposób. Niestety obowiązki nie pozwalają mi dłużej zostać na forum. Dziękuję serdecznie za wszystkie sesje!
Co ma się stać z Czaplim Trzepotem?
Czapla od dłuższego czasu zaczęła się zastanawiać nad swoją dalszą drogą w klanie. Przyjaciół miała niewielu, nie wspominając już o partnerze, z rodzeństwem również urwał jej się kontakt. Wojowniczka czasami myślała o ponownym zostaniu mistrzynią albo poćwiczeniu swoich umiejętności, żeby stać się jeszcze lepszą wojowniczką. Właśnie w tym ostatnim celu udała się samotnie poza terytorium Klanu Cienia. Pech chciał, że miejsce w którym się zatrzymała, upodobał sobie rudy mieszkaniec lasu. Czapli Trzepot zajęta treningiem nie wyczuła zapachu lisa. Drapieżnik zaatakował wojowniczkę i nawiązała się między nimi długa, brutalna i zacięta walka. Niestety, chociaż Czapli udało się przegonić lisa, zaznała zbyt wielu obrażeń. Osłabiona kotka starała się dojść do obozu. Na marne. Nie dane jej było przebyć nawet połowy trasy, gdy z osłabienia i pod wpływem zadanych obrażeń, Czapli Trzepot upadła na ziemię, żeby już nigdy więcej się z niej nie podnieść. Tak właśnie zakończył się los wojowniczki Klanu Cienia. Otworzyły się przed nią ścieżki Gwiezdnego Klanu.
Czapla -> gk
Długowłosa kotka o potężnej budowie. Jej kręcone futro przybrało kolor czarny z białymi znaczeniami na brodzie, piersi, brzuchu i łapkach. Jeszcze szarawe oczy wybarwiają się już powoli na jadowitą żółć.
Młoda buntowniczka, nie ważne co mówi ktoś inny, ona musi mieć rację. Uwielbia się kłócić i bić. Kocha swoją rodzinę całym sercem, ale za to lekceważy Gwiezdnych.
Łosoś (KRZ)
Wilcza łapa -> martwi/mgbg
Tak jak administracja i zapewne pewni gracze chcieli. Wilcza ginie parę dni po leczeniu z powodu infekcji której niestety nie udało się w pełni zatrzymać wcześniej
Łosoś zostaje ale nieaktywnych bądź idzie do adopcji. Obojętne.
Chciałbym podziękować pewnym graczom za to, że idealnie poruszyli temat w którym walczę nie od dziś, nie od wczoraj, ale od wielu lat. Nie tylko na Artemidzie ale również poza nią. Dziękuję że jedna osoba jedynie spróbowała napisać do mnie z pytaniem i niezwykle za to szanuję oraz doceniam Popiel. W przeciwieństwie do innych, którzy zdecydowali się kłamać i podważać moje kompetencje bez jakiejkolwiek rozmowy ze mną na podstawie mojego wieku.
Cytuję:
Kruczy Ogon napisałxNie obchodzi mnie szczerze, że gwałt odbywał się za "zgodą" gracza, bo zgoda 14-latka to nie jest w tym przypadku żadna zgoda. Kropka.
Fakt. Moja postać nie jest moją postacią i to hm administracja a może moi rodzice powinni decydować o sesji postaci.
Nie mówiąc już na temat tego, że to wszystko zostało uznane za gwałt mimo, że nigdzie nie zostało to napisane. Nie zostało do mnie wysłane również jakiekolwiek pytanie. Podobnie ze stanem wilczej. Nie była ona również praktycznie nieprzytomna.
Dziękuję za to, że forum któremu ufałem tyle lat potraktowało mnie jak kogoś obcego, niedostępnego oraz gorszego.
Dziękuję jednak również ludziom, którzy dawali mi siłę do pisania przez ten czas pomimo wszystko.
Wszystkim życzę miłej zabawy. Na szczęście już beze mnie.
Średniej wielkości kotek, sięgający nieco ponad przeciętną wzrostu. Zaokrąglone uszy zwieńczone białymi frędzelkami. Bystre, krągłe ślepia, szare i niewybarwione. Cielsko pokryte gęstym, puchatym futrem o maści srebrno-czarnej z tygrysim pręgowaniem, wzbogacone o 50% bieli po bokach, na piersi, pysku, szyi, części brzucha oraz łapach, gdzie tworzą charakterystyczne „skarpetki”. Na lewym udzie posiada również specyficzną ciemną plamkę w kształcie serca. Całokształt kończy się czarnym, podłużnym ogonem.
Odrobinę roztrzepany i drążący dziurę w całym. Nierozumiejący kocich zachowań i ambicji, nie przyjmujący do swojej małej świadomości, że ktoś mógłby wymagać od niego podążania ścieżką, o której nie wie totalnie nic. Dystansuje się i odcina, wtedy, kiedy widzi, z jaką łatwością przychodzi innym zyskiwanie sympatii oraz odczytywanie cudzych uczuć. Posiada trudności w nawiązywaniu kontaktów, dlatego też często jego zachowania są nie na miejscu, a sam kociak wydaje się być oderwany od rzeczywistości. W sytuacjach, w których powinien milczeć wtrąca swoje nieprzyzwoite trzy grosze, a kiedy wypadało by się odezwać milczy. Pochłonięty własnymi myślami nie bardzo interesuje się, co dzieje się w najbliższym otoczeniu. Kotek jest przede wszystkim poszukujący i w głównej mierze pragnie wpierw poznać we własnym tempie, nim zdecyduje się na kolejny krok.
Kotka jest o głowę niższa od przeciętnego kota. Nie robi to jednak z niej kotki słabej i chuderlawej. Jest bardzo masywna i mocniej zbudowana. Jej ciało pokrywa grube, krótkie futerko wyglądające niczym śnieg zdobiony srebrem, bo jest z umaszczenie czarnym srebrnym cieniowanym kotem. Bardzo dba o swą sierść, jest ono zawsze czyste i ułożone. Jej głowa jest okrągła, pyszczek dosyć krótki, a uszy dosyć małe. Ma duże oczy w jasno-błękitnym kolorze. Niestety jest ona w pełni niewidoma od urodzenia.
Kometa nigdy nie była otwartym kotem. Jest cichą myszą, która zawsze się gdzieś zaszywa we własnym kącie. To nie jest jednak tak, że się wstydzi czy boi interakcji z innymi. Po prostu nie czuje potrzeby by jakoś bardzo się socjalizować. Może być to kwestią tego, że bardzo długo siedziała w lecznicy. W rzeczywistości jest kocicą ambitną, która bardzo chce udowodnić swą wartość. Nie czyni to jednak z niej buca, bo jest kotem dosyć sympatycznym jak już przejdzie do rozmowy. Ma w sobie spore pokłady ciepła, których po prostu nie dzieli zbyt często z innymi.
Księżyce: 150 Mistrz: Dynia, Kos Płeć: kocur Matka: Cichy Strumyk [*] Ojciec: Wężowy Język [*] Trwałe urazy: trzy blizny po psich ugryzieniach - z obu stron grzbietu za łopatkami, na lewej stopie i łydce.
Księżyce: 150 Mistrz: Dynia, Kos Płeć: kocur Matka: Cichy Strumyk [*] Ojciec: Wężowy Język [*] Trwałe urazy: trzy blizny po psich ugryzieniach - z obu stron grzbietu za łopatkami, na lewej stopie i łydce.
Jest dumny i ambitny, ale ma dosyć niestałe poczucie własnej wartości. Fiksuje się na każdym popełnionym błędzie, często reaguje agresywnie na zwrócenie mu uwagi. Bardzo ekstrawertyczny; chętnie przebywa z innymi kotami, zazwyczaj pierwszy nawiązuje rozmowę i nie boi się opowiadać o sobie. Mówi głośno, swobodnie i odznacza się dosyć teatralną manierą. Ze względu na pewną zuchwałość, na pewność siebie, dużo żartuje i znajduje humor nawet tam, gdzie nie powinno go być.
Gryząca Łapa [KG]; Złamana Łapa [Z].
Żelazo -> Zaginieni
Dopiero osiągnął swój cel zostania Alchemikiem i za bardzo byłoby mi przykro pisać o tym, jak teraz umiera.
_____
Przynajmniej w pewnym stopniu zrealizowałem każdą moją propozycję, którą wypisałem w moim poście w Naborach. Czy mogłem zrobić to lepiej? Na pewno. Ale zawsze jest miejsce na poprawę, a ja nie mogę trwać tu wiecznie, wbrew moim uczuciom.
Nie mogę przestać myśleć, że wymienienie osób, którym dziękuję za grę lub za wsparcie, może w jakiś sposób narazić ich dalszy komfort funkcjonowania na forum, więc nie zrobię tego.
Nie uważam czasu spędzonego na Artemidzie za zmarnowany. Zyskałem sporo wiedzy, nowe umiejętności, kilku znajomych, kilku przyjaciół i, oczywiście, partnera. Wierzę też, że moje zdrowie psychiczne poprawi się po zaprzestaniu współpracy w tak toksycznym środowisku. I że koszmary zaczną się kończyć.
Drobna, klasycznie prążkowana ruda koteczka z białymi znaczeniami od brzuszka aż po bródkę wraz ze skarpetkami. Futerko ma długie, miękknie i wiecznie potargane. Oczka zaś ndal mają swą koięcą barwę.
Mirabela jest cichą i spokojną kotką, z pozoru wręcz leniwą i bujającą w obłokach. Cała jej uwaga jednak skupia się na obserwacji i fascynacji pięknem świata wokół niej. Ma oko do detali i łatwo widzi rzeczy których inni nie dostrzegają. Dzięki temu jest również empatyczna i zawsze chętna do uszczęśliwiana innych, czasem nawet kosztem swojej własnej wygody i komfortu. Ma również skłonność do widzenia we wszytskim samych najlepszych cech przez co niestety jest w stanie ignorować niebezpieczeństwa i czerwone flagi.
Siemka z powodu tego co ostatnio wychodzi i jaka toksyczność wręcz jest pokazywana przez społeczność dla własnej psychy wole odejść od razu, dziękuje za możliwość grania tu i dostania się do miotu kocham was wszystkich nienaliczac tych którzy lekko przegięli pale
Mirabela - do decyzji rodziców, jest malutka wiec może jakaś dobra duszyczka zgodzi się na dalsze prowadzenie jej
kocię to nie wyróżnia się niczym spośród reszty, idealnie przeciętne w swojej wielkości; jedynie tłuszcz zdaje się oblekać jego ciało trochę bardziej, lecz póki co jest to drobna różnica. Nie przypomina swojej nieprzeciętnie wyglądającej matki w ogóle, choć można się kłócić, że miejscami falowane krótkie futerko to ewidentnie spuścizna po Tundrze.
Jeśli zaś o sam kolor futerka chodzi, więcej w nim widać udziału matki. Biel zdaje się pokrywać trochę ponad połowę powierzchni kocięcia, zaś pozostały obszar wypełnia ciepły odcień grafitu, który przy mniejszej ilości światła wydaje się niemal czarny. Plamy te niczym wyspy na jeziorze bieli zajmują między innymi czubek jej głowy, nachodząc nieco na uszy i spływając ku karkowi; kolejny odcina od reszty ciała ogon, jakby ktoś oderwał go innemu kotu i przykleił córce Tundry. Jej łapy są pstrokate; dwa kolory splątane w walce o dominację, teraz uwiecznionej na skórze Księżyc. Łagodnie falującą sierść na klatce piersiowej zdobi sporawy krawat, który zająłby pierwsze miejsce jako charakterystyczny punkt koteczki, gdyby nie wielka, schodząca na boki wyspa grafitu na plecach. Idealnie w centrum i na całej długości kręgosłupa rozdziera ją na dwoje biały piorun.
Mordka kocięcia jest niemal idealnie okrągła, ozdobiona różowym nosem o prostym profilu i trójkątnymi uszkami, które zakończone są malutkimi pędzelkami. Migdałowe oczy mają barwę ciemnoniebieską, lecz w przyszłości staną się miodowe, z ledwie dostrzegalnymi drobinkami zieleni. Spod górnej wargi nieśmiało wyglądają małe kiełki - nieco za długie, by w pełni ukryć się przed światem.
kwiat lotosu płynący na tafli spokojnego jeziora. Milczący obserwator, którego umysł zdaje się spoglądać na świat z dystansu większego, niż koci umysł jest w stanie pojąć, jakby próbował się stać uosobieniem swojego imienia. Nie da się ukryć, że Księżyc jest kocięciem niesamowicie cichym; pyszczek otwiera rzadko i mówi niewiele. Małomówność ta nie wynika jednak z nieśmiałości, bo i brak w niej wyraźnego lęku przed otaczającym ją światem. Z drugiej strony nie jest nim też szczególnie zainteresowana, koncentrując wzrok jedynie na tym, co ma przed sobą. Najbardziej skupiony jest on na Tundrze, której poważne i zdecydowane zachowanie bardzo często próbuje naśladować, niczym mała papużka.
żmij [s]
księżyc, żmij -> zaginieni
przepraszam tundrę, ale niestety nie chcę oddawać wizerunku mojego kota, dlatego daję księżyc do zaginionych. nie chcę też po raz kolejny uśmiercać swoich postaci, stąd taki wybór, a nie inny. przepraszam cały nowy świt za to, że nie wytrwałem dłużej. niemniej dziękuję za grę i mam nadzieję, że moje odejście nie urwie mi kontaktu z ludźmi, z którymi dalej chętnie utrzymam znajomość.
niestety jest dużo osób, do których wolałbym nigdy więcej się nie odezwać. wszak nie odchodzę przez mój aktualny brak sił do pisania, a dlatego, że nigdy przedtem nie zawiodłem się na tak dużej ilości ludzi w tak krótkim czasie. zwyczajnie BRZYDZI mnie to jak zostały potraktowane bliskie mi osoby, a boli to tym bardziej, że oprawcami są inne lubiane dotąd przeze mnie osoby.
artemida, szczególnie artemidowy discord, był moim komfortowym miejscem, moim main hub. jednak czy dalej może nim być przestrzeń, w której osoba, z którą się koleguję, nagle subtelnie każe mi spi##dalać i gaslightuje mnie, gdy próbuję jej wytknąć jej zachowanie? przestrzeń, w której ofiary wcześniejszych oprawców sami stają się oprawcami, napastując kolejne osoby? przestrzeń, gdzie kolegując się z odpowiednim adminem i opluwając odpowiednie osoby możesz pozwolić sobie na większą bezkarność? nie sądzę.
moje słowa mogą brzmieć odrobinę skrajnie, ale jedynie dlatego, że już mam zwyczajnie dość tego jak działa to środowisko. upływ lat nic nie zmienił, a mam wrażenie, że tylko pogorszył wszystko. jedno jest pewne: nie chcę już być dłużej tego częścią.
.
. if you are scared, never show it in your eyes near those pumpkin carriages
‘cause all the witches see right through your lies
look above ‘cause you belong up there
beside the shining moon
Całkiem spora koteczka o pięknych, żółtych oczach. Jej długie futro, niezbyt starannie ułożone, w większości zabarwione jest na kolor rudy - plamy bieli widoczne są jedynie na pyszczku, z którego obficie spływają na gardło i pierś, na dolnej części łapek oraz na końcówce ogona. Pokrywają także cały brzuch.
Duże dziecko, które - choć już nabrało nieco rozsądku, pomyślunku i zwykle myśli bardziej głową niż sercem - nadal uwielbia korzystać ze swojej bujnej wyobraźni i świetnie odnajduje się w towarzystwie kociąt i młodszych. Ma bardzo duży dystans do siebie, dużo żartuje i zwykle ma dobry humor, co z daleka widać, bo strzela uśmiechami na prawo i lewo. Jest kontaktowa i towarzyska i, choć bardzo lubi wdawać się w dyskusje i bywa nawet kłótliwa, raczej bez kłopotu pozostaje w dobrych relacjach z wszystkimi, zawdzięczając to swojemu dystansowi i tendencji do nietrzymania urazy. Z przepraszaniem nie ma już takiego kłopotu co kiedyś, tak samo jak z Kodeksem Wojownika - za którym nadal nie przepada, ale wreszcie się tolerują i nie przeszkadzają sobie nawzajem. Jest żywym przykładem, że bycie odpowiedzialnym i patrzenie na świat przez różowe okulary wcale się nie wykluczają - często to nawet ona jest głosem rozsądku, gdy przyjdzie co do czego. Do każdej nowej relacji podchodzi pozytywnie i puszcza mimo uszu potknięcia innych, ale daleko jej do naiwności. Może sprawiać wrażenie niedoświadczonej i łatwej do omamienia, ale nic bardziej mylnego - ma głowę na karku i zna się na kotach, więc niełatwo ją zwieść.
Pszczela Łapa [KG], Wrzos [KW], Cardan [NKT]
Barwny Płomień - zaginieni
Wyszła na polowanie i już nie wróciła. Jej zapach urywa się przy granicy z niczyimi i miesza z zapachem krwi, psów i dwunogów.
Pszczela Łapa - zaginieni
Od dłuższego czasu nie czuła się dobrze w klanie, jeśli w ogóle kiedykolwiek tak było. Powiedziała Plamce, że idzie się przejść i tyle ją widzieli.
Wrzos - adopcje
Naprawdę ciężko jest mi rozstawać się z Barwą i to głównie przez nią tak długo zwlekałam z odejściem. Jeszcze z żadną inną postacią nie zżyłam się tak mocno i dziękuję każdemu, kto miał z nią bliższą relację - jesteście cudowni guys, wiedzcie że nie bawiłabym się tu tak dobrze gdyby nie wy i przepraszam, że nie udało mi się dalej tego poprowadzić. Przepraszam też Trusk, że nie dałam rady dokończyć treningu Puszczyka. Mam nadzieję, że pisanie go sprawiało ci tyle radości co mi <3 I oczywiście ogromnie przepraszam Lawendę i Tońka, że z Wrzos nic nie wyszło - bardzo dziękuję za daną mi szansę i przykro mi, że nie udało mi się jej wykorzystać.
Cudownie się tutaj bawiłam i nie chcę kończyć przygody z artemidą, ale ostatnio w moim życiu sporo się pozmieniało i pisanie nie sprawia mi już tyle przyjemności co kiedyś, co zresztą doskonale widać po moich postaciach. Barwa nie jest już tą Barwą co kiedyś i pisanie nią, nie potrafiąc oddać całego jej, nazwijmy to, blasku jest nie tyle frustrujące, co nawet przykre. Dam sobie chwilę odsapki, uporządkuję sprawy u siebie i może zajmie mi to miesiąc, a może parę lat, ale na pewno się jeszcze zobaczymy :)
Jeszcze raz wielkie dzięki za ten rok. Trzymajcie się ciepło, powodzenia i miłej gry. Oby do zobaczenia <3
Koteczka niewielkich rozmiarów o bardzo szczupłej sylwetce. Futro pokrywające jej drobne ciało ciągle tej samej barwy - pręgowane, bure z fragmentami rudości. Od brody poprzez pierś i cały brzuch sierść jest idealnie biała, tak samo jak skarpetki na łapach i końcówka długiego, biczowatego ogona. Mysz ma nienaturalnie duże uszy, tym samym doskonały słuch. Trochę niżej znajdują się dwa przenikliwe, blado-zielone talary, Mysie ślepia, które drążą nowo poznane koty na wskroś. Jeszcze niżej umiejscowiony jest ciemnoróżowy nos, który jest wiecznie w ruchu. Wyraz Mysiej mordki jest zazwyczaj obojętny, nie okazujący żadnych uczuć, jednak nie raz można dostrzec lekki, najczęściej zuchwały uśmieszek.
Zmieniła się. Niegdyś obojętna na wszystko, interesująca się wyłącznie siostrami, można pomyśleć bezuczuciowa kicia. Wydoroślała. Nie jest już tą głupiutką koteczką której wszystko poza rodzeństwem wisi. Wymądrzała, stała się zdecydowanie bardziej uczuciowa, łatwiej wpada w gniew czy rozpacz. Co prawda stara się nie okazywać swoich uczuć w obecności Klanowiczów i sióstr, jednak gdy jest sama, wyrzuca z siebie wszystkie emocje - albo płaczem albo rozmową z którąś z Cór Gromu.Dla niektórych może być tępa, ale jest mądrzejsza niż się wydaje. Bystra, inteligentna, pomysłowa, trzeźwo myśli. Jest naprawdę inteligentna.Mówi mało, należy raczej do tych którzy nie lubią zbędnie strzępić sobie języka. Nie lubi też tłumów, woli przebywać sama, z własnym cieniem albo z którąś z sióstr, które, swoją drogą, są dla niej WSZYSTKIM. Za swoje kochane siostrzyczki jest w stanie bez wahania oddać życie, tak samo jak za Grom, któremu jest niezwykle oddana i lojalna.
Księżyce: 99 Płeć: kotka Matka: Ciepła Mżawka Ojciec: Owsiana Łuska Partner: brak Trwałe urazy: Całkowita ślepota, duże rozcięcie ucha
Ruda, drobnej budowy, krótkowłosa szylkretka, z przewagą koloru białego. Oczy szaroniebieskie i puste z powodu ślepoty, ma bliznę na uchu.
arcik w podpisie od maddel!! [plotkowy potok, niezapomniana lapa etc]
Kasztanowa Łaa [krz], Wirek [kw]
Mgiełka robi out.
Jest to decyzja, która męczyła mnie od dłuższego czasu i rzecz, której bardzo nie chciałxm robić. Mglista, mimo bycia pisaną na dość niskim poziomie, znalazła sobie miejsce głęboko w moim sercu. Jednakże podjąwszy próbę powrotu do gry tą że postacią coś nam jakoś nie wyszło. Czemu tak na prawdę - nie wiem. Ale w sesji powrotu Mgiełki do Klanu (jedynej, jaką miałom) odpisywałom najwcześniej po tygodniu, dwóch, nawet jeśli miałom czas, to nie byłom w stanie nią pisać.
Ciosem dla powyższej decyzji jest fakt, że drastycznie obniżyły się moje oceny, zaczęły się masowe sprawdziany, czas, który był, teraz zniknął.
Z forum całkowicie odchodzić jednak nie zamierzam. Aktualnie robię sobie przerwę od grania tu kotkami, żeby pierw ogarnąć sprawy z "prawdziwego" życia. A potem, jak znajdę już czas, to z wielką chęcią tu wrócę, nową postacią, lub jeśli będę się czuć na siłach - możliwe, że Mglistą Łapą.
Mglista Łapa trafia znów do nieaktywnych; po niedopuszczeniu jej do powrotu do Wichru, znowu włóczy się gdzieś w okolicach przy Klanach, i, póki co, jakoś sobie radzi.
Gęsiopióry jest jednolicie białym kocurem o krótkiej, tłusto połyskującej sierści. Ma mocne łapy z szerokimi stopami, dużą głowę, osadzoną na krępej szyi oraz gruby, krótki ogon. Dodając do tego zupełnie przeciętny wzrost i ciut ponad przeciętną masę, dostaje się obraz masywnego kocura o zaokrąglonych kształtach. Poczciwej aparycji dopełniają jasnożółte oczy, nieduże uszy, ciut zbyt wielki nos i najsympatyczniejszy uśmiech w Klanie Rzeki.
Jako Wojownik Gęsiopióry odzyskał wiarę w siebie. Dojrzał. Zaczął konfrontować swoje lęki, potrzeby i marzenia z rzeczywistością. Pewne rzeczy przestały mu doskwierać, z innymi się pogodził. Dobro, w które zawsze tak wierzył, stało się jego głównym atrytubem. Jest troskliwy, ciepły i spokojny. Lubi rozmawiać z innymi i podchodzi do nich z życzliwą i szczerą ciekawością. Odkrycie powołania do bycia Mistrzem nadało jego pozbawionemu celu życiu nowy sens, a wejście w związek z Pajęczą Nogą pozwoliło wreszcie poczuć się dla kogoś ważnym i wartościowym.
Chaotyczny Lot (KW), Rwetes (S)
piszę ten post z ciężkim sercem. odkładałam go zbyt długo, raz nawet zaczęłam pisać, ale nie zdążyłam skończyć przed wyjściem i mi przepadł. najwyższa pora się jednak pożegnać.
uwielbiam roleplay, a ze wszystkich przestrzeni gdzie się w niego bawiłam najlepiej czułam się zawsze właśnie tu. powrót do gry po latach był dla mnie prawdziwą przyjemnością, szczególnie w lockdownie bardzo dużo mi dało bycie częścią Wojowej społeczności. cieszę się, że odnowiłam dzięki temu kilka dawnych, cennych znajomości i nawiązałam sporo nowych. wzruszam się na myśl o tym, że powołałam do życia postaci Gęsiopiórego i Chaotycznego Lotu, że zbudowały naprawdę piękne relacje i pokręciły ciekawe fabuły. Rwetes i Trzcinka - też będe ich wspominać z sympatią, szkoda, że nie mieli okazji rozwinąć się bardziej. ogromnie cieszę się, że forma zabawy jaką jest PBF oraz to piękne miejsce, z którym jestem związana od samego początku jego istnienia, dalej przyciągają nowe osoby. jestem ogromnie dumna z naszych młodych graczy i niesamowicie doceniam fakt, że miałam okazję z Wami rozmawiać, żartować, czasem spojrzeć na świat z Waszej perspektywy. jesteście nadzieją tego świata <3
odchodzę bez krztyny goryczy, z powodów zupełnie niezwiązanych z forum. jedyna przyczyna to mój brak czasu. pracuję w wymiarze przekraczającym etat, głownie przy biurku. wolny czas staram się spędzać inaczej niż przy kompie. często jestem zbyt przemęczona umysłowo lub kreatywnie, żeby mieć jeszcze siłę i chęci pisać. i niestety wiem, że skoro przez zimę było mi ciężko utrzymać aktywność, to w najbliższych miesiącach będzie to jeszcze trudniejsze - bo zacznie się dla mnie sezon wyjazdowy, kiedy więcej mnie nie ma w domu, niż jestem.
na Disco chciałabym zostać, miło byłoby mi czasem do Was zaglądać. jeśli ktoś planuje udział w Pyrkonie czy Pol'and'Rocku, to między innymi tam, pod szyldem Wasted Couture, możecie mnie spotkać ^^
jeśli chodzi o moje postaci, chciałabym żeby:
- Gęsiopióry został NPCem w Klanie. żył w tle, trenował NPCowych Terminatorów, czasem pomagał NPCowym matkom. rodziny nowej nie założy. już słyszałam, że się na NPCa nie nadaje, bo ma za dużo rodziny i coś tam. skoro jest bezużyteczny to możecie po prostu uznać że zginął w walce czy coś. ale byłoby mi miło gdyby sobie jednak dożył starości. nie będzie nikomu przeszkadzał, nie żre tyle co kiedyś.
- Chaotyczny Lot została uznana za zaginioną. pewnie przez kilka pierwszych dni po jej zniknięciu nikt się nawet nie zorientował - w końcu z nikim nie była na tyle blisko, aby utrzymywać codzienny, stały kontakt. nic jej tu już nie trzymało. nie miała rodziny, przyjaciół, Sadzawa straciła w jej oczach cały autorytet, Wicher został spisany na straty. nie było o co walczyć. zapomniała już, jak to jest czuć się szczęśliwą. spędzony w Miejscu Gdzie Brak Gwiazd czas pogłębił jej obłęd. poszła. nie wiedziała, czego szuka, ale wiedziała, że tu nigdy tego nie znajdzie. myślę, że na potępienie nie zasłużyła, chciałabym wierzyć, że mimo wszystko po śmierci trafi na Srebrną Skórkę, o której zawsze marzyła. jeśli ktoś będzie chciał ją wykorzystać do jakichś nawiedzeń czy darów, można do mnie śmiało pisać DMy na Disco, chętnie jeszcze użycze jej do jakiegoś cameo w przyszłości ^^
- Rwetes pojawił się może w przyszłości w jakichś Wieściach ze Świata? Albo chociaż w jakimś losowym MG encounter? był postacią z dużym potencjałem na bycie NPC, miał powiązania z historycznymi NPCami, miejskie know-how. to takie moje pobożne życzenie. jeśli nie, można po prostu uznać, że żyje swoje życie, bywa w miejscach, przedstawia się losowymi imionami.
- Trzcinka po prostu umarł. niech będzie to najbardziej przeciętna śmierć, jaką może mieć kociak w lesie - choroba czy coś.
może za parę lat, jak sobie jakoś inaczej poukładam w życiu, jeszcze wrócę do gry. mam nadzieję, że będziecie sobie wtedy wszyscy świetnie radzić, zarówno prywatnie jak i tu, forumowo! <3
Można śmiało powiedzieć, że Mięta przestał być nieporadnym, małym kociakiem. Kocur nabrał nieco masy dzięki opiece Mamy oraz Wujka. W końcu kazali mu ćwiczyć, spacerować oraz dużo jeść. Całe szczęście, że zbytnio nie utył przy bokach czy pupie. Po prostu nabrał kształtów prawdziwego samczyka. Jest o wiele wyższy i ma "solidniejsze" łapy. Obecnie śmiało można go zaliczyć do grupy średnich kotów. Syn Lśniącej chodzi zawsze z wysoko podniesionym łepkiem. Niestety to daje również złudne wrażenie, że dumnie prezentuje swoją klatkę piersiową. Zupełnie niczym kot, który wszem i wobec oznajmia pozostałym o swojej pewności siebie. Natomiast Mięta po prostu lubi obserwować otoczenie. Pewnie dlatego zawsze zachowuje wzmożoną czujność. Jego ciało jest gotowe do nagłego skoku, uniku czy nawet ucieczki. Przynajmniej na pyszczku kociaka już nie dominują emocje typu strach, zdziwienie. Obecnie bardziej można zauważyć zaciekawienie bądź powagę. Tęczówki samczyka przybrały barwę żółtego zmieszanego z zielenią. Wszystko zależy od światła bądź pogody. Całe szczęście jego futro nadal pokrywa biel. Oczywiście należy pamiętać o dymno-czarnych znaczeniach: symetrycznych plamkach na obu bokach, kresce pomiędzy uszami oraz 3/4 ogona. Dodatkowo sierść Mięty już nie jest taka długa i gęsta. Po prostu określiłby ją mianem przeciętnej, średniej. Za to przy uszach pojawiły się również dłuższe pasma. Przez co wyglądają tak, jakby należały do rysia niż kociaka. Generalnie Mięta jest zadowolony ze zmian, ponieważ zyskał ostre kły i dość niebezpieczne pazury.
Mięta miał dużo czasu, żeby wszystko sobie porządnie przemyśleć i uporządkować. Właściwie, to już nie przypomina wystraszonej kulki. Można śmiało powiedzieć, że nieco dorósł. Emanuje od niego przesadna powaga, a razem z nią pewne "zrozumienie". Chodzi o ogólne zależności np. pozyskiwanie wiedzy. Kotek już nie unika kontaktu z pozostałymi. Doskonale wie, że posiadają spore doświadczenie czy umiejętności. Dodatkowo mogą podzielić się teorią bądź praktyką. Chętniej również odwiedza nowe miejsca. Tam z ukrycia obserwuje zwyczaje starszych kotów, roślinność, zwierzęta, pogodę itp. Czasami próbuje przekuć pozyskane informacje w konkretne czyny. Bywają momenty, że sam rozpoczyna rozmowę z kimkolwiek. Oczywiście stara się wtedy nie zdradzać zbyt wiele odnośnie siebie. Woli słuchać co ciekawego ma do zaprezentowania rozmówca. Trzeba dodać że Mięta nadal jest bystry oraz spostrzegawczy. Tak samo nosi wewnątrz siebie paniczny strach. Tylko to uczucie urosło i zmieniło się wraz z nim. Zamiast ataków paniki czy prób ucieczek jest lęk przed przywiązaniem do kogokolwiek, czegokolwiek. Przecież koty mogą odejść, a nawet zdradzić! Dlatego kociak zachowuje swego rodzaju dystans emocjonalny. Mięta nie bawi się, nie biega, nie psoci. Natomiast umie wyciągać konkretne wnioski np. co jest bardziej opłacalne. Ma ambicję zostać najlepszym medykiem Klanu Wichru. Bardzo możliwe, że właśnie przez to pozostałe koty nieco go unikają bądź uważają za "niemowę".
przepraszam. myślałam, że tym razem uda mi się wrócić na dłużej, w szczególności że dostałam taką szansę od beepo i Lśniącej, za którą bardzo BARDZO dziękuję. byłam przekonana, że pisząc na forum będę mieć w końcu jakieś hobby i wyjdę z łóżka... tylko że nie, bo nie jest ze mną lepiej i denerwuję się tym, że nic nie piszę, że zawodzę. nie byłam tu długo z Miętą, ale znam siebie i wiem, że w najbliższym czasie sytuacja się nie zmieni. dlatego wydaje mi się, że im szybciej oddam go w czyjeś ręce, tym będzie lepiej i dla niego i dla mnie. mam nadzieję, że ktoś się nim zaopiekuje - w końcu jest jeszcze pustą stroną •́ ‿ ,•̀
Serce płoń niczym żywy ogień Nutko dzwoń, ułóż mi melodię Kwiatów woń niech do góry niesie mnie No dalej Serce płoń niczym żywy ogień Nutko dzwoń, ułóż mi melodię Kwiatów woń niech do góry niesie mnie
Medard - zaginiony. Poszedł na polowanie, jednakże nigdy już z niego nie powrócił. Na miejscu pozostał tylko jego zapach zmieszany z zapachem psa oraz Dwunogów, do tego odrobina krwi i ślady walki (jakieś kłębki oderwanej sierści, ziemia zaorana pazurami itd)
Lawina - jeśli jest taka możliwość to niech pójdzie na NPC w Nowym Świcie. Poza Jesionem nie ma tam już żadnej żywej rodziny, w dodatku wydaje mi się, że nie wybijała się zbytnio, a jej rozpacz po utracie matki mogłaby być dobrym podłożem dla jakiejś relacji do późniejszych miotów NPC. Jeśli jednak nie ma takiej możliwości, to proszę o uśmiercenie jej - Już zaleczona rana jednak otworzyła się na nowo i ponownie wdała się infekcja, jednakże tym razem na tyle poważna, iż nie udało się jej uratować.
Od dłuższego czasu nie mam weny i zbytnio siły na pisanie na forach, ale miałem nadzieję, że z czasem się poprawi, więc pisałem tylko tyle, byleby pozostaci nie trafiły do zaginionych. Niestety poprawy nadal nie ma i raczej nie zapowiada się, aby cokolwiek miałoby się w tej kwestii zmienić, więc zdecydowałem się jednak już całkiem zrezygnować.
Chciałbym przeprosić graczkę Kos, gdyż jej postaci odpadną kolejni uczniowie oraz za to, że nie uda się zrealizować planów na relacje. W dodatku przepraszam także graczkę Tundry, że nie uda się nam fabularnie odnowić relacji Jesiona z siostrą.
Dodatkowo życzę w szczególności całemu Nowemu Świtowi owocnego rozwoju i aby nigdy nie upadł, a całej społeczności artemidy miłej gry, dużo weny i abyście nadal czerpali radość z pisania kotkami. Trzymajcie się!
Trzaskający Mróz jest wojownikiem średniej wielkości, ale zdecydowanie sprawia wrażenie dużego przez swoje szerokie boki oraz grube, długie, gęste futro. Jego łapy są grube i proporcjonalne do reszty ciała, ale te tylne są zdecydowanie bardziej umięśnione. Jego ogon jest gruby oraz puchaty. Posiada również nieco większe małżowiny uszne, które od środka przybierają kolor delikatnego różu. Jego nos natomiast jest cały czarny. Dużą część jego futra zajmuje kolor biały, który obejmuje jego pierś, podbrzusze, gardło, łapy, całkiem spora są część pyska oraz prawe ucho.Drugim kolorem zaś jest czarny. Zajmuje głównie tył głowy, grzbiet, ogon oraz górną część pyska. Charakterystycznymi elementami są dwie czarne plamy na nosie, jedna większa, obejmująca nos oraz kawałek dolnej wargi, a obok niej druga oraz czarna plamka na lewej, przedniej łapce i czarna, większa plamka na prawej, przedniej łapie. Oczy kocura są duże i posiadają kolor świeżej trawy.
Trzaskający Mróz dawno temu wyrósł z pieluch, jednak wciąż pozostała w nim ta kocięca niewinność. Z wielu rzeczy nie zdaje sobie sprawy albo dopisuje sobie swoje własne, wygodniejsze odpowiedzi. Nie ma dla niego tematu, o którym mógłby nie porozmawiać - zwykle wali prosto z mostu. Dobro innych stawia ponad swoje i wykazuje się ogromną opiekuńczością wobec najmłodszych oraz kotów bliskich jego sercu. Charakteryzuje go wrażliwość oraz delikatność - uwielbia bowiem oglądać motyle, a kwiaty uważa za żywe stworzenia, zupełnie takie jak koty. Nienawidzi walki, cierpienia, ran, ucieka od tego. Jest strachliwy, boi się wychodzić z obozu przez to, że myśli iż znajdują się tam same niebezpieczne stworzenia. Widząc krew młody kocur często dostaje ataku paniki i zdarza mu się płakać, chociaż dorastając, nauczył się powstrzymywać rozlew łez - wciąż jednak płacze, jednak najczęściej robi to w samotności. Wykazuje się zrozumieniem wobec czyiś problemów i nigdy nikogo by nie obraził ani nie wyśmiał. W każdym kocie potrafi odnaleźć dobro, a także sam musi poznać jakiegoś kota, aby mógł wyrobić sobie na jego temat opinię. Swoją pracę matka traktuje bardzo poważnie. W jego futrze każdy może znaleźć ukojenie i spokój. Jest bardzo rodzinny oraz przywiązuje się mocno do kotów. Stara się dotrzymywać dane komuś obietnice i nie zdarza mu się kłamać, uznając to za coś niemiłego. Mimo iż wygląda na takiego, którego łatwo obrazić, łaciaty przejmuje się jedynie zdaniem najbliższych mu kotów.
Chociaż robię to z bólem serca, wyjścia nie mam. Doszłam na to forum kiedy miałam jeszcze 14 lat, zupełnie młody wiek bez większych obowiązków. Jako przyszła maturzystka i osoba pełnoletnia, kompletnie zmieniło mi się rozplanowanie mojego wolnego czasu, a co za tym idzie, nie miałam zupełnie siły, aby chociażby wchodzić na Artemidę i pisać na niej chociaż jeden post. Próbowałam to ratować wielokrotnie, ale przez ostatnie kilka miesięcy napisałam może z trzy posty. Nie sprawia mi to już takiej radości, co kiedyś, jednak ciągle ucisk w sercu zostaje. Mrozik to był kocur dający mi ogromną radość, był moim oczkiem w głowie, które kochałam ponad wszystko. Ten radosny kocurek bawiący się z kociakami zawsze pozostanie ze mną i często będę wracać myślami do niego. Niestety, nie dam rady już funkcjonować w taki sposób jak przez ostatnie kilka miesięcy. Dlatego proszę, aby ten uroczy kocurek zmarł z powodu przemęczenia i choroby w swoim legowisku, otoczony kwiatuszkami, które tak bardzo kochał. Myśląc o Wiewiórce, wiedząc, że kiedyś spotkają się w Gwiezdnym Klanie i już zawsze, ale to na zawsze, będą się kochać swoją niewinną, specyficzną miłością. Nie był smutny. Nie był przerażony. Do końca życia służył jako opiekun dla kociaków, dobry syn, partner oraz wujek. Który nigdy nie porzucił swoich marzeń. Chcę, aby na zawsze pozostał w obrazie wszystkich jako właśnie taka postać.
Chciałabym tutaj podziękować wszystkim osobom, jakie tutaj poznałam i pomogły mi kształtować wszystkie moje postacie. Dziękuję Wiewiórce, bo jesteś wspaniałą osobą i przepraszam, że nie dałam rady ciągnąć ich głupiutkiego życia dalej. Dziękuję całej rodzinie Mrozika, szczególnie Kos, Kukułce i Śliwce, bo to one miały największy wpływ na wychowanie tego brzdąca. Dziękuję Jezioro, najukochańszej siostrzenicy Mrozika. Dziękuję wszystkim kociakom, które tak chętnie brały z nim sesje. I dziękuję Czerwonej Gwieździe za to, że pozwoliła zostać mu opiekunem, którym być tak kochał. Dziękuję Wschodowi, ale z tobą głupolu dalej mam kontakt xD. Dziękuję oczywiście też wszystkim postaciom z którym miałam sesje, nie tylko na Mroziku, ale również na Zaśnieżonej Ścieżce czy na Ziąbie. Trzymajcie się ciepło i niestety, ale w tym momencie moja przygoda z forum się tutaj kończy </3. Na powrót nie liczę w ogóle. Życzę powodzenia każdemu!!