Jest wysokim i dobrze zbudowanym kocurem, którego sylwetkę pokrywa krótkie i błyszczące futro barwy jednolitej czerni. Ma olbrzymią bliznę, która zaczyna się pod prawym okiem, przechodzi przez nie i ciągnie aż do ucha, którego bok jest odgryziony. Przez nabytą ranę jego złote ślepię nie otwiera się do końca i zawsze jest przymrużone.
Jest spokojnym kocurem, którego nic w świecie nie może wyprowadzić z równowagi. Nigdy nie bawił się z rówieśnikami i nadal nie widzi ku temu powodu, bo czas woli spędzać albo samotnie, albo w towarzystwie co najwyżej jednego innego kota. Nie dba o słownictwo jakim się posługuje i często w oczach innych może wyjść na kogoś bardzo nieprzyjemnego, opryskliwego i wulgarnego, ale to wszystko przez zdarzenie, które przewróciło jego życie do góry nogami. Jest swego rodzaju włóczykijem i kocurem na pierwszy rzut oka wycofanym, rzadko kiedy wychodzi z inicjatywą kontaktu. Z reguły przebywa w swoich kryjówkach, albo plącze się w okolicach obozu, lub dalej, najczęściej czas spędzając na drzewach, ucząc się wspinaczki i doprowadzając jej sztukę do perfekcji. Nie jest kotem ślepo wpatrzonym w swój klan i gwiezdnych, a raczej do jednego i drugiego pochodzi z dystansem.
-
Można zaklepać miejsce?
I’m like a deer inthe headlights................. Running, running, running................. Goldenlights, goldeneyes................. Running out oftime.................
.................Now I’m face downby the wayside .................Not runninganymore .................Golden lights, empty eyes .................Who’s runningnow
Czarno-biały kwiat, który już od jakiegoś czasu rozkwitał i rósł na coraz to większą i większą. Białe plamy zasłaniające czarne futro układają się nieregularnie, granice między bielą a czernią, wędrowały krętą drogą, tworząc zawijasy i ciekawą kompozycję. Największa z owych plam, zaczyna się tuż na prawej stronie pyszczka, ciągnie się przez dolną szczękę, omijając mały element na brodzie z tego oto powodu na brodzie koteczki znajduje się czarne futerko. Biała nieregularna plama ciągnie się przez brzuch aż do wewnętrznej strony ud, ostatecznie jednak wchodzi na zewnętrzną stronę lewego uda, a tam spływa już w dół tworząc swego rodzaju krzywą skarpetkę. Białe skarpetki zostały nałożone również i na pozostałe łapy, na każdej jednak różnej długości. Na pyszczku osadzone żółte oczy. Na jej karku widnieje duża blizna, pamiątka po walce z rzeczną terminatorką. Brak 3/4 małżowiny lewego ucha. Na szyi obroża z pudroworóżową apaszką.
Ze wszystkich sił stara się zaistnieć w oczach wymagającego ojca, nie chce zawieść jego zaufania, ani sprawić, że będzie się jej wstydził. Po długim czasie spędzonym z ojcem zaczęła od siebie sporo wymagać i oczekuje tego również od rodzeństwa. Kwiatuszek nie ma czasu na głupie zabawy - ona jest poważnym kotem - a jeśli już zaplątała się w jakąś zabawę, starała się wyciągnąć z niej coś pożytecznego, coś co przyniesie jej potrzebną wiedzę i umiejętności. Jak na tak młody wiek jest bardzo ambitna i pewna swoich racji, a jej ogromna pewność siebie tylko to pogłębia.
Najmniejszy z miotu, słabowity, niemrawy, przynajmniej na takiego wyglądał na początku. Tylko, że potem... urósł. I to jak urósł. Krępą posturę odziedziczył po ojcu, a nawet jak na kociaka, jest pokaźnych rozmiarów. Nie wszystkie partie jego ciała chcą jednak rosnąć symetrycznie i jego łapy mogą się wydawać trochę zbyt duże, łeb trochę zbyt mały, a ogon trochę zbyt długi. No nic, wszystko z wiekiem się wyprostuje. Futro natomiast dostał od mamy. Śmiało może szczycić się jednolicie rudą, z gdzieniegdzie ciemniejszymi pręgami (szczególnie na grzbiecie i bokach) i krótką sierścią. Jego spory łeb kryje parę, skrzących się niczym bursztyn oczu oraz niewielki, różowy nosek.
Cóż, choć z postury można wywnioskować, że to niezły zabijaka, ten olbrzym ma złote serce, które odziedziczył po mamusi. Dobroduszny olbrzym, pełen werwy i optymizmu, wszędzie gdzie tylko się uda, szczerzy mordkę jak głupi. Ma donośny głos i potrafi z niego korzystać, jednak jest bardzo mało domyślny. Nie chwyta aluzji, nie rozumie słowa "dyskrecja" i często potrzebuje tłumaczenia wszystkiego po pięć, dziesięć oraz piętnaście razy. Lekkoduch, nie potrzebne mu do życia żadne reguły, ale póki za bardzo mu nie zawadzają, mogą i tam być. Kocha swoje rodzeństwo nad życie, uważa się za typowego "strażnika" reszty, choć przez swoją kontuzję nie ma miał z nimi zbyt częstego kontaktu. Postanowił więc to nadrobić i nie ma zamiaru odstępować ani braciszka ani tym bardziej siostrzyczki na krok.
Czarno-biały kwiat, który już od jakiegoś czasu rozkwitał i rósł na coraz to większą i większą. Białe plamy zasłaniające czarne futro układają się nieregularnie, granice między bielą a czernią, wędrowały krętą drogą, tworząc zawijasy i ciekawą kompozycję. Największa z owych plam, zaczyna się tuż na prawej stronie pyszczka, ciągnie się przez dolną szczękę, omijając mały element na brodzie z tego oto powodu na brodzie koteczki znajduje się czarne futerko. Biała nieregularna plama ciągnie się przez brzuch aż do wewnętrznej strony ud, ostatecznie jednak wchodzi na zewnętrzną stronę lewego uda, a tam spływa już w dół tworząc swego rodzaju krzywą skarpetkę. Białe skarpetki zostały nałożone również i na pozostałe łapy, na każdej jednak różnej długości. Na pyszczku osadzone żółte oczy. Na jej karku widnieje duża blizna, pamiątka po walce z rzeczną terminatorką. Brak 3/4 małżowiny lewego ucha. Na szyi obroża z pudroworóżową apaszką.
Ze wszystkich sił stara się zaistnieć w oczach wymagającego ojca, nie chce zawieść jego zaufania, ani sprawić, że będzie się jej wstydził. Po długim czasie spędzonym z ojcem zaczęła od siebie sporo wymagać i oczekuje tego również od rodzeństwa. Kwiatuszek nie ma czasu na głupie zabawy - ona jest poważnym kotem - a jeśli już zaplątała się w jakąś zabawę, starała się wyciągnąć z niej coś pożytecznego, coś co przyniesie jej potrzebną wiedzę i umiejętności. Jak na tak młody wiek jest bardzo ambitna i pewna swoich racji, a jej ogromna pewność siebie tylko to pogłębia.
Najmniejszy z miotu, słabowity, niemrawy, przynajmniej na takiego wyglądał na początku. Tylko, że potem... urósł. I to jak urósł. Krępą posturę odziedziczył po ojcu, a nawet jak na kociaka, jest pokaźnych rozmiarów. Nie wszystkie partie jego ciała chcą jednak rosnąć symetrycznie i jego łapy mogą się wydawać trochę zbyt duże, łeb trochę zbyt mały, a ogon trochę zbyt długi. No nic, wszystko z wiekiem się wyprostuje. Futro natomiast dostał od mamy. Śmiało może szczycić się jednolicie rudą, z gdzieniegdzie ciemniejszymi pręgami (szczególnie na grzbiecie i bokach) i krótką sierścią. Jego spory łeb kryje parę, skrzących się niczym bursztyn oczu oraz niewielki, różowy nosek.
Cóż, choć z postury można wywnioskować, że to niezły zabijaka, ten olbrzym ma złote serce, które odziedziczył po mamusi. Dobroduszny olbrzym, pełen werwy i optymizmu, wszędzie gdzie tylko się uda, szczerzy mordkę jak głupi. Ma donośny głos i potrafi z niego korzystać, jednak jest bardzo mało domyślny. Nie chwyta aluzji, nie rozumie słowa "dyskrecja" i często potrzebuje tłumaczenia wszystkiego po pięć, dziesięć oraz piętnaście razy. Lekkoduch, nie potrzebne mu do życia żadne reguły, ale póki za bardzo mu nie zawadzają, mogą i tam być. Kocha swoje rodzeństwo nad życie, uważa się za typowego "strażnika" reszty, choć przez swoją kontuzję nie ma miał z nimi zbyt częstego kontaktu. Postanowił więc to nadrobić i nie ma zamiaru odstępować ani braciszka ani tym bardziej siostrzyczki na krok.
Dobrze zbudowana, z lekko zarysowanymi mięśniami, krótkowłosa kotka o niewyróżniającym się jednolitym czarnym futrze. Nie jest ona najwyższa, lecz do najmniejszych nie należy, jej wzrost można sklasyfikować do przeciętnego u kotek. Oczy Nietoperzyka są koloru ciepłej żółci, na pewno nie są one bursztynowe, gdyż są na to ociupinkę za jasne. Poduszki łap a także nosek są podobnego koloru co sierść. Uszy kotki są dość ostro zakończone. Jej ogon plasuję się w średnich rozmiarach, nie jest długi, lecz nie krótki, dość charakterystyczne jest to, że jest wąski, i przy okazji łagodnie zakończony. Wąsy Nietoperzyka lekko opadają, a także przez swój biały kolor wyróżniają się na tle pyska. Kotka stąpa trochę niepewnie, a ogona prawie nigdy nie podnosi ponad wysokość głowy. Mina niemal w kółko pozostaje niewzruszona, można powiedzieć że wręcz znudzona, tak jakby nic Nietoperzyka nie obchodziło.
Kotka ma jedną bardzo wyróżniającą się cechę na tle kociąt, jest spokojna, prawie nigdy nie podnosi głosu, jej ton jest bardzo beznamiętny, wręcz odprężony. Nie angażuję się aż tak w zabawę jak jej rodzeństwo, woli usiąść z boku oraz przyglądać się bardziej doświadczonym kotom w klanie, a zwłaszcza jej tacie, nie widzi świata poza nim, jest jej idolem i pragnie być takim wojownikiem jak i on. Jak na dość introwertycznego kota, Nietoperzyk potrafi też porozmawiać, uśmiechnąć się, lecz zdawkowo. Oprócz tego, Nietoperzyk jest jak na kociaka bardzo zdrowo myśląca, zanim coś zrobi najpierw pomyśli czy to ma sens oraz czy warto. Innymi cechami którymi może się pochwalić są uprzejmość, lekka nieufność oraz upór
Czarno-biały kwiat, który już od jakiegoś czasu rozkwitał i rósł na coraz to większą i większą. Białe plamy zasłaniające czarne futro układają się nieregularnie, granice między bielą a czernią, wędrowały krętą drogą, tworząc zawijasy i ciekawą kompozycję. Największa z owych plam, zaczyna się tuż na prawej stronie pyszczka, ciągnie się przez dolną szczękę, omijając mały element na brodzie z tego oto powodu na brodzie koteczki znajduje się czarne futerko. Biała nieregularna plama ciągnie się przez brzuch aż do wewnętrznej strony ud, ostatecznie jednak wchodzi na zewnętrzną stronę lewego uda, a tam spływa już w dół tworząc swego rodzaju krzywą skarpetkę. Białe skarpetki zostały nałożone również i na pozostałe łapy, na każdej jednak różnej długości. Na pyszczku osadzone żółte oczy. Na jej karku widnieje duża blizna, pamiątka po walce z rzeczną terminatorką. Brak 3/4 małżowiny lewego ucha. Na szyi obroża z pudroworóżową apaszką.
Ze wszystkich sił stara się zaistnieć w oczach wymagającego ojca, nie chce zawieść jego zaufania, ani sprawić, że będzie się jej wstydził. Po długim czasie spędzonym z ojcem zaczęła od siebie sporo wymagać i oczekuje tego również od rodzeństwa. Kwiatuszek nie ma czasu na głupie zabawy - ona jest poważnym kotem - a jeśli już zaplątała się w jakąś zabawę, starała się wyciągnąć z niej coś pożytecznego, coś co przyniesie jej potrzebną wiedzę i umiejętności. Jak na tak młody wiek jest bardzo ambitna i pewna swoich racji, a jej ogromna pewność siebie tylko to pogłębia.
Wysoka, kształtna, buro-ruda z białymi znaczeniami kotka o limonkowych ślepiach.
[KP]
Co do jej charakteru, nadal jest ''troszeczkę'' leniwa, jeśli ma skądś ruszyć swój królewski zadek, to tylko dla swoich potrzeb, ewentualnie po długich namowach matki. Pamiętacie jak Drobny Ptak tak się obawiała, że jej córeczka nie poradzi sobie i zostanie sama? Hah, dobre żarty. Na wszystkich patrzy z wyższością odkąd usłyszała, że w jej żyłach płynie krew dwóch Gwiazd klanu Cienia, ale to jeszcze nie koniec. Uważa, że wszystko jej się należy ''To co twoje to moje, a co moje to moje''. Pewnie już się spostrzegliście, że za dużo bliskich znajomych to ona nie ma. Jeśli ma już do kogoś podejść, to tylko do rodzeństwa. Rzadko rozpoczyna rozmowę z nieznajomymi, przecież oni nie są godni jej uwagi, prawda? Po co ma sobie zawracać głowę innymi kotami. Takie zachowania jak uprzejmość i wdzięczność są u niej ogromną rzadkością. Jak to ona uważa, nie jest jej to do szczęścia potrzebne. Miłe gesty kieruje tylko do rodziny, niezbyt często, lecz liczą się chęci, mam rację?
Pliszkowa Łapa[KG]
Mogę miejsce?
I'm on the highway to hell
on the highway to hell
highway to hell
I'm on the highway to hell
Wysoka (jedna z najwyższych w Cieniu, jak nie w całym lesie), dobrze zbudowana, długowłosa ruda pointka o głębokich, niebieskich oczach. | KP
Co kryje się pod powłoką powagi i lodowatym spojrzeniem? Równie zimny i twardy charakter, można by rzec, choć wcale nie do końca. Płomykówka nie jest dobrym towarzystwem, jeśli szuka się kogoś do dobrej zabawy i pogaduszek. Chociaż potrafi mówić całkiem dużo i tłumaczyć całkiem dobrze, kiedy jest taka potrzeba, na ogół woli się za wiele nie odzywać. Ogranicza się do zwięzłych komunikatów i prostych przekazów, a przy rozmowach zwykle ma jakiś konkretny cel. Jaki? Najczęściej dowiedzenie się czegoś. Uwielbia badać i testować koty, zbierając informacje i tworząc sobie w głowie ich obraz. Nigdy nie wiadomo w końcu, kiedy i jaka wiedza mogłaby jej się przydać. Zadanie to ułatwia z pewnością fakt, że Płomykówkowy Lot jest kocicą inteligentną, która szybko się uczy i z łatwością zapamiętuje rzeczy. O sobie stara się mówić jak najmniej, często w niejasny sposób, pozostawiając wiadomości do odczytania między wersami. Nie czuje się komfortowo z rozmawianiem o sobie otwarcie. Uważa, żeby nie okazać niczego, co można by naznaczyć jako jej słabość i wykorzystać. Bardzo dba o swoją opinię, stąd też zwraca uwagę na każdy detal. Szczególnie ukrywa swoje uczucia. Traktuje je jak największą słabość, więc zazwyczaj nie da się wyczuć ich w jej głosie czy zobaczyć na jej pysku, chyba że celowo daje innym coś odczytać. | KP
<table><td><br>if everynightI goto sleepknowing<br>that.I.gave.everything.that.I<br><br>.............「HADTOGIVE」<br><br>≡then it's allI could'veasked for≡<br>I've.been.standing.u p.beside <br>e v e r y t h i n gI'veeversaid, but<br><br>OH,IT'SSATURDAYNIGHT,YEAH </td>
<td><img src='https://i.imgur.com/GtMW6L7.png' height='169px'><br></td></table>
Księżyce: 109 Mistrz: Orle Skrzydło Płeć: kotka Matka: Cichy Strumyk [NPC] Ojciec: Wężowy Język [NPC] Partner: Nope Trwałe urazy: Długie przecięcie na prawym uchu - ślad po kocich pazurach
Sylwetką bardzo przypomina matkę. Jest szczupłą kotką o wąskich barkach i smukłym tułowiu, na którego końcu znajduje się gruby i długi ogon. Jej ciało porasta krótka, przylegająca do niego, liliowa sierść, a wzdłuż tułowia ciągnie się ciemniejsza pręga, która pokrywa także cały jej ogon, pręgi znajdują się również na czole i łapach kotki, jednak nie rzucają się zbyt bardzo w oczy. Sierść na jej brzuchu i pyszczku przybiera jaśniejszy odcień. Posiada okrągłą głowę, z osadzonymi na niej średniej długości, trójkątnymi uszami. Z czego jedno, konkretnie prawe przecina długa blizna, ślad po kocich pazurach. Pysk kotki jest krótki z różowym noskiem, który otoczony jest przez długie, białe wąsy. Nad kufą osadzone są jasnozielone błyszczące ślepia. Może poszczycić się wysokim wzrostem, a zawdzięcza to swoim długim zwinnym łapom.
Sierść mimo, że odzyskała gładkość dalej jest wiecznie zakurzona i w nieładzie.
Stała się spokojniejsza, co wyraża zarówno jej ton jak i sposób poruszania się. Nie chcę smucić innych kotów, chce je rozweselać, doprowadzać do śmiechu. Dawny wigor jest w rzeczywistości jedynie fasadą, gestem obronnym przed światem. Kotka boi się utraty, dlatego nie chce nikogo do siebie zrażać. Przybiera wieczny uśmiech na pyszczku.
Jeżeli jest jeszcze wolne miejsce to mogę zaklepać ? :> (Zgoda na multi jest)
toooften,weunderestimatethep o w e roftouch »smile,g oo dwords,simplelisteningskills« as i n c e r ecomplimentortheslightestexpressionofcare andyet thesesmallgesturescanc h a n g esomeone'slife
Czarno-biały kwiat, który już od jakiegoś czasu rozkwitał i rósł na coraz to większą i większą. Białe plamy zasłaniające czarne futro układają się nieregularnie, granice między bielą a czernią, wędrowały krętą drogą, tworząc zawijasy i ciekawą kompozycję. Największa z owych plam, zaczyna się tuż na prawej stronie pyszczka, ciągnie się przez dolną szczękę, omijając mały element na brodzie z tego oto powodu na brodzie koteczki znajduje się czarne futerko. Biała nieregularna plama ciągnie się przez brzuch aż do wewnętrznej strony ud, ostatecznie jednak wchodzi na zewnętrzną stronę lewego uda, a tam spływa już w dół tworząc swego rodzaju krzywą skarpetkę. Białe skarpetki zostały nałożone również i na pozostałe łapy, na każdej jednak różnej długości. Na pyszczku osadzone żółte oczy. Na jej karku widnieje duża blizna, pamiątka po walce z rzeczną terminatorką. Brak 3/4 małżowiny lewego ucha. Na szyi obroża z pudroworóżową apaszką.
Ze wszystkich sił stara się zaistnieć w oczach wymagającego ojca, nie chce zawieść jego zaufania, ani sprawić, że będzie się jej wstydził. Po długim czasie spędzonym z ojcem zaczęła od siebie sporo wymagać i oczekuje tego również od rodzeństwa. Kwiatuszek nie ma czasu na głupie zabawy - ona jest poważnym kotem - a jeśli już zaplątała się w jakąś zabawę, starała się wyciągnąć z niej coś pożytecznego, coś co przyniesie jej potrzebną wiedzę i umiejętności. Jak na tak młody wiek jest bardzo ambitna i pewna swoich racji, a jej ogromna pewność siebie tylko to pogłębia.