Logo Artemidy
Centrum Groty
#31
Poczuł nagłe szarpnięcie gdzieś za mostkiem, jakby ból, jakby lęk, jakby tęsknotę. Jakby podniecenie, które gorącym mrowieniem chyżo spłynęło ku jego lędźwiom.
-To... - Przyglądał się jego ślepiom, tak ciepłem podobnym do złotych. Zastanawiał się, czy kocur był w stanie dostrzec jego gotowość, czy patrzył mu akurat poniżej pasa. -...chyba najlepsza odpowiedź, jakiej mogłeś udzielić.
Po raz pierwszy od dawna znalazł w sobie tyle popędu, aby poderwać łeb z miękkiego mchu. Sięgnął językiem do Jego wargi, do Jego żuchwy, szyi, gardzieli. Czuł delikatną woń Jego ciała i pulsowanie Jego krwi. Pociągnął pyskiem w dół, bo w dół chciał Go poprowadzić - bliżej siebie, bliżej komfortu posłania. Kontemplował smak ziołowego pocałunku sprzed chwili; nabierał on teraz zupełnie nowego wymiaru.
[Obrazek: ECvOgTJ.png]
LVL 3 155 / 200
MedLVL 5 171 / 700
13
Siła
S
12
Zręczność
Zr
3
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#32
Kocie zielę ciągnęło w dół i w dół ciągnął Fairy, pieszcząc jego pysk, krtań i pierś. Tym razem Czarnowron poddał się tej zachęcie, mrużąc ogniste ślepia, mrucząc, zwabiony komplementem, który usłyszał. Reakcja kocura była... więcej niż wystarczająca. Widział i słyszał różne odpowiedzi na swoje słowa. Wiedział jakie wrażenie potrafi wywierać, wiedział, że go pożądano, ale nigdy jeszcze w ten sposób. Fairy miał to, czego brakowało Tundrze, czego brakowało Tsunami.
I był piękny.

Nie opierał się. Pozwolił medykowi sprowadzić swoje ciało na legowisko. Ułożył gardło na jego żebrach, wargami dotykając wystających kości. Rozwarł szczęki, zapominając o ranie. Z pokiereszowanego pyska wyciekła strużka śliny, brudząc brzuch medyka.
– Co cię tak... zachwyciło? – zapytał z figlarnym błyskiem w oku. Podciągnął się w górę, przywarł barkiem do ciepłego ciała kocura i przekrzywił łeb, by ponownie napotkać jego spojrzenie.
[Obrazek: T3ey50W.png]
LVL 6 0 / 500
MedLVL 2 166 / 300
24
Siła
S
16
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#33
Z przyjemnością patrzył, jak samiec schodzi coraz niżej, by nareszcie spocząć w poziomie. Zamruczał, gdy ciepłe, miękkie gardło oparło się o jego pierś, lekko naciskając na kości i tym gestem przypominając, że wszystko to działo się jak najbardziej naprawdę.
Czubkami palców lewej łapy dotknął różowego zacieku, którym splamiła go krwista wyrwa z boku Jego pyska. Zapatrzył się w nią, w tę otchłań, gdy On mówił do niego, ledwo będąc w stanie zrozumieć wybrzmiewające w eterze słowa. Był blisko, czarny łeb był tak blisko, że Fairy mógłby językiem sięgnąć tej świeżej rany. Miał ochotę poczuć ją bardziej, zassać się na jej krawędzi, uważnie zbadać tęże nabrzmiałą teksturę wrażliwymi wargami.
- Ambicja, odwaga, silna wola, pragnienie sprawiedliwości... - wymieniał chrapliwym szeptem, nie mogąc odepchnąć od siebie myśli o pieszczeniu rozerwanej tkanki. - Bezwzględność.

Nie powinien dotykać niezagojonej rany, to mogło ją tylko rozjątrzyć. Ale, ah, jakie by to było bolesne, jakie by to było intensywne... Takie przeżycie ciężko by było zapomnieć.
Tak jak Jego.
- Przywiodła mi ona na myśl czasy, kiedy faktycznie czułem pasję.
[Obrazek: ECvOgTJ.png]
LVL 3 155 / 200
MedLVL 5 171 / 700
13
Siła
S
12
Zręczność
Zr
3
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#34
Rozumieli się.
I to mu na tę chwilę wystarczało.
– Cieszę się, że podzielamy… pragnienia. – wymruczał, a zdrowy kącik jego pyska uniósł się w górę w zadowolonym uśmiechu. Kocimiętka sprawiała, że łatwiej było mówić. Uśmierzała lekko ból, ale nie tylko. Pozwalała Czarnowronowi opowiadać otwarcie. Swobodniej. Ale jak wiele mógłby mu powiedzieć? Jak daleko mógł się posunąć?
Bo o prawdziwość deklaracji medyka nie musiał się martwić. Widział, jak jego ciało zareagowało na słowa, które przed chwilą usłyszał.
– Opowiedz mi o tej… pasji. – poprosił.
Leniwym ruchem sięgnął do głowy Fairyego, łapiąc w zęby koniuszek liliowego ucha. Podgryzał je lekko, ssał, jak przed chwilą liść kocimiętki zmieszany z jego śliną.
[Obrazek: T3ey50W.png]
LVL 6 0 / 500
MedLVL 2 166 / 300
24
Siła
S
16
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#35
Łapy wciąż mnie bolą, czuję także swędzenie. Dzisiaj w końcu podejmuję decyzję, że udam się do lecznicy, prosząc o pomoc. Drepczę więc do wnętrza i przez chwilę stoję w wejściu do Ważkowej Groty, bojąc się wejść. Mimo, że Żelaza już w niej nie ma, czuję jego częściową obecność, unoszący się w powietrzu zapach, który wywołuje stawanie dęba włosów na karku. Zamykam na chwilę oczy, powtarzając sobie, że z pewnością go tu nie zastanę. Biorę głębszy oddech i wkraczam do Groty.
- Halo? Przepraszam czy jest tutaj ktoś? Bolą mnie i swędzą łapy, może ktoś mi pomóc? - pytam od razu, chcąc mieć za sobą przedstawienie objawów. Nie zwykłem narzekać i użalać się nad sobą, wolę słuchać tego, co inni mają do powiedzenia. Teraz jednak w końcu muszę zająć się sobą i swoją dolegliwością.


//Artem
[Obrazek: NHH4nLd.png]
LVL 3 20 / 200
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
13
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#36
Artem akurat niedawno wszedł do lecznicy, chciał sprawdzić czy nie potrzeba się przypadkiem wybrać na jakieś zioła, ale szczerze powiedziawszy to medykamentów mieli dość sporo. No i musiał się przyznać, że lubił tutaj przebywać, a teraz kiedy Żelazo zniknął ktoś musiał doglądać spraw w Ważkowej Grocie, więc dodatkowo miał jakąś wymówkę, żeby co jakiś czas tutaj zaglądać. Po jakimś czasie od wkroczenia do lecznicy ciemnobrązowy point usłyszał czyjś głos i odwrócił się w stronę wejścia, bo stamtąd on dobiegał.
-Ja jestem -odparł, podchodząc do nowoświtowca w potrzebie. A więc bolą i swędzą go łapy, tak? Artem spojrzał na nie i zauważył, że obwódki opuszek są popękane, czyli reszta pewnie też. Zastanowił się chwilę, jeśli nie była to desperacka sytuacja to wolał raczej nie eksperymentować na kimś innym, więc postanowił uczepić się ziół, które znał- Przeczyść proszę łapy, a ja zaraz wrócę -po tych słowach point poszedł aby wziąć ze składzika trochę pokrzywy. W czasie swojego pobytu w lecznicy widział jak Żelazo używał jej również na popękane opuszki, a nie tylko na rany, więc uznał, że to będzie dobry sposób.
✩✪✩


Są takie rzeczy, których nie chcesz robić, przysięgasz, że ich nie zrobisz, zabraniasz sobie, a potem to nagle dzieje się samo.

Nie da się ich nawet przeanalizować, nie podlegają procesom myślowym.

Dzieją się i już, pozostaje tylko patrzeć na siebie ze zdziwieniem i zapewniać, że nie ma w tym twojej winy, po prostu samo się stało.


✩✪✩
LVL 5 30 / 400
MedLVL 4 299 / 500
15
Siła
S
13
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#37
Na moje szczęście nie muszę długo czekać na pojawienie się któregoś z kotów zdolnych do leczenia. Kiwam głową kremowo-czarnemu kocurowi, kiedy dołącza do mnie w Ważkowej Grocie.
- Dziękuję, Artemie. Będę twoim dłużnikiem. - mówię mu, bo naprawdę pragnę poczuć wreszcie ulgę od bólu i dyskomfortu. Podczas jego nieobecności kładę się na brzuchu i czyszczę łapy językiem dokładnie. Przybieram taką pozycję, że opuszki żadnej łap nie dotykają ziemi. Chcę być posłusznym i łatwym w obsłudze pacjentem.
[Obrazek: NHH4nLd.png]
LVL 3 20 / 200
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
13
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#38
Po zabraniu liścia pokrzywy ze składzika Artem wrócił do swojego pacjenta. Chyba pierwszego pacjenta jakiego kiedykolwiek tak naprawdę miał. Musiał się przyznać, że wewnętrznie trochę stresik go za serce złapał. Teraz leczy drugiego kota, a nie po prostu siebie. Zanim zaczął procedurę kocur spojrzał czy łapy nowoświtowca są wystarczająco czyste, żeby rozpocząć i kiedy uznał, że jest w porządku zaczął przeżuwać zioło na miękką papkę, żeby następnie posmarować ostrożnie bolące i swędzące łapy Gronostaja.
-Poczekaj trochę, niech się dobrze wchłonie -odparł kiedy skończył już swoje zadanie na tę chwilę. Teraz pozostawało już tylko zobaczyć czy wszystko pójdzie tak jak powinno.
✩✪✩


Są takie rzeczy, których nie chcesz robić, przysięgasz, że ich nie zrobisz, zabraniasz sobie, a potem to nagle dzieje się samo.

Nie da się ich nawet przeanalizować, nie podlegają procesom myślowym.

Dzieją się i już, pozostaje tylko patrzeć na siebie ze zdziwieniem i zapewniać, że nie ma w tym twojej winy, po prostu samo się stało.


✩✪✩
LVL 5 30 / 400
MedLVL 4 299 / 500
15
Siła
S
13
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#39
Dopiero teraz przyszło mi do głowy, że mógłbym wykorzystać tę wizytę i już rozpoczętą rozmowę z kocurem do zdobycia nieco wiedzy związanej z ziołami. Kto wie, kiedy się przyda, prawda?
- Czy to pokrzywa? - pytam, przechylając głowę na bok. Pytam o zioło, które kocur zastosował na moje łapy.
LVL 3 20 / 200
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
13
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#40
Konwersacji raczej się nie spodziewał, więc spojrzał się na Gronostaja z lekkim zdziwieniem. Huh. Ciekawe pytanie. Ciekawie czy było ono pchane zainteresowaniem czy po prostu chęcią walki z ciszą, która prawdopodobnie nastałaby po zakończeniu leczenia zanim nowoświtowiec nie opuściłby groty. Bo tak szczerze powiedziawszy to chyba się nie znali na tyle, żeby mieć jakieś specjalne tematy do rozmowy.
-Tak, a czemu pytasz? -odparł- Coś się dzieje? -Artem przekręcił głowę w pytającym geście.
✩✪✩


Są takie rzeczy, których nie chcesz robić, przysięgasz, że ich nie zrobisz, zabraniasz sobie, a potem to nagle dzieje się samo.

Nie da się ich nawet przeanalizować, nie podlegają procesom myślowym.

Dzieją się i już, pozostaje tylko patrzeć na siebie ze zdziwieniem i zapewniać, że nie ma w tym twojej winy, po prostu samo się stało.


✩✪✩
LVL 5 30 / 400
MedLVL 4 299 / 500
15
Siła
S
13
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#41
Rosomak była, po raz pierwszy w życiu, kompletnie przerażona. W każdym razie tak wywnioskowała z tego, że jej serce biło jak oszalałe, z oczu płynęły łzy a łapy prowadziły ją jak najdalej od zagrożenia. Nie chciała zostawić Jesiona. Nie chciała, ale była na tyle bystra, że zrozumiała iż we dwójkę by sobie z tym psem nie poradzili. Przewracała się co chwilę, a pomimo adrenaliny piekący ból ciągle wspinał się po jej kręgosłupie. Chyba wciąż do niej nie dotarło, co konkretnie się stało - była zbyt skupiona na swoim celu. Musiała zawołać pomoc, bo Jesion został sam.
Na szczęście pamiętała drogę powrotną. Nie była już kocięciem, które potrzebowało z tym pomocy, więc szybko, pomimo wywrotek, znalazła się przy wejściu do obozu. Wpadła tam, rozglądając się za kimkolwiek z Nowego Świtu, szeroko otwartymi oczyma i ignorując fakt, że coś chyba kapało jej z ogona.
- Jesion! Jesion potrzebuje pomocy- na terenach jest pies! - zawołała tak głośno jak potrafiła, zaraz wyłapując rozbieganym wzrokiem mamę. - W okolicach Krzewowiska- pokażę wam! - obróciła się już by wybiec z powrotem, ale znów zachwiała się i upadła na ziemię. Tym razem wstanie na równe cztery drżące łapy zajęło jej chwilę, i w tym czasie zaciekawiony tłum nowoświtowców zdążył się zbliżyć. Rosomak poczuła jak ktoś chwyta ją za futro na karku i, pomimo jej błagań i braku zgody na zostawienie Jesiona samego, zostaje prowadzona w kierunku Lecznicy.

//jeśli ktoś chce wbić to zapraszam
[Obrazek: Y7ytOMB.png]
LVL 3 20 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
6
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#42
Zapach krwi i jazgot przepełniony bólem.

Zapach krwi i jazgot przepełniony bólem dobiegające od jej córki która właśnie wparowała do obozu.

Jej córka z urwanym ogonem.

Tylko tyle Tsunami była w stanie zarejestrować po dłuższej chwili tępego gapienia się w poszkodowaną. W Rosomak, która wbiegła nagle do obozu, z krzykiem, krwawiąc, przewracając się o własne łapy, nie będąc w stanie utrzymać równowagi. Pachniało od niej krwią i psem i tyle tyle Tsunami wiedziała, ale jej to nie obchodziło.

Jej córka straciła ogon. Jakiś pchlarz urwał jej ogon. Jej Rosomak, jej dziecko zostało tak skrzywdzone, a Tsunami miała ochotę krzyczeć i płakać razem z Rosomak, ale zamiast tego zaraz dopadła do niej, desperacko chwytając zębami fałdę skóry na jej karku, tak, jakby chciała ją gdzieś przenieść. Na pewno przetrzymać w miejscu. Rzucała się z bólu - to było zrozumiałe.

Jesion. Jesion walczy z psem. Pies odgryzł Rosomak ogon.

Tsunami poczuła jak odłamki jej złamanego serca wbijają się jej w żebra, płuca, ledwo kontaktowała i jedyne, o czym myślała, to zaciągnięcie Rosomak wgłąb Ważkowej Groty. Tak też zrobiła, nie przyjmując żadnego sprzeciwu ze strony córki. Musiała jej pomóc.

- POKRZYWA. ARTEM - wrzasnęła zduszonym z przerażenia i rozpaczy głosem, gdy siłą wciągnęła Rosomak na pierwsze lepsze legowisko w lecznicy. A potem położyła się przy córce, wciskając nos w jej futro na policzku, obejmując mocno łapami, przyciskając się do niej.

- Jestem. Już jestem. Przepraszam. Już dobrze. Będzie dobrze. Jestem. Pomogą Ci. Będzie dobrze.

Biegłaby pomóc Jesionowi jako pierwsza, ale nie mogła zostawić Rosomak samej, w bólu, przerażonej.

sosomak: » rana 2. stopnia: oderwana większa część ogona (ok. 60%)
i think i, i think i finally
found a way toxx,, forgive myself
for mistakes,,,, i made in my past
i think thats the first step, x,right?

you agree?
LVL 5 205 / 400
MedLVL 0 38 / 100
16
Siła
S
13
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#43
Przerażonego wołania Tsunami nie dało się nie słyszeć. Coś się działo a Artem akurat był w pobliżu, żeby to sprawdzić. Ciemnobrązowy point wyjrzał zza roku najpierw spokojnie a następnie z szeroko otwartymi oczami kiedy zobaczył obrazek jaki przed nim malowały matka i córka. Obraz pełen krwi i płaczu. Artem podbiegł do tej dwójki, żeby zobaczyć co się dokładnie dzieje i wtedy zobaczył, że Rosomak nie ma dużej części ogona. Co się tam do jasnej ciasnej musiało stać, żeby dzieciak został z urwanym ogonem?
Nie tracąc czasu na słowa pobiegł do składzika, w którym zaczął szukać odpowiednich medykamentów. Tak poważna rana przeraziła go na tyle, że łapy mu się trzęsły przy wybieraniu odpowiednich ziół, on był jeszcze tylko uczniem a już musiał sklejać koty z takich ran. Oby wszystko poszło dobrze, bo może być nieciekawie.
Do pacjentki przyniósł ze sobą pajęczynę oraz nagietek. Nagietek pomagał przy gojeniu ran, prawda? Artem zdążył już to podpatrzyć w lecznicy. Pierwsze co zrobił to jak zwykle obmył ranę mokrym mchem, a potem już przeżuł szypułkę nagietka, żeby papkę nałożyć na krwawiące miejsce, w którym wcześniej była reszta ogona, na końcu zawiązując to sporą ilością pajęczyny, żeby przypadkiem nic nie spadło. Miał tylko nadzieję, że to wystarczy.
✩✪✩


Są takie rzeczy, których nie chcesz robić, przysięgasz, że ich nie zrobisz, zabraniasz sobie, a potem to nagle dzieje się samo.

Nie da się ich nawet przeanalizować, nie podlegają procesom myślowym.

Dzieją się i już, pozostaje tylko patrzeć na siebie ze zdziwieniem i zapewniać, że nie ma w tym twojej winy, po prostu samo się stało.


✩✪✩
LVL 5 30 / 400
MedLVL 4 299 / 500
15
Siła
S
13
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#44
Sprzeciw nic nie dał. Chciała biec, chciała wrócić do Jesiona i przynajmniej pokazać reszcie Nowego Świtu gdzie doszło do spotkania z psem, jednak nie udało się. Kotka poczuła jak szczęki matki utrzymują ją w miejscu i prowadzą do lecznicy, a gdy Rosomak została położona na legowisku, chyba odleciała na moment. Ledwo usłyszała pełne przerażenia wołanie Tsunami, czując jak na moment całe jej ciało przechodzi dreszcz bólu. Straciła ogon, ale nie potrafiła o tym w tej chwili myśleć. Nie potrafiła też myśleć o fakcie, że krwawi, że odczuwa ból - zbyt bała się o Jesiona. Z odrętwienia wyrwał ją dotyk mamy i jej słowa, uspokajające słowa które wyjątkowo nic nie zmieniły w przeżyciach młodej szylkretki.
- Mamo. Jesion nadal tam jest. Uratował mnie. - wyszeptała, kątem oka zauważając Artema który chyba zaczął szukać jakichś ziół. Miała tylko nadzieję, że ktoś pobiegł już do Krzewowiska.
Ból nie ustępował, ale niepokój który odczuwała był większy. Strach, nawet. Chciała już wstać i pobiec, ale nie mogła się podnieść. Bolało. Oczy miała zaszklone, łapy jej drżały, ale myślami zdawała się być w zupełnie innym miejscu.
[Obrazek: Y7ytOMB.png]
LVL 3 20 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
6
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#45
Jak już moje nogi zrobiły się dość długie by mnie wydobyć z tej zapyziałej groty uchodzącej za kociarnię to OCZYWIŚCIE wyłaziłom gdy tylko się dało i łaziłom gdzie tylko się dało, i z tych wszystkich miejsc TO miejsce wydawało mi się być SPECJALNE. Ze środka waliło ostro, zupełnie jakby... W sumie to nie wiem co jakby! Ale był to intensywny zapach i irytował i przyciągał i sprawiał, że budziły się we mnie wszystkie najgorsze pomysły. Bo COŚ musiało ten zapach wydzielać! I do tego to miejsce było SPECJALNE bo inni je tak traktowali! Z takim dziwnym namaszczeniem, że trzeba tam być cicho i spokojnie i wszystko ma być super.
No to wparowałom do środka na pełnej petardzie, nawet nie zwalniając we wejściu!
- Halooo! Ale tu smierdzi! - rzuciłom w przestrzeń po czym się roześmiałom i podążyłom nosem za źródłem tych wszystkich zapachów!
Pokręciłom się po środku, skoczyłom z legowiska na legowisko, trochę jedno rozwalając, a drugie trochę mniej i skierowałom się tam, gdzie śmierdziało najbardziej! Mój cel to: te śmieszne śmierdzące zioła!
LVL 1 0 / 100
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
6
Zręczność
Zr
3
Szybkość
Sz
2
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości