Księżyce: 150 Mistrz: Dynia, Kos Płeć: kocur Matka: Cichy Strumyk [*] Ojciec: Wężowy Język [*] Trwałe urazy: trzy blizny po psich ugryzieniach - z obu stron grzbietu za łopatkami, na lewej stopie i łydce.
Księżyce: 150 Mistrz: Dynia, Kos Płeć: kocur Matka: Cichy Strumyk [*] Ojciec: Wężowy Język [*] Trwałe urazy: trzy blizny po psich ugryzieniach - z obu stron grzbietu za łopatkami, na lewej stopie i łydce.
Jest dumny i ambitny, ale ma dosyć niestałe poczucie własnej wartości. Fiksuje się na każdym popełnionym błędzie, często reaguje agresywnie na zwrócenie mu uwagi. Bardzo ekstrawertyczny; chętnie przebywa z innymi kotami, zazwyczaj pierwszy nawiązuje rozmowę i nie boi się opowiadać o sobie. Mówi głośno, swobodnie i odznacza się dosyć teatralną manierą. Ze względu na pewną zuchwałość, na pewność siebie, dużo żartuje i znajduje humor nawet tam, gdzie nie powinno go być.
Gryząca Łapa [KG]; Złamana Łapa [Z].
Poczuł nagłe szarpnięcie gdzieś za mostkiem, jakby ból, jakby lęk, jakby tęsknotę. Jakby podniecenie, które gorącym mrowieniem chyżo spłynęło ku jego lędźwiom.
-To... - Przyglądał się jego ślepiom, tak ciepłem podobnym do złotych. Zastanawiał się, czy kocur był w stanie dostrzec jego gotowość, czy patrzył mu akurat poniżej pasa. -...chyba najlepsza odpowiedź, jakiej mogłeś udzielić.
Po raz pierwszy od dawna znalazł w sobie tyle popędu, aby poderwać łeb z miękkiego mchu. Sięgnął językiem do Jego wargi, do Jego żuchwy, szyi, gardzieli. Czuł delikatną woń Jego ciała i pulsowanie Jego krwi. Pociągnął pyskiem w dół, bo w dół chciał Go poprowadzić - bliżej siebie, bliżej komfortu posłania. Kontemplował smak ziołowego pocałunku sprzed chwili; nabierał on teraz zupełnie nowego wymiaru.
Księżyce: 150 Mistrz: Ćmia Gwiazda, Kos Płeć: kocur Matka: Pajęcza Noga Ojciec: Gęsiopióry Trwałe urazy: oddziobana 1/3 nosa, rozerwany pysk i policzek, oba z lewej strony
Ogromny, piękny kocur. Prezentuje się urokliwie, porusza z gracją. Ma chude, gibkie ciało z zarysem silnych mięśni, jego nogi są długie, a krótka, czarna sierść o głębokim odcieniu i oleistym połysku przylega do ciała. Oczy ma ognistopomarańczowe, uszy spore, nos prosty, ogon długi i cienki jak bicz.
Jest bardzo bystry. Zna swoją wartość, lubi być w centrum uwagi i nie brakuje mu pewności siebie, łatwo przejmuje stery. Ukrywa emocje, panuje nad mimiką i mową ciała, jest czujnym obserwatorem, a każdy jego ruch jest efektem dokładnych kalkulacji. Zdarza mu się jednak działać impulsywnie, szczególnie pod wpływem silnych emocji. Jest bardzo ambitny i ekscytują go wyzwania wymagające wysiłku. Ma problem z kontrolowaniem złości, w starciach jest bardzo brutalny.
Powracające Echo [MGBG]
Kocie zielę ciągnęło w dół i w dół ciągnął Fairy, pieszcząc jego pysk, krtań i pierś. Tym razem Czarnowron poddał się tej zachęcie, mrużąc ogniste ślepia, mrucząc, zwabiony komplementem, który usłyszał. Reakcja kocura była... więcej niż wystarczająca. Widział i słyszał różne odpowiedzi na swoje słowa. Wiedział jakie wrażenie potrafi wywierać, wiedział, że go pożądano, ale nigdy jeszcze w ten sposób. Fairy miał to, czego brakowało Tundrze, czego brakowało Tsunami.
I był piękny.
Nie opierał się. Pozwolił medykowi sprowadzić swoje ciało na legowisko. Ułożył gardło na jego żebrach, wargami dotykając wystających kości. Rozwarł szczęki, zapominając o ranie. Z pokiereszowanego pyska wyciekła strużka śliny, brudząc brzuch medyka.
– Co cię tak... zachwyciło? – zapytał z figlarnym błyskiem w oku. Podciągnął się w górę, przywarł barkiem do ciepłego ciała kocura i przekrzywił łeb, by ponownie napotkać jego spojrzenie.
Księżyce: 150 Mistrz: Dynia, Kos Płeć: kocur Matka: Cichy Strumyk [*] Ojciec: Wężowy Język [*] Trwałe urazy: trzy blizny po psich ugryzieniach - z obu stron grzbietu za łopatkami, na lewej stopie i łydce.
Księżyce: 150 Mistrz: Dynia, Kos Płeć: kocur Matka: Cichy Strumyk [*] Ojciec: Wężowy Język [*] Trwałe urazy: trzy blizny po psich ugryzieniach - z obu stron grzbietu za łopatkami, na lewej stopie i łydce.
Jest dumny i ambitny, ale ma dosyć niestałe poczucie własnej wartości. Fiksuje się na każdym popełnionym błędzie, często reaguje agresywnie na zwrócenie mu uwagi. Bardzo ekstrawertyczny; chętnie przebywa z innymi kotami, zazwyczaj pierwszy nawiązuje rozmowę i nie boi się opowiadać o sobie. Mówi głośno, swobodnie i odznacza się dosyć teatralną manierą. Ze względu na pewną zuchwałość, na pewność siebie, dużo żartuje i znajduje humor nawet tam, gdzie nie powinno go być.
Gryząca Łapa [KG]; Złamana Łapa [Z].
Z przyjemnością patrzył, jak samiec schodzi coraz niżej, by nareszcie spocząć w poziomie. Zamruczał, gdy ciepłe, miękkie gardło oparło się o jego pierś, lekko naciskając na kości i tym gestem przypominając, że wszystko to działo się jak najbardziej naprawdę.
Czubkami palców lewej łapy dotknął różowego zacieku, którym splamiła go krwista wyrwa z boku Jego pyska. Zapatrzył się w nią, w tę otchłań, gdy On mówił do niego, ledwo będąc w stanie zrozumieć wybrzmiewające w eterze słowa. Był blisko, czarny łeb był tak blisko, że Fairy mógłby językiem sięgnąć tej świeżej rany. Miał ochotę poczuć ją bardziej, zassać się na jej krawędzi, uważnie zbadać tęże nabrzmiałą teksturę wrażliwymi wargami.
- Ambicja, odwaga, silna wola, pragnienie sprawiedliwości... - wymieniał chrapliwym szeptem, nie mogąc odepchnąć od siebie myśli o pieszczeniu rozerwanej tkanki. - Bezwzględność.
Nie powinien dotykać niezagojonej rany, to mogło ją tylko rozjątrzyć. Ale, ah, jakie by to było bolesne, jakie by to było intensywne... Takie przeżycie ciężko by było zapomnieć.
Tak jak Jego.
- Przywiodła mi ona na myśl czasy, kiedy faktycznie czułem pasję.
Księżyce: 150 Mistrz: Ćmia Gwiazda, Kos Płeć: kocur Matka: Pajęcza Noga Ojciec: Gęsiopióry Trwałe urazy: oddziobana 1/3 nosa, rozerwany pysk i policzek, oba z lewej strony
Ogromny, piękny kocur. Prezentuje się urokliwie, porusza z gracją. Ma chude, gibkie ciało z zarysem silnych mięśni, jego nogi są długie, a krótka, czarna sierść o głębokim odcieniu i oleistym połysku przylega do ciała. Oczy ma ognistopomarańczowe, uszy spore, nos prosty, ogon długi i cienki jak bicz.
Jest bardzo bystry. Zna swoją wartość, lubi być w centrum uwagi i nie brakuje mu pewności siebie, łatwo przejmuje stery. Ukrywa emocje, panuje nad mimiką i mową ciała, jest czujnym obserwatorem, a każdy jego ruch jest efektem dokładnych kalkulacji. Zdarza mu się jednak działać impulsywnie, szczególnie pod wpływem silnych emocji. Jest bardzo ambitny i ekscytują go wyzwania wymagające wysiłku. Ma problem z kontrolowaniem złości, w starciach jest bardzo brutalny.
Powracające Echo [MGBG]
Rozumieli się.
I to mu na tę chwilę wystarczało.
– Cieszę się, że podzielamy… pragnienia. – wymruczał, a zdrowy kącik jego pyska uniósł się w górę w zadowolonym uśmiechu. Kocimiętka sprawiała, że łatwiej było mówić. Uśmierzała lekko ból, ale nie tylko. Pozwalała Czarnowronowi opowiadać otwarcie. Swobodniej. Ale jak wiele mógłby mu powiedzieć? Jak daleko mógł się posunąć?
Bo o prawdziwość deklaracji medyka nie musiał się martwić. Widział, jak jego ciało zareagowało na słowa, które przed chwilą usłyszał.
– Opowiedz mi o tej… pasji. – poprosił.
Leniwym ruchem sięgnął do głowy Fairyego, łapiąc w zęby koniuszek liliowego ucha. Podgryzał je lekko, ssał, jak przed chwilą liść kocimiętki zmieszany z jego śliną.
Dopóki nie zbliżysz się do niego na odległość pozwalającą go powąchać, będziesz przekonany, że masz do czynienia z kotką. Kociak ten jest bardzo mały, o bardzo delikatnej, kruchej budowie. Ma małą, trójkątną głowę, cienki ogonek, drobne, wysoko osadzone uszka i wąski, ciemnoróżowy nos z ciemną obwódką.
Gronostaj jest drobny i nieduży i są to zdecydowanie jego wady. Jego w zasadzie jedyną zaletą jest to, że… no cóż, jest prześliczny. Posiada wielkie, zielono-żółte oczy z ciemną oprawą, która koloruje na czarno również kącik jego oka, co sprawia, że wydaje się ono dłuższe i jakby potraktowane ludzkim makijażem. Ma jasne, prawie zupełnie białe futerko z niemal zupełnie czarnymi, tygrysimi pręgami (broken mackerel). Większość jego wąsików jest biała, jednak kilka z nich miło akcentuje na czarno. Wąski pasek futerka wokół oczu Gronostaja jest biały i mimo, że można odnieść wrażenie, że wszystko, co nie jest pręgami na jego futerku jest białe, kiedy patrzy się na owe paski przy oczach, okazuje się, że jednak nie do końca.
Niewiele można o nim powiedzieć. Starsze od siebie koty traktuje z szacunkiem i lekkim przestrachem. Jest spostrzegawczy i ciekawski ale zdecydowanie nie brawurowy. W zasadzie nie odróżnia się od innych kociąt: potrzebuje ciepła, uwagi i zabawy. Jeżeli ma te trzy czynniki po swojej stronie, jest szczęśliwym, zdrowym i grzecznym kocurkiem. Może się wydawać, że Gronostaj jest nieco za mało ruchliwy, jak na kociaka. Zamiast bójek czy biegania w kółko, często wybiera rozmowę o interesujących go sprawach.
Tundra (NŚ)
Łapy wciąż mnie bolą, czuję także swędzenie. Dzisiaj w końcu podejmuję decyzję, że udam się do lecznicy, prosząc o pomoc. Drepczę więc do wnętrza i przez chwilę stoję w wejściu do Ważkowej Groty, bojąc się wejść. Mimo, że Żelaza już w niej nie ma, czuję jego częściową obecność, unoszący się w powietrzu zapach, który wywołuje stawanie dęba włosów na karku. Zamykam na chwilę oczy, powtarzając sobie, że z pewnością go tu nie zastanę. Biorę głębszy oddech i wkraczam do Groty.
- Halo? Przepraszam czy jest tutaj ktoś? Bolą mnie i swędzą łapy, może ktoś mi pomóc? - pytam od razu, chcąc mieć za sobą przedstawienie objawów. Nie zwykłem narzekać i użalać się nad sobą, wolę słuchać tego, co inni mają do powiedzenia. Teraz jednak w końcu muszę zająć się sobą i swoją dolegliwością.
Księżyce: 88 Mistrz: Nagietkowy Prześwit Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Latte [NPC] Ojciec: Suchy [NPC] Partner: what is love? Trwałe urazy: spora blizna po pazurach na prawym udzie po kłótni z nieznajomym kotem, blizna na grzbiecie po zerwaniu płatu skóry przez łabędzia
Księżyce: 88 Mistrz: Nagietkowy Prześwit Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Latte [NPC] Ojciec: Suchy [NPC] Partner: what is love? Trwałe urazy: spora blizna po pazurach na prawym udzie po kłótni z nieznajomym kotem, blizna na grzbiecie po zerwaniu płatu skóry przez łabędzia
przyjazny, spokojny, zdystansowany, chętnie pomaga innym, niepewnie czuje się w większych grupach nieznajomych i przyzwyczaja się do nich powoli, kolekcjoner rupieci
Artem akurat niedawno wszedł do lecznicy, chciał sprawdzić czy nie potrzeba się przypadkiem wybrać na jakieś zioła, ale szczerze powiedziawszy to medykamentów mieli dość sporo. No i musiał się przyznać, że lubił tutaj przebywać, a teraz kiedy Żelazo zniknął ktoś musiał doglądać spraw w Ważkowej Grocie, więc dodatkowo miał jakąś wymówkę, żeby co jakiś czas tutaj zaglądać. Po jakimś czasie od wkroczenia do lecznicy ciemnobrązowy point usłyszał czyjś głos i odwrócił się w stronę wejścia, bo stamtąd on dobiegał.
-Ja jestem -odparł, podchodząc do nowoświtowca w potrzebie. A więc bolą i swędzą go łapy, tak? Artem spojrzał na nie i zauważył, że obwódki opuszek są popękane, czyli reszta pewnie też. Zastanowił się chwilę, jeśli nie była to desperacka sytuacja to wolał raczej nie eksperymentować na kimś innym, więc postanowił uczepić się ziół, które znał- Przeczyść proszę łapy, a ja zaraz wrócę -po tych słowach point poszedł aby wziąć ze składzika trochę pokrzywy. W czasie swojego pobytu w lecznicy widział jak Żelazo używał jej również na popękane opuszki, a nie tylko na rany, więc uznał, że to będzie dobry sposób.
✩✪✩
Są takie rzeczy, których nie chcesz robić,przysięgasz, że ichnie zrobisz,zabraniasz sobie, a potem tonagledzieje się samo.
Nie da sięich nawet przeanalizować, nie podlegająprocesom myślowym.
Dzieją się i już,pozostaje tylko patrzeć na siebie ze zdziwieniem i zapewniać, że nie ma w tym twojej winy, po prostu samo się stało.
Dopóki nie zbliżysz się do niego na odległość pozwalającą go powąchać, będziesz przekonany, że masz do czynienia z kotką. Kociak ten jest bardzo mały, o bardzo delikatnej, kruchej budowie. Ma małą, trójkątną głowę, cienki ogonek, drobne, wysoko osadzone uszka i wąski, ciemnoróżowy nos z ciemną obwódką.
Gronostaj jest drobny i nieduży i są to zdecydowanie jego wady. Jego w zasadzie jedyną zaletą jest to, że… no cóż, jest prześliczny. Posiada wielkie, zielono-żółte oczy z ciemną oprawą, która koloruje na czarno również kącik jego oka, co sprawia, że wydaje się ono dłuższe i jakby potraktowane ludzkim makijażem. Ma jasne, prawie zupełnie białe futerko z niemal zupełnie czarnymi, tygrysimi pręgami (broken mackerel). Większość jego wąsików jest biała, jednak kilka z nich miło akcentuje na czarno. Wąski pasek futerka wokół oczu Gronostaja jest biały i mimo, że można odnieść wrażenie, że wszystko, co nie jest pręgami na jego futerku jest białe, kiedy patrzy się na owe paski przy oczach, okazuje się, że jednak nie do końca.
Niewiele można o nim powiedzieć. Starsze od siebie koty traktuje z szacunkiem i lekkim przestrachem. Jest spostrzegawczy i ciekawski ale zdecydowanie nie brawurowy. W zasadzie nie odróżnia się od innych kociąt: potrzebuje ciepła, uwagi i zabawy. Jeżeli ma te trzy czynniki po swojej stronie, jest szczęśliwym, zdrowym i grzecznym kocurkiem. Może się wydawać, że Gronostaj jest nieco za mało ruchliwy, jak na kociaka. Zamiast bójek czy biegania w kółko, często wybiera rozmowę o interesujących go sprawach.
Tundra (NŚ)
Na moje szczęście nie muszę długo czekać na pojawienie się któregoś z kotów zdolnych do leczenia. Kiwam głową kremowo-czarnemu kocurowi, kiedy dołącza do mnie w Ważkowej Grocie.
- Dziękuję, Artemie. Będę twoim dłużnikiem. - mówię mu, bo naprawdę pragnę poczuć wreszcie ulgę od bólu i dyskomfortu. Podczas jego nieobecności kładę się na brzuchu i czyszczę łapy językiem dokładnie. Przybieram taką pozycję, że opuszki żadnej łap nie dotykają ziemi. Chcę być posłusznym i łatwym w obsłudze pacjentem.
Księżyce: 88 Mistrz: Nagietkowy Prześwit Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Latte [NPC] Ojciec: Suchy [NPC] Partner: what is love? Trwałe urazy: spora blizna po pazurach na prawym udzie po kłótni z nieznajomym kotem, blizna na grzbiecie po zerwaniu płatu skóry przez łabędzia
Księżyce: 88 Mistrz: Nagietkowy Prześwit Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Latte [NPC] Ojciec: Suchy [NPC] Partner: what is love? Trwałe urazy: spora blizna po pazurach na prawym udzie po kłótni z nieznajomym kotem, blizna na grzbiecie po zerwaniu płatu skóry przez łabędzia
przyjazny, spokojny, zdystansowany, chętnie pomaga innym, niepewnie czuje się w większych grupach nieznajomych i przyzwyczaja się do nich powoli, kolekcjoner rupieci
Po zabraniu liścia pokrzywy ze składzika Artem wrócił do swojego pacjenta. Chyba pierwszego pacjenta jakiego kiedykolwiek tak naprawdę miał. Musiał się przyznać, że wewnętrznie trochę stresik go za serce złapał. Teraz leczy drugiego kota, a nie po prostu siebie. Zanim zaczął procedurę kocur spojrzał czy łapy nowoświtowca są wystarczająco czyste, żeby rozpocząć i kiedy uznał, że jest w porządku zaczął przeżuwać zioło na miękką papkę, żeby następnie posmarować ostrożnie bolące i swędzące łapy Gronostaja.
-Poczekaj trochę, niech się dobrze wchłonie -odparł kiedy skończył już swoje zadanie na tę chwilę. Teraz pozostawało już tylko zobaczyć czy wszystko pójdzie tak jak powinno.
✩✪✩
Są takie rzeczy, których nie chcesz robić,przysięgasz, że ichnie zrobisz,zabraniasz sobie, a potem tonagledzieje się samo.
Nie da sięich nawet przeanalizować, nie podlegająprocesom myślowym.
Dzieją się i już,pozostaje tylko patrzeć na siebie ze zdziwieniem i zapewniać, że nie ma w tym twojej winy, po prostu samo się stało.
Dopóki nie zbliżysz się do niego na odległość pozwalającą go powąchać, będziesz przekonany, że masz do czynienia z kotką. Kociak ten jest bardzo mały, o bardzo delikatnej, kruchej budowie. Ma małą, trójkątną głowę, cienki ogonek, drobne, wysoko osadzone uszka i wąski, ciemnoróżowy nos z ciemną obwódką.
Gronostaj jest drobny i nieduży i są to zdecydowanie jego wady. Jego w zasadzie jedyną zaletą jest to, że… no cóż, jest prześliczny. Posiada wielkie, zielono-żółte oczy z ciemną oprawą, która koloruje na czarno również kącik jego oka, co sprawia, że wydaje się ono dłuższe i jakby potraktowane ludzkim makijażem. Ma jasne, prawie zupełnie białe futerko z niemal zupełnie czarnymi, tygrysimi pręgami (broken mackerel). Większość jego wąsików jest biała, jednak kilka z nich miło akcentuje na czarno. Wąski pasek futerka wokół oczu Gronostaja jest biały i mimo, że można odnieść wrażenie, że wszystko, co nie jest pręgami na jego futerku jest białe, kiedy patrzy się na owe paski przy oczach, okazuje się, że jednak nie do końca.
Niewiele można o nim powiedzieć. Starsze od siebie koty traktuje z szacunkiem i lekkim przestrachem. Jest spostrzegawczy i ciekawski ale zdecydowanie nie brawurowy. W zasadzie nie odróżnia się od innych kociąt: potrzebuje ciepła, uwagi i zabawy. Jeżeli ma te trzy czynniki po swojej stronie, jest szczęśliwym, zdrowym i grzecznym kocurkiem. Może się wydawać, że Gronostaj jest nieco za mało ruchliwy, jak na kociaka. Zamiast bójek czy biegania w kółko, często wybiera rozmowę o interesujących go sprawach.
Tundra (NŚ)
Dopiero teraz przyszło mi do głowy, że mógłbym wykorzystać tę wizytę i już rozpoczętą rozmowę z kocurem do zdobycia nieco wiedzy związanej z ziołami. Kto wie, kiedy się przyda, prawda?
- Czy to pokrzywa? - pytam, przechylając głowę na bok. Pytam o zioło, które kocur zastosował na moje łapy.
Księżyce: 88 Mistrz: Nagietkowy Prześwit Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Latte [NPC] Ojciec: Suchy [NPC] Partner: what is love? Trwałe urazy: spora blizna po pazurach na prawym udzie po kłótni z nieznajomym kotem, blizna na grzbiecie po zerwaniu płatu skóry przez łabędzia
Księżyce: 88 Mistrz: Nagietkowy Prześwit Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Latte [NPC] Ojciec: Suchy [NPC] Partner: what is love? Trwałe urazy: spora blizna po pazurach na prawym udzie po kłótni z nieznajomym kotem, blizna na grzbiecie po zerwaniu płatu skóry przez łabędzia
przyjazny, spokojny, zdystansowany, chętnie pomaga innym, niepewnie czuje się w większych grupach nieznajomych i przyzwyczaja się do nich powoli, kolekcjoner rupieci
Konwersacji raczej się nie spodziewał, więc spojrzał się na Gronostaja z lekkim zdziwieniem. Huh. Ciekawe pytanie. Ciekawie czy było ono pchane zainteresowaniem czy po prostu chęcią walki z ciszą, która prawdopodobnie nastałaby po zakończeniu leczenia zanim nowoświtowiec nie opuściłby groty. Bo tak szczerze powiedziawszy to chyba się nie znali na tyle, żeby mieć jakieś specjalne tematy do rozmowy.
-Tak, a czemu pytasz? -odparł- Coś się dzieje? -Artem przekręcił głowę w pytającym geście.
✩✪✩
Są takie rzeczy, których nie chcesz robić,przysięgasz, że ichnie zrobisz,zabraniasz sobie, a potem tonagledzieje się samo.
Nie da sięich nawet przeanalizować, nie podlegająprocesom myślowym.
Dzieją się i już,pozostaje tylko patrzeć na siebie ze zdziwieniem i zapewniać, że nie ma w tym twojej winy, po prostu samo się stało.
Księżyce: 40 Mistrz: mama Tsunami Płeć: kotka Matka: Tsunami Ojciec: ... (Baranie Runo) Trwałe urazy: brak 60% ogona
Rosomak to średniej wielkości kotka o długim, szylkretowym futerku. Jest ono wiecznie rozczochrane, głównie czarne poza rudą plamką na karku i białymi włosami na pyszczku, szyi, brzuchu i łapach – skarpetki u jej przednich łap są krótsze, zaś u tylnych zakrywają większość łapy. Biel na mordce kotki ciągnie się ponad sam pysk, tworząc cienką linię między dwukolorowymi, okrągłymi oczami. Lewe jest niebieskie, a prawe żółte. Rosomak ma długi, puszysty ogon i dosyć masywną budowę, długie łapy z różowymi poduszeczkami, oraz wiecznie zaciekawioną, poważną minę.
Bardzo ciekawska wszystkiego koteczka, dosyć uparta we wszystkim co robi. Jest aż zbytnio poważna, przynajmniej na zewnątrz – nie uśmiecha się często, zazwyczaj bierze słowa innych kotów na serio. Pełna energii, ekscytacji wszystkim co dzieje się wokół, gotowa poznawać świat i inne koty, choć zazwyczaj i tak trzyma się najbliższej rodziny, która jest dla niej najważniejsza. Miewa problemy ze zrozumieniem tego, co czują inni, jednak zależy jej na ich dobrym samopoczuciu. Rosomak jest aż zbytnio odważna, niewiele rzeczy ją rusza i przeraża.
Niedźwiedź (Klan Cienia), Raniuszek (zaginieni), Pajęcza Łapa (MGBG) i kilka innych trupków
Rosomak była, po raz pierwszy w życiu, kompletnie przerażona. W każdym razie tak wywnioskowała z tego, że jej serce biło jak oszalałe, z oczu płynęły łzy a łapy prowadziły ją jak najdalej od zagrożenia. Nie chciała zostawić Jesiona. Nie chciała, ale była na tyle bystra, że zrozumiała iż we dwójkę by sobie z tym psem nie poradzili. Przewracała się co chwilę, a pomimo adrenaliny piekący ból ciągle wspinał się po jej kręgosłupie. Chyba wciąż do niej nie dotarło, co konkretnie się stało - była zbyt skupiona na swoim celu. Musiała zawołać pomoc, bo Jesion został sam.
Na szczęście pamiętała drogę powrotną. Nie była już kocięciem, które potrzebowało z tym pomocy, więc szybko, pomimo wywrotek, znalazła się przy wejściu do obozu. Wpadła tam, rozglądając się za kimkolwiek z Nowego Świtu, szeroko otwartymi oczyma i ignorując fakt, że coś chyba kapało jej z ogona.
- Jesion! Jesion potrzebuje pomocy- na terenach jest pies! - zawołała tak głośno jak potrafiła, zaraz wyłapując rozbieganym wzrokiem mamę. - W okolicach Krzewowiska- pokażę wam! - obróciła się już by wybiec z powrotem, ale znów zachwiała się i upadła na ziemię. Tym razem wstanie na równe cztery drżące łapy zajęło jej chwilę, i w tym czasie zaciekawiony tłum nowoświtowców zdążył się zbliżyć. Rosomak poczuła jak ktoś chwyta ją za futro na karku i, pomimo jej błagań i braku zgody na zostawienie Jesiona samego, zostaje prowadzona w kierunku Lecznicy.
Księżyce: 41 Mistrz: tundra Płeć: kotka Matka: tundra i pokrzywa Partner: iksde Trwałe urazy: drobne uszczerbki na obu barkach, lewej łopatce; głębsze, acz krótkie ślady po ptasich pazurach na pysku (nos, lewa brew, prawa dolna powieka); długie, poprzeczne rozcięcie na piersi; ślady po zębach z boku szyi, na prawej przedniej łapie
Księżyce: 41 Mistrz: tundra Płeć: kotka Matka: tundra i pokrzywa Partner: iksde Trwałe urazy: drobne uszczerbki na obu barkach, lewej łopatce; głębsze, acz krótkie ślady po ptasich pazurach na pysku (nos, lewa brew, prawa dolna powieka); długie, poprzeczne rozcięcie na piersi; ślady po zębach z boku szyi, na prawej przedniej łapie
długowłosa, bura szylkretka z bielą; złotozielone oczy, przeciętna budowa i wzrost; więcej w KP
znerwicowana; nie radzi sobie najlepiej z emocjami; odnalazła w sobie pewność siebie; w głębi serca dobroduszna, ale niezwykle zagubiona; nieco złośliwa; łatwa do wyprowadzenia z równowagi; lubi ładne koty i kontakt fizyczny
barwna woda, szalejąca łapa, kora [rzeka]
Zapach krwi i jazgot przepełniony bólem.
Zapach krwi i jazgot przepełniony bólem dobiegające od jej córki która właśnie wparowała do obozu.
Jej córka z urwanym ogonem.
Tylko tyle Tsunami była w stanie zarejestrować po dłuższej chwili tępego gapienia się w poszkodowaną. W Rosomak, która wbiegła nagle do obozu, z krzykiem, krwawiąc, przewracając się o własne łapy, nie będąc w stanie utrzymać równowagi. Pachniało od niej krwią i psem i tyle tyle Tsunami wiedziała, ale jej to nie obchodziło.
Jej córka straciła ogon. Jakiś pchlarz urwał jej ogon. Jej Rosomak, jej dziecko zostało tak skrzywdzone, a Tsunami miała ochotę krzyczeć i płakać razem z Rosomak, ale zamiast tego zaraz dopadła do niej, desperacko chwytając zębami fałdę skóry na jej karku, tak, jakby chciała ją gdzieś przenieść. Na pewno przetrzymać w miejscu. Rzucała się z bólu - to było zrozumiałe.
Jesion. Jesion walczy z psem. Pies odgryzł Rosomak ogon.
Tsunami poczuła jak odłamki jej złamanego serca wbijają się jej w żebra, płuca, ledwo kontaktowała i jedyne, o czym myślała, to zaciągnięcie Rosomak wgłąb Ważkowej Groty. Tak też zrobiła, nie przyjmując żadnego sprzeciwu ze strony córki. Musiała jej pomóc.
- POKRZYWA. ARTEM - wrzasnęła zduszonym z przerażenia i rozpaczy głosem, gdy siłą wciągnęła Rosomak na pierwsze lepsze legowisko w lecznicy. A potem położyła się przy córce, wciskając nos w jej futro na policzku, obejmując mocno łapami, przyciskając się do niej.
- Jestem. Już jestem. Przepraszam. Już dobrze. Będzie dobrze. Jestem. Pomogą Ci. Będzie dobrze.
Biegłaby pomóc Jesionowi jako pierwsza, ale nie mogła zostawić Rosomak samej, w bólu, przerażonej.
sosomak: » rana 2. stopnia: oderwana większa część ogona (ok. 60%)
i think i, i think i finally found a way toxx,,forgive myself formistakes,,,,i made in my past i think thats the first step,x,right?
Księżyce: 88 Mistrz: Nagietkowy Prześwit Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Latte [NPC] Ojciec: Suchy [NPC] Partner: what is love? Trwałe urazy: spora blizna po pazurach na prawym udzie po kłótni z nieznajomym kotem, blizna na grzbiecie po zerwaniu płatu skóry przez łabędzia
Księżyce: 88 Mistrz: Nagietkowy Prześwit Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Latte [NPC] Ojciec: Suchy [NPC] Partner: what is love? Trwałe urazy: spora blizna po pazurach na prawym udzie po kłótni z nieznajomym kotem, blizna na grzbiecie po zerwaniu płatu skóry przez łabędzia
przyjazny, spokojny, zdystansowany, chętnie pomaga innym, niepewnie czuje się w większych grupach nieznajomych i przyzwyczaja się do nich powoli, kolekcjoner rupieci
Przerażonego wołania Tsunami nie dało się nie słyszeć. Coś się działo a Artem akurat był w pobliżu, żeby to sprawdzić. Ciemnobrązowy point wyjrzał zza roku najpierw spokojnie a następnie z szeroko otwartymi oczami kiedy zobaczył obrazek jaki przed nim malowały matka i córka. Obraz pełen krwi i płaczu. Artem podbiegł do tej dwójki, żeby zobaczyć co się dokładnie dzieje i wtedy zobaczył, że Rosomak nie ma dużej części ogona. Co się tam do jasnej ciasnej musiało stać, żeby dzieciak został z urwanym ogonem?
Nie tracąc czasu na słowa pobiegł do składzika, w którym zaczął szukać odpowiednich medykamentów. Tak poważna rana przeraziła go na tyle, że łapy mu się trzęsły przy wybieraniu odpowiednich ziół, on był jeszcze tylko uczniem a już musiał sklejać koty z takich ran. Oby wszystko poszło dobrze, bo może być nieciekawie.
Do pacjentki przyniósł ze sobą pajęczynę oraz nagietek. Nagietek pomagał przy gojeniu ran, prawda? Artem zdążył już to podpatrzyć w lecznicy. Pierwsze co zrobił to jak zwykle obmył ranę mokrym mchem, a potem już przeżuł szypułkę nagietka, żeby papkę nałożyć na krwawiące miejsce, w którym wcześniej była reszta ogona, na końcu zawiązując to sporą ilością pajęczyny, żeby przypadkiem nic nie spadło. Miał tylko nadzieję, że to wystarczy.
✩✪✩
Są takie rzeczy, których nie chcesz robić,przysięgasz, że ichnie zrobisz,zabraniasz sobie, a potem tonagledzieje się samo.
Nie da sięich nawet przeanalizować, nie podlegająprocesom myślowym.
Dzieją się i już,pozostaje tylko patrzeć na siebie ze zdziwieniem i zapewniać, że nie ma w tym twojej winy, po prostu samo się stało.
Księżyce: 40 Mistrz: mama Tsunami Płeć: kotka Matka: Tsunami Ojciec: ... (Baranie Runo) Trwałe urazy: brak 60% ogona
Rosomak to średniej wielkości kotka o długim, szylkretowym futerku. Jest ono wiecznie rozczochrane, głównie czarne poza rudą plamką na karku i białymi włosami na pyszczku, szyi, brzuchu i łapach – skarpetki u jej przednich łap są krótsze, zaś u tylnych zakrywają większość łapy. Biel na mordce kotki ciągnie się ponad sam pysk, tworząc cienką linię między dwukolorowymi, okrągłymi oczami. Lewe jest niebieskie, a prawe żółte. Rosomak ma długi, puszysty ogon i dosyć masywną budowę, długie łapy z różowymi poduszeczkami, oraz wiecznie zaciekawioną, poważną minę.
Bardzo ciekawska wszystkiego koteczka, dosyć uparta we wszystkim co robi. Jest aż zbytnio poważna, przynajmniej na zewnątrz – nie uśmiecha się często, zazwyczaj bierze słowa innych kotów na serio. Pełna energii, ekscytacji wszystkim co dzieje się wokół, gotowa poznawać świat i inne koty, choć zazwyczaj i tak trzyma się najbliższej rodziny, która jest dla niej najważniejsza. Miewa problemy ze zrozumieniem tego, co czują inni, jednak zależy jej na ich dobrym samopoczuciu. Rosomak jest aż zbytnio odważna, niewiele rzeczy ją rusza i przeraża.
Niedźwiedź (Klan Cienia), Raniuszek (zaginieni), Pajęcza Łapa (MGBG) i kilka innych trupków
Sprzeciw nic nie dał. Chciała biec, chciała wrócić do Jesiona i przynajmniej pokazać reszcie Nowego Świtu gdzie doszło do spotkania z psem, jednak nie udało się. Kotka poczuła jak szczęki matki utrzymują ją w miejscu i prowadzą do lecznicy, a gdy Rosomak została położona na legowisku, chyba odleciała na moment. Ledwo usłyszała pełne przerażenia wołanie Tsunami, czując jak na moment całe jej ciało przechodzi dreszcz bólu. Straciła ogon, ale nie potrafiła o tym w tej chwili myśleć. Nie potrafiła też myśleć o fakcie, że krwawi, że odczuwa ból - zbyt bała się o Jesiona. Z odrętwienia wyrwał ją dotyk mamy i jej słowa, uspokajające słowa które wyjątkowo nic nie zmieniły w przeżyciach młodej szylkretki.
- Mamo. Jesion nadal tam jest. Uratował mnie. - wyszeptała, kątem oka zauważając Artema który chyba zaczął szukać jakichś ziół. Miała tylko nadzieję, że ktoś pobiegł już do Krzewowiska.
Ból nie ustępował, ale niepokój który odczuwała był większy. Strach, nawet. Chciała już wstać i pobiec, ale nie mogła się podnieść. Bolało. Oczy miała zaszklone, łapy jej drżały, ale myślami zdawała się być w zupełnie innym miejscu.
Księżyce: 99 Płeć: yhh nie (zapach neutralny) Matka: Tsunami Ojciec: Raniuszek, Kostek Trwałe urazy: urodzili się
Orientalna chimera o krótkim czarnym futerku poznaczonym plamami futra czarnego srebrnego. Czarne srebrne plany ma: nad oczami, na lewej tylnej nodze, koło ogona. Na piersi ma srebrzystą gwiazdę.
Kłamczuch.
Pochmurny Sen || Śpiewająca Knieja
Jak już moje nogi zrobiły się dość długie by mnie wydobyć z tej zapyziałej groty uchodzącej za kociarnię to OCZYWIŚCIE wyłaziłom gdy tylko się dało i łaziłom gdzie tylko się dało, i z tych wszystkich miejsc TO miejsce wydawało mi się być SPECJALNE. Ze środka waliło ostro, zupełnie jakby... W sumie to nie wiem co jakby! Ale był to intensywny zapach i irytował i przyciągał i sprawiał, że budziły się we mnie wszystkie najgorsze pomysły. Bo COŚ musiało ten zapach wydzielać! I do tego to miejsce było SPECJALNE bo inni je tak traktowali! Z takim dziwnym namaszczeniem, że trzeba tam być cicho i spokojnie i wszystko ma być super.
No to wparowałom do środka na pełnej petardzie, nawet nie zwalniając we wejściu!
- Halooo! Ale tu smierdzi! - rzuciłom w przestrzeń po czym się roześmiałom i podążyłom nosem za źródłem tych wszystkich zapachów!
Pokręciłom się po środku, skoczyłom z legowiska na legowisko, trochę jedno rozwalając, a drugie trochę mniej i skierowałom się tam, gdzie śmierdziało najbardziej! Mój cel to: te śmieszne śmierdzące zioła!