Mistrz: wciąż J A Płeć: Kotka Matka: Paprociowy Kwiat [*] Ojciec: mam po nim futerko Partner: ...
Pestka za bardzo nie kontroluje tego, że rośnie - choć z drugiej strony kompletnie jej to nie przeszkadza. Już podczas swoich pierwszych wycieczek poza Klan odkryła jak przydatne są dłuższe łapy czy smuklejsza budowa. Zwinność zarówno łapaczy ryb jak i amatorów królików, którą miała w genach, mieszała się, tańcząc i bawiąc się jej genami. Przez te kilka księżyców, które spędziła z dala od domu, niezwykle rzadko przeglądała się w tafli wody, więc nie była w stanie dostrzec wszystkich zmian, jakie zaszły w jej ciele. A okres dojrzewania okazał się niesamowicie łaskawy dla Pestki. Gdzieś po drodze rozrabiaka straciła kocięce kształty, sierść nabrała puszystości, jednak teraz - gdy nie była okazjonalnie zabarwiona błotem - opływała ciało kotki. Prosty pysk, zakończony jasnoróżowym noskiem, harmonizuje się z niewielkimi uszami, nadając Pestce łagodnego i uroczego wyglądu. Całość wieńczą oczy, błękitne jak bezchmurne niebo i czyste niczym morze, które pozostawić musiała za sobą.
Nikt nie powiedział, że życie uciekinierki będzie łatwe, ale prawda jest taka, że mimo różnych cielesnych zmian, nic nie było w stanie wybić Pestce potrzeby wolności i przeżywania przygód z głowy. Wciąż ma je w sobie, stanowią podstawę jej osobowości, światło, które wskazuje jej drogę i które nigdy nie zgaśnie po mimo ciemności - jednak w dość gwałtowny sposób została uświadomiona o konsekwencji swoich decyzji. Obdarza wielką miłością rodzeństwo, szczególnie Zwiewną i matkę, choć tego nie przyzna oraz Klan sam w sobie i chce do niego wrócić. Odkryła jednak w sobie stronę... pozbawioną wielu skrupułów i Pestka wciąż jest charakterem skłonnym bardziej łamać zasady niż podążać za nimi. Powoli odkrywa, że przemyślenie sytuacji jest lepsze niż bieganie dookoła bez żadnego planu, co jednocześnie wiążę się ze znalezieniem siebie w sytuacji prób manipulacji czyimiś zamiarami. Uważa również, że kłamstwo - gdy przychodzi co do czego i można dzięki niemu uniknąć kłopotów - jest uzasadnione, a wręcz oczekiwane. Wciąż jednak ma w sobie dużo z dziecka, którym do tak niedawna była. Po prostu nauczyła się kombinować.
Niedźwiedź, Słowik, Trzcina, Skra, Ziółko
Trawiaste Zbocze, str 2
Paczka 12
dla Trzciny
dla Pestki
Paczka 13
We're.not.bruised They'rejustpartytattoos Andthatcolourfulmess Isjust??????????????? Black ℓιρѕтιкwillneverbea???
Wilk może i jest staruszkiem, ale trzyma się nieźle.
Być może nieco się skurczył z wiekiem, ale nie ma nikogo, kto mógłby to stwierdzić, szczególnie, że wciąż jest dużym i postawnym kocurem. Tylko mięśnie, niegdyś sprawnie pracujące, zmieniły się bardziej w tłuszcz, jakże niezbędny do ochrony i ogrzewania coraz słabszego ciała. Futro wciąż jest srebrne o czarnych tygrysich pręgach, chociaż być może nieco wypłowiałe, a już na pewno nieco posiwiałe na pysku, szczególnie koło nosa i ust. Mroźne, błękitne oczy wciąż jednak błyszczą radośnie, zapowiadając te wszystkie żarty, gotowe wysypać się z wiecznie uśmiechniętego pyska.
Wyobraź sobie najbardziej wkurzającego dziadka jakiego da się spotkać. Gratulacje, oto Wilk.
Po wielu, wielu latach podróżowania, zwiedzania, rozwoju, poznawania nowych kotów i tracenia bliskich, Wilk już nie ma czym się przejmować. Żadne z jego czynów nie mogą mieć konsekwencji, bo jest na to zwyczajnie za stary. Głupie żarty trzymają się go jak kolce sierści, jest wredny w najbardziej przyjazny i nieszkodliwy sposób jaki tylko się da być wrednym. Zwyczajnie... Jest zmęczony. Życiem. Zmianami. Tym, że przetrwał, gdy inni już odeszli. A mimo to wciąż prze do przodu, przed siebie, z uśmiechem na pysku, gotowy przynieść jeszcze trochę szczęścia do świata, jeszcze trochę uśmiechu, jeszcze trochę radości. Miał do czynienia z tyloma kotami, tyle różnych doświadczeń przeżył i usłyszał o nich - niewiele go zdziwi i na wszystko ma jakąś odpowiedź, nieważne jak głupią. Jedyne co go teraz obchodzi to odwiedzić rodzinne strony ten ostatni raz, zanim będzie musiał ruszyć dalej, poza ten świat.
Pochmurny Sen || Zbożowa Łapa, Jabłoniowa Łapa, Pieśń
Kotka jest dorosła, więc osiągnęła dość wysoki wzrost. Jej krótkie futro stało się bardziej szorstkie i błyszczące, jednak jego kolor nie zmienił się - bury z ciemniejszymi pręgami oraz jaśniejszym podbrzuszem i brodą. Cierń jest chuda, przez co widać jej żebra. Jej oczy mają kolor bladej zieleni.
Jej charakter tak na prawdę dużo się nie zmienił. Od kociaka jest zadziorna i lubi jak wszystko jest według jej zasad. Na większość osób prycha, nie ma ochoty zaprzyjaźniać się z każdym napotkanym kotem. Wiadome jest jednak to, że doskwiera jej samotność, ale nie chcę się do tego przyznać. Woli udawać silną i niezależną, kiedy podczas chwili samotności wylewa z siebie to wszystko poprzez łzy. Z Ciernią nie łatwo jest się kontaktować, przez jej sarkastyczne zachowanie i zwyczajne olewanie rozmówcy. Czasami woli się jednak powstrzymać, aby trochę się zmienić, wciąż nad tym pracuje, lecz na razie nie widać efektów jej przemiany.
Łabędź [S] Modliszka [KC]
Paczka mieszana od Szepta:
Paczka 11 i 14 od Trawiastego Zbocza:
Tak kręcę się wkółko Wracamizawracamsię Mamkluczeschowane Gdzieś polewej stronie Ale boję się,że zobaczę się odwewnątrz Iwystraszę sięizatrzasnę się Boję się
Mistrz: przeciwności losu | Czerwony Mak Płeć: kotka Matka: Liliowa Sadzawka Ojciec: Popielate Skrzydło [*] Partner: all men are pigs
Dymna, tygrysio pręgowana kotka ze szmaragdowymi oczami i kulejącą prawą tylną łapą.
Przez ten cały czas kocica się zmieniła, nie tylko pod względem swej aparycji. Przestała być tą bezmyślną, bezczelną, a jakże głupią i tchórzliwą kocicą! Opanowała się, tak, to można o niej powiedzieć. Stała się zimnym i obojętnym, niewzruszonym typem. Podczas życia w mieście codziennie widywała śmierci, wygłodzone koty, bójki i przeraźliwie sceny. Na początku przerażona, z czasem przyzwyczaiła się do takiego stanu rzeczy. Wiedziała, że sama jest narażona, ale wiedziała też, że mocne reagowanie nic tu nie pomoże. Z czasem opanowała aktorstwo do perfekcji, wciąż badając koty i ich zachowania. Dzięki temu potrafiła zmienić swój oryginalny charakter o 180 stopni, stając się milutką, gadatliwą mamuśką czy groźnym osobnikiem w furii. Ze wścieklizną. Przestała się bać i zrozumiała, jak wygląda życie. Bez ciągłego parcia przegrasz, tracąc to co najbardziej ci cenne. Jednocześnie wiedziała, kiedy bezgłośnie się wycofać. Bardzo mało kotów stało się przyjacielem czy kimś bliskim dla tej samicy, właściwie uśmiechała się tylko na myśl o dawnych znajomych z Rzeki czy Motylu.
Długowłosy, tygrysio pręgowany rudy kocur o żółtych oczach. Ma bliznę idącą od lewego oka, pod nos i do prawego oka oraz na szyi, z prawej strony, po wyrwanym płacie skóry. Oprócz tego, na karku, z lewej strony, posiada również ślad po ugryzieniu przez lisa.
Ciężko zaliczyć ją do najbardziej urodziwych kotek wśród czterech klanów, niemniej jednak nie jest również brzydka. Jest przeciętna i właściwie tym stwierdzeniem można by zamknąć cały opis jej wyglądu. W pewnym stopniu wydaje się być potężna, acz jednocześnie na swój sposób smukła. Widać w niej geny Łabędziej Pieśni, jednakże daleko jej do wzrostu babki. Wykracza nieco ponad przeciętność i tyle. Ma dobrze zarysowane mięśnie, dość długie łapy i kanciasty łeb. Jej futro jest mieszaniną bieli i burych plam; te drugie zajmują kawałek jej pyska - nos, usta, kawałek pod nosem i między oczami. Potem rozlewają się na uszach i lekko dookoła nich, łącząc się dopiero na karku i zajmując całą jego szerokość. Ostatnia, największa, znajduje się na grzbiecie i bokach, kawałku tylnych łap i całym ogonie. Reszta jest biała. Zostaje jeszcze nos; brązowy, z ciemną obwódką, jak i bursztynowe i dość wąskie oczy, niemalże wiecznie zmrużone. Do tego parę blizn, które głównie znajdują się na jej brzuchu.
stressed and depressed
Zając, paczka IV
x zaczynam.'xspadać.x''w'.xdół spadamx.'dox.góryx.'nogami myślę sobie,xzarazobudzę się leczimbardziejspadam tym 'bardziej 'widzę,że towszystko chybanie jest sen x
Jeden z najmniejszych kocurów w całym Wichrze. Jego futerko jest bure tygrysio pręgowane z białymi znaczeniami na piersi, brodzie, tylnych łapach i palcach przednich łap, a oczy - bladozielone. Ma bliznę na brodzie i oderwane 3/4 małżowiny lewego ucha. Powoli zaczyna mieć problemy ze wzrokiem, jego chód jest nieco sztywniejszy, niż kiedyś, a na pyszczku, nad białą żuchwą, pojawiają się pierwsze siwe włoski.
Stosunkowo mało pewny siebie, ale zdaje sobie sprawę ze swoich mocnych stron i bardzo się stara, by być dobrym wojownikiem, mistrzem, oraz po prostu dobrym kotem. Kiedyś robił to, by jego nieżyjący ojciec mógł na niego spojrzeć z dumą, teraz jednak chce być taki przede wszystkim dla siebie. Wciąż ma w sobie ciekawość świata, ostatecznie jednak przegrała ona z lojalnością wobec klanu, w którym się urodził. Dość wrażliwy i emocjonalny, przejmuje się wieloma rzeczami i nawet najdrobniejsze krzywe spojrzenie ze strony kogoś innego może sprawić, że będzie o tym myślał wiele dni, nie mówiąc już o poważnych sytuacjach, typu niepowodzenia związane z treningami jego terminatorów. Z reguły spokojny i opanowany, stosunkowo towarzyski, ale też się nie lubi narzucać innym, czasem nawet radosny i gadatliwy. Może się jednak wydawać, że te ostatnie dwie cechy trochę przygasły pod wpływem wszystkich wydarzeń, jakie miały miejsce w jego życiu. Łatwo się przywiązuje, za bliskich gotów jest poświęcić życie, podobnie zresztą za klan Wichru. Wypowiada się nieco chaotycznie i nie potrafi kłamać czy chociażby ukrywać prawdy, dlatego większość bardzo łatwo odczytuje jego emocje. Niestety, w sytuacjach stresujących czy takich, gdzie czuje się bezsilny, czasami nie potrafi powstrzymać irytacji i potrafi powiedzieć o parę słów za dużo, chociaż stara się nad tym panować.
Mistrz: Mysiowąsa Płeć: kotka Matka: Sójczy Śpiew Ojciec: Deszczowy Dzień [*] Partner: gwiazdka obok mnie
Po sześciu księżycach siedzenia spokojnie wyrwał ją głos Sójczego Śpiewu. Ceremonia, na której dostała imię Różanej Łapy i siostrę jako mistrzynię. Mysiowąsa, nowa zastępczyni zaczęłą ją trenować. Dzięku temu stała się trochęszybsza, garb zniknął, łapki stały się trochę dłuższe, a jej futro bardziej zmatowiało, gdyż nie dbała już onie jak za czasów kocięcia. Teraz dla terminatorki liczył się bardziej trening, niż uroda. Ale może kiedyś wróci do swoich godzinnych toalet i znów będzie tą czystą, małą pięknisią? Znaczy, nie oznacza to, że nie jest ładna - najpiękniejsza z rodzeństwa. Ma taki medal nawet, o tutaj (kliknij w link!)
No i trening. Jej jąkanie się po paru księżycach ustało i kotka nauczyła się mówić poprawnie, jak na terminatorkę przystało. Stała się odważniejsza i silniejsza. Cieszy się z życia, nie chowie się po krzakach od kiedy tylko wyszłą pierwszy raz z obozu. Poczuła tę magię. Nie będzie już taka, jaka była! Chce skończyć trening i pozwiedzać świat, ale na to jeszcze za wcześnie.
Córka swoich rodziców, co do joty. Często skołtunione i potargane czarne futro z wiekiem wyładniało nieco, nabierając połysku i aksamitnej faktury, chociaż jego właścicielka wciąż zdaje się o nie dbać tylko, kiedy jej się przypomni. Niektórzy mają po prostu szczęście i dostają ładne futro od losu, o które nie trzeba dbać godzinami. Zagadką pozostaje w jaki sposób Zaćmiona Łapa nie wygląda jak szczotka do kurzu poświęcając swojej aparycji absolutne minimum uwagi, ale takie są fakty - w grubym futerku nie uświadczysz chociaż złamanej gałązki, a terminatorka mogłaby się przeczołgać pomiędzy krzewami bez jednego potarganego czy poszarpanego włosa. Czy inne kocice w Klanie doprowadza to do szaleństwa? Pewnie tak. Oczy żółte, okrągłe, błyszczą z podekscytowaniem i wyraźnym kontrastem odcinają się na ciemnym tle jej mordki. Trochę przysadzista i niska, a wrażenie to potęgują dodatkowo gęsta szata i dość krótkie nogi, które również odziedziczyła po rodzicach.
Wraz z wiekiem dojrzała odrobinę, chociaż wciąż bywa bardzo... ekspresywna. Kiedy ma dobry humor to widać, bo wszędzie jej pełno, a jej rozgadaną mordkę słychać nawet daleko poza kociarnią. Kiedy ma zły - widać to jeszcze bardziej, bo Zaćmiona Łapa potrafi tupnąć nogą i postawić na swoim, radośnie (lub nie) manifestując swoje nastroje otoczeniu. Jeśli coś jej nie pasuje to zostanie to zmienione, w tempie natychmiastowym najlepiej, bo albo zrobi to sama... albo będzie gmerać na tyle wytrwale i intensywnie, by ktoś zrobił to dla niej. Mimo impulsywnego i trochę kapryśnego charakterku ma jednak dobre serce i zawsze jest gotowa do pomocy - kociętom, wojownikom, innym matkom. Chociaż Gwiezdny Klan świadkiem, że jako jedna z młodszych, niedoświadczonych matek to raczej ona potrzebuje pomocy. Nic to! Liczą się chęci, prawda?
Szałwia
Zajęczy Sus napisałx^to czarny szylkret i to widać całkiem dobrze, na kogo to bierzesz?
Jeden z najmniejszych kocurów w całym Wichrze. Jego futerko jest bure tygrysio pręgowane z białymi znaczeniami na piersi, brodzie, tylnych łapach i palcach przednich łap, a oczy - bladozielone. Ma bliznę na brodzie i oderwane 3/4 małżowiny lewego ucha. Powoli zaczyna mieć problemy ze wzrokiem, jego chód jest nieco sztywniejszy, niż kiedyś, a na pyszczku, nad białą żuchwą, pojawiają się pierwsze siwe włoski.
Stosunkowo mało pewny siebie, ale zdaje sobie sprawę ze swoich mocnych stron i bardzo się stara, by być dobrym wojownikiem, mistrzem, oraz po prostu dobrym kotem. Kiedyś robił to, by jego nieżyjący ojciec mógł na niego spojrzeć z dumą, teraz jednak chce być taki przede wszystkim dla siebie. Wciąż ma w sobie ciekawość świata, ostatecznie jednak przegrała ona z lojalnością wobec klanu, w którym się urodził. Dość wrażliwy i emocjonalny, przejmuje się wieloma rzeczami i nawet najdrobniejsze krzywe spojrzenie ze strony kogoś innego może sprawić, że będzie o tym myślał wiele dni, nie mówiąc już o poważnych sytuacjach, typu niepowodzenia związane z treningami jego terminatorów. Z reguły spokojny i opanowany, stosunkowo towarzyski, ale też się nie lubi narzucać innym, czasem nawet radosny i gadatliwy. Może się jednak wydawać, że te ostatnie dwie cechy trochę przygasły pod wpływem wszystkich wydarzeń, jakie miały miejsce w jego życiu. Łatwo się przywiązuje, za bliskich gotów jest poświęcić życie, podobnie zresztą za klan Wichru. Wypowiada się nieco chaotycznie i nie potrafi kłamać czy chociażby ukrywać prawdy, dlatego większość bardzo łatwo odczytuje jego emocje. Niestety, w sytuacjach stresujących czy takich, gdzie czuje się bezsilny, czasami nie potrafi powstrzymać irytacji i potrafi powiedzieć o parę słów za dużo, chociaż stara się nad tym panować.
Co za przystojniak! Syn Gronostajowego Kroku z pewnością prezentuje się wspaniale - długa, gęsta i puszysta sierść składająca się z białego, jasno- oraz ciemnobrącowego włosia otacza go, sprawiając wrażenie, że kocur jest jeszcze większy niż w rzeczywistości, zaś wspaniała kryza otaczająca jego szyję dodaje mu majestatyczności. W dodatku kocur jest zdecydowanie duży oraz wysokiego wzrostu, z powodu postawnego ciała i silnych łap będąc jednak nieszczególnie szybki, za to z pewnością potężny - zupełnie, jak zwierzę, na cześć nazwy którego nadano mu imię. Ideału aparycji kota dopełniają intensywnie niebieskie ślepia.
Charakter Niedźwiedzia nie do końca się jeszcze ukształtował, nadal pozostawiając mu nieco pola do popisu. Póki co kocur wykazuje skłonności dominującego, lubiącego się nieco wywyższać kota. Kotki zazwyczaj traktuje z lekką pogardą, choć, jeśli sobie na to zasłużą bądź jeśli mogą okazać się przydatnym środkiem do osiągnięcia jakiegoś celu jest w stanie odstąpić od tej zasady. Zazwyczaj zachowuje pozorny spokój, jednakże nie dajcie się zmylić - wulkan może spać bardzo długo, jednakże jeśli wybuchnie, zniszczy wszystko na swojej drodze.
Oto [KG], Królik [KC], Tęcza [KRZ]
Miód:
Fiołek, paczka nr 2
Łatka, paczka nr 5
Modra:
Truflowa Łapa, paczka nr 4
Srebrzysty rosły kocur o długim, gęstym futrze, które pokrywają czarne klasyczne pręgi. Kocur ma białą brodę, kryzę oraz krótkie skarpetki na przednich oraz dłuższe sięgające do pięt na tylnych. Jego broda jest silnie zarysowana, a nad nią znajduje się proporcjonalny, łososiowy w środku i czarny na zewnątrz nos, znad którego wyglądają limonkowe ślepia, które zależnie od światła są mniej lub bardziej żółte bądź zielone. Oczy Borsuka kształtem przypominają zaokrąglone kamienie, zwężające się prawie pod kątem ostrym do jednej strony. Z uszu wyrastają mu bujne, czarne pędzle, a żuchwę porastają bujne, długie bokobrody, często falujące na wietrze. Srebrzystego charakteryzują długie łapy ze słabo zarysowanymi mięśniami.
Borsuk nadal jest niepewny siebie, może trochę przestraszony i nieśmiały. Czasami nawet się jąka, aczkolwiek stara się wyplenić to z siebie. Widać, że chciałby więcej, że chciałby naprawić błędy młodości, ale nadal ogarnia go wewnętrzny strach, a tym razem jest nawet większy niż poprzednio. W gruncie rzeczy to raczej sympatyczny kocur, który stara się nikomu nie wadzić. Dodatkowo jest raczej ufnym kotem, toteż czasami zdobywa się na niepewne uśmiechy niczym młodziutka kocica, która przeżywa swoje pierwsze zauroczenie. Ot, cały Borsuk. To raczej typ dyplomaty, nie siłacza, choć jego wygląd zewnętrzny może mylić.
wcisnę sięwbezpiecznykąt wdziurawąścianęwbijęwzrok dosieciwrzucępłaczliwypost p o l u b i s z g o tytylkopopatrzysz,a ja poczujęsięgorzejnasamąmyśl zaczynamzamykaniebram
Zajc, paczka V, powiedzcie mi że to jest rudy plz |D albo wyjdzie na to, że jestem daltonistą
l a s t thingi remember....-..,..i wasrunning.,.forthe door i had tof i n d thepassagebackto theplace..i was before relax - saidthenight man,we areprogrammedto receive you cancheck outanytime youlike