po jej drobnym wypadku, jej wygląd przeszedł wiele zmian. Przycięte do połowy prawe ucho, zerwane niemal całe lewe, do tego blizna przechodząca od brody aż nad prawe oko - a to tylko sam pysk. Na szyi widnieją ślady po pazurach, choć te w dużym stopniu zostały zasłonięte przez futro. Długie ślady po kocich pazurach są również przez całą długość grzbietu, do tego na prawej przedniej i lewej tylnej są ślady po ugryzieniach. Jej futro wciąż pozostaje czysto białe i długie, a ślepia mają ten sam kolor - lewe zielone i prawe niebieskie. Wciąż jest smukła i wysoka, lecz do dawnej piękności jej daleko. Na szyi ma ciemnoczerwoną obrożę z kontaktem do jej człowieka.
podobnie jak wygląd, jej charakter przeszedł zmiany. podczas dochodzenia do siebie po walce z samotnikiem miała wiele czasu na przemyślenia, co miało na nią zaskakująco dobry wpływ, być może przez towarzystwo, jakie miała. w efekcie nie tylko jej ciało, jak i jej umysł przeszły przez proces leczenia, dzięki czemu jest w pewnym sensie weselsza. nadal jest mocno wyciszonym kotem, jednak znacznie łatwiej jest się jej uśmiechać. wciąż jest bezpośrednia w swoich słowach, często nie przejmując się tym, jak może to wpłynąć na jej rozmówców, ale zaskakująco nabrała nieco charakteru, więc zdarzy jej się dogryzać innym tu i ówdzie, oczywiście oczekując tego samego w swoją stronę. są to jednak niegroźne uszczypnięcia, nie obrazy. zdecydowanie chętniej też rozmawia, a jej ciekawość została na nowo rozpalona i nie boi się pytać, jeśli coś ją zainteresuje. nadal zostało w niej jednak wiele mniejszych lub większych problemów, z którymi ciężko jej sobie poradzić, jak strach przed opuszczeniem przez bliskich czy problemy ze snem.
Oh boy, dużo ludzi zapewne się tego spodziewało patrząc na moją aktywność (a raczej jej brak). Nie jestem w stanie pisać na forum, a trzymanie Cierń przy życiu tylko bardziej blokuje jej terminatorów i cały cien. Dlatego cóż... wypadałoby sprawę załatwić.
Ciernisty Kwiat czuła, że jej czas pośród żywych dobiega końca i nie potrafiła pogodzić się z myślą, że nie zobaczy już swojego człowieka ani Śnieżki, więc podjęła drastyczną i dość głupią decyzję. Pewnej nocy wymknęła się z obozu i wróciła do domu, który pokochała. Spędziła tam kilka dni, aż wreszcie zmarła we śnie.
Po śmierci odwiedziła Polną Gwiazdę we śnie - przeprosiła go za to, że zniknęła bez wyjaśnienia, ale wiedziała, że inaczej nie mogłaby wrócić. Powiedziała mu, że nie potrafi póki co spojrzeć swoim terminatorkom w oczy, więc poprosiła go o przekazanie im wiadomości - przeprosin, że je zawiodła.
Ciernisty Kwiat -> Gwiezdny Klan (chyba że ulewa ją gdzieś wykopie)
there's so much more here, a life worth living and with time you drown the FEELING out it's so n o s t a l g i c maybe all the love was worth the pain?
Duży, czarny, długowłosy kocur. Ma długie i masywne łapy oraz duże, żółte oczy i często niezadowolony wyraz pyska. || kp
Pewny siebie i odważny. Niechętny do nowych znajomości, szuka w nich tylko jakichkolwiek korzyści. Zazwyczaj nie zaczyna rozmowy bez powodu. Wybuchowy, stara się ukrywać swoje emocje. Trudno wzbudzić jego zainteresowanie, na większość rzeczy jest obojętny. || kp
Szerszeniowa Łapa - Gwiezdni
Za bardzo chciał udowodnić, że nie jest gorszy od innych i gdy tylko przyszła okazja do walki z, jak się okazało, silniejszym drapieżnikiem, wykorzystał ją. Gdy zdał sobie sprawę, że nie ma szans, próbował uciec, ale mu się nie udało.
Komarza Łapa - Gwiezdni
Jego poprawa nie trwała długo. Znowu poczuł się gorzej i uznał, że ma dość. Nie przemyślał tego, nie wycofał się. Wyskoczył przed potwora. Zaczął żałować swojej decyzji dopiero w momencie gdy oślepiły go światła, ale było już za późno na wycofanie się.
Biedronkowa Łapa - zaginieni
Pewnego dnia ślad po niej zaginął.
Poziomkowa Łapa - Gwiezdni/martwi
Spotkała drapieżnika. Była zbyt dumna by się wycofać. Przegrała, walcząc do samego końca
Kocica przede wszystkim schudła. Jest absolutnie przeciętnej sylwetki na ten moment. Jej łapy nadal są masywne i dosyć umięśnione. Ogon kocicy nie urósł od jej terminatorskiego życia i nie stał się nagle długi. Nadal jest dosyć krótki, lecz nikt jej go nie odgryzł, więc jego długość jest dosyć rozsądna. Głowę ma okrągłą i pełną. Tak samo miłą dla oka jak wiele księżycy temu. Pysk za to ma dosyć drobny z różowym noskiem niczym guzikiem. Oczy są w głębokiej i ciepłej barwie zieleni, które przybierają jeszcze cieplejszy ton dzięki charakterowi kocicy. Uszy stojące zawsze do góry są raczej niewielkie. Jej futro nie odstaje już jak w przeszłości. Dalej gęste i krótkie, zawsze przylega do ciała ułożone. Może czasem w niektórych miejscach gdzie nie domyje się Kropelka lekko odstaje. Barwę dalej ma niebieską rozjaśnioną na lekko kremowy odcień na brzuchu, szyi, łapach ogonie i pysku oraz przeplataną tygrysimi pręgami a jakże niebieskimi. Na dolnej wardze posiada bliznę.
Jasna Kropla jest niczym oaza spokoju. Zawsze spokojna, pogodna. Po obozie chodzi zawsze z wysoko uniesionym ogonem i pogodnym uśmiechem. Podczas rozmów zachowuje opanowany ton głosu. Samo wymienianie zdań z innymi jest czymś co bardzo lubi. Nie przepada za byciem samemu. Bez przyjaciół czułaby się bardzo szybko samotna i przybita. Jej życiowym mottem jest nie martwić się. Kropelka słynie z szybkim radzeniem sobie z przykrymi wydarzeniami w jej życiu. Owszem na początku będzie mieć parę nieprzespanych nosy, ale nie wiele księżycy później wraca do normalności. Klan Cienia jest dla niej ważny, wypełnia swoje obowiązki jak najbardziej przykładnie. Uwielbia polować, co często widać po tym, że w tym celu potrafi w ciągu dnia wyjść parę razy. Nie przesadza już z tym jednak, bo kiedyś była niemożliwą pracoholiczką. Nie jest za bardzo ambitna, nie marzy jej się być podziwianą czy posiadać wysoką rangę. Od młodych lat uwielbiała być w cieniu i nie wystawać z szeregu. Jej największym marzeniem od księżycy terminatroskich jest po prostu założyć kochającą się rodzinę. Tyle jej do życia potrzeba. Bliscy, których może kochać.
Skłamałabym jeśli nie czułam że moje odejście może być bliskie. Artemida przestała być dla mnie czymś w co jestem zaangażowana. Nie jestem w stanie stwierdzić co było czynnikiem że tak się stało, ale po prostu nie czuję tego co czułam wcześniej. Nie mam nawet ochoty wchodzić na stronę, co dopiero pisać i śledzić fabuły. Nie chciałam odchodzić mając postacie w które włożyłam tyle siły i czasu. Są one dla mnie ważne i to bardzo, aczkolwiek co z tego gdy nawet jeśli mam fabuły które mi się podobają to... nie mam po prostu ochoty pisać. Po prostu nie chcę dalej ciągnąć czegoś co nie sprawia mi grama przyjemności. Będę tęsknić za wami wszystkimi ale muszę się pożegnać w tym momencie z tym forum.
Jasna Kropla - nkt, była w złym stanie psychicznym i była na długim spacerze z Modliszkowym Zagajnikiem żeby się jej wygadać z wszystkiego co nad nią ciąży. Niestety zaatakował je pies. Szylkretowa matka poleciała po pomoc do obozu, a gdy wróciła Jasnej Kropli już nie było. Niebieska uciekła, aczkolwiek porwali ją dwunożni psa.
Żurawinowy Nos - nkt, polowała samotnie, gdy wyczuła samotnika. Poszła go poszukać poza tereny i ślad po niej zaginął.
Mysia Łapa - nkt, odszedł z Rysiem z Klanu.
Chciałabym przeprosić wszystkich z którym moje postacie miały bliższe relacje. W szczególności kocięta Kropli, Cieprką Jagodę i kocięta Żuraiwny z którymi nawet nie odegrałam żądnej sesji :(
Po prostu nie chcę się już dalej oszukiwać że to wypalenie. Nie chcę się już dłużej męczyć, umawiać na sesje, które potem wygasają bo nie chcę tu pisać. Trzymajcie się </3
Mistrz: Racza Sadzawka, Biały Puch Płeć: kocur Matka: Pohukująca Sowa [NPC] Ojciec: Bażancie Pióro [NPC] Partner: to chyba nie dla mnie Trwałe urazy: blizna po ugryzieniu na prawej łapie, wypalona lewa strona pyska
Wzrostem przewyższa większość Klanu. Futro ma kremowe z burymi odznaczeniami na pysku w kształcie maski, na łapkach. Bury ma również ogon. Na całym ciele można zauważyć klasyczne pręgi. Natura obdarzyła Rysia białymi akcentami na palcach wszystkich czterech łap, brzuchu oraz końcówce ogona. Po lewej stronie pyska można bez problemu zauważyć goliznę, jaką kocur nabył podczas pożaru. Blizna jest dość obszerna. Co do blizn, to można zauważyć również na jego prawej łapie, na nadgarstku, szarpaną bliznę spowodowaną samookaleczaniem się podczas pogrzebu Porywistej Gwiazdy. Futro kocura jest miękkie, zadbane i puszyste. Jest ono również długowłose, błyszczące. Mimo wszystko Ryś dba o swoje futro, wiedząc, że jest ono dość ważnym elementem wyglądu. Niebieskie ślepka pointa są jakby za mgłą. Nie widać w nich radosnego błysku, po prostu są. Pod oczami widać wory spowodowane zmęczeniem. Wibrysy ma chropowate, nie widać ich po lewej stronie pyska tam, gdzie ma bliznę po poparzeniu.
Wyciszył się. Kocur jest mało rozmowny, ogółem dość.. smutnawy. Można często go zobaczyć, jak siedzi gdzieś z boku i myśli, jest rzadkością zobaczenia uśmiechu na jego pyszczku. Spokojny point zazwyczaj zachowuje powagę, walcząc w środku, aby się nie rozpaść i nie rozpłakać. Często próbuje grać przed innymi, próbuje być wesołym kotem, jednak wychodzi mu to.. cóż. Słabo.
Jest dość inteligentnym kotem, a rozmowa z nim to bardziej monolog, gdzie Ryś słucha z uwagą tego, co mówi rozmówca i raz po raz przytakuje. Czasami, jeśli poczuje się lepiej w towarzystwie danego kota, może się dłużej odezwać, nawet o coś zapytać. W większości jest miły dla innych, jeśli ktoś mu nie podpadł to może ze spokojem podejść do kocura. W obecności kociaków stara się być jak starszy brat.
Podsumowując, pobliźniony point jest cichy, spokojny, dość smutnawy. Zawsze chętnie wyciągnie łapę, aby komuś pomóc. Cechuje go również bycie miłym wobec większości Klanu, z kilkoma wyjątkami.
Mleczna Struga (KC), Nawałnicowy Ryk (KG), Gawron (KRz), Żbik (S)
Rysi Pomruk - nkt
Odszedł wraz z Myszą, gdzieś w międzyczasie mówiąc, co było na pogrzebie, i że hej, coś do niego czuje.
Nie chce mi się wchodzić na to forum. Było fajno, ale się zjebało, adios.
Wyraźnie smukła, długonoga kotka o jednolicie szarym futerku. Jej młody wiek rzuca się w oczy przez chwilowo nieco zbyt mocną głowę i duże uszy oraz pozbawiony gracji chód.
Wiecznie rozgląda się za kolejnymi przygodami i przede wszystkim za nową wiedzą do zdobycia, ignorując przy tym czasami stawiane przez dorosłe koty granice. Najpewniej czuje się w obecności niemal identycznego brata - Kurza. Gdy nie ma go w pobliżu zdarza jej się przykrywać własną niepewność butą i dumą. Jej ciekawość jest też często znacznie silniejsza niż lęk i niekiedy sprawia, że działa impulsywnie i najpierw robi a później zastanawia się, jak wybrnąć i nie raz czyni z niej małą gadułę. Nie stara się spełniać niczyich oczekiwań poza swoimi własnymi, więc kieruje się głównie swoją ciekawością i jeśli coś nie przykuje jej uwagi to zmotywowanie jej do działania może nie być wcale takie proste!
Z ciężkim serduszkiem wrzucam tutaj posta, jednak zastanawiając się od dłuższego czasu nad tym nie widzę innego wyjścia.
Śliweczka ~> do adopcji.
Pokochałam tę małą kulkę całym serduszkiem i bardzo przyjemnie mi się nią pisze, jednak forum ze strony mechaniki strasznie mnie zniechęciło i zablokowało. Czuję ogromny dyskomfort na myśl o niektórych rzeczach, bez których rozgrywka tutaj nie ma najmniejszego sensu.
Chciałam podziękować za daną mi szansę tutaj w miocie fabularnym i jest mi niezmiernie przykro, że tak to się skończyło.
I przede wszystkim chciałam przeprosić - i podziękować - Kurzykowi i Bawełnie/Cis. Przeprosić za nagłe zniknięcie, chociaż jak najbardziej miałam pomysł na to jak rozwinąć te relację. I podziękować, bo w większości sesje z Wami trzymały mnie tutaj. <3
Mistrz: Zajęczy Sus Płeć: kotka Matka: Gronostajowy Krok [*] Ojciec: Kusowąsy [*] Trwałe urazy: rozległa blizna na prawej pięcie
Ogromna, klasycznie pręgowana bura kotka z białymi znaczeniami na pyszczku, piersi i palcach, o bladozłotych oczach. Nieco zgarbiona, zawsze z nonszalancko potarganym futrem.
wesolutka i milutka
złoty pysk [kw], artemis [p]
fałszywy alarm chłopaki XDDD zmieniłam zdanie lol
saraiprontoperlottare percercaresemprelalibertà eandareunpassopiùavanti, esseresemprevero spiegarecosa è ilcolore achivedebiancoenero
Księżyce: 151 Mistrz: Grzybowa Polana [*] Płeć: kotka Matka: Trzcinowa Sadzawka [*] Ojciec: Miekki Obłok Partner: wspomnienia Trwałe urazy: rozległa blizna na prawym udzie, blizna na kufie, zasłonięte ślady ugryzienia na karku
Wysoka;krótkowłosa;zgrabna.
Kocica ma długie łapy, łabędzią szyje, kształtny łepek i biczowaty ogon. Szatą przypomina dzikiego zająca, a dokładnie jest szaro-niebieska z ciemniejszym nalotem na czole, karku, grzbiecie który stopniowo przechodzi w jaśniejsze tony i zlewa się w ciepły krem na pyszczku, policzkach oraz podbrzuszu i wewnętrznej części łap jak i stopach. Córka Trzcinowej Sadzawki nie ma widocznego pręgowania! (pręgowanie ticked) Jej oczy są żywo pomarańczowe, nosek w kolorze dojrzałej czereśni, a uszy nieco większe niż u przeciętnego kota z różowawym wnętrzem. Porusza się z gracją i pewnością siebie, a na jej pyszczku niezmiennie jawi się spokojny i łagodny uśmiechem.
Opanowana;doświadczona;pewna siebie;silna;
Obecna Popielny Żar w dalszym ciągu jest łagodną i miłą kocicą, jednak o wiele bardziej doświadczoną i ostrożną. Początkowa panika i strach, teraz przerodziły się w siłę, która ułatwiła niebieskiej przebrnięcie przez trudne dla siebie okresy. Dzięki niemu wykształciła większą pewność siebie i inny pogląd na świat. Wyzbyła się tej dziecinnej naiwności, którą kierowała się tyle księżyców. Spokojna i opanowana, jednak wciąż gotowa do skoku prosto do gardła temu, który śmie zagrozić jej najbliższym. Mimo tego, że okres odchowywania kociąt ma daleko za sobą, wciąż poczuwa się do tego, aby figurować jako ktoś kto będzie wsparciem jak i tym wytyczającym jawne granice. Trudno wyprowadzić ją z równowagi przy zwykłej rozmowie, oraz odznacza się sporą wyrozumiałością i poczuciem humoru. Potrafi dosadnie postawić na swoim kiedy wymaga tego sprawa i nie zamierza się przed nikim płaszczyć. Czasy potulnej i przesadnie milutkiej kotki już dawno minęły, jednak pewne lęki wciąż w niej siedzą, nie jest bez wad. Mimo starań, może być czasem nieco zbyt pobłażliwa.
Nie sądziłam, że to kiedykolwiek nadejdzie, jednak kiedyś musiało. Od dawna Artemida nie jest dla mnie miejscem na które chce wchodzić i pisać jak to było na początku. Wszystko zamiast mnie przyciągać, zaczęło mnie odpychać i cóż, miałam cichą nadzieje, że chwilowa przerwa jakoś to poprawi - myliłam się. Z ciężkim sercem wrzucam ten post, ale patrząc po mojej ostatniej aktywności (a raczej jej braku) jest to najlepsze rozwiązanie. A więc:
Cyprysowa Łuska - gk,
Podczas samotnego polowania w Sowim Gąszczu została postrzelona z wiatrówki przez młodego dwunożnego. Na jej ciało, zaalarmowani dziwnym hukiem natrafili Skacząca Żaba, Chłodny Nos i Parzące Ziele. To właśnie oni zaciągnęli cielsko zastępczyni do obozu aby poinformować o jej śmierci resztę klanu.
Pęknięta Kra - gk,
W drodze powrotnej z patrolu u boku Jałowcowej Jagody i Deszczowej Chmury, w okolicach wschodniej części Szumiącego Lasu oddalił się zaniepokojony zapachem borsuka. Nieszczęśliwie wpakował się prosto w paszczę ów zwierzęcia i pomimo pomocy dwójki wojowniczek, nieudało mu się odsunąć od drapieżnika. Zginął w walce.
Popielny Żar - nkt,
Tak jak zwykle opuściła obóz na jedno z wielu samotnych polowań, jednak tym razem nie wróciła. Przy granicy z Ziemiami Niczyimi patrol odnalazł jej zapach z odorem dwóch psów i ślady krwi
Olchowa Łapa - nkt,
Jego treningi ustały i niedługo mu zajęło pojęcie, że Jasnej Kropli nie było w obozie czy na terenach, które ledwo znał. Po zniknięciu matki jak i zniknięciu Mknącej Zawieruchy, Olchowa Łapa postanowił poszukać rodziców na własną łapę. Pewnego dnia zostawił Tońkowi przed legowiskiem mysz i opuścił obóz.
Żądło - do adopcji jako puste konto
Przepraszam wszystkie osoby z którymi miałam jakiekolwiek relacje na postaciach. Najbardziej Węża, Szada, Truskawkę i wszystkich terminatorów jakim prowadziłam treningi. Z Artemidą mam wiele dobrych jak i złych wspomnień, jednak okres w którym pisałam tu aktywnie, rozwijałam postacie, poznawałam nowych ludzi czy osiągałam jakiekolwiek sukcesy uważam za dobry i niekoniecznie zmarnowany. Jednak czas najwyższy zerwać plaster, którego bałam się dotykać od długiego czasu, trzymana tutaj tylko ze względu na relacje i postacie, a nie było to dla mnie zdrowe. Cieszę się z tego kogo tutaj poznałam i czego dokonałam, jednak czas na mnie - życzę powodzenia w dalszym pisaniu i możliwie do zobaczenia!
Przeciętnej urody i wzrostu, krótkowłosa, cętkowana, w połowie biała, w połowie bura kotka. Jej charakterystyczną cechą jest w większości biała głowa, zdobiona jedynie największą burą plamą na prawej powiece, biegnącej do czoła, i kilkoma mniejszymi na samym czubku głowy, a także przy uszach. Na grzbiecie spora łata, przelewająca się bardziej na lewy bok, zajmująca też cały ogon. Kilka mniejszych na łapach. Ma łaciate poduszki i różowy nos. Na świat patrzy oliwkowymi ślepiami. Kiedy mówi, słychać w jej głosie charakterystyczną chrypę, pozostałość po przebytych chorobach.
Kotka zdaje się być bardzo oficjalną w kontaktach z innymi; zwraca się pełnymi zdaniami, imionami. Pozbawiona dzieciństwa szybko wydoroślała, czy zwyczajnie starała się stać dorosłą. Jednocześnie będąc w tym wszystkim do bólu wręcz uprzejmą. Nie sposób doświadczyć z jej strony docinek, złośliwości. Kontroluje to, co mówi, a emocje nie wzburzają jej zachowania, choć... Może to jedynie kwestia braku dostatecznie mocnych bodźców. Lub może wcale nie po drodze jej z emocjami. Nie jest empatyczna, nie potrafi wczuć się w czyjeś przeżycia, doświadczać ich razem z drugą osobą. Jednocześnie wykształciła w sobie ogromne poczucie obowiązku względem innych, przez co mimo, że nie wczuwa się w ich uczucia, to w razie potrzeby reaguje, mniej lub bardziej odpowiednio, nie potrafiąc zostawić potrzebującego. Trochę sztywna towarzysko, ciężko wyłapać jej sarkazm, a i z żartami miewa problemy. Dużo myśli, analizuje i obserwuje.
Ze względu na zbliżające się nowe obowiązki w innym miejscu, postanowiłam z czegoś zrezygnować; padło na Artemidę, chociaż ściska mi serce z żalu. Nie wiem co napisać, poza tym, że w sumie nie czuję się do końca dobrze. Poniekąd z grą tutaj, bo nie potrafię znaleźć dla niej większego sensu, ani z kilkoma innymi rzeczami, o których nie bardzo chcę pisać. Trochę mam dość wkładania serca w coś, przez co w ostatecznym rozrachunku chce mi się na myśl o niej wymiotować przez to, jak źle czuję się sama ze sobą. Przepraszam Cień, że nie dam rady uciągnąć i pomagać dalej, przepraszam Pomurnik i Bladą, że zostaną same. Przepraszam rodzinę Niezapominajki; cieszyłam się na relacje z wami i to one powstrzymywały mnie od decyzji, ale ostatecznie doszłam do takich, a nie innych wniosków. I raczej nie zmienię zdania.
Ciało Siennej Łapy poddało się kolejnej chorobie, najwyraźniej zbyt słabe, żeby z nią zwyciężyć. Zmarła na swoim legowisku w lecznicy, wtulona w mech. Nie chciała odchodzić, bo marzyła o tym, żeby nieść pomoc własnemu klanowi, ale najwyraźniej nigdy nie było jej to dane.
Niezapominajka chorowała. Gorączkowała i majaczyła, tracąc najlepszy okres swojego życia. Pewnej nocy zniknęła z lecznicy, a jej ślady prowadziły poza granice obozu. Urwały się, przemieszane z zapachem drapieżnika. Nie umarła, ale zniknęła dla klanu, i dla rodziny.
Powodzenia wszystkim w prowadzeniu cudownych postaci, mam nadzieję, że będziecie się dalej dobrze bawić <3
trzymetryponadziemiąpłynie dzień nie mierzyczasu,nie odliczaran ja whibernacjiprzekoczuję czas l• ✦poczekamtunaciebiekilka lat✦ •
Ta kotka , która ma długie i miękkie futro. Jest szylkretem czarno-rudym i ma zielono-żółte oczy. Białe futro występuje na piersi, brzuchu, na palcach i stopach.
Z pozoru jest to złośliwa, dzielna kotka, lecz w serduszku jest milutka i troskliwa.
Oleandrowa Łapa, Słowicza Łapa [KRz]
Już od jakiegoś czasu myślałxm o odejściu. To miejsce nie daje mi tyle szczęścia co kilka miesięcy temu, niechęć pojawiła się w lipcu i tak powiększała się coraz bardziej i bardziej. A jak to mówią - psychika ważniejsza od kotków.
Oleandrowa Łapa -> nkt
Miała plan znalezienia kotów bliskich Kwaśnej Łapy, którzy zaginęli kilka księżyców temu z niewiadomych przyczyn. Powiedziała rodzicom i samej Szczaw, że wybiera się na dłuższy spacer i zniknęła poza obozem, nie pozostawiając po sobie żadnych śladów.
Słowicza Łapa -> nkt
Powiadomił Czarną Łapę, że wybiera się na samotne polowanie. Wszystko szło dobrze, miał plan wrócić do obozu przed zachodem słońca, lecz pewien nieznajomy zapach go rozkojarzył i wyprowadził o wiele dalej. Lecz zanim się zorientował, było już za późno i nie znał drogi powrotnej do Błyszczących Głazów.
Przepraszam głównie osoby, które miały z moimi postaciami bliższą relację. Cieszę się, że poznałxm mnóstwo cudownych ludzi, jednak myślę, że ta krótka gra mi starczy. Moja aktywność ostatnio również nie była najlepsza, a będąc szczerym nie sądzę, żeby się to poprawiło. Życzę wszystkim bardzo miłej i przyjemnej gry!!
Zboże jest małym kotem. Ba, wręcz jednym z najmniejszych. Ewidentnie wdało się w mamę ze swoją wielkością, bo pomimo swojego wieku wciąż wygląda jak taki ledwo co terminatorski podrostek. A jakby tego brakowało to jej drugą właściwością jest to, że jest długie i wąskie. Długie kościste łapy na długim tułowiu, z długim ogonem który wiecznie sterczy do góry. Pewnie gdyby nie jej intensywnie rude krótkie futro, pokryte tygrysimi pręgami, to by łatwo po prostu rozpłynęło się w powietrzu od swojej mikrości.
Za to mordę ma dość zwykłą, z takimi o typowymi bursztynowymi oczami, różowym nosem i białymi wąsami. Pewną dozę ciekawości do wyglądu Zboża dodaje brak lewego ucha. Kiedyś było uszczerbione, ale ostatecznie Zboże miało pecha by stracić je zupełnie. Gdzieś pod futrem schowana jest cała gama blizn, które Zboże zawdzięcza samotnikom mieszkającym na osiedlu dwunogów, ale nie są to blizny na tyle duże, by dało się je łatwo zauważyć. Ot, w paru miejscach jej futro jest odrobinę mniej gęste, to tyle.
Ktoś mógłby pomyśleć, że sekretnym planem na życie Zboża jest sprawianie kłopotów. Nie jest to prawdą, bo ono nie planuje tych kłopotów, co nie zmienia faktu, że te kłopoty jakby się jej trzymały. Wszędzie łazi, wszędzie szuka, jest głośne i gadatliwe, a w jej głowie roi się tysiące myśli na minutę. Ale tych wszystkich myśli nie wypowiada, o nie. Trzyma je dla siebie, bo trochę ich za dużo by to wszystko powiedzieć. Z tego co myśli wylewa się na świat tylko co nieco, sprawiając niekiedy wrażenie, jakby przeskoczyło od jednej myśli do drugiej znienacka, ale to nieprawda, po prostu rozmówca nie miał dostępu do jej całego toku myślowego. Mimo tego zewnętrznie miłego obrazu jaki Zboże kreuje, ma ono tendencje do kłamania by zyskać na swoim. Ma też tendencje do wybuchów złości i kumulowania w sobie wszystkiego co najgorsze. Stara się nie pokazywać światu tego wszystkiego tylko dlatego, że żyje w przekonaniu, że więcej zyska wciąż udając nieco głupie i urocze Zboże, jakim było dawniej.
Pochmurny Sen || Poczerniała Łapa, Polna Łapa, Rosiczka
Zbożowa Łapa - nkt
ich zapach był coraz mniej obecny w obozie, aż w końcu zniknął zupełnie. nie wiadomo dokładnie kiedy ani gdzie odeszli.
Jabłoniowa Łapa - nkt
wybiegła z obozu będąc przekonana, że widzi futro rodzeństwa tuż za rogiem. w panice zgubiła drogę do domu, a jej zapach urywa się gdzieś na granicy, mieszając się z zapachem dwunogów. ma teraz dobre życie pod opieką starszej pani i w końcu nie musi się stresować.
Wilczy Szlak - gk
wiedział, że jest coraz słabszy i zostało mu niewiele czasu. wyszedł z obozu na ostatnie polowanie, a jakiś czas później jego ciało zostało odnalezione rozdziobane przez chmarę kruków.
Pieśń - adopcje
to był intensywny rok. bardzo dużo się zadziało, bardzo wiele zmieniło. wraz ze zmianami przyszły zmiany dla mnie, w świecie jak najbardziej prywatnym, i zwyczajnie nie daję rady ani z funkcjami admińskimi ani z pisaniem postów. moje możliwości stały się poniekąd ograniczone, więc jeśli mam wybierać na czym mogę się skupić w tym niewielkim okienku czasu gdzie faktycznie mogę się skupić, to jednak własne pisanie oraz studia będą wiodły prym. chciałbym podziękować ludziom z którym grałem, oraz tym z którymi współpracowałem, szczególnie Mętce, za bycie wspaniałym promykiem słońca ogarniającym więcej niż to możliwe. z chwilą obecną odchodzę zarówno z funkcji jak i z forum, chociaż nie wiem czy do końca opuszczę serwer kotkowy. na pewno jednak wyciszę go zupełnie.
MYDRESSISONFIRE
⭑ ⭑ ⭑ ⭑ andIhurlmyself,Ihealmyself,Idragmyself xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxlikearugintherain andmySAINTsheisdancing aseverystepIchoosetotakebeginsto begins to set the world aflame
Sierść w kolorze piasku, zawsze czysta i lśniąca - oto znak rozpoznawszy Rzecznej medyczki. Pokryta jest niewiele ciemniejszymi pręgami, które na bokach układają się w grube zawijasy. Nie brak także mlecznobiałych akcentów, które zdobią jej mordkę, gardło, brzuch, palce oraz końcówkę ogona. Aparycja Księżyc jest zupełnie nieimponująca; przykrótkie łapy noszą smukły, nieco wydłużony korpus oraz zaokrągloną głowę, na której osadzone są nieduże uszy, orzechowe oczy i nos o barwie łososiowej. Jej skóra jest wolna od blizn, za to na brzuchu, bokach i biczowatym ogonie widać niemal łyse fragmenty - efekt zbyt intensywnego czyszczenia futra w momentach stresu. Głos Rzeczniaczki jest dość charakterystyczny; jako że transpłciową kotką musi nad nim pracować, by był wyższy i brzmiał jak głos kotki.
Sztywna jak kłoda, wiecznie poważna perfekcjonistka.
Senna Łapa - adopcje, może ktoś się skusi
Błękitna Łapa - GK, jej organizm okazał się zbyt słaby i zmarła na czarny kaszel
ostatnio leżę z aktywnością i nie mam siły pisać na kotkach. może to kwestia postaci, może ogólnego braku sił. na pewno wrócę, może nawet niedługo, ale po prostu czuję potrzebę wystartowania z czystą kartą i jeśli wymyślę postać, którą będę chciał grać. aktualnie mam wrażenie że wszystkie moje dobre pomysły skończyły się na plusku.
x
x
x xxxxxxxxxxxxxxxxx˚ ༘ ೀ⋆。˚
mybirds of a kind, they more and more are looking like centurions than any little messiah; and as I prune my feathers like leaves from a vine I find that we havefewer and fewer in kind, but my palms and fingers still reek of gasoline fromthrowing fuel to the fireof that Greco-Roman dream, purifying the holy rock to melt the gilded seams; it don't bring me relief, no it don't bring menothing that.
Księżyce: 44 Mistrz: Chaotyczny Lot Płeć: kocur Matka: Ropusza Łapa Ojciec: Tate! (Fiołkowy Świt, nie biologiczny)
Na pierwszy rzut oka Traszka przypomina raczej kogoś, kto powinien spędzać czas w kociarni, a nie na treningu. Okrągła główka z równie okrągłymi, złotymi ślepkami, krótka szyja, przysadzista postura i zapas dziecięcego tłuszczyku nadają mu dość słodkiego wyglądu. Ponad to, mimo iż udało mu się co nieco urosnąć, wciąż pozostaje kieszonkowych rozmiarów i nie zapowiada się, aby kiedykolwiek dobił wyżej, niż do tej niższej granicy średniego wzrostu. Zaskoczeniem nie jest, że jego długie futro pozostało rude z białą plamą na bródce, jednak zaczęło naturalnie się układać, a przestało puszyć. Tygrysie pręgi są teraz niemal niewidoczne na grzbiecie, za to można je dojrzeć na głowie, szerokich łapach i wciąż ruchliwym ogonie.
Niektóre dzieci dojrzewają szybciej, inne wolniej i w tej drugiej kategorii znajduje się Aszka. Rudy urwis, mimo iż zyskał już miano Terminatora wciąż jest głośny, uwielbia biegać, wygłupiać się i bawić, a siedzenie zbyt długo w jednym miejscu, zdaje się być dla niego najgorszą karą. Co prawda widać, że horyzonty jego rozumowania z każdym dniem nieco się poszerzają, można nawet porozmawiać z nim na tematy, które wykraczają poza tarzanie w błocie i łowienie ślimaków, ale do miana filozofa czy poety jeszcze mu sporo brakuje. Poza tym pozostał wesołym, nieco zadziornym kotem, który szybciej robi i mówi, aniżeli myśli, dlatego, mimo braku wady wymowy, zdarza mu się pewnych głosek nie wymawiać, albo robić to źle.
Żabia Łapa (GK) | Popiół (KR)
dzięki wszystkim, z którymi miałam sesje, fajnie było z wami grać, powygłupiać się, pośmiać i tworzyć relację postaci. Myślę, że wszystko co miało być powiedziane, zostało już powiedziane w kanale wichru, w tym również powody, dla których nie chcę już inwestować wolnego czasu w zabawę w tym miejscu.
Królik -> GK
chodząc po polance potknął się na patyczku i upadł tak nieszczęśliwe, że skręcił sobie kark. A mówił, żeby sprzątać :<
Traszka -> nkt
Odszedł z klanu z Ropuchą, przed pójściem zostawił swój "majątek" na posłaniach bliskich kotów, możecie uznawać, że znaleźli albo nie, w końcu nikogo by nie zdzwiło, gdyby się pomylił.
Kusa dostała szaliczek, bo jej futro ani trochę nie nadawało się na zimowe dni, może ją ogrzeje Łopieć dostał pluszowego misia, którego rudy znalazł na wyprawie z bliźniakami, a który zawsze będzie się do niego uśmiechał
Zioła podrzucił Rożek, czując podświadomie, że to będzie najlepsza pamiątka Topera znalazła na posłaniu całą kolekcję kostek, bo przecież w jego otczuciu wprost je uwielbiała Bonk dostała całusa na pożegnanie
Księżyce: 58 Mistrz: Szyszkowy Ogon Płeć: kotka Matka: Malinowy Nos Ojciec: Fiołkowy Świt Trwałe urazy: Pozioma, drobna blizna, lewa górna warga
Czołg-kot; wysoka, grubsza i masywna, gęste czarne futro z białymi znaczeniami: biała plamka między złotymi ślepiami, pod czarnym nosem, brodzie, klatce piersiowej, skarpetki na wszystkich łapach, okolice pupy i spód ogona. Grube białe wibrysy znajdujące się na pół-płaskiej mordce. Posiada również poziomą, drobną bliznę na górnej, lewej wardze.
Podróże na własną łapę nie tylko umożliwiły odbudować straconą przez żałobę duszyczkę - cała sytuacja pozwoliła Ropuszce dorosnąć.
Błyszcząca, niczym ze złota wykuta, pewności siebie nadal piastuje jako jedną z głównych cech osobowości kotki. Opinie innych? No cóż, nigdy ją szczególnie nie interesowały, z tego właśnie powodu nie czuje potrzeby wyprowadzać innych z błędu, kiedy ci postrzegają ją jako głupiego-jak-but-kocio-czołga. Ropuszka co prawda do kocich filozofów i myślicieli nigdy należeć nie będzie, jednak jej wyjątkowy sposób postrzegania świata, idący w parze z sprytem i niezłymi umiejętnościami obserwacji pozwoliło jej spokojnie przejść przez życie. Mimo niezależnej natury jest bardzo towarzyską kicią z dużymi pokładami poczucia humoru (nawet zarzuci jakimś żartem, inna sprawa czy będzie dobry). Jest dziarską kobyłką, która lubi kolekcjonować znajdki, poczynając od piórek i gładkich kamyczków, przez odpadki dwunogów, aż po kości wszelakiego rodzaju zwierzątek.
Zajonc W | Krzemienna Łapa G
A więc, ogarniam dupę ;>
Ropusza Łapa > Nkt/zaginieni
Zdając sobie sprawę, że Traszka zaczął swoją wielką wędrówkę była w kropcę. Z jednej strony miała klan, rodzinę z drugiej syna. Mimo iż intensywnie o tym myślała, dezycję była z góry ustalona. Pożegnała się z całą rodziną, na spokojnie tłumacząc im, że klan to rodzina. Jednak nie bez Traszki. Pozostawiła wszystkim prezenty, dzieci Krokusa mogą uznać, że wzięła ich na stronę i pomogła im z żałobą. Białej powiedziała, że rodzina jest z niej dumna, że ona jest z niej dumna i nie może się doczekać aż w końcu cała rodzina znów się spotka. Poprosiła również by ucałować ich wszystkich, kiedy zostanie przywódczynią :*
Szorstkiego szturchnęła i dała buziaka w policzek >:3c
Z Bączkiem również rozmawiała, w ostatnią noc spędzoną razem w Kościach, Ropucha powiedziała, że będą ją odwiedzać i jest mile widziana na osiedlu, cętkowanemu dała dużo buziaków >:3c
Zajęcza Łapa… > Gwiezdni
Okazało się, że upadek na pysk był poważniejszy niż ktokolwiek się spodziewał, ponieważ spowodował krwawienie w mózgu, czy coś podobnego <D
Mi w sumie rybka, kiedy będzie jego pogrzeb. Może umrzeć dopiero pod miesiąc z aniołkiem, jeżeli tak to skarżył się o ból głowy i mdłość. Umarł wtulony w objęciach mamusi, bo mimo iż był małym ujkiem kochał rodzinę i mamusie ;>
Tak, moje odejście jest połączone z sytuacją, którą można przeczytać na disco.
Prawdopodobnie na Edynie(?) pojawi się post o tej całej sytuacji, spokojnie, to nie groźba a informacja. Nie będę tutaj nikogo demonizować, ale nie będę kłamać.
Co do uwagi Księżyca - Sprawa nie dotyczy twojej osoby i sam fakt, że tak bardzo kolegujesz się z Anonkiem, pokazuje tylko to, że nie jesteś naturalny w tej całej sytuacji. Była dyskusja o zamiarach naszych postaciach i komentowanie postaci kogoś innego - mogliśmy być tu jak najbardziej pasywno-agresywni, bo chodziło o postacie. Napisałem nawet w pewnym momencie: „Nazwaniem barana małym ujkiem? O postać się denerwujesz?” To nie znaczy, że user ma prawo wykorzystać mojej choroby przeciwko mnie. Anonek cierpi? Zastanawiam się przez co? Za konsekwencje swojego własnego zachowania? Za to, że powiedział coś obrzydliwego i ktoś mu coś wypomniał?
Przepraszam ale nikt nie męczył o to Administrację - napisałem dokładnie 2 oficjalne wiadomości do Mętlik na ten temat, które jak chcecie mogę wam pokazać. (screnny będą pod spodem a co mi) Jedna wiadomość była prywatna i tylko między nami. Nie spieszyłem nikogo, jak możecie sobie sami zobaczyć. Więc Księżyc, może zamiast ślepo wierzyć swojemu kumplowi, poradziłbym ci sam przekonać się i zobaczyć fakty. I może, jeżeli tylko potrafiłbyś, spojrzeć na sytuacje neutralnie: jak byś się czuł, kiedy ktoś poleciałby takim tekstem i potem chciał cię „przeprosić” tym pożal się boże tekstem.
Żaden user na tym forum nie jest na tyle interesujący bym komentował jego zachowanie czy osoby na disco i wydawało mi się, że każdy na disco był świadomy, że rozmawiamy tutaj jedynie o głupich Pikselowych postaciach.
Tak samo, jakbyś nie zauważył, tekst Anonka i post Deszcza pojawił się na kanale Wichru, publicznie, więc tak, odpowiedzieliśmy tak samo.
Księżyce: 126 Mistrz: Niedźwiedzi Kieł [*] Płeć: kotka Matka: Wydmowy Wiatr [*] Ojciec: kto? (Głogowy Cień) [*] Trwałe urazy: szpetna, ogromna i rozległa blizna na szyi po pazurach borsuka, rozciągająca się od prawej strony żuchwy aż do okolic lewego barku; ślady psich kłów na karku
Księżyce: 126 Mistrz: Niedźwiedzi Kieł [*] Płeć: kotka Matka: Wydmowy Wiatr [*] Ojciec: kto? (Głogowy Cień) [*] Trwałe urazy: szpetna, ogromna i rozległa blizna na szyi po pazurach borsuka, rozciągająca się od prawej strony żuchwy aż do okolic lewego barku; ślady psich kłów na karku
Z wiecznie nierozgarniętej kupy futra stała się naprawdę śliczną kotką! Posiada długie rudo-bure futro wraz z tygrysimi pręgami, o które bardzo dba w wolnym czasie. Widnieje na nim również kilka białych znaczeń, a mianowicie na brodzie, końcówkach łap i brzuchu. Wzrostem nie dominuje, choć jest trochę wyższa od przeciętnego kota. Z figury jest trochę chuda, jednak przez puchate futro na pierwszy rzut oka wydaje się że jest wręcz odwrotnie. W jej charakterystycznych bursztynowych oczach często widać iskierki. Idealnie wraz z nimi komponują się spore uszka oraz długie białe wibrysy.
Jej wieczna energia zdecydowanie przygasła, pozostawiając za sobą inną Płotkę, niż za czasów, gdy była wszystkiego ciekawym terminatorem, mimo tego w jej oczach często znajdują się iskierki, a na pyszczku widnieje ciepły uśmiech. Wciąż jest gadatliwa i chętna do poznawania nowych rzeczy. Będąc u dwunożnych, miała aż nadto czasu do namysłu i zregenerowania się. Nie wróciła do marzenia, by zostać przywódczynią, jednak chce dać z siebie wszystko jako wojownik. Najważniejsza jest dla niej rodzina i przyjaciele, to oni jako jedyni są dla niej cenniejsi niż klan czy własne życie.
Moja aktywność w ostatnim czasie umarła. Nie chciałam tego robić, bo przez ostatnie prawie dwa lata Artemida stała się dla mnie ważnym miejscem, gdzie mogę odpocząć i odciąć się od świata, jednak nie chce tego dalej tak ciągnąć.
Płotkowy Potok -> Zaginieni. Czując się trochę lepiej, wyszła na samotne polowanie i już z niego nie wróciła. Jej trop urywa się przy ptasich krzewach.
Niknący Płomień -> Zaginieni. Po stracie Jasnej Kropli i mistrza z dnia na dzień coraz mniej czasu spędzał w obozie, czy nawet terenach klanu. Pewnej nocy wyszedł na jeden ze swoich spacerów i już nigdy z niego nie wrócił.
Ciepła Łapa -> Gwiezdni. Katarek, który złapał drobną kotkę nie ustępował, nasilając się z księżyca na księżyc. Pewnego dnia słabe ciało kotki nie wytrzymało walki z chorobą i ruda terminatorka odeszła we śnie.
Artemida była moim pierwszym RP na którym się tak bardzo udzielałam i do którego się tak bardzo przywiązałam. Jednak... teraz pisanie postów nie sprawia mi przyjemności i zajmuje aż za dużo czasu. Były dni, które poświęciłam tylko forum, pisząc posty od południa do nocy, próbując być na zero, gdy innym by takie coś zajęłoby z dwie godzinki. Poza tym się po prostu wypaliłam. Nie mam chęci na udawanie kotków w internecie, a zmuszanie się czy dawanie sobie kolejnego dnia nie pomaga.
Te dwa lata były naprawdę wspaniałe. Poznałam tu masę kochanych i przyjaznych ludzi oraz stworzyłam wiele miłych wspomnień. Czy tu wrócę? Kto wie. Na pewno Artemida pozostanie w moich myślach jako jedno z lepszych miejsc, do których kiedykolwiek należałam <3
Powodzenia wszystkim i miłej gry!!
≺☉)͜͡˒ ⋊
lady,runningdownto theriptide taken awayto thedarkside i wannabe yourleft-handman i loveyouwhen you'resingingthat song and I gota lumpin mythroat 'causeyou're gonnasingthe wordsw r o n g
Duży, czarny, długowłosy kocur. Ma długie i masywne łapy oraz duże, żółte oczy i często niezadowolony wyraz pyska. || kp
Pewny siebie i odważny. Niechętny do nowych znajomości, szuka w nich tylko jakichkolwiek korzyści. Zazwyczaj nie zaczyna rozmowy bez powodu. Wybuchowy, stara się ukrywać swoje emocje. Trudno wzbudzić jego zainteresowanie, na większość rzeczy jest obojętny. || kp
Nękany podejrzliwością co do innych i tym, że traktują go gorzej, postanowił odejść. Uciec. Czuł się źle, jakby w obozie otoczony był wrogami, a jego relacja z Mętną Łapą skomplikowała się na tyle, że uznał, że nic go już w obozie nie trzyma i musi odejść. Pewnej nocy po prostu odszedł szukać Agrestowej Łapy.
Komarze Skrzydło - Gwiezdni
Nie nacieszył się zbyt długo rangą wojownika. Niedługo po mianowaniu zaczął czuć się gorzej, a gdy sytuacja się naprawiła, wyszedł z obozu na samotny spacer. Miał jednak pecha, bo spotkał borsuka i nie udało mu się uciec. Umarł jednak z nadzieją, że spotka tam tych, którzy go opuścili i zazna w końcu spokoju
Biedronkowa Łapa - Gwiezdni
Próbowała. Naprawdę próbowała udowodnić, że nie jet gorsza od reszty klanu. Niestety, nie udało jej się. Pech chciał, że trafiła na luźno biegającego psa z którym nie miała w walce szans
Sokoli Krzyk - zaginieni
Ona też nie miała szczęścia. Ciągle wymykała się z obozu, a pewnego dnia po prostu nie wróciła. Jej trop urwał się gdzieś na granicy, zmieszany z zapachem dwunożnych