czarny kocur z białą plamką na brzuchu, krótkie futro, długie łapy, ogólnie raczej niezbyt wielki, szczupły, żółte oczy. Na prawym boku posiada średniej wielkości, okrągłą ranę po podpaleniu.
Migocząca Łapa szczególnie umiłował przesiadanie w ciszy. Od czasu do czasu cieszy się rozmową. Odzywa się jedynie w sytuacjach tego wymagających, natomiast jego odpowiedzi są skrócone do minimum. Nie potrafi głosić poematów i używać ładnych słów. W głębi strasznie chaotyczny, nie wie co robić w danych sytuacjach, a również zależy na relacjach z innymi. Nie znosi agresji.
Bardzo szczupła, wręcz wychudzona kotka. Jej niegdyś pulchną mordkę zdobią ładne, bladozielone oczy, podobne do tych Świergota. Nad nimi znajduje się pręga, ułożona w kształt litery "M". Kotka zdecydowanie ma wrodzony wdzięk - zapewne dzięki Modliszkowemu Zagajnikowi - z którą mogłaby konkurować o tytuł miss.
Jej sierść jest krótka, jednak puchata. Jest ona niebiesko-szynszylowa z przebłyskami złota - głównie pod oczami, na brzuchu i łapach.
Zmieniła się... I to bardzo. Nie tylko z wyglądu - chociaż z niego nie zmieniła się tak drastycznie - ale również z charakteru. Nie jest już tą samą, radosną koteczką, co wcześniej. Przez regularne znęcanie się przez niedoszłego „partnera” stała się kocicą, która jest bardzo zaniepokojona. Ptaszek zaczęła czuć obrzydzenie do samej siebie. Czuje obrzydzenie samą swoją istotą. Czasem zdarzają jej się niekontrolowane wybuchy gniewu, które na osiedlu kończyły się zazwyczaj rozszarpaniem przez nią starej kanapki albo wywaleniem śmietnika. Potem potrafi przejść w niekontrolowany płacz. Czuje się jak nic niewart śmieć. Przestała w siebie wierzyć... Zrodziła się w niej też obsesja na punkcie kocurów, gdyż boi się ich tak bardzo, że jest w stanie niezbyt kontrolowanie go uderzyć, jeśli się zbliży...
Nie chciałam tego robić, ale Ptaszek po prostu… mi nie wyszła. Nie idzie mi pisanie nią tak, jakbym chciała. Kiedy wracałam nią rok temu, miałam na nią nieco inny zarysowany plan ale cóż, nie wyszło.
Nie oznacza to jednak, że fabuła na niej była do bani. Naprawdę bardzo podobała mi się relacja Ptaszek z Mleczko, Chłodem i ogólnie Klanem Cienia. Żałuje tylko, że sama nie dawałam czasem rady odpisać w treningu i smuciło ile razy niestety Ptaszek musiała mieć zmienionego mistrza :c Żałuję również, że ponownie zostawię Koniczynkę i Modliche same… Ostatnio jednak praktycznie cały czas zmuszałam się do pisania nią i chociaż starałam się przełamać już od paru miesięcy to niestety słabo mi to idzie. To po prostu nie jest postać, którą jestem aktualnie w stanie pisać, bo nie jestem tak wesoła jak ona i wejście w skórę postaci, która ma w sumie trochę lepszy mood niż ja, jest dla mnie trudne.
Nie wiem, czy to, co napisałam ma jakikolwiek sens hah
Chcę jednak przeprosić wszystkich, na których jej zaginięcie wpłynie. Przepraszam, że znowu ją porzucam, ale po prostu… jestem z nią chyba najmniej związana. Może to też niektórych zdziwić, bo Ptaszek miała zdecydowanie lepszą aktywność niż Zachód, jednak jak wspomniałam z Ptaszek jestem najmniej związana.
Więc… jeszcze raz okropnie przepraszam :cc
Ptaszek po śmierci mistrzyni nieco podupadła psychicznie. Mimo to, miała wokół siebie naprawdę wiele kotów, które pomogły jej się z tego pozbierać. Pewnego dnia poszła więc z Modliszkowym Zagajnikiem oraz Złotooką na spacer. Niestety, nie skończył się on najlepiej, gdyż Ptaszek wpadła we wnyki. Złotooka i jej matka starały się jakoś terminatorce pomóc, jednakże niezbyt wiedziały, jak mogłyby się do tego zabrać. Złotooka już miała biec do obozu po pomoc, jednakże wtedy nadjechali Dwunożni na koniach. Najwyraźniej zaniepokoiły ich dziwne odgłosy, dochodzące z lasu. Wtedy też, chociaż Modliszka i Złotooka starały się ich odgonić, same były zmuszone do schowania się. Dwunożni uwolnili zmęczoną i ranną kotkę, jednak nie wypuścili jej, a zabrali ze sobą. Tak więc Ptasia Łapa ponownie zaginęła. Tym razem jednak nie przez motylka a przez własną nieuwagę…
nie rozmyślę się już, więc prosiłabym, aby decyzja weszła w życie natychmiast. wtedy będzie mniej boleć i nie będzie to robiło nadziei na to, że może jeszcze usunę tego posta
jeszcze raz przepraszam
Dziwny jest tenświat Gdzie jeszcze wciąż Mieści się wielezła
Ciężko mi się nim pisze. Chciałam bardzo go rozwinąć i miałam na to plan, jednak jego charakter jest dla mnie zbyt.... spokojny. Nie potrafię grać takim kotem i pomimo, że z początku podobała mi się nim gra, to powoli zaczęło być mi ciężko i nie byłam pewna, czy ma w ogóle potencjał w moich rękach. Nie chcę go jednak spisywać na straty, bo może kiedyś, może za rok a nawet dwa znów zechcę mi się nim grać i ponownie go zapiszę, kto wie.
post z zaginięciem
Odwilż nie potrafi polować i bez pomocy klanowiczów najpewniej jest spisany na śmierć z głodu w szybkim tempie. Poszedł jednak w stronę Łanu Rzepaku, kto wie, czy stamtąd nie trafi na osiedle, gdzie wśród dwunożnych odnajdzie swój dom. Na tą chwilę będzie siedział z przekreślonym nickiem i nie jestem pewna, czy kiedykolwiek się to zmieni. Przepraszam rodzinkę i Fiołkowy Nos, bo jej pierwszy terminator poszedł zwiedzać świat, nawet, jeśli nie do końca była to jego decyzja. No i osoby z którymi mam sesję, bo trochę was zostawiam:(
Długowłosa, niska, puchata, czarna srebrna cieniowana kotka z oliwkowymi oczami. Ma białe znaczenia na połowie nosa i prawie całym ciele. Jest sterylizowana. [KP]
Więc jaki charakter może mieć zadbany, okrąglutki pieszczoszek z jakimś ekstrawaganckim imieniem? Z pewnością nie taki, jak się wydaje. Na pierwszy rzut oka oczywiście sprawia wrażenie aroganckiej. Mało się odzywa, a nawet jeśli to używa górnolotnych słów, jakby kpiąc ze swojego rozmówcy. Na jej pyszczku dominuje obojętność i powaga, trudno zobaczyć tam choćby cień uśmiechu, ale... Czy to oznacza, że nigdy nie jest szczęśliwa? Że naprawdę jest taka, na jaką wygląda? Nie. Po prostu wszelkie uczucia woli pozostawić sobie, nie pozwalając aby ktokolwiek domyślił się, co czuje. Jednak spokojnie, nie ma żadnych problemów z rozumieniem własnych emocji. Jedynie strasznie nie lubi ich okazywać, zwykle chowając je za kamienną maską. Zawsze myśli przed tym, co powie i nie pozwala swoim emocjom wziąć górę, dlatego odpowiadanie na rzeczy zajmuje jej dosyć długo. Szczera chęć pomocy innym nadal w niej pozostała, podobnie jak ciepło, opiekuńczość i... Brak przywiązania do innych. Wszystkie straty bliskich dla siebie osób tłumaczy sobie czasem i nie przepada za rozdrapywaniem starych ran, próbując zapomnieć o własnej przeszłości. Stara się być skromna i grzeczna, na wszystko odpowiadać bezpośrednio... Oprócz pytań o swoją przeszłość. Wtedy zwyczajnie milczy, nawet jeśli czuje, że zachowuje się źle. [KP]
Juliette --> Zaginieni
zupełnie nie przypadła mi jej postać, i wszelkie próby wyciśnięcia z siebie cokolwiek były dla mnie istną katorgą. Dlatego wolę ją porzucić i ewentualnie poźniej wrócić, gdy będę miałx już siłę i chęci podjąć się pisania taką postacią :
Średniego wzrostu bura kotka. Na jej futrze są widoczne tygrysie pręgi, a samo w sobie jest krótkie, choć puszyste w dotyku. Jest chuda, nawet bardzo, chociaż nie na tyle, żeby zagrażało to jej zdrowiu. Obserwuje otoczenie zielonymi oczami, nie zdradzającymi jej obecnych uczuć. Inną wyróżniającą cechą jest to, że ciężko ją usłyszeć, gdyż postawia nieintencjonalnie ciche kroki.
Chłodna Bryza wydaje się dość specyficzną kotką. Często siedzi gdzieś zamyślona, czasami widocznie przygaszona, nie bardzo rozmawiając z innymi. Bardzo chciałaby to zmienić, no ale niestety nie wychodzi jej to. Gdy już się z nią rozmawia, to okazuje się, że jest to całkiem miła i sympatyczna kotka, skora do rozmów na jakikolwiek temat. Zawsze zwraca się do każdego z szacunkiem i stara się nie urazić niczym tej osoby. Nie wdaje się w niepotrzebne konflikty. Stara się również dbać o bliskich, chociaż tak naprawdę straciła sporą większość z nich i ma poczucie samotności, winy. Często przez to, że zaniedbała swoje relacje, jest smutna, a jej myśli są częściej pesymistyczne i po prostu ponure, choć na taką nie wygląda. Przeważnie utrzymuje neutralny wyraz twarzy, a nawet się uśmiecha, nie zdradzając na powierzchnie swoich prawdziwych uczuć.... (KP po więcej)
Błotnista Kałuża (KC), Trawiaste Źdźbło(KW)
kompletnie nie miałam planów tutaj ZNOWU wracać i tym razem porzucać moją ulubioną postać, ale nie mam innego wyboru. Nie piszę nim aktywnie już bardzo długi czas i każde moje próby ruszenia go nigdy nie wychodzą. Robię to z ciężkim bólem serca i jest mi strasznie przykro, bo nigdy nie zapomnę jak mocno ekscytowałam się tym, że dostałam się do miotu, i jak bardzo pisanie nim sprawiało mi dużo radości. Niestety, nie mam już czasu na tak ambitną i dosyć... skomplikowaną postać. Gdyby sprawy wyglądały inaczej, pewnie potoczyłoby się to też inaczej, ale teraz ciężko jest odkręcić jego nieistnienie na fabule i spowodować, by znów miał tak ogromny potencjał jak kiedyś. Dodatkowo stwierdziłam, że lepiej będzie i dla mnie jeśli zacznę całkowicie od zera, całkowicie nową postacią, bo z arci nie chcę odchodzić.
Trawiaste Źdźbło -> zaginieni/nieaktywni Pewnego dnia, gdy wojownik wyszedł na patrol, zdarzyło się coś, co kompletnie wywróciło całe jego dotychczasowe życie do góry nogami. Pojawiło się dwóch Dwunożnych, przeciw którym nie miał nawet szans bez względu na to, jak bardzo się wyrywał i na nich syczał. Został zamknięty do dziwnej, ciemnej klatki. Przez cały czas który w niej spędził targały nim silne emocje, a nim się obejrzał, znalazł się w samym gnieździe Dwunożnych. Nie podobało mu się to, mocno nie podobało. Nie wiedział, gdzie jest i co chcą z nim zrobić. Zamierzał uciec i wrócić do klanu tak szybko, jak to możliwe. Niestety, nie było to takie proste. Zdołał po jakimś czasie uciec, ale ta ucieczka tylko jeszcze bardziej go sfrustrowała. Znalazł się w okropnie śmierdzącym miejscu od potworów Dwunożnych, pełnym sztucznych świateł i miejsc, których nigdy nie widział. Sytuacja była ciekawa i po jakimś czasie zaczął sobie radzić, ale tęsknił za klanem. Nie umiał znaleźć drogi powrotnej. Któregoś dnia natrafił na grupkę samotników na skraju rozsypania się. Znalazł w tym szansę dla siebie i postanowił zostać ich przywódcą i uczynić ich silnych. Chociaż nie czuł i pewnie nigdy nie poczuje się tam jak w domu — spełnił swoje marzenie o posiadaniu wysokiej pozycji. Nigdy się za to nie spodziewał, że będzie to poza jego ukochanym klanem. Czy zdoła kiedyś wrócić?
Chaos to naprawdę urodziwa kotka. Filigranowa, o smukłej sylwetce umieszczonej na cienkich nogach, z biczowatym ogonem i małej główce zawieszonej na chudej szyjce. Jej gładziutkie, połyskliwe futerko wydaje się miłe w dotyku, choć w rzeczywistości jest sztywne i niemal kłujące. Miesza w sobie czerń, spontanicznie rozrzucone rude smugi, które pewien ład i symetrię zachowują jedynie na środku pyszczka, oraz biel, zdobiącą jej szyje, nogi i pyszczek. Nad śliczną, kształtną mordką górują uszy, których wnętrze dekorują drobniutkie piegi, a oblicze dopełniają wyraziste kości policzkowe i ogromne, połyskliwe, jasnopomarańczowe oczy o okrągłym kształcie.
Bywają osoby, których natura funkcjonuje w głębokiej niezgodzie z postawą – taka jest Chaotyczny Lot. Wewnętrznie funkcjonuje jako stworzenie emocjonalne, skłonne do gwałtownych pasji, fascynacji, pogardy, obrzydzenia i zachwytu. Na zewnątrz woli jednak pokazywać tak mało, jak to możliwe. Zawsze stara się zachowywać spokój, kalkulować każdą decyzję, ważyć każde słowo. Na spontaniczność pozwala sobie przy nielicznych bliskich kotach, albo wtedy, gdy nie potrafi powściągnąć targających nią uczuć. Wszystko to dlatego, że jest prawdziwą egocentryczką – ma swoje cele i pragnienia i potrafi z dużą determinacją dążyć do ich spełnienia.
Decydując się na trzecią postać, specjalnie wybrałam Samotnika, by móc sobie nim pisać z doskoku, bez poczucia, że hamuję życie w Klanie. Zdecydowałam, że gdy będę nadrabiać sesje, najpierw będę zajmować się priorytetami, czyli treningami Terminatorów Chaos i Gęsiopiórego i ich rozwijającymi się relacjami. Rwetesa świadomie i z premedytacją zostawiałam na koniec i "w nagrodę". Na początku to działało, ale niestety ostatnio tego czasu "po" praktycznie już nie mam. Dostaję ostatnio więcej zleceń i projektów, w dodatku przyszła wiosna, będe więcej wychodzić na dwór i spędzać weekendy poza domem, a w czerwcu czeka mnie przeprowadzka i sporo wysiłku z nią związanego - więc wiem, że czasu na kotking będzie tylko mniej.
Lubię pisać Swetrem, mam z tego mnóstwo frajdy, ale też źle mi z tym, że jego sesje często się mocno przedłużają - i często z mojej winy. Wiem, że nawet, gdybym chciała zbudować nim bliższą relację z inną postacią, nie będę w stanie. W efekcie zamiast pisać sobie z humorem, swobodną, luźną postacią, loguję się na niego z poczuciem presji, żeby go zupełnie nie zaniedbać.
Dlatego czas, żeby poszedł sobie dalej w świat. Może wróci, kiedyś, jak będę mieć więcej czasu :)
Dziękuję wszystkim, którzy brali z nim sesję i chcieli go poznać. Mam nadzieję, że dał Wam trochę uciechy! :lgbt:
//EDIT: Ze względu na to że forum będzie miało spanko przez kilka dni, poproszę extra czas na podomykanie sesji, Rwetesa można będzie dodać do nieaktywnych z dniem 10. maja
Dość wysoki, mocno zbudowany kocur. Krótkowłosy, czarny, białe czubki palców tylnej łapy. Zmęczone, turkusowe oczy, czarne plamy na dziąsłach, języku i podniebieniu.
Kogut był mocno eksperymentalną postacią, z którą od początku miałem problem. Nie umiałem zrobić z nim tego, co planowałem, więc coraz trudniej mi się nim pisało, aż w końcu uznałem, że zmuszanie się do gry nie ma sensu. Chcę do niego wrócić kiedyś, w przyszłości, kiedy ustalę jakiś konkretny plan działania i opracuję co chcę od niego jako postaci - nie chcę, żeby do tego czasu leżał i się kurzył, wywołując tylko poczucie winy :x
po jej drobnym wypadku, jej wygląd przeszedł wiele zmian. Przycięte do połowy prawe ucho, zerwane niemal całe lewe, do tego blizna przechodząca od brody aż nad prawe oko - a to tylko sam pysk. Na szyi widnieją ślady po pazurach, choć te w dużym stopniu zostały zasłonięte przez futro. Długie ślady po kocich pazurach są również przez całą długość grzbietu, do tego na prawej przedniej i lewej tylnej są ślady po ugryzieniach. Jej futro wciąż pozostaje czysto białe i długie, a ślepia mają ten sam kolor - lewe zielone i prawe niebieskie. Wciąż jest smukła i wysoka, lecz do dawnej piękności jej daleko. Na szyi ma ciemnoczerwoną obrożę z kontaktem do jej człowieka.
podobnie jak wygląd, jej charakter przeszedł zmiany. podczas dochodzenia do siebie po walce z samotnikiem miała wiele czasu na przemyślenia, co miało na nią zaskakująco dobry wpływ, być może przez towarzystwo, jakie miała. w efekcie nie tylko jej ciało, jak i jej umysł przeszły przez proces leczenia, dzięki czemu jest w pewnym sensie weselsza. nadal jest mocno wyciszonym kotem, jednak znacznie łatwiej jest się jej uśmiechać. wciąż jest bezpośrednia w swoich słowach, często nie przejmując się tym, jak może to wpłynąć na jej rozmówców, ale zaskakująco nabrała nieco charakteru, więc zdarzy jej się dogryzać innym tu i ówdzie, oczywiście oczekując tego samego w swoją stronę. są to jednak niegroźne uszczypnięcia, nie obrazy. zdecydowanie chętniej też rozmawia, a jej ciekawość została na nowo rozpalona i nie boi się pytać, jeśli coś ją zainteresuje. nadal zostało w niej jednak wiele mniejszych lub większych problemów, z którymi ciężko jej sobie poradzić, jak strach przed opuszczeniem przez bliskich czy problemy ze snem.
Jak bardzo nie pisałoby mi się fajnie Bluszczem, tak zwyczajnie nie mam wystarczająco sił na robienie tego. Mam nadzieję, że uda mi się do niej wrócić, ale póki co...
Bluszcz -> nieaktywni
there's so much more here, a life worth living and with time you drown the FEELING out it's so n o s t a l g i c maybe all the love was worth the pain?
Księżyce: 102 Mistrz: sam jest swoim mistrzem Płeć: nonbinary (zapach kocura) Matka: Pustułka Ojciec: Żwir Partner: : ((
Bury tygrysio pręgowany kot o smukłej sylwetce, błękitnych oczach oraz różowym nosie, poduszkach u łap oraz środkach uszu.
Żyjąca we własnym świecie nieufna istota o dość wysokiej inteligencji. Zrań ich; nie wybaczą, kochaj ich; będą ci wierni póki ich nie zdradzisz.
Jad [kw] Srocza Łapa [kg]
Trzask - zaginieni
W naturze Trzaska leżała wędrówka. Nie mogli zostać na zawsze w okolicach Klanów i pewnego dnia postanowili się wybrać daleko daleko, gdzie żaden Klanowicz by ich nie znalazł. Nie chcieli się chować, po prostu pragnęli nowej przygody, nic więcej.
Nie wiem do końca co z nimi zrobić i ten, sorki ludzie. Może kiedyś do nich wrócę, ale póki co niech sobie siedzą gdzieś dalej.
Księżyce: 134 Mistrz: Zachodzące Światło [*] Płeć: kocur Matka: Mysi Krok [*] Ojciec: Bukowa Kora [*] Partner: każdy i nikt Trwałe urazy: blizna na podgardlu po ataku borsuka, blizna na karku, blizna na tylnej łapie i zadrapanie pod prawym okiem
Księżyce: 134 Mistrz: Zachodzące Światło [*] Płeć: kocur Matka: Mysi Krok [*] Ojciec: Bukowa Kora [*] Partner: każdy i nikt Trwałe urazy: blizna na podgardlu po ataku borsuka, blizna na karku, blizna na tylnej łapie i zadrapanie pod prawym okiem
Duży, masywny kocur o szerokich barkach i silnych łapach. Ma garbaty nos, skośne, zielone oczy i pędzelki na uszach. Jego umaszczenie jest ciemne, bure tygrysio pręgowane i około połowy jego ciała pokrywa biel, charakterystycznie przecinając mu lewe oko. Ogon jest gruby, średniej długości, zakończony czernią.
[pełny charakter w KP] Bystry i uważny kocur, obserwuje wszystko, co się wokół niego dzieje i nie pozwala, by coś umknęło jego uwadze. Towarzyski i uśmiechnięty, z łatwością nawiązuje nowe znajomości. Bywa wścibski i lubi się przyjacielsko droczyć. Nie lubi granic, zasad i religii, skrycie tym gardząc. Jest elastyczny i często dostosowuje się do sytuacji i rozmówcy. Zależy mu na jego najbliższych - czy to przyjaciołach czy rodzinie.
Rybołowi Lot, Liliowa Łapa. Bratek [KRz]
Zostaliśmy powiadomieni o tym, że gracz postaci o imieniu Spinka niestety nie będzie już dłużeć grać na forum. Osoba ta nie ma za bardzo czasu by wejść na forum, a poprosił, by jego postać w razie możliwości została przemianowana na NPC w grupie Nowego Świtu.
Po przeanalizowaniu tej prośby zgodziliśmy się na nią, dlatego, najprawdopodobniej jutro, postać ta zostanie dodana do spisu NPC a postacie z grupy Nowy Świt mogą zacząć ją traktować jak postać NPC.
Są takie>>DNI<< [są takie dni, takie dni] Kiedywiatr, kiedy deszcz i tęskniędo ciebie Są jeszcze ciągle takie dni
Są takie>>SNY<< [są takie sny, takie sny] Kiedyja, kiedy z niąbiegniemy do siebie Są jeszcze ciągletakiesny.
Jest to malutki i drobny kociak. Jego futerko ma szarawy kolor. Oczy są niebieskie oraz półprzezroczyste. W kolorze białym ma tylko wąsiki.
Kot ten jest odkrywcą. Wtyka swój nosek wszędzie, często gdzie nie trzeba. Jest bardzo odważny - czasem aż nazbyt. Będąc szczerym do bólu, potrafi prędko kogoś do siebie zrazić. Nie cierpi przegrywać. Często popisuje się przed innymi kotami. Stara się być we wszystkim najlepszy. Zasady są dla niego niepotrzebne i tylko ograniczają swobodę. Dlatego często je łamie.
Gra w aż czterch Klanach okazuje się być dla mnie niesamowicie obciążające. Chciałabym orientować się w tym co się dzieje w środowisku, w którym żyją moje postacie, ale przez to, że znajdują się one w zupełnie innych Klanach, nie mogę skupić się na wszystkim. A bardzo nad tym ubolewam, nie będę ukrywać. Chcę by moje postacie wiedziały co się dzieje, chce po prostu być tak zorientowana w sytuacji jak wcześniej. Na ten moment muszę pożegnać się ze Szpakiem bo nie będę mogła grać żadną z moich postaci, w tym nim, tak jakbym tego chciała. Super wymyślałomi się go, na prawdę miło było wymienić parę postów, ale muszę sobie zmniejszyć ilość Klanów w jakich mam postacie. Już od dłuższego czasu miałam problem by wiedzieć co się dzieje. Dziękuję za szansę by zagrać w miocie Pająk i Jajo i na prawdę się na niego cieszyłam, lecz na prawdę przygniata mnie aktualna sytuacja. Nie chcę jednak dawać go do zaginionych, bo szansa, że nim wrócę może być niewielka. Jeśli jest taka możliwość to myślę, że dobrze byłoby go dać do adopcji, a ktoś się nim zaopiekuje. W końcu to postać z miotu fabularnego, ktoś może zechcieć przygarnąć tą ptaszyne </3
Kotka to dosyć mała, kremowa kotka pręgowana klasycznie o krótkim futerku. Posiada dużo bieli a jasno rude łaty są porozmieszczane na całym jej ciele. Właśnie, łatki! Na samej mordce znajdują się dwie duże łaty które obejmują oczka, uszy i ciągnął się do noska. Reszta jest niesymetrycznie porozmieszczana, jedna znajdzie sie na lewej nodze jak i na grzbiecie kotki a inna jeszcze na całym ogonie. Inne mniejsze i gorzej zauważalne znajdują się na przednich łapach. Cechują ją nie za duże gabaryty jak i chuda sylwetka. Jest bardzo energiczna przez co jej łapki są wystawione na nie byle wyzwanie! Warto wspomnieć o jej długim mysim ogonku jak i zaokrąglonych uszkach. Jak o pyszczku mowa, ma okrągły i nie za długi pyszczek z dużym różowym noskiem. No i oczywiście znajdzie sie para na razie blado błękitnych oczek, jednak w przyszłości będą złoto-pomarańczowe.
Piątka to radosna i przyjazna koteczka, z reguły nie wychyla się za dom jednak ostatnio coraz śmielej przekracza wyznaczone jej granice. Rozkoszna i rezolutna pieszczoszka czasami potrafi być bardzo nieśmiała i zawstydzona niektórymi czynnościami. Mimo to z uporem maniaka potrafi dążyć do celu, nawet jeśli ktoś definitywnie powie jej, że to co robi jest głupie. Uprze się i udowodni swoją racje nawet jeśli będzie na odwrót.
Malwowa łapa [Kc]
Witam serdecznie po raz drugi, mam nadzieję że ostatni.
Oddaje piąteczke do zaginionych. Nie jest to jakaś bardzo rozwinięta postać i zwykle mi się znudziła, nie mam tak samo pomysłu by ją prowadzić. A teraz mając możliwość rozwinięcia obecnych postaci zwykle by mi wadziła tym bardziej że mam inne plany.
Została przeniesiona wraz z swoim panem do innego miejsca daleko od kocich klanów i żyje sobie spokojnie w zaginionych....
<span class="piątsza3">o wspólnej kawie, błądzeniu po Warszawie</span><div class="tlo5sz"><div class="piąteczka1"><span class="5śny3"><center> o o kłótni, zabawie
i o leżeniu w trawie,
<span class="piątsza2">o zwykłych tak naszych dniach</span>
nucę gwiżdżę sobie: </center></div></div></span>
Nie jest szczególnie dużym kocięciem, wręcz przeciwnie. Można ją określić znajdującą się gdzieś na dolnej granicy średniego wzrostu. Jest proporcjonalnie zbudowana a jej ciało pokryte jest dosyć długim, ale nie zbyt długim, miękkim i aksamitnym futerkiem. Perkoz jest czarnym pointem z bielą pokrywającą palce jej przednich łap, stopy tylnych łap, fragment brzucha, szyi, brodę oraz gwiazdkę na czole tuż nad oczami. Reszta ciała jest w ciemniejszym kolorze, które na grzbiecie i bokach jest kremowe, a na łapach, ogonie i głowie przechodzi w pogranicze czerni i brązu. Kotka ma duże, okrągłe oczy w kolorze niebieskim, przypominającym kolor nieba podczas słonecznego dnia. Ma również ciemny, prawie czarny nosek, trójkątne uszy oraz długie, lekko falujące się białe wąsy. Poduszki jej łap są czarno różowe i łaciate.
Na razie niewiele się różni od standardowego kociaka. Jest bardzo gadatliwa, zwłaszcza, jeśli się zestresuje, a zdarza jej się to często. W sytuacjach w których zaczyna się niepokoić mówi dużo i nieskładnie, często łącząc ze sobą wyrazy albo myląc niektóre z nich, przez co staje się odrobinę niezrozumiała. Bywa zapominalska i odrobinę niezdarna, jednak z natury daje z siebie wszystko i bardzo przykłada się do tego, co robi. Lubi nawiązywać nowe znajomości i jest bardzo otwarta i przyjacielska, próbując nawiązać pozytywne relacje z niemalże każdym, kogo spotka, przynajmniej na tyle, na ile jest to możliwe. Bywa odrobinę naiwna i stara się każdemu pomóc, przez co łatwo ją oszukać albo wykorzystać. Jest kotem, który we wszystkim stara się widzieć pozytywy oraz, jeśli coś się zepsuje, to raczej szuka winy w samej sobie niż innych kotach. Jest rodzinna i lubi mieć poczucie wsparcia ze strony jej najbliższych. Wierzy, że wszystko da się pokojowo rozwiązać.
Pajęcza Noga, Płonące Niebo, Rybołów [KRz]
Perkozia Łapa --> zaginieni
Nie mam ani siły ani chęci na odgrywanie utraty przez nią jej najlepszej przyjaciółki, nie mam siły ani chęci jej po tym zbierać i ogólnie moja aktywność na Perkoz była ostatnio... znikoma, więc może to i będzie lepiej, bo przynajmniej sytuacja z nią będzie bardziej klarowna dla innych graczy. Najpewniej została uprowadzona przez dwunogów, ale nikt o tym nie wie.
Nie zabijam jej, tak, jak to zrobiłam z Pokrzykiem, bo planuję nią wrócić w przyszłości, jak wymyślę jakiś pomysł, co z nią zrobić by to miało jakikolwiek sens i gdy będę mieć trochę więcej siły by wkręcić się w dodatkowy Klan.
Kulka puchu. Przeciętnego wzrostu, choć posiada brzuszek, oraz długie futerko, dzięki czemu wydaje się wyższy. Sierść przeważnie w kolorze białym, wyjątkiem są uszy, pysk, ogon i delikatnie końcówki łap, które przybierają niebieskawą barwę. Na końcu nich również znajdują się małe białe skarpetki. Oczy w kolorze szaroniebieskim, średniej wielkości uszy i ciemnoszary, niemalże czarny nosek.
Stał się bardziej... dostojny. Energia, która wypełniała go po uszy, gdy był kociakiem, zdecydowanie wyhamowała, ale nie ulotniła się całkowicie! Dalej uwielbia się wygłupiać, choć teraz tylko w gronie najbliższych mu osób. Dostosowuje się do rozmówcy i bardzo dba o swój wizerunek klanie. Sumiennie wykonuje swoje obowiązki i poproszony o pomocną łapę, nie potrafi odmówić. Jednak jego dobroć ma swoje granice, a szczególnie jeżeli w grę wchodzą jego najbliżsi. Jeżeli pewien kot wyrządzi im najmniejszą krzywdę, to niech nie oczekuje na litość czy wybaczenie.
(Za zgodą Kot) Zniknął w ten sam dzień i o tej samej porze co Perkoz. Wrócę nim... może kiedyś.
Od dłuższego czasu miałam z nim problem. Planowałam go porzucić jeszcze, gdy był młodym terminatorem, ale dzięki Nawałnicy i kilku innym osobom pisanie nim znowu zaczęło sprawiać mi przyjemność. Jednak fakt, że był po prostu nudny, się nie zmienił. Myślałam, że po skończonym treningu coś zabłyśnie, jednak stało się chyba odwrotnie. Teraz gdy jego prawie partnerka i najukochańsza siostra zniknęły, nie widzę sensu, by kontynuować pisanie nim.
Przepraszam każdego, z kim miał niedokończoną sesję i dziękuję każdemu, z kim Łupina miał jakąkolwiek relacje!
mondayleftmebrokenxxxxxxxx xxxxxxxxtuesdayI wasthroughwith hoping wednesdaymy emptyarmswere openxxxxxxxxx xxxxxxxxxxxthursdaywaitingfor love
Księżyce: 124 Mistrz: Węglowy Pył -> Ostry Kolec Płeć: kotka Zaimki: wszystkie Matka: Trawiasta Polana Ojciec: Wietrzny Dzień Trwałe urazy: blizny po kocich pazurach, na lewym policzku, jąkanie się
Księżyce: 124 Mistrz: Węglowy Pył -> Ostry Kolec Płeć: kotka Zaimki: wszystkie Matka: Trawiasta Polana Ojciec: Wietrzny Dzień Trwałe urazy: blizny po kocich pazurach, na lewym policzku, jąkanie się
Chucherko, o krótkim, czarnym, lekko przykurzonym futrze. Niebieskie oczy, czarny nos i blizna na lewym policzku.
Nietoperze Niebo jest nieśmiała i nerwowa. Ma tendencje do wahań nastroju lub okazjonalnych dołków. Chce być wsparciem dla swoich najbliższych. Kłopoty z samooceną. Stara się stawiać na swoim i samemu się bronic. Jąka się i nie patrzy rozmówcy w oczy.
Zginął w walce z borsukiem/lisem idk jakimś drapieżnikiem
Długo o tym myślałam, miałam na niego pomysł, ale pisanie nim to była dla mnie katorga. Może jeszcze zmienię zdanie, ale nie sądzę.
I'm alright, I'm okay
I'm alright I'm okay I'm not a monster, I'm just human
And I've made a few mistakes I'm alright, I'm okay,
I'm alright, I'm okay I'm not gruesome, just human
And I've made a few It's alright, It's okay,
It's alright, It's okay You're not a demon, there's a reason
You behaved in that way It's alright, It's okay,
It's alright, It's okay I belive, yes I belive that
you will see a better day