mała, czarno-biała z długim futrem i zielono-żółtymi oczami.
Przez to że musiała rozmawiać z obcymi gdy szukała drogi do domu, trochę się zmieniła. Nieco się otworzyła na innych i już nie sprawia wrażenia, jakby miała zaraz kogoś zagryźć. Chętniej rozmawia i poznaje innych, generalnie to jest miła (a przynajmniej się stara), jednak cierpliwości za dużo nie ma. Czasem łatwiej jest ją wkurzyć a czasem trudniej, wtedy niekoniecznie się hamuje ze słowami i bywa, że staje się pasywno-agresywna. Jednak aby do tego doszło coś bardziej musiałoby ją wkurzyć, a ciężko stwierdzić co tak naprawdę ją irytuje a co nie, bo bywało tak że wpadała na koty które… wkurzały ją przez sam styl mowy chociażby. Albo przez jedną, durną informację. Oczywiście tego było więcej ale nie chce mi się nad tym myśleć, po prostu ona sama nie wie co jest z nią nie tak momentami i skąd w ogóle ta złość się u niej bierze. Ale tak na ogół to ma dystans do siebie i to spory, raczej trudno jest ją obrazić. Nie przejmuje się innymi i tym co inni sądzą o niej, bo dlaczego by miała w ogóle? Jeśli ktoś ma do niej problem to po prostu nie jest wart jej uwagi, nie będzie płakać z tego powodu. Jaskier także… ma poczucie humoru, może nawet i duże, ale jest trochę specyficzne. Śmieszy ją wiele rzeczy, czasem nawet takie które nie powinny, np. gdy słyszy że komuś się dzieje krzywda. Przez długi brak kontaktu z rodziną przestało jej aż tak zależeć na bliskich. Jasne, nadal kocha swoich rodziców i rodzeństwo, ale nie ma już tego przywiązania.
||| czarne futro z przebarwieniami | przeciętnego wzrostu | barczysty i spory | bursztynowe oczy | przerośnięte górne kły | pionowa blizna idąca przez lewe oko | oderwane prawe ucho | lśniąca, zadbana sierść |||
Mimo wielu księżyców spędzonych w ludzkim gnieździe, Szczerbatek jest dość barczysty i solidnie zbudowany, niekoniecznie gruby, zwyczajnie spory, wdając się w ojca. Ma zadbane, czarne futro, dobrze odżywione i lśniące, gładko okalające ciało. Kły ma nieco stępione, choć nadal dumnie prezentujące się na brodzie, za to bursztynowe oczy odznaczają się nieco większą obojętnością niż kiedyś. W ogólnym rozrachunku prezentuje się dobrze, całkiem harmonijnie i dumnie, mimo dość zmarnowanego kroku i postawy.
Wydaje się być nieco bardziej zobojętniały, a jednocześnie na nowo lękliwy. Gdzieś we wnętrzu jeszcze kryje się jego naturalna złośliwość, ale zasłonięta maską doświadczenia nabytego przez księżyce, przez co potrafi hamować swoje odzywki, mądrzej dobierać słowa. Wiedziony melancholią, ponowną tęsknotą za rodzimymi stronami. Może być oschły albo nieprzyjemny, choć on sam argumentuje to raczej ograniczoną rotacją towarzystwa.
Przeciętnego wzrostu wiotka i mizerna niebiesko-kremowa szylkretka z bielą. Krótkie futro jest tygrysio pręgowane. Ślepia w złoto-zielonej barwie z intensywniejszą pomarańczową zewnętrzną aureolą.
Upór i wytrwałość to dwie cechy, którymi można idealnie opisać Gadożer. Dzięki tym oto cechom przetrwała, coś, po czym większość kotów mogłaby się załamać. Tak samo jak matka lubi mieć kontrolę nad sytuacją, w której się znajduje. Lubi mówić, a właściwie dyskutować na różne tematy roztrząsać je i składać w inną całość całą dyskusję, ale tylko z odpowiednimi kotami oczywiście. Sprawia to że gdy ktoś usłyszy taką dyskusję, może od razu stwierdzić, że kocica jest zmienna jak wicher, co chwila, zmieniając stronę, którą argumentuje lub podważa. Tak jednak nie jest, Gadzina takie dyskusje traktuje jak swego rodzaju umysłowe wyzwanie, a nie wybór strony. Nie potrafi jednak odnaleźć się w kontaktach między kocich. Lubi, a jednocześnie boi się swobody, którą zyskała wraz z wyjściem z lecznicy. Jest aż nazbyt świadoma własnej delikatności, większość jej kompleksów opiera się w końcu na tym, że nigdy nie doścignie zdolności innych kotów w swoim wieku. Kompleksy te przejawiają się w zazdrości. A Gadzina zazdrości wielu rzeczy. Jeśli jednak chodzi o sprawę dla siebie ważną, jest skłonna zignorować własną delikatność, narażając się przy tym własnemu organizmowi. Jeśli chodzi o bardziej pozytywne cechy Gada, to na pewno jest to jej cierpliwość i niechęć do oceniania. Najgorszy jest jednak z pewnością jej strach przed powrotem choroby, jak gdyby czaiła się ciągle gdzieś, tylko czekając, by wysłać ją do lecznicy na kolejne długie księżyce.
And if I hadtheanswersId havewrittenthemout ⸺〔SoIcouldtellyouwhat to doand what this thing is about〕⸺ But allIveeverlearnedcomessecond hand And I darenotpreach whatIdontunderstand YOUandIwe share the same disease ꧁Cover up,compromisewhat we grieve ꧂
「 I met aMANdowntowntheother day Withruby eyesthat tookmylifeAWAY 」 The moralALWAYSgoes .: :Donttrustthewolfin woolen clothes: :. But know the consequence ofimaginationsfear 「 Ihearfrom the witches
Fear sounds ofthe dead Thesourceof the itchеs Livesunder my bed 」
Księżyce: 101 Mistrz: kamienie na brzegu Płeć: kotkaaaaaa Matka: Agrestowy Krzew Ojciec: nie posiada
Natura nie obdarowała tej kotki ani aksamitnym futerkiem Agrestki ani długim, białym jak śnieg okryciem Przymrozka. Dostała za to krótkie, pozlepiane buro-białe futro. Wiecznie skołtunione i brudne, trudno się domyślić gdzie kończy się ciemniejsza część a gdzie zaczyna jaśniejsza. Przy trochę bliższej obserwacji, pod warstwą kurzu i błota, można dostrzec, że grzbiet i część ogona są zdecydowanie ciemniejsze, pręgowane klasycznie, podczas gdy cały front kotki, łącznie z brzuchem, aż do szczęki jest domyślnie 'biały'. Tylnie łapy natomiast do połowy uda również są pokryte brunatną plamą, żeby później przejść w nieco jaśniejszy kolory i tak pokryte wieczną warstwą brudu. Pyszczek ma, dość smukły, z ciemnym nosem i brązowymi oczami, zwieńczony przez cienkie, szerokie uszy. Jej kocie ciało wciąż do końca nie zorientowało się w proporcjach jakie powinien mieć kot, przez co wygląda jak wyrośnięte kocię na łapach bardziej przypominających szczudła. Jest również zaskakująco koścista, skóra wydaje się być w kilku miejscach niesamowicie napięta, jakby ledwo trzymała tą kupę kości razem. Podsumowując, kocica jest dziwnie niekształtna, niedelikatnie mówiąc brzydka, i jak na razie z tego nie wyrosła. Jedyne co się zmieniło to wzrost kotki, pnie się się w górę jak młode drzewko, ale już wiadomo, że nie będzie ani największa ani najwyższa z rodzeństwa.
Mianowanie na Terminatora nie zmieniło wiele w jej podejściu do rzeczywistości. Wciąż jest zafascynowana światem zewnętrznym, szczególnie teraz gdy przestał być ograniczony do czterech ścian obozu. Odpowiedzialności i obowiązki nie interesują ją za bardzo, coś tam niby pomoże, przyniesie, ale odwala minimum (i to nie zawsze) by tylko móc robić to na co ma ochotę. Wciąż nie przejawia nawet ułamków szacunku do autorytetów w jej życiu, a jeśli coś ją zainteresuje, będzie zadawać niewygodne i drążyć temat do bólu. Niestety szybciej powie niż pomyśli i całe szczęście, że umie szybko myśleć, bo co chwila pakuje się w kłopoty i jest gotowa wić się tak długo jak będzie to konieczne, byleby nie przyznać się do winy. Jeśli uważa, że ktoś popełnia błąd to powie o tym głośno. Ma zaskakująco dużą wiarę w siebie, swoje umiejętności i determinację by pokonać każdą, możliwą przeszkodę. Nastoletni wiek cechuje burza emocji, ale u Skowyt to prawdziwy tajfun. Kotka wszystko odczuwa intensywnie, nie ważne, smutek, złość czy radość - wypełnia ją, pochłania i zdaje się kierować nią bardziej niż logika. Obok silnego kompasu moralnego, ma też silną pamięć i jeśli ktoś, według niej, traktuje ją lub innych z góry nie przepuści tego, ani nie zapomni. Wciąż jest młoda i wciąż uwielbia psocić, wygłupiać się i wymyślać psikusy, które może uciąć innym. Pomimo szczerej miłości i troski jakimi darzy swoją mamę i rodzeństwo, nie czuje się komfortowo z wizją trwania w Klanie do końca swoich dni. Ma w sobie silny zew przygody i włóczęgi, za którym chce podążać. ale wciąż jest tylko dzieciakiem, który pod koniec dnia czuje się bardzo mały w bardzo dużym świecie.
Hura jest sporych rozmiarów. Srebrno czarne, długie, klasyczno pręgowane miękkie futro. Biel pokrywa policzki, brodę (nie zakrywając nosa), łącząc się z plamą zakrywającą całą pierś, brzuch i tworzy ala spodenki na tylnych nogach. Skarpetki na przednich łapach. Zielonożółte oczy.
Hura jest cichym obserwatorem. Nie wychyla się i nie wtrąca, nie jest jednak nieśmiałe. Skupione na zadaniu i swojej misji udowodnienia Klanowi Cienia że nadaje się na medyka. Uprzejme i grzeczne, czyli takie jak ich wychowali rodzice i jakiego oczekują. Ogromne pokłady cierpliwości. Wrażliwe na uczucia innych kotów, zawsze stara się pomóc jeśli może.
Średniej wielkości, krótkowłosy rudy kocur o pręgowaniu tygrysim. Ma mocne, długie łapy. Ciało rudego ma atletyczną budowę. Charakterystycznym dla niego są ciemne, niemal czarne plamki na nosie i na łapach. Na brodzie i na policzkach ma ciut dłuższe, poczochrane futerko. Jego oczy są zimno niebieskie, niemal szare.
Buntowniczy; w imię pokoju wywołałby wojnę; rodzina ponad wszystko. Bóg na ziemi (a przynajmniej tak o sobie myśli). Dumny jak nikt.
Księżyce: 53 Mistrz: kamienisty brzeg [*] Płeć: kocur Matka: ostry kwiat [*] Ojciec: polny chwast (gwiazda) [*] Trwałe urazy: spora blizna po wyrwanym płacie skóry na karku; ślady po lisich zębach na prawej tylnej łapie; odgryziona połowa lewego ucha; długa blizna na szyi; drobna blizna na lewym łuku brwiowym; postępująca zaćma w lewym oku
Księżyce: 53 Mistrz: kamienisty brzeg [*] Płeć: kocur Matka: ostry kwiat [*] Ojciec: polny chwast (gwiazda) [*] Trwałe urazy: spora blizna po wyrwanym płacie skóry na karku; ślady po lisich zębach na prawej tylnej łapie; odgryziona połowa lewego ucha; długa blizna na szyi; drobna blizna na lewym łuku brwiowym; postępująca zaćma w lewym oku
Dość przeciętnych rozmiarów osobnik, niezbyt wysoki, będący gdzieś w okolicach standardowej kociej wielkości. Dzięki regularnym patrolom i polowaniom wyrobił sobie mięśnie i jego sylwetka przestała być tak nijaka, wyraźnie przybierając na masywności. Sierść jest mlecznobiała, upstrzona jaskrawymi, rudymi plamami, na których rysują się tygrysie pręgi. Najwięcej owych plam znajduje się na jego lewym boku, w postaci czterech nieregularnych owali, na prawym boku natomiast rudy wkrada się tylko w okolicy łopatki i na zadzie, zalewając w całości puszysty ogon, na głowie pojawia się na karku, uszach, łukach brwiowych i skroniach. Kolor jego oczu oscyluje gdzieś pomiędzy żółcią i zielenią, w zależności od światła, poza tym odziedziczył po ojcu wystającą między palcami sierść i dość małe, okrągło zakończone uszy.
Nikt tak naprawdę nie wie, co chodzi mu po głowie, z pewnością jednak można stwierdzić, że jest… inny. Często pojawiający się uśmiech zniknął z pyska wojownika i pojawia się okazyjnie, dość słabo w dodatku. Wciąż pozostał jednak wierny obowiązkom i nie zaniedbuje ich, ba, można by rzec, że narzuca na siebie coraz więcej, bo stara się udowodnić, że radzi sobie ze wszystkim, co go spotyka i nie daje się złamać następną życiową tragedią, bo prawdziwi mężczyźni przecież nie płaczą, a już na pewno nie załamują się i nie narzekają na swoje życie. Być może jest to zwykłe okłamywanie samego siebie, ale Niedźwiedź, przekonany o swoim wiecznym pechu, nie potrafi działać inaczej, w końcu jego bratu, Psu, udało się zajść w życiu wysoko, jego starszej siostrze również, dlaczego więc on jest inny? Dlaczego jemu nie dane jest dostąpić podobnych zaszczytów? Być może po prostu na nie nie zasługuje i nigdy nie zasłuży, ale dobrze jest wierzyć, że może być inaczej, nawet, jeśli każdy kolejny dzień daje mu z liścia w pysk. Mnóstwo podobnych myśli przebiega mu przez głowę i nie daje odpocząć, ale iskra nadziei z beztroskich czasów wciąż gdzieś tam się tli i utrzymuje całe jestestwo Niedźwiedzia w ryzach.
Zaczynając więc od samej góry - na czubku jej czarnych uszu znajdują się delikatne, subtelne, białe pędzelki. Następnie wcześniej wspomniane czarne antenki, które od środka przybrały różową barwę. Prawa część pyska pokryta jest niemalże całkowicie białą barwą. Wyjątek stanowi jedynie mała plamka, która nachodzi na różowy nos kotki. Lewą część natomiast w większości zakrywa czarna łata. Jej oczy zabarwiły się na dwa różne kolory - prawe oko na lodowobłękitną, a lewe na zieloną barwę.
Szyję kotki zdobi przepiękna, puchata, biała kryza, przez co może nieco przypominać lwa - podobnie jak Porzeczkowa Pestka. Sama kocica jest również jedną z wyższych w klanie, co umożliwiają jej długie, dobrze zbudowane łapy. Dzięki temu również jej ciało jest niezwykle proporcjonalne i jednocześnie eleganckie. Przechodząc dalej, na grzbiecie kotki można zaobserwować ciekawą, czarną plamę, która wyglądem przypomina nieco motyla. W oczy łatwo rzucić się może również ogromny, puszysty, czarny ogon, który również zawdzięcza genom matuli.
Charakterem zdecydowanie przypomina swoją prababcię, dziadka, ojca i pewnie wielu innych swoich przodków, których można znaleźć w jej drzewie genealogicznym. Egocentryczka, przekonana tylko o tym, że świat powinien kręcić się tylko i wyłącznie wokół niej. Nie potrafi również zrozumieć, że inne koty mogą mieć nieco inne poglądy niż ona i nie zgadzać się z nią dosłownie ze wszystkim. Nie zwraca uwagi po ilu trupach będzie musiała przejść, aby dojść do swojego celu. Jej cel i TYLKO jej cel jest najważniejszy. Jeśli czegoś chce to zrobi wszystko aby to zdobyć - uczciwie czy też nie, liczą się efekty, a nie to jak zostały zdobyte. Jeśli czegoś chcę, to zrobi wszystko, aby to dostać.
Pierworodna córka Tnącej Zawiei jest również straszną zazdrośnicą. Nienawidzi gdy ktoś jest od niej w czymś lepszy, bądź szybciej się czegoś nauczy. Zaczęła więc kierować się prostą zasadą - kiedy pojawi się ktoś ważniejszy to należy się go pozbyć. To, że nienawidzi być gorsza od innych już wiadomo - ale kiedy już coś robi, to musi to od razu robić perfekcyjnie. Szybko się denerwuje, gdy coś nie wychodzi bądź nie wygląda tak, jakby chciała. Nie dopuszcza do siebie myśli, że potrzeba czasu na naukę - ona MUSI być idealna JUŻ. Potrafi wtedy naprawdę dostać ataku agresji, w którym oberwać może drzewo, kamień, zwierzę bądź, co gorsza, kot.
Po jednej babci imię - po drugiej wygląd. Bowiem widocznie wdała się bardziej w Ciemną Toń, niż któregokolwiek z rodziców. Jej szata bowiem jest długa, w całości czarna, bez ani grama białego znaczenia. Taka, o, zwykła. I, podobnie jak rodzicielka jej ojca jest smukłą, przeciętnego wzrostu kotką, nieprzesadnie niską, ale również nieprzesadnie wysoką. Jest dumną posiadaczką złotych, skrzących się radośnie oczu. Dba o swój wygląd, o to, by na sierści nie znalazło się ani grama nieczystości, acz, jeśli akurat dobrze się bawi, czy spaceruje, to nie robi jej to różnicy czy wygląda ładnie, czy średnio.
Leniwa, ale sympatyczna, choć uparta i czasami wredna
Księżyce: 22 Mistrz: :/ zawilcowy gej Płeć: kotka Matka: księżycowe jezioro Ojciec: skrzące słowo Partner: kodeks wojownika Trwałe urazy: blizna na brodzie, przecina wargę; cienkie, płytkie blizny na lewym policzku
Księżyce: 22 Mistrz: :/ zawilcowy gej Płeć: kotka Matka: księżycowe jezioro Ojciec: skrzące słowo Partner: kodeks wojownika Trwałe urazy: blizna na brodzie, przecina wargę; cienkie, płytkie blizny na lewym policzku
Księżyce: 135 Mistrz: Gęsiopióry, Wiosnek Płeć: afab Matka: Kwiatowa Przełęcz Ojciec: Kwitnący Jar Trwałe urazy: Trzy ślady na szyi po przejechaniu po okruchach skalnych.
Księżyce: 135 Mistrz: Gęsiopióry, Wiosnek Płeć: afab Matka: Kwiatowa Przełęcz Ojciec: Kwitnący Jar Trwałe urazy: Trzy ślady na szyi po przejechaniu po okruchach skalnych.
Niebieski szynszylowy, niski i drobny kot pokryty dużą ilością bieli. Jego długie futro jest bardzo zadbane, a złociste oczy są duże i okrągłe. Na szyi widnieją trzy blizny.
Księżyce: 124 Mistrz: Każdy po kolei Płeć: kotka Matka: Zawilcowa Skórka Ojciec: Chmielograb Trwałe urazy: mała blizna na lewej przedniej łapie po ukąszeniu szczura, podłużna blizna ciągnąca się przez cały brzuch
Księżyce: 124 Mistrz: Każdy po kolei Płeć: kotka Matka: Zawilcowa Skórka Ojciec: Chmielograb Trwałe urazy: mała blizna na lewej przedniej łapie po ukąszeniu szczura, podłużna blizna ciągnąca się przez cały brzuch
Średniej postury, długowłosa biała kotka z jasnoniebieskimi oczami. Szczupła
Uparta, pyskata, butna. Nie sili się na miłe słówka, odbierana jako przeważnie nieprzyjemna i niemiła.
Księżyce: 97 Mistrz: Korzenna Woń Płeć: Kotka Matka: Żbikopręga Ojciec: Klekoczący Bocian Trwałe urazy: pionowe blizny od ran po ptasich szponach; po obu bokach [trzy po lewej, jeden po prawej, od żeber do kręgosłupa]
Księżyce: 97 Mistrz: Korzenna Woń Płeć: Kotka Matka: Żbikopręga Ojciec: Klekoczący Bocian Trwałe urazy: pionowe blizny od ran po ptasich szponach; po obu bokach [trzy po lewej, jeden po prawej, od żeber do kręgosłupa]
Źdźbło jest dorosłą już kotką o przeciętnym wzroście i krótkiej sierści, stosunkowo puszystej, ale ostatnimi czasy trochę zmatowiałej, pomimo uporczywego wylizywania każdego brudnego miejsca. Większość jej ciała pokrywa biel, z wyjątkiem rudego obszaru wokół nosa, okolicy pomiędzy uszami i obszaru z tyłu przedniej, prawej łapie. Bury kolor także pojawia się pomiędzy uszami i na łapie, mieszając się z rudym. Dodatkowo kotka ma całkowicie bury ogon.
Na pyszczku wyróżnia się para intensywnie niebieskich oczu o trochę bardziej zmęczonym wyrazie, niż można było się kiedyś spodziewać po kotce. Być może sytuację tłumaczą pionowe blizny na obu bokach ciała - trzy na lewym, jedna na prawym, ciągnące się od żeber do kręgosłupa.
Wiele księżyców uwięzienia u Dwunogów sprawiło, że rozwój charakteru Źdźbła uległ spowolnieniu, jeśli nie zupełnemu zatrzymaniu. Na wierzch wypłynęły wszystkie traumy i strachy, przez co kotce towarzyszy ciągły strach, a przede wszystkim niepewność swojej pozycji i przyszłości. Nie wierzy w rozsądność swoich decyzji, czuje, że może opierać się tylko na poprzednio popełnionych błędach. Ironicznie, nadal tak samo wielką - zbyt wielką - wiarę pokłada w innych, których uważa za mądrzejszych od siebie, bardziej nadających się do udzielania komukolwiek rad.
W środku pozostała jednak taka sama, jak była. Nadal bezwzględnie wierzy w zasady, tym bardziej świadoma tego, jak skończyła, gdy posłuchała kogoś, kto je łamał. Jest jeszcze bardziej spięta, niż dawniej, świadoma ciężaru wychowania kociąt na jej barkach. Chce dobrze dla nich i, wewnątrz siebie, dla każdego (lub prawie każdego), kogo napotka. Po prostu uparcie trzyma się jedynych wartości, które jej kiedyś przedstawiono, wierząc, że przyniosą jej w końcu coś dobrego.
W związku z tą przeszłością jest też dość niezręczna towarzysko, trochę nudna, może męcząca. Z zasady nieco nieśmiała, poza tymi szczególnymi osobnikami, w których pokłada ogrom winy za to, jak wygląda teraz jej życie. Wobec nich potrafi wykrzesać zdecydowanie więcej ostrego języka i nieufności.
Księżyce: 98 Mistrz: Łabędzia Gwiazda Płeć: Kocur Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Partner: Przepiórcza Pieśń Życia: 9 Trwałe urazy: długi ślad po pazurach między uszami; nadgryzione od boku prawe ucho; blizna po wyrwanym płacie skóry na zadzie, podłużny ślad po pazurach na nosie, ojciec
Księżyce: 98 Mistrz: Łabędzia Gwiazda Płeć: Kocur Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Partner: Przepiórcza Pieśń Życia: 9 Trwałe urazy: długi ślad po pazurach między uszami; nadgryzione od boku prawe ucho; blizna po wyrwanym płacie skóry na zadzie, podłużny ślad po pazurach na nosie, ojciec
Masywny gbur ze znudzonymi, zielono-żółtymi oczami. Długie futro, czarne srebrne cieniowane umaszczenie z bielą na pysku (od nosa do policzków), od szyi do brzucha oraz na łapach, na wysokości palców.
Dla obcych: gbur, sprawia wrażenie ignoranta. Głównie obserwuje i wyrabia sobie opinie na tej podstawie. Zyskuje przy bliższym poznaniu i okazuje się, że nie jest taki zły. Nawet pożartować potrafi. Dla rodziny dużo cieplejszy, opiekuńczy.