Podobieństwo do Promiennej Mordki zniknęło tak szybko, jak się pojawiło bowiem z początkowej drobnej, niezapowiadającej imponujących gabarytów budowy, zostało tyle, co nic... Geny Wężowego Błysku zdecydowanie przeważyły i niemal na pierwszy, przelotny rzut oka, rozwiązane zostają wątpliwości, czyim synem jest Płomyk. Z drobnego, wiotkiego kocięcia przeistoczył się we wprost ogromnego, wysokiego jak drzewko, choć nadal trzcinowatego i wątłego kocurka. Oprócz okazałego wzrostu, po ojcu odziedziczył budowę kota orientalnego wraz z wszystkimi dla niej charakterystycznymi cechami. Jest nazbyt szczupły, pozbawiony mięśni, nieco kościsty, o długim tułowiu i równie długich, patykowatych i może ciut chwiejnych (to z ekscytacji!) lapach. Giętki, szczupły grzbiet, pokryty białymi kępkami futra, tworzącymi koliste kształty na rudym tle. Ogon jakby przydługi, biczowaty i cienki, podrygujący wiecznie z radości. Pyszczek Płomyka jest trójkątny i szczupły, o widocznie zaznaczonych kościach policzkowych i z lekka garbatym, szarym nosie. Klinowata głowa. Uszy, charakterystyczne dla kotów orientalnych, są ogromne, trójkątnawe, jakby ukradzione nietoperzowi. Oczy ma duże, skośne, przywołujące skojarzenie z kształtem migdała, z upływem czasu wybarwione na żywą barwę świeżej trawy, wiecznie błyszczą, ukazując radość i zainteresowanie ich właściciela. Natura postanowiła spłatać mu figla, jakby wygląd Płomyka nie był już dość osobliwy i obdarzyć go umaszczeniem rudy karpati. Jest trochę jak jego rodzeństwo - ale w odwróconej kombinacji (odwrócony point)! Jego krótkie, przylegające płasko do ciała i lśniące, rude futro na pysku, ogonie i łapach przybiera mlecznobiałą barwę, co Płomyk osobiście uważa za coś wyjątkowego, odróżniającego go od reszty kociąt. Często pokryte kurzem, pyłem, czym Płomyk nieszczególnie się przejmuje, wręcz przeciwnie - są one mile widziane! Co jeszcze w nim charakterystycznego? Wystająca z pyszczka końcówka bladoróżowego języka i uśmiech, tak szeroki, że wydawać by się mogło, że wykracza poza ramy pyszczka kocura. Płomyk porusza się, choć trudno określić czy zgrabnie, czy bardziej niezgrabnie (chyba jednak to drugie...), ukazując pełnię energii i gotowości do podboju świata, jakby lekko unosząc się nad ziemią, podskakując.
Gdyby umieścić radość w ciele kota to za całą pewnością byłby to Płomyk, jest on bowiem chodzącą definicją, uosobieniem tej emocji. Do życia podchodzi z ogromną dozą entuzjazmu. Prostolinijny, można czytać z niego jak z otwartej książki. Jest otwarty, może aż nadto otwarty, altruista o tak ogromnym sercu, że pomieściłby w nim każdego kota i zapewne jeszcze więcej. Zawsze pozytywny, łagodny i pewnie znów w nadmiarze przyjacielski, gdyby tylko mógł, z całą pewnością zaprzyjaźniłby się nawet z psem czy drzewem stojącym na drodze. Gadulstwo to następna cecha charakteryzująca Płomyka - nie ma siły, której udałoby się zamknąć mu pyszczek! Bywa wścibski - przecież łączy się to z ciekawością, prawda? A zaciekawiony otaczającym go światem jest bardzo, więc i bywa, że zdarzy mu się wcisnąć nos w nieswoje sprawy, ale nie ma wcale złych intencji! Posiadanie tak ogromnego serca jednak ma swoje wady - Płomyczkowi zdarza się być dość naiwnym, przecież nie byłby w stanie oskarżyć kogoś o nie do końca dobre zamiary! Nie jest pamiętliwy, szybko zapomina o sprawionych przykrościach, a i on sam za wszelką cenę unika sprawienia komuś takowej. Jest ogromnym pacyfistą, o wizji świata pełnego pokoju i piękna. Najwyraźniej klanowe matki, z którymi to spędził tyle czasu wszczepiły mu wrażliwość i chęć niesienia dobra. To właśnie jest celem Płomyka - niesienie dobra! A także próby uczynienia świata lepszym, przyjaźniejszym miejscem, co wychodzi mu z różnym skutkiem... Idealista, zakochany w idei utopijnego świata. Marzyciel, wiecznie z głową w chmurach, może przez to nieco oderwany od otaczającej zewsząd szarej rzeczywistości. Odważny, ale absolutnie nie butny, stroni od konfliktów i walk za wszelką cenę. Właściwie to zamiast polowań, chętnie łapałby małe gryzonie tylko po to, by przyjrzeć się temu, jakie piękne, maleńkie istoty chodzą po świecie... Nie jest leniwy, jednak nie ma ambicji do maniakalnego stawania się najlepszym, nie lubi wykonywać zadań, do których został przymuszony. Brak mu asertywności - jest zapatrzony w innych, szczególnie starszych od siebie wojowników. Stara się być grzeczny, bo przecież zasad się nie łamie, chyba że świat zza granic obozu sam go do siebie przywoła, jak tu odmówić światu, który sam uchyla mu drzwi do swoich jakże ciekawych tajemnic, jest tyle miejsc do odkrycia i kotów do poznania! W dużym skrócie: może i nie będzie z niego najsilniejszego wojownika w całym lesie czy też najpotężniejszej Gwiazdy, za to jego celem jest budowanie lepszego świata - takiego, w którym każdy czuje się kochany i zrozumiany, a wszystko dookoła mieni się w jasnych barwach!
Terminator → Kotka nie przypomina już małej, puchatej kulki. Przez te wszystkie księżyce zdążyła urosnąć i nabrać nieco masy. Nadal ma długie, "sarnie" łapy po rodzicach. Dzięki temu sprawia wrażenie, że jest wysoka. Tak naprawdę, to Zmierzch można spokojnie zaliczyć do grona średnich kocic. Poza tym prawdziwą sylwetkę skrywa pod gęstym futrem. Kolorystyka kotki pozostała prawie bez zmian. Grzbiet (ok. 3/4), łepek, łapy czy ogon w większości mają odcień tzw. ciemny niebieski. Resztę ciała podchodzi pod śnieżny biały np. brzuch, pyszczek z policzkami, skarpetki na łapach, pojedyncze punkty w ogonie czy klatka piersiowa. Natomiast wśród sierści młodej można dostrzec także nieco rudości. Ledwo, bo ledwo, ale jednak... Najwyraźniej wychodzi z niej krew "Skrzącego Słowa" oraz przynależność do szylkret. Sama sylwetka kocicy jest dość smukła. Nie można powiedzieć, żeby była gruba. Jednak brakuje jej również wyćwiczonych partii mięśniowych. Przynajmniej oczy Zmierzch przybrały barwę złota, a obwódka wokół nosa stała się lekko czarna. Dodatkowo czarne, klasyczne pręgi są lepiej widoczne niż poprzednio. Stanowią elegancki dodatek na grzbiecie, łapach czy pyszczku kotki. Natomiast kocica najbardziej ucieszona jest z długiego, puszystego ogona, ostrych, wojowniczych pazurów, jak również kłów.
Spotkanie z różnymi kotami sprawiło, że Zmierzch nieco się zmieniła. Nadal przypomina "żywe srebro", jednak nabrała sporo ogłady. Doskonale wie kiedy może zabrać głos, a kiedy lepiej coś przemilczeć. Choć zawsze stara się być szczera i zgodna sama ze sobą. Zyskała też trochę wewnętrznego spokoju, szczyptę cierpliwość, jak również umiejętność słuchania. Dzięki temu jej zadawanie pytań kończy się przyjaznymi rozmowami oraz nowymi znajomościami. Kotka obecnie rozumie, że nie wszystko bywa czarne bądź białe. Według niej istnieją różne kolory prawdy, poznania, historii. Dlatego nigdy nie ocenia żadnego kota powierzchownie. Dla Zmierzch liczą się bardziej czyny, gesty, chęci. Słodkie słówka wpuszcza jednym uchem, a drugim wypuszcza. Nadal bardzo kocha rodziców oraz braci. Mimo wszystko odpuściła sobie udawadnianie czegokolwiek, komukolwiek. Zrozumiała, dzięki Łabędziej Szyi, że może być po prostu sobą. Obecnie Zmierzch szuka własnej ścieżki pośród Klanu Rzeki. Chciałabym już jakoś pomagać, ale równocześnie daje sobie czas. Jeśli chodzi o nauki, to przykłada do nich sporą wagę. Bardziej dla siebie oraz samorozwoju. Poza tym w wolnym czasie młoda nadal lubi słuchać opowieści odnośnie dawnych kotów, kocic Klanu Rzeki. Jakiś sentyment jej pozostał...
Wszystkoto co mam, wszystkoto co mam To tanadzieja,żeżyciemnieposkleja ꧁⸺Dziśodchodzęsam, dziś odchodzęsam⸺ ꧂ Jużniezawrócęto wszystkodziśporzucę Ja sięzarzekam,uciekamdośćmamprzeznaczenia [Po cozwlekać,czekać gdy sięnicniezmienia] Mojamama, mówiłaostatniaumieranadzieja...
Można śmiało powiedzieć, że Mięta przestał być nieporadnym, małym kociakiem. Kocur nabrał nieco masy dzięki opiece Mamy oraz Wujka. W końcu kazali mu ćwiczyć, spacerować oraz dużo jeść. Całe szczęście, że zbytnio nie utył przy bokach czy pupie. Po prostu nabrał kształtów prawdziwego samczyka. Jest o wiele wyższy i ma "solidniejsze" łapy. Obecnie śmiało można go zaliczyć do grupy średnich kotów. Syn Lśniącej chodzi zawsze z wysoko podniesionym łepkiem. Niestety to daje również złudne wrażenie, że dumnie prezentuje swoją klatkę piersiową. Zupełnie niczym kot, który wszem i wobec oznajmia pozostałym o swojej pewności siebie. Natomiast Mięta po prostu lubi obserwować otoczenie. Pewnie dlatego zawsze zachowuje wzmożoną czujność. Jego ciało jest gotowe do nagłego skoku, uniku czy nawet ucieczki. Przynajmniej na pyszczku kociaka już nie dominują emocje typu strach, zdziwienie. Obecnie bardziej można zauważyć zaciekawienie bądź powagę. Tęczówki samczyka przybrały barwę żółtego zmieszanego z zielenią. Wszystko zależy od światła bądź pogody. Całe szczęście jego futro nadal pokrywa biel. Oczywiście należy pamiętać o dymno-czarnych znaczeniach: symetrycznych plamkach na obu bokach, kresce pomiędzy uszami oraz 3/4 ogona. Dodatkowo sierść Mięty już nie jest taka długa i gęsta. Po prostu określiłby ją mianem przeciętnej, średniej. Za to przy uszach pojawiły się również dłuższe pasma. Przez co wyglądają tak, jakby należały do rysia niż kociaka. Generalnie Mięta jest zadowolony ze zmian, ponieważ zyskał ostre kły i dość niebezpieczne pazury.
Mięta miał dużo czasu, żeby wszystko sobie porządnie przemyśleć i uporządkować. Właściwie, to już nie przypomina wystraszonej kulki. Można śmiało powiedzieć, że nieco dorósł. Emanuje od niego przesadna powaga, a razem z nią pewne "zrozumienie". Chodzi o ogólne zależności np. pozyskiwanie wiedzy. Kotek już nie unika kontaktu z pozostałymi. Doskonale wie, że posiadają spore doświadczenie czy umiejętności. Dodatkowo mogą podzielić się teorią bądź praktyką. Chętniej również odwiedza nowe miejsca. Tam z ukrycia obserwuje zwyczaje starszych kotów, roślinność, zwierzęta, pogodę itp. Czasami próbuje przekuć pozyskane informacje w konkretne czyny. Bywają momenty, że sam rozpoczyna rozmowę z kimkolwiek. Oczywiście stara się wtedy nie zdradzać zbyt wiele odnośnie siebie. Woli słuchać co ciekawego ma do zaprezentowania rozmówca. Trzeba dodać że Mięta nadal jest bystry oraz spostrzegawczy. Tak samo nosi wewnątrz siebie paniczny strach. Tylko to uczucie urosło i zmieniło się wraz z nim. Zamiast ataków paniki czy prób ucieczek jest lęk przed przywiązaniem do kogokolwiek, czegokolwiek. Przecież koty mogą odejść, a nawet zdradzić! Dlatego kociak zachowuje swego rodzaju dystans emocjonalny. Mięta nie bawi się, nie biega, nie psoci. Natomiast umie wyciągać konkretne wnioski np. co jest bardziej opłacalne. Ma ambicję zostać najlepszym medykiem Klanu Wichru. Bardzo możliwe, że właśnie przez to pozostałe koty nieco go unikają bądź uważają za "niemowę".
Czy mogłabym poprosić kogoś o pomoc... Czy ktoś wyciąłby mi kilka avków? Dostałam porady, ale jestem totalna lama i cały czas pliki zapisują się źle bądź nie chcą się otwierać :(
Serce płoń niczym żywy ogień Nutko dzwoń, ułóż mi melodię Kwiatów woń niech do góry niesie mnie No dalej Serce płoń niczym żywy ogień Nutko dzwoń, ułóż mi melodię Kwiatów woń niech do góry niesie mnie
Księżyce: 102 Płeć: Im just vibing(Zapach Kotki) Matka: Błękitny Poranek Ojciec: Brązowy Pysk
Masywny cynamonowy czołg z aurą jakby miał ci wyrwać wąsy oraz pomarańczowymi oczami osadzonymi na krótszym pysku.
Roślinka jest po prostu.. spokojna. Tak o. Nie trzeba - nie mówi. Plus wygląda jakby miała strzelić w pysk, a także aura wokół niej daje wrażenie jakby każdy zły krok może skończyć się wyrwanymi wąsami. Troche uczucie jakby stąpało się po szkle w towarzystwie śpiącego niedźwiedzia. Gdzie, to typowe ''nie oceniaj książki po kładce''. Cynamonowy kociak po prostu jest. Nigdzie jej się nie śpieszy, chyba że chodzi i kogoś z jej rodzeństwa, zwłaszcza jeśli ktoś ich zaczepia. Wtedy sobie z tym kimś pogada.
Alga, Szybujacy Puchacz, Kacza Łapa, Chudy i zgraja do której sie nie przyznaje
Dość wysoki, szczupły, w przyszłości o atletycznej budowie ciała. Ma buro-białą, tygrysio pręgowaną, długą sierść oraz jeszcze niebieskie oczy, które wybarwią się na zieleń. Ma kolorowe poduszki łap i różowy nos.
Trudno coś opowiedzieć o kociaku, który dopiero co się narodził. Na pewno jest trochę spokojniejszy od części swojego rodzeństwa, nie ciągnie go za bardzo do przygód. Jest typem indywidualisty, wszystko musi zrobić po swojemu i nauczyć się na własnych błędach, często nie słucha rad kotów bardziej doświadczonych. Gdy coś mu się wydaje, że powinno tak być, to tak robi, nie zważając na drugiego kota. Jest również bardzo przekorny. Uwielbia dyskutować, często sprawdza swojego rozmówcę i to, na ile może sobie pozwolić. Czasami przyjmuje inny punkt widzenia, nawet niezgodny z jego poglądami, by rozmowa mogła ruszyć dalej. Lubi oglądać reakcje kotów, a jednocześnie jest stosunkowo otwarty na nowości i inne poglądy. Dopóki ktoś nie próbuje mu wpoić własnych nauk. Potrafi dostosować się do zasad panujących w klanie., jednocześnie uważając, by nie przegiąć. Lubi przyglądać się życiu innych kotów, często można go zastać w miejscach, gdzie można podglądać toczące się w obozie życie lub też obserwującego naturę. Wszystkie te cechy sprawiają, że ma trudności w nawiązywaniu stałych relacji, za bardzo nie wie, jak się do tego zabrać. Jest również mniej wrażliwy na krzywdę innych od standardowego kota, czasami nie potrafi zrozumieć nie tylko uczuć drugiej osoby, ale również swoich własnych. Dodatkowo jest dumny ze swojej rodziny oraz pochodzenia, w rozmowach często wspomina o ilości przywódców w swojej rodzinie. Nic dziwnego, bo jest się czym chwalić!
Średniego wzrostu kocur, posiadający krótkowłose niebieskie futro i intensywnie zielone oczy. Nie jest jakoś wybitnie zbudowany - zalicza się bardziej do kotów wątłych.
Dziwny - tak można by opisać Oko. Kocur ma dziwny zwyczaj patrzenia się na innych z oddali tymi swoimi wielkimi ślepiami, a żadne słowa, żadna kara czy żadna boska siła nie jest w stanie go tego oduczyć. Wchodzenie z nim w konwersację może być męczącym zadaniem, ponieważ ten odpowiada z opóźnieniem, obmyślając to, co powie, a kiedy nie dostanie odpowiedzi na swoje pytanie, to będzie je zadawał do skutku. Zazwyczaj jest bardzo paranoiczny oraz ma przeświadczenie, że wszyscy z niego szydzą, oceniają, a każde złe słowo to oznaka, że ktoś chce go skrzywdzić, albo nawet zabić.
Oko ma także problemy z pamięcią, więc czasami prosi innych, by powtórzyli coś kilka razy.
Przytulna Łapa [KRz]
O jakiekolwiek poprawki proszę pisać na pw lub na discordzie! (BruhMoment#5928)
Drobna, zgrabna, acz wysoka bura koteczka z charakterystycznymi dla kotów bengalskich rozetami. Ma łososiowo-czarny nos i w tym samym kolorze poduszki łap. W posiadaniu są również białe wibrysy oraz cyjanowe oczęta.
Lojalna, uczciwa, przyjacielska. Nietrudno przychodzi jej zawieranie nowych znajomości, robi to z całkowitą przyjemnością i uśmiechem na pyszczku. Jest trochę naiwna. Przez śmierć jej bliskich stała się bardziej małomówna, niepewna i osowiała, ale głęboko w sobie skrywa dawną siebie.
Dość wysoki, szczupły, w przyszłości o atletycznej budowie ciała. Ma buro-białą, tygrysio pręgowaną, długą sierść oraz jeszcze niebieskie oczy, które wybarwią się na zieleń. Ma kolorowe poduszki łap i różowy nos.
Trudno coś opowiedzieć o kociaku, który dopiero co się narodził. Na pewno jest trochę spokojniejszy od części swojego rodzeństwa, nie ciągnie go za bardzo do przygód. Jest typem indywidualisty, wszystko musi zrobić po swojemu i nauczyć się na własnych błędach, często nie słucha rad kotów bardziej doświadczonych. Gdy coś mu się wydaje, że powinno tak być, to tak robi, nie zważając na drugiego kota. Jest również bardzo przekorny. Uwielbia dyskutować, często sprawdza swojego rozmówcę i to, na ile może sobie pozwolić. Czasami przyjmuje inny punkt widzenia, nawet niezgodny z jego poglądami, by rozmowa mogła ruszyć dalej. Lubi oglądać reakcje kotów, a jednocześnie jest stosunkowo otwarty na nowości i inne poglądy. Dopóki ktoś nie próbuje mu wpoić własnych nauk. Potrafi dostosować się do zasad panujących w klanie., jednocześnie uważając, by nie przegiąć. Lubi przyglądać się życiu innych kotów, często można go zastać w miejscach, gdzie można podglądać toczące się w obozie życie lub też obserwującego naturę. Wszystkie te cechy sprawiają, że ma trudności w nawiązywaniu stałych relacji, za bardzo nie wie, jak się do tego zabrać. Jest również mniej wrażliwy na krzywdę innych od standardowego kota, czasami nie potrafi zrozumieć nie tylko uczuć drugiej osoby, ale również swoich własnych. Dodatkowo jest dumny ze swojej rodziny oraz pochodzenia, w rozmowach często wspomina o ilości przywódców w swojej rodzinie. Nic dziwnego, bo jest się czym chwalić!
Żwirowa Łapa [KG]
Oko napisałxO jakiekolwiek poprawki proszę pisać na pw lub na discordzie! (BruhMoment#5928)
Księżyce: 133 Mistrz: Jakiś Czub Płeć: kocur Matka: Krokusowa Łąka (npc) Ojciec: Zielona Stopa (npc) Partner: ogon ci odgryźć? Trwałe urazy: Ślad po szczurzych zębach nad prawym okiem
Wyrósł na co wszyscy się spodziewali, na kota w miarę przeciętnej postury. O jego wichrzanym pochodzeniu mogą świadczyć chude, nieco dłuższe kończyny i ciało. Jednak was nie zmyli ten początkowy opis. Dorosły Żwawik nie jest jakimś przerośniętym patyczakiem. Choć wychudzony z braku poprawniej diety, pod czarną sierścią rysują się twarde, żylaste mięśnie. Można to zwłaszcza zauważyć na barkach kocura. Wcześniej wspomniana sierść nie zmieniła koloru przez te księżyce, jest tylko mniej lśniąca, wypłowiała i zmierzchniona, gdyż wizerunek nie był priorytetem. Spod tej ciemności kontrastują żywe zielono-żółte ślepia, błyszczące arogancją i wyższością. Ślad po szczurzych zębach znajduję nad prawym okiem.
Arogancki, nietowarzyski, krnąbrny, nie bojący się powiedzieć co myśli, zdeterminowany. Lepiej przeczytać KP
Wiewiórka (KG), Malinowa Łapa (GK) Herbatka (NKT)
Hejo! Mocno uściskam osóbkę, która będzie chciała mi wykadrować avki. </3
Kolejny biały kociak, niezbyt wyróżniający się swoim futrem, czy też posturą. No, tyle tylko, że wydaje się być nieco szarawy, ba, czasami nawet pojawiają się czarne plamy! Z tym, że te plamy migrują to tu, to tam bo wcale nie są łatami innego koloru - to brud. Obłok jakoś nie potrafi zatrybić o co chodzi z tym całym "myciem". Co prawda mama Wirka próbowała mu to tłumaczyć i czasami coś tam go liźnie... Ale on chwilę później pobiegnie na zwiedzanie i to by było na tyle jego czystości.
Za to tym co go może wyróżnić zdecydowanie są oczy. Odziedziczył je po tatusiu! Szkoda, że go nie zna, bo by go pewnie polubił i wtedy może mama powiedziałaby mu, że te oczy to ma po nim... A tak to jedyne co może zrobić to patrzeć na świat tymi tak jasno błękitnymi oczami, że czerwone nitki krwi nadają im fioletowego odcieniu.
Przyjazny, nieogarnięty marzyciel którego pełno jest wszędzie. Właściwie to by starczyło za opis, bo mniej-więcej tyle widzą wszyscy którzy go znają. Ale jak jest głębiej? No cóż, na pewno przez jego głowę ciągle biegnie gonitwa myśli, którą ciężko zdiagnozować. Ciągle wpada na inne pomysły, inne rzeczy, ale ma pewne stałe punkty których stara się trzymać. Na przykład bezwzględna miłość do rodziny. Nie potrafi się na nich gniewać, czy żywić do nich jakichkolwiek innych negatywnych emocji, a na dodatek za rodzinę uznaje praktycznie cały Klan Wichru. Kolejnym punktem jest chęć bronienia ich i niesienie pomocy, ale już jakiś czas temu zrezygnował z robienia tego poprzez bycie wojownikiem. Absolutnie nie wierzy w swoje możliwości zostania na tyle dobrym wojownikiem by móc chronić kogokolwiek, nawet siebie. Ciągle zastanawia się nad byciem medykiem. Ale tylko w skrytości i nigdy o tym nikomu nie powiedział. Dlaczego? Trochę się boi, a z drugiej strony ma wrażenie, że zostanie wyśmiany, albo delikatnie mu oświadczą, że Medyk ma już dwóch terminatorów więc trzeci jest zbędny…
Dlatego można powiedzieć, że pomimo całej otwartości i braku kłopotów z kontaktami, oraz tego, że wydaje się dość głupiutki, jest całkiem inteligentny i dość skryty. Wszystko co go dręczy i wszystkie ważniejsze uczucia chowa głęboko w sobie, nie dając światu dostępu do nich.
Nie byle kto, umie się cieszyć byle czym I byle co, choć byle jak, bylebyś ty, byleby być Bylebym mógł, odkurzyć mózg choć trochę Igdybędzieszjakskałazawszezmieniaćsięwwodę
Księżyce: 133 Mistrz: Jakiś Czub Płeć: kocur Matka: Krokusowa Łąka (npc) Ojciec: Zielona Stopa (npc) Partner: ogon ci odgryźć? Trwałe urazy: Ślad po szczurzych zębach nad prawym okiem
Wyrósł na co wszyscy się spodziewali, na kota w miarę przeciętnej postury. O jego wichrzanym pochodzeniu mogą świadczyć chude, nieco dłuższe kończyny i ciało. Jednak was nie zmyli ten początkowy opis. Dorosły Żwawik nie jest jakimś przerośniętym patyczakiem. Choć wychudzony z braku poprawniej diety, pod czarną sierścią rysują się twarde, żylaste mięśnie. Można to zwłaszcza zauważyć na barkach kocura. Wcześniej wspomniana sierść nie zmieniła koloru przez te księżyce, jest tylko mniej lśniąca, wypłowiała i zmierzchniona, gdyż wizerunek nie był priorytetem. Spod tej ciemności kontrastują żywe zielono-żółte ślepia, błyszczące arogancją i wyższością. Ślad po szczurzych zębach znajduję nad prawym okiem.
Arogancki, nietowarzyski, krnąbrny, nie bojący się powiedzieć co myśli, zdeterminowany. Lepiej przeczytać KP
Wiewiórka (KG), Malinowa Łapa (GK) Herbatka (NKT)
Pochmurny Sen napisałx
Żwawa Łapa napisałxHejo! Mocno uściskam osóbkę, która będzie chciała mi wykadrować avki. </3
Od zawsze wiadome było, że z Sosnowego Ogona nie będzie nic małego. Kocur jest szczupły, z delikatnie zarysowanymi mięśniami na ciele. Ma długie, smukłe łapy na których czasem chodzi nieuważnie, wpadając przy tym na mniejsze koty. Z łatwością można powiedzieć, że jest jednym z najwyższych kotów z Czterech Klanów. Jego futro jest burej barwy, na której rysują się ciemniejsze, tygrysie pręgi. Zaś jego pyszczek i opuszki przednich łap są barwy białej, nie skażonej żadnym innym kolorem. Co jeszcze znajduje się na jego mordce? Bystre, złote ślepia patrzące na każdego z uprzejmością oraz nigdy nie schodzący z jego pyszczka uśmiech.