Czarny, dlugowłosy solid colourpoint, z chłodnymi, niebieskimi oczami. Wyrosła do standardowego rozmiaru kota, jest bardzo puszysta. Po kocicy widać, że jest zmęczona, ma podkrążone oczy i znużony wyraz pyska
pewna siebie | ambitna | już nie tak szorstka jak kiedyś | neutralna, już nie obsypuje samotników komentarzami i niemiłym wzrokiem | skupia się mocno na rodzinie | oddana nauce terminatorów | lojalna klanowi | nie wierzy w Gwiezdnych, nie uznaje Kodeksu Wojownika
Cieszyłam się na niego, ale jednak takie stricte radosne, beztroskie postaci nie są dla mnie. Szkoda mi go oddawać, bo wszystko co zrobiłam wokół niego bardzo mi się podoba, ale jednak nie mam sił. (Oczywiście jego th nie przechodzi na nowego gracza - to w razie W, gdybym zapomniała usunąć link do th)
Kosodrzewina -> adopcje
Pisałam już z Ość, a innych po prostu przepraszam. Ostrzegałam was!!1!1! Tak czy siak chcę żeby tam trafiła jako konto od zera
Kłusująca Łapa -> nkt
Do niej pewnie wrócę, bo to moje małe oczko w głowie a ość chce mi odrąbać głowę, ale jej fabuła też stanęła w miejscu, nie mam ochoty tego teraz naprawiać. Potrzebuję się po prostu oczyścić ze wszystkich i zacząć całkowicie od nowa za jakiś czas. Ostatnio zostawiłam sobie Klacz i to był dobry sposób, ale jednak wzięłam na siebie dwa kociaki w Wichrze i przez to przepadłam...
Fabularny powód Klacz -> z początku dopadły ją jakieś stany smutku i agonii, więc dużo leżała w jednym miejscu bez rozmów z innymi, a potem zachorowała i siedzi sb w lecznicy i odpoczywa; JEŚLI tak nie może być to po prostu zaginiona bo ją wilk przepędził z terenów
Także ten - nie dałam tego w odejścia, bo nie odchodzę, po prostu robię czystkę dla głowy i wrócę pewnie niedługo którąś postacią albo kimś całkiem nowym, obecny czas na grę to nie jest czas dla mnie po prostu
MOŻNA ICH WSZYSTKICH OD RAZU POPRZENOSIĆ, to przemyślana decyzja, która chodziła za mną długo
⋅•⋅⊰∙∘☽༓☾∘∙⊱⋅•⋅ XXXX ╭───⋙I am the slyly stalking ღ fox I am the bitter bite that locks I am the shark ⤧with forty-seven rows ╰───➤ Of teeth between my jaws《
⚝
⚝
? I am the ⤬ silence on the wind ──╮ I'm full of venom for your skin Something's there, it's just a ღ twinge A bit of blood along my grin ⚝ ◀──╯ XXXX⋅•⋅⊰∙∘☽༓☾∘∙⊱⋅•⋅
średni wzrost | zółte oczy | różowy nos i poduszeczki | proste uszy i zwykły pysk | biało-czarne futro | białe skarpetki na łapach
cicha | spokojna | zamknięta w sobie | śmieszek | pomocna | stroni od kłótni | nie lubi hałasu | ciekawa świata
Sosnowy Szmer, Jeżyk [KW], Oszroniony Poranek, Senna Mara [KC]
Świecąca Łapa -> zaginieni
Postanowiła samotnie wyjść w nocy z obozu, w którym się nudziła. Chciała móc brać udział w przygodach, więc nie oglądając się za siebie, opuściła tereny Klanu Gromu.
Nie wypaliła tak, jak chciałam, a pomysłów na nią na razie brak. Postaram się jednak kiedyś nią wrócić! <3
I przepraszam za niedokończone sesje :(
średniego rozmiaru, lecz masywna | długie, bure futro (pręgowanie ticked) z białym pyszczkiem i brodą | bladozielone oczy z zezem
Jak na kociaka który niewiele mówi, Kaczka jest niezwykle głośna. Nie wiadomo czemu, lecz koteczka woli porozumiewać się poprzez gesty i nieznaczące nic konkretnego dźwięki, niż poprzez jakieś słowa. To uczuciowy kociak, bardzo delikatny emocjonalnie i pragnący zadowolenia wszystkich wokół. Jest energiczna, nie potrafi usiedzieć w miejscu. Jakby to nie wystarczyło, Kaczka ma też tendencję do obijania się o wszystko i wszystkich wokół, a zamiast spokojnie do kogoś podejść, woli na przykład w niego wbiec.
Zroszona Pajęczyna (samotnicy) | Rosomak (martwi)
Kaczka -> adopcja
Przepraszam osoby, z którymi miałem sesje. Niestety wypaliłem się tuż przed cerką :(
Księżyce: 65 Mistrz: Psia Gwiazda Płeć: Kocur Matka: Gasnący Dech Ojciec: Wielka Stopa Trwałe urazy: Zespół Klinefeltera
Skruszone Serce co prawda dawno wyrósł już z etapu tyciego kociaka lub zupełnie tyczkowatego terminatora, ale jego rozmiary dalej nie imponują - jest kocurem przeciętnego wzrostu o szczupłej budowie ciała. Pasuje to jednak do energicznego, skocznego sposobu, w jaki się porusza. Wprawne oczy mogą zauważyć w jego krokach i przybieranych pozycjach pewną specyficzną manierę, jakby ostrożność, wynikłą z bólu łap.
Ma krótką, buro-rudą sierść z białymi znaczeniami występującymi od podbródka do brzucha i na wszystkich łapach - jako skarpetki oraz drobne miejsca od wewnętrznej strony kończyn. Bura sierść dominuje na bokach i ogonie, ruda - na tylnych łapach, przedniej prawej łapie oraz po prawej stronie pyszczka.
Oczy Okruszka - bo w jego spojrzeniu, wciąż dość naiwnym, dalej najłatwiej odnaleźć kocięcy pierwiastek - są bladozielone, nos - w znaczącej większości różowy, a wąsy białe.
Ktoś mógłby pomyśleć, że w ciele wojownika nadal mieszka kocię. Albo młody terminator. Cóż, kocur nie jest jakoś wybitnie stary, ale wyróżnia się z tłumu swoją ciężką do złamania wiarą w świat i równie trwałym optymizmem, z innej perspektywy nadającym się do nazwania raczej naiwnością. Nie żyje jednak w zupełnej iluzji - urodził się i wychował w Klanie Cienia, ciężko o lepsze miejsce do pozbycia się ślepej wiary w dobro świata - ale dalej najbardziej ceni sobie okazywanie wszystkim dobroci i próby dawania kotom komfortu psychicznego, jakiego potrzebują. Chce uparcie ulepszać świat, w którym żyje, stara się zmieniać myślenie kotów na takie, które pasuje do nieco idealistycznej wizji świata.
Jednocześnie jednak jest bardzo otwarty na ten świat i na innych, próbując respektować ich przestrzeń na tyle, na ile może. Póki nie zapomni akurat o postawionej mu granicy lub o jakimś istotnym elemencie - pomimo wszystkich dobrych cech, nie jest bowiem najostrzejszym pazurem w łapie, często bywa też zapominalski. Stara się jednak, a to, co niektórzy nazwaliby głupotą, nadrabia umiejętnością wprowadzenia nieco bardziej pozytywnej atmosfery, może nawet poprawy cudzego humoru.
Nie jest mimo wszystko wybitnie pewny siebie - często czuje, że traci grunt pod nogami i zaczyna się jąkać albo uciszać, niechętny, by jakkolwiek sprawić komuś przykrość albo popełnić błąd. W takich momentach pomaga mu powrót do podstaw własnego charakteru i uparte trzymanie się swoich wartości oraz próba otwartej, szczerej komunikacji. Jak wykorzysta te cechy rozmówca - to już inna kwestia.
Echhh, miałam czekać na koniec akcji z przywódcami, ale po prostu typ mi aktualnie mocno już ciąży. Nie chciałabym, żeby przez to ta akcja padła, więc po prostu uznajmy - zgodnie z tym, co by się pewnie stało - że praktycznie dublował prośby i opinie Czosnka, poza rosnącą w przyjacielu nienawiścią. xD Ciężko mi powiedzieć, gdzie był podczas ostatniej ceremonii, ale zakładam, że (jeszcze?) nie w Rzece, więc jakoś wiedział, co się działo, ig. Nie mógł dowierzyć, co zrobiła jego terminatorka. Nie mógł dowierzyć, co się w ogóle odwaliło. Że jego siostra jest w ciąży z synem Psa. Szronowi i Storczyk powiedział, że mogą szukać pomocy w Klanie Rzeki i żeby opiekowali się bliskimi i zwiewali, jak tylko będzie trzeba. Na granicę z Rzeką poszedł szukać Cyprys, nie wiedząc, czy chce azylu, czy pomocy, czy wygadania się, ale okazało się, że zaginęła, porwana przez Dwunogów. Więc wyruszył jej na ratunek, tak jak kiedyś obiecał.
Na wszelkie prośby ustalenia, co się jeszcze działo, chętnie odpowiem!
I Okruszek wróci, to na pewno. Po prostu ciężko mi z czterema postaciami, a on i tak tkwił w lekkim limbo, więc... No ech. Ale wróci.
Lotna Łapa -> zaginieni
Wybywał już wielokrotnie, zbliżając się powoli do terenów Nowego Świtu. W końcu do nich dotarł i to, co zastał, go jednocześnie zawiodło i uświadomiło, że mimo to nie ma ochoty wracać. Że chce odszukać kolejnych ocalałych, może jeszcze są gdzieś na świecie i tworzą Nowy-Nowy Świt. A poza tym to nie byłby wiernym wojownikiem. Wrócił raz, na szybko, aby (jak gracz się zgadza na taką opcję xD) Poecie przekazać, co będzie robić, żeby nie martwić zupełnie rodziny, i wybyć już na dłużej.
Też wróci, choć nie wiem, kiedy konkretnie.
dowiedziawszy się pocztą pantoflową (lub z normalnej rozmowy z bratem lol) o planie swojego syna, o jego podróży w celu znalezienia Nowego Świtu ruszyła tropem Lotnej Łapy - z myślą, że go dogoni, porozmawia. nie chciała go odciągać od tego pomysłu a jedynie się z nim pożegnać... i pech chciał, że ledwie dotarła do Grzmiącej Ścieżki.
pijany dwunóg sterował swoim potworem w taki sposób, że wjechał w Krokus na poboczu. koła zmiażdżyły jej obie tylne łapy a kierowca sparaliżowaną zostawił, pojechał dalej, nie zorientował się nawet, co się stało. Krokus zdołała doczołgać się do Szarych Brzóz i padła na granicy, gdzie, hopefully, patrol ją znajdzie zanim zrobią to drapieżniki </3
broken_heart_emoji. no bardzo długo się wstrzymywałem ale siła, chęci, wena obumarły i chyba najwyższy czas żeby się spotkała z żoną w zaświatach :( przepraszam Poetę i wszystkie moje dzieci, Muchę i Noc. daję se te 3 dni do namysłu ale chyba czas się na ten moment pożegnać z Krokus
Większość kociąt przechodząc w wiek terminatorski, przechodzi również swoją własną transformację z brzydkiego kaczątka w pięknego łąbędzia ― ich sylwetka przestaje przypominać puchatą kulkę, łapy wydłużają się a krok nabiera gracji. Cóż. Bielinka całe to zamieszanie zupełnie ominęło. Urósł, owszem. Z dużej puchatej kulki stał się wielką puchatą kulą i... to by było na tyle. Zbyt świadom swoich rozmiarów, Bielinek niezręcznie góruje nad więszością Klanu, porusza się tak, by zajmować jak najmniej miejsca i ciągle potyka się i na coś wpada, jak gdyby nigdy nie nauczył się jak panować nad własnym ciałem.
Nie wyglądałby pewnie na w połowie tak dużego, gdyby nie jego futro, długie i puszyste, oraz ciągle pozostające w stanie artystycznego nieładu, nie ważne, jak bardzo Bielinek nie stara się o nie dbać (a stara się! Biała Łapa lubi wyglądać ładnie, uroczo i pachnąco). Ma ono kolor czekoladowy, niemal całkowicie jednolity, poza dwoma paluszkami obu przenich łap i niewielką plamką ukrytą w gęstej kryzie, które jaśnieją bielą.
Gdzieś pomiędzy tym puchem można dostrzec kształtną, całkiem urodziwą mordkę i parę okrągłych, różnokolorowych oczu ― prawe żółte, lewe niebieskie. Mówi się, iż oczy są oknem duszy i cóż, w przypadku Bielinka zdecydowanie jest to prawdą; tak jak i w jego głowie, w jego spojrzeniu również ciężko doszukać się głębszej myśli.
Spokojne, ostrożne stworzenie. Bielinek spędza życie, bujając z głową w chmurach. Zachwyca się kolorem nieba, kwiatami czy motylami, a proza życia zdaje się go zupełnie omijać. Zmuszony do zajmowania się codziennymi sprawami, łatwo się rozprasza i gubi wątek. Zresztą, w swoich snach również się gubi, ciągle poruszony nowymi, co raz to wspanialszymi pomysłami. I chociaż poezji w jego głowie jest tak wiele, na zdrowy rozsądek, zdaje się, już w niej miejsca nie starczyło. Nie lubi się spieszyć i, prawdę mówiąc, nie lubi też działać. Chociaż marzy o wielkich przygodach, całkowicie wystarcza mu przeżywanie ich we własnej głowie. W jednej chwili jest w stanie dokładnie opisać plan wielkiej wyprawy na niezbadane lady, a w drugiej ― zwinąć się w kulkę i zapaść w smaczną drzemkę. Cóż może powiedzieć? Bielinek jest prawdziwym koneserem drzemek i przekąsek. Chociaż nie unika obowiązków, lubi się też najeść i odpocząć, a wszelkie plany mogą według niego poczekać do jutra.
Brak elegancji w wyglądzie stara się nadrobić elegancją w zachowaniu. Stara się być zawsze uprzejmy, mówić pięknie i elegancko, słowem ― zachowywać się jak dobrze wychowany młody kot. Bielinek jest zresztą osobnikiem raczej towarzyskim, lubiącym poznawać nowe koty i wciągać je w sieć swoich marzeń, chociaż ciężko powiedzieć też, by czuł się szczególnie nieszczęśliwy w chwilach, gdy jest skazany na własne towarzystwo.
czereśniowa gałązka [gk]
biała łapa > zaginieni
matka typiarzowi zmarła więc już mi się nie chce elo
givemesirensand acyclops givemexgiantsandxahydra iknowlifeandf a t earescary xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxbut iwannabelegendary
Księżyce: 78 Mistrz: psie serce Płeć: kotka Zaimki: ona/jej Trwałe urazy: cienka, pionowa blizna na grzbiecie nosa; ślady po kocich pazurach na lewym boku; ślady ugryzienia psa na barku; trzy wąskie szramy przechodzące po prawym oku; ślepota prawostronna Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Księżyce: 78 Mistrz: psie serce Płeć: kotka Zaimki: ona/jej Trwałe urazy: cienka, pionowa blizna na grzbiecie nosa; ślady po kocich pazurach na lewym boku; ślady ugryzienia psa na barku; trzy wąskie szramy przechodzące po prawym oku; ślepota prawostronna Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Pomimo upływu księżyców, kocica wciąż jest solidnie zbudowana. Jakże mogłaby nie być? Część jej mięśni niestety zastąpiło się tłuszczem, a stres narastający i przesiadujący na stałe w jej organizmie odbił się na jej kondycji i ogólnej posturze, jednak wciąż pozostała mocna, choć nie tak, jak niegdyś. Rysy jej pyska nie są delikatne, nos jest garbaty, łapy nieco beczkowate, kark gruby, grzbiet mocny, ogólnie rzecz biorąc jest dość... baryłkowata, a i wzrostem sięga tylko nieco ponad górną granicę. Pokrywa ją krótka, bura sierść z ciemnym pręgowaniem na głowie, kończynach i ogonie (ticked). Biel pojawia się w śladowych ilościach jedynie na żuchwie, niewielkim kawałku podbrzusza, gardle i pod ceglastoczerwonym nosem. Spód ciała w nieco jaśniejszym, ciepłym odcieniu, stopy zaś od spodu są w zupełności czarne, podobnie cała końcówka grubego i dość krótkawego ogona. Ślepia, intensywnie żółte, niegdyś bystro spoglądające, wyszukujące najdrobniejszych szczegółów, teraz jakby zmęczone, zmarnowane, ze zmarszczkami w kącikach. Prawe oko zupełnie ślepe, z okolicą pokrytą szramami i nie do końca odrośniętym futrem.
Zmęczona. Drogą, którą przeszła, stresem, który nią włada i uczuciami, których nie potrafi opisać. Oddzielenie od Klanu i rodziny podłamało ją na tyle, że przez większość czasu ciężko było jej zebrać jej jakiekolwiek uporządkowane myśli. Wciąż jednak jest prosta i bezpośrednia, choć większość tego, co uważa zachowuje dla siebie, a język trzyma za zębami, miarując słowa, jakie opuszczają jej pysk. Wiara w niej pozostaje jednak silna, na tyle, na ile może ona silna być, choć brak szczęścia i zwyczajny pech wciąż ją doświadcza. Niczym klątwa, której nie może się pozbyć, która zawisła nad nią i pomimo pozornego spokoju - wciąż się nad nią unosi. Jakaś iskra nadziei wciąż jednak tli się w jej sercu, może jest głupia, naiwna w swoim myśleniu, może rzeczywiście wciąż wierzy, że potrafi naprawić to, co niegdyś zepsuła - w końcu gdyby nie ona, Cień nie zostałby do takiego stopnia zniszczony.
majacząca łapa -> zaginieni, ciekawość i odwaga (a może raczej głupota) zaprowadziły go poza Cieniste tereny i tyle go ktokolwiek widział. Nie wiadomo, co się z nim stało, bo ślad urywa się za Czarnym Ogonem.
siarczysta łapa -> zaginieni, nie poradził sobie z presją i własnymi emocjami i przez sytuację na ceremonii wycofał jeszcze bardziej, aż w końcu pewnego dnia zniknął z obozu mówiąc, że wychodzi na spacer i już nie wrócił
to nie koniec tych postaci, planuję nimi wrócić, jednak teraz muszę skupić się na studiach i życiu prywatnym, bo za każdym razem, jak planuję wrócić z aktywnością na kotki, to za jakiś czas znów czuję się przytłoczona ilością postaci i postów do napisania i znikam. Nie chcę stopować fabuł ani sobie, ani nikomu innemu, stąd ta decyzja, a ani Bagi ani Jaskółki nie mam serca wyrzucać do kosza.
Księżyce: 60 Płeć: Kotka Matka: Hiacynt Ojciec: Żmigród Trwałe urazy: Nie ma czucia w lewym uchu i nie może nim ruszać, ale słyszy
Szczupła, ale wysoka, o budowie orientalnej. Czarna z bielą pokrywającą ok. 40% ciała, umiejscowiona na przodzie pyska poza nosem oraz pojedynczymi miejscami na pyszczku, a także na gardle aż po cały brzuch i przednie nogi (poza czarnymi plamkami nad poduszkami łap z tyłu) oraz do linii barków (lewy bark jest biały, prawy czarny). Ma także białe skarpetki na tylnych nogach. Oczy miętowe, intensywnie zielone.
Przesądna, zadziorna, otwarta na nowe znajomości, stara się szukać wszędzie sposób na przeżycie i wyciągać z każdej sytuacji coś wartościowego dla siebie (materialnie i niematerialnie)
Miałam plan, fajny plan, ale jednak brak sił na jego wykonanie, może użyję kiedyś pomysłu Spinki u kogoś innego
Spinka -> nkt (bo nie wiem czy zaginieni mają sens)
specyficzny | z głową w chmurach | lekko zakręcony | chaotyczny | dziwny(?)
Promienna Łapa || Cyprysowa Łapa
Czysta Łapa -> zaginieni
Długo mnie nie było i przez chwilę pojawiła się nawet myśl, aby odejść na stałe, jednak ostatecznie doszłam do wniosku, że wciąż mam ochotę grać, jednak nie mam tyle czasu i siły co wcześniej. Dlatego też Czyścioch dołącza do Cyprys do zaginionych, głównie dlatego, że chcę ograniczyć konta (a najchętniej skupię się na Trzcinie oraz na Promyku).
Czysta Łapa któregoś dnia po prostu odszedł z Klanu Rzeki bez słowa. Pasuje to do jego charakteru i tego jak nim grałam.
Come,come,come,come,comealongnow Run•♫•awayfromthe𝚑𝚞𝚖-𝚍𝚛𝚞𝚖 We'llgotoaplacethatissafe✻from 𝕘𝕣𝕖𝕖𝕕,𝒂𝒏𝒈𝒆𝒓and𝖇𝖔𝖗𝖊𝖉𝖔𝖒 •._.·° °·._.• We'll𝒅𝒂𝒏𝒄𝒆andsing'tilsundown☼ Andfeastwithabandon We'llsleep𝙬𝙝𝙚𝙣♡themorningcomes Andwe'll𝓻𝓲𝓼𝓮 bythesound ofthe birdso ng s
Księżyce: 126 Mistrz: Niedźwiedzi Kieł [*] Płeć: kotka Matka: Wydmowy Wiatr [*] Ojciec: kto? (Głogowy Cień) [*] Trwałe urazy: szpetna, ogromna i rozległa blizna na szyi po pazurach borsuka, rozciągająca się od prawej strony żuchwy aż do okolic lewego barku; ślady psich kłów na karku
Księżyce: 126 Mistrz: Niedźwiedzi Kieł [*] Płeć: kotka Matka: Wydmowy Wiatr [*] Ojciec: kto? (Głogowy Cień) [*] Trwałe urazy: szpetna, ogromna i rozległa blizna na szyi po pazurach borsuka, rozciągająca się od prawej strony żuchwy aż do okolic lewego barku; ślady psich kłów na karku
Z wiecznie nierozgarniętej kupy futra stała się naprawdę śliczną kotką! Posiada długie rudo-bure futro wraz z tygrysimi pręgami, o które bardzo dba w wolnym czasie. Widnieje na nim również kilka białych znaczeń, a mianowicie na brodzie, końcówkach łap i brzuchu. Wzrostem nie dominuje, choć jest trochę wyższa od przeciętnego kota. Z figury jest trochę chuda, jednak przez puchate futro na pierwszy rzut oka wydaje się że jest wręcz odwrotnie. W jej charakterystycznych bursztynowych oczach często widać iskierki. Idealnie wraz z nimi komponują się spore uszka oraz długie białe wibrysy.
Jej wieczna energia zdecydowanie przygasła, pozostawiając za sobą inną Płotkę, niż za czasów, gdy była wszystkiego ciekawym terminatorem, mimo tego w jej oczach często znajdują się iskierki, a na pyszczku widnieje ciepły uśmiech. Wciąż jest gadatliwa i chętna do poznawania nowych rzeczy. Będąc u dwunożnych, miała aż nadto czasu do namysłu i zregenerowania się. Nie wróciła do marzenia, by zostać przywódczynią, jednak chce dać z siebie wszystko jako wojownik. Najważniejsza jest dla niej rodzina i przyjaciele, to oni jako jedyni są dla niej cenniejsi niż klan czy własne życie.
Listka coraz rzadziej można było zobaczyć w obozie i któregoś dnia po prostu nie wrócił. Barwna Łapa postanowiła pójść na samotną przygodę i również nie wróciła
Przepraszam każdego z kim te dwie postacie miały jakiekolwiek relację, a w tym rodzinę :( mam obecnie za dużo postaci i wolę się skupić na czwórce niż męczyć z szóstką...
≺☉)͜͡˒ ⋊
lady,runningdownto theriptide taken awayto thedarkside i wannabe yourleft-handman i loveyouwhen you'resingingthat song and I gota lumpin mythroat 'causeyou're gonnasingthe wordsw r o n g
Niebieska klasycznie pręgowana z bielą, o gęstej i puszystej sierści. Oczy koloru złota, a sylwetka lekko umięśniona i smukła.
Z Burzą lepiej nie zadzierać. Łatwo jest ją wkurzyć i narazić się na jej gniew, a nawet zemstę. Potrafi pokazać pazurki, jednak dość szybko się uspokaja (dopóki ktoś znów nie zalezie jej za skórę). Wobec swoich bliskich jest wyrozumiała i kochająca, jednak nie zawsze to okazuje. Można nawet rzec, że jest jak burza lodowa - nie raz przez przypadek zrani kogoś, na kim jej zależy, lecz w końcu przyzna się do błędu i okaże szczerą skruchę. Natomiast, gdy prawdziwie kogoś pokocha, będzie walczyć o tą miłość nawet za cenę życia czy śmierci. Z kolei, jeśli kiedykolwiek zostanie pobłogosławiona kociakami, będzie nieco wymagającą, ale troskliwą matką.
Rudzikowy Śpiew [KG]
Burzowe Echo -> GK
Przepraszam, ale nie mam już ani weny, ani czasu, ani pomysłu na tą postać (bo wszystkie dotychczasowe plany spezły na niczym), dlatego nie ma sensu jej tu dłużej trzymać - zdecydowanie wolę skupić się w 100% na postaci i historii Rudzika...
Księżyce: 52 Mistrz: Łabędzia Gwiazda Płeć: kocur Matka: Płochy Świetlik, Krokusowy Pląs Ojciec: nie robimy tego tutaj
Kocur wielkości nieco powyżej przeciętnej. Dobrze zbudowany, atletyczny, o eleganckich ruchach. Ma długie, płowe, tygrysio pręgowane futro. Zawsze zadbane, bez kołtunów i wplątanych patyczków czy innych brudów, choć często lekko potargane. Ma zwyczajnej długości pysk i okrągłe, dobre oczy, posiadające jasno-niebieski kolor, odziedziczony wprost po matce, Krokusowym Pląsie. Jego futro ma białe znaczenia widoczne tylko na stopach tylnych łap.
Sympatyczny, energiczny, pełen zapału, śmieszek, odważny, empatyczny ale: wybuchowy, mściwy, łatwo wpada w gniew, bardzo uparty. Więcej w KP.
Paziowy Trzepot -> NPC
Najchętniej, fajnie jakby sobie żył jako wojownik, bo to porządny gość co nigdzie by nie poszedł i tak łatwo nie da się porwać.
A jak nie, to zaginieni, poszedł szukać Lotka.