Tymianek to dość mały kociak, jednak nie zapowiada się na to, aby urósł do nie wiadomo jakich rozmiarów. Jego futro jest długie, a pomimo swojego wieku bardzo często je czyści i pielęgnuje, przez co jest zadbane i ładne. Jego umaszczenie to rudy point, a co za tym idzie, jego twarz, uszy, łapy, a także ogon są rude, jednakże łapki są nieco mniej intensywne, a ich kolor się rozmywa do góry. Dodatkowo przednie łapki posiadają małe, białe skarpetki, które głównie pokrywają palce. Na przednich jednak pokrywają już całe stópki. Pyszczek również jest biały, a nad jego różowiutkim noskiem znajduje się mała, ledwo widoczna miała plamka. Długi, puchaty ogon posiada również nieco ciemniejsze, tygrysie pręgi, tak samo jego ruda twarz. Z uszu wystaje ma niewiele białych włoków, a na końcu uszów widnieją rude, małe frędzelki. Oczy są w pięknym odcieniu błękitu.
Prawdę mówiąc, Tymianek jest cichym i spokojnym kociakiem. Nie krzyczy, nie piszczy, nie syczy, nie biega wszędzie gdzie są da, i nie ignoruje rodziców. Przeważnie się nie odzywa, bo nie widzi powodu do tego. Potrafi jednak mówić, i robi to tylko wtedy, kiedy to uzna za słuszne, lub mu się zachce. Zdecydowanie bardziej preferuje ciszę i spokój, więc jeśli ktoś chce się z nim pobawić, to nie może być głośno. Nie może, bo kocur nie lubi hałasu. Jest zdecydowanie miły, o cierpliwości ciężko cokolwiek ustalić, bo to jeszcze kociak, chociaż wydaje się cierpliwy. Ale wiadomo, każdy ma swoje granice, i w tym i Tymianek, tylko ciężko jeszcze stwierdzić, gdzie jego się kończą. Mimo tego że jest cichy, to jeśli chce, to może z kimś spokojnie porozmawiać i powiedzieć niemało. Nie spędza raczej dużo czasu z innymi, jednak nie jest typem samotnika. Nie pogardzi jakimś towarzystwem, o ile ten potrafi się zachowywać i dostosować do jego zasad, czyli nie jest głośny i wredny. To jego dwie jedyne zasady na ten moment.
jaskrowa łapa [kw]; migotliwa łapa i świetlista łapa [gk]; igła [m]; wężowa łapa i ciernista łapa [nkt]
Tymiankowa łapa -> zaginieni
Wyszedł na spacer i go porwali dwunodzy, elo.
What doyou think of mytreehouse? [It's whereI sit andtalkreally loud] Usually I'mallby myself
Mistrz: los Płeć: kocur Matka: Żołędziowa Cętka [NPC] Ojciec: Słony Wiatr [NPC] Partner: - Trwałe urazy: naderwane prawe ucho, blizna po pazurach na lewym barku, dziura w wardze po lewej stronie pyska
Mistrz: los Płeć: kocur Matka: Żołędziowa Cętka [NPC] Ojciec: Słony Wiatr [NPC] Partner: - Trwałe urazy: naderwane prawe ucho, blizna po pazurach na lewym barku, dziura w wardze po lewej stronie pyska
Schudło mu się trochę. Jego futro jest teraz matowe, mniej zadbane, w niektórych miejscach nawet trochę skołtunione. Mimo tego, że bury próbuje sobie je czyścić, to w koczowniczym życiu trudno o czyste ciało. Jest długowłosym, masywnym kocurem, o szerokich barkach i takim samym pysku. Ogon jest gruby i puszysty, zazwyczaj też przystrojony w różnorodne gałązki. Futro jest bure, pokryte w grubych, czarnych klasycznych pręgach. Oczy przybierają jadeitowego koloru, nie mniej jednak nie błyszczą się one jak za czasów Klanowych. Matka natura natomiast nie oszczędziła na Żbika białej farby, dzięki czemu jest obdarowany białym znaczeniem na czole w kształcie czteroramiennej gwiazdy, a niżej na grzbiecie nosa znajduje się ładna, mała łezka. Ma zabarwioną na biało brodę, gdzie biała farbka przelewa się na szyję i klatkę piersiową kocura. Sięga ona gdzieś do około połowy brzucha samotnika. Końcowo - na palcach wszystkich czterech łap znajdują się białe skarpetki.
Jest cichszy, tak, ale nie skupia się już tak bardzo na swoich myślach. Stał się asertywny, delikatnie pewniejszy siebie. Może z niego wyjdą koty kiedyś. Nieufność wobec obcych kotów wryła się w jego głowę i prawdopodobnie już nigdy stamtąd nie wyjdzie. Mimo wszystko kocur jest nadal łagodny, dość przyjazny i pomocny. Zawsze poda łapę potrzebującemu, chociaż teraz łatwiej jest o wytrącenie go z równowagi. W przypadku, kiedy musi się bronić staje się dość poważny, czasami nawet można uznać, że agresywny. Stał się kotem, który woli samotność, bo cóż, został przez tą boleśnie zaadoptowany. Trudno będzie mu wrócić do życia w Klanie, chociażby z powodu tak długiej nieobecności i życia samemu. Chętnie słucha innych, nauk czy opowieści. Na pysku Żbika zazwyczaj można zauważyć powagę lub zwykłą neutralność.
boli mnie pisanie tego, i to bardzo, ale a a
pisanie żbikiem jest dla mnie trudne i mozolne. jest w dziwnym limbo, które na pewno mi utrudnia pisanie nim, pisanie nim tak, abym pisała nim z przyjemnością i z satysfakcją.
może jest ciekawą postacią, może miałam gdzieniegdzie fun podczas pisania nim, może mógł być ciekawie rozwinięty, ale nie wyszło mi. stworzyłam go tak bardzo nagle i w ogóle chaotycznie, że to może być powodem, dlaczego nie potrafię nim dobrze pisać. nie wiem???? nie wiem i na prawdę mnie to boli:(
wiem, że to może wyglądać tak, że wrzucam Żbika do nkt jedynie ze względów miotu Jajo i Pajk, jednak HHHH na prawdę bym tego nie robiła, gdybym nie miała z pisaniem nim problemów, a te były już od trochę dawna. może nie widać tego po expach, ale chociażby po tym, że mam go od czterech i pół miesiąca, a jego liczba postów wynosi nawet nie 100
Żbik od zawsze czuł chęć do podróżowania i zwiedzania terenów. Raz podczas śnieżnego, dość ciepłego dnia wyszedł na spacer i niestety - zaszedł za daleko. Zgubił się i nie odnalazł już drogi do domu. Tylko Zboże i Rybka wiedzą, że Żbik wyszedł wtedy na spacer i mogą się domyślać, że brat zaginął. Trop kończy się w Kłującym Gąszczu i dalej nic nie czuć.
daje sobie czas do namyślenia. zobaczymy, może mi się zmieni z czasem. możliwe, że już jutro rano posta nie będzieXDD. nie podjęłam tej decyzji jeszcze na 100% i bardzo spontanicznie to piszę tbh
jeśli decyzja pozostanie taka sama, to przepraszam bardzo Pożara, rodzeństwo Żbika i Mętkę :(( bo mogły być cool relacje i w ogóle cool historia, ale niech drzwi mnie trzasną
xxxxxxxx•Run boy run!Thisw o r l dis notmadefor you• Run boy run!They'retryingto catchyou xxRun boy run!Runningis avictory - ̗̀ Run boy run!Beauty lays behindthe hills ̖́-
Całkiem spora koteczka o pięknych, żółtych oczach. Jej długie futro, niezbyt starannie ułożone, w większości zabarwione jest na kolor rudy - plamy bieli widoczne są jedynie na pyszczku, z którego obficie spływają na gardło i pierś, na dolnej części łapek oraz na końcówce ogona. Pokrywają także cały brzuch.
Duże dziecko, które - choć już nabrało nieco rozsądku, pomyślunku i zwykle myśli bardziej głową niż sercem - nadal uwielbia korzystać ze swojej bujnej wyobraźni i świetnie odnajduje się w towarzystwie kociąt i młodszych. Ma bardzo duży dystans do siebie, dużo żartuje i zwykle ma dobry humor, co z daleka widać, bo strzela uśmiechami na prawo i lewo. Jest kontaktowa i towarzyska i, choć bardzo lubi wdawać się w dyskusje i bywa nawet kłótliwa, raczej bez kłopotu pozostaje w dobrych relacjach z wszystkimi, zawdzięczając to swojemu dystansowi i tendencji do nietrzymania urazy. Z przepraszaniem nie ma już takiego kłopotu co kiedyś, tak samo jak z Kodeksem Wojownika - za którym nadal nie przepada, ale wreszcie się tolerują i nie przeszkadzają sobie nawzajem. Jest żywym przykładem, że bycie odpowiedzialnym i patrzenie na świat przez różowe okulary wcale się nie wykluczają - często to nawet ona jest głosem rozsądku, gdy przyjdzie co do czego. Do każdej nowej relacji podchodzi pozytywnie i puszcza mimo uszu potknięcia innych, ale daleko jej do naiwności. Może sprawiać wrażenie niedoświadczonej i łatwej do omamienia, ale nic bardziej mylnego - ma głowę na karku i zna się na kotach, więc niełatwo ją zwieść.
Pszczela Łapa [KG], Wrzos [KW], Cardan [NKT]
Obłoczek -> jak można to adopcja, jak nie to gk
Chciałabym móc napisać, że boli mnie ta decyzja, no ale od początku nie mogłam się do niego przekonać. Charakter ma trudny do sesji i pisanie nim nie sprawiało mi przyjemności. Można go jeszcze ładnie poprowadzić i coś z niego będzie, ale trzeba mieć na to pomysł - a ja nie mam. Oddaję go do adopcji, bo jest przesłodki i może ktoś się na niego skusi. Jeśli nie, to można uznać, że wyszedł na spacer z pajączkiem poza obóz, ale już nie potrafił wrócić i coś do zżarło.
Księżyce: 151 Mistrz: Grzybowa Polana [*] Płeć: kotka Matka: Trzcinowa Sadzawka [*] Ojciec: Miekki Obłok Partner: wspomnienia Trwałe urazy: rozległa blizna na prawym udzie, blizna na kufie, zasłonięte ślady ugryzienia na karku
Wysoka;krótkowłosa;zgrabna.
Kocica ma długie łapy, łabędzią szyje, kształtny łepek i biczowaty ogon. Szatą przypomina dzikiego zająca, a dokładnie jest szaro-niebieska z ciemniejszym nalotem na czole, karku, grzbiecie który stopniowo przechodzi w jaśniejsze tony i zlewa się w ciepły krem na pyszczku, policzkach oraz podbrzuszu i wewnętrznej części łap jak i stopach. Córka Trzcinowej Sadzawki nie ma widocznego pręgowania! (pręgowanie ticked) Jej oczy są żywo pomarańczowe, nosek w kolorze dojrzałej czereśni, a uszy nieco większe niż u przeciętnego kota z różowawym wnętrzem. Porusza się z gracją i pewnością siebie, a na jej pyszczku niezmiennie jawi się spokojny i łagodny uśmiechem.
Opanowana;doświadczona;pewna siebie;silna;
Obecna Popielny Żar w dalszym ciągu jest łagodną i miłą kocicą, jednak o wiele bardziej doświadczoną i ostrożną. Początkowa panika i strach, teraz przerodziły się w siłę, która ułatwiła niebieskiej przebrnięcie przez trudne dla siebie okresy. Dzięki niemu wykształciła większą pewność siebie i inny pogląd na świat. Wyzbyła się tej dziecinnej naiwności, którą kierowała się tyle księżyców. Spokojna i opanowana, jednak wciąż gotowa do skoku prosto do gardła temu, który śmie zagrozić jej najbliższym. Mimo tego, że okres odchowywania kociąt ma daleko za sobą, wciąż poczuwa się do tego, aby figurować jako ktoś kto będzie wsparciem jak i tym wytyczającym jawne granice. Trudno wyprowadzić ją z równowagi przy zwykłej rozmowie, oraz odznacza się sporą wyrozumiałością i poczuciem humoru. Potrafi dosadnie postawić na swoim kiedy wymaga tego sprawa i nie zamierza się przed nikim płaszczyć. Czasy potulnej i przesadnie milutkiej kotki już dawno minęły, jednak pewne lęki wciąż w niej siedzą, nie jest bez wad. Mimo starań, może być czasem nieco zbyt pobłażliwa.
Nie sądziłam, że kiedykolwiek tutaj ponownie zawitam, jednak cóż...Niestety musze.
Śliwkowa Pestka - Zaginieni, jej ślad zapachowy urywa się przy zachodniej części Ptasich Krzewów wraz z zapachami jakiś samotników Lisi Wrzask - Gwiezdny Klan, zginęła w walce z dwoma psami przy granicy z Ziemiami Niczyimi przy Syczącym Dole
Mam coraz więcej na głowie, a coraz mniej chęci i czasu. Matura mnie gniecie jak robaczka, a na Śliwce i Lis i tak się za bardzo nie pokazywałam, dlatego sądzę, że redukcja do trzech aktywnych kont pomoże mi w jakimkolwiek powrocie do zadowalającej aktywności bo ta gwałtownie spadła (co pewnie szło odczuć hhh)
Bardzo przepraszam Jesion, bo jej trening znowu się odwlecze, jednak nie potrafiłam się zmusić do pisania na Lis już od dłuższego czasu, a Śliwka zaczęła mnie...męczyć. Mimo to nie mam serca jej zabijać, dlatego też leci do nkt - może kiedyś nią wrócę jak się sytuacja ustabilizuje. Przepraszam wszystkich z którymi miałam jakiekolwiek relacje
Trochę urosła odkąd została terminatorką, jednak nie da się jej nazwać dużą. Jest nieco większa niż przeciętny kot, nic poza tym się nie zmieniło. Futro wciąż jest pół długowłose, w szarym i białym kolorze, gdzie dodatkowo szary pokrywają ciemniejsze, tygrysie pręgi. Biel zdobi brodę i pysk, i rozciąga się w górą przypominając coś a'la gwiazdę/strzałkę. Dalej zdobi gardło, pierś, brzuch i łapy. Na przednich łapach biel rozciąga się od samych palców, na lewej łapie sięga do łokcia, na prawej do prawie samego końca ramienia. Na tylnych łapach ponownie rozciąga się od palców, jednak na obydwóch kończy się w połowie ud. Oczy są w pięknym odcieniu złotego, a nosek i środek uszu są jasnoróżowe. Dodatkowo ze środka uszu wystaje troszkę białego futerka.
Choć już od wielu księżyców Przebłysk jest terminatorką, niewiele się zmienił jej charakter, o ile w ogóle jest jakaś różnica. Od samego początku swojego marnego życia była cicha, i taka też jest nadal. Mało mówi, bardzo mało, tak naprawdę robi to tylko wtedy kiedy trzeba. Nie jest przyzwyczajona do odzywania się, bo niemal z nikim nie rozmawia. Nie posiada żadnych przyjaciół do których by się mogła odezwać, z mamą też mało gada bo często jej nie ma, o ojcu nawet nie wspominając. Z rodzeństwem też średnio jej wychodzi, więc nawet nie ma jak zmienić swojego niemówienia. Jest też bardzo wstydliwa, co jest kolejnym problemem, ponieważ wstydzi się nawet jeść przy innych, co nie jest dobre. Ale kompletnie nie potrafi tego zmienić, nie umie się za to zabrać, to za trudne dla niej. Nieśmiałość to kolejny z jej problemów z którym się chyba urodziła, i ponownie nie jest w stanie tego zmienić. To też przez ten problem nie gada z nikim i nie próbuje nawet pierwsza do kogoś zagadać, bo nie ma odwagi. Brak jej odwagi bardzo często, przez co musi się zmuszać do zrobienia czegoś, chociażby do odpowiedzenia komuś. Niestety, nie zawsze jej się to udaje, ale to głównie przez stres, który ją często atakuje. Podczas stresu czuje pewne kłucie w piersi, a im większy on jest, tym gorzej się dzieje.
nie mam siły, nerwów, cierpliwości ani niczego, a nie ma sensu żeby dalej tak sobie świetli wisiała i nie istniała, więc już wolę ją zabić i mieć spokój. przepraszam ryś i bryzę, ale po prostu już nie wyrabiam. wolę mieć spokój i ewentualnie pograć czymś luźniejszym.
Zboże jest małym kotem. Ba, wręcz jednym z najmniejszych. Ewidentnie wdało się w mamę ze swoją wielkością, bo pomimo swojego wieku wciąż wygląda jak taki ledwo co terminatorski podrostek. A jakby tego brakowało to jej drugą właściwością jest to, że jest długie i wąskie. Długie kościste łapy na długim tułowiu, z długim ogonem który wiecznie sterczy do góry. Pewnie gdyby nie jej intensywnie rude krótkie futro, pokryte tygrysimi pręgami, to by łatwo po prostu rozpłynęło się w powietrzu od swojej mikrości.
Za to mordę ma dość zwykłą, z takimi o typowymi bursztynowymi oczami, różowym nosem i białymi wąsami. Pewną dozę ciekawości do wyglądu Zboża dodaje brak lewego ucha. Kiedyś było uszczerbione, ale ostatecznie Zboże miało pecha by stracić je zupełnie. Gdzieś pod futrem schowana jest cała gama blizn, które Zboże zawdzięcza samotnikom mieszkającym na osiedlu dwunogów, ale nie są to blizny na tyle duże, by dało się je łatwo zauważyć. Ot, w paru miejscach jej futro jest odrobinę mniej gęste, to tyle.
Ktoś mógłby pomyśleć, że sekretnym planem na życie Zboża jest sprawianie kłopotów. Nie jest to prawdą, bo ono nie planuje tych kłopotów, co nie zmienia faktu, że te kłopoty jakby się jej trzymały. Wszędzie łazi, wszędzie szuka, jest głośne i gadatliwe, a w jej głowie roi się tysiące myśli na minutę. Ale tych wszystkich myśli nie wypowiada, o nie. Trzyma je dla siebie, bo trochę ich za dużo by to wszystko powiedzieć. Z tego co myśli wylewa się na świat tylko co nieco, sprawiając niekiedy wrażenie, jakby przeskoczyło od jednej myśli do drugiej znienacka, ale to nieprawda, po prostu rozmówca nie miał dostępu do jej całego toku myślowego. Mimo tego zewnętrznie miłego obrazu jaki Zboże kreuje, ma ono tendencje do kłamania by zyskać na swoim. Ma też tendencje do wybuchów złości i kumulowania w sobie wszystkiego co najgorsze. Stara się nie pokazywać światu tego wszystkiego tylko dlatego, że żyje w przekonaniu, że więcej zyska wciąż udając nieco głupie i urocze Zboże, jakim było dawniej.
Pochmurny Sen || Poczerniała Łapa, Polna Łapa, Rosiczka
Kwitnąca Łapa -> Zaginieni
Jednak nie wytrzymała w klanie, który miał być jej domem a nim nie był i sobie poszła.
Chłód -> adopcje, najlepiej puste miejsce po tym koncie
daje sobie tydzień na przemyślenie decyzji. post zostanie usunięty/zedytowany, jeśli ją zmienię w dowolnym zakresie.
MYDRESSISONFIRE
⭑ ⭑ ⭑ ⭑ andIhurlmyself,Ihealmyself,Idragmyself xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxlikearugintherain andmySAINTsheisdancing aseverystepIchoosetotakebeginsto begins to set the world aflame
Księżyce: 140 Mistrz: Wężowy Błysk Płeć: kocur? Matka: Błękitna Toń Ojciec: Żółta Łapa Partner: wink Trwałe urazy: Naderwane lewe ucho, opada podczas chodzenia; czarna blizna na lewej skroni; bliznowiec na dolnej połowie nosa; zez zbieżny
Księżyce: 140 Mistrz: Wężowy Błysk Płeć: kocur? Matka: Błękitna Toń Ojciec: Żółta Łapa Partner: wink Trwałe urazy: Naderwane lewe ucho, opada podczas chodzenia; czarna blizna na lewej skroni; bliznowiec na dolnej połowie nosa; zez zbieżny
Raczej niski, szczupły, choć nawet umięśniony kocur. Długowłosy, czarny lynx point o klasycznym pręgowaniu i białych znaczeniach, które pokrywają jego pysk, kryzę, brzuch oraz łapy. Niebieskie oczy.
Przyjazny koleżka i uroczy flirciarz
Żubrza Gwiazda, Rogata Łapa, Plaża
szczerze to myslalam ze sie przywiąże do następnej postaci jednak jednak ciezko mi sie zebrac do jakiegokolwiek odpisu nią,
Wietrzyk -> adopcja, zgodnie z ustaleniami pada na możliwosc zaadoptowania przez kogos innego
Jest duży w porównaniu do innych terminatorów, czy wojowników. Niewątpliwie jeden z najwyższych kotów w klanie. Jego ciało pokryte jest długim, czarno-białym włosiem. Przeważa u niego zdecydowanie kolor czarny, który ustępuje między oczami, gdzie ciągnie mu się biała plama, przechodząc następnie przez pysk, omijając tylko brodę i jedną czarną plamę przy nosie, po jego lewej stronie, potem przez krawacik na piersi, a kończąc się na brzuchu. Oprócz tego ma białe palce przednich łap, a tylne dorobiły się skarpetek. Kocur posiada również czarny nos prócz niewielkiej, różowej plamki po prawej jego stronie. Nad nosem iskrzy się para złotych, skośnych oczu. Oprócz olbrzymich gabarytów wzrostowych ma też olbrzymie gabaryty masowe. Nie to, że jest gruby, bo należy do kotów raczej szczupłych, aczkolwiek dzięki treningom nabrał on sporej masy mięśniowej. Ogon, cały czarny. Jeśli zaś wrócimy na chwilę do futra - to zauważymy, iż Przebiśnieg jest niesamowicie pedantyczny.
Właściwie, można go opisać dosłownie jednym stwierdzeniem - istny choleryk. Jest raczej chłodny, nieprzyjaźnie nastawiony do innych, nieco złośliwy, gburowaty, i inne takie, niekoniecznie dobre cechy. Uważa się za lepszego od innych, wiecznie chodzi z głową i ogonem uniesionym, by już z daleka koty mogły widzieć, że idzie, że oto nadchodzi pan, władca lasu. W rozmowach z innymi widać, że jest nieco porywczy, zdarza mu się być agresywnym, łatwo wybucha. Raczej nie da się z nim porozmawiać normalnie, chyba że wiecznie prawi mu się jakieś komplementy. Jest wymagający w stosunku do innych i do siebie. Musi bowiem być najlepszym i daje z siebie wszystko, żeby takim być. Ale, przede wszystkim, strasznie wierzy w swoje umiejętności. Uważa siebie za najlepszego we wszystkim, czego tylko się dotknie - istny kot bez żadnych słabości i z masą talentów. Jest uparty, uważa, że tylko on ma rację - i biada temu kto podważy jego zdanie. Jeśli on powie, że woda jest żółta to taka właśnie jest, i koniec kropka. Byłby dość władczy, chciałby, żeby każdy robił to, co on każe. Oprócz tego, byłby dość żywiołowym kociakiem, niezdolnym do usiedzenia w miejscu, ciągle musiałby coś robić. Cały czas szukałby czegoś w co mógłby włożyć łapy.
Niech go dobije jakiś lis, borsuk, nie wiem, dzik może, byle umarł gdzieś na terenach.
Uch, biłam się z tym już od dłuższego czasu. Przebiśnieg jest... Specyficzną postacią. Ciężką. Skomplikowaną. Sprawiał mi problemy w prowadzeniu go już od jakiegoś czasu. Z wielu powodów. Nie potrafiłam się w niego kompletnie wczuć, nie potrafiłam go poprowadzić tak, jak zaplanowałam, nie potrafiłam wprowadzić planów na niego, jakie miałam od momentu jego stworzenia, bo nie pasowała mi fabuła, idk.
Można było to zauważyć, że piszę nim niewiele, już od jakiegoś czasu, a z czasem zaczęło się to pogarszać.
Była to ciężka decyzja, ale może po prostu warto dać mu umrzeć, czy coś, żeby nie prześladował mnie potem w koszmarach. Pewnie jeszcze sobie to przemyślę, ale szczerze wątpię, bym miała zmienić tę decyzję.
przeciętnej wielkości; rudy pręgowany klasycznie z bielą na palcach i ogonie; szare oczy, w przyszłości prawe zielone, lewe niebieskie; piegowaty nos | Chyba najważniejszym elementem Storczyka jest jego bardzo różowy i bardzo piegowaty nos. Pod nim białe, długie wąsiska, a nad nim drugi sekret jestestwa, mianowicie wielkie, w przyszłości dwukolorowe, szarawe oczyska. Gwiezdni chyba naprawdę lubią psoty, bo kociak zostanie obdarzony oczami skradniętymi wprost od Deszczowego Dnia. Zupełnie, jakby Słoneczny Poranek naprawdę był jego synem! Trzecim storczykowym znakiem rozpoznawczym jest krótkie, płomienne futerko. Syn Skoczki wygląda jak klasycznie pręgowany płomyk na czterech przykrótkich łapkach. Jedynym odstępstwem od całej tej ognistości są cztery skarpetki sięgające palców i koniuszek ogona.
Storczyk jest porządnie rozwijającym się kociakiem, ni to chudym, ni to pulchnym i zdecydowanie przeciętnym we wzroście.
Uwielbia się wyróżniać. Może niekoniecznie ściągać na siebie żywą uwagę, czy okrzyki szoku, jednak kocha zostawać w kociej pamięci i zdumiewać swoich rozmówców. Zdarza mu się pleść głupstwa, które zresztą przychodzą mu do głowy niezwykle łatwo, chociaż potrafi odróżnić je od rzeczywistości... zazwyczaj. Jest kocięciem raczej spokojnym i nie grzeszącym żywiołowością, chociaż od czasu do czasu trafiają mu się nagłe skoki nadpobudliwości, kiedy to staje się zupełnie nie do poznania. Można go wtedy znaleźć tu. Tam. Wszędzie i nigdzie naraz! W końcu jest jeszcze tylko małym brzdącem, a one wprost tryskają energią! Od ojca odziedziczył zamiłowanie do towarzystwa, dlatego najczęściej da się go spotkać wśród innych kotów, czy to starszych, czy młodszych. Kolejną cechą, którą odziedziczył po rodzicach, zdecydowanie dla nich charakterystyczną, jest słabość słabości do żartów, chociaż ma od nich zdecydowanie szersze poczucie humoru. Nie znaczy to, że jest ono lepsze: nie trzeba się zbytnio natrudzić, by rozbawić kwiatuszka. Reaguje głośnym śmiechem nawet na najgłupsze z kawałów i najokropniejsze z psikusów, a co najgorsze – sam nie ma talentu do komizmu. Może to i lepiej? Jeden złośliwy kawalarz mniej.
Księżyce: 113 Mistrz: Płomykówkowy Lot 【*】 Płeć: kocur Matka: Jaskółczy Głos 【*】 Ojciec: Iglasty Grzbiet 【*】 Partner: Ostry Kwiat Trwałe urazy: odgryziona zewnętrzna małżowina lewego ucha; głębokie blizny po lisich zębach na prawej przedniej łapie; długie, ciągnące się niżej blizny na gardle; brak 3/4 ogona
Jest tęgi, a jego sylwetka postawna, choć nie ociężała. Ma bardzo przeciętny wzrost, kark masywny, żuchwę wyraźną, a grzbiet twardy i mocny. Silne ciało pokrywa gęsta, często zmierzwiona, długa sierść. Kolorem zbliżona do jasnego brązu, przecinana czarnymi zawijasami, w niektórych miejscach ustąpiła bieli, na grzbiecie nosa w postaci małej, podłużnej plamki, żuchwie, gardle, gdzie po odstępie pojawia się na piersi i brzuchu, a także na obu piętach, w prawej przedniej łapie na nadgarstku, w lewej zaś tylko okala palce. Ma poskręcane wibrysy, ponad którymi widnieje para łagodnych, zielono-żółtych oczu. Uszy ma stosunkowo małe, szeroko osadzone, kończą je czarne pędzle. Ogólnie rzecz biorąc, wygląda groźnie z aparycji, choć daleko mu do poważnego, surowego kota.
Z wiekiem i doświadczeniem stał się bardziej stonowany i spokojny, choć wciąż momentami w jego ślepiach nie trudno dostrzec energii i radości z życia - tak potrafi w odpowiednich momentach zachować powagę, zagryźć zęby, lub ugryźć się w język. Kot o pełnym empatii, ciepłym wnętrzu, który z nikim celowo nie szuka zwady, który stara się jak tylko może aby nie popełnić żadnej gafy, który nie zawaha się skoczyć w ogień za swoimi klanowiczami. Jego wierności wobec Klanu nie da się w żaden sposób podważyć. Myśli racjonalnie, analizuje, czasami gubi się we własnych myślach, ale jedynie dlatego, że nie do końca jeszcze wie, co jest najlepsze dla niego i dla Klanu, choć bardzo stara się ufać swojemu sercu, które częściej bierze górę nad rozumem. Szczery, powoli uczy się stanowczości i powoli dorasta do pełnienia roli przywódcy, co spadło na niego niczym grom z jasnego nieba. Nie boi się wziąć odpowiedzialności za swoje błędy, ale próbuje ich nie popełniać. Nie stroni od towarzystwa, pomimo obowiązków zawsze znajdzie czas na rozmowę, spróbuje udzielić pomocnej rady lub wskazówek. Zawsze stara się wszelkie konflikty rozwiązywać pokojowo, nie czynami, a rozmową. Jest w nim jednak mnóstwo obaw i lęków, którym nie pozwala wyjść na zewnątrz i ujrzeć światła dziennego.
wartki potok & żółta łapa [cień]; grzechotnik [samotnik]; barwnoskrzydła [gk]
Aleksander -> nkt
nie ma celu, nie ma pomysłu, nie ma sensu
próbowałam grać pieszczochem, ale jednak to nie dla mnie, o wiele bardziej wolę życie w Klanie, gdzie zawsze coś się dzieje, gdzie zawsze jest na czym oprzeć działania swojej postaci i zawsze jest co napisać w postach. To nie dla mnie, może inni odnajdują się w takim pisaniu bez zobowiązań, ale nie ja. Nie mam siły wymyślać Aleksowi fabuły, mam na głowie konto Gwiazdy i chciałabym bardziej skupić się na graniu w Klanach. Granie pieszczochem jest nudne, nużące, pozbawione emocji, nie chcę w każdym poście pisać tego samego, a to też nie jest kot, który dołączyłby do jakiejkolwiek większej grupy. Może nim wrócę, kiedy już poukładam sobie żyćko i będę miała trochę więcej czasu na pisanie kimś, kto nie ma aktywnej rodziny i komu muszę sama układać fabułę, co jednak jest jakimś tam wyzwaniem, którego nie chcę teraz podejmować. Czekają mnie egzaminy na koniec roku szkolnego, do nich też chcę się przygotować.
Średniego wzrostu bura kotka. Na jej futrze są widoczne tygrysie pręgi, a samo w sobie jest krótkie, choć puszyste w dotyku. Jest chuda, nawet bardzo, chociaż nie na tyle, żeby zagrażało to jej zdrowiu. Obserwuje otoczenie zielonymi oczami, nie zdradzającymi jej obecnych uczuć. Inną wyróżniającą cechą jest to, że ciężko ją usłyszeć, gdyż postawia nieintencjonalnie ciche kroki.
Chłodna Bryza wydaje się dość specyficzną kotką. Często siedzi gdzieś zamyślona, czasami widocznie przygaszona, nie bardzo rozmawiając z innymi. Bardzo chciałaby to zmienić, no ale niestety nie wychodzi jej to. Gdy już się z nią rozmawia, to okazuje się, że jest to całkiem miła i sympatyczna kotka, skora do rozmów na jakikolwiek temat. Zawsze zwraca się do każdego z szacunkiem i stara się nie urazić niczym tej osoby. Nie wdaje się w niepotrzebne konflikty. Stara się również dbać o bliskich, chociaż tak naprawdę straciła sporą większość z nich i ma poczucie samotności, winy. Często przez to, że zaniedbała swoje relacje, jest smutna, a jej myśli są częściej pesymistyczne i po prostu ponure, choć na taką nie wygląda. Przeważnie utrzymuje neutralny wyraz twarzy, a nawet się uśmiecha, nie zdradzając na powierzchnie swoich prawdziwych uczuć.... (KP po więcej)
Błotnista Kałuża (KC), Trawiaste Źdźbło(KW)
*zakłada strój klauna, włącza cyrkową muzykę*
Zapewne nikogo nie zdziwi po mojej ostatniej aktywności, że przychodzę tutaj pożegnać moje 2 postacie. Przepraszam, ale znalazłam sporo nowych zainteresowań, przez które jestem zmuszona trochę dać sobie na luz z arcią, chociaż kocham tutaj pisać. Stworzę coś luźniejszego na ich miejsce, to mogę zapewnić. Jedna postać jest porzucana przez brak pomysłu i wolnego czasu, a druga ma nieco bardziej... złożony powód. Błotnista Kałuża to ten pierwszy. Kocham tego chłopca, ale nie mam już pomysłu na niego tutaj, gdy szukanie na nim sesji to zawsze była katorga, nie będę kłamać. Wykorzystam pewnie jego potencjał gdzieś indziej, lub ewentualnie nim wrócę kiedyś. Co do Chłodnej Bryzy - ciężko pisać postacią, która ostatnio znowu dużo straciła (rodzeństwo, matkę) i jest praktycznie cały czas w żałobie. Nie mam nawet pojęcia, czy traktować to jak porzucenie, bo to co zrobi, czyli samobójstwo, to jest coś, co praktycznie ta postać zrobiłaby w tym momencie, czując się tak beznadziejnie. Nie widzę jej w żadnej innej sytuacji jako jej userka.
Błotnista Kałuża - zaginieni/nkt Życie w klanie stawało się dla niego coraz bardziej nudne. Nuda była nie do zniesienia do takiego stopnia, że postanowił nie marnować dłużej czasu i uciec szukać ciekawszych przygód dla siebie. Chciał zobaczyć, jak wygląda życie poza klanem. Gdyby jednak kiedyś zmienił zdanie, postanowił nie po prostu uciec, a upozorować swoje własne zaginięcie. Jak tego dokonał? Ano celowo doprowadził siebie do spotkania z lisem, po czym po prowokacji zaczął uciekać poza granice klanu, mieszając zapach swój z goniącym go drapieżnikiem i tworząc iluzję tego, że uciekając przed nim po prostu zgubił swoją drogę.
Chłodna Bryza - GK
Nocą przed świtem poszła targnąć się na swoje życie w rzece. Będzie z tego oczywiście osobny post, żeby od razu mi wleciała do GK, no i żeby jakoś pożegnać tą pierwszą postać jakimś ostatnim postem na niej. Prawie go kończę, więc jak już wleci, to wrzucę tutaj link do niego. Prosiłabym też, by nikt tam nie wbijał na czas jej odbierania do GK bo umówiłam się z pewną osóbką, że przyjdzie mi ją odebrać :
nieduży, rudy pręgowany kocur z odrobiną bieli na brodzie i na spodzie łap. Oczy póki co brudnoniebieskie. Futro ma krótkie.
Wścieklica jest kocurkiem raczej dosyć ograniczonym. Ma dość niski iloraz inteligencji, zwykle nie stara się nadrabiać tego cierpliwością czy empatią. Zazwyczaj nie stara się wysilać swoich ograniczonych zasobów mentalnych na rozumienie co bardziej złożonych kwestii. Nie przejmuje się tym, że czegoś nie rozumie. Trudno go przy tym wszystkim obrazić dlatego, że nie rozumie ironii i sarkazmu. Na irytację spowodowaną niepowodzeniami często reaguje agresją lub ucieczką. Brak w nim strachu, co jednak często jest spowodowane głupotą, nie odwagą. Jego charakter na pewno da się do pewnego stopnia utemperować, jeżeli ktoś będzie wyznaczał się odpowiednio mocną osobowością i chęciami.
Rysia Skała [KG], Tundra [KP]
Wścieklica -> Adopcje
Nie dogadaliśmy się ze Wściekiem. Nie mogę się odnaleźć w Cieniu i dodatkowo nie pomaga fakt, że narzuciłam sobie trudny charakter postaci, prawdopodobnie zbyt różny od mojego. Niech ten półgłówek ma jeszcze szansę zaistnieć i trafi do adopcji.
Mistrz: bezdomni Płeć: kocur Matka: Sagiko [NPC] Ojciec: Giorgio [NPC] Partner: [wheeze] Trwałe urazy: Brak palca w przedniej, prawej łapie.
Wielka, czarno-srebrna pręgowana tygrysio kula o zielonych oczach. Na pysku, brzuchu i lapach ma przebarwione futro do bieli. Jego plecy i brzuch w czasie zimy, obrasta warstwa grubego, jaśniejszego futra. Latem jest ono gładsze i ciemniejsze. Charakterystycznym dla kocura jest brak palca w przedniej lewej łapie. Jego prawe ucho jest delikatnie naderwane. Często śmierdzi podobnie do psa, bo ma z jednym kontakt niemal każdego dnia. Pod grubym futrem ma czerwoną obróżkę, której szczerze powiedziawszy nie widać, chyba że z całych sił stara się przedostać przez jego sierść do szyi.
Spokojny, posłuszny, ale jak trzeba to będzie walczył. W prawdzie nie lubi się bić, ani nawet się głupio przegadywać, ale jak ktoś go do tego zmusza, to nie będzie przecież stał i gapił się jak głupi w ser. Towarzyski, rozmowny, ciekawski, który toleruje niemal wszystko i każdego. A poza tym, wielbiciel psów.
Wężowy Błysk [KG]
Ahab -> zaginieniXD
Nie umiem nim pisać. To nie kwestia bycia Pieszczochem, Samotnikiem czy kotem Klanowym. Próbowałem na każdym stanowisku i jak przez pierwsze dwa dni czuję się super, cudownie i mega mi się podoba, tak za każdym razem jak widzę że mam robić odpis na Ahabie zaczynam czuć zupełną niechęć, brak entuzjazmu i generalnie, wolę sobie odgryźć palce niż napisać nim nawet parę słów.
Ahab jest spoko, serio. Lubię go jak nie wiem, ale pisanie nim mnie męczy (i to konkretnie nim, bo ani Wąż, ani Schlatt nie sprawiają mi żadnych problemów, przez co doszedłem do wniosku że zdecydowanie po prostu Ahab mi nie podszedł). Jego charakter jest zbyt trudny dla mnie, jest zbyt spokojny. Nie ważne jak próbuję go zrobić, nie potrafię się zmusić do jego toku myślenia.
Nie chcę się nim męczyć. Nie chcę wchodzić na Artemidę, widzieć że mam odpis i czuć się paskudnie z tym, że w ogóle Ahab istnieje. Czy nim wrócę? Nie wiem. Najpewniej nie, bo znowu wyjdzie na to, że popiszę nim tydzień i go wyrzucę. Szanse są nikłe.
Przepraszam znowu każdego. I Pożogę (w której nic nie zrobił, ale miał zrobić kociaki), i Niknącą Łapę (przysięgam, kiedyś ci to jakoś wynagrodzę że ZNOWU ci zabieram Ahaba), i każdego z kim miałem wątek, bo już nie odpiszę.
Fabularnie, Ahab poinformował Tundrę że wyjdzie na spacer i zapoluje. W praktyce poszedł szukać Niknącej Łapy i jakoś tak wyszło, że znikł.
Niebiesko-kremowa szylkretka z bielą, klasycznie pręgowana, krótkowłosa, prawe oko złote, lewe niebieskie; wzrost poniżej przeciętnej, dość drobna budowa
Spokojna, zamyślona perfekcjonistka, która nigdzie się nie spieszy, nie łapie ironii i nie kieruje się zbyt emocjami, jest szczera ale nie niemiła.
Nie będę ukrywać, gra Gałązką w pewnym momencie zaczęła mi ciążyć. Kotka, w której na początku potrafiłam się odnaleźć, z czasem stała się dla mnie ciężarem. Szukanie sesji na siłę, moja skacząca aktywność, przedłużający się trening, nieścisłości fabularne, to wszystko powoli doprowadziło do tego, że podjęłam taką, a nie inną decyzję. Nie mam przyjemności z gry tą postacią już od ponad pół roku.
Przepraszam Iskierkę i Baranka za to, że nie mieli okazji mieć ze mną dłuższych sesji ): I przepraszam też wszystkich, którzy wiązali z tą postacią jakieś nadzieje na relacje czy fabułę.
Mistrz: Życie Płeć: kocur Matka: Okoniowy Ogon [*] Ojciec: Gilowe Gardlo [*] Partner: brak
Niebieski oriental, pręgowany klasycznie, o bardzo blado zielonych oczach i szarym nosku. Co do sylwetki, nadzwyczaj szczupły i wysoki.
Debil generalnie
Kornik [KG], Ślimaczek [S] i trupy
Tęczowa Łapa- zaginieni
Któregoś wieczoru opuścił obóz, wyszedł poza tereny klanu i został uprowadzony przez grupę samotników. Próbował walki, ale nie wyszło mu to na dobre. Trop, włącznie ze śladami krwi, urywa się gdzieś przy Grzmiącej Ścieżce. Zapewne został wyniesiony gdzieś za nią, na Topiołki.
Za jakiś czas będę nim wracać, obiecuję. Nie wiem co więcej mogę powiedzieć. Źle się czuje i na ten moment nie potrafię grać taką postacią.
religion is a breeding grond when devil's work is deeply found
▪ ▪ ▪ teeth as sharp as cathedral spires • slowly
• sinking
• in