Już sama Czarcia aparycja jest dowodem na chaos drzemiący w smolistym larwiątku i ... diabelski rodowód, pochodzenie. Za to imię Czart zdaje się idealnie pasować do jego posiadacza wszak, na razie, niewielkich rozmiarów kulka, pokryta jest długim, smolistym futrem, o oleistym połysku, nieco postrzępionym i odstającym we wszystkie strony świata, zupełnie tak, jak czarny pasożyt, po którym nosi miano. Po drugim z ojców - Kościstej Łapie, odziedziczył orientalną urodę, z mocno zarysowanymi kośćmi jarzmowymi, klinowatą głowę zwieńczoną szpiczastym pyskiem, ogromnymi, nietoperzymi uszami i no właśnie, kościstą, kanciastą sylwetką. Pokrzywioną, w dodatku. Nadrabia za to, trzeba przyznać, okazałym, wprost nieprzeciętnym wzrostem, co jak można się domyślić, jest zasługą genów Raniuszka. Czart osadzony jest na długich, pokracznych, tyczkowatych łapach. Grzbiet wyciągnięty i szczupły, z widocznym zarysem kręgów przykrytych warstwą czarnej sierści z odstającymi żebrami u boku. Pysk Czarta, nierzadko wykrzywiony w złośliwym uśmieszku, zdobią powykrzywiane, białe wibrysy, a także garbaty nos. Cechą wyróżniającą go na tle innych, egzotycznej urody braci i sióstr, są oczy, odziedziczone po liliowym ojcu i jego rzecznych przodkach - w kształcie migdała, skośne, jasnobłękitne, niemal przejrzyste z widoczną siecią czerwonych żyłek w okolicy tęczówki, o dziwnie zwężonej źrenicy. Doszukać się w nich można, jeśli nie obłędu, to pobudzenia i żywotności. Czart porusza się dziwnie... sprawia wrażenie, jakoby bardziej lewitował nad ziemią niżeli po niej stąpał, do tego przemieszcza się z miejsca na miejsce w takim tempie, że właściwie dostrzec go można wyłącznie kątem oka. Sam chód pozbawiony jest dostojności, a postawa - zgarbiona. Za to głos Czarta jest skrzekliwy, jednocześnie słyszalna jest w nim charakterystyczna chrypka. Ot, takie to dziecię, jakby nie z tego świata.
Niecnota i to wcale nie taka mała! A jakby tego było mało, to jeszcze niezłe ziółko. Niepokorne, niesforne i potwornie psotliwe, pakujące w kłopoty nie tylko siebie, lecz także innych. I złośliwe. Trudnym zadaniem byłoby sprawować nad nim kontrolę, wszak jest to istna czarna kula chaosu, wprowadzająca niemały zamęt i zamieszanie, wszędzie dookoła. Niezdyscyplinowany i nie do poskromienia. Pełen dziwactw, sprawiający wrażenie nieco oderwanego, żyjącego we własnym świecie i tak właściwie, to w nim żyjący. Bardzo ciekawski, ściślej mówiąc - wścibski, a na domiar złego - okropnie nachalny i nierzadko naprzykrzający się. Wszędzie go pełno - przemieszczenie się z jednego kąta do drugiego zajmuje mu kilka uderzeń serca. Mówi dużo, często bez opamiętania, kłamie dla zabawy, celowo wprowadza innych w błąd, opowiada niestworzone rzeczy, istne dziwy. Roztacza wokół siebie mistyczną aurę. Ciekawy świata i chętnie go odkrywający, zafascynowany tajemną, niedostępną wszystkim wiedzą. I żyje, tak jak chce, nie kierując się właściwie żadnymi ustalonymi, narzuconymi z góry zasadami. Ma swój pomysł i wizję życia w stadzie, a także dość... osobliwy pogląd na otaczającą rzeczywistość. Przewrotny, przebiegły i dla zasady przekorny. Ot, trickster i mały łotrzyk. Swoimi psikusami niejako testuje cierpliwość innych kotów, wydobywając z nich ich prawdziwą naturę, można rzecz - obnażający ich hipokryzję. Można by również uznać, że lawiruje na granicy tego, co uznawane jest za dobro i zło. W gruncie rzeczy jednak nie jest kotem złym, wręcz przeciwnie! Całkiem sympatyczna z niego postać, powiedzmy. Chce dobrze, ale... kłopoty przyciąga jak magnes. Zdarza się jednak i to wcale nierzadko, że wychodzi to jednak na dobre. A, jako że Czart jest istotą młodą i plastyczną, kto wie, może z czasem zadziorny, swawolny temperament zostanie stonowany lub, co również jest możliwym do spełnienia scenariuszem - wręcz przeciwnie!
Nick konta: Czart Obecna grupa: nieaktywni Docelowa grupa: Nowy Świt Link do KP:https://artemida.webd.pl/thread-9184.html Opis aktualizacji: chodzi po świecie i sieje zamęt w najlepsze, ale na koniec dnia i tak wraca do Nowego Świtu... z tą różnicą, że wschody słońca mijają, a jego nie ma, ale zawsze wraca - z coraz paskudniejszym uśmieszkiem na pysku, diabelskim błysku w oku i może kilkoma nowymi bliznami, czy kołtunami w futrze - grunt, że wraca.
+ unikał w tym czasie chodzenia na treningi z Tundrą: choć wieloma ścieżkami wędrował, na ścieżce edukacji stopy nie postawił