Księżyce: 108 Mistrz: Kamienne Serce Płeć: kotka Matka: Drobny Płatek Ojciec: Krzywy Skok Trwałe urazy: delikatna blizna ciągnąca się od czoła do nosa kotki; małe blizny ukryte pod futrem na łapie i boku; brak połowy lewego ucha oraz brak połowy prawego ucha;
Księżyce: 108 Mistrz: Kamienne Serce Płeć: kotka Matka: Drobny Płatek Ojciec: Krzywy Skok Trwałe urazy: delikatna blizna ciągnąca się od czoła do nosa kotki; małe blizny ukryte pod futrem na łapie i boku; brak połowy lewego ucha oraz brak połowy prawego ucha;
Potężnej budowy długowłosa czarna szylkretka pozbawiona całkowicie bieli. W miejscach gdzie widoczny jest rudy kolor można dostrzec pręgowanie ticked. Największe rude plamy znajdują się na prawej stronie pyska, oraz na grzebiecie. Ślepia kotki przybrały kolor żółty. Krok Lisicy mimo wszystko nie należy do ociężałych. Porusza się dość zgrabnie, pochylając często przy tym łeb.
Ciekawa świata kotka, nie bojąca się zadawania pytań. Uwielbia rozmawiać i nie ma problemu z dostosowaniem się do rozmówcy, mimo tego jednak często jedno mówi, a drugie robi i myśli. Nie wie co to posłuszeństwo. Dlatego też nie zamierza wierzyć, w takie bujdy jak Gwiezdni..
Bez wątpienia można ją określić mianem inteligentnej, o czym niewątpliwie można się już przekonać w pierwszych chwilach rozmowy z nią.
Bobrzy Bór (KC)
Woda >> adopcje
niestety, jej charakter, sposób myślenia, postrzegania świata sprawił, że jedyne o czym myślę gdy mam usiąść do postów na niej to wygryzienie sobie kostek. może ktoś inny da jej szansę
przepraszam w szczególności rodzeństwo i Czereśniową Gałązkę
duży, włochaty, biały kot z brązowym ogonem. jasnozielone, migdałowate w kształcie oczy, prosty profil
młody gniewny arogancki
Pochmurny Sen || Śpiewająca Knieja
Bród > adopcje
były plany, jak zawsze, było ambitnie i się przejechałxm, przegoniłxm sznurówki i kostki dalej mam w poprzednim pokoju
przepraszam czereśnię i rodzeństwo bardzo mocno ;_; nie porzucam go, bo nie wiem, czy bym wróciłx, bo jakoś tak........ zupełnie go nie czuję. ma mało postów, może ktoś dzieciaka przygarnie
fabularnie: Brodzik zachorował i kicha sobie w mech
Wiatr był moim kamieniem u nogi od prawie początku gry nim. Najdłużej przy grze trzymał mnie Pająk, za co jeszcze raz go przepraszam że odchodzę Wiaterkiem.... I przepraszam Płomyczka, i mamę i każdego innego kto znał Wiatra.
Księżyce: 100 Mistrz: Zmierzchająca Nadzieja Płeć: kocur Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo
Duży, masywny kocur. Jego mięśni nie jest w stanie ukryć nawet długie, puszyste futro. Jest ono koloru niebieskiego srebrnego, przecinane ciemnymi, wchodzącymi w czerń pręgami klasycznymi. Biel również zajmuje sporą część jego sierści - pojawia się na pysku, piersi, brzuchu i wszystkich czterech łapach, na których ciągnie się od samych palców przez całe nogi aż do podbrzusza. Duże łapy o ostrych niczym ciernie pazurach mają różowe poduszki, tak samo ubarwiony jest też nos kota. Cierń urósł, zmienił się odkąd zniknął z terenów Klanu Rzeki, jednak pewna rzecz pozostała bez zmian - jego szeroki uśmiech, a nad nim para intensywnie żółtych oczu.
Nie zmienił się bardzo w kwestii charakteru, choć od kocięcych księżyców minęło już trochę czasu. Wciąż jest tym mocno ciekawskim, wiecznie uśmiechniętym kotem. Jest towarzyski, zależy mu na relacjach z innymi… i bardzo, bardzo zależy mu na tym, by każdy wokół niego postępował według zasad i wiedział, że Gwiezdny Klan ma ich w opiece. Gwiezdny Klan! Cierń bierze go bardzo na poważnie i stara się nawrócić każdego, kto ma nieco inne podejście do tego tematu. Jest przy tym bardzo dociekliwy, naciska i upiera się, ale sam uważa siebie za kota uprzejmego i idealnie ułożonego. A w każdym razie stara się taki być. Jest lojalny, a także opanowany, a to drugie może nawet z przesadą.
Cierń nie często wybierał się na samotne spacery, zawsze starał się trzymać zasad i wiedział, jakie to ryzykowne dla młodego terminatora. Jednak zawsze był kotem ciekawskim, co okazało się być jego zgubą. Jego zapach urwał się przy Grzmiącej Ścieżce, zmieszał z nieprzyjemnym smrodem potworów.
Naprawdę starałem się wrócić do pisania nim, ale bardzo słabo mi to idzie i wiąże się już tylko ze stresem i wyrzutami sumienia. Obiecuję, że postaram się nim wrócić gdy będę miał więcej siły i pomysłów. Przepraszam wszystkie osoby, z którymi miałem fajne relacje na Cierniu, przepraszam jego rodzinę i przepraszam Cykutę. Może kiedyś Gwiezdni poprowadzą jego łapy z powrotem na ziemie Klanowe!
Dear Wise One, am I worthy? is it okay to be weak sometimes? will You laugh with me and forgive me?
Średniej wielkości bura szylkretka; więcej bieli niż kolorowych plam; długie futro; heterochronia - prawe oko brązowe, lewe zielone.
Zgubiona, nieobecna, dziwna.
Pochmurny Sen
Miraż -> zaginieni
proszę by uznać, że zostali przyjęci do Rzeki ale dosłownie kolejnego dnia już się ich nie dało znaleźć w obozie
słomiany zapał etc etc etc
「 I met aMANdowntowntheother day Withruby eyesthat tookmylifeAWAY 」 The moralALWAYSgoes .: :Donttrustthewolfin woolen clothes: :. But know the consequence ofimaginationsfear 「 Ihearfrom the witches
Fear sounds ofthe dead Thesourceof the itchеs Livesunder my bed 」
Księżyce: 122 Mistrz: Cierpka Jagoda Płeć: Kotka Matka: Cierpka Jagoda & Żurawinowy Nos Partner: Rudy Buc(Kamulec) Trwałe urazy: wyszczerbione prawe ucho i dziura w lewym, blizna biegnąca na barkach i karku, oraz niewielkie na łapach.
Księżyce: 122 Mistrz: Cierpka Jagoda Płeć: Kotka Matka: Cierpka Jagoda & Żurawinowy Nos Partner: Rudy Buc(Kamulec) Trwałe urazy: wyszczerbione prawe ucho i dziura w lewym, blizna biegnąca na barkach i karku, oraz niewielkie na łapach.
Krępy średniej wielkości czarny szylkret z bielą o krótkiej sierści. Zgniło żółto-zielone oczy.
Postać męczyła mnie od dłuższego czasu, mimo iż kocham ją całym serduszkiem to potrzebuje od kotków odpocząć by nabrać motywacji na jakąś dłuższą rozgrywke. Nie czuję że to powinno być odejściach, bo równie dobrze za dwa tygodnie mogę wrócić i tyle bo coś się ciekawego pojawi z boom inspiracja. Wrócę do Puchacz prędzej czy później. Prawdopodobnie coś ją goniło, jakiś duży pies, potem coś jeszcze dalej ją pogoniło i... Basicly się zgubiła.
Księżyce: 128 Mistrz: Wrzask, Mysz, Trzmiel, Wichura, Turkuć Płeć: kotka Matka: Wrzeszczący Pysk Ojciec: Trzmiela Gwiazda Partner: Cyprysowa Łuska Trwałe urazy: zez rozbieżny w lewym oku; szpetna, szeroka blizna na lewej łopatce; mała, wąska blizna na prawym nadgarstku; cztery głębokie blizny po pazurach na piersi
Księżyce: 128 Mistrz: Wrzask, Mysz, Trzmiel, Wichura, Turkuć Płeć: kotka Matka: Wrzeszczący Pysk Ojciec: Trzmiela Gwiazda Partner: Cyprysowa Łuska Trwałe urazy: zez rozbieżny w lewym oku; szpetna, szeroka blizna na lewej łopatce; mała, wąska blizna na prawym nadgarstku; cztery głębokie blizny po pazurach na piersi
Szczupła, niska, potargana; sucha, atletyczna budowa uwydatnia rozbudowaną muskulaturę. Ruda w czarne plamy. Na pysku, palcach i brzuchu białe łaty. Oczy jadowicie zielone, w lewym zez rozbieżny. Na lewej łopatce szpetna blizna, na piersi blizna po pazurach.
dzięki za niemalże siedem lat wspólnej gry. nie odchodzę całkowicie i się nie żegnam tak na poważnie, bo nadal będę na discordzie, gdyby ktoś chciał pogadać o pieskach, kocich futerkach albo po prostu na mnie pokrzyczeć, można mnie pingować. po prostu potrzebuję chwilę przerwy od rp, bo po siedmiu latach zdecydowanie skończyła mi się motywacja, wskoczyłem w zupełnie nowy fandom, który sprawia mi radość i ładuje twórcze baterie w zupełnie innym zakresie.
planuję wrócić moimi wichrowymi dziewczynami, gdy trochę się ogarnę, chociaż nie wiem, czy będzie to za tydzień, czy dopiero za dwa lata.
Księżyce: 103 Mistrz: Polna Gwiazda Płeć: Kotka Matka: Agrestowy Krzew [NPC] Ojciec: jakiś czub Trwałe urazy: Dwie blizny po szponach ciągnące się od czoła po nos, trzy płytkie blizny na grzbiecie, rozcięte ucho, trzy blizny po szponach w okolicach zadka [puchacze].
Księżyce: 103 Mistrz: Polna Gwiazda Płeć: Kotka Matka: Agrestowy Krzew [NPC] Ojciec: jakiś czub Trwałe urazy: Dwie blizny po szponach ciągnące się od czoła po nos, trzy płytkie blizny na grzbiecie, rozcięte ucho, trzy blizny po szponach w okolicach zadka [puchacze].
Nieco przydługie łapy, krótkie i przylegające, błyszczące czarne futro z białymi znaczeniami na piersi i palcach u przednich łap, błękitne oczy, których intensywność zmienia się wraz z humorem kocicy. Wiecznie widoczne pazury. Długi, biczowaty ogon. || kp
Nie straciła na intensywności, wręcz przeciwnie. Jej obecność wciąż jest mocno odczuwalna, mimo że Trzask nie jest już aż tak głośna, jednak nie można powiedzieć by jej charakter poszedł w tą lepsza stronę. Stała się bardziej porywcza, dość nietaktowna i bezpośrednia, bywa niemiła i oschła, pyskata. Zdecydowanie brak jej cierpliwości, łatwo się denerwuje. Posiada problemy z wyrażaniem uczuć i emocji we właściwy, cywilizowany sposób chociaż się stara. Bardzo ambitna i zawzięta w dążeniu do obranego sobie celu. Postanowiła zostać najlepszą wojowniczką Klanu Cienia i uparcie się tego trzyma. Mimo swoich licznych wad chce bronić współklanowiczów za wszelką cenę, nie ważne czy im się to podoba czy nie. Potrafi się jednak otworzyć przed innymi w odpowiednich dla niej warunkach pokazując też że nie taki wilk straszny jak go malują.
Muszę oddać Szczurasa do zaginionych. Kiedyś jak pierwszy raz wpadł mi na niego koncept to nie mogłam się doczekać (to było serio dawno), ale dziś nie mam do niego serca w ogóle :( co widać z resztą.
Ograniczę się do dwóch postaci, bo mam w planach Rzeczniaka bardzo w moim typie i tego się będę już trzymać, nie chce się przeciążać i grać na siłę.
Średniej wielkości, krótkowłosy rudy kocur o pręgowaniu tygrysim. Ma mocne, długie łapy. Ciało rudego ma atletyczną budowę. Charakterystycznym dla niego są ciemne, niemal czarne plamki na nosie i na łapach. Na brodzie i na policzkach ma ciut dłuższe, poczochrane futerko. Jego oczy są zimno niebieskie, niemal szare.
Buntowniczy; w imię pokoju wywołałby wojnę; rodzina ponad wszystko. Bóg na ziemi (a przynajmniej tak o sobie myśli). Dumny jak nikt.
Masywny, o długiej puszystej sierści umasczonej na niebiesko. Jego oczy są szaroniebieskie (później bladozielone). W skrócie ideał kota.
Przymilny, flirciarz, uwielbia wszystko co piękne, nie wie co to przestrzeń osobista, siebie samego uważa za epigeum piękna, aczkolwiek nie jest egoistą, nie uważa że z tego powodu należy mu się więcej, że każdy inny to tylko brzydka miernota, on po prostu dobrze czuje się ze swoim wyglądem.
Poszedł zwiedzić kawałek świata, żeby w pełni zasłużyć na swoje imię.
Wrócę nim, bo zdecydowanie chce rozwijać jego charakter, ale póki co przepraszam rodzinkę. Niedługo matura, i właśnie na niej muszę się skupić, a 4 konta mi tego nie ułatwiają. Tym bardziej, że strasznie ciężko mi się go ostatnio ruszało.
Kociak urodził się jako długowłosy oriental o dużych, szaro-niebieskich, niewybarwionych oczach, które kiedyś przyjmą barwę intensywnego błękitu. Całą sierść upiększają śnieżnobiałe znaczenia na całym futrze. Pod bielą natomiast przenosi się cynamonowe umaszczenie, które pokrywają klasyczne pręgi. Pyszczek kończy jasnoróżowy nosek. Cechą charakterystyczną jest zaś szczupła, atletyczna sylwetka z niebywale długim ogonem.
odpowiedzialny | pewny siebie | uprzejmy | arogancki | nieufny
Świerszcz -> zaginieni
Zawieszam Świerszcza na pewien okres czasu. Nie oddaję go do adopcji ani nie chcę uśmiercać, ponieważ wolałbym, aby przeleżał kilka miesięcy i kiedy będę czuł się na siłach, wtedy do niego wrócę. Pisanie nim mi nie leży i zaczęło mnie męczyć. Plany, jakie z początku miałem, z czasem kompletnie się posypały i obecnie wylądowałem w chwili, gdzie nie wiem już dokąd tą postacią zmierzam i co chcę dalej z nią zrobić.
Z góry najmocniej przepraszam wszystkie osoby, z którymi miałem wątki. Nie czuję się sprawiedliwie z faktem, że tak bardzo przedłużam odpisy na Świerszczu, a nie chcę nikogo blokować.
Świerszcz fabularnie został porwany przez dwunogów; na miejscu zdarzenia znaleziono ślady butów dwunogów i kawałek białego futra.
Księżyce: 110 Mistrz: Rogaty Cios Płeć: trans kocur Matka: trawiasta polana Ojciec: wietrzny dzień Partner: [primadonna girl playing in the background]
Księżyce: 110 Mistrz: Rogaty Cios Płeć: trans kocur Matka: trawiasta polana Ojciec: wietrzny dzień Partner: [primadonna girl playing in the background]
Przeciętny obserwator z pewnością może popatrzeć na Różę i zacząć zastanawiać się, czemu ten jeszcze zawraca sobie głowę chodzeniem i zamiast tego nie zacznie się po ziemi toczyć - przy jego sylwetce z pewnością byłoby to o wiele bardziej efektywne. Róża za to gdyby to usłyszał, z pewnością śmiertelnie by się obraził. Nie jego winą jest, że Gwiezdni nie pobłogosławili go darem wzrostu! Ale owszem, prawda jest taka, że do najwyższych Róża nie należy, chociaż nie przesadzajmy, mikrusem też nie jest. Ot, średni. Łapki ma krępe a długie, puchate futro nadaje mu wygląd wyjątkowo... okrągły. Gdzieś spomiędzy całego tego futra wyzierają małe trójkąty uszu i całkiem zgrabny pyszczek z piwnymi oczami i nosem, ciemnoróżowym poza jedną jaśniejszą plamką.
Jego futerko to mieszanka trzech barw - białego, kremowego i niebieskiego. Białe są pyszczek, szyja, brzuch i łapy (poza dwoma niebieskimi plamami na obu przednich łapach, tuż nad kryzą oraz jednym niebieskim palcem u lewej łapy). Całą resztę ciała pokrywają dwa pozostałe kolory, mieszając się ze sobą bez większego składu i ładu. Warto przy tym zaznaczyć, że o futerko swoje bardzo dba, ciągle je czyści i układa, w dodatku często tarza się w kwiatkach, by roztaczać dookoła siebie delikatną kwiatową woń.
Tak jak matka jest raczej pogodny i przyjacielsko nastawiony. Nie stroni od towarzystwa innych kotów i lubi ucinać sobie z nimi pogawędki. Jest przy tym bardzo elegancki, czarujący i słodki jak miód. Wszystko pięknie, prawda? No cóż. Głównym problemem Róży jest jego wybujałe ego. Zapatrzony w siebie, uważa się za ósmy cud świata. Oczywiście nie ma zamiaru wyrzucać tego innym kotom - nie każdy może być takim Różą, poza tym takie gorsze koty też są potrzebne. W końcu musi mieć jakieś tło na którym może błyszczeć, prawda? Niestety, nawet jeśli świadomie nie chce robić nikomu przykrości (o ile ten sobie na to nie zasłużył, oczywiście), ma tendencję do traktowania wszystkich dookoła dosyć protekcjonalnie, przez co nie raz zdaża mu się palnąć coś, co przypadkiem obrazi rozmówcę. Czy będzie chociaż gotów dzielnie ponieść konsekwencje swoich akcji? Oczywiście, że nie! Jeśli już ucieknie i spróbuje schować się za kimś, kto może wyciągnąć go z kłopotów. Nie ma przy tym żadnych zahamowań przed przedstawianiem wydarzeń w taki sposób, by zawsze wyjść na niewinnego aniołka.
Jego ojciec chciałby, by Róża został dobrym wojownikiem. I on sam też chciałby nim zostać. Naprawdę! Po prostu jakoś tak wyszło, że księżyce spędzone w lecznicy przyzywczaiły go do leżenia i obijania się i... nie bardzo ma ochotę to zmienić. Lubi nic nie robić i lubi, kiedy inni robią za niego rzeczy. A poza tym bycie wojownikiem wymaga robienia rzeczy, które mogłyby zbrudzić jego idealne futerko a tego znieść już nie może.
czereśniowa gałązka, gorzka łapa [krz]
Różana Łapa -> zaginieni
muszę się wreszcie nauczyć, że cztery postaci nie jest dla mnie. od początku zresztą róża nie bardzo istniał na fabule i nie potrafię nic z nim zrobić.
fabularnie można uznać, że znudziło mu się życie w klanie i poszedł szukać szczęścia u dwunogów
bestbelieve imstillbejeweled wheniwalki n t otheroom icanstillmakethewholeplace✰shimmer✰
Księżyce: 124 Mistrz: Węglowy Pył -> Ostry Kolec Płeć: kotka Zaimki: wszystkie Matka: Trawiasta Polana Ojciec: Wietrzny Dzień Trwałe urazy: blizny po kocich pazurach, na lewym policzku, jąkanie się
Księżyce: 124 Mistrz: Węglowy Pył -> Ostry Kolec Płeć: kotka Zaimki: wszystkie Matka: Trawiasta Polana Ojciec: Wietrzny Dzień Trwałe urazy: blizny po kocich pazurach, na lewym policzku, jąkanie się
Chucherko, o krótkim, czarnym, lekko przykurzonym futrze. Niebieskie oczy, czarny nos i blizna na lewym policzku.
Nietoperze Niebo jest nieśmiała i nerwowa. Ma tendencje do wahań nastroju lub okazjonalnych dołków. Chce być wsparciem dla swoich najbliższych. Kłopoty z samooceną. Stara się stawiać na swoim i samemu się bronic. Jąka się i nie patrzy rozmówcy w oczy.
damn, damn, damn jedna z trudniejszych decyzji w moim życiu, (o ile decyzja o internetowym kotku może być trudna) ale myślę że potrzebna. Toperz była moją pierwszą i ukochaną postacią na kotkach, ale aktualnie czuje że nie mam na nią siły ani pomysłu. Planuję do niej wrócić, but for now out. Możliwe że jeszcze zmienie zdanie.
ciężko mi znaleźć powód dla Toperz by opuściła klan i ukochaną Jodełką, więc pójdźmy z klasyczkiem, pogonił ją jakiś drapieżnik i z racji na to że nie bywała poza terenami własnego klanu to szybko się zgubiła.
I'm alright, I'm okay
I'm alright I'm okay I'm not a monster, I'm just human
And I've made a few mistakes I'm alright, I'm okay,
I'm alright, I'm okay I'm not gruesome, just human
And I've made a few It's alright, It's okay,
It's alright, It's okay You're not a demon, there's a reason
You behaved in that way It's alright, It's okay,
It's alright, It's okay I belive, yes I belive that
you will see a better day
Nadzwyczaj piękny, obdarzony niespotykaną, nieprzeciętną, wyszukaną, wytworną, dworską wręcz urodą. Powabny, subtelny, wysublimowany. Delikatny i nieuchwytny jak nimfa, senne marzenie. Drobny kościec, idealna, harmonijnie zbudowana, proporcjonalna i smukła sylwetka, wzrost nad wyraz - dopasowany. Wąskie ramiona, szczupły, pociągły, wyciągnięty grzbiet i odpowiednio długie, cienkie łapy. Pysk zaś - och, jakże urodziwy z całą swą szlachetnością królewskiego profilu, finezyjnie zarysowanymi kośćmi jarzmowymi i żuchwą, prostym nosem ze zdawać by się mogło, parą przyozdabiających całą rzeźbę, wspaniałą konstrukcję, perfekcyjnie osadzonych ślepiów, o nieziemskim (piekielnym czy też niebiańskim) spojrzeniu. Oczach barwy jadeitu, arystokratycznego seledynu z widocznymi, prześwitującymi, wplecionymi w nie błękitnymi wstęgami. Cały artyzm ukryty jest jednak w Książęcej szacie - znakomitej, a zjawiskowej jak płótno przyozdobione, jak rozgwieżdżone niebo, przyprószone licznymi, doskonale ukształtowanymi, zmyślnymi znaczeniami, rozetami, cętkami. Utrzymane w jasnych tonach, zawsze czyste i schludne, barwy Snow/Seal mink, krótkie, gładko przylegające do ciała, jedwabiście miękkie, lśniące, o oleistym połysku, sprawiające wrażenie, jakby mieniło się w świetle. Ociekający wprost naturalną gracją, w każdym wykonywanym przez siebie ruchu, to znaczy, z małymi odstępstwami w wyjątkowych przypadkach. Chodząca (równie idealnie), istna doskonałość o ojcowskiej, egzotycznej urodzie i matczynym wdzięku. Kryształ pośród szkieł (jeśliby porównywać do reszty Wichrzaków - i nie tylko!)...
Kryształ pośród szkieł…. I kula pośród kół wszak pełen jest pychy. I chorobliwego wręcz samouwielbienia. Książę jest arogancki, Książę jest egocentryczny, Książę jest do cna egoistyczny, Książę chodzi z wysoko podniesionym czołem i… wszystkim innym, wszak tak bardzo jest z siebie dumny. Zakochany w sobie i a ma do tego cały ogrom powodów. Wymaga specjalnego traktowania, a w Klanowej codzienności jakby brak mu było aspiracji - niezaangażowany, wpatrzony gdzieś daleko w mit o swym wspaniałym pochodzeniu - źródle jego jeszcze wspanialszej urody. Dba wyłącznie o sobie i nie dba o Klanowe konwenanse, odrzuca je, nijak nie próbuje zrozumieć - jedni powiedzieliby, że jest zwyczajnie leniwy… i może po części mieliby racje, lecz czas ten wolałby wykorzystać na podziwianie samego siebie. Wszystko mu się należy, on zaś podarował światu dar nader cenny - siebie samego. Gardzi zdecydowaną większością Klanowych szaraków, wprost nimi gardząc (nie cierpi przeciętności! nijakiej w jego własnym blasku), adresatami jednak jego wściekłej i wręcz fanatycznej zazdrości - jest rodzeństwo. Ścisłej: ci o, niemalże równej jego własnej, egzotycznej urodzie. Nikt nie może być lepszym czy, co gorsza, ‚ładniejszym’ od niego, o czym Książę zdaje się sumiennie przypominać. Poza ogromem (zbytniej) pewności siebie, cechuje go również upór do pozazdroszczenia (choć motywy jego są dość… wątpliwe). Niewdzięczny (chyba że samemu sobie…), kłamliwy, unikający odpowiedzialności i niebezpieczeństw (chyba że w zasięgu wzroku znajdzie się równie piękny, niesamowity rywal) i chciwy zysku, pragnący podziwu jak niczego innego w świecie. Bywa okrutny, z całą pewnością mściwy i pamiętliwy, jeśliby mu coś zarzucić, jeśli odnieść się do jego persony bezpośrednio. Warto zaznaczyć: niepozbawiony pierwiastka złośliwości i a rzucający szpilkami w innych, jeśli z nim zadrzeć. Nie fatyguje się nadmiernie, przemoc - która pozornie jest mu nie w smak, staje się niekiedy jedynym rozwiązaniem na obronę swych racji i wychwalanie wielkiej urody. Otaczający się pięknem, lecz takim, jakie nie zdołałoby dorównać jego właśnie urodzie. Najbardziej jednak preferuje swe własne, godne towarzystwo. Gdy zaś coś zbliży się do jego (nieosiągalnego przecież!) poziomu - reaguje pełen pasji, zawistną zazdrością, tracąc przy tym zmysły, głowę, resztki godności i pozostawione pierwsze subtelne wrażenie. Wybraniec o krwi szlachetnie błękitnej, barwie nieznanej przeciętnym mieszkańcom pobliskich leśnych gęstwin - tak zwykły o sobie mówić. Świat dla niego, nie on dla świata - chyba, że chodzącym wytworem najwyższej sztuki misternej natury - i zwycięzca… wszystkiego, loterii genetycznej już na wstępie. Nie czaruje krasną mową, mówi za to tak, jak jest. Nie gra idealnego wszak ideał osiągnął w zastanej swej, stałej formie i gotów jest głosić to wszem wobec całemu światu. Nie dostosowuje się do świata, świat skrojony ma być pod niego. Wygląd pięknej nimfy i gdyby tylko nie ten bluźnierczy, cięty język…. może i cos królewskiego by z tego było, ale z pustego i Salomon nie naleje… Ot, najprawdziwszy, z krwi i kości (nietutejszej, przeciętniakom nieznanej!) książę - dziedzic (nie bez powodu na świecie pojawił się jako pierwszy!), arystokrata. Taki, któremu słoma i inne leśny porosty z korony nieco wystają. Również rożki - acz o stępionych wierzchołkach. Najpiękniejszy, najlepszy, wyjątkowy, podziwiany i gdyby przymknąć oko na narcystyczne usposobienie - idealny wręcz…
Płomienna Łapa [KG], Psia Łapa [KC], Czart [NŚ]
Narcyz -> zaginieni :(
rozwiązanie tymczasowe wszak planuję do tej postaci za jakiś czas wrócić, lecz jak na razie, potrzebuję czasu, by przemyśleć to, jak pokierować jego fabułę i nabrać na to sił. Narcyz jest… silną osobowością i kompletnie niepodobne do niego było to, by miał siedzieć w kącie i się kurzyć, jak miało to miejsce dotychczas. Lepiej, zarówno dla postaci, jak i dla mnie, by przeczekać etap zastoju i wrócić ze zdwojoną siłą.
przepraszam Różyczkę i rodzeństwo, ale mogę zapewnić, że zobaczymy się wkrótce!!!
Księżyce: 113 Mistrz: Płomykówkowy Lot 【*】 Płeć: kocur Matka: Jaskółczy Głos 【*】 Ojciec: Iglasty Grzbiet 【*】 Partner: Ostry Kwiat Trwałe urazy: odgryziona zewnętrzna małżowina lewego ucha; głębokie blizny po lisich zębach na prawej przedniej łapie; długie, ciągnące się niżej blizny na gardle; brak 3/4 ogona
Jest tęgi, a jego sylwetka postawna, choć nie ociężała. Ma bardzo przeciętny wzrost, kark masywny, żuchwę wyraźną, a grzbiet twardy i mocny. Silne ciało pokrywa gęsta, często zmierzwiona, długa sierść. Kolorem zbliżona do jasnego brązu, przecinana czarnymi zawijasami, w niektórych miejscach ustąpiła bieli, na grzbiecie nosa w postaci małej, podłużnej plamki, żuchwie, gardle, gdzie po odstępie pojawia się na piersi i brzuchu, a także na obu piętach, w prawej przedniej łapie na nadgarstku, w lewej zaś tylko okala palce. Ma poskręcane wibrysy, ponad którymi widnieje para łagodnych, zielono-żółtych oczu. Uszy ma stosunkowo małe, szeroko osadzone, kończą je czarne pędzle. Ogólnie rzecz biorąc, wygląda groźnie z aparycji, choć daleko mu do poważnego, surowego kota.
Z wiekiem i doświadczeniem stał się bardziej stonowany i spokojny, choć wciąż momentami w jego ślepiach nie trudno dostrzec energii i radości z życia - tak potrafi w odpowiednich momentach zachować powagę, zagryźć zęby, lub ugryźć się w język. Kot o pełnym empatii, ciepłym wnętrzu, który z nikim celowo nie szuka zwady, który stara się jak tylko może aby nie popełnić żadnej gafy, który nie zawaha się skoczyć w ogień za swoimi klanowiczami. Jego wierności wobec Klanu nie da się w żaden sposób podważyć. Myśli racjonalnie, analizuje, czasami gubi się we własnych myślach, ale jedynie dlatego, że nie do końca jeszcze wie, co jest najlepsze dla niego i dla Klanu, choć bardzo stara się ufać swojemu sercu, które częściej bierze górę nad rozumem. Szczery, powoli uczy się stanowczości i powoli dorasta do pełnienia roli przywódcy, co spadło na niego niczym grom z jasnego nieba. Nie boi się wziąć odpowiedzialności za swoje błędy, ale próbuje ich nie popełniać. Nie stroni od towarzystwa, pomimo obowiązków zawsze znajdzie czas na rozmowę, spróbuje udzielić pomocnej rady lub wskazówek. Zawsze stara się wszelkie konflikty rozwiązywać pokojowo, nie czynami, a rozmową. Jest w nim jednak mnóstwo obaw i lęków, którym nie pozwala wyjść na zewnątrz i ujrzeć światła dziennego.
wartki potok & żółta łapa [cień]; grzechotnik [samotnik]; barwnoskrzydła [gk]
Toń -> zaginieni
Próbowałam dać mu szansę i na początku nawet super się pisało, relacja z Kuku i Onyks dodała mu trochę kopa do ruszenia się do osiedla, ale nie mogę się zmusić żeby choćby wejść na niego i dalej popisać gdziekolwiek i z kimkolwiek, chyba po prostu nie wiem co z nim zrobić, a takie trzymanie go na siłe jest chyba najgorszym, czym mogę dla niego zrobić, bo kocham mojego edgy chłopca, więc niech się bawi gdzieś w świecie i robi wszystko, na co mu teraz pozwala osiedle <3
Fabularnie więc został na osiedlu na stałe, wkręciło go to życie doszczętnie, odnalazł się tam jak w domu i zakręcił się dookoła gangów, zainteresowany tym, jak funkcjonują. Czasem można go spotkać tam i ówdzie i pogadać, więc żyje i ma się dobrze, tylko trochę siniaków i zadrapań mu przybywa z każdym dniem od bijatyk, ale to jest to, co Tońki lubią najbardziej :D